zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował...

25.05.07, 21:26
Wybrałam sie dzis z 2 letnia córka i mama na zakupy do duzego sklepu. Kiedy
wyszłam zauwazyłam stojace tóz obok ulicy dziecko,moze mialo 3 latka. Stało
zupełnie samo. Wokól jezdziły samochody.Po raz kolejny rozejrzałam sie czy
dziewczynka rzeczywiscie jest sama. złapałam za rączke i zapytalam gdzie
jest twoja mamusia,ona cos tam zaczeła mowic ale bardzo nie wyraznie.
Postanowiłam wrócic do sklepu (mama moja została ze zguba)i zapytac czy ktos
dziecka nie szuka,na szczescie mama szukała dziewczynki,tylko ze w
sklepie...Wszystko dobrze sie skonczyło. Ale zastanawia mnie to ze nikogo to
dziecko nie obchodziło,kazdy ja mijal nie interesujac sie zupełnie...Dlaczego
ludzie sa tak obojetni!Boje sie pomyslec co mogło sie temu dziecku stac!
    • p_renula76 Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 25.05.07, 23:04
      Parę tygodni temu równiez mialam podobną sytuacje na targowisku, mały chłopczyk
      biegal i rozpaczał ze zgubił mamusię. Ludzie chodzili i oglądali sie za nim
      ale nikt nie kwapił sie do pomocy dziecku. Byłam ze swoim synkiem w wózku,
      spieszyło mi sie bardzo ale nie mogłam zostawic tego chłopca wzięłam go za rękę
      i pomogłam znależć mamę, po kilku minutach się znalazła, tez zastanawialam sie
      nad obojetnoscia ludzką-totalna znieczulica
    • alpepe Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 26.05.07, 06:44
      jak to, nikt nie pomógł? Ty pomogłaś, mało?
      Tak samo dziewczyna, co ci odpisała.
      Ludzie się interesują, wbrew temu, co napisałaś, niekoniecznie musi ich być całe
      stado, wystarczy jedna osoba.
      Mój mąż (na samo wspomnienie otwiera mi się scyzoryk w kieszeni), zostawił
      kiedyś niespełna dwuletnią, NIEMÓWIĄCĄ, córkę przed sklepem, na osiedlu. Myślał,
      że się będzie pilnować, bo on jej kupował soczek, który chciała...Dziecko
      oczywiście się nie pilnowało, zajął się nim jakiś facet z osiedla, który
      kojarzył moją córkę i jej ojca z widzenia i chodził za dzieckiem. Moja córka
      pobiegła do sklepiku w sąsiedniej klatce naszego bloku, tam ją rozpoznała
      sprzedawczyni, facet wyjaśnił, że dziecko się błąkało, sprzedawczyni wyjaśniła,
      gdzie mieszkamy (to akurat mama mojej koleżanki z klasy)i akurat ja wychodziłam
      z domu, by zacząć szukać dziecka, bo mąż w międzyczasie zadzwonił, a córka z
      facetem już pod blokiem...
      Z tych wszystkich wrażeń nawet należycie nie podziękowałam mu za zainteresowanie.
      W każdym razie, ja mam zupełnie inne zdanie, niż Ty, znieczulicy nie ma, zawsze
      ktoś się dzieckiem zajmie.
      • p_renula76 Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 26.05.07, 08:08
        Ciesz się ze znalazł się ktos kto pomógł twojemu dziecku, akurat w mojej
        sytacji nie było ku temu zbyt wielu chętnych, na początku, kiedy tylko
        znalazłam sie na tagrowisku, nie zorientowałam, że ten płaczący chłopczyk
        zgubił się. Obeszłam pare stoisk a on nadal biegał i płakał-nikt w tym czasie
        do niego nie podszedł i nie spytał co sie stało a wielu ludzi krążyło tam
        dłużej niz ja. Nie mówie, że ja znalazłam sie tam jako jedyny wybawca tego
        dziecka, na pewno wkrótce znalazł by się ktos kto pomógłby temu dziecku tylko
        w danej chwili naprawde wyglądało to nieciekawie....
      • blueluna Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 26.05.07, 11:50
        > Ludzie się interesują, wbrew temu, co napisałaś, niekoniecznie musi ich być
        > całe stado, wystarczy jedna osoba.

        Caly problem w tym ze w calym stadzie ludzi co jakis czas trafi sie jedna osoba
        ktora sie zainteresuje. A cala reszta - ma to gdzies.
        Pewnie ze nie wszyscy sa kompletnie obojetni, ze zdarzaja sie ludzie ktorzy nie
        maja klapek na oczach.
        Ale przeraza ogolna znieczulica.

        Sama mialam przygode gdy w pasazu handlowym, na srodku szerokiej alejki, stal
        malutki chlopczyk i zanosil sie placzem, wrecz w histerii.
        Z daaaleka go widzialam i slyszalam, zanim doszlam to ogrom ludzi go minal.
        Czasem sie ktos obejrzal i szedl dalej. Ja z mezem zatrzymalismy sie kolo
        chlopca, dopiero po kilku minutach wypytywania go jak ma na imie i gdzie mama -
        jakas kobieta podeszla od stojacej jakies 20 m. dalej fontanny i powiedziala
        zeby go zostawic bo histeryzuje i musi sam sie uspokoic.
        Siedziala sobie babka przy fontannie a dzieciak 20 metrow dalej wyl.
        Ok - rozne sa metody wychowawcze - przeraza jedynie zachowanie ludzi.

        Zreszta - nie tylko dzieci to dotyczy - ile ludzi umarlo na ulicy bo nikt sie
        przy nich nie zatrzymal?
        Sama wiele razy zemdlalam na ulicy.
        NIGDY nikt mi nie pomogl, sama musialam dojsc do siebie i sie pozbierac.
        A bylam bardzo chora, mialam chore serce.

        Mnie nie pociesza ze na 200 osob jedna jest normalna (czy to wlasciwe slowo?
        Skoro normalna jest wlasnie znieczulica?) i chocby sie zatrzyma.
        Dla mnie jest to przerazajace.

        Moge zrozumiec ze ktos idzac szybko, w zamysleniu - nie zauwazy stojacego
        spokojnie dziecka, bo jesli ktos nie jest na takie widoki wyczulony lub cos go
        nie zaniepokoi - to po prostu nie zwroci uwagi.
        Ale stojace na targowisku czy w pasazu handlowym placzace dziecko - to widok
        ktory trudno przeoczyc.
        • 111a4 Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 26.05.07, 21:06
          no własnie,całe stado przejdzie i nic. podejrzewam ze (w tym przypadku o ktorym
          pisałam)zwróconoby na dziecko uwage dopiero wtedy kiedy znalazłoby sie pod
          kołami samochodu!na szczescie nic takiego sie nie stało!Ona stała prawie na
          ulicy i nikogo to nie zdziwiło, nie zaineresowało!!!!!!!!!!!!!
    • asientos Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 27.05.07, 10:02
      niedawno na forum najechano na faceta, który zainteresował się dzieckiem... od
      razu zauważono dwuznaczności: czy mógł nieść na rękach, dlaczego rozmawiał
      przez komórkę (może wzywał porywaczy-wspólników). W sumie kobieta ma większe
      szanse się zająć, bo na widok większości facetów większość dzieci ucieka z
      wrzaskiem a za facetami lecą rozwścieczone kobity...
    • an_ni Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 27.05.07, 13:20
      no juz dobrze jestes bohaterka, zadowolona?
      • cabre Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 27.05.07, 16:00
        Ja po przeczytaniu tego postu nie odniosłam wrażenia, że autorka napisała go po
        to aby ktoś nazwał ją bohaterką.
        • asientos Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 27.05.07, 18:34
          mam nadzieję, że jak moja Strzyga gdzies zemknie to trafi własnie na autorkę
          postu
          • jonaska Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 27.05.07, 19:46
            tylko wiecie co? mi od razu do głowy przychodza najgorsze myśli, porwania,
            zboczeńcy itp..mam nadzieję,że nigdy nie zgubię dziecka...
            • 111a4 Re: an_ni 27.05.07, 20:58
              nie nie czuje sie bohaterka!!!!!!!!!!!!zadowolona??????????????????zrobiłam to,
              co,jak do tej pory myslałam, zrobiłby kazdy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • tijgertje Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 27.05.07, 23:06
      Znieczulica rzeczywiscie jest, ludzie chyba sie boja, ze nagle beda sie musieli
      dluzej zajac cudzym rozwrzeszczanym bachoremuncertain Mysle, ze kobiety, ktore samem
      maja male dzieci reaguja inaczej. Pytanie z drugiej strony: Co robicie, zeby
      uchronic wasze dziecko przed zaginieciem? Z moim 3-latkiem czesto bywamy w
      miejscach, gdzie jest masa ludzi, on z typu takich, co wszedzie wlezie i z
      kazdym pojdze, pare razy napedzil nam stracha, ale jeszcze sie porzadnie nie
      zgubil. Na wycieczki do zoo itp zakladam mu zawsze jakas razaco-kolorowa
      koszulke, na przegubie ma cos jak szpitalny pasek z imieniem i moim numerem
      komorki, w ostatecznosci pisze mu na przedramieniu. Uczulamy go na to, ze gdyby
      zgubil mame, to ma podejsc do jakiejs pani, najlepiej z dzieckiem i pokazac moj
      numer. Przymierzam sie do tego, zeby niedlugo zrobic probe ogniowa,
      przeprowadzic "zgubienie kontrolowane" jak mlody odejdzie, to ma byc trzymany
      na oku przez kogos znajomego, kogo on nie zna. Wole nie sprawdzac, czy nauka
      nie poszla w las w realnej sytuacji.
      • lea190 Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 28.05.07, 10:40
        mam pytanie, może nie do końca na temat - gdzie kupiłaś te "obrączki" na rękę
        do wpisania numeru telefonu? Myslę o czyms podobnym, latem jadę sama z dwoma
        maluchami nad morze i staram sie w pełni zabezpieczyć smile
        • smietankowa Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 28.05.07, 14:37
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=62932002
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=583&w=60945457&v=2&s=0
          • lea190 Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 29.05.07, 08:27
            Bardzo dziękuję za pomoc - właśnie czegoś takiego szukałam. Pozdrawiam!
        • tijgertje Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 29.05.07, 13:57
          Nie mam zaufania do odpinanych opasek. Dzieci sa bardzo pomyslowe, o czym
          ostatnio przekonalam sie, jak mlody odpial pasy przy rowerze, podobno nie do
          rozprawcowania dla dzieckasad Swoje opaski kupuje w Holenderskim sklepie
          Prenatal, sa dokladnie jak szpitalne, zapinane w taki sposob, ze trzeba je
          rozciac, zdjac sie ich nie da w zaden sposob. Niestety, wychodza strasznie
          drogo, wlasnie przez to, ze sa jednorazowego uzytku, dlatego na "mniejsze"
          wyjscia pisze dane po prostu na przedramieniu. Potem trudno domyc czasem, ale
          lepsze to niz nic.
    • kotek15 Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 28.05.07, 10:27
      ostatnio w metrze w warszawie chłopiec 8 letni jeżdził 3 h bo zapomniał na
      jakiej stacji mieszka, w koncu przy mnie zainteresowała sie nim jakaś panii a
      młoda dziewczyna sie zjęła i powiedziała ze znajdą gdzie mieszka. pamietał
      nazwe ulicy bez nr bloku ale nie wiedział jak to stacja, nie mial przy sobie
      legitymacji ani nic innego. mam nadzieje ze w koncu trafil do domu
      niestety tak to jest z tą pomocą sama chciałam sie włączyć ale musiałam dziecko
      odebrac. w codziennym pospiechu ludzie nie widża co sie dzieje do okoła albo
      nie chca widzieć zeby nie mieć problemu
      pzdr M
      • grzalka Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 28.05.07, 18:53
        mi kiedyś w centrum handlowym zwiał jeden synek- wtedy około 2-letni- obleciałam
        całe centrum, pytałam kogo się da, nikt nie widział, ochroniarz widział, ale nie
        wiedział, gdzie pobiegł, w końcu znalazłam go przy drugim wejściu, siedział na
        krawężniku przy ulicy i jakoś kompletnie nikogo to nie zdziwiło....
    • dorotamakota1 Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 29.05.07, 09:36
      Mój trzylatek zgubił się na dużym placu zabaw, usiadł przy zjeżdżalni i płakał
      w niebogłosy krzycząc "mama" a ja ch odziłam i go szukałam. Nikt nie
      zareagował. Sama go znalazłam. Dobrz, że siedział bo gdyby gdzieś poszedł...
      POTWIERDZAM ZNIECZULICA!!!
    • jasmin711 Re: zgubiło sie dziecko,nikt nie reagował... 18.06.07, 12:58
      Ja za to miałem całkiem taką sytuację: w hipermarkecie, głos z megafonów
      oznajmił że "na małego Piotrusia rodzice czekają przy informacji..."
      Nagle podchodzi do mnie maluch 5 lat na oko i pyta -"Proszę Pana gdzie tu jest
      informacja....??? smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja