agava00
26.06.07, 08:21
W niedziele "pozbylismy" sie dzieci na rzecz dziadków, którzy mają akurat
wolne i jakoś tak... luźno, cicho, spokojnie.
Wczoraj siedziałam w pracy prawie 12 godzin i zupełnie bezstresowo z niej
wyszlam (zawsze wybiegam, zeby zdazyc do zlobka).
W domu nie musiałam skakać od jednego do drugiego z jedzieniem, piciem,
kapielą, bajeczką...
Za to co chwile mi sie wydawało, ze mały marudzi a rano, kiedy obudziła mnie
ulewa pierwszą myslą było: dobrze, ze spakowałam Zuzi gumowce...
W razie czego dzieli nas "20 minut samochodem"
---------