szklanapulapka2
05.09.07, 17:20
Witajcie! Pisałąm juz na tym forum nie raz. Jestem mamą 3 letniego
adasia. Moje dziecko od połowy lipca uskarżało sie na ból brzuszka
niewiadomego pochodzenia. Biegałam od lekarza do lekarza, jeden
podejrzewał tło nerwowe, inny infekcję jelitową, jeszcze inny rota
wizrus. W koncu trafiłam do lekarki, która zajęła sie moim synkeim
prywatnie. Dałą skierowania na wszystkie badania i od tego
rozpoczęła diagnozowanie. W wyniku badania krwi - morfologii z
rozmazem wyszło granulocytów kwasochłonnych 4. Na tej podstawie oraz
z powodu ciemieniuchy, jaką synek miał na głowie, lekarka postawiła
diagnozę: alergia lub pasożyty. Zrobiliśmy badanie kału w kierunku
pasozytów, ale nic nie wykazało, podobnie w porządku wyszły badania
moczu i usg jamy brzusznej, a ogólne badanie krwi było wręcz
książkowe.
Lekarka dała dziecku lakcid i zyrtec oraz smectę. Już po pierwszym
podaniu smecty zauważyłam wyraźną ulgę. Od tego dnia samopoczucie
mojego dziecka ustawicznie sie polepszało. Lekarz zalecił dietę
bezmleczną, ale to było niewykonalne, bo synek nie lubi wędlin i
zupy na wywarach (też zabronione) oraz nabiał, to była podstawa jego
żywienia. Zaczęłam więc dawać mu normalnie jeść, nie przesadzajac z
produktami mlecznymi, ale i nie ograniczając ich całkowicie. Strałąm
sie zaobserwować, po czym synek zgłasza dolegliwości bólowe.
Szybciutko udało się wykryć, ze Adaś nie toleruje serków danio i
danonków. Wszystkie inne produkty je i nie ma po nich żadnych
dolegliwości. Wyeliminowałam więc serki z diety dziecka i ..... Mąłu
ozdrowiał

. Daję mu co prawda cąły czas zyrtec, ale też nie wiem
do konca czy potrzebnie. Adaś jest wesoły, bawi sie, jest radosny,
żywiołowy, nic go nie boli, ma dobry apetyt. Poszłąm więc do
lekarki, która skierowałą nas do alergologa i powiedziałam, o tym,
ze po wyeliminowaniu serków Adaś wyzdrowiał. Liczyłam, ze odpusci te
testy alergiczne, ale ona słyszec o tym nie chce. No i moje pytanie
brzmi: jak byście zrobili (ły) na moim miejscu? Zamówiłam wizytę u
alergologa w Łodzi na Spornej na 15 październka, wcześniej, w ten
poniedziałek mam prywatną wizytę też w Łodzi u pediatry. Czy w ogóle
jest sens ciagać dziecko po tych lekarzach, fundować mu stres
zwiazany z testami, być moze pobytem w szpsitalu 9bo tak sugerowałą
lekarka, ze niektóre z tych testów muszą byc wykonane w warunkach
szpitalnych) ??? Po jakie licho to wszystko??????? Boję sie,z ę
jeśli zacznę z nim jeździć po lekarzach i doszukiwać sie na siłę
chorób to w końcu cos znajdą, żeby mnie uszczęśliwić i tyle...
Proszę o poradę, co robić???/ Skoro dziecku absolutnie nic nie jest,
zachowuje sie normalnie, ma apetyt, to może dać spokój tym
badaniom... Może tylko odstawić te serki (co zreszta zrobiłąm już 2
tygodnie temu) i tyle, najwyzej obserwować dziecko. Z drugiej zaś
strony mały bierze zyrtec. Nie mam pojęcia, czy ten lek nie usypia
mojej czujnosci. Czy on nie niweluje objawów alergicznych..
Poradźcie, co zrobić? Agnieszka.