Smutno mi...

07.08.07, 12:10
Mój synek ma 14 miesięcy. Od 2 miesięcy pracuję, a Marek jest z
nianią (notabene świtną starszą panią). Bardzo się bałam tego
rozstania bo Marek był do mnie bardzo przywiązany, właściwie nie
schodził ze mnie. Próbowaliśmy dać go do złobka ale nie dało się
(nie dało sie go zostawić tam nawet na chwile, tak płakał) Opiekunke
natomiast zaakceptował po kilku dniach, nie płakał. I wszytsko
byłoby OK gdyby nie to że smutno mi, że juz tak do mnie nie
przychodzi na kolana jak kiedyś, nie przytula się, jak wracam do
domu to czasem nawet do mnie nie podchodzi, jakby sie zupełnie
odzwyczaił. Wiem że jestem głupia bo powinnam sie cieszyc ze jest
taki samodzielny ale strasznie mi smutno bo myśle że już mu nie
jestem taka potrzebna...
    • phantomka Re: Smutno mi... 07.08.07, 12:32
      EE no przestan tak myslec, jeszcze bedziesz blagac, zeby ci go z
      kolan zdjelismile
      Musisz przeczekac ten okres, dla niego to tez jest trudne, a
      najwazniejsze, ze skoro go juz zostawiasz z kims, to jest to osoba,
      ktora akceptuje i lubi twoj syn - wyobraz sobie sytuacje, kiedy nie
      akceptowalby niani, to dopiero bylby dla ciebie powod do smutku.
      My jak wyjezdzalismy na 3 dni bez dziecka, to mala po powrocie tez
      ladowala sie na kolana babci (ktora sie nia zajmowala) nie byla
      obrazona, ale po prostu to bylo dla niej jakby naturalne, po kilku
      dniach wszystko wracalo do normysmile
    • agnieszkam_s Re: Smutno mi... 07.08.07, 12:32
      Ach, na pewno kocha Cię nad zycie, tylko już mu brakuje czasu na
      okazywanie czułości, bo poznaje świat! smile
      Myślę, że bardziej bolałoby cię serce gdyby płakał i trzymał się
      tylko Twojej spódnicy. A jak Ci tego brakuje to sama go obcałowuj ;-
      ))
      Dzielny chłopczyk.
      Pozdrowienia od Mamy 17 miesięcznego Urwiska!
    • martucha90 Re: Smutno mi... 07.08.07, 12:36
      No, niestety, takie są konsekwencje oddawania dziecka pod czyjąś
      opiekę. Trzeba się z tym pogodzić dla dobra dziecka...
      Najgorsze, co możesz teraz zrobić, to starać się "odzyskać" synka,
      czyli tak go w weekendy nie odstępować na krok, by znów cierpiał
      przy poniedziałkowym rozstaniu. Może by to starło ten Twój smutek, o
      którym tu piszesz, ale dla dziecka by było krzywdzące.
      • ewa_mewa Re: Smutno mi... 07.08.07, 13:03
        Ale chodzi o to, że on nie płacze przy porannych rozstaniach i nigdy
        nie płakał.
        • mw144 Re: Smutno mi... 07.08.07, 13:08
          Mnie by martwiło, gdyby moje dziecko płakało jak wychodzę z domu.
          Cieszę się, że chętnie zostaje z kimś innym, że jest samodzielny itp.
        • olamazur Re: Smutno mi... 07.08.07, 13:17
          ewa_mewa napisała:

          > Ale chodzi o to, że on nie płacze przy porannych rozstaniach
          > i nigdy nie płakał.

          "Nigdy"? A ile ta Twoja praca już trwa? Czy nie za wielkich słów
          używasz? smile

          Wróciłam do pracy, jak mój syn miał 11 m-cy. Na 3 dni woziłam go
          rano do jednej babci, na 2 dni do drugiej (po pracy odbierałam). Na
          początku w ogóle nie płakał, bez problemu szedł do nich na ręce.
          Cieszyłam się, że tak to gładko poszło smile W pracy miałam spokojną
          głowę, wiedziałam, ze dziecku jest dobrze.

          Niestety, po pewnym czasie zaczęły się cyrki przy rozstaniach, to
          było dla mnie bardzo ciężkie. Oderwać dziecko na siłę, odjechać
          mając w uszach ten płacz... To dopiero było smutne!

          Dlaczego zaczęły się te cyrki? Dziecko było starsze i już więcej
          rozumiało, umiało mówić "nie", kłaść się na podłodze w ramach
          protestu itp. Twoje dziecko zapewne dopiero będzie miało fazę na
          cyrki przy odjazdach.
          • marva Re: Smutno mi... 08.08.07, 12:22
            No właśnie, mo zaczął płakac dopiero mniej więcej jak miał ok. 2
            lat. A poszłam do pracy jak miał 7 mc-y. Teraz to jest dopiero żal.
            Serce mi krwawi jak musze go zostawiać. Ostatnio połozył się na mnie
            jeszcze rano na łózku, przytulił i mówi "Mamo, nie jedź do placy, no
            nie jedź, plosie" Ja patrze a z oczków płyną mu łezki.....to jest
            dopiero cholerne uczucie! Serce się kroi. Niby wiem, ze zostaje pod
            dobrą opieką, że się świetnie bawi z dziadkami i bardzo ich kocha a
            Oni jego, ale sto razy wolałam jak nie płakał przy rozstaniach.
    • alpepe Re: Smutno mi... 07.08.07, 13:17
      che che, mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko
    • bri Re: Smutno mi... 07.08.07, 13:39
      Moja córa też taka jest. Teraz jest u dziadków, już zaczął się drugi
      tydzień - ja usycham z tęsknoty a ona sobie o mnie przypomina tylko
      wieczorem, kiedy ja kładą spać, bo wie, że mama by nie była taka
      twarda z tym pójściem do łóżka. A tak to luzik. Jak zadzwonię to
      powie dwa zdania do słuchawki i musi iść do swoich spraw.
      Buuuuu... wink
Pełna wersja