Matki cierpliwosc tez ma swoje granice

10.06.07, 15:06
Mam 15 miesiecznego syna ktory od misiaca sam chodzi,w domu otwiera wszystkie
szafki szuflady i bierze w swoje lapki doslownie wszystko.Czasami powiem
synus prosze tego nie dotykac,albo nie ruszaj itp a moj maly i tak mnie nie
slucha,tylko idzie do innego pokoju i tam buszuje.Niewiem ile jeszcze to
wytrzymam,nie ukrywam ze czasami na niego nie krzykne ale to i tak niewiele
pomoga.Wg mnie jak na razie to najgorszy etap na jakim teraz jest Szymek,wiem
ze powinnam sie uzbroic w cierpliwosc i spokojnie czekac az malemu sie znudzi
to grzebania w szafkach.Chcialabym aby synek posluszny i ze jak powiem NIE to
on przestanie ale niewiem czy mi sie uda.Nie chce go wytresowac jak psa ale
chce zeby mnie sluchal bo jestem jego matka i wiem co jest bezpieczne a co
nie dla takiego malego czlowieczka.Co wy robicie i mowicie do swoich dzieci
zeby przestaly siegac po niebezpieczne rzeczy.Prosze rade nie o
krytyke.Dodam ze mieszka za granica bez rodziny tylko z malym i z mezem i nie
mam za bardzo kiedy wyjsc sama z domu.Musialam sie wygadac
    • ika1979 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 15:29
      Może Cię zmartwie moja droga ale to dopiero początek.mój mały ma 1,5 roku etap
      szafek ma już za sobą ale pewnie dlatego że pozakładaliśmy zabezpieczenia
      owszem zdarza mu się otworzyć szafkę niezabezpieczoną ale rzadko coś
      wywala.teraz jest na etapie trzaskania drzwiami i bawienia się nimi jak na
      razie w tej walce przegrywamy z nim za nic nie rozumie że nie wolno.Wyrwal nam
      gniazdko od telefonu,kabel z internetu i namiętnie próbuje wyrwać antenę od
      telewizora.Czy krzyczę?Przyznaje się że tak zdarza mi sie dać w pampersa ale to
      w skrajnych przypadkach doprpwadzona do ostateczności i zaraz żałuję.z jednej
      strony to dobrze że nam się dzieci tak buntują to znaczy że wykształaca się ich
      charakter,zaczynaja mieć swoje zdanie tylko szkoda że odmienne od naszego winkNa
      spacerach nie jest lepiej zawsze chce iść w odwrotną stronę smile U mnie pomaga
      jak powiem stanowczo "Mikołaj ja Cię widzę" albo "czekaj czekaj zaraz do Ciebie
      pójdę" fakt ze nie raz powtarzam to kilka razy ale w końcu skutkuje smile)
      Także głowa do góry za jakieś dwa lata będą się słuchać te nasze szkraby.
      Pozdrawiam
      Iza
      • iza813 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 15:40
        Powiem ci ze moj maly tez przechodzi etap zamykania drzwi i jak zamknie sie sam
        w pokoju to krzyczy zeby otworzyc mu drzwi,bo sam jeszcze nie potrafi.Mam
        nadzieje ze zniose te jego wybryki i ze szybko mu przejdzie ten trudny
        etap.Dzieki za slowa pocieszenia.
      • marysienka110 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 15:46
        Ja bym pozabezpieczala to co ma bycnie otwierane, i tyle. Karol ma prawie 2 latka jak zaczal chodzic
        polikwidowalismy regaly na ksiazki itp. wszystko co albo niebezpieczne, albo poprostu niedotykalskie
        pochowalismy wysoko. a zakazy ograniczam do minimum i tylko najprawde wazne takie ktorzch
        bezwzglednie trzebaprzestrzegac. Np. bezwzglednie nie wolno wybiegac z pilka na ulice, wsadzac
        paluchow w kontakt, dotykac rozpalonej kuchenki,itp., a na walenie mlotkiem w kaloryfer, czy tez
        smarowanie kafelkow kredkami przymykam oczy.
        Wtedy wiecej slucha, bo jak wpadam w te wszystkie nie wolno i tego robi sie za duzo to katastrofa. I mi
        ciezko i Karol przestaje sluchac.
        A wydaje mi sie ze z wiekiem na coraz wiecej rzeczy raczej trzeba uwazac, a nie na coraz mniej. Taki
        dwulatek to ma dopiero pomzslz, i naprawde jest BARDZO szybki.
    • evchen.ol Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 17:09
      Ten etap miniesmile Szafki zabezpieczyć blokadami lub odkręcić uchwyty, kontakty
      zaślepić, kuchenkę zabezpieczyć, uzbroić się w cierpliwość, niebezpieczne lub
      cenne rzeczy postawić poza zasięgiem dziecka i czekać na kolejne etapy rozwoju
      czyli bunt 2-latka, histerie nocne, brak apetytu... Uff, ja na szczęście mam to
      prawie za sobą, czekam teraz na bunt trzylatka i histerie związane z
      przedszkolemwink pozdrawiam i życzę wytrwałości w tłumaczeniu.
    • jol34 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 18:11
      Mój synek ma 13,5 miesiąca i u nas jest dokładnie to samo. Zdarza mi się krzyknąć na niego, dać klapsa w pupe jak tracę cierpliwość. Na pewne rzeczy mu pozwalam, ale innych mu nie wolno i mu to mówię. Wiem, że jest jeszcze za mały, żeby od razu rozumiał, ale mój sposób to ciągle powtarzanie, że czegoś nie wolno robić albo zabieranie z miejsca niebezpiecznego w bezpieczne. Zauważylam, że trochę to działa, to znaczy Kamiś pamięta, że ma np. nie stukać szafkami i jak tylko zaczyna to robić i mnie widzi to natychmiast przestaje, oczywiście potem wraca i znów jest to samo. Gdy wyrzuci rzeczy z szuflady to mówie, że tak nie można i razem sprzątamy. Z drugiej strony dzieci w tym wieku są już na tyle duże, ze rozumieją wiele polecen, rozumieją co się do nich mowi i myślę, że można im tłumaczyć co wolno a czego nie, a im spokojniej do tego podejdziemy tym zachowanie dziecka szybciej zmieni sie na lepsze. Pózniej pewnie pojawią sie nowe problemy, ale w końcu nie ma innego wyjścia, jakoś trzeba sobie radzić i szukać tej cierpliwości pomimo wszystko. Pozdrawiam.
      • lisabette Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 23:13
        jol34 napisała:

        > Mój synek ma 13,5 miesiąca i u nas jest dokładnie to samo. Zdarza mi się
        krzykn
        > ąć na niego, dać klapsa w pupe jak tracę cierpliwość.
        "Gratulacje !". Za parę lat Ci odda.
        Naprawdę uważasz, że klaps załatwia sprawę ??
        • agava00 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 20.06.07, 09:05
          do niebezpiecznych rzeczy nie ma dostepu ale jezeli zabraniam otwierania
          szuflad czy polek to jestem w tym temacie konsekwentna
          jak trzeba dostaje klapsa
          takie sa zasady

          MOIM zdaniem dziecko trzeba od poczatku uczyc, co wolno a czego nie wolno

          i MOIM zdaniem dziecko Ci nie odda za pare lat - chyba, ze pozwolisz zeby Toba
          dyrygowalo

          ---------
    • green_land Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 18:21
      Zaklejałam taśmą wszelkie drzwiczki i szuflady zostawiając tylko jedną i
      otwierając ją, by mogła w niej grzebać. Była przeszczęśliwa.
      A jak lubi grzebaż kup mu plastikowe kosze i tam trzymaj wszelkie zabawki. Mam
      4 takie kosze, całkiem duże i mniejsze i mała uwielbia tam grzebać, bo zawsze
      coś ciekawego znajdziesmile
    • koza_w_rajtuzach Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 18:35
      > Co wy robicie i mowicie do swoich dzieci
      > zeby przestaly siegac po niebezpieczne rzeczy.

      Mówię "be", zabieram rączkę od niebezpiecznej rzeczy i odwracam uwagę. Skoro
      nie chcesz tresować syna to nie wymagaj, że będzie Ci bezwzględnie posłuszny.
      Dzieci mają wielką ciekawość świata i nie powinno się oczekiwać od nich, że
      będą respektować wszystkie nasze zakazy. Więcej luzu, bo problem jest nie w
      dziecku, ale w zbyt wysokich wymaganiach wobec tego dziecka.
      • magdamroziuk Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 18:54
        Ja pozabezpieczałam to, co było dla mnie niewygodne, lub niebezpieczne dla
        dziecka. Zostawiłam kilka szafek i szuflad - pozwalałam małemu wyrzucać nasze
        skarpetki z dolnej szuflady, grzebać w drewnianych i plastikowych sprzętach
        kuchennych. W każdym pomieszczeniu miał jakieś 2 dostępne szafki z
        niezabawkami. Nie miałam większych kłopotów do czasu, aż nauczył się zdejmować
        zabezpieczenia, ale wtedy był na tyle duży, że od biedy szło się dogadaćsmile)) A
        jak był w ugodowym nastroju, to sam pilnował zamknięcia zabezpieczeńsmile
        Myślę, że taki maluch jest bardzo ciekwaski i nie oduczysz go grzebania po
        szafkach - trzeba je zabezpieczyć i tyle.
        • gusia210 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 20:22
          ja zrobiłam porządek w szafkach.Co niebezpieczne wyżej a co bezpieczne mógł
          brać.Wywalać mógł z jednej szafki i innych nie ruszał.Przybory kuchenne
          bezpieczne w szufladzie na dole żeby mógł sobie wziąść.Pokrywki do garnków
          też.Jak miał już tyle rzeczy niby niedozwolonych do zabawy reszty nie tykał.
          Jak najmniej zakazów!!!Bo inaczej dziecko nie zapamięta.
          • przyszla_mama1 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 10.06.07, 23:01
            zgadzam sie z poprzednimi wypowiedziami pochowaj to co niebezpieczne leki noze
            itp na gore zostaw niby zabawki na dole i niech grzebie.... moj ma swoje szawki
            w kuchni i lazience i wyrzuca z nich to co chce a pozniej mowie do niego zeby
            posprzatal i sprzata jak sie konczy bawic... tez czasami jest ciezko jak
            czlowiek sie nasprzata a po godzinie nie widac ze bylo cokolwiek robione ale z
            dziecmi tak juz chyba jest ze nie wszystko mozna miec super ladnie... smile moj
            synek bardzo lubi mi pomagac i np myje wanne to Filipowi daje "jego sciereczke"
            namoczona tylko woda i prosze zeby umyl plytki tzn te na scianie tongue_out albo zeby
            przyniosl mi zmiotke zawsze jest chetny na pomaganie lubi tez wyciagac naczynia
            ze zmywarki i mi podawac... troszke dluzej to trwa niz bym miala robic sama ale
            jest bardzo szczesliwi i dumny z siebie bo pozniej robi sobie "cacy" hehe tak
            wiec zycze wytrwalosci (pomysl sobie ze to super czas nasze dzieci chetnie sie
            do nas przytulaja caluja itp jak beda mieli po 15-16 lat nie bedzie tak
            fajnie ) smile)
    • bomba001 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 11.06.07, 07:44
      zabezpiecz szuflady, choc to nie wyjscie, ale sobie przynajmniej krzywdy nie
      zrobi.
      ja do mojej 21 msc uparciuchy mowie tak: znizam sie do jej poziomu, kucam ,
      patrze twardo w oczka (starajac sie nie wybuchnac smiechemsmile)) i mowie glosno i
      ostro (raczej nie krzycze) nie wolno, a jak trzeba to przytrzymuje lapkei
      powtarzam nie wolno tego robic (znaczy mowie czego). rezultaty??? one beda
      chyba pozniejsmile))
      najgorszy wiek to jeszcze przed toba, na razie to jest straszny slodziaszeksmile))
      • joanna1982 Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 19.06.07, 22:59
        I skąd ja to znam! Ten typ tak ma i się nie zmieni niestety! Musisz być
        konsekwentna i pamiętaj jeśli raz mu na coś pozwolisz nie licz że potem jak mu
        powiesz nie wolno to się posłucha, bo zakoduje sobie że przecież już mu
        pozwoliłaś. My też pochowaliśmy większość rzeczy. Też mieliśmy wyrwane gniazdko
        od telefonu, kabel od internetu, najgorsze w tym wszystkim co zrobił niestety z
        wielką szkodą dla siebie to wparował do kuchni i ściągnął na siebie szkalnkę z
        gorącą kawą (niestety to go niczego nie nauczyło a szkoda bo cierpiał strasznie)
        - i nie myślcie że coś było bezmyślnie postawione, stało na blacie kuchennym
        dość daleko i nie powinien tego sięgnąć ale z jakimś rozmachem to zrobił. POza
        tym odkręcił nam kurek z gazem pomimo blokady w kuchence!!! Założyliśmy
        drzwiczki a gdy kończyliśmy je zakładać roztrzaskał nam szklany stolik - na
        szczęście nic mu sie nie stało. Na spacerach też zawsze chodzi w swoją stronę -
        zazwyczaj przeciwną ale ostatnio zaczęło być już lepiej. Dodam tylko że zaczął
        chodzić i rozrabiać w wieku 9 m-cy teraz ma 1,5 roczku.

        Pozdrawiam i życzę cierpliwości
        Mama 3 letniej Natalki i 1,5 rocznego Piotrusia
    • kakuba Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 20.06.07, 09:35
      moja córcia ma 13 miesięcy
      chodzi od kiedy skończyła 10,5 miesieca
      i oczywiscie jak wszystkie dzieci w tym wieku próbuje wyciągać wszystko z
      szafek, szuflad, zciagać ze stołu itd
      Ameryki nie odkryłam wink
      - po prostu zabezpieczyłam te szafki i szuflady, które sie dało
      - z pozostałych usunęłam przedmioty niebezpieczne poza zasięg małych rączek
      - w pozostałych przypadkach powtarzam 'nie wolno'
      - czasami muszę interweniowac i np zabrać jakąś zabawke z ręki jeśli wali nią w
      szybę albo monitor telewizora
      - generalnie cały zas trzeba mieć to 'żywe sreberko' na oku... a to wyciagnie
      śmieci z niedomkniętego kosza, a to odkręci gałke od wieży, a to włoży kawałek
      jabłka pod szafę, albo tłucze psa po głowie łopatką do piasku... (a swoją drogą
      to musze sie nauczyć cierpliwosci od mojego psa...hehehe...nic go nie rusza tongue_out)
      - oczywiście możliwość zrozumienia przez dziecko zakazu jest ograniczona
      początkowo na hasło 'nie wolno' tylko się uśmiechała i robiła dalej swoje tongue_out
      teraz powoli mała zaczyna 'kumać' co się do niej mówi
      ostatnio zaczęła coś wyciągać z szuflady - mówie 'nie wolno' - a mała grzecznie
      odkłada to do szuflady i ją zamyka - myśle SUKCES - a skad! za chwilę zawartosc
      szuflady znowu jest na wierzchu wink))

      cóż... możemy sobie tylko nawzajem cierpliwości życzyc i poczucia humoru tongue_out
      bo ja w zasadzie to zwykle śmieję sie w duchu z tej mojej małej rozrabiary..
      np potrafi podejść do kwiatka, pokazać paluszkiem 'oj-jo' (znaczy 'nie wolno')
      i po raz setny skupnąć jakis listek tongue_out
      ciekawe co zbroi dzisiaj? wink
    • sieczunia Re: Matki cierpliwosc tez ma swoje granice 20.06.07, 21:45
      Moja Jagódka ma 15 m-cy i rozrabia tak samo jak inne dzieciaczki. Czasami mam
      wrazenie, że to "aniołek z rózkami" big_grin
      Także mam zabezpiczone kontakty i blokady na szufladach, ale ostanio musze
      sprawdzac dodatkowo kosz ze śmmieciami przed opróżnieniem.
      Mała wrzuca do niego wszystko co ma w rączce! A zaczęło sie od tego, że
      nauczyłam ją wyrzycać do kosza zużyte pampersy. Dlatego czasami przez moją
      nieuwagę ląduje w nim np, łyżeczka, zabawki, niekapek a nawet bucik! smile
      Momentami tez trace cierpliwosc i krzyknę na nią, ale pozniej tego żałuję sad
      Moja sytuacja jest o tyle lepsza od twojej, że moge "podrzucic" małą komuś z
      rodziny na troche i wyjśc gdzies sama.
      Życzę ci powodzenia i duuużo cierpliwośi.
      Pozdrawiam.
    • anialenka trochę spóźnione - pocieszenie 22.06.07, 00:50
      pocieszę Cię - moje dziecko w pewnym momencie zmieniło się z "aktywnego
      aniołka" w "żywczyka z turbodoładowaniem" - ja to nazywam teraz etapem TORNADA.
      Dotykanie,wyjmowanie,sprawdzanie "co się stanie gdy...rzucę,trzasnę,zeskoczę
      (czytaj-spadnę wink etc.". Należę do matek przecierpliwych, ale to tornado mnie
      szczerze zaskoczyło i bywało, że wieczorem padałam z wykończenia, a gdy w
      potrzebie organizacyjnej podrzucałam ją do dziadków i po południu ją
      odbierałam - byli we dwójkę wykończeni, już choćby stałym czuwaniem, by nic jej
      się nie stało, no i jak to możliwe, że ta wnusia co ostatnio siedziała na
      kolanach i bawiła się literkami pół godziny, teraz nie usiedzi w miejscu 5
      minut?? Tak było ok. 3 miesiące, ale - MINĘŁO. Etap tornadowych doświadczeń
      przeszedł w stan normalnych cudnietwórczych i też samodzielnych zabaw.
      Ale ja nie krzyczałam, nie karałam, nie dawałam klapsów - uznałam ten stan za -
      cholera, no trudno, padam na pysk ale - jak nie spadnie (w mojej obecności i
      częściowej asekuracji), to się nie dowie, że ma uważać i że to boli, jak się
      nie nauczy przy mnie bezpiecznie działania różnych przedmiotów, to kto ją
      nauczy? A całego domu i otoczenia zabezpieczyć nie sposób! Zaczęłam jej też
      pokazywać sama, np. jak otworzysz ciężką szufladę, to może ci potem
      przytrzasnąć palce, zobacz- i lekuchno jej przycisnęłam paluszki - potem już
      jej to nie kręciło. Acha, i unikaj zbyt wielu "nie wolno! zostaw!nie ruszaj!".
      Lepiej cierpliwie (na ile się da..) patrzeć co dziecko robi, asekurować w razie
      potrzeby i wspomagać doświadczenie, jakie mu z tego zostanie. A to co dziś go
      pociaga np.w tych szufladach,szafkach - za jakiś czas stanie się czymś
      zapoznanym, normalnym. Ale musi te zakamarki przecież poznać. Ps. 'buntem
      dwulatka' też się nie stresuj na zapas, nie wszystkie dzieci dopada,u nas tego
      dotąd nie było, mała ma 2lata i 3 miesiące, można się z nią zwyczajnie
      argumentowo porozumieć, a temperamentna jest, i radosna. Pozdrawiam smile
      • anialenka cd 22.06.07, 01:29
        i jeszcze - podczas 'tornada' odkryła jak fajnie trzaskają drzwi. Moja
        niebieskooka uśmiechnięta dziewczynka nagle trzaska drzwiami, o co tu chodzi??
        Moje dwa skuteczne wtedy sposoby na to - 1.błyskawiczne odwrócenie uwagi,
        przekierowanie na coś innego,"chodź, zobaczymy czy za oknem jakis piesek coś
        tam coś tam..." i 2. zakładki Canpol babies nakładane na drzwi w górnej części.
        Po dwóch dniach dziecko zapomniało,że są jakieś drzwi w domu.
        Ja wyznaję zasadę - "nie siłą, tylko sposobem".
        A teraz, gdy jest starsza, to pyta dlaczego jej czegoś nie wolno albo dlaczego
        ma coś zrobić i jak dotąd nasze argumenty do niej przemawiają. No, chyba że
        jest mocno zmęczona lub spiąca, ale w końcu komu się chce współpracować gdy
        jest zmęczony i śpiący..
        • elske matki cierpliwosc... 22.06.07, 07:48
          Moja corka ma 2.5 roku.Kiedy zaczela chodzic w zasiegu jej reki zostawialam
          tylko te rzeczy ktorymi mogla sie bawic.I bylam konsekwentna w mowieniu
          NiE.Jesli cos jej nie wolno, to nie i koniec, nie podlega dyskusji.I nie
          przekonywaly mnie opinie :no pozwol jej, ona jest jeszcze mala.Bo jak przekonac
          pozniej starsze dziecki ze kiedys moglo cos zrobic, a teraz juz na to nie pozwalam.
          Efekt byl taki ze jak pozniej kiedy probowala cos wziasc i ja powiedzialam ze
          nie wolno, nie ruszala tego.
          Teraz jest juz starsza i zaczyna miec swoje zdanie.Wiec jesli mowie nie i ona
          mnie nie slucha,karze jej isc za kare do drugiego pokoju.Kara jest 2-3 minutowa
          ale dla takiego dziecka odczowalna jak wieki(dla jasnosci,nie zamykam jej w
          pokoju, drzwi sa caly czas otwarte ale ona musi tam byc sama).Druga kara to
          taka,ze jak cos przeskrobie to zaraz chce sie do mnie przytulac,kiedy jej mowie
          ze jest niegrzeczna.Wtedy mowie ze bardzo ja kocham ale w tej chwili jej nie
          przytule bo wcale mnie nie slucha(za 5 min i tak pojde ja przytulic,ale do tego
          czasu wie ze zrobila cos co nie pochwalam).
          • marysienka110 Re: matki cierpliwosc... 22.06.07, 13:04
            Wpadl mi do glowy jeszcze jeden pomysl.
            Wyjsc na dwor.
Pełna wersja