marcelina1115
02.08.07, 20:37
Mój synek 5m średnio lubi jeździć w wózku, jest dzień kiedy nawet pojedzie
troche i popatrzy ale w 99% bo kilku chwilach już marudzi, płacze, denerwuje
sie i chce na rączki - po takim 5h godzinyym spacerze jestem wykończona bo co
chwilę musze nosić te 8 kg! i dzisiaj postanowiłam się nie ugiąć - najpierw
bylo lekkie marudzenie, ja sie nie poddawałam tylko mówiłam zabawiałam non
stop, potem zaczął się płacz więc bralam na ręce tłumaczyłam i z powrotem
odkładałam do wózka i tak co 10 metrów! Potem zaczęła się już MEGA histeria -
ale bez łez tylko nerwy i wrzeszczenie ale do tego stopnia że jak go brałam
na ręce to oczy miał cały czas zamknięte, wrzeszczał, machał rękami i nogami!
Oczywiście kazdy kto przechodził patrzył w nasza stronę. Ale w końcu po
godzinie jak po raz chyba 30 go położyłam spojrzał na mnie i zasnął - TAK
jakby mu ktoś odłączył "prąd". I się zastanawiam czy to dobry sposób? gdzieś
czytałam że liczy się konsekwencja w pewnych rzeczach a zwłaszcza w nauce
czegoś. czy któras z Was tak miala>? i czy przyniesie to efekty?
nie chce mu za każdym razem ustępowac.... teraz jest to wózek potem będzie
nauka zasypiania itp
co sądzicie emamy?