okropne dwulatki?na ile im pozwalacie?

15.08.07, 12:59
Chodzi mi na przyklad o zachowanie na spacerze.Zdarza sie czesto ze
moja coreczka siada i nie chce dalej isc,do wozka tez nie
chce.Pozostaje przeczekac,na sile wsadzic do wozka lub niesc.Stosuje
te opcje naprzemiennie - zalezy czy mam czas na czekanie i czy uda
mi sie wsadzic ja do wozka,nie jest to latwe zadanie.

Druga rzecz to np.balagan.Wiadomo kazde dziecko w tym wieku lubi
balaganic,jest to dla nich doskonala zabawa.Czesto pozwalam,a
pozniej sprzatam,ale czasem sie nie zgadzam i wtedy jest bunt.Uwazam
ze czasem trzeba dac dziecku pobalaganic,ale sa granice.
    • mamaigiiemilki Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 15.08.07, 13:38
      novalee1 napisała:

      > Chodzi mi na przyklad o zachowanie na spacerze.Zdarza sie czesto
      ze moja coreczka siada i nie chce dalej isc,do wozka tez nie chce.

      wg mnie postepujesz ok; jak bym miala czas to bym chyba pozwolila na
      siedzenie(ale powiedzialabym ze dlatego iz mamy czas), jakby mi sie
      spieszylo, to wytlumaczenie ze musimy isc(ew. przypomnienie ze jak
      mamy czas to moze siedziec) no i wsadzenie do wozka- placz trzeba by
      wtedy przetrzymacsmile

      > Druga rzecz to np.balagan.Wiadomo kazde dziecko w tym wieku lubi
      > balaganic,jest to dla nich doskonala zabawa.

      pewnie ze lubiasmilea ja jak prosze zeby polozyly zabawki na polce albo
      w koszu zabawkowym a panny nie chca to mowie ze niestety trzeba
      zabawke wyrzucic do kosza jak jest niepotrzebna- zawsze dziala!

      a tak w ogole to do dzieci potrzebna jest duza cierpliwosc,
      konsekwencja i wytlumaczenie ktore do nich trafi- u nas tak jest;
      raz sie poplacza ze nie mozna ale za drugim razem wystarczy im tylko
      to zdarzenie przypomniec i juzsmile
    • ik_ecc Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 15.08.07, 15:23
      Dlaczego zaraz okropne? Mam dwulatke, uwazam ze jest fascynujaca
      osoba. Szanuje w niej to ze sie czasami stawia i ma wlasne zdanie i
      bawi mnie pokojowe rozwiazywanie problemow - czasami musze sie
      troche nagimnastykowac, ale z reguly sie udaje. Szanuje to, ze ma
      silne uczucia, a nie tlumi ich w sobie czy udaje ze ich nie ma
      wcale, tak jak to robia dorosli. Szanuje w niej rozne pasje - np.
      moja corka teraz bezustannie chce skakac na trampolinie, co nie
      zawsze idzie w parze z moimi zajeciami. Generalnie, staram sie z
      szacunkiem podchodzic do jej "fanaberii" - nie znaczy to ze jej
      ulegam, ale staram sie ja zrozumiec. Kiedy widzi, ze ja rozumiem i
      szanuje jest duzo latwiejsza w obsludze. Widze to zwlaszcza w dni
      kiedy jestem w parszywym humorze i sie spiesze - wtedy i ona
      zachowuje sie gorzej.

      Jesli idziesz z nia na spacer - i jest to rzeczywiscie spacer dla
      niej - co szkodzi ze sobie posiedzi? Usiadz obok niej, pogadajcie o
      tym co widac, zauwaz jaki ciekway jest beton/trawka/mrowka, pogadaj
      o samochodach czy pieskach czy ludziach czy drzewkach czy chmurach.
      Czasami wystarczy tylko kilka sekund wykazania zrozumienia zeby
      dziecko stalo sie bardziej kooperatywne. Czasami trwa to troche
      dluzej - zalezy od stanu emocjonalnego dziecka. Ja nie mam nic
      przeciwko zatrzymaniu sie z dzieckiem. Ja sama odkrylam, ze im
      bardziej sie spiesze, tym wolniej i spokojniej musze wszystko robic -
      wtedy wiem, ze obejdzie sie bez szamotaniny - jak tylko zaczne sie
      szarpac, corka tez staje deba. Zawsze bardziej mi sie oplaca usiasc
      z nia na tych 30 sekund i obgadac jej obecny swiatopoglad niz ja na
      sile wciskac w wozek.

      Balagan? Zrob z tego zabawe a nie zmuszanie. U mnie w danym momencie
      dostepnych jest tylko kilka zabawek - gora 10. Czesto te zabawki
      wymieniam. Kiedy bylo wiecej, nie bawila sie niczym. A z 10 zabawek
      nie zrobi sie tak od razu balagan.
      • corkaswejmamy ikk_ecc czy jakoś tam 15.08.07, 22:20
        Twoje podejście bardzo mi się spodobało i co niektóre rzeczy będę musiała
        zastosować. Nie mam jakiś większych problemów wychowawczych(może ąż za bardzo
        konsekwentna jestem) , ale nigdy bym nie wpadła na to by usiąść obok dziecka na
        trawie. Dobre. Zawsze po prostu czekałam, bo to były spacery mojej córki i skoro
        chciała posiedzieć to proszę bardzo. Ale następnym razem przykucnę obok i
        pogadamy o takich tam babskich sprawach. Dzięki za pomysł.
      • soffia75 Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 15.08.07, 23:30
        ik_ecc napisała:
        > Kiedy widzi, ze ja rozumiem i
        > szanuje jest duzo latwiejsza w obsludze. Widze to zwlaszcza w dni
        > kiedy jestem w parszywym humorze i sie spiesze - wtedy i ona
        > zachowuje sie gorzej.

        Zgadzam się całkowicie z Twoim zdaniem, ale pod powyższym cytatem z Twojej
        wypowiedzi podpisuję się obiema rękami. Z moją córą to funkcjonuje dokładnie
        tak. Ona marudzi - ja się wściekam - ona się wścieka jeszcze bardziej... i tak
        się nawzajem nakręcamy. A kiedy uda mi się raz czy dwa zacisnąć zęby, policzyć
        do dziesięciu i pogadać z małą normalnie, zamiast od razu na nią fuknąć - to
        jest szansa, że przez reszte dnia będę mieć przekochane, grzeczne dziecko. Tylko
        czasem jest tak straaasznie trudno nie fuknąć!... wink
    • scarlett74 Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 15.08.07, 15:31
      Gdy wracamy ze spaceru i Syncio usilnie zaczyna wołać ap,ap staram
      sie odwrócić jego uwagę,a to na jakies biegające psy, czy inne
      stwory,ale najlepsze rezulatay daje tekst, ze jak będziemy tak
      długo szli to nie zdążymy juz na żadną baję .Odnośnie zabawek, to
      nie jestem typem który ciągle biega i je zbiera, tylko pod koniec
      dnia ,w formie zabawy np.kto szybciej ładujemy je do pudeł.
      • novalee1 Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 15.08.07, 16:00
        Wyglada na to,ze po prostu musze uzbroic sie w cierpliwosc i miec
        wiecej wyrozumialosci.Nieraz jest ciezko.
        • ik_ecc Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 15.08.07, 16:11
          novalee1 napisała:

          > Wyglada na to,ze po prostu musze uzbroic sie w cierpliwosc i miec
          > wiecej wyrozumialosci.Nieraz jest ciezko.

          Ja to widze tak. Oczekujemy ze dziecko nas zrozumie - i dostosuje
          sie do naszych wymagan. Zrozumie, ze nie lubimy balaganu, zrozumie,
          ze sie spieszymy, zrozumie ze nie mamy na cos pieniedzy, zrozumie,
          ze od czegos psuja sie zeby, zrozumie, ze jadacy samochod moze mu
          zrobic krzywde, zrozumie ze jestesmy zmeczeni, itp. Dla dziecka to
          wszystko sa kompletnie egzotyczne pojecia (zeby, samochod), albo
          sprawy wymagajace EMPATII - zrozumienie, ze ktos jest zmeczony,
          kogos cos boli, czegos nie lubi, albo cos lubi. Empatii trzeba
          uczyc, ale nie dyrygujac "masz mnie zrozumiec", tylko pokazujac na
          czym empatia polega - wlasnie starajac sie zrozumiec dziecko.
          Dziecko chce sie bawic nozem? Jasne ze nie wolno, ale mozna to
          zrobic ze zrozumieniem - np. jednoczesnie mowiac - "podoba ci sie
          ten noz, jest ladny i blyszczacy, mozesz w nim zobaczyc swoje
          odbicie, ale mama musi go trzymac" itd. Mozna zaprezentowac jak noz
          kroi i dac dziecku cos zblizonego do zabawy. Trwa to troche dluzej
          niz wyrwanie dziecku noza z reki, ale (1) obylo sie bez histerii,
          (2) dziecko poczulo sie zrozumiane i (3) dziecko nauczylo sie
          czegos o nozu. Ja z reguly wybieram te droge, chociaz przyznaje, ze
          czasami ciezko. Ale, imo, sie oplaca.
          • novalee1 Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 15.08.07, 17:02
            Tak,to rzeczywiscie trudne i zabiera wiecej czasu.Nie wiedzialam ze
            macierzynstwo jest az tak trudne.Jednak teraz musze dac rade i
            poswiecac dziecku wiecej czasu.
    • kaboja Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 16.08.07, 00:25
      Moja córka ma 21 miesięcy i też czasem wysiadam przy jej
      humorkach.Najtrudniejsze jest dla nas wyjście z piaskownicy.Dzieci przychodzą na
      10,30 minut i idą dalej.Moja córka nie ma umiaru.Dzieci się zmieniają, a ona za
      żadne skarby nie zamierza opuścić piasku.Nie cierpię jak to mówię wyrywać jej z
      korzeniami z piaskownicy przy oczywiście płaczu i często zanoszeniu.Wymyślam
      różne rzeczy,że idziemy do ciekawszego miejsca,że poszukamy po drodze
      wiewiórki,ptaszka itd.Często skutkuje ale czasami kończy się ta zabawa takim
      właśnie wyrwaniem z korzeniami.Może macie jakiś sprawdzony sposób na zakończenie
      zabawy?
      • novalee1 Re: okropne dwulatki?na ile im pozwalacie? 16.08.07, 00:52
        Nieraz dziala jak dam jej cos do jedzeniasmile
Pełna wersja