Pedofilia - czy rozmawiacie o tym z dziećmi?

07.07.03, 16:17
No właśnie, czy rozmawiacie o tym z dziećmi? Czy i jak ostrzegacie dzieci
przed niebezpiecznymi kontaktami, rozmowami, zachowaniami. Mam dwóch synów -
6.5 letniego i 5-cio miesięcznego i ze starszym rozmawiam o tym, i staram się
uwrazlwić go na niebezpieczne zachowania innych - przy okazji wizyt na
basenie, czy konieczności skorzystania przez niego z toalety np. w
supermarkecie. Chociaż Kuba jest mądry i sądzę,że rozumie, że to ważne,żeby
wiedział, co zrobić gdy np. ktoś chce go dotknąć w intymne miejsce, ale nie
jestem pewna czy potrafiłby się zachować w realnej sytuacji kontaktu z
pedofilem. Czy macie jakieś sposoby na uczenie dzieci prawidłowych zachowań w
takich sytuacjach?
    • ewunia_uk Re: Pedofilia - czy rozmawiacie o tym z dziećmi? 07.07.03, 22:41
      Stefek od kiedy tylko potrafil to zrozumiec, mial wpajane, zeby pod zadnym
      pozorem nie rozmawial z nieznajomymi doroslymi. Tutaj w Anglii tak sie zaleca
      rodzicom.

      Dorosli tez sa swiadomi tych zalecen i nie zaczepiaja nieznajomych dzieci,
      chyba ze w obecnosci rodzicow. Byc moze wyda sie to radykalne, ale jezeli to
      w jakikolwiek sposob uchroni dzieci przed pedofilami, to gra warta swieczki.

      Stefek (prawie 10 lat) rozumie, ze niektorzy dorosli udaja, ze chca sie
      zaprzyjaznic z dziecmi, podczas gdy tak naprawde chca je skrzywdzic. Wiecej
      szczegolow mu nie podajemy, bo na razie to wystarcza.

      W Anglii jest w tej chwili dosc glosna kampania ostrzegawcza w mediach na
      temat czatow w internecie - w Anglii jest sporo czatow specjalnie dla dzieci i
      nietrudno sie domyslec, ze pojawiaja sie tam czesto "nieproszeni goscie",
      ktorym udaje sie przeslizgnac przez bardzo ostra inwigilacje na tych czatach.
      Ich strategia jest taka, ze udaja dzieci, nawiazuja wirtualna przyjazn, a
      potem namawiaja na spotkanie.

      W szkole u Stefka tez sa czesto pogadanki na temat ostroznosci w zawieraniu
      znajomosci z doroslymi.

      Wydaje mi sie, ze trzeba koniecznie dzieci na to uczulic, juz nawet
      kilkuletnie dzieci sa w stanie zrozumiec, ze nie wszyscy dorosli maja dobre
      intencje. Chociaz nie wiem, jak taki zakaz rozmawiania z nieznajomymi
      sprawdza sie w polskiej kulturze, bo w Polsce tradycyjnie do dzieci sie
      zagaduje, do nieznajomych tez.
      • joa_boa Re: Pedofilia - czy rozmawiacie o tym z dziećmi? 08.07.03, 10:16
        Ciekawe, że jak dotąd jesteś jedyną osobą, która zainteresowała się tematem
        mojego postu. Tym bardziej daje do myslenia, że mieszkasz poza Polską.
        Zastanawiam sie, czy tak nikłe zainteresowanie tematem świadczy o tym,że
        rodzice (w Polsce) nie uważają pedofilii i zagrożenia nią ich dzieci za jakiś
        szczególny problem, czy że nie wiedzą jak o tym z dziećmi rozmawiać. Ciekawa
        jestem, czy wiesz coś więcej na temat programów edukacyjnych zaznajamiających
        dzieci z tym problemem - o których napisałś w swoim poście. Joa.
        • majah76 Re: Pedofilia - czy rozmawiacie o tym z dziećmi? 08.07.03, 11:03
          Tez jestm ciekawa...
          I tak jak napisala Ewa, w PL jest trochę trudniej, niż na wyspach wink
          U nas panuje przekonanie, ze do malych dzieci nalezy sie usmiechac,
          zagadywac... I trudniej jest w takiej sytuacji wpoic ostroznosc w kontaktach z
          obcymi ludzmi, ktorzy usmiechaja sie slodko do dziecka.
          Nie mam jeszcze doswiadczenia ze starszymi dziecmi, moja corka ma 27 mcy, ale
          moze jest inaczej. W naszym przypadku, ZAWSZE, gdy jedziemy autobusem, siedzimy
          na lawce w parku, ktos z Olą rozmawia. Ktos obcy. Ona jest uradowana, bo to
          mała gaduła. Obca osoba także. I co mówić w takiej sytuacji dziecku? Może
          zaczekac az bedzie starsze?Czy 27 mcy to juz wiek, w ktorym nalezy o tym
          rozmawiac? Ja na razie mysle o tym, jak.

          Przeciez teraz Ola i tak wszedzie jest ze mna, i dlugo jeszcze nie bedzie sama
          na podworku...

          I jeszcze cos. Jednak na tym etapie, zaczelam cos robic, co SPOTYKA SIE Z
          OBURZENIEM i rodziny i obcych... Hmm...
          Oli nie wolno brac slodyczy, paluszkow itp od obcych osob. Po prostu nie wolno
          i juz. Zawsze na wszelki wypadek mamy cos ze soba. Ola czesto dziekuje ladnie i
          mowi ze ma swoje wink)))) Ale ostatnio byla sytuacja na przystanku, gdy pani
          obrazila sie!!! Ola oczywiscie w ryk. Gdyby pani nie nalegala, nie byloby
          problemu, ale na moje NIE, pani i tak dalej byla nachalna z tymi paluszkami...
          I jak tu uczyc dziecko ostroznosci, gdy mieszkamy w takim "przyjaznym" kraju?
          Gdzie wszyscy wszystkich czestuja? Przeciez taki pedofil tez bedzie sie ladnie
          usmiechal kiedys, prawda? No coz, autobus prztyjechal i pani pojechala. Oli
          wytlumaczylam.Ale awantura się na przystanku zrobiła. Może powinnam była
          ustąpić? Z tym musimy sie zmagac na co dzień...

          Kiedyś często byłam w Londynie. Faktycznie nie spotykałam się z czymś takim jak
          u nas. Jezdzilam sporo metrem, autobusami. Nikt obcy nie zagadywal do
          rozbawionych dzieci. Wtedy mnie to dziwilo, "co za zimny, nieczuly naród"wink))...

          Pozdrwaiam,
          Majka
    • gruszka_edziecko Re: Pedofilia - czy rozmawiacie o tym z dziećmi? 08.07.03, 11:55
      My na razie przyjęliśmy zasadę-zero rozmów z nieznajomymi, chyba że za naszą
      zgodą i w naszej obecności. Tłumaczę Masi, że ktoś obcy może udawac miłego, a
      naprawdę być zupełnie inny. Czytamy czasem historyjkę o Kubusiu Puchatku "Nie
      rozmawiaj z nieznajomymi, Puchatku" (tu chwała, ze jest ta Disneyowska linia
      Puchatkowa-u nas książeczki z tej serii pomogają w róznych istotnych
      kwestiach). Przede wszystkim staram się wpoić dziecku, że nie musi słuchać
      obcej osoby, nawet gdy ta np. powie jej że tak niegrzecznie. Że wolno i nawet
      czasem należy powiedzieć "nie", bez względu na czyjąś opinię i złość. Złości
      mnie, bo u nas panuje moda na nachalne zaczepianie cudzych dzieci. Najgorsze są
      panie, które usiłują wziąć moje dziecko na kolana w autobusie, nie pytając ani
      mnie ani jej o zdanie. Potem słyszę, że mam dzikie dziecko... Chociaż z drugiej
      strony ma to swoje plusy. Masia widzi, że naprawdę można nie posłuchac obcego,
      a mama jeszcze chwali smile
      Na razie Masia nigdzie nie chodzi jeszcze sama, więc pewne problemy nas nie
      dotyczą. Ale próbuję uczulać ją na przyszłość. Wie, że jej intymne miejsca są
      tylko jej. I że nie pokazuje się ich obcym osobom i nikt nie ma prawa o to
      prosić. Ze jeśli ktoś ją przestraszy, czuje się zagrożona, to ma uciekać,
      krzyczeć. Itd.
      Wszystko to pięknie wygląda w teorii. Ale tak naprawdę nie wiem, co by było
      w chwili prawdziwego zagrożenia. sad Czy wszystkie nasze pouczenia, rady coś by
      dały. Kiedyś Masia wybiegła daleko przede mnie na wakacyjnym deptaku, tak że
      nie było widać, że jestesmy razem. Naprzeciw szedł facet, który wyciągnął ręce,
      złapał ją i podniósł do góry. Malutka zesztywniała ze strachu, nawet nie
      jęknęła. Gość złapał ją, bo widział uciekające dziecko. Ale gdyby to był
      zboczeniec?! Spokojnie mógłby ją zabrać, bez zwracania niczyjej uwagi. Długo
      nie mogłam się po tym otrząsnąć. Ale wiem, że trzeba z dzieckiem rozmawiać,
      tłumaczyć. Nie wolno chować głowy piasek i twierdzić, ze nas to nie dotyczy.
      Ale mam nadzieję, ze te moje nauki nigdy nie będą musiały być sprawdzone w
      życiu, w prawdziwym zagrożeniu.
    • odalie Re: Pedofilia - czy rozmawiacie o tym z dziećmi? 08.07.03, 15:13
      Hej!

      Temat jest bardzo ważny!

      U nas działa to tak:

      - po pierwsze, systematycznie, przy każdej okazji, konsekwentnie uczę córeczkę,
      że jej pupa należy tylko i wyłącznie do niej, nikt poza nią nie ma prawa jej
      dotykać, oglądać i te de. Wyjątek: mama/tata albo babcia/dziadek, ale tylko w
      formie pomocy przy czynnościach higienicznych (mała sama się obsługuje i sama
      podmywa, ale czasami zdarzają się wypadki np. związane z luźnymi stolcami
      podczas choroby i wtedy pomagamy). Gdy muszę jej pomóc, wyraźnie zaznaczam, że
      jest to tylko wytarcie pupy. Nawet ja nie mam prawa ani interesu jej tam
      dotykać i ciągle (przy stosownych okazjach) jej to powtarzam.

      - podobnie ma się rzecz z nagością. Jesteśmy ogólnie wyluzowani w tym temacie,
      ale jednak uczymy ją, że pupa jest sprawą prywatną i dlatego należy ją
      zasłaniać (nie dlatego, że jest jakaś "be" czy co, ale dlatego że to coś tylko
      dla właścicielki do osbistego użytku)

      - gdy idziemy do lekarza i trzeba pokazywać się i pozwalać dotykać, tłumaczę,
      że to jest badanie u lekarza, że mama jest obecna i się na to zgadza, ponieważ
      to prawdziwy pan/pani doktor w przychodni i musi ja zbadać, żeby jej pomóc. Ale
      jednocześnie (może nie zawsze w tym samym "wywodzie", ale przy okazji)
      tłumaczę, że są paskudni dorośli-oszuści, dlatego niekt nie ma prawa dotykać
      córeczki, jeśli ona oraz mama się na to nie zgadza, a ta osoba nie jest
      lekarzem.

      - tradycyjne baśnie, np. opracowane przez Grimmów - według mnie super sprawa.
      Pomyślcie o Babie Jadze! która zwabia dzieci słodyczami a potem chce pożreć.
      Dziecko nie musi znać detali stosunku seksualnego, ważne żeby kojarzyło przemoc
      dorosłego, zadawanie gwałtu rozumiane jako dokonywanie czynności
      nieakceptowanych. U nas w domu pedofili określamy jako "baby-jagi" i pouczamy
      młodą jak się tylko da, że nie wszyscy dorośli mają dobre intencje, Baba Jaga
      niby też miała a chciała skrzywdzić Jasia.

      - uczę ją (powtarzając, powtarzając) zasad survivalu w wielkim mieście, rzeczy
      typu: jeśli się zgubisz, idź do najbliższego sklepu i poproś o pomoc panią
      sprzedawczynię, poproś żeby zawołała policję; albo że jeśli ktoś by ją chciał
      zabrać, to ma krzyczeć że to nie jego mama/tata, kopać, gryźć i starać się
      uciec oraz coś zniszczyć, np. zbić szybę w sklepie, albo zacząć niszczyć jakiś
      samochód, albo schronić się w jakims sklepie i te de, i te de.

      Na szczęście dla nas nasza młoda jest bardzo zdystansowana w stosunku do
      obcych. Owszem często ją zagadują, np. o imię, ale ona nie odpowiada, tylko
      rzuca nieznajomej/nieznajomemu piorunujące spojrzenie. Zaraz po takich
      zajściach tłumaczę, że obcy nie mają interesu znać jej imienia - może to
      przesada, ale wolę przesadzić, niż wtopić.
    • wieczna-gosia Re: Pedofilia - czy rozmawiacie o tym z dziećmi? 08.07.03, 21:54
      joa_boa napisała:

      > Chociaż Kuba jest mądry i sądzę,że rozumie, że to ważne,żeby
      > wiedział, co zrobić gdy np. ktoś chce go dotknąć w intymne miejsce, ale nie
      > jestem pewna czy potrafiłby się zachować w realnej sytuacji kontaktu z
      > pedofilem. Czy macie jakieś sposoby na uczenie dzieci prawidłowych zachowań
      w
      > takich sytuacjach?

      tego akurat nie wie nikt. A ty masz pewnosc jak sie zachowasz w sytuacji
      gwaltu?
      Ja po pierwsze wpoilam moim dzieciom ze odezwac sie do osoby doroslej mozna
      dopiero jak odezwie sie do niej mama.
      Na szczescie nie pracuje i nie ma u nas sytuacji ze dom jest pusty. Ale i tak
      ucze ze mama NIGDY nie zostawilaby infoarmacji ze jej nie ma u osoby im
      nieznanej i ze rodzice ZAWSZE w takich sytuacjach albo zawiadomia sami, albo
      babcie przysla.
      Ucze ze doroslym nie podajemy rak- nawet jak sie chca przywitac. Nie bierzemy
      od nich cukierkow, chyba ze mama pozwoli- tu odpowiedz "jestem uczulona"
      zalatwia sprawe wink
      Sama podmywam tylko Ule- reszta dzieci myje sie sama i ucze je ze narzady
      intymne naleza do nich i nawet mama czy tata musza miec zgode na ich
      dotkniecie, aby dzieci byly porzadnie podmyte po prostu codziennie jest kapiel
      z plynem do kapieli.
      Z Ania juz rozmawiam duzo na tematy intymne nazwijmy to- ucze ja ze na pewne
      zachowania moze sie nie zgodzic bez obawy ze bedzie nie dosc luzacka czy
      niegrzeczna wink
    • kia24 Re: Pedofilia - czy rozmawiacie o tym z dziećmi? 09.07.03, 13:50
      Dziękuję za poruszenie tego tematu, sama zaczynam się zastanawiać jak zacząć
      uczyć i uświadamiać synka (3,5 roku). Jest na tyle mały, że w czynnościach
      związanych z higieną musimy mu jeszcze troszkę pomagać, dochodzi jeszcze
      konieczność smarowania siusiaczka maścią pomagającą w odklejeniu napletka
      (ustaliliśmy że może to robić tylko tata i synek wie, że jest to konieczność).
      W każdym razie na pewno będę korzystać z Waszych doświadczeń, dziękuję.
Pełna wersja