Mama - a co to pedał?

02.07.03, 13:02
Takie pytanie usłyszałam od synka - trzylatka, który był świadkiem kłótni
sześciolatków. Na gorąco powiedziałam, że to cos w stylu "głupi" i że tak
mówią paskudne duże chłopaki, ale cos go chyba nie przekonałam, bo spytał o
to z 8 razy. Dodam, że podstawowe pytania dotyczace różnic między
chłopczykiem i dziewczynką, rodzenia dzieci (mały ma siostrzyczkę) mamy za
sobą i ten temat jest dla niego po prostu jednym z wielu, oporów nijakich
nie mam i chętnie mu wszystko (na jego poziomie) tłumaczę, ale wyjaśniania
kwestii mniejszości seksualnych dziecku w tym wieku to ja już się nie
podejmuję wink A jak u Was było z tłumaczeniem takich "pojęć"?

Monika i s-ka
    • adzia_a Re: Mama - a co to pedał? 02.07.03, 13:38
      No własnie - to coś w stylu "głupi" i mówią to duże chłopaki wink Ani
      mniejszości ani większości seksualnych bym w to nie mieszała - raczej nie mają
      z tym nic wspólnego wink))
    • magda2303 Re: Mama - a co to pedał? 02.07.03, 23:48
      Moja siostra kidyś zapytała naszego tatę co to jest pedał, a on:"To jest taki
      pan, który nie jest panem". Nie zamierzam powielać takiego stylu, więc jestem
      przekonana, że trzeba mówić wprost, że to brzydkie określenie pana, który kocha
      innego pana, czy coś w tym rodzaju.
    • odalie Re: Mama - a co to pedał? 03.07.03, 21:02
      Hej!

      Gdyby moja córeczka o to zapytała (w taki sposób) to powiedziałabym tak:

      - to jest wulgarne słowo, którego ludzie używają aby komuś dokuczyć albo
      obrazić, i jak to z brzydkimi słowami bywa, używają go gdy im brak argumentów
      (mądrym ludziom argumentów nie brak)

      - wzięło się z paskudnego określenia dorosłego pana, który nie chce mieszkać z
      żoną i mieć dzieci, bo woli mieszkać tak jak z żoną czy dziewczyną z innym
      panem. Ludzie są różni, nie wszyscy muszą lubić to samo. Mama i tata pokochali
      siebie nazwajem i dlatego są razem i mają ciebie. Są tacy ludzie, którzy przez
      całe życie mieszkają sami i nie mają zamiaru się żenić/wychodzić za mąż ani z
      kimś mieszkać (tu przykład z rodziny smile))) i znajomych smile))) - przemiła ciocia
      i wujek, zatwardziałe single smile) ). A sa też tacy ludzie, którzy kochają mocno
      i chcę być blisko i razem mieszkać z kimś takiej samej płci. Mówi się na nich
      geje albo homoseksualiści (tu też przykład). A buraki wołają na nich brzydko,
      bo nie mają nic mądrzejszego do roboty.

      • odalie Re: Mama - a co to pedał? 04.07.03, 10:53
        Właśnie dotarło do mnie, że użyłam określenia "buraki"... To chyba też podpada
        pod "brak argumentów"? smile)))) (Albo raczej bezsilność wobec ludzkiej głupoty i
        okrucieństwa...)
      • maak3 Re: Mama - a co to pedał? 04.07.03, 13:21
        odalie napisała:


        > - wzięło się z paskudnego określenia dorosłego pana, który nie chce mieszkać
        z
        > żoną i mieć dzieci, bo woli mieszkać tak jak z żoną czy dziewczyną z innym
        > panem. Ludzie są różni, nie wszyscy muszą lubić to samo. Mama i tata
        pokochali
        > siebie nazwajem i dlatego są razem i mają ciebie. Są tacy ludzie, którzy
        przez
        > całe życie mieszkają sami i nie mają zamiaru się żenić/wychodzić za mąż ani z
        > kimś mieszkać (tu przykład z rodziny smile))) i znajomych smile))) - przemiła
        ciocia
        > i wujek, zatwardziałe single smile) ). A sa też tacy ludzie, którzy kochają
        mocno
        > i chcę być blisko i razem mieszkać z kimś takiej samej płci. Mówi się na nich
        > geje albo homoseksualiści (tu też przykład). A buraki wołają na nich brzydko,
        > bo nie mają nic mądrzejszego do roboty.

        dla mnie bomba nawet pomimo buraków
        prosto, bez zawiłości i bez zakłamania
        zapamiętam
        pozdrowienia
        m
    • marta_i3 Re: Mama - a co to pedał? 04.07.03, 12:20
      Przerabialiśmy to pytanie kilka miesięcy temu u mojego siedmiolatka. I wtedy
      mój maż wytłumaczył, że jest to pan, który ma za żonę męża. I że jest to
      wulgaryzm.
      Marta
    • adzia_a To ja wejdę w skórę tego trzylatka ;-) 04.07.03, 13:40
      ...i zapytam mamusię "To czemu Antek powiedział na Kubę pedał, przecież on nie
      mieszka z innym panem ?"
      No, teraz się popiszcie wink))))))))))
      • ehhermiona Re: To ja wejdę w skórę tego trzylatka ;-) 05.07.03, 23:36
        Adziuś, niech Cię uścisnę! smile))) A wiesz, co mnie przyszło jeszcze na myśl? Że
        tenże trzylatek w środku troszkę przydługich wywodów mamusi na temat różnych
        orientacji seksualnych spojrzy na nią nieprzytomnie, bo po prostu zapomni, o co
        właściwie pytał. A inna możliwość, przyznaję od razu- najbliższa mojemu dziecku
        to na słowa "to jest brzydko mówić 'pedał' i tylko niegrzeczni ludzie tak
        mówią" ryknąć donośnym śmiechem i wrzasnąć "pedał, pedał, ja chcę mówić jak
        niegrzeczne chłopaki!!!!pedał, pedał!!!!!", po czym wrzeszczeć tak na widok
        każdego człowieka. Przerabiałam to już w wersji nieco łagodniejszej- Jędrek po
        obejrzeniu "Króla Lwa" upodobał sobie kwestię "Hej, a co to za świnia???" , po
        której następuje odpowiedź "Dla takich łachmytów jak ty - PAN ŚWINIA!!!!" i
        powtarzał to (tzn. niestety tylko pytanie) w naróżniejszych sytuacjach. Między
        innymi na widok nie znającego się na żartach dziadka. Na usprawiedliwienie
        dodam, że być może jako 3-latek (teraz ma prawie 5 lat) nie miałby aż takich
        pomysłów, chociaż ręczyć nie mogęwink

        smile))))) Monika
        • odalie Re: To ja wejdę w skórę tego trzylatka ;-) 05.07.03, 23:49
          Może i racja. Moja ma obecnie 4 lata i 4 miesiące i nie takie wywody
          wytrzymywała (tudzież nam serwowała).

        • adzia_a Re: To ja wejdę w skórę tego trzylatka ;-) 06.07.03, 09:19
          ehhermiona napisała:

          > Adziuś, niech Cię uścisnę! smile))) A wiesz, co mnie przyszło jeszcze na myśl?
          Że
          > tenże trzylatek w środku troszkę przydługich wywodów mamusi na temat różnych
          > orientacji seksualnych spojrzy na nią nieprzytomnie, bo po prostu zapomni, o
          co
          >
          > właściwie pytał.

          O - taki własnie obraz ujrzały oczy duszy mej wink mam w domu trzylatkę, myślę,
          że dość rozgarniętą, a na pewno bardzo komunikatywną, ale jakoś sobie nie
          wyobrażam tłumaczenia takich złozonych zjawisk osóbce, do której jeszcze nie
          dotarło, że mamusia jest troszkę jej, a troszkę tatusia smile)) Za jakiś czas
          pewnie będzie chciała się "ożenić z tatusiem" - daleko stąd do zrozumienia
          nawet zwykłego, prostego układu małżeńskiego typu 1:1 wink)))
          • odalie Re: To ja wejdę w skórę tego trzylatka ;-) 06.07.03, 09:52
            Adziu, to znowu ja smile)))))

            Jakby się nad tym zastanowić, to rzeczywiście, dziecko trzyletnie raczej nie
            wchłonie takiego jak np. mój powyżej smile "wywodu". Ale chyba warto sobie taki
            (czy inny - bo nie wstydźcie się, macie prawo do innych poglądów na temat!)
            wywód, aby w odpowiedniej chwili, gdy dziecko zapyta, nie dać się zaskoczyć,
            nie czerwienić i nie dreptać nerwowo smile Taki dobry, wyczerpujący wywód może być
            jak torcik - w miarę potrzeb, kroimy po kawałeczki i zjadamy.

            • adzia_a Re: To ja wejdę w skórę tego trzylatka ;-) 07.07.03, 08:22
              smile))) No zgadza się, ja to mam przygotowane teksty na kilka lat naprzód i
              ciągle głową ruszam wink
    • dziubelek2 Re: Mama - a co to pedał? - do adzi 04.07.03, 15:58
      dlatego, że dzieci często używają słów, których nie rozumieją. i tyle.
      • adzia_a Re: Mama - a co to pedał? - do adzi 05.07.03, 17:04
        No, bardzo dobrze, dostatecznie smile)0 Taka zaczepna jestem, bo w zasadzie nie
        chciałoby mi się wyjaśniać trzylatkowi złożoności orientacji seksualnej u
        różnych ludzi - trzeba by jeszcze wyjaśniać, że niektórzy uważają to za złe,
        niektórzy za dobre...a to chyba za małe dziecko, żeby je uświadamiać, że nie ma
        prawd absolutnych wink)) Sama zresztą nie wiem...
        • dziubelek2 Re: Mama - a co to pedał? - do adzi 05.07.03, 22:35
          też tak myślę, w dodatku sama nie wiem, czy jestem aż tak tolerancyjna.
          osobiście nie mam nic przeciwko, ale chyba nie chciałabym , żeby moje dzieci
          były "innej orientacji".ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.
          dociekliwość dzieci granic nie zna, i ja obawiałabym się dokładnego tłumaczenia
          tegoż słowa dziecku - przypuszczam , że wykończyłby mnie swoimi pytaniami. a
          całość dyskusji powtórzyłby na podwórku.
          takim małym dzieciom chyba szczegóły nie są jeszcze potrzebne.
          pozdr.anka
          • odalie Re: Mama - a co to pedał? - do adzi 05.07.03, 23:45
            Hej!

            Co do szczegółów - skoro dzieci o nie pytają, to pewnie są im potrzebne. smile Im
            naturalniej do tego podejdziemy, tym chyba natomiast lepiej, tak sobie myślę.

            Co do wyjaśnienia tematu i wieloznaczności norm moralnych - według mnie,
            dziecko powinno wiedzieć, co my, jako rodzice, uważamy za słuszne. Ja jestem za
            tym, aby zaznaczyć, iż inni ludzie mogą uważać inaczej, ale u nas w domu mama i
            tata (ewentualnie tylko mama albo tylko tata, bywa) uważamy i staramy się robić
            tak a tak, takie to a takie zasady nas obowiązują.

            Co do uświadamiania - nie ma znaku równości między wiedzą na temat gejów a
            decyzją, aby być gejem! Jeśli naszym dzieciom homoseksualizm nie pisany, to na
            pewno trochę czy trochę więcej wiedzy im nie zaszkodzi (według mnie).

            Co do podwórka - uważam, że dziecko też musi się nauczyć odpowiedzialności za
            słowa, a jednocześnie dumy z odwagi wygłaszania poglądów. Może temat gejów i
            nie-gejów wydawać się zbyt odważny, ale co z uświadamianiem? (było ostatnio na
            forum) Czy np. ja popełniam błąd, ponieważ nauczyłam córeczkę, że penis nazywa
            się penis a dzieci się rodzą? Czy powinnam ukrywać fakt, że posiadam macicę i
            miesiączkuję w obawie, że dziecko wygada się w przedszkolu przed koleżankami,
            uczonymi że dzidziusie przynosi bocian ewentualnie mama ze szpitala?

            • dziubelek2 Re: Mama - a co to pedał? - do adzi 06.07.03, 18:22
              ja wychodzę z załozenia, ze jeśli dzieci same pytają o szczegóły - to jak
              najbardziej, nalezy im wyjaśnić. ale jeżeli wystarczy im jak najprostsza
              odpowiedz(zgodna z prawda, nie "zbycie" dziecka), to w przypadku kilkulatków te
              szczegóły nie są potrzebne.
              oczywiscie, że uswiadomienie nie jest równoznaczne z tym, że namawiamy dziecko
              do czegoś. miałam tylko na myśli, że sama nie jestem pewna jak dalekie są
              granice mojej tolerancji.pozdr.anka
    • gruszka_edziecko Re: Mama - a co to pedał? 08.07.03, 12:27
      Szczerze mówiąc dla mnie wyjaśnienie kwestii mniejszości seksualnych dziecku
      było proste i nawet cieszę się, że temat wypłynął stosunkowo wcześnie. Masia
      wie, że najczęściej pan żeni się z panią (dla niej wszelkie związki są na razie
      tożsame z ożenkiem, choć wokół pełno par nieformalnych). Ale czasem bywa
      inaczej; pan kocha drugiego pana albo pani panią. I tyle.
      4-latka nie ma jeszcze pojęcia o zawiłościach stosunków międzyludzkich, seksie.
      Nasze emocje i ewentualne rozterki z tym związane są jej zupełnie obce. I tym
      wyjaśnieniem była na razie w pełni ustatysfakcjonowana. A że nikt z tego sprawy
      specjalnej nie robił, ani nie przejmował się zanadto, ani tematu nie unikał..
      To potraktowała rzecz z równym spokojem, jak tłumaczenie dlaczego lampa
      świeci. smile
Pełna wersja