gosiap_01
28.09.07, 10:05
Mam nadzieję, że ktoś zmierzył się z podobnym problem jak mój. Moja
córeczka (23 miesiące) od dawna zasypia ładnie sama w łóżeczku
(tzn. siedzę przy niej i trzymam ją za rączkę ale trwa to 10-15
min.) Jeszcze do niedawna jak sie czasem budziła w nocy to
wystarczyło, że pogłaskałam ją po główce albo na chwilę przytuliłam
i spała dalej. Ale od jakiegoś czasu budzie się z płaczem po ok
godzinie od zaśnięcia i muszę przy niej siedzieć (wczoraj 2 godziny)
Ola śpi, ale tak czujnie, że jak tylko wstanę natychmiast jest
przebudzenie, płacz i usypianie od nowa. Co ciekawe tata, którego
uwielbia w dzień, w nocy nie jest przez nią akcpetowany. Wczoraj
chyba z 15 min. histeryzowała u niego na rękach wołając mnie. Nie
mam sumienia zostawić ją w łóżeczku, żeby się wypłakała i zasnęłą.
(Skąd inąd wiem , że to twarda zawodniczka i potrafi płakać na
prawdę długo, więc tego bym nie zniosła

Ale już nie pamiętam
kiedy miałam wolny wieczór. Wracam z pracy, zabawa, kolacja,
kąpiel, usypianie - potem godzina "wolnego" i czuwanie przy
łóżeczku. (Jak już zaśnie w końcu to i tak między 12 a 1 się budzi
i ląduje u nas w łóżku bo już nie mam siły wisieć nad łóżeczkiem
kolejne godziny. Macie jakieś pomysły co z tym zrobić?