nerwowa? trzylatka

24.08.07, 11:09
Witam!
Mam trzyletnią córeczkę, która na ogół jest bardzo grzeczna,
poprzedni rok chodziła do żłobka i nie było "większych" problemów,
teraz od września idzie do przedzkola i wszytko byłoby ok, gdybynie
nie to od pewnego czasu ma jakieś napady złości - wtedy krzyczy,
rzuca czym popadnie, gdy chcę ją przytulić odpycha mnie i bije ,
serce mi się kraje jak krzyczy, ale czekam aż jej przejdzie, wtedy
przychodzi do mnie, przeprasz mnie i obiecuje, że nie będzie się tak
zachowywać ale za godzinę jak jej się coś nie spodoba znowu się tak
zachowuje,
Poradzcie coś, czy waszym pociechom też zdaża sie takie zachowanie i
czy ja dobrze robię "przeczekując" aż jej przejdzie napad złości?
Dodam tylko że całe wakacje spędzamy wspólnie u dziadków i oni na
wszystko jej pozwalają ( w przeciwieństwie do mnie.
Teściowa oczywiście uważa mnie za złą matkę bo jak ona mówi "jak
mogę słuchać jak dziecko płacze"". A przecież ja na nią nie krzyczę,
nie biję jej tylko czekam aż jej przejdzie.
Proszę poradżcie co zrobić????
Pozdrawiam
    • blanka74 Re: nerwowa? trzylatka 24.08.07, 14:00
      Witam,
      jestem mamą 3 dzieci i przechodziłam przez podobną sytuację z moją
      córeczką. Przeczekiwanie - jak najbardziej, nie reagować i nie
      denerwować się... Przy powtarzających się takich incydentach
      proponuję jednak porozmawiać z psychologiem (przy każdym przedszkolu
      powinien być). Przede wszystkim na razie obserwować córeczkę jak
      najbardziej posłać ją do przedszkola, może grupa będzie miała na nią
      kojący wpływ.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • silwet Re: nerwowa? trzylatka 28.08.07, 17:45
        jedynym pocieszeniem jest to że u nas jest to samo. Robimy tak jak
        ty po prostu czekamy aż się uspokoi. A rodzice są od tego aby
        wyznaczać granice co można a co nie, bez tego nasze dzieci by się
        pogubiły. Nasza też idzie do przedszkola i mam nadzieję że powoli to
        minie.Aga
        • moni1003 Re: nerwowa? trzylatka 29.08.07, 10:57
          Dziękuję, trochę mnie pocieszyłaś, też mam nadzieję, że jej to
          przejdzie bo mnie chyba już nie dużo cierpliwości zostało
          Pozdrawiam cieplutko
    • mswet Re: nerwowa? trzylatka 29.08.07, 15:45
      Moja starsza córka też ma 3 lata i też się złości. Zwłaszcza jak coś
      jest nie po jej myśli. Są dni kiedy złości się prawie o wszystko.
      Przeczytałam gdzieś kiedyś w jakiejś mądrej książce,że dzieci w tym
      wieku uzyskują świadomość swojej odrębności i zaczynają walczyć...
      Moja córeczka pewnego poranka, poprostu odmówiłiła ubierania, bo
      wszystkie ubrania jej zdaniem były brzydkie. Nie miałam wyboru,
      musiałam ubrać ją na siłę, bo inaczej chodziła by goła cały dzień.
      Była złą i strasznie krzyczała, ale po paru minutach braku reakcji z
      mojej strony, uspokoiła się i przyszła przeprosić. I zdarza się to
      nie tylko przy ubieraniu.
      Staram się zachować maksimum spokoji i jednak postawić na swoim,
      inaczej ona stawiałaby warunki. I pewnie chodziła by brudna, głodna,
      nie ubrana i nie kończyła by oglądać bajek.
      A tak trochę krzyku i złości a potem wszystko wraca do normy..
      • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 29.08.07, 16:17
        > Moja córeczka pewnego poranka, poprostu odmówiłiła ubierania, bo
        > wszystkie ubrania jej zdaniem były brzydkie. Nie miałam wyboru,
        > musiałam ubrać ją na siłę, bo inaczej chodziła by goła cały dzień.

        Mialas bardzo duzo wyborow, ale wolalas zrobic to na sile, po najprostszej linii.

        > Była złą i strasznie krzyczała, ale po paru minutach braku reakcji >z mojej
        strony, uspokoiła się i przyszła przeprosić. I zdarza się to
        > nie tylko przy ubieraniu.

        Nic dziwnego, czy jest tu ktos kto nie bylby zly? Tez bym krzyczala, co wiecej
        kopnelabym Cie w d__e i nie przeprosila gdybys probowala zrobic mi cokolwiek na
        sile.
        Twoje dziecko nie ma jeszcze tyle sily by Cie kopnac, za jakis czas bedzie
        mialo. Wszak sily nauczone.

        > Staram się zachować maksimum spokoji i jednak postawić na swoim,
        > inaczej ona stawiałaby warunki.

        A tak to Ty stawiasz warunki. Rewelacja.

        > Przeczytałam gdzieś kiedyś w jakiejś mądrej książce,że dzieci w tym
        > wieku uzyskują świadomość swojej odrębności i zaczynają walczyć...

        I co z ta wiedza zrobilas?

        • mswet Re: nerwowa? trzylatka 29.08.07, 21:52
          No proszę lubimy oceniać innych.
          Nie ma o czym dyskutować a kopnać to kop siebie.
          • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 29.08.07, 23:42
            a jak ty oceniasz swoje dziecko?
            znowu bez dyskusji?
            takiej malej dziewczynce mozesz zrobic przeogromna krzywde na sile...
        • cyborgus Re: nerwowa? trzylatka 29.08.07, 22:02
          ale sie jusienka popisala, nie powiem...........
          • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 29.08.07, 23:41
            to nie mow
        • mama303 Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 00:01
          jusienka napisała:

          > Mialas bardzo duzo wyborow, ale wolalas zrobic to na sile, po
          najprostszej lini
          > i.

          To napisz co Ty byś zrobiła?
          • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 00:31
            To Ci napisze, co ja bym zrobila, ale co Ci moje napisanie da? Punkt
            zaczepienia/przyczepienia?
            Nie masz identycznego dziecka. Na rozne dzieci rozne sprawy dzialaja, przerozne.
            Kazda z mam ma wlasne wybory, mozliwosci, metody, sposoby.
            Mam nadzieje, ze jak najmniej mam stosuje metode "na sile" i jeszcze pozniej
            oczekuje od dziecka przeprosin... Naprawde wiele madrosci z ubierania na sile
            trzylatka wyniesie, nic dziwnego ze sa w niej poklady zlosci, krzyku. Za jakis
            czas dojdzie jeszcze agresja. Swietnie nauczy sie tez, ze gdy cos jej nie
            odpowiada - warto zrobic to na sile.
            Moja trzylatka nie urzadza dziki scen, nie ma napadow zlosci i nigdy nie miala.
            Czasami probuje wymusic niektore rzeczy, albo wybadac granice. Z dzieckiem
            rozmawiam przede wszystkim, a gdy nie ma szans na rozmowe - przeczekuje do czasu
            gdy sa te szanse. Na ogol sa, trzylatka bardzo duzo potrafi zrozumiec. Mimo, iz
            czesto nie rozumie sama siebie i nie potrafi zapanowac nad wlasnymi emocjami.
            Z moja trzylatka ide czesto na kompromis. Nie widze powodu zeby nie miala
            porzadzic po swojemu (wszak ja rzadze soba), jesli to sa madre i bezpieczne rzady.
            Ale zeby dorosly nie potrafil, zeby mama dziecka nie potrafila... Jak mozna
            trzylatce robic cos na sile (autorka napisala, ze zdarza sie to nie tylko przy
            ubieraniu). Dziecko uczy sie od doroslych zachowan, od rodzicow. Prawda jest
            taka, ze coraz mniej z nas ma czas dla dzieci i coraz mniej cierpliwosci, a
            nasze dzieci o to sie dopominaja. Wtedy nazywa sie to zloscia trzylatki.
            Teraz mozecie mnie pokopac, ale jesli chociaz polowa z tego dotrze do autorki
            postu, ktory mnie wkurzyl - to bedzie sukces.
            • mama303 Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 00:36
              jusienka napisała:

              > To Ci napisze, co ja bym zrobila,

              No ......i nie napisałas co Ty bys konkretnie zrobiła gdyby Twoje
              dziecko odmówiło jakiejkolwiek współpracy /np przy ubieraniu/.
              • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 01:01
                alez napisalam:
                "Moja trzylatka nie urzadza dziki(ch) scen, nie ma napadow zlosci i nigdy nie
                miala. Czasami probuje wymusic niektore rzeczy, albo wybadac granice. Z
                dzieckiem rozmawiam przede wszystkim, a gdy nie ma szans na rozmowe -
                przeczekuje do czasu gdy sa te szanse".

                odpowiadam konkretnie, co zrobilabym gdyby moje dziecko odmowilo jakiejkolwiek
                wspolpracy np. przy ubieraniu.
                moja odpowiedz:
                ubralabym ja sile! postawila na swoim! co gowniara bedzie mna rzadzila i miala
                swoje zdanie! troche pokrzyczy i pozlosci sie i juz dalej jest ustawiona!
                nie, nie, zartowalam.
                najpewniej poczekalabym gdyby moje dziecko zechcialo taka wspolprace nawiazac,
                badz probowalabym ja do tego pokojowo naklonic, porozmawiac wlasnie. jakos nigdy
                nie mialam klopotu by taki efekt uzyskac, tak bysmy obie czuly sie dobrze.
                wystarczy duzo czasu i checi.
                dla mnie to calkiem zrozumiale, ze trzylatce moze sie cos nie podobac. mi tez
                sie nie wszystko podoba.
                • mswet Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 10:29
                  I czujesz się już takim ekspertem że daje Ci to prawo oceniać i to w
                  taki dość mało wyszukany sposób . Na podstawie jednego wpisu
                  zrobionego na szybko, może z użyciem nie do końca przemyśłlanych
                  sformułowań, wystawiasz mi ocenę? Tak czasem zdecydowanie mówię
                  mojemu dziecku nie, i kiedy nie chce się sama ubrać, robie to razem
                  z nią. Nie stosuje wobec niej siły,(może urzyłam złego
                  sformułowania) jest tylko stanowcza, bo na luksus negocjacji nie
                  zawsze mogę sobie pozwolić. Mam jeszcze drugie malutkie dziecko i
                  czas muszę podzielić czas, między domowe obowiązki a dzieci. Tak ja
                  też rozmawiam z moją trzylatką i dużo jej tłumaczę, ale czasem samo
                  tłumaczenie nie jest wystarczające. Od urodzin maleństwa tłumaczę
                  jej że dzidziuś jej delikatny i trzeba z nim ostrożnie i w 90 % to
                  pomaga, ale w 10% muszę zareagować inaczej. Jak kładzie się na małą
                  i ściska ją, a moje słowa i tłumaczenie nie pomagają, musze
                  zareagować inaczej. Oczywiście ona płaczę i się złości bo w jej
                  rozumieniu ona nie zrobiła nic złego chciała tylko uściskać siostrę.
                  Coż czy w takim przypadku też powinnam przeczekać? Kiedy byłam sama
                  z córką też miałam same sukcesy. Bo poświęcałam czas tylko jej.
                  Teraz mam dwa razy tyle obowiązków. I bynajmniej nie jestem jakąś
                  straszną matką dręczycielką, a takie rady żeby z dzieckiem romawiać
                  i przeczekiwać to wybacz, ale niczego szczególnego nie odkryłaś.
                  Nie zawsze oklepane postępowanie sprawdza się w każdym przypadku i
                  do każdego dziecka, a ja była bym na Twoim miejscu ostrożniejsza w
                  wydawaniu opinii o innych na podstawie jednego wpisu.
                  • angela100 popieram mswet 30.08.07, 10:33
                  • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 11:31
                    napisalas wyraznie:
                    "Nie miałam wyboru,
                    musiałam ubrać ją na siłę, bo inaczej chodziła by goła cały dzień.
                    Była złą i strasznie krzyczała, ale po paru minutach braku reakcji z
                    mojej strony, uspokoiła się i przyszła przeprosić. I zdarza się to
                    nie tylko przy ubieraniu."
                    czy cos zle przeczytalam?
                    ubralas dziecko na sile. dziecko sie wkurzylo, ze zrobilas cos jej na sile (nic
                    dziwnego). zamiast ty ja przeprosic za uzycie sily - dziecko cie przeprosilo. i
                    zdarza sie to nie tylko przy ubieraniu...

                    napisalas:
                    "Staram się zachować maksimum spokoji i jednak postawić na swoim,
                    inaczej ona stawiałaby warunki. A tak trochę krzyku i złości a potem wszystko
                    wraca do normy.."

                    co zle przeczytalam?
                    gdzie tu widzisz nieprzemyslane sformuowania?

                    Piszesz tez: "mam male dziecko, podwojne obowiazki domowe, nie zawsze moge sobie
                    pozwolic na luksus negocjacji, czasem samo tlumaczenie nie jest wystarczajace".
                    Nijak to "usprawiedliwia" szarpanie sie z dzieckiem.
                    Pewnie powinnam siedziec cicho, nie oceniac, kopnac sie sama i jeszcze Ci
                    wspolczuc... Coz, nie bede. To, ze robisz cos dziecku "na sile" to Twoja
                    slabosc. Nic wiecej. Rozwiaz najpierw klopot sama ze soba, a zobaczysz, ze
                    znikna te z krzykliwa trzylatka.

                    • mswet Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 14:09
                      Nie zdecydowanie nie nadajesz się do dyskusji, napisałam że użyłam
                      złego sformułowania a ty i tak swoje. I jakim prawem zarzucasz mi
                      znecanie się nad dzieckiem. Byłaś przy tym? Zastanów się co piszesz
                      zanim znowu na kogoś napadniesz. Ja już więcej ci nie odpiszę, bo
                      złapałś się kilku moich nie zbyt przemyśłlanych sformułowań i
                      upracie drążysz temat.Jeśli ktoś tu jest nie bardzo to chyba raczej
                      ty, a o kulturalnym wyrażaniu swoich poglądów to chyba nie słyszałaś.
                      Miłego dnia super mamusiu bez skazy.
                      • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 15:00
                        > Nie zdecydowanie nie nadajesz się do dyskusji, napisałam że użyłam
                        > złego sformułowania a ty i tak swoje.

                        tak naprawde nie nadaje sie do dyskusji, bo nie zgadzam sie z Toba, bo nie
                        rozczulam sie nad Toba i Twoimi obowiazkami, bo pisze konkretnie. bo nie podoba
                        mi sie bardzo robienie w stosunku do trzylatki czegos "na sile" i traktowanie
                        dziecka przedmiotowo.

                        w ktorym miejscu uzylas zlego sformułowania?
                        czyli nie robisz rzeczy "na sile" w stosunku do swojego dziecka, na przyklad nie
                        ubierasz jej na sile? tak tylko sobie napisalas? nie stawiasz na swoim? tak
                        sobie tylko napisalas post, ktory mnie wkurzyl?

                        > I jakim prawem zarzucasz mi
                        > znecanie się nad dzieckiem. Byłaś przy tym?

                        mozesz zacytowac miejsce, w ktorym zarzucam Ci znecanie sie nad dzieckiem?
                        mimo iz uwazam, ze ubieranie na sile to stosowanie przemocy wobec dziecka - nie
                        napisalam, ze zarzucam Ci znecanie sie. to Twoj wymysl.

                        > Ja już więcej ci nie odpiszę

                        juz to pisalas, mialam sie isc kopnac.


                        > a o kulturalnym wyrażaniu swoich poglądów to chyba nie słyszałaś.

                        wybacz brak serdecznosci. za kare sie kopne.

                        > Jeśli ktoś tu jest nie bardzo to chyba raczej ty.
                        > Miłego dnia super mamusiu bez skazy.

                        jeszcze raz wybacz brak kultury i serdecznosci z mojej strony.
                • angela100 Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 10:30
                  Witam
                  Moja trzylatka, jeśli niepodobają się jej rzeczy (a mają prawo się
                  małej damie nie podobać, rośnie przecież mała kobietka), które ja
                  wybrałam i w które chce ją ubrać, idzie do szafy i przy mojej pomocy
                  wybiera sobie sama ubranka, które chce załozyć... Czasami wybierze
                  coś niebardzo... Trudno... Mnie to nie przeszkadza, a ona jest
                  zadowolona... Nie ma krzyku i szarpaniny. Najgorsze co może być to
                  robić coś "na siłę"...
                  Życzę powodzenia w ustalaniu Swoich zasad, granic a przede wszystkim
                  zdobywaniu zaufania dziecka.
                  • aurita Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 13:41
                    moja dwulatka tez juz ma swoje zdanie: np 30 stopni w cieniu a ona w dlugiej
                    bluzeczce z krotkimi rekawami i .. kaloszachsmile
                    Frustracja jak cos jest nie tak zdarza sie niestety bardzo czesto
                • mama303 Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 21:16
                  jusienka napisała:

                  > alez napisalam:
                  > "Moja trzylatka nie urzadza dziki(ch) scen, nie ma napadow zlosci
                  i nigdy nie
                  > miala.
                  Ale pytanie brzmiało co byś zrobiła gdyby miała taki napad złości i
                  odmówiła jakiejkolwiek współpracy - że Ci sie "taki zgodny"
                  egzemplarz trafił to dobrze, nie masz problemu o którym tu mowa.


                  najpewniej poczekalabym gdyby moje dziecko zechcialo taka wspolprace
                  nawiazac,
                  > badz probowalabym ja do tego pokojowo naklonic, porozmawiac
                  wlasnie. jakos nigd
                  > y
                  > nie mialam klopotu by taki efekt uzyskac, tak bysmy obie czuly sie
                  dobrze.
                  > wystarczy duzo czasu i checi.

                  A jak czasu brak??????
                  Ile jej czasu dajesz na przekonanie do ubrania się???

                  > dla mnie to calkiem zrozumiale, ze trzylatce moze sie cos nie
                  podobac. mi tez
                  > sie nie wszystko podoba.
                  Dla mnie też to jest zrozumiałe, ale pewne rzeczy robi sie pomimo
                  że sie nie podobają /nawet trzylatkowi/ np ubieranie się
                  • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 22:30
                    > Ale pytanie brzmiało co byś zrobiła gdyby miała taki napad złości i
                    > odmówiła jakiejkolwiek współpracy - że Ci sie "taki zgodny"
                    > egzemplarz trafił to dobrze, nie masz problemu o którym tu mowa.

                    ta sama odpowiedz, nie chce mi sie pisac tego samego trzeci raz, choc moze
                    innymi slowami. moze napisz, na jakie konkretne slowo czekasz, a ja sie je
                    przepisze, albo sie ustosunkuje...
                    nie mam problemu pt. "nerwowa trzylatka" i dlatego nie odpisalam autorce watku.
                    uwazasz, ze jesli mam pogodne dziecko, a nie nerwusa, to nie powinnam sie
                    odzywac? nawet gdybym nie miala dziecka - i tak bym sie odezwala.
                    zwlaszcza, ze nie pierwszy raz czytam o robieniu czegos "na sile" mswet w
                    stosunku do swojego dziecka. ponad miesiac temu ta sama mama pisala tutaj, ze w
                    sprawie kapieli, spania, karmienia, jazdy samochodem i czegos tam jeszcze jej
                    dziecko nie ma wlasnego zdania, ze ona narzuca mu swoje zachowanie. teraz
                    dochodzi jeszcze ubieranie na sile.

                    > A jak czasu brak??????
                    > Ile jej czasu dajesz na przekonanie do ubrania się???

                    mamo303 - moim zdaniem, to miedzy innymi brak czasu jest przyczyna nerwowosci
                    trzylatki, ktora jak rzadko kto probuje zwrocic na siebie uwage.
                    o ile rozumiem brak czasu, brak cierpliwosci, brak checi, rozne nastroje,
                    obowiazki, zly humor, pogode, nowe dziecko, popsuty makijaz i tysiace innych
                    spraw...
                    ...tak nigdy nie zrozumiem szarpania sie z dzieckiem, robienia mu czegos na
                    sile, a pozniej jeszcze przyjmowania od niego przeprosin.

                    > pewne rzeczy robi sie pomimo
                    > że sie nie podobają /nawet trzylatkowi/ np ubieranie się

                    zauwaz, ze nie piszemy tu o bzdurkach, tylko o ubraniu na sile trzylatki.
                    wyobrazasz to sobie? sprobuj zlapac swoje dziecko, najlepiej je przycisnij zeby
                    nie zwialo, na sile wykrec mu reke zeby wlozyc w koszulke, pozniej na sile zaloz
                    majtki wykrecajac odpowiednio nozke, te czynnosci moga byc nieco trudne do
                    wykonania bo dziecko krzyczy, placze, wyrywa ci sie, kopie i wpada w histerie. w
                    takim razie mocniej szarpnij zeby zalozyc spodenki... na koniec powiedz dziecku,
                    ze niektore rzeczy robi sie pomimo, ze nie zawsze sie podobaja. albo nie odezwij
                    sie, poczekaj az cie dziecko przeprosi...
                    plakac sie chce.
                    • mama303 Re: nerwowa? trzylatka 31.08.07, 16:55
                      jusienka napisała:

                      > uwazasz, ze jesli mam pogodne dziecko, a nie nerwusa, to nie
                      powinnam sie
                      > odzywac?

                      Odzywac sie jak najbardziej ale na temat a nie opowiadasz o swoim
                      dziecku, z którym takich problemów nie masz. Ja akurat mam córcię z
                      tzw mocnym charakterkiem więc nie które rzeczy jednak musze na siłe
                      zrobić bo moje negocjacje i jej wymadrzenie i "cwaniakowanie"
                      trwałoby pare godzin a ja bym dostała chyba gorączki, wolę zatem
                      uciąc czasem drastycznie jej upór /jak nic innego nie skutkuje/ bo
                      mam przekonanie że i mnie i jej na dobre to wyjdzie w ostatecznym
                      rozrachunku.
                      >
                      > > A jak czasu brak??????
                      > > Ile jej czasu dajesz na przekonanie do ubrania się???
                      >
                      > mamo303 - moim zdaniem, to miedzy innymi brak czasu jest przyczyna
                      nerwowosci
                      > trzylatki, ktora jak rzadko kto probuje zwrocic na siebie uwage.

                      Pewenie tak, ale takie jest życie, czasem trzeba szybko sie umyć
                      ubrac i wyjsć z domu np. do przedszkola, więc czasu brak.

                      > zauwaz, ze nie piszemy tu o bzdurkach, tylko o ubraniu na sile
                      trzylatki.
                      > wyobrazasz to sobie?

                      Oczywiscie że sobie wyobrażam bo parę razy to zastosowałam ale
                      przesadzasz z tym opisem o wykręcaniu nóg i rąk, wystarczy stanowcze
                      złapanie za rece przytrzymanie, srogi ton i mina i co tam kto
                      jeszcze mam w zanadrzu co zadziała na uparciucia.
                      • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 01.09.07, 00:08
                        > Odzywac sie jak najbardziej ale na temat a nie opowiadasz o swoim
                        > dziecku, z którym takich problemów nie masz.

                        mocno wydaje mi sie, ze jako jedna z nielicznych tu osob wypowiadam sie na
                        temat... nie opowiadam w tym watku o swoim dziecku, bez przesady.
                        fakt - nie mam problemow z robieniem czegokolwiek na sile trzylatce, bo w tym
                        temacie sie tu poruszam. uwazasz, ze gdybym widziala na ulicy ojca bijacego
                        synka to nie powinnam nic zrobic, bo u mnie w domu nie ma takiego problemu?
                        mimo wszystko oburza mnie. przykre, ze tylko mnie.
                        w tym watku odezwalo sie kilka mam. jedna przyszla zaglosowac, druga napisac, ze
                        sie popisuje, a trzecia by przyczepic sie do moich rodzicow. przykre, ze to bylo
                        wazniejsze niz stosowanie przemocy wobec trzylatki i robienie jej rzeczy na sile.

                        > Ja akurat mam córcię z
                        > tzw mocnym charakterkiem więc nie które rzeczy jednak musze na siłe
                        > zrobić bo moje negocjacje i jej wymadrzenie i "cwaniakowanie"
                        > trwałoby pare godzin a ja bym dostała chyba gorączki, wolę zatem
                        > uciąc czasem drastycznie jej upór /jak nic innego nie skutkuje/ bo
                        > mam przekonanie że i mnie i jej na dobre to wyjdzie w ostatecznym
                        > rozrachunku.

                        Moje dziecko rowniez ma charakter i ja rowniez mam charakter. W moim charakterze
                        nie lezy postepowanie z trzylatka na sile. Nie sadze by takie zachowanie kogos
                        wiekszego i silniejszego mialoby w ostatecznym rozrachunku wyjsc na dobre
                        trzylatce.

                        > Oczywiscie że sobie wyobrażam bo parę razy to zastosowałam ale
                        > przesadzasz z tym opisem o wykręcaniu nóg i rąk, wystarczy
                        > stanowcze złapanie za rece przytrzymanie, srogi ton i mina i co tam > kto
                        jeszcze mam w zanadrzu co zadziała na uparciucia

                        Strach sie bac...
                        Ja mam w zanadrzu na uparciucha przytulenie i przeogromne poklady cierpliwosci,
                        a Ty srogi ton, mine, zlapanie za rece, przytrzymanie...
                        Najgorsze jednak w tym wszystkim to, ze nie widzisz w takim postepowaniu niczego
                        zlego. Ja musialam siegac do wyobrazni, niechetnie, a dla Ciebie to nawet oczywiste.
                        Niewazne, do porozumienia nie dojdziemy. Usmiechy dla Twojego dziecka.
                        • mama303 Re: nerwowa? trzylatka 02.09.07, 21:57
                          jusienka napisała:

                          > mimo wszystko oburza mnie. przykre, ze tylko mnie.

                          oburzyc sie to i owszem umiesz ale cos poradzić na uparciucha
                          konktretnego - z tym gorzej. jak rozumiem Ty masz kupe czasu i nigdy
                          nigdzie sie nie spieszysz wiec negocjujesz sobie z córką i pare
                          godzin czekajac kiedy łaskawie zechce sie ubrać. Ja czesto tego
                          czasu rano nie nie mam więc co wtedy poradzisz ?????


                          >W moim charakterze nie lezy postepowanie z trzylatka na sile.

                          W moim tez nie leży to raczej brak innego wyjścia

                          >Nie sadze by takie zachowanie kogos
                          > wiekszego i silniejszego mialoby w ostatecznym rozrachunku wyjsc
                          na dobre
                          > trzylatce.

                          A ja i owszem zwłaszcza że ten silniejszy i większy jest też
                          madrzejszy a dziecko podswiadomie i paradoksalnie /bo sie buntuje/
                          oczekuje czesto od rodzica tzw twardości i surowości.
                          Dziecko któremu sie pozwala zbytnio deczydowac i wpływac na wszystko
                          czesto jest wbrew pozorom zagubione bo ono tych decyzji trafnie
                          podjąc jednak jeszcze nie umie. Zreszta ono bada rodzica jak
                          postąpi... Nie nalezy sie absolutnie bac postepować wobec dziecka
                          twardo i zdecydowanie bo to mu daje poczucie bezpieczeństwa i wiare
                          w sens posiadania rodzica.



                          > Najgorsze jednak w tym wszystkim to, ze nie widzisz w takim
                          postepowaniu niczego
                          > zlego.

                          No nie widzę - postepowanie wbrew woli trzylatka jest bardzo
                          czesto nomalna czynnością wychowawczą wink
                          • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 03.09.07, 00:02
                            > oburzyc sie to i owszem umiesz ale cos poradzić na uparciucha
                            > konktretnego - z tym gorzej.

                            bzdura i nie oczekuj ode mnie litanii porad na szereg Twoich problemow, ktore Ty
                            masz ze swoja corka. nie znam Twojego dziecka, co nie zmienia faktu, ze
                            stosowanie przemocy wobec dziecka, badz straszenia go tonem, mina to slabosc
                            rodzica. zenujaca slabosc.

                            > A ja i owszem zwłaszcza że ten silniejszy i większy jest też
                            > madrzejszy a dziecko podswiadomie i paradoksalnie /bo sie buntuje/
                            > oczekuje czesto od rodzica tzw twardości i surowości.
                            > Dziecko któremu sie pozwala zbytnio deczydowac i wpływac na wszystko
                            > czesto jest wbrew pozorom zagubione bo ono tych decyzji trafnie
                            > podjąc jednak jeszcze nie umie. Zreszta ono bada rodzica jak
                            > postąpi... Nie nalezy sie absolutnie bac postepować wobec dziecka
                            > twardo i zdecydowanie bo to mu daje poczucie bezpieczeństwa i wiare
                            > w sens posiadania rodzica.

                            nie zgadzam sie z Toba, ale to juz omowilysmy z piec razy... tylko innymi slowami.

                            > A ja i owszem zwłaszcza że ten silniejszy i większy jest też
                            > madrzejszy a dziecko podswiadomie i paradoksalnie /bo sie buntuje/
                            > oczekuje czesto od rodzica tzw twardości i surowości.

                            skoro uwazasz, ze stosowanie przemocy wobec trzylatki (bo do tego sie odnosisz)
                            jest ok...

                            > postepowanie wbrew woli trzylatka jest bardzo
                            > czesto nomalna czynnością wychowawczą wink

                            mam nadzieje, ze to w 100% zart.

                            ok, ja nadal jestem przeciwko przemocy, twardosci, traktowania dziecka
                            przedmiotowo i nie przekonasz mnie zeby myslec inaczej. proponuje zakonczyc
                            dyskusje, nie widze powodu by pisac do Ciebie ciagle o tym samym.
                            • mama303 Re: nerwowa? trzylatka 03.09.07, 09:01
                              jusienka napisała:

                              > bzdura i nie oczekuj ode mnie litanii porad na szereg Twoich
                              problemow, ktore T
                              > y
                              > masz ze swoja corka.

                              Ja nie mam szeregu problemów bo całkiem nieźle sobie radzę smile

                              > badz straszenia go tonem, mina to slabosc
                              > rodzica. zenujaca slabosc.

                              No to trudno słaba ze mnie kobita ale moje dziecko przynajmniej wie
                              że jak przybieram srogą minę to dyskusji nie ma i to jest ta granica.
                              A Twoje ma jakieś granice?
                  • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 31.08.07, 01:09
                    > Ale pytanie brzmiało co byś zrobiła gdyby miała taki napad złości i
                    > odmówiła jakiejkolwiek współpracy - że Ci sie "taki zgodny"
                    > egzemplarz trafił to dobrze, nie masz problemu o którym tu mowa.

                    dopisze bo widze, ze wczesniej mi sie skasowalo: nie wytrzymalabys z moja corka
                    w wieku dwoch lat. mala bunt dwulatka przechodzila bardzo ciezko, doslownie
                    wszystko bylo na nie, wymuszanie rzucaniem sie na podloge, nastroje miala tak
                    przerozne... sama nie wiedziala czego tak naprawde chce. nie bylo wyjatkowo
                    drastycznych scen, ale nasza cierpliwosc czesto byla wystawiana na probe. mysle,
                    ze rowniez dlatego teraz mam pogodna trzylatke, bo wtedy nie stracilismy swoich
                    zasad. bywalo naprawde niewesolo, ale w zyciu do glowy by mi nie przyszlo
                    przedmiotowo potraktowac dziecko.
        • aurita Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 13:44
          jusienka napisała:
          > kopnelabym Cie w d__e i nie przeprosila gdybys probowala zrobic mi cokolwiek na
          > sile.

          no ladnie Cie rodzice wychowali....
          • jusienka Re: nerwowa? trzylatka 30.08.07, 14:10
            co lepsze, ja tak wychowuje wlasna trzylatke! ma kopac z calej sily, gdy kto
            bedzie probowal zrobic jej cokolwiek na sile. za rok zaczyna szkole, bedzie o
            tym slyszala jeszcze nie jeden raz.
            chcialas sie przyczepic? pasuje Ci robienie czegos na sile w stosunku do
            trzylatki, a nie pasuje moje sformulowanie?
            • mama.macieja nerwowa ta dysusja... 30.08.07, 21:27
              dziewczyny nie przyczepiajcie sie tak do kazdego zdania...
              Jusienka ma troche racje, ze nie powinno sie nic robic na siłe...
              ale z drugiej strony uwazam ze to my jestesmy rodzicami, a dzieci po rpostu nas
              sprawdzaja, wymuszaja niektore rzecy bo tak im sie podoba...
              czy dlatego mamy ustepowac za kazdym razem? owszem nic na siłę....

              moj maż uważa ze to my powinnismy kierowac dzieckiem a nie ona nami.
              bo potem trzeba po SUPERNIaNIE dzwonić.... i rosną takie nerwusy małe...
              • jusienka Re: nerwowa ta dysusja... 30.08.07, 22:42
                mi nie chodzi o moja racje, czy racje kogos innego (chociaz wpis: "popieram"
                bardzo mi sie spodobal ;O)
                tu chodzi o to zeby malemu dziecku nie zrobic na starcie duzej krzywdy.
                trzylatka walczy o siebie, o nic innego. o swoje zdanie, o swoje prawo wyboru, o
                swoje decyzje. mimo, ze nas to czasami smieszy, wkurza, drazni, ze nie mamy
                znowu sily, ze cos tam - warto dac duzo czasu i checi temu dziecku, a nie
                stlamsic je na samym poczatku. i to jeszcze sila, litosci! niech trzylatka robi
                po swojemu do momentu, gdy jest to ok, gdy jest to odpowiednie, gdy nie stanowi
                zagrozenia. trzylatka powinna miec ustalone granice wczesniejszego, ale nie
                dlatego by pokazac kto kiedy rzadzi, ale po to by sie nie zgubic w swoim
                swiecie. by pomogl ktos madrzejszy (rodzic), a nie by wymusil ktos silniejszy
                (rodzic). najgorsze, co mozna zrobic to zajac sie trzylatka "na sile".
                nie zgodze sie z tym, ze dzieci wymuszaja niektore rzeczy bo tak im sie podoba.
                najczesciej placza, bo nie wiedza co innego moga zrobic. nie potrafia nad soba
                panowac. jezyk nie jest doskonaly jeszcze by wyrazac swoje emocje. kto ma
                ustepowac? dla mnie to zadna walka, wiec nikt. ja tak nie pojmuje relacji z moim
                dzieckiem...
                • mama303 Re: nerwowa ta dysusja... 31.08.07, 17:02
                  jusienka napisała:

                  > tu chodzi o to zeby malemu dziecku nie zrobic na starcie duzej
                  krzywdy.
                  > trzylatka walczy o siebie, o nic innego. o swoje zdanie, o swoje
                  prawo wyboru,
                  > o
                  > swoje decyzje.

                  Ale decyzje trzylatka bywaja czasem a nawet często irracjonalne lub
                  szkodliwe. dziecko opierajac sie na własnych wyborach czy decyzjach
                  długo by nie pożyło. Po co są własciewie rodzice w/g Ciebie ?
                  • jusienka Re: nerwowa ta dysusja... 01.09.07, 00:11
                    Przeczytaj to, co napisalam jeszcze raz ze zrozumieniem i moze zobaczysz
                    odpowiedz. Nie widze powodu by powtarzac Ci to samo po kilka razy, wszak nie
                    masz 3 lat.
                    • mama303 Re: nerwowa ta dysusja... 02.09.07, 22:02
                      jusienka napisała:

                      > Przeczytaj to, co napisalam jeszcze raz ze zrozumieniem i moze
                      zobaczysz
                      > odpowiedz.
                      No przeczytałam jeszce raz i nadal uważam że gubisz sie w dawaniu
                      trzylatkowi zbyt duzych praw do decyzji,które zupełnie mu sa
                      niepotrzebne bo jak zreszta sama piszesz dalej może sie w tym
                      wszystkim pogubić.
                      • jusienka Re: nerwowa ta dysusja... 03.09.07, 00:03
                        > No przeczytałam jeszce raz i nadal uważam że gubisz sie w dawaniu
                        > trzylatkowi zbyt duzych praw do decyzji,które zupełnie mu sa
                        > niepotrzebne bo jak zreszta sama piszesz dalej może sie w tym
                        > wszystkim pogubić.

                        ???
                        Jak pisalam wczesniej - nie chce mi sie juz tracic czas.
                        Do milego...
                        • angela100 rzeczywiście coś nerwowo... 03.09.07, 12:38
                          Każda ma swój sposób na dziecko. Najlepiej znamy nasze dzieci. Na
                          jedno zadziala ta metoda, na drugie ta metoda nie zadziała. A jakoś
                          nie chce mi się wierzyć, że mamuśki mówiące, że mają duuużo
                          cierpliwości, tej cierpliwości w niektórych momentach nie straciły.
                          To są dzieci i tylko dzieci, a niestety niektóre rzeczy i sprawy
                          chcą na nas wymusić. I o czym tu dyskutować?... Albo przyjmiemy radę
                          jednej czy drugiej mamy, albo robimy całkiem inaczej. Kazda z nas ma
                          jakieś zasady. Po to jest forum, żeby podyskutować na pewne tematy,
                          a nie "łapać" się za słówka.
                          Pozdrawiam
                        • angela100 Re: nerwowa ta dysusja... 03.09.07, 12:52
                          www.edziecko.pl/rodzice/1,79362,1634110.html?as=1&ias=2&startsz=x
Inne wątki na temat:
Pełna wersja