asiula14
25.06.07, 12:23
Dziewczyny,
Męczę się okropnie. Moja 2,5 letnia córeczka zachorowała na ospę. W środę
dostała kataru, katar wodnisty więc wyszłam z nią na dwór. Nigdzie nie jest
napisane, że często u dzieci zaczyna się właśnie małą infekcją. W czwartek
pojawiło się kilka wyprysków jak ugryzień od komara a ponieważ my mieszkamy w
blisko wody toteż pomyślałam że to od komarów, stan podgorączkowy 37,4 nie
wyszłam z nią na dwór ale pod wieczór wracaliśmy ze sklepu i spotkała swoja
koleżanką, godzina na dworzu. W piątek stan taki sam więc wyszłam na dwie
godzinki, pogoda na szczęście ładna. Dopiero po południu zobaczyliśmy że
wyprysów jest trochę więcej i że to ospa!!!W sobotę wysypło ją już wszędzie ,
w niedziele gorączka 39 i utrzymywała się ta przez dwa dni. Od wtorku było
już lepiej tylko stan podgorączkowy, od środy chyba wszystkie krostki
zamieniły się strupy a gorączki nie było. W sobote 8-mego dnia po inkubacji
byłam zmuszona na wyprawę do sklepu samochodem ( z tego co zrozumiałam w
takim okresie ospa już nie zaraża)ale trochę było chodzenia po parkingu.
Dodam, że mieszkam w Norwegii i tutaj podejście zupełnie inne do ospy, do
lekarza sie właściwie nie chodzi, po tygodniu ze strupami dzieci idą do
przedszkola. Tu natomiast czytam o jakiś powikłaniach, chociaż podobno po
ospie wśród dzieci zdarzaja się rzadko no i sie martwię. Wiecie po jakim
czasie pojawiaja się te powikłania, córeczce już poodpadało wile strupków
chociaż jest jeszcze dużo, była naprawde mocno wysypana. Cieszy mnie tylko to
że jednak szybko wróciła do siebie. Kurcze, no nie byłam świadoma choroby,
czy wam się to zdarza, bo z tego co tu przeczytałam wszyscy chodzą z paroma
wypryskami do lekarza. Wiem, że w kilku pierwszych dniach uważać, by nie
przeziębić a ja sobie z nią wychodzę...