wychowywanie

04.06.07, 11:36
Jestem mama 12,5 miesięcznej Kinguni!Mam pytanie;jak wychowujecie wasze
pociechy?Jestem wielka ppzeciwniczka wychowywania bezstresowego i pozwalania
dziecku wchodzic na głowęi robic co tylko chce.Bo to jest złe i dla dziecka i
dla całego otoczenia.Ale jestem tez przeciwna karom cielesnym.W jaki sposób
wyznaczacie dzieciom granice co wolno a czego nie?Dziękuję za każda odpowiedz.
    • lucerka Re: wychowywanie 04.06.07, 11:40
      Konsekwentnym tlumaczeniem. Ja wprowadzilam w domu rytulaly zwiazane z
      jedzeniem, myciem zebow itd. Tych rytulalow rzymam sie bardzo konsekwentnie.
    • sabka22 Re: wychowywanie 04.06.07, 11:44
      Witaj,moj synek ma prawie 15 miesiecy,strasznie rozrabia,wszystko by chciał.Tez
      nie jestem za tym zeby dziecko "mogło wszystko"...gdy mały cos wezmie czego nie
      moze to zabieram mu tą zecz i tłumacze ze tego nie wolno.Jesli jest naprawde
      niegrzeczny i nie słucha to daje mu klapsa w pampersa,oczywiscie go to nie boli
      bo nawet nie zapłacze ale wie ze zrobił zle.Moja lekarka powiedziała mi kiedys
      ze dziecku klaps nie zaszkodzi,nie mowie o biciu niewiedomo jakim chodzi mo o
      klapsa.Powiem ci ze to u mnie skutkuje bo mały wtedy wie ze zrobił zle a
      tłumaczenie zabardzo nie skutkuje reaguje tylko na słowo "niewolno" ale jak
      tylko sie obracam to dalej robi swoje.....
      • magdamroziuk Re: wychowywanie 04.06.07, 11:58
        Dziewczyny, macie bardzo małe dzieci jeszcze.

        Klaps, nawet w Pampersa to kiepskie rozwiązanie. Przyjdzie dzień, że Wam może
        oddać - dla niego będzie to normalne. Albo będzie bić inne dzieci.
        A w wychowaniu to ważna jest przede wszystkim konsekwencja.
        Nie wymyślajcie za dużo zakazów w tym wieku, tylko rzeczy niebezpieczne powinny
        być na stanowcze NIE, reszta - w tym wieku naprawdę łatwo odwrócić uwagę -
        dziecko chwyta za nóż - zabieracie, dajecie w zamian 2 łyżeczki.. Uderza w
        szybę zabawką, zajmujecie czymś innym.
        No i nie pozwólcie dzieciom nic wymuszać wrzaskiem, płaczem czy tupaniem.
        Tłumaczyć oczywiście warto, ale nie do przesady, przy takich małych dzieciach
        nasze wywody często nie zdają egzaminu.
        • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 12:16
          > Klaps, nawet w Pampersa to kiepskie rozwiązanie. Przyjdzie dzień, że Wam może
          > oddać - dla niego będzie to normalne. Albo będzie bić inne dzieci.

          z calym szacunkiem, ale nie wiem skad sie biora takie bzdury

          zadne znane mi dziecko, ktore dostaje badz dostawalo klapsy nie oddaje rodzicom
          ani nie bije innych dzieci
          nie robi tego tez moja corka, ktora za - nazwijmy to - "ciezkie przewinienia"
          dostawala w tylek

          w przeciwienstwie do kilku znanych mi przypadkow "wychowania bezstresowego",
          ktore sie nie patyczkuja i w twarz dostaje ciocia czy babcia
          takie dzieci poprostu nie wiedza co to dyscyplina
          dzieci nalezy kochac, pielegnowac i uczyc zycia
          bez dyscypliny sie tego nie da zrobic - inaczej mozna sie dochowac malego
          terrorysty

          nigdy nie oddalam moim rodzicom, ktorzy rowniez karali mnie za klamstwa czy
          nieposluszenstwo klapsem (a czasem naprawde szczypala mnie pupa)

          oczywiscie wszystko zalezy od temperamentu dziecka
          w przypadku mojej siostry klapsy nie byly konieczne - nie pamietam zeby
          kiedykolwiek dostala w tylek

          z reszta wypowiedzi magdy sie zgadzam

          pozdrowienia
          ---------
          • bri Re: wychowywanie 04.06.07, 12:43
            Agava, można dyscyplinować dzieci w inny sposób niż dając im klapsy. Nie chcę
            Cię martwić ale w pewnym wieku taki "niebolący" klaps przestaje działać.
            Pamiętam z własnego doświadczenia. Co wtedy? Będziesz biła swoje dziecko pasem,
            linijką, kablem, tak jak mnie moja matka? A jak i na to się uodporni?
            • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 14:17
              Wiesz co, moja corka ma 6,5 roku. Klapsy dostawała gdy istniała taka
              koniecznosc. Rowniez dla jej bezpieczenstwa.
              Od kilku lat nie dostala klapsa - nie mam z nia problemow, jest wesola,
              grzeczna, lubiana, nie pyskuje, nigdy nie powiedziala brzydkiego wyrazu, nie
              zaczepia innych dzieci, zna swoja wartosc i jak cos powiem, to ona mnie slucha.
              Jesli juz cos przeskrobie, to nie musze sie produkowac - krotki "opiernicz",
              potem buzi, buzi i sprawa zalatwiona.

              Wiem, ze nie bede musiala uzywac silniejszych argumentow niz klapsy z okresu
              gdy byla mlodsza. Moja corka wie, ze ja kocham i ze zawsze moze na mnie liczyc
              ale ma tez swiadomosc, ze miedzy rodzicem a dzieckiem jest roznica. Co ja moge -
              ona niekoniecznie.

              Druga sprawa: "niebolacy klaps" to wg. mnie bezsensowne tlumaczenie sie
              niektorych mam, ktore boja sie przyznac, ze daja klapsy (ze wzgledu na
              promowany taki a nie inny sposob na wychowywanie dzieci).

              Klapsa sie daje po to, zeby doprowadzic dziecko do pionu, gdy sytuacja tego
              wymaga. Nie wierze w tzw. niebolace klapsy.

              ---------
              • bri Re: wychowywanie 04.06.07, 14:43
                Aha, czyli biłaś tak żeby zabolało i to ze względu na bezpieczeństwo. W
                dodatku, jak rozumiem, właśnie dzięki laniu córka jest po prostu idealna i
                przeszczęśliwa i wie, że może na Ciebie liczyć.
                • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 17:17
                  Jasne, lalam ja na tzw. kwasne jablko zeby wyla z bolu

                  Nie zrozumialas tego co napisalam ni w zab, o czym swiadczy Twoja riposta.

                  Za wszelka cene chcesz mi udowodnic, ze krzywdze swoje dziecko, bo mam taki a
                  nie inny poglad na wychowywanie (nota bene powszechny jeszcze jakis czas temu)

                  Najlatwiej jest generalizowac i sprowadzic calosc do serwowania dziecku przeze
                  mnie lania.


                  ---------
                  • bri Re: wychowywanie 05.06.07, 10:04
                    Żadnych innych metod wychowawczych nie opisujesz. Tak, moim zdaniem bicie to
                    krzywdzenia dziecka. I nie widzę sensu, żeby zmieniać zdanie w tej kwestii.
                    • agava00 Re: wychowywanie 05.06.07, 10:17
                      owszem opisuje, ale je ignorujesz

                      nie ma sensu zebysmy sie spieraly w kwestii pogladow na dawanie klapsow

                      ja ma swoje zdanie a Ty masz swoje, ktore szanuje ale jednoczesnie nie pozwalam
                      na proby wplyniecia na moj sposob wychowania moich dzieci

                      ---------
          • makurokurosek Re: wychowywanie 04.06.07, 13:15
            ja jestem zdania, ze klaps jest porażką rodziców i nie chodzi mi to o wpływ na
            psychikę dziecka czy brak tego wpływu. Zazwyczaj rodzice dają klapsa pod wpływem
            emocji, nie rozwiązują w ten sposób problemu tylko wyładowują swoją złość i
            bezsilność. Dziecko autorki jest w wieku poznawczym, ja skłoniłabym sie ku
            konsekwencji w tłumaczeniu i działaniu, wyeliminowaniu przedmiotów, którymi
            dziecko nie powinno się bawić. Nie ma sensu tak małego dziecka bombardować
            zakazami, zgadzam sie z wcześniejszą przedmówczyniom, zakazy tylko to faktycznie
            poważnych rzeczy. Jeżeli dziecko zrobiło coś co sprawiło ci przykrość to powiedz
            mu to pokaż. Każdy zakaz powinien być prosty i zrozumiały dla dziecka.
            • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 14:20
              mam pytanie:
              czy ty dalas kiedys klapsa swojemu niesfornemu dziecku?

              jezeli nie, to nie posilkuj sie artykulami czy radami superniani oceniajac
              rodzicow stosujacych ta metode wychowawcza

              ---------
              • makurokurosek Re: wychowywanie 04.06.07, 16:09
                tak zdarzyło mi się, chyba mała dostała ogółem 3 razy, i traktuję to jako swoją
                porażkę
                • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 17:29
                  Ok, ja nie traktuje tego jako porazki
                  Nie jestem wyrodna matka
                  Nie katuje swoich dzieci

                  Na marginesie: rozmawialam z moimi znajomymi - wszyscy dostawali w tylek

                  Nikt z nich nie uwaza, ze rodzice ich krzywdzili.

                  Przyznali, ze klapsy byly pouczajace.

                  ---------
                  • bri Re: wychowywanie 05.06.07, 10:13
                    Mnie biła matka. Na początku klapsy i owszem. Ale jak skończyłam jakieś 6 lat
                    to klapsy już na mnie nie działały więc zaczęła bić linijką, sznurem od
                    prodziża itp.

                    Uważam, że to było krzywdzące. Nauczyło mnie to tylko tego, że jak mama ma zły
                    humor i jest zmęczona to bije. Dzięki Bogu nie była na tyle konsekwentna żeby
                    bić za każdym razem, kiedy popełnialiśmy jakieś wykroczenia a tylko wtedy kiedy
                    nerwy jej puszczały z powodów nie związanych bezpośrednio z nami.

                    Rozumiem, że wszyscy Twoi znajomi biją swoje dzieci zgodnie z dobrym przykładem
                    wyniesionym z domu?

                    • agava00 Re: wychowywanie 05.06.07, 10:41
                      Bri, zastanow sie troche i przeczytaj swoje odpowiedzi na moje posty
                      Zawsze piszesz: rozumiem, ze ....(i tu przeinaczasz moje slowa w wygodny dla
                      Ciebie kontekst)

                      Guzik rozumiesz

                      Mam wrazenie,ze dla Ciebie isteja tylko dwa kolory na swiecie: bialy i czarny
                      Ja widze swiat kolorowo

                      Uogolniasz, co uniemozliwia prowadzenie sensownej dyskusji...
                      bo temat jest dyskusyjny, czy Ci sie to podoba, czy nie

                      Pozdowienia

                      ---------
                    • agava00 Re: wychowywanie 05.06.07, 10:46

                      Jeszcze jedno: nie oceniaj mnie przez przyzmat swoich przejsc z matka

                      Robiac to sugerujesz, ze moje dzieci wkrotce poczuja na tylku czy gdziekolwiek
                      indziej sznur od zelazka czy cokolwiek innego

                      Jezeli Twoja mama bila Cie bo, miala zly humor to nie znaczy, ze ja postepuje
                      tak samo.

                      Moje dzieci nie dostaja klapsow bo ja sie wkurzylam, boli mnie glowa, zmeczona
                      jestem po pracy, sa za glosno, rozlaly soczek czy nie chca jesc...


                      ---------
                      • bri Re: wychowywanie 05.06.07, 11:34
                        Moje "rozumiem" jest ironiczne.

                        Ale teraz na poważnie. Rozumiem, że kary fizyczne uważasza za dopuszczalne?
                        Pisałaś wyżej, że biłaś dziecko tak żeby poczuło, że klaps boli. Czy jesteś za
                        tym, żeby tak samo były karane przez opiekunów w przedszkolu, nauczycieli w
                        szkole lub ewentualnie nianię czy nawet obcą osobą gdyby np. obsypały piaskiem
                        jej dziecko na placu zabaw?
                        • agava00 Re: wychowywanie 05.06.07, 12:11
                          uwaza, ze w skrajnych przypadkach przedszkolanka ma prawo dac klapsa
                          tak samo niania, ale to juz inny temat, bo niania jest jedna na jedno dziecko i
                          jej bezposrednim pracodawca sa rodzice

                          natomiast w przedszkolu jest wiele dzieci, o ktorych bezpieczenstwo musi dbac
                          personel

                          obca osoba nie ma prawa bez mojego pozwolenia zblizac sie do mojego dziecka
                          (zeby nie bylo watpliwosci- zblizac sie nie oznacza stanac obok czy sie
                          usmiechnac, itp) Ma prawo mu zwrocic uwage, jesli moje dziecko zrobi cos na
                          szkode innego czlowieka, zwierzecia itp.

                          Dzieci w szkole sa za duze, zeby klaps na nie podzialal wychowawczo. Taka jest
                          moja opinia.

                          Moj tato jest nauczycielem i wiem jak wredne sa niektore dzieci. Z niektorymi
                          rodzicami takich dzieci tez ciezko wspolpracowac (ignoruja naganne zachowanie
                          dziecka, nie przekazuja dziecku czytelnej dla niego informacji o tym co jest
                          dobre a co zle. zle zachowanie nie jest kwestia kilku lat uczeszczania do
                          podstawowki ale ma zarodek juz we wczesnym dziecinstwie)

                          Jedyna kara fizyczna jaka dopuszczam jest przedmiot sporu - klaps.
                          Nie stawiam znaku rownosci miedzy klapsem a biciem. Klaps jest pojedynczy,
                          bicie to juz raczej lanie, czyli iles tam klapsow.

                          Zeby klaps bym odczuwalny nie oznacza tego, ze dziecko ma miec czerwony slad
                          reki na pupie. Ale powinno go jednak kojarzyc z czyms nieprzyjemnym. Przy
                          okazji klapsa wystepuje szereg niekomfortowych dla dziecka zjawisk jak
                          poniesiony glos, zdenerwowanie rodzica, grozna mina.



                          ---------
                          • bri Re: wychowywanie 05.06.07, 12:29
                            Co masz na myśli pisząc, że niania i opiekunka w przedszkolu mogą dawać klapsy
                            tylko w "w skrajnych przypadkach"? I czym się tu różni sytuacja niani od
                            sytuacji opiekunki w przedszkolu?

                            Dlaczego na starsze dzieci klaps (który Twoim zdaniem nie jest biciem) nie
                            działa wychowawczo, skoro ma taki zbawienny wpływ na młodsze??? Zupełnie tego
                            nie rozumiem.

                            Skąd wiesz w jaki sposób małe dziecko odczuwa klaps skoro nim nie jesteś? Skoro
                            klaps jest taką skuteczną karą po co jeszcze podniesiony glos, zdenerwowanie
                            rodzica, groźna mina? Albo odwrotnie po co klaps skoro te rzeczy też
                            uświadamiają dziecku, że źle zrobiło?
                            • agava00 Re: wychowywanie 05.06.07, 13:13
                              > Co masz na myśli pisząc, że niania i opiekunka w przedszkolu mogą dawać
                              klapsy
                              > tylko w "w skrajnych przypadkach"? I czym się tu różni sytuacja niani od
                              > sytuacji opiekunki w przedszkolu?

                              Pani w przedszkolu musi zapewnic bezpieczenstwo wszystkim dzieciom. Moze sie
                              zdarzyc, ze jakis egzemplarz jest bardzo trudny w opiece. Moze zaistniec
                              sytuacja, ze przedszkolanka bedzie musiala go klepnac w tylek, zeby do niego w
                              jakis sposob przemowic. Jadna przedszkolanka mi mowila o taki przypadku, ktory
                              bardzo bil inne dzieci. Nie umieli nad nim zapamowac, a rodzice uwazali, ze nie
                              ma z nim najmniejszego problemu. Kiedys ta Pani byla zmuszona zareagowac na
                              jego zachowanie bo stanowil zagrozenia dla innego dziecka. Dala mu klapsa przy
                              dzieciach i zrobilo mu sie bardzo wstyd. Uspokoil sie, obrazil na wszystkich,
                              ale przynajmniej do czasu przyjscia mamy nie rozrabial. On mial wtedy 5 albo 6
                              lat i totalnie gdzies te wszystkie zakazy i reguly rzadzace w przedszkolu.

                              Jezeli ja bym miala nianie, to bym jej pozwolila dac klapsa mojemu dziecku,
                              kiedy bedzie to ostatecznoscia. Ale po pierwsze - nie stac mnie na nia a po
                              drugie - wole jednak sytuacje, kiedy dzieci sa w grupie i pod opieka kilku osob.

                              niania dba tylko o Twoje dziecko, a przedszkolanka o 20

                              > Dlaczego na starsze dzieci klaps (który Twoim zdaniem nie jest biciem) nie
                              > działa wychowawczo, skoro ma taki zbawienny wpływ na młodsze??? Zupełnie tego
                              > nie rozumiem

                              bo starsze dzieci sa madrzejsze, maja wiecej wyobrazni i latwiej sie z nimi
                              kontaktuje na zasadzie dialogu

                              w przypadku malych dzieci, skuteczniejsze jest cos co poczuje i pozniej
                              skojarzy jako nieprzyjemne niz mowienie w kolko np."nie dotykaj piekarnika bo
                              sie oparzysz, bedzie cie bolala raczka, bedziesz mial brzydkie blizny itp"

                              Oczywiscie trzeba zapewnic dziecku bezpieczenstwo w domu ale w pewnym okresie
                              zycia zaczyna ono odczuwac nieodparta potrzebe poznawania wszystkiego m.in.
                              tego, do czego maja dostep inni domownicy, ktorzy nota bene tez musza jakos w
                              tym domu funkcjonowac

                              Mam w domu zaslepione wszystkie gniazdka. Mimo to nie chce zeby moj sym sie
                              przy nich bawil i majstrowal. Musi wiedziec, ze to jest cos niebezpiecznego. On
                              traz nie rozumie, ze tam plynie prad, moze dojsc do tragedii. Kilka razy na
                              niego krzyknelam (spokojne czy nawet stanowcze "nie wolno" nie skutkuje gdy
                              chec poznawcza jest tak wielka) i juz nie zwraca uwagi na gniazdka.

                              Ciocia mojego meza np. dotknela szpileczka pupy swojej malej corki (ze 20 lat
                              temu) gdy dobierala sie do piekarnika. sytuacja sie nie powtorzyla. Jak dziecko
                              jest w stanie wiecej pojac, wowczas tlumaczenie dlaczego cos jest dla niego
                              niebezpieczne ma sens. Wczesniej trzeba jakos zasygnalizowac, ze to nie jest
                              miejsce dla niego.

                              > Skąd wiesz w jaki sposób małe dziecko odczuwa klaps skoro nim nie jesteś?
                              jednak musialam kiedys przejsc przez ten etap, stad wiem wink
                              poza tym mam skore i zdolnosc odbierania bodzcow


                              > Skoro klaps jest taką skuteczną karą po co jeszcze podniesiony glos,
                              zdenerwowanie
                              > rodzica, groźna mina? Albo odwrotnie po co klaps skoro te rzeczy też
                              > uświadamiają dziecku, że źle zrobiło?

                              ufff, ostatni raz tlumacze:
                              klaps jest ostatecznoscia
                              klasa stosuje, gdy reszta metod jednak nie uswiadamia dziecku, ze zle zrobilo


                              ---------
                              • bri Re: wychowywanie 05.06.07, 13:33
                                No cóż, po pierwsze mam nadzieję, że przedszkolanki reagują za każdym razem
                                kiedy jedno dziecko bije drugie a nie tylko wtedy, kiedy jedno robi to
                                notorycznie.

                                Jeśli klaps miał spowodować, że dziecko się zawstydzi to czy nie ma innego
                                sposobu, żeby dziecko zawstydzić bez użycia przemocy? Dla Ciebie klaps to
                                pojedyncze uderzenie, po którym nie będzie śladów. Skąd wiesz jaką definicję
                                klapsa ma przedszkolanka. Może uzna, że dziecko należy zbić tak jak ono zbiło
                                kolegę (np. twardym klockiem po głowie). Albo, że "klaps" to kilka bardzo
                                mocnych uderzeń na goły tyłek przy wszystkich dzieciach?

                                Tłumaczenie to moim zdaniem za mało. Trzeba jeszcze chwalić jeśli dziecko
                                postępuje zgodnie z zasadami i ew. karać jeśli łamie zakazy. Ale jest wiele kar
                                lepszych niż bicie.

                                Jedyną zaletą klapsa jaką widzę, jest to, że jest wygodny dla rodziców. Inne
                                kary wymagają więcej zachodu. Nie rozumiem jak klaps ma uświadomić dziecku, że
                                źle zrobiło skoro tłumaczeniem tego nie uzyskasz. Owszem, tak jak tresowany
                                piesek, dziecko kojarzy jakieś zachowanie z bólem, boi się bólu i dlatego unika
                                potem tego zachowania ale wpływu na procesy poznawcze to nie ma żadnego. Nie
                                miej takich złudzeń.
                              • myelegans Re: wychowywanie 05.06.07, 14:20
                                To nie wychowanie, to ksztaltowanie odruchow Pawlowa, ktory na psach trenowal.
          • lucerka Re: wychowywanie 04.06.07, 13:27
            Wychowanie bezstresowe a niedawanie klapsow to dwie rozne rzeczy. Czy jesli
            argumenty meza do Ciebie nie trafiaja to tez dostajesz klapsa?
            • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 14:23
              maz mnie nie musi wychowywac natomiast ja swoje dziecko owszem
              zupelnie rozne kalibry

              nie musze przyjmowac argumentow meza - jestem dorosla
              poza tym lubie dostawac od niego klapsy ;P

              ---------
              • lucerka Re: wychowywanie 04.06.07, 15:02
                Klapsy to nie wychowanie a tresura. Co przekazujesz dziecku, dajac mu klapsa?
                Troche wysilku i konsekwencji i obejdzie sie bez uzywania przemocy. Mnie tez
                zdarzyly sie klapsy ale dumna z tego nie jestem.

                Co do klapsow od meza...to mam podobne zdanie do Twojego. tongue_out
                • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 17:34
                  Ja tez nie jestem dumna z faktu dawania klapsow, ale tez nie zamierzam sie z tym
                  kryc - bo niby po co?
                  Wg mnie czasem jest on koniecznoscia.

                  Dawanie klapsow nie wyklucza wkladania wysilku w wychowanie dziecka i nie neguje
                  konsekwencji rodzica. Nie nazwalabym klapsa przemoca. Uwazam go za
                  jaknajbardziej naturalny element wychowania (nie tresury) ale nikogo tez nie
                  namawiam do dawania klapsow (poza jednym przypadkiem).

                  ---------
    • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 11:58
      Twoja coreczka jest jeszcze za mala na klapsy - takie jest moje zdanie

      aczkolwiek uwazam, ze w przypadku troche starszych dzieci i w odpowiednich
      sytuacjach nalezy zastosowac taka forme perswazji

      kiedy moj maly narozrabia, dziala na niego podniesiony glos i moj palec
      wskazujacy

      czasem wystarczy, ze mu nim pomacham przed nosem, zmarszcze brwi i powiem co
      mysle na temat takiego zachowania

      dla porownania: metoda mojego taty - tlumaczenie, ze nie wolno np. wlaczac TV
      czy innych sprzetow... zero reakcji

      ---------
      • bri Re: wychowywanie 04.06.07, 12:45
        Agava, chyba nie rozumiesz pojęcia "perswazja". Przypominam definicję:
        perswazja «namawianie do czegoś lub odradzanie czegoś z przytoczeniem
        odpowiednich argumentów»
        • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 14:26
          Bri...

          podajesz definicje perswazji (na marginesie - doskonale rozumiem znaczenia slow
          ktorych uzywam)

          argumentem jest tu klaps
          jak moglas na to nie wpasc? smile

          ---------
          • bri Re: wychowywanie 04.06.07, 14:49
            Po prostu nie przyszło mi do głowy, że klaps może stanowić jakiś argument.

            Rozumiem, że Twoja córka nie bije innych dzieci, nie wybiega na ulicę, nie
            bałagani itp. dlatego, że boi się klapsa a nie dlatego, że rozumie, że inne
            dzieci odczuwają ból kiedy je bije; że wybieganie na ulice jest niebezpieczne i
            że bałagan ktoś musi potem posprzątać?
            • agava00 Re: wychowywanie 04.06.07, 17:57
              Moja corka jest juz duza i wiele rozumie.

              Kiedy byla mala nie rozumiala, czym grozi wybiegniecie na ulice albo polozenie
              sie nagle na pasach i kiedy jej sie to zdarzylo, dostala klapsa, udzielilam jej
              ostrej reprymendy (moje emocje nie byly bez znaczenia bo nie jestem cyborgiem) i
              wytlumaczylam czym to grozi. Ale dziecko w pewnym wieku nie jest w stanie pojac
              z czym sie wiaza jego niektore zachowania a klaps jest odczuwalny i zapamietywalny.

              Moj syn bardzo ciagnal corke za wlosy. Ona sie nie broni, bo nie chce mu zrobic
              krzywdy ale to doprowadza ja do placzu. Nasze prosby i tlumaczenia oraz
              podniesiony ton nie skutkowaly wiec pewnego razu pociagnelam do za jego wlosy i
              przestal...Ma 1,5 roku. Jak widac w tym wieku do dziecka nie trafia konsekwentne
              tlumaczenie, tylko silniejsze bodzce.

              Kiedy po raz setny tlumaczy sie mu, ze nie wolno podchodzic do piekarnika czy
              kuchenki bo sie oparzy i bedzie bolalo to dla niego abstrakcja. To co? Mam go
              oparzyc w raczke czy dac raz klapsa? Wole to drugie. Efekt natychmiastowy a ja
              wcale nie musze go maltretowac.

              Klaps jest jednym z elementow. Nie chodzi o to zeby do wymierzyc w tylek bez
              slowa wyjasnienia.

              Bri, atakujesz mnie nie uzywajac zadnych sensownych argumentow.

              ---------
              • bri Re: wychowywanie 05.06.07, 10:01
                Jesteś już duża i wiele rozumiesz ale nie rozumiesz, że bicie małych dzieci,
                które nie mają jak się bronić jest złe? wink Ja naprawdę wierzę, że przemocą i
                bólem można zmienić czyjeś zachowanie. Tylko w stosunku do swoich dzieci nie
                chciałabym tego sposobu stosować. Klaps to naprawdę nie jest jedyna skuteczna
                kara.
                • agava00 Re: wychowywanie 05.06.07, 10:59
                  zaskakujace, ze zarzucasz mi, ze nie podaje zadnych innych metod wychowawczych
                  oprocz klapsow (choc zdaje sie, ze uzylam pojec takich jak : tlumaczenie,
                  rozmowa, ostry ton, machanie palcem etc.) natomiast jedyne co od Ciebie i
                  innych dziewczyn slysze, to "kalps to nie jest rozwiazanie" i "sa inne metody"

                  Czy sa jeszcze jakies inne metody poza tlumaczeniem dziecku co i jak, poza
                  zakazami, nakazami, poza podnoszeniem glosu? Oswiec mnie co jeszcze jest
                  takiego, co spowoduje, ze dziecko zrozumie.

                  Ja nie twierdze, ze klaps jest jedyna skuteczna kara czy metoda na ujarmienie
                  dziecka. Zanaczam ponownie, ze klaps jest jednym z elementow majacych na celu
                  uswiadomienie dziecku gdzie sa granice pewnych zachowan. Przeciez nie daje sie
                  klapsa z byle powodu.

                  Czesto wystarczy wytlumaczyc, innym razem trzeba sie posilkowac ostrzejszym
                  tonem, w niektorych sytuacjach nalezy do wszystkiego dodac jeszcze klapsa.

                  Tyle moich wywodow

                  Pozdrawiam wszystkich rodzicow, a szczegolnie tych, ktorzy rozumieja moj tok
                  myslenia i sa w stanie patrzec nieco szerzej na rzeczywistosc.
                  ---------
                  • bri Re: wychowywanie 05.06.07, 11:40
                    Zamiast klapsa można dziecko postawić do kąta czy odesłać do drugiego pokoju,
                    pozbawić dobranocki czy deseru, schować na jakiś czas część zabawek itd. Nigdy
                    Ci to nie przyszło do głowy?

                    Też pozdrawiam rodziców, którzy potrafią szerzej patrzeć na rzeczywistość wink
                    • agava00 Re: wychowywanie 05.06.07, 12:36
                      napisalam przeciez: zakazy i nakazy wink

                      pozbawianie dobranocki czy czesci zabawek skutkowalo - owszem, ale nie jest
                      uniwersane i moze sie odnosic tylko do okreslonych zaniedban czy nagannych
                      zachowan dziecka

                      Jezeli dziecko mimo prosb i grozb zaczyna klasc sie na chodniku, bo mu sie nie
                      chce isc (wiesz, ze to jest jego foch, ze nie ma gorszego dnia, ze jest
                      wypoczete) to jak dlugo bedziesz z nim walczyla?
                      Bedziesz je ciagnela po tym chodniku (ja jakos nigdy nie mialam tyle sily
                      fizycznej)?
                      Stajesz i mowisz ze nie wolno sie tak zachowywac, ze idziemy, spieszymy sie
                      itp... a ono sie wydziera i zapiera.
                      W nosie ma to, ze wieczorem nie zobaczy dobranocki poniewaz nie ma na tyle
                      wyobrazni. Wieczor bedzie za sto lat.

                      W takich sytuacjach jakos nie moglam zostawic corki na tym chodniku, zeby sie
                      uspokoila bo obok byla ruchliwa ulica. Poza tym jezeli argumenty slowne rodzica
                      nie zadzialaly, przyszedl czas na klapsa. Zaplakana ale uspokojona szla za
                      raczke i nie bylo juz mowy o tego typu fochach. Taka sytuacja zdarzyla sie moze
                      ze 4-5 razy. Za kolejnym takim hardcorowym (tak to nazwe) razem po
                      słowach "uspokoj sie w tej chwili bo dostaniesz w tylek" byl spokoj. Plakala,
                      bo sytuacja byla ciezka ale przynajmniej szla grzecznie. Nie musialam z nia
                      walczyc na srodku przejscia dla pieszych na ruchliwej ulicy.

                      KLAPS JEST ZAPOWIEDZIANY i poprzedzony innymi metodami majacymi na celu
                      wyegzekwowanie od dziecka zmiany zachowania.

                      To nie jest tak, ze nie podobalo mi sie, ze corka nabalaganila w swoim pokoju,
                      nie chciala posprzatac a ja podeszlam i bez ostrzezenia dalam jej klapsa.

                      ---------
                      • bri Re: wychowywanie 05.06.07, 12:50
                        Zakazy i nakazy to co innego niż kary. Jak ktoś złamie zakaz lub nie zastosuje
                        sie do nakazu, wtedy następuje kara.

                        W przypadku dziecka rzucającego się na ziemię - brałam na ręce i niosłam. Po
                        pierwsze uważam, że to lepsza metoda niż wymierzanie klapsa na środku przejścia
                        dla pieszych, które trzeba jak najszybciej opuścić. A po drugie po paru razach
                        wystarczy, że powiem "Jeśli nie pójdziesz ze mną to będę musiała nieść Cię na
                        rękach. Liczę do trzech: raz, dwa, ..." i na tym etapie córka już mnie słucha.
                        Przy okazji nie jest "zapłakana i uspokojona" (jakoś mi te dwa pojęcia ze sobą
                        nie konweniują) a "tylko" uspokojona a czasem wręcz wesoła.

                        • agava00 Re: wychowywanie 05.06.07, 13:32
                          Ja postanowilam nie dac sie i nie bralam na rece (w normalnych okolicznosciach)
                          Umiesz chodzic, nic cie nie dolega = idziesz SAMA
                          Ty piszesz o dziecku dwuletnim - moje mialo wtedy 3 lata

                          "Jeśli nie pójdziesz ze mną to będę musiała nieść Cię na rękach.
                          i o to chodzi mamusiu, przeciez chce zebys mnie niosla wink

                          "Liczę do trzech: raz, dwa, ..." u mnie, po "trzy" - klaps, zapowiedziany
                          zaznaczam
                          u ciebie grozba niesienia na rekach, u mnie grozba klapsa

                          w przypadku zuzi placz nie byl efektem tylko i wylacznie klapsa, ale zaczynal
                          sie gdzies na poczatku calego zdarzenia

                          klaps czesto tez wyrywal dziecko z czegos w rodzaju szalu, w jaki wpadalo po
                          moim odmowieniu niesienia na rekach
                          przez ta jedna sekunde cos innego niz zlosc skupilo na sobie uwage corki i
                          zapominala o tym co robila wczesniej

                          dobra
                          przedstawilam swoj punkt widzenia
                          poznalam inne opinie na ten temat

                          i nie chec mi sie juz walkowac tematu "klapsow"

                          pozdrowienia dla wszystkich bez wyjatku smile

                          koniec
                          ---------
    • mamaigiiemilki Re: wychowywanie 04.06.07, 12:39
      ja mowie ze nie wolno, zmieniam tonacje glosu,zajmuje czyms innym, a jak to
      nie pomaga to odstawiam do kata- i to dziala; klapsow nie uznae, zgadzam sie
      wpelni z Magda- inteligentne dziecko odda, albo przynajmniej zapyta za jakis
      czas, dlaczego nam wolno go bic i dlaczego to robimy, bo przeciez nie z
      milosci?...
      • sadaga do mamaigiiemilki 05.06.07, 14:00
        popieram Cię w 100% sio i mam zamiar robić podobnie smile buziaki wielkie
    • bomba001 Re: wychowywanie 04.06.07, 13:32
      wychowujemy dzieci "bezstresowe" sa bardzo nieszczesliwe i sa zakala kazdego
      spoleczenstwa.
      nie bije, powrarzam do znudzenia, czasem krzykne niestety, ale nie mam wyrzutów
      sumienia.
      fizycznie czesc rzeczy zabezpieczam. a w ogole to pozwalam na duzo:nie pozwalam
      na bicie, niszczenie, jak mowie ze idziemy to sie nie uginam, zadne tam placze
      i wycie mnie nie przekonaja. konsekwencja sie chyba to nazywasmile)) mojemy
      starszemu synkowi 6 lat po prostu tlumaczesmile))
    • marghe_72 Re: wychowywanie 04.06.07, 14:49
      rozmowa
      naturalne konsekwecje

      niestety czasem podniesiony głos..
      • gosiazgdanska Re: wychowywanie 04.06.07, 19:14
        Witam.Również uważam że klaps to nie jest metoda."Jeśli mnie kochasz to
        dlaczego mnie bijesz?".Raz dałam synkowi klapsa i czułam się z tym
        okropnie.Obiecałam sobie że nigdy więcej i zamierzam w tym wytrwać.Jeśli
        Mały "rozrabia" to stanowczym głosem,patrząc prosto w oczka mówię - nie.I to
        działa.Albo po prostu odwaracam jego uwagę.Od czasu do czasu zdarza się że
        Synek zaczyna pokazywać swoje widzimisię ale lekceważę takie zachowanie,nie
        zwracam wtedy na Niego uwagi i to działa.Od kiedy pamiętam moi rodzicie mnie
        bili za drobne rzeczy i nie wspominam tego z radością.Dlatego jestem przeciwna
        klapsą. Pozdrawiam.
      • altariel2 Re: wychowywanie 26.06.07, 11:33
        Rozmowa?? Z dwulatkiem?? Nie wyrywaj się na ulicę bo cie uderzy samochód i będzie cię bolało? Nie wyciągaj kabla z kontaktu bo cię prąd uszczypnie i cię zaboli, nie sięgaj po nożyczki, bo sis skaleczysz? Który dwulatek na prawdę rozumie co to znaczy? A może dać mu poeksperymentować drogie sumermamy? Ja byłam jako dziecko bita przez ojca i uważam, że działa mi się krzywda. Od mamy nie pamiętam, żebym dostała a podobno dostawałam własnie takie "ostrzegawcze" klapsy. Pewno, że bicie to nie jest metoda. Ale klaps w sytuacji kiedy trzeba koniecznie i natychmiast zmusić dziecko do posłuszeństwa jest w porządku. Z resztą piszecie tu o dzieciach w róznym wieku. Klaps skutkuje tylko w wieku, kiedy dziecko już świadomie o pewnych rzeczach decyduje(często na przekór) a jeszcze nie zrozumie konsekwencji swoich działań. Roczny maluch nie rozumie, że robi źle i klaps jest bez sensu. Dwulatek rozumie, że źle robi ale nie pojmie naszego tłumaczenia dlaczego, wtedy niestety klaps jest jedynym wyjściem. Część trzylatków już rozumie tłumaczenie i wtedy znów klaps jest bez sensu.
        • fogito Re: wychowywanie 26.06.07, 12:13
          Moj synek ma 3,5 roku i nie dostal nigdy klapsa. Rozmowa z dwulatkiem jest
          mozliwa, ale w tym wieku najlepiej dziala skierowanie uwagi na cos innego lub
          po prostu wyniesienie zbuntowanego dwulatka z miejsca publicznego.
          Ja osobiscie jestem zalamana liczba matek, ktore stosuja "wychowawcze" klapsy.
          Dla mnie to po prostu przemoc i nijak nie da sie tego usprawiedliwic. Moze
          dozyje czasow kiedy bedzie to karalne rowniez w Polsce.
          Absolutnie nie wyobrazam sobie, zeby pani w przedszkolu uderzyla moje dziecko,
          i dlatego wybralam takie, w ktorym jest zakaz bicia. Czesto jezdze do Stanow i
          nie zdarzylo mi sie widziec rodzicow bijacych na ulicy swoje dzieci. W Polsce
          wystarczy wyjsc do pobliskiej piaskownicy, zeby zobaczyc festiwal klapsow - za
          rozsypany piasek, za wlozenie raczek do buzi za bieganie w niewlasciwym
          kierunku itd itp... bez konca.
          A mamusiom, ktore nie wiedza jak wychowywac dzieci bez bicia proponuje poszukac
          porad w ksiazkach i przestac ciagle pisac o zlych skutkach "bezstresowego"
          wychowania, bo cos takiego nie istnieje. Wychowanie to bardzo trudna i zmudna
          praca od podstaw. A bicie to nie wychowywanie to po prostu bicie.
    • royalmail Re: wychowywanie 04.06.07, 19:14
      Konswekwentnie. Jasno i wyraźnie wszyscy mówimy o swoich odczuciach.
      Jasno i wyraźnie określamy granice - można/nie można. Tłumaczymy - "nie można,
      bo...". Po stokroć tłumaczymy. Chronimy w granicach zdrowego rozsądku - nie
      biegamy za malcem "ojoj, bo bach zrobisz i będziesz miał ałkę" - niech upadnie,
      jeżeli nie grozi to zrobieniem większej krzywdy.
      Od samego początku uczymy samodzielności i odpowiedzialności. Zrobiłeś/aś to
      czy tamto, odpowiadasz za to co zrobieś lub czego nie zrobiłeś, a miałeś/miałaś
      zrobić.
      Nie "ciućkamy" się z dziećmi, ale traktujemy je jak normalnego, małego
      człowieka.
      Traktuj innego tak, jak byś chciał, aby cię traktowano - ale kiedy trzeba walcz
      o swoje - tego uczymy.

      Kochamy dzieciaki obłędnie, ale mamy dystans do nas samych, jako rodziców, i
      potrafimy spojrzeć z tym dystansem na nasze dzieci - nie jesteśmy ślepi z
      miłości.

      W procesie wychowania uczestniczą wszyscy - ojciec tak samo aktywnie jak matka.
      Nadawanie sprzecznych komunikatów to błąd, którego się najbardziej wystrzegamy.
      Nie bijemy naszych dzieci, ani nie wychowujemy ich bezstresowo. Złoty środek
      też istnieje.
      • majka_martyna ciekawy watek 05.06.07, 11:40
        przejze go jak bede miec chwilke wolną.Ja chowam sama synka 2letniego,pełnie
        role mamy i taty.Tzn jeszcze nie chodze z synkiem grac w piłke ale jak trzeba
        bedzie to czemu nie.Mam sporo zajec w domu,mało czasu dla siebie czasami
        przemeczenie nie pozwala mi byc taka idealna mama jakbym chciała. Nie moge
        tulic synka i lezec z nim godzinami, mam jeszcze robotki domowe ale kocham go
        ponad wszytsko! staram sie go nie rozpuszczac za bardzo,co mozna-to mozna a co
        nie to nie. Widzi kiedy mi sie cos nie podoba i chyba zaczyna rozumiec co jest
        dobre a co nie.Poswiecam duzo czasu na to aby mówic duzo do niego, aby go
        chwalic ale zdarza sie ze i krzykne.Staram sie moich złych nastrojównie
        przelewac na niego wreczodwrotnie,staram sie przebywac blisko niego aby sie
        uspokoic,i to pomaga.
Pełna wersja