nie wytrzymałam :(

09.09.07, 20:15
Dziewczyny, dzisiaj nie wytrzymałam...kładłam małą spac tak ok. 19,
bo byla strasznie zmeczona, ja robie kapiel ona juz cos tam piszczy,
jeszcze zrobila kupe wiec ja przebralam, nie zakladam juz jej
pieluchy na te 2 min wiec zsikala sie na lozko smile no ale niewazne,
nie w tym rzecz. Ja wkladam ja do wanny a ona wpala w histerie, drze
sie w nieboglosy, niewiem o co chodzi zawsze kapiel u nien to istna
radasc, szybka ja wyjelam w recznik, do pokoju a ona dalej sie drze,
niewiem o co chodzi i nagle wymiotuje na mnie , na siebie, ja
niewiedzialam co mam robic..wycierac siebie, ja, podstawic jej cos,
spanikowalam.. troche sie zdenerwowalm i wydarlam sie na nia, dalam
jej klapsa, zazwyczja tego nie robie ale nie wytrzymalam, po prostu :
( czasem nie daje rady.... wychowuje ja sama, mala ma rok, ja mam
tylko ja i jest dla mnie najwazniejsza, ldatego mam takie wyrzuty
sumienia... czy wam tez sie tak czasme zdarza?? Czy tylko ja jestem
taka beznadziejna sad? Jeszcze sie psu przy okazji dostalo smile...
    • coco.a Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 20:27
      beznadziejna nie jeteś, ale zachowanie było beznadziejne crying
    • alpepe Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 20:39
      no, karać za wymioty niewymuszone specjalnie to paranoja.
      • marteczka07 Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 20:45
        kurde, dziewczyny.. nie zrobilam tego specjalnie, a wam sie nie
        zdarza czasem, ze puszcza wam nerwy? nie ukaralam jej za wymioty, po
        prostu ta cala jej histeria jakos dzisiaj mnie przerosla... ale ok,
        widocznie takie macie zdanie...
        • iskierka40 Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 20:50
          czasem jestrem temu bliska zeby dac Remikowi klapsa(ale staram sie
          opanowac)
          narazie mi wychodzi.Jestes tylko człowiekiem,takich przypadków
          mozesz miec wiecej i co za kazdym razem bedziesz za to dawała klapsa?
          musisz poprostu sie opanowac,skoro zrobiła taka histerie a nigdy
          wczesniej tak sie nie zachowywała cos jej musiało byc,to ze dałas
          jej klapsa i nakrzyczałas mogło tylko pogorszyc sprawe
          Głowa do góry,nastepnnym staraj sie reagowac inaczej
        • alpepe Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 21:00
          napisałaś, bo chciałaś znać nasze zdanie, moje jest właśnie takie. Rozumiem, że
          miałaś nerwy, bo mnie też się zdarzały, zresztą chyba każdej matce. Po prostu
          akurat w przypadku wymiotów ja byłam zawsze wyczulona, by moje dziecko ich się
          nie wystraszyło, bo sama jako dziecko odczuwałam wymioty jako coś
          przerażającego. Tę twoją reakcję jako taką rozumiem jak najbardziej i nie
          potępiam, samej mi się zdarzało wkurzać się na córkę, że była nieznośna, a potem
          miałam wyrzuty sumienia, bo jej kaprysy i zły humor oznaczały początek choroby,
          gdyby to wiedziała, zachowałabym się inaczej.
        • karol-cia23 Re: nie wytrzymałam :( 01.12.07, 23:21
          sorry ale poprzednia odpowiedz byla ogolna a nie do poszczegolnej os.
      • joanon Re: nie wytrzymałam :( 21.11.07, 12:59
        Ale przepraszam, za co dałaś jej klapsa?Za to, że niechciała się
        kąpać?za to że zwymiotowała? Nierozumiem twojego zachowania. To, że
        wychowujesz ją sama, nie usprawiedliwia twojego zachowania.
    • a.g.n.e.s1 Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 20:48
      Idealne pierwsze rzucają kamieniemsmile
      Masz pewnie kaca moralniaka i na pewno już nie dasz małej klapa,
      zwłaszcza za takie "przewinienie". Ale każdy jest tylko człowiekiem,
      ma ograniczoną wytrzymałość stresową, bla bla
      Do tego ta pogoda dzisiaj... Dziecko też człowiek, ma prawo do
      swoich gorszych dnismile
      Trzymaj się
    • paulinkazal Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 20:48
      Wcale nie jesteś beznadziejna.jestes poprostu zmęczona i jak kazdy
      człowiek w pewnym momencie masz dosc.Moze masz kogos kto czasami
      zostanie z mała,a a Ty odpoczniesz,zatęsknisz i wyluzujesz?Opiniami
      idealnych mamusiek na tym forum sie nie przejmuj-BZDURY.
      • sabka22 Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 21:29
        Witajsmilemam to samo nie jestes sama,moj synek ma 18miesiecy i czasem
        tak mnie wyprowadzi z rownowai ze nie wytrzymuje i zdarzy mi sie nim
        potrząsnąc...potem oczywiscie prawie rycze z wyrzutami sumienia ale
        w chwili tych jego atakow złosci zostaje przekroczona granica moich
        nerwow.Te mamy ktore twierdzą i "uczą"ze takie przypadki nie powinny
        miec miejsca to albo mają dzieci anioły albo nerwy ze stali,poprostu
        są wypoczete i czesto wyreczane przez innych a jak ty musisz radzic
        sobie sama to naprawde kiedys musi byc wybuch twoich emocji,wiec nic
        sie nie martw masz prawo byc czasem bezsilna wobec swoich
        emocji.Pozdrawiam serdecznie!
        • mamaigiiemilki Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 21:38
          hmmmmmmmmmm, tu nikt sie nie wymadrza, po prostu matka zachowac tak
          sie nie powinna i juz;
          ja rozumiem ze mialasc dosc i tak sie zachowalas, ale tego nie
          popieram- raz mozna zrobic blad, wazne zeby go nie powtorzyc; pozdr.
        • jufalka Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 22:59
          tak doskonale to rozumiem, te uczucia, wybuchy, też samam wychowuję,
          też miałam ten problem, ale jednak to nie dziecka wina, że nikt nie
          pomaga, itd ono tego nie rozumie, i jednak trzeba się STARAĆ aby nie
          wybuchać tak na dziecko
    • marysienka110 Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 21:51
      jak zaczynasz miec poczucie winy przestajesz sie zajmowac wlasnym
      dzieckiem.
      Takze, bylo minelo,kazdemu zdarzyc sie moze a z nauki wyciagnij
      wnioski.
      Co cie tak wkurzylo?
      • sebaga Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 22:00
        zdarza mi się podnieść głos na małego, nigdy uderzyć. Zawsze mam wyrzuty
        sumienia. Rozumiem Cię jesteś tylko człowiekiem, ale nie rozumiem Twojej reakcji
        akurat w tej konkretnej sytuacji. Z tego co piszesz mała zachowywała się inaczej
        niz zwykle i do tego te wymioty. Ja bym się zastanawiała czy nic jej nie
        dolega.. Może brzuszek, może zęby.
        • marysienka110 poco laskejeszcze dolujecie? 10.09.07, 10:54
          Bylo minelo.
          pytanie co teraz?
          jak nie powtarzac bledu.
          Ona jest sama i napewno jest ciezko.
          jak popracowac nad soba.
          i jak nie miec poczucia winy.
          Bo to jest w tym najtrudniejsze, a dziecku tylko szkodzi.
          • mama303 Re: poco laskejeszcze dolujecie? 10.09.07, 11:14
            To prawidłowe że ma poczucie winy /to jedyna pozytywna rzecz w tej
            całej historii/, przeciez postąpiła bardzo źle i po tych wymiotach
            to chyba juz widziała doskonale że dzieciakowi cos dolega dlatego
            się źle zachowuje, zupełnie nie rozumiem tej reakcji.
            Dziecko musiało się bardzo źle czuć jak zwymiotowało, trzeba było
            przytulic , nie lać.
            łomatko....szkoda słów
    • 09.10.2001m Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 22:05
      Rozumiem, że cała sytuacja-własciwie cały jej ciąg-był już ponad
      Twoje siły.
      Ponieważ sama też mocno przeżyłaś to całe zdarzenie, to sądzę, że
      następnym razem zareagujesz inaczej-my rodzice też się przy własnych
      dzieciach uczymy...
      Nie jesteś beznadziejna, musisz tylko starać się zdystansować,
      malutka nie miała złych intencji... Powiem tylko, że dzieciaki w
      różnych okresach rozwojowych mają napady histerii, złości... Musisz
      sobie wypracować własny sposób postępowania.
      Mam tylko nadzieję, że te wymioty córeczki nie maja nic wspólnego z
      rozwijającą się chorobą...
      Pozdrawiam
    • marteczka07 Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 22:25
      te wymioty to moim zdaniem byly konsekwencja histerii, ona tak
      plakala ze zaczela kaszlec a potem zwrocila akszke, wiec to nie jest
      choroba.. oby nie... Dzieki za slowa otuchy, juz mi troche lepiej,
      ajk patrze na nia jak spi to uswiadamiam sobie jak ja kocham, choc
      nie jest latwo, to ona daje mi tyle sily, ze wiem-poradze sobie...

      Do matek, ktore tak mnie potpiaja: gratuluje opanowania i sily w
      kazdej sytuacji, ja tak nie mam a bym chciala... sad moze dlatego, ze
      jestem sama, ktos mnie kiedys bardzo skrzywdzil... ale to inna
      historia... wazne, ze mam moja niunke.. pozdrawiam.
      • marysienka110 nie tlumacz sie! 10.09.07, 10:56
        te laski nie wyrzywaja sie na dzieciach tylko na forum. No i maja
        jakos tam racje. kazdy potrzebuje wentyla.
    • jufalka Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 22:53
      hm może ją żołądek bolał skoro zwymiotowała, i dlatego tak się
      wydzierała, ja powiem tak, że każdego mogą ponieść nerwy,
      szczególnie jeśli jest bardzo zmęczony, tu Cię rozumiem, ale źle
      zrobiłaś i chyba o tym wiesz skoro masz wyrzuty... proponuję byś
      przeprosiła córkę, i nie czuj się winna za długo, zdarzyło się, ale
      postaraj się żeby się to nie powtórzyło
    • inkafinka Re: nie wytrzymałam :( 09.09.07, 23:00
      Rozumiem to, bo też to przerabiałam. Zdarzyła mi się podobna
      sytuacja jak byłam bardzo zmęczona, sama z dzieckiem od kilku dni i
      po prostu bezradna. Jak sobie to przypomnę to mi się robi mdło...
      Nie rób tego więcej!!! MUSISZ się opanować. I musisz czasem znaleźć
      kogoś, kto Ci pomoże przy dziecku, bo nie wytrzymasz napięcia jak
      jesteś z dzieckiem tylko Ty...
      Pozdrawiam, trzymam kciuki za nigdy więcej.
    • xixx Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 11:29
      No nie było to fajne zagranie ale można próbować je zrozumieć, nie
      ma Cię kto odciążyć więc nerwy saiadają...Ja czasem denerwuje się na
      Julka ale nigdy jak wymiotuje, bo wiem że mu źle wtedy (pamiętam
      nadal, że jak byłam mała to po wymiotowaniu ogarniał mnie straszny
      smutek i płakałam zawsze) więc go w takiej sytuacji mocno przytulam,
      uspokajam mimo, że oboje jesteśmy w żygowinach i jak już jest
      troszkę lepiej - idę go kąpać. Siebie na końcu. Denerwuje się na
      niego bardziej gdy jest złośnikiem, wymusza coś, próbuje nas bić -
      ale nie daję mu na razie klapsów bo chyba jest za mały (16
      miesięcy). Jednak muszę przyznać, że to że mnie Bartek odciąża w
      opiece nad małym to jest bardzo ważne, łapię wtedy dystans.
    • anol Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 11:38
      a nie pomuslalas ze te wymioty i krzyki moga byc oznaka zblizajacej
      sie choroby??
      • mamusia_karina Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 11:44
        Czesc,akurat ja Ciebie rozumiem,tez sama wychowuje dziecko i tez
        musze miec czasami stalowe nerwy,czasami jednbak ich brak sad
        jak chceszmozemy pogadac na priv
        • phantomka Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 11:47
          Nie uderzylam dziecka, ale idealne matki to w reklamach mozna
          poogladac conajwyzej. Kazda z nas ma cos za uszami, bo jestesmy
          tylko ludzmi i bladzimy. Rozumiem kogos, kto sam siedzi z dzieckiem
          24 h i po prostu nie wyrabia psychicznie. Nie oznacza to, ze
          popieram bicie, ale wydaje mi sie, ze jest ci potrzebny oddech od
          tego wszystkiego.
    • druuna Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 12:16
      Rozumiem, że nie wytrzymałaś! Rozumiem, że masz wyrzuty sumienia!
      Ale nie rozumiem dlaczego jej dałaś klapsa sad((( przecież dziecko
      zaczeło płakać dlatego że ją nagle brzuszek rozbolał i ulżyła sobie
      wymiotami! Czy było na odwrót? Zwymiotowała bo płakała tak bardzo?
      Myślę, że napisałaś ten post żeby szukać "rozgrzeszenia" - rozumiem
      to! pamiętaj żeby przeprosić córeczkę za to, że się zdenerwowałaś!
      Juz chyba sama wiesz, że "grunt to spokój" wręcz chciałby się
      napisać FLEGMATYZM! wink Powodzenai! Ucałuj swoja małą rozrabiarę ode
      mnie koniecznie!
    • marteczka07 Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 15:39
      napisze po raz kolejny: ona nie zwymiotowala z bolu brzucha czy tez
      choroby, tylko z tej calej histerii... tylko tyle, fakt ponioslo
      mnie ale juz nie zamierzam sie wam tlumaczyc, po prostu czasem nie
      daje rady a to chyba ludzkie....
      • iskierka40 hmm 10.09.07, 15:50
        <<<napisze po raz kolejny: ona nie zwymiotowala z bolu brzucha czy
        tez
        choroby, tylko z tej calej histerii..>>>

        a ska masz taką pewność??
        • slonko1335 Re: hmm 10.09.07, 15:59
          Nie zamartwiaj się, sama piszesz, że masz wyrzuty sumienia,
          najważniejsze, że wiesz, że źle zrobiłaś. Mało jest matek idealnych
          o ile takie wogóle są. Zwykle boją albo wstydzą się przyznać do
          klapsów czy krzyków....ja też święta nie jestem, nerwus ze mnie
          straszny i Alce też czasami się oberwało. Piszesz, że jesteś sama z
          dzieckiem więc świetnie rozumiem, że w końcu mogą nerwy puścić. Ja
          mam ten komfort, że jak jestem już na skraju to Alkę przejmuje mąż i
          ja mam wolne az się uspokoję i wyciszę, Ty tak dobrze nie masz...
          Co do zwracania widziałam mnóstwo dzieci wymiotujących z histerii
          lub dla zwrócenia na siebie uwagi, niestety to może być spory
          problem na przyszłosć.
        • mama303 Re: hmm 10.09.07, 20:54
          iskierka40 napisała:

          > <<<napisze po raz kolejny: ona nie zwymiotowala z bolu brzucha czy
          > tez
          > choroby, tylko z tej calej histerii..>>>
          >
          > a ska masz taką pewność??

          No właśnie skąd Ty to wiesz?

    • wedlowka Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 16:24
      Ja kiedyś zrobiłam coś podobnego- wyrzuty mam do dziś ale rozumiem
      cię przemęczenie+stresowa sytuacja moze wyprowadzić człowieka z
      równowagi co oczywiście nie powinno się zdarzyć choć się zdarza.Ja
      nie popełniłam już nigdy tego błędu i tobie życzę tego również.
    • marteczka07 Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 21:36
      Skad to wiem? Po prostu znam troche swoje dziecko, wiem kiedy
      zaczyna sie u niej choroba a kiedy histeryzuje.... jest ok, jest
      radosna, bawi sie skacze, przytula itp. jak zawsze wiec to nie
      choroba, ale pisalam juz..,, zero tlumaczen...
      • mama303 Re: nie wytrzymałam :( 10.09.07, 22:28
        no ale może cos jej zaszkodziło, źle sie poczuła, zwymiotowała i
        ulżyło.
    • nancy_m Re: nie wytrzymałam :( 11.09.07, 08:17
      To zupełnie normalne ze w pewnym momencie nerwy nam puszczają i nie
      wytrzymujemy... Pod wpływem emocji robi się wiele żeby, a czasu juz cofnac nie
      mozna. Ważne jest żeby potem malucha przytulić, żeby poczuł ze jest kochany i
      bezpieczny.
    • yozuki Re: nie wytrzymałam :( 12.09.07, 20:12
      Sam fakt, że zauważasz swoje błędy, może poprawic twoje reakcje na przyszłość.
      Piszesz, że sama wychowujesz córeczke, i to jest dopiero sztuka: pogodzić
      potrzeby dziecka z własnymi potrzebami. My mamy nie zawsze jesteśmy w dobrej
      kondycji fizycznej, czy psychicznej, tak jak nasze dzieci nie zawsze są pięknie
      uśmiechnięte. Każde z nas ma swój lepszy czy gorszy dzień. Piszesz, że masz
      straszne wyrzuty sumienia- jedyne co ci mogę podpowiedzieć to nie zadręczaj się
      nimi, a kiedy znowu zaistnieje sytuacja w której miałabyś ochotę dać
      przysłowiowego klapsa- to przypomnij sobie o tych właśnie wyrzutach sumienia.
      I co najważniejsze poprostu kochaj to swoje maleństwo tak jak piszesz że ją
      kochasz, a błędów i porażek żadna z nas nie uniknie.
      Pozdrawiam cieplutko
    • misiekxx Re: nie wytrzymałam :( 13.09.07, 09:21
      Nie ma ludzi idealnych, każdemu puszczają nerwy, szkoda, że w takiej
      sytuacji nie zapanowałaś nad sobą...bo w sumie córcia nie zrobiła
      nic...poprostu płaczem sygnalizowała, że jest jej źle na brzuszku.
      Moja jest baaaaaardzo wymiotkowa i wymiotuje średnio raz na
      tydzień.... i to niekoniecznie jak się nakręci...poprostu taka jej
      uroda- bo badania na wszystko możliwe już zrobiłam.
      Rada na przyszłość - postaraj się spojrzeć na wszystko z
      dystansu..może mała nie płacze bez powodu i nie robi ci na
      złość...może jej coś dolega...a wtedy karcenie jest głupotą.
      I wierz mi mała wie że Tobie też puściły nerwy....że dopadła Cię
      bezsilnośćsmile)))
    • perse1 Re: nie wytrzymałam :( 13.09.07, 12:44
      na pewno nie jestes beznadziejna, tylko po prostu wykończona,wszystkie to
      znamy,no albo prawie wszystkie, ale......tu przegiełaś,dac klapsa kiedy dziecko
      wymiotuje.....chyba faktycznie nie bardzo wiedziałas co robisz,powodzenia na
      przyszłośc.
      • latola Re: nie wytrzymałam :( 14.09.07, 04:58
        a tam, jeden klaps. czy nikt nigdy nie dostal klapsa? hmmm ciezko mi
        w to wierzyc ale ok idealne mamuski. co do karania za wymioty tez
        sie przyznaje ze ukaralam mojego malego za wymioty. ale nie ze on
        jest chory tylko jest stymulantem i przez pierwszy rok swojego zycia
        wymiotowal codziennie (nie zartuje) teraz ma 2 latka i sobie
        wymiotuje jak chce zwrocic na siebie uwage co jest najochydnijesz na
        swiecie. jak zaczelam pracowac dla jego rodzico to bylam w szoku ze
        maly tak wymiotuje. raz sobie zjadl obiadek i powiedzial mi z
        usmiechem ze zaraz zwymiotuje i to zrobil, a ja posadzilam go do kata
        ( metoda dyscypliny u nas w domu) byl w szoku. nastepnego dnia
        bawilismy sie i maly powiedzial ze zaraz zwymiotuje na co ja mu
        odpowiedzialam, ze jak to zrobi znowu bedzie siedzial w kacie i sie
        uspokoil. powiedziala o tym jego rodzicom i oni tez zaczeli go
        straszyc katem za wymioty. czasem mu sie zdarzylo ale przestal to
        robic codziennie. w ogole jak zaczelam tutaj pracowac to bylo to dla
        mnie nienormalne i niemozliwe, wymioty codzinnie! byli u wielu
        lekarzy, maly mial wszystkie badania brzuszkowe i przelykowe i
        wszystkie jesczez inne i nic nie wykryli. po prostu maly stymulant.
        nauczyl sie triku i dzialal.
        • mamusia_karina Re: nie wytrzymałam :( 14.09.07, 22:42
          akurat czytajac te wątki to troszke mnie dziwi ze takie wszytskie
          mamy swiete.TYlko jak pójde na plac zabaw to wrzeszczą i klapsy nie
          raz dzieci dostają.Autorke wątku nie potępiam,no faktycznie wymioty
          to nie powód ale wiem ze nie jedna matka daje klapsy a w oczy
          zaprzecza.Wazne ze autorka watku załuje i napewno przeprosiła
          dzidzie.
    • iza9919 Re: nie wytrzymałam :( 15.09.07, 10:54
      Spokojnie nie obwiniaj się, zachowanie Twoje może nie było wzorowe,
      ale sama jestem matką więc rozumiem Cię. Staraj się panować nad sobą
      i nie reagować w ten sposób. Jak masz czasami dość to wyjdź z pokoju
      w którym jest dziecko weź kilka głębszych wdechów pomyśl o czymś
      miłymsmile))Powinną przejść
      Ja kiedyś też dałąm synkowi klapsa(nie zapanowałam nad emocjami) i
      efekt był taki że Remigiuszek zaczął się śmiać a potem przychodził
      do mnie wypinał pupkę i kazał się szczelić- na szczęście dziecko
      potraktowało to jako zabawę(klaps nie był mocny). Ale mnie było
      podwójnie głupio- za to że podniosłam na niego ręke i za to że on
      tak to odebrał
      Nie łam sięsmile)


      -------------------------------------
      gg 3277465
    • agless Re: nie wytrzymałam :( 15.09.07, 12:58
      Ja tez mam czasem trudne chwile, mala ma 15 miesiecy a ja jestem w 7 m ciazy...
      Posprzatac, wyprac, ugotowac, bawic sie non stop, a ona czasem okrutnie marudzi,
      ledwo wstanie i slysze tylko buuu i buuu...
      Ale wymiotujace dziecko nie wzbudza we mnie zlosci tylko litosc!
      Moim zdaniem przegielas.
      Ona na ciebie liczyla, histeria byla spowodowana pewnie zlym samopoczuciem...
      Pomysl jak tobie by ktos przylal akurat wtedy jak wisisz nad koblem, zygasz, i
      czujesz sie okropnie...
      Przegielas, przegielas i jeszcze raz przegielas...
    • cyborgus Re: nie wytrzymałam :( 15.09.07, 20:26
      jezeli mala musi sie uciekac do histerii i wymiotow, to moze nalezy
      cos zmienic w swoich metodach wychowawczych, a nie zakladac ze ona
      to robi z czystej zlosliwosci? sprobuj poobserwowac i zastanowic sie
      w jakich sytuacjach corka ucieka sie do tych metod? Moze to jej
      odreagowywanie na twoje nerwy? Wiem ze moja coreczka dostaje szalu i
      robi sie nie do opanowania gdy ja zaczynam przejawiac nawet lekkie
      oznaki zniecierpliwienia. z czasem nauczylam sie ze w moim wlasnym
      interesie jest lepiej nad tym panowac, wtedy mam slodkie dziecko.
      • agata288 Re: nie wytrzymałam :( 15.09.07, 21:08

        nie sadze zeby roczne dziecko bylo zlosliwe.mam rocznego synka.nie
        zdarzylo mi sie go uderzyc ani skrzyczec.jak mam zly dziec lub maly
        nie chce jesc-to straszny niejadej -to ide do kuchni poplakac lub
        sie wyrzyc zeby tylko natanek nie widzial.
        rzadko to sie zdarza bo naprawde mam synka aniolka.slicznie zasypia,
        spi cala noc, sam sie soba potrafi zajac i bawic, malo placze.jestem
        osobą na codzien radosną i to chyba zasługa tego ze wysypiam sie i w
        domu moge wszystko zrobic i znaleacczas dla siebie ale w pelni
        rozumiem matki ktorym zdarzają sie takie sytuacje (choc nie
        popieram takiego zachowania!)bo widzialam dzieci moich kolezanek
        ktorych dzieci daja popalic.poprostu musisz pracowac nad swoimi
        emocjami zebytakierzezcy sie nie zdarzaly.szczesliwa mama to
        szczesliwe i radosne dziecko.
        • aneteez1 Re: nie wytrzymałam :( 17.09.07, 00:35
          SUPER, agata 22..
        • marta_st1 Re: nie wytrzymałam :( 17.09.07, 11:09
          moje dziecko nie raz się darło, ale zwykle było to czymś
          spowodowane. Wymiotował kilka razy w swoim życiu i było to straszne
          i płakał przy tym, a ja płakałam razem z nim. W życiu bym nie
          uderzyła go za to, że ma gorszy dzień i że zwymiotował. A Ty Marta
          nie masz czasem nerwów i złego humoru? I co? Daje Ci ktoś klapsa w
          tyłek?
    • mamapatysi Re: nie wytrzymałam :( 18.09.07, 13:09
      w ogóle nie rozumiem osób, ktore potępiły Cie za to zachowanie. nie
      można bić dzieci, ale nie uwierzę, że wasze dzieci nigdy nie miały
      takich złych dni, że wyprowadzały Was z równowagi. PO PROSTU W TO
      NIE UWIERZE. kazda osoba ma zły dzień -matka też i nie mówcie mi ze
      jesteście takie opanowane i nigdy nie krzyczalyscie na swoje dzieci
      i nie zdazylo Wam się dać klapsa. ja tez nie akceptuje przemocy
      wobec dzieci -jakiejkolwiek ale zadna z nas nie jest idealem.
      wystarczy ,ze Ty "marteczka" masz takie poczucie winy a one Ci
      jeszcze "dosrywaja"- nie mogę
    • monika19782 Re: nie wytrzymałam :( 18.09.07, 13:37
      Dałaś klapsa rocznemu dziecku!!!!!!!
      Mam nadzieję że cikiedyś odda.
      • wisia30 Re: nie wytrzymałam :( 02.10.07, 20:51
        nie odda!!
        Jak ja i brat byliśmy dziećmi to co wieczór tak się wściekaliśmy że
        nie można było nas położyć do łóżek, prawie zawsze mama wyciągała
        swój pasek od sukienki (taki materiałowy - że dziwię się jak tym
        zamach można nawet zrobić) i dostawaliśmy tym paskiem poczym szliśmy
        spać. Tak nie było oczywiście przez całe dzieciństwo, tylko mieliśmy
        taki okres, ale wspominam to teraz jako coś bardzo śmiesznego. Na
        pewno mamie nie oddam!! Ja swojego synka jeszcze nie udeżyłam, też
        ma rok, ale czasami też mam na to ochotę, tyle że w sytuacjach,
        które uważam dla niebezpieczne dla niego, jak np. dotykanie
        piekarnika, dotykanie płyty, ściąganie garnków z pieca. Nie myśl
        sobie, że mam takie stalowe nerwy, że jeszcze go nie udeżyłam, ja
        jestem w innej sytuacji, mam duuuużą pomoc i ten stres rozkłada się
        na kilka osób w domu. Zarówno ja jak i mąż nie jesteśmy zwolennikami
        bezstresowego wychowywania i myślę że jak nabroi to mu ojciec da
        klapa, ale musi rozumieć za co dostał i że ma tak nie robić.
        • magdoska1 Re: nie wytrzymałam :( 03.10.07, 11:30
          rozumiem cię doskonale - też miałam kiedyś taką chęć ale na szczęście zwalczyłam
          to w sobie i za chwilę już było cudownie razem. Mała ma 1,5 roku a już miałam
          takie chwile kilka razy. Mam pytanie - bo nie czytałam wcześniejszych
          postów-może padło - przeprosiłaś swoje dziecko za swoje zachowanie? Ja zawsze
          mówię córce co zrobiłam i dlaczego jak jestem na nią zła prawie bez powodu no
          chyba że zasłużyła - czyli zwracanie uwagi po raz 100 ze czegos nie wolno. Łatwo
          to się pisze i radzi smile))) A cały czas uczę się przy CÓRECZCE ANIELSKIEJ
          cierpliwości i radzenia sobie z nieoczekiwanymi zwrotami akcji w czasie dnia -
          od samego rana!!!!
      • pitulek_czerwcowy Do Monika19782 04.10.07, 15:47
        Dziewczyno, co Ty w ogole piszesz.... Czasami warto milczec, niz
        powiedziec cos rownie glupiego.
      • pitulek_czerwcowy Re: nie wytrzymałam :( 04.10.07, 16:00
        Mamusie idealne smile Nigdy zadna nie krzyknela na dziecko, nigdy
        zadnej dziecko nie wyprowadzilo z rownowagi, nigdy zadnej reka nie
        zaswedziala zeby dac klapsa.
        Dziewczyna wychowuje dziecko sama, a Wy macie mezow do pomocy i do
        wyzalenia sie, jak juz nie dajecie rady, a to bardzo duzo.

        Ja Cie rozumiem i wspolczuje, bo wiem, jak teraz musisz sie czuc.
        Moj maly ma teraz okres buntu z rzucaniem na ziemie i placzem o
        wszystko, co jest nie po jego mysli. I tez mnie kiedys wyprowadzil z
        rownowagi i dalam mu klapa. A potem lezalam wieczorem w lozku i
        plakalam i obiecywalam sobie, ze juz nigdy tego nie zrobie. I nie
        zrobilam, ale sa takie momenty, ze musze sie mocno hamowac.

        Pozdrawiam Cie serdecznie.
Pełna wersja