do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka?

22.06.07, 21:28
dziś przyszłam po córkę do złobka, siedziała w kącie i płakała,strasznie mnie
to zdziwiło i zasmuciło, tym bardziej, że ja jej nie karcę, jest bardzo żywym
dzieckiem, bardzo wesolym, ciągle się smieje, ale też psoci. Wychodzi na łóżko
i po nim spaceruje na co dziewczyny w żłobku nie pozwalają, zresztą ja w domu
również. Ale w domu jestem sama a tam dziewczyny mają po 4 dzieci na jedną,
ale czy to na pewno dobry sposób? Nie lepiej zająć czymś dziecko, dać zabawkę,
ja tak w domu robię.
Wydaje mi się, ze to dla niej niepotrzebny stres, ze ona z tego i tak nic nie
wyniesie,jak myślicie???
Mnie wydaje się, ze ona jest jeszcze za mała na takie kary, może macie jakieś
pomysły jak postępować w takich sytuacjach.
    • olamazur Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 21:39
      Gdybym była na Twoim miejscu, to bym pozwoliła na takie "nauczenie" mojego
      dziecka, że kara to jest kąt. Zaraz się wytłumaczę dlaczego.

      My mamy problem z wymyślaniem kar, i zawsze mieliśmy. Nasz synek ma 2 lata, a
      my nadal nie wiemy, jak go karac. (Nie klapsujemy, nie bijamy). Próbujemy go...
      no właśnie... co? - chyba najwłaściwsze byłoby określenie: "nauczyc", że
      wstawienie do kąta to jest kara, ale wygląda na to, że sobie tego nie
      przyswaja. Wygląda na to, że on w ogóle nie pojmuje, o co z tym kątem chodzi, a
      już na pewno się takiej kary nie boi.
      A myślę, że dobrze by było, gdybyśmy jakąś karę w repertuarze mieli - coś czego
      dziecko nie lubi, czego się boi i co można stosowac jako groźbę, np. "nie rób,
      bo pójdziesz do kąta. Dlatego właśnie gdybym była na Twoim miejscu, to bym
      pozwoliła na takie "nauczenie" mojego dziecka, że kara to jest kąt.
      • jbasko Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 21:41
        dzięki, tylko wiesz, ja mam wątpiliwości czy ona rozumie to, czy widzi zwiazek
        wychodzenia na kanapę z tym siedzeniem w kącie. Wydaje mi sie, ze jeszcze nie, a
        wtedy to nie ma sensu.
      • olamazur Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 21:44
        > Nie lepiej zająć czymś dziecko, dać zabawkę, ja tak w domu robię.

        Odwracanie uwagi jest bardzo dobre, ale u młodszych dzieci. W pewnym momencie
        się już tak nie da. Mój syn ciągle, notorycznie wylewa to, co ma w niekapku.
        Wypija ile chce, a resztę - wylewa. Ile ja bym dała za podpowiedź, jak mu to
        wybic z łepetyny! Czyli za metodę na karę taką, żeby po niej nie śmiał więcej
        wylewac! Tłumaczenie, proszenie, krzyczenie i stawianie do kąta jak dotąd nie
        pomogło ;-(
        • olamazur Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 21:48
          > dzięki, tylko wiesz, ja mam wątpiliwości czy ona rozumie to, czy widzi
          > zwiazek wychodzenia na kanapę z tym siedzeniem w kącie. Wydaje mi sie,
          > ze jeszcze nie, a wtedy to nie ma sensu.

          Nie wiem... Półtora roku? Nie bardzo już pamiętam. Jeśli nianie opatrzyły to
          odpowiednim komentarzem: "stawiam cię do kąta, bo skakałaś po łóżku, wiesz,
          dlaczego stawiam się do kąta? bo skakalaś po łóżku" - to może wie. Z tego co
          pamiętam, superniania zawsze kazała komentowac karę, po jej zakończeniu też,
          czyli "wiesz, dlaczego musiałaś stac w kącie? bo skakalaś po łóżku". Może
          zapytaj niań, czy jej mówiły?
          • jbasko Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 21:54
            no zapytam, dzięki
            • eps Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 21:59
              wg mnie to ona nie rozmunie o co chodzi z tym kątem.
              super niania to stawia do kata czy na karne siedzisko ale dzieci 3-4 letnie.
              a 1,5 roczniak??
              Z drugiej strony jak ja mojemu mówię ze nie wolno rzucać zabawkami to wtedy sie
              dopiero zaczyna. Ja najpierw mówię ze czegoś nie wolno, później że nie wolno bo
              zabiore zabawkę a na końcu zabawkę zabieram. Patrzy wtedy na mnie wielkimi
              oczami i zaczyna sie ryk, wtedy ja wychodze z pokoju.
              jesli chodzi o postawienie do kata to chyba bym musiała go jakims kablem
              przywiązać bo nawet nie zajarzy że ma tam stać i tyle.
              • mamanatanielka Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 23.06.07, 09:14
                > wg mnie to ona nie rozmunie o co chodzi z tym kątem.
                > super niania to stawia do kata czy na karne siedzisko ale dzieci 3-4 letnie.
                > a 1,5 roczniak??

                Rozumie, rozumie! Naszego synka zaczeliśmy karać w ten sposób jak był właśnie w tym wieku. Też polecam. Teraz to przynosi efekty. Co prawda zrobiliśmy na początku podstawowy błąd - wkładaliśmy go do łóżeczka. Później nie chciał w nim spać, bo mu się źle kojarzyło. No, i teraz śpi na tapczaniku.
                Zauważyłam też, że mój synek to niezły cwaniaczek. Rozumie wszystko, ale jak nie chce czegoś zrozumieć - bo mu to nie odpowiada - to udaje, że nie rozumie. Ciekawe po kim to ma?
                • copy77 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 27.06.07, 12:15
                  No i jak go do tego kąta postawić, jak on tam nie będzie stał, ani sekundy?
                  • tijgertje Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 28.06.07, 21:29
                    copy77 napisała:

                    > No i jak go do tego kąta postawić, jak on tam nie będzie stał, ani sekundy?

                    Konsekwentnie! Moj syn nieraz stoi w kacie, wie doskonale, ze jest to
                    konsekwencja zlamania zakazu. Poltoraroczne dziecko doskonale rozumie co sie do
                    niego mowi! No, chyba, ze ktos malo z dzieciakiem gada... Moj syn mniej wiecej
                    w tym wieku zaczal ladowac w kacie, za pierwszym razem byl taki wrzask, ze tata
                    przybiegl z gory, myslac, ze dziecku cos strasznego sie stalo i trzeba jechac
                    do szpitalasmile Ciagle wychodzil z kata, ale ja za trzecim czy czwartym razem
                    przestalam sie odzywac, tylko bez slowa zanosilam go spowrotem. Zalapal w kilka
                    minut, nastepnym razem sprobowal raz, ale ze zobaczyl, ze mama sie nie poddala,
                    to zrezygnowal. Najlepszy numer jest, jak mlodemu cos sie nie udaje, wtedy sie
                    obraza i sam idzie do kata, jak sie uspokoi, to wracasmile)) Postawiony przez
                    kogos da kata stoi i czeka na sprawde kary. Jestesmy konsekwentni, jezeli jedno
                    z nas go postawi do kata, wykjac moze tylko ta sama osoba, w ten sposob unikamy
                    sytuacji, ze dziecko bedzie biec do mamy, jak tata go ukarze, albo na odwrot.
                    Czasem, naweet jak sie z mezem nie zgadzam, to dziecku tego nie okazuje,
                    rozmawiam z mezem, a on rozwiazuje wlasne problemy z synem, ja sie jemu nie
                    wtracam w akcje, on mi rowniez nie.
                • copy77 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 27.06.07, 12:22
                  Moi synowie chyba jeszcze bardziej maja problemy z (po)słuchem, niż twój sad A
                  jak drugi usłyszy, że mówię do pierwszego "nie wolno", rzuca zabawki i leci, bo
                  "jest dla niego robota". O Boże!













                  • olamazur Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 27.06.07, 12:27
                    copy77 napisała:

                    > Moi synowie chyba jeszcze bardziej maja problemy z (po)słuchem, niż twój sad
                    > A jak drugi usłyszy, że mówię do pierwszego "nie wolno", rzuca zabawki i
                    > leci, bo "jest dla niego robota". O Boże!

                    big_grin A po ile mają lat?
                    • copy77 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 27.06.07, 12:38
                      Nie, no 15 miesięcy.
                      • olamazur co Copy77 27.06.07, 12:44
                        copy77 napisała:

                        > Nie, no 15 miesięcy.

                        Eee, to maluszki jeszcze smile Odwracanie uwagi i inne takie sztuczki tylko
                        działają, na trwałe raczej się niczego nie oduczy w tym wieku. Mój kolega ma
                        bliźniaki w wieku Twoich, wygląda co dzień jak z krzyża zdjęty, więc się
                        domyślam co tam w Twoim domu się wyprawia smile Trzymaj się!
                        • copy77 Re: co Copy77 27.06.07, 12:58
                          Ja nie mogę narzekać aż tak; moje chłopaki słodkie są, rozwijają się super,
                          bawią ekstra, a ....mnie pomaga stale mama (chociaż wiecie jak to jest). Gdyby
                          mi się chciało ciągle z nimi bawić , to już w ogóle raj, tylko nauczyłam ich, że
                          przede wszystkim mają się sami bawić, bo przecież bym później nie odeszła. Jak
                          ich w wózek włożę, to goście szczęsliwi, tak że luzik. Tylko, czy i kiedy zaczną
                          słuchać????
                          • olamazur Re: co Copy77 27.06.07, 14:10
                            > Tylko, czy i kiedy zaczną słuchać????

                            Jak jest z bliźniakami to nie wiem, tak sobie wyobrażam, że oni głównie na
                            siebie nawzajem patrzą i zadowolenie osoby dorosłej nie jest im aż tak bardzo
                            do szczęścia potrzebne jak pojedynczemu dziecku. Moje pojedyncze dziecko jest
                            przeważnie grzeczne, słucha się. (Mam w zasadzie tylko jeden problem - wylewa
                            picie na podłogę, wrrrr). A więc dwulatek się już w miarę słucha.
                            • copy77 Re: co Copy77 28.06.07, 13:11
                              moi uwielbiają pochwały dorosłych, wtedy prześcigają się w "prezentacjach" tego,
                              co potrafią. A na słuchanie "ze zrozumieniem" może rzeczywiście za wcześnie? A w
                              ogóle to pewnie jestem nawiedzona, bo chciałabym, żeby tak, jak niektóre dzieci
                              siedzieli u mnie grzecznie na kolankach, a oni wolą biegać smile smile
                  • mama_anuszy Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 27.06.07, 22:03
                    pojęcia "kara" nie istnieje w procesie wychowawczym 1,5 i 2 latków. Włosy dęba
                    stają jak się czyta o kątach i innych pomysłam mam. Najpierw poczytajcie o
                    rozwoju psycho-ruchowym swoich dzieci, sięgnijcie po literaturę fachową, jeśli
                    wasz matczyny instynkt nic nie mówi.Masakra.
                  • mamachlopca1 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 28.06.07, 21:18
                    a ja mysle ze jesli jest komentarz do tej kary to dziecko doskonale wie o co
                    chodzi.ja swojego 1,5 rocznego synka zostawiam samego za kare w pokoju.i on
                    wie ze to kara.jak kolejny raz probowal to,co zabronione i przypomnialam mu
                    jak siedzial sam w pokoju bo piszczal-przestal.pamietal.kojarzyl ze mama nie
                    pozwala piszczec w domu a za niesluchanie jest kara.oczywiscie zawsze jest do
                    tego komentarz a potem calus
                    • koza_w_rajtuzach Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 28.06.07, 23:14
                      za piszczenie karasz???
                      Hmm, dziwne. Dziecko tylko trenuje swój głos.
                      Jak moja córka piszczy to dołączam się do tego, co doprowadza ją do śmiechu.
                      Obie potem zaśmiewamy się w głos. Nigdy by mi nie przyszło ukarać za piszczenie.
      • asiakal Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 21:57
        Mnie się też wydaje że to nie jest specjalnie drastyczna kara a może dziecku
        uświadomić, że zrobiło coś czego nie powinno. Ja mam 16 miesięczną córkę i wiem,
        że ona doskonale rozumie co do niej mówię więc jeśli robi coś czego jej
        zabraniam i upominam ją kilka razy a ona nadal to robi to musi się liczyć z tym
        że ją ukarzę. Nie stawiam jej do kąta, bo przede wszystkim nie dałaby się tam
        postawić ale i nie zrozumiałaby o co w tym chodzi ale np. jeśli wali zabawką w
        szybę od balkonu-zabieram zabawkę, jeśli wstajemy rano a ona sobie umyśli, że
        się nie da ubrać-odkładam do łóżeczka i nie pozwalam się bawić w piżamie, jeśli
        dobiera się do szafki do której jej nie wolno albo wtyka paluchy do kontaktu
        albo w piaskownicy sypie piachem naokoło-łapię za rączki, lekko ściskam i
        stanowczo mówię, że nie wolno i zaprowadzam ją do pokoju, do jej zabawek. Nie
        wiem czy to poprawne wychowawczo kary, robie to raczej intuicyjnie, ale wiem, że
        jak jej nie zacznę już uczyć teraz to za 1-2 lata wejdzie nam na głowę. Nie
        jestem zwolennikiem bicia ale też nie jestem za tzw. bezstresowym wychowaniem
        dlatego osobiście uważam, stawianie do kąta za dopuszczalna karę i pozwoliłabym
        aby moje dziecko zastało tak ukarane w przedszkolu/szkole (pod warunkiem
        oczywiście że byłoby to uzasadnione).
    • salvita Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 22:51
      ło matko czytam i nie wierze
      czy jestem tu jednyna matka ktora nie miala nigdy potrzeby, sytuacji, ani nawet
      mysli zeby w jakikolwiek sposob ukarac swoje dziecko?

      zaznaczam ze nie jest aniolem i juz mnie nie raz z rownowagi wyprowadzil
      • olamazur Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 23:00
        Możesz to rozwinąc? Ile lat ma Twoje dziecko, jakie zachowanie nazywasz
        "niebyciem aniołem", co takiego Twoje małe robi, że wytrąca Cię tym z równowagi
        i jak je tego oduczasz, nie stosując kar.
        • salvita Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 23:07
          olamazur napisała:

          > Możesz to rozwinąc? Ile lat ma Twoje dziecko, jakie zachowanie nazywasz
          > "niebyciem aniołem", co takiego Twoje małe robi, że wytrąca Cię tym z
          równowagi
          >
          > i jak je tego oduczasz, nie stosując kar.

          maly ma 22 m-ce i zachowuje sie jak kazde normalne dziecko w tym wieku
          a biore go sposobem, chwaleniem dobrych zachowan, dawaniem innej mozliwosci
          na "rozrabianie" tylko ze to wymaga DUZEJ, OGROMNIEJ CIERPLIWOSCI I JESZCZE
          WIEKSZEJ POMYSŁOWOSCI.

          kiedys o tym pisalam na moim wrzesniu przytaczam watek
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25239&w=62276836&a=62568840
          • olamazur Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 23:25
            Piszesz w tamtym wątku tak:

            "jak nie chce sie ubrać i woła "golas", "golas" pozwalam mu latac po chacie na
            golasa (tylko pampek) po czym mowie do niego ze "koniec golasa" i czas sie
            ubierac,
            jak wali mlotkiem w szyby w drzwiach, to mowie ze w szyby nie wolno ale w
            zamian moze tluc do woli o podloge,
            jak jezdzi samochodem po scianach, to mowie ze po scianach auta nie jezdza ale
            po podlodze owszem"

            I pięknie postępujesz, bo dziecka nie bijesz, nie krzyczysz na niego, nie
            karzesz. Tylko że nie stosujesz żadnej metody na odzwyczajenie dziecka od
            niepożądanego zachowania. Bo jak przychodzi nowy dzień, to on znów - biega na
            golasa, wali młotkiem w szyby, jeździ autkiem po ścianach, chociaż sobie tego
            nie życzysz, prawda?

            Czekasz, zdaje się, aż wyrośnie? Jesteś zdecydowana czekac aż sam wyrośnie byle
            nie ukarac? No skoro taki masz priorytet. Ile lat będziesz tolerowała bieganie
            na golasa, gdy pora się ubrac? Nie pracujesz zdaje się? Wygląda na to, że masz
            mnóstwo czasu na to wszystko...

            Niestety, u mnie, jak już pisałam, jest podobnie. Mogłabym napisac w tym samym
            stylu:
            "jak mi odwraca niekapek do góry nogami i wylewa sok, to zabieram niekapek i
            razem ściaramy podłogę..."
            I co z tego? Nic. Nadal wylewa, a ja sobię nie życzę, by to robił. I nie jest
            dla mnie żadną wartością niekaranie syna, żadnym priorytetem. Tylko kary
            skutecznej nie znam. Ale jeśli tylko taką wymyślę lub ktoś mi podpowie, od razu
            ją wyprobuję i będę b. szczęśliwa, jeśli po jej zastosowaniu mały przestanie
            odwracac niekapek i wylewac sok na podłogę.
            • mamaigiiemilki Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 23:43
              ja odp krotko:u mnie kat podzialal i jest to jedyna kara jaka stosowalam(juz
              nie ma potrzeby aby tam staly, czasem tylko przypomne o kacie i starczy);
              dzieci pojma ze kat to kara za konkretne przewinienie bardzo szybko; ja sobie
              nie wyobrazam wychowywania dziecka bezstresowo, musimy je nauczyc pewnych
              zasad, ktore sie zawsze przestrzega; Anka, mama blizniaczeksmile (acha, ta kara
              nie odbila sie negatywnie na zdrowiu psychicznym moich artystek, przeciwnie sa
              bardzo zywe i pomyslowe , ale wiedza co wolno a czego nie)smile)pozdrawiam!
              • olamazur Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 22.06.07, 23:57
                Zgadzam się z Tobą, że zasad trzeba uczyc.
                Czy mogłabyś napisac, w jaki sposób kąt stał się karą dla Twoich dzieci?

                Mój synek natychmiast po odstawieniu do kąta oznajmia: "Antoś powie
                przepraszam!" Po czym idzie do mnie, przytula się i mówi "przepraszam". Ja go
                chwalę, że ładnie przeprosił, powtarzam, że nie wolno (tego, czego akurat nie
                było wolno). I nic, kurka wodna! Następnego dnia znów to samo... Czasem się
                nawet sam do kąta wstawia. Rozglądam się ostatnio: "Antosiu, gdzie ty jesteś?"
                A on na to: "Antoś stoi w kącie, bo wylał sok czerwony! Antoś powie
                przepraszam!"
                Czyli tak: wygląda na to, że wie, że soku wylewac nie wolno, wie, że kąt jest
                za karę, tylko skutku nie ma!

                Więc powiedz, proszę, mamo bliżniaczek, jak zrobic by ta kara zaczęła
                skutkowac, czyli by wyeliminowac niepożądane zachowania...
                • molowiak może nie daj sie tak łatwo przeprosić? 23.06.07, 00:41
                  Dla niego to stało się zabawą. Spójż na ten schemat: wylanie soku - kąt -
                  przepraszam - przytulenie i POCHWAŁA. On nie czuje, że źle zrobił. Spróbuj
                  powiedzieć: "mama jest niezadowolona, zrobiłeś źle, 'przepraszam' nie wystarczy,
                  musisz stać w kącie 2 minuty, to jest kara za wylanie soku" lub coś w tym stylu.
                  Jeśli będzie uciekał, to konsekwetnie prowadź go do kąta dopuki nie odsiedzi
                  tych dwóch minut. POtem powiedz: "kara się skończyła możesz teraz przeprosić
                  mamę" i jeszcze raz wytłumacz mu za co była kara. POwinno pomóc. Pozdrawiam i
                  życzę powodzenia. smile
                  • olamazur Re: może nie daj sie tak łatwo przeprosić? 25.06.07, 10:14
                    Masz całkowitą rację! Dzięki, skorzystałam z porady smile Wczoraj Antoś znów
                    specjalnie wylał sok na podłogę, znów poszedł do kąta i po sekundzie chciał
                    wyjść. Przetrzymałam 2 minuty i dopiero wtedy pozwoliłam. Dałam szmatkę i sam
                    wytarł podłogę. Mam zamiar być konsekwentna w odliczaniu tych dwóch minut, żeby
                    to stanie w kącie zaczęło być nieprzyjemne. Z tego co mówią inne "kątowe mamy",
                    zacznie to w końcu przynosić pożądane efekty. Oby!
                • mamaigiiemilki Re: do olamazur 24.06.07, 00:34
                  dopiero teraz odpisuje bo u nas burze i awaria sprzetusad
                  kurcze, jakos sie nie zastanowiałam, ze moze byc inaczej...kat to kara i
                  juz...musze pomyslec, ale u nas to wyszlo tak jakos naturalniesmile
            • salvita Re: do olamazur 23.06.07, 08:20
              nie jest prawda to co napisalas
              wiele przykladow ktore opisalam w przytoczonym przeze mnie watku
              w dniu dzisiejszym nie maja juz miejsca
              bieganie na golasa minelo, mlotek odszedl w kat, autami jezdzi teraz po swoim
              pietrowym parkingu itd, itd po prostu szybciej mu mija niz Ci sie zdaje i na
              pewno nie bede czekac do osiemnastki az niepozadane zachowania mina smile))

              wlasnie to ze on ma mozliwosc zaspokojenia i zrealizowania swoich nowych
              pomyslow a jesli sa niebezpieczne to ja podsuwam mu inna mozliwosc (niech
              bedzie przyklad walenia zamiast mlotkiem w szybe w podloge) zapewnia mi to ze
              mlody sie wybawi, wyszumi i sprawa sie konczy.

              Chyba nie myslisz ze on do dzisiaj latami mi na golasa i wali tym mlotkiem
              gdzie popadnie smile)) ja rozumiem ze to sa chwilowe fascynacje a potem mijaja,
              byla fascynacja nagoscia wiec mu pozwalalam na golasa latac. Ale teraz nie mam
              zadnych problemow zeby go ubrac kiedy musze to zrobic.

              nie dokladnie przeczytalas ten moj watek bo ja owszem nie stosuje kar ale
              stosuje zakazy. Ale przede wszystkim stosuje pochwaly i nagrody i to jest moj
              priorytet. A poniewaz postepuje z moim malcem tak jak postepuje juz od wielu,
              wielu miesiecy jego teraz "dobre" zachowania jest tego wlasnie konsekwencja i
              ja widze ze z wiekiem co raz bardziej i lepiej mozna sie z nim po prostu
              dogadac i wytlumaczyc na tyle na ile on moze cos zrozumiec.

              i jeszcze raz Ci zacytuje bo moze wczoraj nie doczytalas do konca a to wazne
              jest:
              wydaje sie jakbym nigdy malcowi nie mowila, ze czegos nie wolno
              tak nie jest, choc rzeczywiscie bardzo zadko mowie "nie wolno", a jesli to
              mowie to zaraz daje mu inna alternatywe patrz przyklad do gory z waleniem
              mlotkiem w szybe, nie jest tak ze mowie mu "nie wolno" i go z tym zakazem
              zostawiam samego poniewaz zadko mu czegosc zabraniam to jak juz to powiem
              ostre "NIE WOLNO" to maly naprawde sie slucha
              od pol roku trzymam sie jednej zasady, pozwalam mu na bardzo wiele ale
              wyznaczam mu tez konkretne granice - jak mowie "Oskar ostatni raz" a po tym
              ostatnim razie mowie "koniec" to, to naprawde znaczy koniec i maly po tych
              kilku miesiacach doskonale o tym wie. Zawsze uzywam tego zwrotu i tych slow.
              Siedziemy w piaskownicy mowie "Oskar ostatni raz robimy babke i idziemy do
              domu" po czym robie ta babke mowie "koniec" i pakujemy sie bez zadnego ale do
              chaty.
              mam tez wrazenie ze poniewaz na tak wiele mu pozwalam, w tak wielu sytaucjach
              pozwalam mu uczestniczyc, tak wielu rzeczy doznawac zamiast ciagle mowic "nie
              wolno" , maly jest jakby to powiedziec "zaspokojony" na maxa
              od kiedy zaczal mowic slowo "nie" szanuje je w kazdej rozciagłosci chyba ze
              jego sprzeciw bezposrednio zagraza jego zdrowiu lub zyciu smile
              i teraz jest tak ze jego "nie" znaczy "nie" ale moje znaczy dokladnie to samo i
              jak mowie "nie" maly slucha

              Owszem nie pracuje i mam wiecej czasu niz inne pracujace mamy ale to nie jest
              moim zdaniem kwestia czasu tylko pomyslowosci i checi.

              jesli nie mozesz wymyslec zadnej rozsadnej kary dla swojego dziecka to znaczy
              ze takiej nie ma? i trzeba znalezc inny sposob.

              jak mlody kapal mi z butelki gdzie popadnie to mu ja po prostu zabieralam i
              mowilam ze z butelki sie pije a nie rozlewa. Ale zaspokajalam z drugiej strony
              jego "wodna potrzebe" - tyle ile moj maly wylal wody w formie zabawy to wiem
              tylko ja, moj licznik na wode i rachunki.
              • green_land Re: do olamazur 23.06.07, 09:40
                Czytam i oczom nie wierzęuncertain
                Karze się dziecko za naturalne dziecięce zachowanie! Wali młotkiem w szybę -
                ok, przecież ono nie wie czym to może grozić. Trudno zrozumieć? Dziecku też
                trudno zrozumieć, że matka przerywa świetną zabawę i jeszcze karze, a do tego
                ono musi mówić przepraszam. zastanówcie się - przepraszam to nie słowo, które
                dzieciak ma powtarzac jak automat, ono musi wiedzieć, że nalezy je powiedzieć,
                gdy zrobi komuś krzywdę lub zrobi coś złego. Tak małe dziecko NIE MA tego
                rozeznania, nawet, jeżeli wydaje się, że tak jest.
                Wczujcie się trochę w jego skórę - rodzi się i wszystko jest dla niego nowe,
                wszystko musi poznac, zrozumieć, nauczyć się. Wylewanie soku sprawia mu
                radochę? Super, w czasie kąpieli pozwalam mu się tak bawić. Myślicie, że całe
                życie będzie tak robił? Trochę zaufania do dziecka. Poza tym takie wychowywanie
                przypomina mi trochę szkolenie - nie robi jak każę to dostanie labę.

                I do Autorki watku - gdyby moje 1,5 roczne zostało tak potraktowane złożyłabym
                skargę na opiekunkę. Ma pod opieką 4 dzieci i stawia płaczącego malucha do
                kąta?! Ręce mi opadły...

                Salvita rozumie o co chodzi w wychowywaniu dzieci, ale widzę, że jest w tym
                odosobniona. No cóż, nie każdy rozumie o co w tym chodzi - o naukę a nie
                tresurę wg własnego widzimisię.

                Pozdrawiam
                • mamanatanielka Re: do olamazur 23.06.07, 10:10
                  Wali młotkiem w szybę -
                  > ok, przecież ono nie wie czym to może grozić. Trudno zrozumieć? Dziecku też
                  > trudno zrozumieć, że matka przerywa świetną zabawę i jeszcze karze, a do tego
                  > ono musi mówić przepraszam.

                  Wydaje mi się, że nikt tak "z marszu" nie karze swojego dziecka. Najpierw tłumaczymy, a jeżeli to nie skutkuje to karzemy. I wydaje mi się, że o to mamom tu piszącym chodzi.
                  Właśnie, nasze dzieci nie rozumieją jeszcze zagrożeń, ale poto jesteśmy my - rodzice. To my musimy im wytłumaczyć co i jak. Nikt z nas przecież nie chce źle dla swojego dziecka, na każde jest inny sposób. Są dzieci, którym powie się raz i zrozumieją, są ciekawskie dzieci, które będę powtarzały takie niebezpieczne "zabawy". A jak wybije tym młotkiem szybę i pojedziemy z nim do szpitala, bo pokaleczy siebie i może jeszcze kogoś, to co powiemy? Że nie chcieliśmy mu przerwać "świetnej zabawy"? Każde z nas zna swoje dziecko i troszczy się o nie. Najlepszym dowodem na to jest to, że się tu spotykamu i wymieniamy doświadczeniami, chcemy się czegoś dowiedzieć. Ja stosuję karę, przynosi efekty i wiem, że robię to ze względu na dobro mojego dziecka. Ono musi wiedzieć co jest dobre a co złe. Teraz właśnie musi dostawać wskazówki jak ma postępować. I to nie jest tresowanie. Zadam Ci pytanie : czy gdyby nie było znaków drogowych czułbyś/czułabyś się na drodze bezpiecznie? Nie sądzę. Każdy by robił to co by chciał, panował by nieład. Tak samo jest z naszymi dziećmi. Aby czuły się bezpiecznie potrzebna są nakazy i zakazy, wskazówki jak mają postępować. To nie jest "tresowanie". To jest po prostu zdrowe podejście do wychowywania ich na normalnych ludzi.
                  • green_land Re: do olamazur 23.06.07, 10:50
                    Olamazur napisła:
                    >Mój synek natychmiast po odstawieniu do kąta oznajmia: "Antoś powie
                    przepraszam!" Po czym idzie do mnie, przytula się i mówi "przepraszam". Ja go
                    chwalę, że ładnie przeprosił, powtarzam, że nie wolno (tego, czego akurat nie
                    było wolno). I nic, kurka wodna! Następnego dnia znów to samo... Czasem się
                    nawet sam do kąta wstawia. Rozglądam się ostatnio: "Antosiu, gdzie ty jesteś?"
                    A on na to: "Antoś stoi w kącie, bo wylał sok czerwony! Antoś powie
                    przepraszam!"
                    To w łaśnie świadczy o tym, że dziecko NIE ROZUMIE. Jemu wylanie soku kojarzy
                    się z kątem i przepraszam, a nie z tym, że tego nie wolno robić, w dosłownym
                    rozumieniu tego słowa. On ten sok wylewał będzie jeszcze wiele razy, aż
                    podrośnie i sam zrozumie, że tak nie można. To własnie jest takie wytresowanie -
                    bezmyślne powtarzanie wyuczonych schematów.
                    Mi bardzo źle kojarzy się samo słowo kara.

                    Jak najbardziej zgadzam się z Tobą, że dziecko potrzebuje zakazów i nakazów.
                    Ale rzecz tkwi gdzie indziej - we właściwych ich proporcjach.
                    Wczuj się w rolę dziecka - bez przerwy słyszy : nie tak, inaczej, nie rób, rób,
                    przeporoś. Ile z tego jesteś wstanie zapamiętać? Czy jak słyszysz od starszej,
                    mądrzejszej osoby: ja kiedyś też tak robiłem, ale to było złe, nie rób tak - to
                    od razu przyjmujesz to za pewnik, czy też częściej uczysz się na swoich
                    błędach? A przecież 1,5 roczne dziecko nie rozumuje jak dorosły!

                    Dlatego nie rozumiem, że nikt nie zdziwił się zachowaniem przedszkolanki -
                    skoro matka radziła sobie z dzieciakiem i nie potrzebowąła tak drastycznych
                    środków, dlaczego zastosowała je osoba, która teoretycznie powinna wiedzieć
                    lepiej? Nie wyobrażam sobie, że każę w ten sposób 1,5 roczniaka. Chyba wciąż
                    pokutuje kara jako główne narzędzie nauki, gdy nie chce sie wysilić i
                    popracować nad dzieckiem, zrozumieć go.
                    • mamanatanielka Re: do olamazur 23.06.07, 11:46
                      Tak, masz rację, właściwe proporcjowanie. A te ciągłe: nie tak, nie rób, inaczej - no niestety, taki urok tych lat smile Właściwie kara to ostateczność i każdy to wie. Wiadomo, że najpierw tłumaczymy. Ale podam taki przykład. Mój 2 letni syn wylewa picie. Najczęściej na moją jasną sofę. Nieważne czy była droga, czy tania - jest i chcę, żeby jakoś wyglądała, a nie była cała upstrzona plamami w różnych kolorach. Więc mu tłumaczę, że nie wolno, tak się nie robi, mamusia usiądzie i dędzie miała mokre spodenki,itp. Ale co tam, najlepsza zabawa na świecie. Dobra, myślę, zabawię go. Daję mu zabawki, bawi się. Ten schemat powtarza się, ja ciągle tłumaczę, mówię że źle. On dalej robi swoje. Teraz mój krok. I mamy dwa warianty: albo nastawiam się do tego tak - niech się dziecko rozwija, kupię sobie odkurzacz piorący i będę tę kanapę prała raz w tygodniu; albo pokazuję dziecku za pomocą swoich emocji, że jestem z tego niezadowolona, to jest złe i on musi ponieść karę za swe zachowanie. Wiadomo, nie biję dziecka, nie znęcam się nad nim, ale w pewien sposób pokazuję mu, że musi mnie słuchać. Ja wybieram wariant drugi.
                      Kiedyś taka mądra osoba powiedziała mi, że jeżeli chcemy wychowywać dzieci bezstresowo, musimy być pewni tego, że nie zrobimy im krzywdy. Załużmy, że wychowuję dziecko bezstresowo i pozwalam mu wylewać to picie na sofę. No i mają przyjść goście. Ono zachowuje się jak co dzień, ja się przygotowuję, sofa wczoraj wyprana, idę do pokoju, a moje dziecko w najlepsze wylewa picie na sofę oczywiście. Jestem pewna, że każda matka rozładuje swoje emocje na dziecku. Oby tylko postawiła je do konta!

                      A mówienie przepraszam również staram się wpoić mojemu dziecku. Jeśli nie teraz, to kiedy? Przepraszam, proszę, dziękuję - może nie do końca je rozumie, nie wiem, ale używa ich we właściwych momentach. Już sam!

                      A wracając do przedszkoli. Pamiętacie przedszkola za naszych czasów? Ja klęczałam na woreczkach z grochem i na normalnego, mam nadzieję, człowieka wyrosłam smile Ale oczywiście nie chcę ich powrotu !!!
                      • fogito Re: do olamazur 23.06.07, 11:54
                        nie ma czegos takiego jak wychowanie bezstresowe - to poprostu brak wychowania.
                        Oczywiscie, ze nie pozwalasz mu na wylewanie picia na sofe, ale jest milion
                        sposobow na to, zeby tego nie robil. Wszystko zalezy od sytuacji i dojrzalosci
                        dziecka i twojego autorytetu budowanego od chwili jego narodzin.
                        • mamanatanielka Re: do olamazur 23.06.07, 12:06
                          Oczywiście. Ale czy ktoś, kto stawia dziecko do kąta musi zostać potępiony? Uważam, że nie. Każdy ma sposób na wychowywanie swojego dziecka, ja wiem co działa na moje dziecko, wy wiecie co działa na wasze. Dzisiaj wystarczy, że powiem: Jak będziesz się tak zachowywał, to postoisz w kącie. I działa. Nie pamiętam, kiedy ostatnio w nim stał. Ma tez inne kary, adekwatnie do sytuacji.

                          I jeszcze jedno: Chyba nie myślicie, że my te nasze dzieciaczki karzemy cały dzień. Zapewniam Was, że częściej je chwalimy niż karzemy smile
                          • mamaigiiemilki Re: dokladnie! 24.06.07, 00:43
                            mamanatanielka napisała:
                            Nie pamiętam, kiedy ostatnio w nim stał
                            u nas dokladnie tak samo; a tak na marginesie: dzieci wychowywane bez zasad to
                            ja ucze w szkole- dziekuje bardzo!i jest mi ich zal, ze nikt nie wpoil im zasad
                            postepowania w społeczenstwie, nie rozumieja prostego slowa "nie", nie sa
                            nauczone konsekwencji, itp. a wychowuje sie dziecko od dnia narodzin; pozdr.
                • fogito Re: stawianiu do kata mowie "nie" 23.06.07, 10:40
                  Hej Greeen_Land! Chcialam napisac, ze Salvita nie jest jedyna mama, ktora nie
                  stosuje kar smile Moj synek ma 3,5 roku i jeszcze w zyciu nie stanal do kata ani
                  nie dostal klapsa. Wszystkie te irytujace nas zachowania mijaja stopniowo wraz
                  z rozwojem dziecka. Ja sama stosuje i stosowalam metody Salvity pozwalajac
                  Malemu na eksperymenty w rozsadnych granicach. Oczywiscie do tego potrzebne
                  jest morze cierpliwosci surprised i odrobina rozsadku. Nawet z takim malcem mozna
                  negocjowac i to dziala.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  p.s. a paniom w zlobku dalabym reprymende albo niech same postoja w kacie za
                  glupie pomysly
          • miss_mrowiska Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 28.06.07, 11:38
            salvita napisała:

            > maly ma 22 m-ce i zachowuje sie jak kazde normalne dziecko w tym wieku
            > a biore go sposobem, chwaleniem dobrych zachowan, dawaniem innej mozliwosci
            > na "rozrabianie" tylko ze to wymaga DUZEJ, OGROMNIEJ CIERPLIWOSCI I JESZCZE
            > WIEKSZEJ POMYSŁOWOSCI.
            >
            > kiedys o tym pisalam na moim wrzesniu przytaczam watek
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25239&w=62276836&a=62568840

            Salvita, z zainteresowaniem przeczytałam twój post na wrześniówkach. Brawo.
            Jedno mam zastrzeżenie. Wszystkie te sposoby są rewelacyjne, jeżeli rodzic
            przebywa z dzieckiem w domu i jest bardzo elastyczny. Jeżeli są pewne
            ograniczenia, np. czasowe, metody zawodzą.
            Pierwszy z brzegu przykład pt. golas wink - dziecko za przyzwoleniem mamy pobiega
            przez kilkanaście minut w pampersie, jest super, dziecko zadowolone, że mama
            poszła na pewne ustępstwo, mama zadowolona, że dziecko zadowolone. A co w
            przypadku, gdy jest godzina 7.30, za kilka minut trzeba wyjść do żłobka, a
            dziecko ubierać się nie chce za żadne skarby świata i domaga się ww. "golasa"?
            (wskazówka: wówczas ubiera się dziecko na siłę, radzę zaopatrzyć się w zatyczki
            do uszu tongue_out).

            Podobnie ciężko będzie stosować te metody w przypadku, kiedy dziecko ma młodsze
            rodzeństwo (zwłaszcza jeśli chodzi o ucieczki na spacerach i godzinne
            przesiadywania na parapecie).

            Mimo wszystko - wielki respekt smile
    • alpepe Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 23.06.07, 10:25
      ja izolowałam dziecko, jak coś spsociło, ale to bardziej, by się samej uspokoić
      i dziecku czegoś nie zrobić z nerwów, to było np włożenie do łóżeczka, ale na
      chwilę. U tak małego dziecka przeciez stawianie do kąta jest bez sensu.
    • mamagogo Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 23.06.07, 13:24
      wydaje mi się, że w pewnych momentach jakaś kara musi być, może właśnie kąt.
      odwołując się do "superniani" - tam jest stosowana karna poduszka. na tej samej
      zasadzie może działać kąt, tylko trzeba dziecku powiedzieć jasno, że ten kąt
      jest karą za konkretne złe zachowanie, i jest ostatecznością jeśli wcześniejsze
      upomnienia nie pomogły.

      zarówno kara jak i nagroda jest jednym z ważnych elementów wychowania, tylko
      trzeba je umiejętnie stosować i dopasować do wieku dziecka- tak mawiano mi na
      studiach pedagogicznych. i tego trzeba się też samemu uczyć.
      ja też dopiero tak naprawdę uczę się przy moich dzieciach. z nagradzaniem idzie
      łatwiej, ale z karą niestety gorzej.

      też stosuję kąt od pewnego czasu. zarówno u syna - ponad 3 lata jak i córki -
      22 m-ce. u córki zaczeliśmy jak miała ok. 18 m-cy ponieważ nic nie skutkowało
      na jej potworne histerie, dopiero niestety radykalne i może dość drastyczne
      patrząc z boku wypłakiwanie się dziecka w kącie poskutkowało. serce mi się
      kroiło ale raz postanowiliśmy spróbować, dziecko swoją histerię odstawiało w
      kącie i nie wolno jej było wyjść dopuki się nie uspokoi (znaczy przestanie się
      rzucać, wrzeszczeć, pokładać i płakać) . pomogło - po dłuższej chwili w końcu
      zrozumiała i było już tylko chlipanie.
      teraz jak zaczyna o coś swoją histerię często wystarczy że powiemy "uspokój się
      bo pójdziesz do kąta", dziecko mówi wtedy "już, już" i przestaje. istne czary
      mary i gotowe aż dziw, że tak nagle potrafi przestać.

      w stosunku do syna stosujemy zasadę superniani - 3 lata- 3 minuty.
      to chyba nie zbrodnia czasami ukarać tak dziecko, jeśli wszystkie inne sposoby
      zawodzą, a ty mówisz sobie amuzą.
      • coco13 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 25.06.07, 10:24
        mamagogo - co znaczy "mówisz sobie amuzą" ?

        hm... studia pedagogiczne mówisz smile
    • salvita Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 23.06.07, 13:32
      fogito green_land dzieki za wsparcie bo myslalam ze tylko jedna taka jestem

      duzo zalezy tez od tego jak patrzysz na swoje dziecko
      ja w moim maluchu widze malego czlowieka, ktory odkrywa swiat
      i to co dla mnie/ dla nas jest niestosowne - polewanie sofy, kapanie z niekapka
      itd, itd (tak a propos to dlaczego NIEKAPEK - kapie??? smile ) dla malucha jest
      intersesujacym zajeciem ktore trzeba odkryc, poznac i przecwiczyc najlepiej
      kilka razy bardzo dokladnie i starannie.

      przeciez nie myslimy o dziecko jako sprytnym i chytrym czlowieczku ktory cala
      noc knul plan jak nas z rownowagi wyprowadzic dnia nastepnego i wymyslil sobie
      to kapanie na sofe lub z niekapka.

      jak kapie tym niekapkiem to wez mu butelke powiedz ze tak nie wolno, ze sie
      rozlewa, ze Ci sie nie podoba takie zachowanie itd. daj malemu mala, połlitrowa
      butelke z woda zrob dziurke w zakretce, postaw duza miske, albo wstaw malucha
      do wanny i niech sobie do woli kapie jesli go to w tej chwili tak bardzo
      fascynuje - jak juz wykapie hektolitry wody i ciekawosc zostanie zaspokojona
      nigdy wiecej nie bedzie tego robil. Ja wlasnie tak postepuje.

      Jesli kapie na ta sofe to powiedz mu ze Cie sie nie podoba, ze bedzie sofa
      mokra, ze zostana plamy, ze jak usiadziesz to bedziesz miala mokre spodnie i
      daj cos w zamian - starego jaska, jakis koc cokolwiek na co bedzie mogl
      bezkarnie kapac. Z jednej strony wyznaczasz granice i pokazujesz jakie
      zachowanie Ci sie nie podoba z drugiej zaspokajasz te jego potrzebe kapania, bo
      chyba nie myslisz ze on robi to specjalnie zeby udowodnic Ci ze i tak Cie nie
      bedzie sluchal i wszystko mu wolno nawet wtedy kiedy Ty mowisz ze wlasnie "nie
      wolno"
      Nie pisze ze macie tak wlasnie zrobic, bo tak jak ktoras mama wyzej napisala
      kazda z nas wie co najlepiej dziala na jej dziecko.

      z ta szyba i mlotkiem to bylo tak ze maly mial etap walenia mlotkiem - trzeba
      bylo wyznaczyc mu granice gdzie moze to robic, a gdzie nie. Wlasnie dla jego
      bezpieczenstwa - dlatego dostal przebijak, nie zakazywalam walenia w podloge,
      dziadek pokazal ze tak naprawde przybija sie mlotkiem gwozdziki - wiec maly
      latal i maniakalnie obstukiwal wszystkie srubki udajac ze je przybija jak
      dziadek ale juz nigdy potem ani nawet nie zamachnal sie na ta szybe - ale
      pewnie ze najlatwiej jest wziac mlotek, zbesztac i postawic do kata - ale po
      co ?

      nie dawno czytalam tu watek o cierpliowsci mamy ktorej dziecko wywala wszystko
      z szaf. jak u nas byl ten etap to zrobilam generalny remament w szafkach w
      kuchni na dol poszlo wszystko to co bezpiecznie moglo z nich wylatywac a na
      gore rzeczy niebezpieczne. i naprawde mialam za przeproszeniem w dupie to co i
      kiedy maly z nich wywali - wyznaczylam tez jedna granice w zadnym wypadku nie
      mogl otwierac szaf w duzym pokoju- jak sie za nie zabieral to prowadzilam go do
      kuchni i pokazywalam szafki z ktorych mogl korzystac do woli. Etap wywalania z
      szaf minal teraz jak cos z nich wyciagnie to sam uklada spowrotem na swoje
      miejsce - czego chciec wiecej ?

      i naparwde moje metody nie maja nic wspolnego z bezstresowym wychowywaniem -
      nigdy bym mojego sposobu na malca w ten sposob nie nazwala.
    • 5_monika Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 23.06.07, 16:22
      nigdy nie odesłałabym swojego dziecka do kąta, choć wiem ,że w szkole taka kara
      w zeszłym roku u nich była.
    • olamazur a nieco starsze dziecko? 24.06.07, 00:06
      Hej, witam ponownie smile
      Wbrew pozorom moje zachowanie wobec synka jest bardzo podobne do zachowania
      Salvity smile Ja również zawsze stosowałam metody: odwracania uwagi, lekkiej
      modyfikacji niebezpiecznej zabawy (typu walenie młotkiem) na bezpieczniejszą
      czy zabieranie przedmiotu, którym źle się bawi (wspomnianego kubka). Plus,
      rzecz jasna, wzmacnianie pozytywne, chwalenie, czułości.
      Teraz mój syn ma 2 lata i miesiąc (3 miesiące więcej niż Salvity, tylko czy
      aż - pewnie zdania byłyby podzielone). Jest już - moim zdaniem - na tyle duży i
      dodatkowo wyjątkowo jak na swój wiek mądry, że chciałabym przestać stosować
      wobec niego wspomniane metody. Oczywiście nie tak od razu, ale stopniowo.
      Chciałabym zacząć więcej wymagac. Wydaje mi się, że już jest na to czas.
      Na czym miałoby to polegać? Wspomniany kubek. Syn odwraca, by wylać, proszę -
      "nie wylewaj", syn się powstrzymuje. Koniec sprawy. Bez chowania przed nim
      kubka, bez odwracania uwagi, bez pójścia do łazienki "w wannie sobie powylewaj",
      bez tych wszystkich sztuczek typowych dla maluchów.
      Pisałam, że chciałabym miec w repertuarze karę, ale to nie dlatego, że mam
      potrzebę się mścić z owo wylewanie, ale dlatego, by się nauczył, że wylewać mu
      nie wolno (skoro prośby i tłumaczenie nie skutkują).
      Wylewanie jest niewłaściwym i szkodliwym zachowaniem. Można je nazwać "typowym
      dla wieku" czy "zaspokajaniem dziecięcej ciekawości", ale te nazwy nie zmienią
      podstawowego faktu - że wylewanie jest niewłaściwym i szkodliwym zachowaniem,
      na które nikt nie pozwala. Różnica tylko w tym JAK nie pozwala - odwracając
      uwagę itp. czy karząc.
      Najbardziej marzyłaby mi się taka kara, którą można by zastosować parę razy, a
      potem tylko o niej wspominać ("nie rób, bo... np. pójdziesz do kąta"), ale jej
      nie stosować.
      • mamanatanielka Re: a nieco starsze dziecko? 24.06.07, 00:28
        Olomazur, nie uważam, żę karząc dziecko wyrządzasz mu krzywdę. Wrecz przeciwnie. Uczysz go pewnego zachowania, pokazujesz mu, że to co robi Ci się nie podoba. Ja mam do tego takie podejście. Żadna z nas "karzących mam" nie mści się na swoim dziecku. Nie wyładowujemy na nich swoich frustracji związanych z ich złym zachowaniem, bo nie musimy. Wolę postawić dziecko do konta, niż nie wytrzymać i dać mu w pupkę.

        Czytałam dziś taki wątek na forum. Dziewczyna pisze, że czasami jak nic nie skutkuje daje klapsa. Inna jej odpowiada, że gratuluje, za kilka lat dziecko jej odda.

        Ja klęczałam w przedszkolu na woreczkach z grochem, byłam bita linijką po łapkach, w domu rodzice też dawali klapsy "za zasługi". Nigdy im nie oddałam - wszystko zależy od wychowania.
        • green_land Re: a nieco starsze dziecko? 24.06.07, 09:04
          Wszystko zależy od wychowania, charakteru, środowiska....
          Każde bicie oznacza bezsilność rodzica i wyładowanie złości. Czy bije się
          starsze osoby za to, że są złośliwe, krnąbrne, podłe? Nikomu nie przyjdzie to
          do głowy, bo przecież oni są starsi itd. A dziecko? Przeciez ono jest małe!
          Dlaczego karać je za coś, czego nie przyswoiło jeszcze? Ono poznaj świat i tez
          czasami musi uczyć się na swoich błędach.
          My jesteśmy od tego, by dziecko nauczyć życia. Nie jest ono naszą własnościa,
          musimy jedynie jak najlepiej przygotować je do zycia. A bicie nie jest
          najlepsza nauką. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak ono na nas wpłynęło. Tez
          mi się obrywało, ale zapamiętałam z tego jedynie to, że dostawałam za czyjeś
          widzimisię, dostawałam, bo ktoś miał akurat zły humor i nie spodobało mu sie
          moje zachowanie. I widziałam też, że dorośli zachowywali się o wiele gorzej ode
          mnie, ale to ja, dziecko, nie miałam prawa do swojego zdania, oni robili co
          chcieli i jeszcze wyżywali się na słabszych. Tak to odbieram także dziś.
          Mi też przychodził do głowy pomysł klepnięcia małej w tyłek. Potem, gdy
          zastanawiałam się nad tym dochodziłam tylko do jednego wniosku - z bezsilności,
          by sobie ulżyć, by pokazać dziecku, ze moje jest na wierzchu chciałam to
          zrobić. Więc co miało to dać mojemu dziecku?
      • salvita Re: a nieco starsze dziecko? 24.06.07, 11:31
        olamazur napisała:

        > Najbardziej marzyłaby mi się taka kara, którą można by zastosować parę razy,
        a potem tylko o niej wspominać ("nie rób, bo... np. pójdziesz do kąta"), ale
        jej nie stosować.

        jak ja sie ciesze ze nie mam takich marzeń smile
        nie mowie ze nigdy, przenigdy nie ukarze wlasnego dziecka bo byla by to
        arogancja z mojej strony ale na razie poki co jestem daleka od tego i niech tak
        jak najdluzej zostanie, bo do tej pory nie widze w zachowaniu mojego dziecka
        nic co by uzycia kary wymagalo

        a nie uwazasz ze jesli doprowadzisz w koncu do przeforsowania jakiejs kary i
        maly zacznie na nia reagowac w porzadany przez Ciebie sposob a pozniej juz
        tylko wystarczy ze o niej wspomnisz ("nie rób, bo... np. pójdziesz do kąta"),
        ale nie bedziesz jej stosowac to zaczniesz uczyc swojego dziecko wychowywania
        przez strach ??? Bo dla niego priorytetem bedzie nie tyle zrobienie czegos tak
        jak Ty tego chcesz czy nie chcesz tylko nie pojscie do kata na przyklad i
        strach przed katem, niemile z nim skojarzenia beda wyznaczaly taki a nie inny
        sposob jego zachowania - jedyny plus ze beda to zachowania pozadane przez
        Ciebie. I maly caly czas nie bedzie kojarzyl ze wylewanie to zla rzecz (bo
        pewnie dla niego taka nie jest a dla Ciebie owszem) tylko bedzie kojarzyl z
        tym, zeby tego nie robic bo moze isc za to do kata.
        nie wiem moze przesadzam ale tak sobie glosno mysle !
        • mamaigiiemilki Re: moze zakonczyc juz ten watek? 24.06.07, 12:19
          bo zauwazylam ze sa dwa punkty widzenia, kazdy przedstawil swoje zdanie i juz;
          nie ma co sie atakowac, kazdy wychowuje dziecko jak chce; pozdr.
    • mika_p Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 24.06.07, 12:55
      W temacie wylewania z kubka picia w momencie, gdy dziecko zaspokoi
      pragnienie... Jeżeli mimo powtarzalności zjawiska mama nadal nalewa pełny
      kubek, to ja się dziwię, że mama taka niereformowalna, a od dzziecka wymaga...
      Moje też wylewało. Dostawało 5 razy po odrobinie zamiast jednego pełnego kubka.
      W momencie jak przestawało pić i zaczynało się bawić, szkody były minimalne...
    • falasarna Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 25.06.07, 00:28
      wiecie co? przeczytałam ten wątek i wszystkie rady i porady, ale czy chodzi tu
      o sposób karania, czy o to, że dziecko jest w żłobku i do tego w grę wchodzi
      różnica podejścia w wychowaniu???
      tutaj głównym problemem nie jest sam sposób karania, tylko fakt, że dziecko
      jest zdezorientowane tak samo jak matka. albo się wysyła dziecko do żłobka i
      niech się dzieje wola nieba i się na to godzi również w domu, albo wypracowuje
      własne metody i pilnuje, żeby pani w żłobku, niania, babcia, ciocia, czy
      ktokolwiek opiekujący się dzieckiem ich przestrzegał.
      ktoś dziecko musi wychować, im większa dezorientacja, tym gorzej. pani stawia
      do kąta, mama daje zabawkę, nie wiadomo o co chodzi, bo raz jest kara pewnie
      bez tłumaczenia i ostrzegania, raz jest, nie wiadomo znowu, czy nagroda, czy
      unikanie tematu odwracaniem uwagi.
      1,5-roczne dziecko jest w tym wszystkim zwyczajnie niedocenione, bo w tym wieku
      doskonale rozumie czym jest kara, a przy tym jest wybitnym psychologiem
      wychwytującym w mig niezdecydowanie i niekonsekwencję w zachowaniu dorosłych.

    • jbasko opinia psychologa! 27.06.07, 11:18
      zapytałam P. Psycholog na ten temat, i taką mam odpowiedź:

      "W tym wieku właściwie tylko jedno zachowanie dziecka powinno budzić
      zaniepokojenie. To zachowanie spokojne, apatia, ospałość, mała ruchliwość,
      jednostajny ruch i monotematyczna długotrwała zabawa. Pani dziecko zachowuje
      się jak najbardziej właściwie! Jeżeli chcemy ograniczyć uciążliwe zachowanie
      musimy mieć w zamian coś równie atrakcyjnego. Może to być skakanie po
      specjalnie przygotowanej poduszce położonej na podłodze. Na początku powinniśmy
      poskakać razem z dzieckiem, by poczuło, że to również jest fajne i w dodatku
      bawi mamę. Może poduszkę można wziąć do żłobka?
      Myślę, że nie należy doprowadzać dziecka do płaczu, bo czuje się nieszczęśliwe,
      a to uczucie łatwo zgeneralizować na żłobek i zaczną się poranne protesty przy
      rozstaniu z mamą.
      Pozdrawiam .Ewa Wojnarowska"

      • salvita Re: opinia psychologa! 27.06.07, 11:32
        jak dla mnie odpowiedz rewelacja !
    • ella53 to jakieś chore! 27.06.07, 12:43
      Może ja mam dziecko idealne (dokładnie 1,5 roku), a może mam za dużo
      cierpliwości, ale nie zdarzyło mi się jeszcze ani ukarać, ani nawet krzyknąć na
      moje dziecko. A przecież broi jak każde inne - je kredki, karmi psa śniadaniem,
      nasiusia obok nocnika, chodzi po łóżku itd, itp. Ale ja ciąglę powtarzam, jak
      chłop krowie nie rowie: nie wolno, nie rób, tak się nie bawimy, nie karm psa. I
      tłumaczę dlaczego nie wolno. Na razie rozumie pół na pół, ale wiem, że
      kiedyś "zaskoczy", dorośnie do tego, żeby zrozumieć. Jak miałabym postawić
      takiego szkrabąga do kąta? Przecież jestem dla niego całym światem, i miałabym
      tak zostawić w kącie i pójść. Nie mieści mi się w głowie. 3-4 letnie dziecko to
      co innego. Już można z nim pogadać, wysłuchać jego racji, powiedzieć swoje. A
      1,5 roczne dzieko, to jednak jeszcze straszny maluch. Pomyslcie mamy, że
      jeszcze pół roku temu nie chodził, a teraz już chcemy, żeby rozumiał co jest
      dobre, a co złe.
      • mamaigiiemilki Re: to jakieś chore! 27.06.07, 14:19
        moje jakos rozumieja co jest "be" i ze pewnych reczy nie wolno robic, np.jak
        ktos smieci to pokazuja paluszkiem "nu nu"i chca po nim sprzatac, itp. a
        przygoda ze stawianiem do kata byla naprawde krotka i na pewno nie odbila sie
        zle na moich blizniaczkach;sa kochane, zywe,radosne, rozesmiane ale wiedza ze
        mama jest konsekwentna;ja np.moge zrobic spokojnie zakupysmile czasem placz to
        takze wymuszanie czegos na nas...Anka
        • oda100 jak w ogole ustawic dziecko w kacie? 28.06.07, 12:54
          czy ktorejs mamie nie udalo sie, bo moj maly traktuje przeniesienie w ta czesc
          pokoju jako zabawe, a jesli chwile go tam probuje potrzymac, zaczyanja sie
          przepychanki, musze uzyc sily, krzyknac, i jest jeszcze gorzej. Moj maly ma dwa
          lata. Nigdy nie usiedzial w zadnym miejscu dluzej niz minute, chyba ze przy
          ulubionej zabawie, tv lub pod prysznicem
          • olamazur Re: jak w ogole ustawic dziecko w kacie? 28.06.07, 13:02
            oda100 napisała:

            > czy ktorejs mamie nie udalo sie, bo moj maly traktuje przeniesienie w ta
            > czesc pokoju jako zabawe, a jesli chwile go tam probuje potrzymac, zaczyanja
            > sie przepychanki, musze uzyc sily, krzyknac, i jest jeszcze gorzej. Moj maly
            > ma dwa lata. Nigdy nie usiedzial w zadnym miejscu dluzej niz minute, chyba
            > ze przy ulubionej zabawie, tv lub pod prysznicem

            Chyba mamy podobne dzieci smile
            No cóż, jakoś się udaje, ja dużo przy tym gadam. "Ooo, wylałeś sok. Teraz
            będzie kara. Za karę pójdziesz do kąta. Będziesz tu stał dwie minuty. Stój.
            Stój... itd. itd." Przytrzymuję jak trzeba albo ustawiam precyzyjniej w owym
            kącie. Nie pozwalam wyjść. Od czasu do czasu powtarzam "stoisz w kącie, bo
            wylałeś sok, to jest kara".
            Potem każę mu wytrzeć ścierką wylany sok.

            Właściwie "akcja" pt. kara przebiega u nas całkiem sprawnie. Najgorsze jest to,
            że przychodzi nowy dzień i nowe soki lądują na podłodze. U nas to jest tak,
            jakby to było silniejsze od niego, do życia mu potrzebne, czy coś...
            • tijgertje Re: jak w ogole ustawic dziecko w kacie? 28.06.07, 21:36
              olamazur napisała:
              Najgorsze jest to,
              >
              > że przychodzi nowy dzień i nowe soki lądują na podłodze. U nas to jest tak,
              > jakby to było silniejsze od niego, do życia mu potrzebne, czy coś...

              Mam pytanie... Ten wylany sok to celowo na podlodze laduje? U nas tez sie to
              czesto zdarza, alenie zawsze za to karzemy, zalezy od sytuacji. Jezeli widze,
              ze mlody ewidentnie zmierza do wylania soku, to ostrzegam i przypominam o
              karze, ale czesto zdarzaja sie wypadki, gdzie sok po prostu stoi w
              nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie a lokiec dziecka okazuje sie
              nagle za dlugi. Wtedy nie ma kary. Trudno,z eby dziecko karac za cos, czego
              nawet nie bylo swiadome.
              • olamazur Re: jak w ogole ustawic dziecko w kacie? 28.06.07, 21:51
                > Mam pytanie... Ten wylany sok to celowo na podlodze laduje?

                Specjalnie. Z uśmiechem. Z komentarzem "Antoś wyjeje".
                Moje dziecko generalnie jest pogodne, wesołe, żartobliwe powiedziałabym nawet.
                Rozlewa sok, rozmazuje go palcem i mówi "Antoś wyjał, Antoś się upaprał".

                Raz go pilnowałam, stałam nad nim i patrzyłam, jak pije. Wypił pół kubka
                odetchnął głęboko, pytam: już? Już. Napiłeś się, mogę zabrac? Tak. Zabrałam mu
                kubek, a wtedy mu się przypomniało: jeście nie, daj! Przecież mówiłeś, że się
                już dośc napiłeś. Antoś wyjeje - on mi na to - i uśmiecha się szelmowsko.

                Taki brzdąc! I co robic?...
                • agunika Re: jak w ogole ustawic dziecko w kacie? 29.06.07, 00:17
                  Wiecie co, to jest w sumie dla mnie piękne, że te Wasze dzieciaczki to jakby
                  się zgadały z moim obecnie 2,5-letnim Łukaszkiem smile Instytucja kąta pojawiła
                  się gdzieś tak ok pół roku temu, kąt jest na przedpokoju między pufą a szafą i
                  z początku byłam baaardzo zaskoczona, że moje żywe sreberko idzie tam całkiem
                  chętnie, do momentu, gdy go tam podglądnęłam i okazało się, że kąt jest prawie
                  naprzeciwko dużego lustra i że wystarczy się trochę wychylić i można robić
                  super miny ! Myślałam, że padnę, w sumie ze śmiechu. Kąt został przeniesiony
                  naprzeciwko, już bez lustra. Nie chciał oczywiście siedzieć, ale stałam obok i
                  gadałam w kółko, że musi teraz tu za karę posiedzieć, bo zrobił to czy tamto. Z
                  początku bywał tam częściej, ostatnio jakoś mniej, może dlatego, że nauczył się
                  od razu przepraszać. Chyba, że w swoim mniemaniu popełni coś strasznego - dziś
                  uderzył starszego brata ze złości, ten zrobił tragiczną minę, a mały pobiegł do
                  kąta. Za chwilę starszy mówi:Chodź mnie przeproś, mały przyleciał, uścisnął i
                  jakoś minęło. I tak sobie rośniemy...
    • mamaigiiemilki Re: do copy77 28.06.07, 21:32
      ja tez mam blizniaki, a dokladniej dwie panny- juz 2latkismilei musze ci
      powiedziec, ze moje tez wola biegac niz sledziec na kolanach, moze blizniaki
      tak maja?smilea im dzieci starsze tym lepiej, ok.2roku juz jest calkiem niezle;
      chyba "najgorsze" za nami, nie? pozdr. Anka
    • koza_w_rajtuzach Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 28.06.07, 23:11
      Dla mnie to przesada stawiać do kąta takie dziecko. Moja córeczka ma prawie 1,5
      i jestem pewna, że nic by z takiej kary nie zrozumiała. Odwracanie uwagi w tym
      wieku jeszcze jak najbardziej działa.
    • agless Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 30.06.07, 15:20
      Przeczytalam wszystkie wypowiedzi i naprawde nie rozumiem jaki sens w stosowaniu
      tej kary!
      Bo jesli chodzi o wyznaczanie granic, to przeciez na tym etapie mozna sie obyc
      bez jej stosowania.
      Przeciez ten maly dzieciak dopiero poznaje swiat, wszytkiego sie uczy!
      Moja mala terz jest na tym etapie ze jak mowie "nie wolno" to "grozi" mi palcem
      wskazujacym (wiem przez to ze zrozumiala) usmiecha sie i.... nie robi zakazanej
      rzeczy!!!a ja jestem z jej postepow taka dumna, ze ciagle ja chwale i ona te
      pochwaly uwielbia, wiec wystarczy jej kara w postaci nie bycia pochwalonym!
      Skoro wiec mozna uczyc inaczej niz przez stanie w kacie, to po co zasmucac to
      dziecko?!
      Niech poznawanie swiata bedzie dla niego ciekawe.
      A za pare lat matki beda mialy pretansje ze dziecko sie malo angazuje w lekcje,
      albo nie jest zainteresowane szkola i nie chce sie uczyc.
      A ja juz chyba bede wiedzila, kto gasi zainteresowanie dziecka swiatem.
      • anella Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 05.07.07, 19:56
        Czytam i jestem w szoku,przecież takimi karami gasicie zapał małego dziecka do
        inicjatywy,zainteresowania,odkrywania.Zacznie przybierać postawę wycofującą
        się.Nie można wciąż zakazywać,mówić nie,nie pozwalać bo dziecko będzie miało
        małą wiarę w to co robi,w przyszłosci będzie zawsze stało w tyle za
        innymi.Wystarczy czasami poobserwować dzieciaczki na placu zabaw jak się
        bawią,jedne przebojowe,pełne energii,inicjują zabawę a inne wycofane,robią to
        co im ktos mówi,swojego zdania nie mają.Będą "kalekami" w życiu.A potem zaczną
        zbierać od was ze takie nieudaczniki.Ech....
        • mama_kotula Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 05.07.07, 20:40
          anella napisała:
          > Wystarczy czasami poobserwować dzieciaczki na placu zabaw jak się
          > bawią,jedne przebojowe,pełne energii,inicjują zabawę a inne wycofane,robią to
          > co im ktos mówi,swojego zdania nie mają.Będą "kalekami" w życiu.A potem zaczną
          > zbierać od was ze takie nieudaczniki.Ech....

          Wiesz, wydaje mi się, że obserwacje na placu zabaw to dość niemiarodajne źródło
          prognoz na przyszłość odnośnie przyszłego kalectwa życiowego tongue_out
          To mówię ja tongue_out, matka dwojga wycofanych i kompletnie nieprzebojowych dzieci,
          wychowująca je z minimalną ilością zakazów big_grin, sama będąca niegdyś wycofana,
          nieprzebojowa i zahukana big_grin

          Nie znoszę uogólniania.

          PS. Dzieci kategoryzowane przez obserwatorów jako "nieprzebojowe" i "wycofane"
          mogą mieć różnego rodzaju zaburzenia rozwojowe, uważam, że nie fair jest
          obwiniać o to ich rodziców, jak również o przyszłe "nieudacznictwo".
        • mamaigiiemilki Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 05.07.07, 23:04
          jak pisalam moje panny staly w kacie doslownie ze dwa razy i to tylko dlatego,
          ze nie chcialy ubrac sie do spania- a ja nie zamierzalam przekonywac je po raz
          n-ty ze trzeba to zrobic; i nie uwazam sie z tego powodu za zla matke a moje
          dzieci nie sa biedne...nie sa tez zastraszone i zahukane a swiat odkrywaja
          kazdego dnia i wszystko je ciekawi... a przy tym moge np.zakupy robic spokojnie
          bo rozumieja ze rzeczy "pani"sie nie dotyka i juz! ja tez uwazam ze
          ciagle "nie" jest bez sensu ale pewnych rzeczy sie nie przeskoczyc; a
          zachowanie w piaskownicy o niczym nie swiadczy- dzieci moga byc po prostu z
          natury niesmiale- wiem bo mam blizniaczki a maja zupelnie rozne charaktery; tak
          wiec lepiej nie oceniac nikogo zbyt pochopnie...pozdrawiam;Anka
        • agava00 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 19:57
          rozbawiaja mnie niektore wypowiedzi

          czasem trzeba zakazac, powiedziec "nie wolno", postawic w kacie, dac klapsa...

          jesli ktos ma "grzeczne" dziecko to logiczne jest, ze kar nie stosuje
          jesli ktos wydal na swiat dziecko mniej wspolpracujace, to jakos je do zycia
          musi przystosowac

          myslisz, ze zyciowym kaleka jest sie z powodu kilku klapsow w tylek czy stania w
          kacie w dziecinstwie?

          jakos udalo mi sie tego kalectwa uniknac choc bylam karana
          moja corka tez nie jest zahukana ani niepewna siebie (a bezstesowo jej nie
          wychowuje)

          odnosnie tematu - kilka dni temu wprowadzilam "do kata" mojemu 1,5rocznemu
          synkowi - dziala (przeciez nie kieruje go tam za poslinienie podlogi czy
          nietrafienie siusiakiem do nocnika)


          ---------
          • fogito Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 20:41
            teraz to ja jestem rozbawiona tym klapsem czasami. Chyba trzeba, zeby wymarlo
            cale pokolenie, zeby cos sie w tej kwestii zmienilo. Ale pewnie i tak nie -
            moze Polacy maja lanie swoich dzieci w genach.
            Moje dziecko zapewne nie jest "grzeczne" w potocznym rozumieniu tego slowa, a
            ja kar typu kąt nie stosuje. O biciu nawet nie mysle, bo dla mnie to po prostu
            przemoc.
            Chyba jednak nie udalo ci sie uniknac zyciowego kalectwa skoro powielasz
            przemoc, ktorej doznawalas w dziecinstwie i co najgorsza nie widzisz w tym nic
            zlego.
            I z uporem maniaka a powtorze - "bezstresowe wychowanie" to brak wychowania. A
            prawdziwe wychowanie to ciezka praca na ugorze, ktora wymaga wiele
            cierpliwosci, rozsadku i czasu. I nawet - o zgrozo! - bez bicia niesie ze soba
            wiele stresow.
            p.s. a propos dzieci, ktore nie wspolpracuja to chcialabym zobaczyc takie,
            ktore wspolpracuja smile) Zabawne.
            • mama303 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 21:02
              fogito napisała:

              > teraz to ja jestem rozbawiona tym klapsem czasami.

              Mnie to nie bawi absolutnie, tylko przeraża, ludzie nie zdaja sobie sprawy z
              tego co robia swojemu dziecku w złości. Starsze by się pewnie postawiło a małe
              zrobi pokornie i ze starchu co mama każe i tak nie zawsze rozumiejąc dlaczego.

              > Moje dziecko zapewne nie jest "grzeczne" w potocznym rozumieniu tego slowa, a
              > ja kar typu kąt nie stosuje. O biciu nawet nie mysle, bo dla mnie to po
              prostu
              > przemoc.

              Moje tez do grzecznych nie nalezy ale kar typu kąt, karny jeżyk czy lanie udało
              mi sie uniknąć a mała ma juz 4,5 roku i jest coraz bardziej rozumiejąca. Można,
              mozna tylko trzeba troche nad soba panować i włozyc troche wysiłku.
              • agava00 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 21:23
                widze, ze sie ograniczacie do rowniania

                klaps = niepanowanie nad soba

                gratuluje bystrosci umyslu

                sugerujesz, ze nie wkladam w wychowanie dzieci zadnego wysilku...no coz...patrz
                zdanie wyzej

                ---------
                • mama303 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 21:55
                  agava00 napisała:

                  > widze, ze sie ograniczacie do rowniania
                  >
                  > klaps = niepanowanie nad soba

                  No tylko takie moge jeszcze jakoś usprawiedliwić, klapy z zimna krwia dla
                  tzw "dobra dziecka" to juz naprawdę coś strasznego

                  > sugerujesz, ze nie wkladam w wychowanie dzieci zadnego wysilku...no
                  coz...patrz
                  > zdanie wyzej
                  pewnie jakis wkładasz mam nadzieje ale mniejszy od tych matek które nie biją.
                  To proste przylac klapa i z głowy
                  • agava00 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 22:48
                    nie chce sie spierac, bo temat jest kontrowersyjny
                    nie jestem bezmozgowcem, ktory leje dzieci jak popadnie
                    nie jestem nieczula
                    nie olewam swoich dzieci
                    nie znasz mnie, wiec mnie nie obrazaj swierdzeniami typu "pewnie wkladasz mam
                    nadzieje ale...itd"

                    to, ze uwazam, ze dzieci powinno sie karac nie dyskwalifikuje mnie jako matki i
                    nie upowaznia cie do wyglaszania taki o mnie sadow

                    ---------
            • agava00 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 21:11
              ciesze sie, ze cie rozbawilam
              ---------
              • fogito Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 21:32
                tylko, ze to jest smiech przez lzy uncertain Jak widze na ulicy,w sklepie lub w parku
                te znerwicowane mamuski lub tatusiow, ktorzy wala swoje dzieci za wszystko to
                jest mi strasznie przykro. Zal dzieci po prostu. Ja tez dostawalam klapsy od
                mamy jak bylam mala i skonczylo sie na tym, ze jestem emocjonalnie zwiazana
                bardziej z babcia, ktora nas nigdy nie bila i ktora zawsze mi powtarza, zebym
                nigdy nie bila swojego synka. Babcia niedlugo skonczy 94 lata i wychowala
                trojke wnuczat bez bicia i oczywiscie swojego syna. Reasumujac - mozna tylko
                trzeba chciec.
                • mama303 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 21:58
                  a mnie wychowano bez bicia wiec bicie dzieci /i to przez najbliższa
                  osobę,paradoks/ w ogóle budzi we mnie najgorsze emocje.
                • agava00 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 23:03
                  >jk widze na ulicy,w sklepie lub w parku
                  > te znerwicowane mamuski lub tatusiow, ktorzy wala swoje dzieci za wszystko to
                  > jest mi strasznie przykro.

                  kurcze, nie spotkalam sie z czyms takim...
                  jak je wala? cegla po glowie? sciagaja im na ulicy czy gdziekolwiek majtki i
                  daja klapsa w goly tylek? rzucaja nimi? szarpia? ciagna za wlosy? bija po twarzy?

                  za co wala? za dotkniecie czegos w sklepie, za patrzenie na towar, za bawienie
                  sie w piaskownicy?


                  wy tu a jakis hadcorach piszecie

                  dostawalam klapsy od taty i jestem z nim bardzo zwazana
                  a z babcia jestem zwiazana bo mnie rozpieszczala (taka jej rola)
                  nie znam babci, ktora karze wnuczeta...
                  to o czym piszesz to jakies farmazony

                  A moze ja nie chce wychowywac moich dzieci bez karania, moze uwazam, ze w
                  pewnych przypadkach nic do nich nie przemowi jak wlasnie kara (kat czy klaps, sa
                  rozne opcje w zaleznosci od sytuacji), moze nie jest mi glupio bo nakrzyczalam
                  na dziecko kiedy na to zasluzylo...

                  Zapewne teraz ktos mnie podsumuje i napisze, ze wale swoje dzieci bez skrupulow,
                  jestem sflustrowana, nie panuje nad soba, nie staram sie, nie wysilam, ide na
                  latwizne. Niemyslacych nie brakuje.

                  ---------
                  • fogito Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 06.07.07, 23:34
                    Masz racje niemyslacych nie brakuje smile dlatego tylu ludzi bije swoje dzieci.
                    Podsumowanie nie jest potrzebne - sama doskonale sie podsumowalas.
                    No i chyba nie chcesz mi wmowic, ze nie widzialas osobnikow, ktorzy szarpia lub
                    leja w tylek malutkie dzieci w miejscach publicznych. Ja nazywam to waleniem,
                    bo kontrast pomiedzy oprawca a ofiara jest uderzajacy - dla ulatwienia dodam,
                    ze chodzi mi o roznice wzrostu, wagi i sily. A za co wala to nie wiem, trzeba
                    by zapytac u zrodla. Ja nie znam zadnego powodu dla ktorego moglabym uderzyc
                    swoje dziecko. Gdybysmy mieszkali w cywilizowanym kraju to wystarczylby jeden
                    telefon, zeby odpowiednie sluzby zajely sie przemoca domowa. Ale skoro zyjemy w
                    neolicie to mamy takie a nie inne obyczaje smile
                    A propos naszych kochanych babc - to jesli poczytasz troche forum zdziwisz sie
                    ile babc zacheca mamusie do bicia.
                    p.s. bardzo mi sie podoba slowo farmazony - powialo romantyzmem mimo wszystko
                    • anulkas86 Paranoja.... 07.07.07, 13:25
                      w dzisiejszych czasach dziecka uderzyć nie wolno bo od razu kryminał mi grozi.
                      Mnóstwo razy dostałam w tyłek jak byłam mała i nic mi się przez to nie stało.
                      Może oprócz tego że nauczyłam się trochę posłuszeństwa. Uważam że nic się nie
                      stanie jak dziecko dostanie klapsa czy postoi w kącie. Oczywiście pomijam tu
                      malutkie np roczne dzieci które i tak nic z tego nie rozumieją. Ale byłam nie
                      tak dawno na placu zabaw z synkiem i była babcia z dwuletnim wnuczkiem. Wnuczek
                      uderzył innego chłopca w głowe, dosyć mocno. Babcia dała klapsa w pupe i jakoś
                      od tego małemu nic się nie stało. Ale byłam też światkiem innej sytuacji, która
                      mnie przeraziła, mianowicie byłam w kościele, stałam przed samymi drzwiami.
                      Jakaś kobieta przyszła z ok 3 letnią córeczką do kościoła, ale dziecko nie
                      chciało wejść. Matka tak pociągnęła dziecko że to wylądowało na drzwiach i
                      uderzyło się chyba dosyć mocno bo huk był taki że wszyscy się odwracali.
                      Oczywiście dziewczynka w płacz a matka... zatkała jej ręką buzię tak żeby nie
                      było słychać. inna sytuacja- matka wyszła ze sklepu z 4 letnią dziewczynką,
                      poszła za sklep i krzyczy, szarpie i bije to dziecko bo ona chciała żeby coś tam
                      jej kupiła. I to nie był klaps w pupe ale rzeczywiście jakaś patologia. Takiemu
                      biciu oczywiście jestem przeciwna. ale zwykły klaps w pupe???
                      • agava00 Re: Paranoja.... 07.07.07, 14:33
                        Mam wrazenie, ze jestes jedyna myslaca osoba wypowiadajaca sie w tym watku.
                        Dla reszty, mama, ktora daje zasluzonego klapsa albo karze jest patologia.
                        Leniwa, wali na prawo i lewo pasem, nie stara sie, nie wysila...

                        Hmmm, ciekawe tylko dlaczego moje dzieci mnie uwielbiaja? Powinny przeciez
                        przede mna uciekac, bo je maltretuje!
                        Zaskakaujacy jest rowniez fakt, ze nie mam praktycznie zadnych problemow z moja
                        siemioletnia corka, ktora bedac mlodsza dostawala klapsy i nieraz stala za kare
                        w kacie JESLI ZASLUZYLA (podejrzewam, ze jednak wiele mamus tutaj wyobraza sobie
                        jak piore dziecko - jak to opisalas.. za sklepem bo cos tam sobie upatrzylo)

                        oczywiscie lepiej jest przez 10 lat tlumaczyc dziecku "nie bij babci w twarz
                        jesli nie chce ci kupic gumy" niz dac mu za to klapsa w wieku np 2 lat i nauczyc
                        posluszenstwa...

                        jasne - niech robi co chce

                        swiete matki maja swiete dzieci wiec nie musza stosowac kar
                        te mniej swiete czasem musza, co nie znaczy, ze ich dzieci przez to cierpia...

                        Moze te mamy, ktore tak po mnie "jada" byly w dziecinstwie matretowane i maja
                        wypaczony obraz rzeczywistosci.

                        Bo ja, jesli dostawalam klapsa to zawsze wiedzialam za co i nigdy sie przez to
                        nie czulam pokrzywdzona - poprostu wiedzialam, ze sie doigralam i tyle. Poza tym
                        zawsze mialam oparcie w rodzicach i zawsze wiedzialam, ze jestem kochana.
                        Na relacje rodzica z dzieckiem sklada sie wiele czynnikow, a nie tylko to czy
                        jest karane czy nie.

                        Jesli coponiektore tego nie moga pojac to wspolczuje ograniczenia umyslowego.
                        Naprawde...

                        Tyle z moje strony.

                        Nie mam zamiaru sie dluzej wypowiadac w tym temacie, bo podobnie jak w tych o
                        przekluwaniu uszu jest tylko jedna sluszna racja. Inne niz wasze opinie nie maja
                        racji bytu.

                        ---------
                        • marysienka110 Bo klaps to jest PaToLoGiA 07.07.07, 14:49
                          I nie ma usprawiedliwienia.
                    • agava00 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 07.07.07, 14:51
                      nie podsumowalam sie tylko ty to zrobilas (i nie widze w tym zadnej logiki - ot
                      taka gierka slow, zeby dopiec oponentowi... ale niech ci bedzie)

                      nie widuje na ulicy czy na placu zabaw rodzicow "walacych" swoje dzieci

                      jesli moje dziecko wali inne dziecko lopatka po glowie i nie zwraca uwagi na
                      perswazje slowne, to uzywam reki (sytuacja hipotetyczna - moje dzieci tego
                      akurat nie robia)

                      co lepsze :
                      - olac sprawe, tlumaczyc dalej i czekac az matka tego drugiego dziecka zrobi mi
                      awanture
                      - olac sprawe i czekac az moje dziecko naprawde zrobi temu drugiemu krzywde
                      - opuscic miejsce publiczne - niech dziecko bawi sie odosobnieniu (wlasciwie to
                      po co mam go uczyc, ze nie wolno tak robic)
                      - dac mu klapsa, uratowac glowe tego drugiego malucha, zaoszczedzic nerwow
                      tamtej matce, pokazac mojemu dziecku, ze takie zachowanie naprawde nie jest do
                      akceptowania???

                      nie odpowiadaj...
                      nie ma sensu
                      ---------
                      • natalia414 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 07.07.07, 15:10
                        Rozumiem.. biciem pokazujesz ze nie wolno bic?
                        Jakie to logiczne. Nie lepiej za kare z placu zabaw wyprowadzic?
                        • anulkas86 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 07.07.07, 18:58
                          No może i lepiej, ale jak napisała wcześniej Agava takim zachowaniem nigdy nie
                          nauczymy dziecka jak zachowywać się w grupie. Następnym razem przyjde na plac i
                          będzie dokładnie to samo. No i później wyrośnie dziecko- nie bite- i nie
                          przystosowane do życia- ot tak- po prostu kaleka- jak Wy to nazywacie.

                          Przypomniało mi się też że jakiś czas temu rozmawialiśmy wśród znajomych o swoim
                          dzieciństwie i większość osób dostawała klapsa jak coś narozrabiała. I co
                          ciekawe- wszyscy uważali że nie było w tym nic złego. Że owszem wtedy płakali
                          nie raz, złościli się o te klapsy, ale teraz uważają że były słuszne. Zresztą ja
                          też uważam że klapsy które nie raz przyłożyli mi rodzice w niczym mi nie
                          zaszkodzili. Wydaje mi się że to Wy tak demonizujecie te klapsy. Ale nie jestem
                          pewna czy Wasze dzieci za kilkanaście, albo więcej lat Wam za to podziękują.

                          Aha, jeszcze jedno- bardzo rzadko spotykam rodziców którzy nie przyłożyli
                          dziecku klapsa- i nie wiem skąd ich się tyle tutaj na forum bierze. Odnoszę
                          wrażenie jakby w życiu forum uczestniczyły tylko te "idealne matki".

                          To tyle na ten temat.
                          • natalia414 Re: do kąta!-kara dla 1,5 roczn.dziecka? 07.07.07, 19:05
                            Ja nigdy nie dostałam klapsa. I co sugerujesz ze jestem nieprzystosowaną do
                            życia kaleką? Powiem Ci ze miewam sie bardzo dobrze : P
        • anulkas86 Anella... 07.07.07, 13:34
          czyli mam wychowywać moje dziecko bez zakazów?
          Bierze nóż ze stołu- a niech tam, pobawi sie, utnie sobie palca i na przyszłośc
          będzie wiedział że tak nie wolno.
          Ciągnie za kwiatka- a co tam najwyżej zwali sobie na głowe, jeden kwiatek to dla
          mnie żadna strata, a parę kilo które mu na łepek spadną wielkiej krzywdy mu
          chyba nie zrobi.
          wsadza wszystko do gniazdka- a niech sobie wsadza, przecież gniazdka mi nie zepsuje.
          bawi się małymi przedmiotami- no cóż., jak tatuś będzie chciał śrubki to sobie
          kupi a małemu życzę smacznego- może się nie udławi.
          wchodzi na stól- no w końcu buciki ma czyste, to co mu szkodzi?

          Więcej przykładów? Przecież nikt nie zabrania- zakazuje- dziecku poznawania
          świata, ale w bezpieczny dla niego sposób. zakazuje sie rzeczy które mogą mu
          zrobić krzywde i w tym nie ma nic złego. I na pewno większą krzywdę zrobię
          dziecku pozwalając mu na wszystko niż zakazując nie których rzeczy.

          a i swoją drogą moja dziecko z zakazami póki co nie wygląda na nie pewne siebie,
          mało przebojowe i nie energiczne. Ale jeszcze jest małe.
          • natalia414 Re: Anella... 07.07.07, 14:44
            Moi rodzice wyznawali prostą zasade: Kocham i szanuje to nie bije. Na
            terrorystke nie wyrosłam.
          • marysienka110 Re: Anella... 07.07.07, 14:55
            Co wy za bzdury wypisujecie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja