pom
02.09.07, 12:42
Czasem dostaje takiej złości, histerii, wszystko na nie.
Mleka nie, szyneczki nie, zabawki nie, wszystko źle. Zostawiony sam
czasem się wycisza, czasem leci za mną (jak zostawię, by się
uspokoił sam) i wyje.
Momentami nie wytrzymuję i krzyknę, bo ile można prosić
rozbestwionego synunia, by dał sobie nałozyc skarpetkę. O dziwo
uspokaja się i już nogą nie wierzga. Ale czasem rozryczy się jeszcze
bardziej.
Albo spanie: widzę sennego, nic tylko do łóżeczka i lulu. Zamiast
tego wycie aż się zanosi. Zazwyczaj pomagaja piosenki, wierszyki,
ogladanie książeczek, małe mizianie przed snem. Ale czasem nie
pomaga NIC. Znowu krzyczę i ze złości zostawiam go samego w pokoju.
I co? Kilka chwil i dziecko w ciszy i spokoju rozrywa swoja
książeczke na strzępy, wycisza się, zapłacze na moment, wchodzę,
kładę go, przykrywam kołderką i śpi jak aniołek. Można oszaleć.
Staram się rozumieć moje dziecko, czego chce, szanować jego
odrębność, wiem, że on ma też problemy z komunikacją, bo nie umie mi
przekazać jeszcze swoich myśli. Ale czasem jestem bezradna.
Cokolwiek nie zrobię jest źle. Chwilami on sam nie wie, czego chce,
tak naprawdę i jojczy o niewiemco.
Pewnie nie tylko ja tak mam. Jakieś sugestie?