Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko?

    • las58 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 29.09.07, 21:00
      Jednym z miejsc, które zwiedziliśmy w tegoroczne wakacje był
      Watykan. Przed wyprawą opowiadałam swojej 4-letniej córeczce
      Kornelii o tym, że był papież Polak, który zmarł, że pójdziemy na
      jego grób, a póżniej na placu św. Piotra, będzie msza z udziałem
      obecnego papieża. Gdy znaleźliśmy się na placu Kornelia zapytała:
      " Mamo gdzie jest ten ruszający, a gdzie ten nie ruszajacy się
      papież".
      Zamurowało nas.
    • ogorek28 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 00:55
      Jestem szczęśliwą mamą siedmiomiesięcznego Kacperka.Mój maluszek już dość dobrze
      siedzi wiec doszłam do wniosku,ze być może najwyższa pora zacząć uczyć się
      siadać na nocniczku.Najpierw zademonstrowałam mu jak pięknie nocniczek gra kiedy
      się do niego nasiusia wlewając wodę. Trochę go to zainteresowało,ale bez
      zbytniego entuzjazmu.Dopiero gdy go na nim posadziłam zaczął skakać,krzyczeć i
      piszczeć z radości.Tupał nóżkami tak jakby odpalał motor i obiema rączkami
      uderzał jednocześnie w głowę foki(nocnik jest w kształcie foki).Ciężko było go
      pózniej z niego zsadzić tak mu się to spodobało.Teraz za każdym razem siadając
      na nocnik cieszy się dalej,ale już nie z taką wariacją jak za pierwszym razem.I
      właśnie ostatnio tym mnie mój mały mężczyzna pozytywnie zaskoczył i zapewne
      zrobi to jeszcze nie razsmile
    • nnike Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 01:30
      Kiedy wyczerpałam wszystkie sposoby na uśpienie naszego niesfornego, wówczas
      niespełna 3-letniego Bartusia, zniecierpliwiona że wciąż nie śpi, powiedziałam
      "- to teraz licz sobie barany". A smarkacz na to, bez zastanowienia: "- nie
      mogę, bo baca ma tylko dwa"...

      Przyznam się, że mnie zaskoczył. Ja takiego refleksu nie mam i nigdy nie miałam big_grin
    • bergamasco Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 10:28
      Uznałam, że Marianka jest na tyle duża, że warto by było pokazać
      jej stolicę Polski.Dlatego w sierpniu wybrałam się z nią do
      Warszawy, na kilka dni. Zatrzymałyśmy się u mojej siostry - Marianka
      była bardzo zadowolona, że ma do towarzystwa strasze kuzynostwo.
      Zwiedzałyśmy trochę Warszawę a popołudnia wraz z Marianką
      spędzałam na pięknym placu zabaw, znajdującym się na osiedlu, na
      którym mieszka moja siostra. Przez tych kilka dni Marianka nawiązała
      sympatyczne znajomości z dziećmi, które też przychodziły na tenże
      plac zabaw.
      Tego dnia było gorąco, dzieciaki pięknie bawiły się w
      piaskownicy, mamy, babcie i opiekunki siedziały na ławeczce, w
      cieniu rozłozystej lipy. Część mam plotkowała, część czytała
      czasopisma, rozmawiały przez komórki - jednym słowem - każda w
      zasadzie była czymś zajęta.
      A ja, siedząc prawie tuż przy piaskownicy, słuchałam, o czym
      rozmawiają bawiące się dzieciaczki. A dzieci właśnie się zaczęły
      chwalić i licytować - co kto ma.
      Zaczął Igorek:
      - Mój tata ma dwa komputery!
      No no, nieźle - pomyślałam i nadstawiłam uszu.
      I się zaczęło: ktoś ma dwa samochody, inne dziecko pochwaliło się,
      że ma dwa kotki w domu, czym wzbudziło uznanie wśród innych
      dzieciaków. I tak trwała ta licytacja, dzieciaki omawiały stan
      posiadania poszczególnych rodziców. A Marianka, zwykle taka
      wygadana, przesypywała piasek przez sitko i milczała; widziałam, że
      ma gotową odpowiedź, bo na jej ustach błąkał się zawadiacki
      uśmieszek.
      - A mój tata ma dwie żony - usłyszałam głosik Marianki i omal nie
      spadłam z ławki z wrażenia.
      Paplające dotąd mamy, babcie i opiekunki, dotąd zajęte sobą, umilkły
      i pytająco popatrzyły na mnie. Wyszczerzyłam się w nieszczerym
      uśmiechu i "odebrałam" telefon, który wcale nie dzwonił.
      Babcie, opiekunki i mamy znów zajęły się sobą, od czasu do czasu
      tylko spoglądały zaciekawione na mnie ukradkiem, w końcu nie
      codziennie spotyka się żonę bigamistywink

      Marianka przelicytowała wszystkie dzieci w piaskownicysmile

      **
      dwie żony = była żona i obecna żona
      wink
    • ewa237 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 12:59
      Nasz 4-letni Maciuś jaieś 3 miesiące temu wieczorem kąpał się z tatusiem w
      wannie, bawiąc sie przy tym i wygłupiając na całego. Te zabawy i harce tak mu
      się podobały że z pełnym szczęścia głosem stwierdził:
      "tatusiu jak ja się cieszę, że jestem w Twojej rodzinie"
    • ulagancarz Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 14:00
      Moja córeczka Ola ma 22 miesiące i bardzo często mnie zaskakuje
      swoimi pomysłami ale ostatnio przeszła sama siebie. Podglądała jak
      jej ciocia karmiła swoją córeczkę cycusiem i doszła do wniosku że
      ukochana przytulanka podusia mojej Oli, (na którą mówi "ocioł" gdyż
      jest tam narysowany osiołek) jest głodna postanowiła ja nakarmić.
      Podniosła koszulkę i powiedziała do niego "ocioł chodź Ola da cycia"
      po czym przystawiła go i nakarmiła.
    • kah.a Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 14:39
      Moje kochane dziecko zaskakuje mnie co dziennie, jednak najbardziej
      zaskoczylo mnie to że tak szybko zaczęło rozumiec co mowimy miedzy
      soba "my dorosli". KIedy w trakcie rozmowy z mezem poprosilam go aby
      mi przyniosl pampersa, nasza corka bawila sie w tym czasie
      rowerkiem, wyszla z pokoju i za chwile wrocila trzymajac w raczce
      pampersa. Miala wowczas niecaly rok zamorowalo nas ze dziecko 11-
      miesieczne ktore jeszcze nie mowi tyle rozumie.
    • wika06 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 15:38
      Wika ma 9 m-cy.Jeśli chodzi to tylko w chodziku lub trzymana mocno pod
      ramionka.Zdarza się jej czasem stanąć mocno i prosto jednak za chwilkę ląduje
      pupcią na podłodze.Uwielbia pieski, więc często odwiedzamy z nią babcię,gdzie są
      aż 3 psy.Wika wtedy szaleje ze szczęścia i gania w chodziku pieski po całym
      mieszkaniu.Ostatnio trzymałam ją za rączkę, przykucając i podszedł piesek, a
      Wiktorcia jakby nigdy nic-złapała pieska za ogon i POSZłA samiusieńka!wprawdzie
      zrobiła 4 kroczki, ale były to najpiękniejsze kroczki na świecie.od tej pory
      preferujemy PIESKO-CHODZIK smile
      • mamapati Konkurs!Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 21:16
        Spostrzegawczością!
        Patrycja 16mcy od jakiegoś czasu zafascynowana jest obserwowaniem pralki w
        trakcie pracy.Uwielbia zaglądać do "okienka" jak kolorowe ubrania kręcą się w
        środku"mieszu,mieszu".Niestety pralka zepsuła się.Ponieważ brudnych rzeczy
        przybywało babcia zaoferowała skorzystanie z własnej pralki.Pati przeżyła
        ogromne rozczarowanie gdy przyjechałyśmy do babci,która ma pralkę ładowaną od
        góry.Mała oglądnęła dokładnie maszynę z każdej strony po czym robiąc gest zawodu
        powiedziała:"Nie ma dziura,nie ma mieszu"co w wolnym tłumaczeniu znaczy,że
        pralka bez okienka nie wypierze...smileOto mała znawczyni tematu.
    • xxx-x Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 16:54
      Ostatnio byłam przeziębiona i powiedziałam do mojej dwuletniej Oli,
      żeby była grzeczna bo mamusie boli głowa, na to ona podeszła do mnie
      złapała mnie za czoło, potrzymała rączką i pocałowała mnie po czym
      podeszła do 4-miesięcznego brata i powiedziała mu: Nami, mama chołi,
      Nami, Ola cicho, co znaczy w jej języku: Kamil, mama jest chora i
      musimy być cicho i tak faktycznie było. Ola zabawiała Kamila kiedy
      marudził, a sama grzecznie się bawiła. To było bardzo miłe
      zaskoczenie
    • wioletakrause Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 17:37
      Moja 4,5 letnia Julka zaskoczyła mnie ostatnio pytaniem: "mamo, kto
      zrobił tego pana, co nas zrobił???"
    • socka2 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 17:53
      Franek wysmarowal wszystko kremem - meble, dywan, sofe. Babcia, pod
      ktorej opieka zostal, zaczela mowic podniesionym glosem:
      - Cos ty zrobil! Wszystko wysmarowane krem! Nie wolno tak robi!
      a na to 3-letnia wtedy Paula:
      - powiedz kurde mac, babciu, kurde mac!

      --
    • socka2 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 17:55
      Wracajac ze spaceru spotykamy sasiadke. Klaniam jej sie,
      mowiac "dzien dobry". Za chwilke podchodzi do mnie 2-letni Franek i
      mowi:
      - ja tez powiedzialem BLEM BLOM BLY! smile
    • kredka55 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 21:13
      Mój synek zwany Pinkiem to znay rozkopywacz łóżkowy. Żadna, nawet
      największa kołdra długo nie utrzyma się na pleckach mojego synka.
      Zaraz po zaśnięciu zrzuca każde nakrycie na podłogę. Dbam więc, by
      chodził spać w ciepłej piżamie i skarpetkach. Kiedy dwa dni temu
      Pinek ubierał się do snu, postanowiłam sprawdzić czy ma wszystko, co
      potrzeba.
      - Masz skarpetki? - pytam więc mojego malucha.
      - Mam - odpowiada Pinek i pokazuje mi w dłoniach dwie skarpetki z
      różnych par - Ale wiesz mamo, on nie są dobre. Bo jedna jest taka
      sama, a druga inna. big_grin
    • alexa-75 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 30.09.07, 23:20
      Byłam parę dni temu ze znajomymi i moim niespełna 3 letnim synkiem w
      kawiarni. Dorośli pili kawę, a Adaśkowi zamówiłam wodę mineralną, bo
      synek nie przepada za sokami. W pewnym momencie synkowi znudziło się
      siedzenie z nami przy stoliku i zaczął chodzić po kawiarni. Co
      chwilkę wracał do stolika, popijał wody i dalej wędrował zwiedzać
      nowe otoczenie. Po jakimś czasie podchodzi do naszego stolika
      kelnerka i mówi, że Adaś przyszedł do niej i zamówił czekoladę na
      gorąco i przyszła zapytać czy ma ją faktycznie podać. Zaczęła się
      tłumaczyć, że ona przyniosłaby tę czekoladę, ale zastanowił ją fakt,
      że dziecko chciało czekoladę w takiej małej filiżance do espresso.
      Oczywiście byłam zaskoczona tym faktem. Ja nie kazałam mu nic
      zamawiać! Na dodatek jeszcze nigdy w żadnej kawiarni nie zamawiałam
      dla niego ani dla siebie czekolady na gorąco! Skąd synek znał taki
      napój i jak wpadł na pomysł by zamówić czekoladę w filiżance do
      espresso? Podejrzewam, że podczas tych wędrówek po kawiarni
      podsłyszał gdzieś zamówienie czekolady na gorąco, a taka mała
      filiżanka mu się po prostu spodobała. Oj, zaskoczył mnie mój mały
      zuch - ale oczywiście poprosiłam o realizację "nietypowego
      zamówienia".
    • mariwanna Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 09:32
      Nawiększym zaskoczeniem i przeżyciem była dla mnie pewna sytucja...
      Moja mama przyjechała z Hiszpanii na 2 miesiące i wracała na
      początku września. Bradzo ją polubiła jej wnusia - 8-miesięczna
      Włada (mimo że widziała babcię pierwszy raz). Nastał dzień odjazdu,
      mama biegała cały ranek i pakowała walizkę. Włada uważnie to
      obserwowała, ciągnęła się do babci i za nic nie pozwalała spokojnie
      spakować rzeczy. Kiedy już byliśmy gotowi wsiadac do samochodu,
      Włada nagle zaczęła mówić "baba" - to jej pierwsze słowo!
      Popłakaliśmy się wszyscy z wrażenia, a Władusia cały czas
      powtarzała: "Baba, baba".
    • mariokit Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 12:09
      Moje dziecko wciąż mnie czymś zaskakujesmile Ale ostatnio, rozbawiło mnie do łez.
      Mierzyłam gorączkę i mówię do męża, kochanie, chyba spadła mi gorączka. Po
      chwili patrzę a Mikołajek klęczy na podłodze i zawzięcie chyba czegoś szuka.
      Pytam go, Mikołajku co się stało, a on już z zniecerpliwioną minką, mi odpowiada
      - no szukam mamusiu gorączki!!!
    • pio-gor Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 12:21
      Moje dziecko zaskoczyło mnie już kilkakrotnie. Pierwszy raz gdy dowiedziałem
      się, że zostanę w wieku 43 lat ojcem. Nie byliśmy wtedy małżeństwem, nie
      mieszkaliśmy razem co więcej nie miałem czasu ochłonąć bo córka zaskoczyła nas
      wszystkich i urodziła się niespodziewanie 2,5 m-ca przed terminem, z wagą
      1100g, nóżkami jak patyczki i przezroczystą skórą. Zakochałem się do
      nieprzytomności w maleńkim ciałku i niebieskich oczkach. Gdy córka miała 10 m-cy
      jej pierwszym wypowiedzianym słowem było słowo TATTA . Parę dni temu skończyła
      roczek, i mała jak gdyby nigdy nic wstała na swoich małych nóżkach i przeszła
      pół pokoju w kierunku moich wyciągniętych ramion. Było to TOTALNE ZASKOCZENIE,
      bo wg. diagnoz lekarskich nie miała szans na tak wczesne stawianie samodzielnych
      kroków. Dzięki niej wzięliśmy ślub i jesteśmy szczęśliwą rodziną. Może więc moje
      dziecko mając wielką chęć życia i wolę walki spełnia jakąś specjalną misję???
      Zupełnym zaskoczeniem jest też podobieństwo córki do ojca...po prostu tata z
      miniaturze – czym najbardziej zaskoczona jest żonawink)
    • brodziu Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 13:05
      Me lata dziecięce,
      beztroskie, szczęśliwie, błogie,
      wypełniały marzenia typowo chłopięce,
      może dziecinne, lecz wciąż sercu drogie.
      Pragnąłem by zostać kiedyś lotnikiem
      i niczym Gucio z "Pszczółki Mai" latać w przestworzach.
      Przeszło mi też przez myśl, by być robotnikiem
      lub na wzór Sindbada pływać po morzach.
      Potem nadszedł czas fascynacji Tarzanem
      przez co śniłem by leśniczym zostać:
      stać się zwierząt i lasu panem
      i jako strażnik natury na czatach postać.
      Ma dusza podobnie nigdy nie ukrywa,
      że ogladałem namiętnie "Colombo" przygody,
      co owocowało chęcią poznania zawodu detektywa,
      aż do czasu gdy nie wyszło to z mody.
      Byłem także wielkim Reksia fanem,
      więc weterynarz w grę również wchodził,
      aż kiedys pięknym ranem,
      bulterier sąsiadom się urodził.
      Zacząłem nawet tenisisty karierę,
      ogladając godzinami mecze Beckera,
      ale złamana noga stworzyła barierę
      i co do wyboru zawodu nastała nowa era.
      Później marzyłem by być Rambo choć przez chwilę,
      wziąć w dłoń giwerę i świat naprawiać,
      gdzież ja jednak bym zaszedł - nawet nie milę,
      można przecież inaczej ludzi uzdrawiać.
      Niczym Clooney marzyłem by na "Ostrym dyżurze"
      badać wnikliwie chore niewiasty,
      które w za kitlem sznurze,
      prezentowały swe wdzięki jak największe gwiazdy.
      Porzuciłem wnet medycynę i zacząłem z ekonomią przygodę,
      by jak Blake carrington czerpać zyski z udziałów,
      poszedłem jednak z rozsądkiem na ugodę,
      i trzymam się z dala od gospodarczych działów.
      Podobnie czynię z wojskiem, choć lubiłem "4 pancernych"
      i kierowcą czołgu też chciałem zostać.
      Nie przynosi to zanadto korzyści wymiernych,
      porzuciłem i to, bo pojawiła się nowa postać.
      Pamiętacie Luca Skywalkera, co prowadził gwiezdne wojny?
      By nim być też marzyłem, choć wątpliwość doskwiera,
      raz że jestem za spokojny,
      dwa: kto chciałby mieć za ojca Lorda Vadera!!
      Następnie wiarą oświecony,
      jako maniak "Autostrady do nieba"
      nawracać chciałem miliony
      jako anioł. Taka była potrzeba.
      Mówiąc o autostradzie wspomnieć należy,
      iż jak Stallone w filmie "Wyscig" ścigać się chciałem.
      Kierownica w dłoni jednak słabo mi leży,
      a może po prostu za bardzo się bałem....
      Dziż z przerażeniem, ale zarazem dumą, która pierś rozpiera
      patrzę na swą pociechę i drogę życiową jaką wybiera.
      Podąża za Guciem i Sindbadem moimi śladami,
      intersuje się przyrodą, zwłaszcza gadami,
      Reksia uwielbia bardziej niż słodycze
      i wzrusza się tam, gdzie ja po prostu ryczę.
      Jednak najwieksze zaskoczenie nastąpiło jakiś czas temu,
      gdy mój syn rodzony, w otwarty sposób znany tylko jemu,
      oświadczył uroczyście, przejęty i poważny,
      kim zostanie w przyszłości, krok to był odważny.
      Rzekł spokojnie zajadając się cukrową watą:
      "Ja chyba zostanę po prostu tatą!"
    • barbie4 sam sam, chodze sam 01.10.07, 13:36
      Chodzę !!! sam chodzę !I znowu zrobili mnie w balona, bo o tym że
      można samodzielnie zwiedzać świat, to też mnie nie poinformowali.
      znudzony tym ciągłym proszeniem – na rączki na rączki – pomyślałem
      sobie bez łaski – pójdę sam, a co mi tam. Wstałem i poszedłem. No i
      zmobilizowany byłem tym, że mój o tydzień starszy kumpel już od
      kliku dni sobie radzi sam. Ja miałbym być gorszy ? o nie ! Ile my
      mamy ciekawych rzeczy! ale mam wrażenie, że to wszystko jest nie dla
      mnie. Czegokolwiek się nie dotknę to krzyczą- nu, nu, albo ssssss,
      albo bllleeeee. Nie podoba mi się to !!! w końcu sam dotarłem do
      łazienki ... tam to jest dopiero cudnie, zawsze tak uważałem -
      buczy, szumi, huczy i gwiżdże. Mama zawsze mówi- że jej głowa kiedyś
      odpadnie, i że jestem brudas bo odkąd się pojawiłem to jest dużo
      prania i że jak będę duży to obciąży mnie kosztami- bo pewnie
      niedługo nie będzie w czym prac. Dużo, dużo.. no może i dużo, ale
      dzięki temu fajnie hałasuje i cos się dzieje. I wiem nawet co to
      jest- pralka, a tata mówi- pełnoletni truposz, cokolwiek to znaczy.
      i podskakuje i przewala. A potem mama pozwala mi wyciąć ze środka. A
      jak próbuję wleźć do środka do krzyczy, i ogólnie panuje
      zamieszanie. Ale jest superowo.
      Staś
    • jupys Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 14:06
      Prawda jest taka,że zaskakują mnie dzieciaki każdego dnia.Na pewno nie
      zmieściłabym się w 200 słowach by opisać wszystkie historie.Więc pora zrobić
      selekcję.Rozmawiałam z Oleńką o szczęściu i zapytałam o jej najszczęśliwszy
      dzień w życiu.Na co ona odpowiedziała:jak dostałam od zajączka lalkę z domkiem i
      konikiem, po czym zapytała mnie.Cóż myślę , myślę i myślę, Ola zniecierpliwiona
      po chwili mówi:"Wiesz co,mamo ty już się nie zastanawiaj bo ja ci powiem, ja
      wiem lepiej jaki był twój najszczęliwszy dzień-to 22 marca,bo ja się wtedy
      urodziłamwink
    • valkiria_1980 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 14:10
      Mój Kacpi ma juz 15 miesięcy. Od urodzenia, codziennie zaskakuje
      mnie czymś nowym. Tym razem, zdziwiłam się, aż miło. smile
      Odkąd pamiętam, zawsze pokazuje mu, że czytanie ksiązeczek, może być
      bardzo fajne. Często gdy Kacperek chce żeby mu poczytac, bierze mnie
      za rękę i prowadzi do jego pokoiku, po jedną z książeczek. Tym razem
      było tak samo... ale z tym wyjątkiem, że synek, postanowił, że to on
      poczyta mamusi. Jeszcze nie mowi, poza swoim "niemowlęcym" językiem,
      ale to byla dla mnie, przepiękna bajeczka. (O czymkolwiek by nie
      byla...)

      www.valkiria.prv.pl/
    • obii Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 14:34
      Jakieś trzy tygodnie temu opowiedziałem mojej 4-letniej Helence mit
      o Dedalu i Ikarze. Po prostu domagała się opowieści, a mnie jakoś
      zabrakło własnych pomysłów. Dziś (po trzech tygodniach!) mała
      powtórzyła tę historię mamie w drodze do przedszkola. Zapamiętała
      nawet imiona Dedala i Ikara. Opowiedziawszy z przejęciem
      tę "sztuczną legendę" (jej określenie; "sztuczny" w
      znaczeniu "nieprawdziwy"), dodała: "I wiesz, co z tego wynika?" Mama
      powiedziała, że nie wie, na co Helenka: "Że trzeba słuchać taty".
    • mmm_13 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 18:24
      Wraz z dorasteniem nasz syn Marek zaskakuje nas co rusz. Jest mnóstwo momentów,
      w których wierzyć się nie chce, że ma tak świetną pamięć, kojarzy fakty...w
      większości z nich łza kręci się w oku ze szczęścia...ale to co ostatnio,
      najbardziej utkwiło mi w pamięci to.......powiedziałam do niego w trakcie
      wspólnej zabawy:
      -jesteś moją miłością!
      a on na to z lekkim zdenerwowaniem:
      -hm miłością?, nie jestem miłością! jestem chłopakiem!
    • nefer-nefer Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 18:52
      Moja córeczka Kasia długo nie miała ząbków. Dopiero półtora miesiąca temu
      pojawiła się nadzieja na pierwszą jedynkę. Ostatnio przy śniadaniu zauważyłam,
      że na dziąsełku Kasia ma coś białego - to był pierwszy ząbek. Zadzwoniłam z
      telefonu stacjonarnego do męża aby mu o tym powiedzieć, po czym telefon
      odłożyłam na kanapę. Po jakimś czasie, gdy maleństwo baraszkowało w pokoju, ja
      robiłam obiad w kuchni. Zadzwonił mąż na komórkę z pytaniem co się dzieje z
      telefonem. Odpowiedziałam, że nic, bo ja nie dzwonię. Poszłam jednak do pokoju i
      okazało się, że po środku dywanu nasz mały krasnal stoi z włączonym telefonem.
      Dziesięciomiesięczna Kasia wspięła się na kanapę, zeszła z niej i zadzwoniła do
      tatusia. Ciekawe co będzie za kilka miesięcy jak podrośnie...
    • julunia06 Re: Konkurs! Czym zaskoczyło Cię Twoje dziecko? 01.10.07, 20:35
      Nasza córcia Julunia od tygodnia stawia pierwsze kroczki, potykając
      się o wszystko to, co wcześniej zdąrzy podłożyć sobie pod nóżki.
      Ostatnio tez zaczynają rosnąć jej kolejne ząbki i z tego też powodu
      podchodzi do półki, gdzie stoi telewizor, wspina się, chwyta ząbkami
      i szoruje w prawo i w lewo...czy aż tak ją to swędzi, że gryzaczek
      nie wystarcza? Gdy spojrzałam na nią zaczęłam się śmiać. Ach ta
      nasza Julunia...Na półce widnieją tylko ślady po jej czterech
      ząbkachsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja