Jedynak czy nie???

15.07.03, 22:32
Mam do Was pytanie.Jak uwazacie czy dobrze jest aby dziecko mialo
rodzenstwo??-czy moze aby zostalo same?Dlaczego myslicie,ze dobrze miec 2-3
dzieci lub jedno?Slyszalam opinie,ze wcale jedynacy nie musza byc
rozpieszczeni i mozna ich dobrze wychowac.Jednak wiem,ze tak naprawde kazde
dziecko chce miec rodzenstwo.Co o tym wszystkim myslicie?
    • agacz2905 Re: Jedynak czy nie??? 15.07.03, 23:05
      Chyba ani dobrze ani źle, gdy dziecko ma lub nie ma rodzeństwa. Nigdy nie da
      się tak czy siak jednoznacznie powiedzieć. Od znajomego psychiatry usłyszałam,
      że pomimo iż coraz więcej jedynaków na świecie - jedynactwo jest jednak czymś
      nienormalnym. Podobno jedynakom jest o niebo trudniej przystosować się do życia
      w społeczeństwie. Mówił to zwyczajnie, bez jakiegoś tam zadęcia. Mój Szymek
      chcąc nie chcąc (daklaruje niechęć, tak jakby już czuł czym to pachnie) będzie
      miał rodzeństwo. Chciałam dla niego rodzeństwa, teraz nie chcę, czyli cofnijcie
      czas, bo ja wysiadam. Sama mam jednego brata o ponad 7 lat młodszego i
      traktujemy się niestety gorzej niż obcy ludzie, nigdy też (oprócz wczesnego
      dzieciństwa, np. gdy ja 10-letnia odprowadzałam jego 3-letniego do żłobka) nie
      mieliśmy jakichkolwiek bliższych kontaktów. Sam fakt posiadania rodzeństwa nie
      załatwia niczego. Natomiast żżyte ze sobą i kochające się rodzeństwo to
      prawdziwy skarb i kapitał na całe dorosłe życie. Tak uważam, i zrobię co w
      mojej mocy, aby moje dzieci się zwyczajnie lubiły, czubiły i szanowały.
      Agnieszka
      • basia.kubic3 Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 21:13
        Musisz poświęcić baaardzo bużo czasu i uwagi Szymkowi. dzidziuś bedzie dużo
        spać więc staraj sie, mów mu że dzidzius go koch, że chce by go pogłaskał ,
        itp.Niech sie nim nie "opiekuje", dzieci zbyt wyrażnie czytają nasze słowa.
        Polecam książke "Rodzoństwo bez rywalizacji", "jak mówić, żeby dzieci nas
        słuchały, jak słuchać, żeby dzieci bo nas mówiły", to od ciebie zależy i od
        męża oczywiście jaka bedzie między nimi relacja.Życze powodzenia-mama Julci
        3,5roku, Oliwii 2,5roku i Kamilka 6 m-cy.
    • monika.zdz Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 07:54
      Mnie się też wydaje,że posiadanie rodzeństwa tak samo jak nie posiadanie ma
      swoje dobre i złe strony.Osobiście mam rodzeństwo i nigdy specjalnie mnie to
      nie cieszyło ani nie pomagało mi w życiu. Mam syna jedynaka i czasami chyba z
      naturalnej potrzeby chciałabym mieć jeszcze jedno lub dwoje dzieci ale mam
      poczucie ,że odebrałabym w ten sposób najstarszemu coś wyjątkowego-prawo do
      włączności. A,ja chciałabym mu dać co mogę najlepszego. Czasami ludzie mówią
      mi,żebym nie oczekiwała ,że syn mi się za to wszystko zrewanżuje.Otóż nie
      oczekuję tego,dzieci nie ma się po to aby nam się rewanżowały.Poza tym dwoje
      czy troje dzieci też może być niewdzięcznych. Po prostu chcę by nie musiał się
      zastanawiać kogo mama kocha bardziej,żeby nie musiał rywalizować z
      rodzeństwem.No i podstawowa sprawa: w dziejszych czasach aby ubrać i wyedukować
      dziecko przyzwoicie ,zapewnić mu jakieś atrakcje nie jest tak łatwo,wszystko
      kosztuje.
    • irminka2 Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 08:07
      Może to ci starczy za odpowiedź. Miałam w sobotę w domu uroczystość rodzinną.
      Gdy rozeszli się goście zostałyśmy we trzy - moja siostra, ja i nasza bliska
      kuzynka.Moja siostra i kuzynka nie założyły rodziny. Gadałyśmy o wszystkim jak
      to baby. W pewnej chwili kuzynka , która jest jedynaczką powiedziała - niczego
      wam nie zazdroszczę tak jak tego ,że jesteście we dwie , że macie siebie i
      możecie na siebie liczyć. Masz jeszce wątpliwości?
      Pozdrawiam.
      Irmina
    • mirka17 Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 08:13
      Tak, zgadzam się, jedynaki wcale nie muszą być rozpieszczone, wychuchane i
      wygrzane. Wszystko zależy od podejścia rodziców. Ale nawet najlepszy,
      najrozsądniejszy rodzic nie nauczy dziecka że jak kolega w przedszkolu chce
      piłkę to można poczekać na swoją zmianę 10 minut. Pewnie że mu to wytłumaczysz
      itd ale, ale nie nauczysz jak spokojnie przetrwać te 10 minut które nie chcą
      się skończyć. A dziecko całe życie będzie wśród ludzi którym czasem trzeba
      ustąpić, pożyczyć, coś wziąć i oddać itd. Nauka od małego nie pójdzie w las.
      Wiem, są podwórka, piaskownice, ogrody... i w nich wszystko czasowe. Bo
      przecież wrócicie do domu i każdy będzie sobie panem i znów można zapomnieć o
      innych. Tak, ale to nie tylko o to chodzi. Agacz napisała że nie ma z bratem
      bliższego kontaktu. Tak też się zdarza. Ale znacznie częściej rodzeństwo jest
      ostoją w dorosłym życiu. A twoje wnuki będą miały (?) kuzynów i zajęcie gdy
      pojadą z rodzicami do wójka i cioci. A jeszcze jedno o czym aż strach pisać.
      Oby się nigdy nie zdarzyło ale różne wypadki po ludziach chodzą. W razie straty
      jedynaka świat się ropada, jak stracisz jedno z dzieci to jest to straszne ale
      musisz normalnie funkcjonować bo potrzebuje się drugi syn czy córka. To pomaga
      się podnieść. Nie zrozum mnie źle, dziecko nie jest psychoterapeutą, ale...
      pomyśl o tym. Ja mam trójkę nałych dzieci (co dwa lata). Codziennie patrzę jak
      sie bawią, jak się kłócą, jak włażą mi na kolana (mam tych kolan niestety za
      malo). Trzeci chowa się lepiej od starszej, a ta starsza była spokojniejsza od
      najstarszego. To nie zawsze jest regułą. Ale może jest coś w tym że do każdego
      kolejnego podchodzi się spokojniej, wie się co robić, jak reagować na płacze,
      stłuczone kolano, bunty i wrzaski. Wg mnie łatwiej jest chować trzecie dziecko
      niż pierwsze, choć więcej prania, sprzątania, jedzenia i wydatków. Dzieci
      często bawią się razem i nie ciągną za spódnicę (mamo pobaw się ze mną, ułóż
      klocki itp). Pewnie że bawię się czasem z nimi ale ogólnie mam więcej czasu na
      inne obowiązki, na spacery, na koleżanki (najczęściej z innymi dziećmi więc w
      domu robi sie przedszkole). Nie dostaję zawału jak mały zje ciacho z podłogi a
      starszy przewróci się na rowerze. Jak bym nie miała brata (żałuję że tylko
      jednego) to moje dzieciaki nie miałyby kogo uwielbiać, kogo naciągać na soczki
      i chrupki. A dziadkowie nie zawsze pozwalają by maluchy właziły im na głowy.
      Wójek nie ma nic przeciwko temu, przeciwnie uwielbia się z nimi bawić. Acha
      jeszcze coś. Pamiętam z mojego dzieciństwa. Nieraz coś zbroiliśmy z bratem no i
      potem dostało nam się czasem słownie, czasem ręcznie. Wtedy gdy byliśmy
      strasznie obrażeni na rodziców, mieliśmy siebie nawzajem. Zaszywaliśmy się w
      pokoju czy pod jakimś drzewem i nawzajem wyciągaliśmy się z "dołka",
      pocieszaliśmy się razem i snuliśmy plany na przyszłość jak już będziemy sami
      sobą rządzić i nie będziemy musieli słuchać rodziców. Jak dziecko coś nabroi
      to czy zaraz potem pozwolisz mu pobiec do kolegi by to odreagowało. Pewnie ,
      czasem się kłóciliśmy, biliśmy, wyrywaliśmy włosy (to raczej moja metoda hihi)
      ale cieszę się bardzo że mam brata. Mój mąż z bratem w dzieciństwie nie mieli
      podobno wiele wspólnego ale za to teraz super. Różnie bywa, ale wg mnie jedynak
      wiele traci bez rodzeństwa i w dzieciństwie i w dorosłości. Nawet samo poczucie
      że nie jest się samym na świecie jest coś warte nawet jak brat mieszka w
      Honolulu a Siostra w Argentynie. Nawet jak masz wspanialego męża i cudowne
      przyjaciółki. Mirka 17
      • opieniek1 Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 08:24
        moja siostra jest moją najlepszą przyjaciółką mimo 6- letniej różnicy wieku,
        nie wyobrażam sobie,żeby jej nie było. W dzieciństwie musiałam się nią
        opiekować, zabierać na podwórko, ale teraz...raj.
        Jeśli chodzi o moje dzieci, cóż... mam 1 synka i bardzo bym chciała mieć
        drugie. Niestety raczej nic z tego. Wychowuję go praktycznie sama, bo szanowny
        tatuś wiecznie nieobecny i wiem, że z dwójką nie dam rady sama. Poza tym po 3
        latach w domu chcę wreszcie do ludzi. Więc zostanie sam.
        • mirka17 Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 09:10
          Dasz radę, wszystko wygląda straszniej niż się potem okazuje. Jeżeli naprawdę
          chcesz rodzeństwa dla synka to się nie poddawaj tak łatwo. Rozumiem że chcesz
          wyjść do ludzi ale przecież nie musisz mieć dziecka teraz może za dwa trzy
          lata. I wbrew pozorom z dwójką nie będziesz wcale mieć więcej zajęcia niż z
          jedym dzieckiem. Jak mialam pierwszego synka to nie było czasu na obiad o
          sprzątaniu praniu już nie wspomnę, teraz mam trójkę i czas na koleżanki -
          oczywiście w ramach spacerów i odwiedzin z dziećmi ale mam. A dzieci też cieszą
          się z towarzystwa nie deptają ciągle po piętach więc nie robię sobie wyrzutów.
          Mirka 17
          • beatka31 Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 09:46
            Moja córeczka była jedynaczką przez 9 lat.I wszyscy myślelismy, że już tak
            zostanie. Ona sama najwiekszą chęc posiadania rodzeństwa przeszła w wieku 5-7
            lat, a potem też dała spokój. Gdy skończyła 9 lat urodził się Mateuszek. Cała
            rodzina zasypywała nas tekstami typu: nie będą mieli kontaktu jako rodzeństwo,
            nie dośc że taka duża różnica wieku to jeszcze inna płeć, gdyby to były dwie
            dziewczynki to może jeszcze...itd. Mały ma teraz rok i nie wiem co będzie
            potem.. ale na razie serce mi rosnie kiedy obserwuję z jaka troską i zacięciem
            siostra przygotowuje braciszkowi mleko, pokazuje mu gdzie kot gdzie pies, mówi,
            że paproszkow nie bierze się do buzi, spiewa mu kołysanki i mówi jak mocno go
            kocha....... Pozdrawiam.
            • edie28 Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 10:19
              To piękne co napisałaś i tego Ci zazdroszczę.
              Mam córkę ma 16 m-cy i jest wspaniałą dziewczynką i nie wiem kiedy będzie miała
              rodzeństwo bo, strasznie trudno jest mi zdecydować czy chcę jeszcze mieć
              dziecko. Sama mam siostrę 5 lat młodszą i pamiętam jak to było jak byłyśmy małe
              i potem jak musiałam brać swoją siostrę wszędzie bo, wszędzie chciała iść, a ja
              miałam 18 lat a ona 13, więc wiesz jak to jest smile

              Raz chcę żeby Kaja miała rodzeństwo a czasami zastanawiam się jak mogę pokochać
              jeszcze jedną małą istotkę, jak tak strasznie kocham tę moją złośnicę !!!

              Na pewno jest jeszcze czas i może kiedyś będzie mieć siostrzyczkę lub
              braciszka ...... kto wie smile)

              Pozdrawiam,
              Edyta i Kaja (18.03.2002)
            • kasiagleb Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 10:40
              ach, bo miałaś to szczęście,że pierwsza była dziewczynka
              te zawsze domagają się rodzeństwa i pięknie się nim opiekują
              a co zrobić jak się ma syna (3 lata), który od zawsze mówi,
              że nie chce mieć siostry ani brata?
              czy ktoś ma takie doświadczenia? czy to się z wiekiem zmienia?

              Kasia mama Jasia
              • kasiagleb Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 10:42
                to miało być wyżej jako odpowiedź na post beatki
                ale coś mi nie wyszło

                Kasia mama Jasia
                • ochotka69 Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 11:51
                  Niestety "lekarstwa" na ten problem nie znajdziesz. Moze byc rodzenstwo
                  kochające i przepadające za sobą z dużą i małą rożnicą wieku i płci lub wrecz
                  pałające niechęcią, nie mowiąc o czyms gorszym.
                  Niestety wokół siebie widze rodzenstwa niezbyt "zaprzyjaźnione".
                  Sama jestem jedynaczką, nie uwazam zebym była rozpieszczona lub
                  nieprzystosowana, ale wiadomo ktos z zewnątrz mógłby o mnie wiecej powiedziec.
                  Nie zdarzyło się jednak zeby mi ktoś powiedział jestes typową jedynaczką.
                  Nie mam rodzeństwa i nigdy nie chciałam mieć rodzeństwa.
              • jani28 Re: Jedynak czy nie??? 17.07.03, 16:47
                Zawsza ilekroć mnie pytano czy chcę mieć rodzeństwo ( bylam malym dzieckiem )
                mówilam stanowczo - nie. I tak myślam - po prostu nie chcialam. Z wiekiem mi
                nie przeszlo.
    • paulina.p-m Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 11:46
      Hej!

      Mój Pierworodny urodzi się za miesiąc, więc zaznaczam, że zarówno na temat
      wychowania jedynaków jak i nie-jedynaków nie mam jeszcze pojęcia, ale...
      jestem jedynaczką i było mi z tego powodu dość ciężko. Wokół sami dorośli
      (najblizsza Kuzynka o 14 lat starsza), a ja... sama. Na temat "rozpuszczonych
      jedynaków" słyszałam od kazdego, kto tylko dowiadywał się, ze nie mam brata
      ani siostry. Czy byłam "rozpuszczona"? Pewnie trochę tak - najbardziej w
      sensie relatywnego braku samodzielności. Natomiast kwestię dzielenia się z
      bliźnimi miałam opanowaną dość dobrze, a czasami do przesady wink. Byłam takim
      trochę-za-bardzo-ugrzecznionym-dzieckiem, które często "brało w łeb" od tych
      sprytniejszych. Najgorsze w tym wszystkim było ciągłe poczucie odmiennosci i
      nieprzystawania do rówieśników. Rodzice raczej mnie od nich nie izolowali -
      wręcz nakłaniali do wypraw "na podwórko", ale... dopiero w szkole sredniej
      poczułam się wsród rówieśników "u siebie" (może dlatego, ze było nas -
      jedynaków - więcej?)... Nie wiem, czy posiadanie rodzeństwa sprawiłoby, ze
      czułabym się mniejszym odmieńcem - w tej chwili, to czysta "gdybologia".
      Jednak planujemy postarać się o rodzeństwo dla naszego Synka. Kiedy? Nie wiem.
      Jak już pisałam - nie mam pojęcia o wychowaniu dzieci, a "tylko" własne
      jedynacze doswiadczenie.

      Pozdrawiam
      Paula z Bruniastym (35 t.c.)
    • robszym Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 16:42
      To i ja dorzucę swoje trzy grosze. Jako jedynaczka czułam się dość dobrze, a
      przerażeniem napawała mnie myśl, że mogę mieć rodzeństwo. Pamiętam ciarki na
      plecach, gdy rodzicom składano życzenia syna. Dziś żałuję, że rodzice nie
      mogli mieć więcej dzieci. Może byłoby skromniej, ale weselej, no i nie byłabym
      sama, gdy rodziców zabraknie. Dlatego mój Michał, to postanowione, będzie miał
      rodzeństwo, i to już niedługo.(ma 10 m-cy, a za rok mam nadzieję, że powitamy
      na świecie kolejne dziecko)
      ania, jedynaczka z całym zespołem cech(tych najgorszych) jedynactwa
    • barbin Re: Jedynak czy nie??? 16.07.03, 22:54
      Cześć.
      Chciałabym powiedzieć coś, co już znalazło sie w liscie Mirki.
      Wartość rodzeństwa nie zawsze polega na tym, że w dorosłym życiu ma sie
      przyjaciół. Chodzi o to, że wychowujesz sie z innymi dziećmi, które mamusia,
      tatuś, babcie itd. kochają tak samo jak Ciebie. Wszystkie konflikty trzeba
      rozwiązać: nie można przed nimi uciec do domu, wypłakać sie mamie i usłyszeć:Ty
      moje jedyne słoneczko, oczywiście, że masz rację itd. Trzeba ustąpić, odstąpić,
      pożyczyć, przemilczeć. Twoje zachowanie jest oceniane przez rodziców
      obiektywnie.
      Mam 2 braci- nie jesteśmy zbyt zaprzyjażnieni, ale widzę,że o wiele łatwiej mi
      zyc niz mojemu mężowi jedynakowi. Mój najdrższy roztrząsa każde niemiłe
      zachowanie , z którym sie spotyka, wystarczy,że ktos na niego nie tak spojrzy,
      a on juz wystawia pazurki i odchorowuje to przez tydzień. Wyszedł spod klosza i
      jest mu ciężko.
      • mausi12 Re: Jedynak czy nie??? 17.07.03, 14:32
        Dziewczyny-to co piszecie jest poprostu super!!!!Obojetnie czy pisala to
        jedynaczka czy moze kobieta z trojka dzieci na kolanach!Piszecie to co jest
        waszym zdaniem najlepsze.Ja sama kiedys slyszalam,ze tak naprawde kazde
        dziecko chce rodzenstwa.Moje dziecko skonczy w listopadzie 3 latka i chcialam
        przynajmniej do grudnia drugie,ale wiecie jak to jest-natura plata figle
        i...nie moglam zajsc w ciaze( prawdopodobnie duzo stresow).Jednak stala sie
        rzecz swietna!!!!!-jestem w ciazy-to juz wiem,a oficjalny termin mam na 24
        marca!
        Ja sama mam brata mlodszego o 2 lata,ale zero kontaktu od czasow
        dziecinstwa.Mama twierdzila,ze on jest super,a ja -bee,no i tak juz
        zostalo.Rzeczywiscie mozna miec rodzenstwo,a tak naprawde zyc obok
        siebie.Ktoras z was tez dobrze napisala,ze kiedys zostaje brat lub
        siostra,potem dzieci maja wujka lub ciocie,kuzynow...Moj maz zawsze uwazal,ze
        lepiej jest miec dwoje dzieci,bo jak nas zabraknie to one beda mialy
        siebie.Ktoras tutaj tez pisala,ze jesli ma sie jedno dziecko,a nagle umiera to
        jest dopiero tragedia-jedzcze wieksza jesli rodzice sa juz za starzy,aby miec
        nastepne.Jakies 9 mies. temu poznalismy z mezem ludzi,ktorzy mieli juz 60
        lat.Mieli jedna corke-29 lat,ktora zginela na miejscu w wypadku
        samochodowym,bo jej chlopak jechal bez prawa jazdy bardzo szybko w terenie
        zabudowanym.Wiecie co mi potem ta kobieta powiedziala?,ze najgorszym jej
        bledem jest to iz nie chciala drugiego dziecka,ze nigdy czlowiek nie mysli,ze
        cos sie stanie jego dziecku.Ona nie ma nic-jest za stara na nastepne
        dziecko,utracila to jedyne i ...wnukow tez nie bedzie miala nigdy.Wiecie to
        wlasnie spowodowalo,ze zapalila sie u mnie czerwona lampka w glowie- i dalo do
        myslenia.Ta kobieta powiedziala mi prosto w oczy:"dziecko kochane,nie
        popelniaj bledu i nie zostawiaj corki - jedynakiem,bo nigdy nie wiesz co Ci
        pisze los".
        Stwierdzilismy,ze jednak dobrze jak bedzie mialo rodzenstwo.To jest oczywiscie
        moje zdanie i nie oceniam tych z was,ktore mysla inaczej.
        Wszystkie macie dobre argumenty"za" i "przeciw".Jest tez taka prawda,ze w
        momencie kiedy czlowiek ma rodzine to nie mysli,ze kiedys to sie moze
        zmienic.Widze to po mojej sasiadce,ktora ma jedno dziecko.Corka bardzo
        zadbana,ale widze tez taka mala "wojne"tej kobiety-o co???,a wlasnie o to,ze
        ciagle szuka dla corki innych dzieci do zabawy.Jesli nie ma dzieci na podworku
        to najczesciej jest tak,ze natychmiast przyjezdza jakas kolezanka z
        dzieckiem...tez jedynakiem.Ta dziewczynka ma kontakt z dziecmi w
        przedszkolu,na podworku,potem bedzie szkola,ale patrze tak na nia i wiem,ze
        kiedys nie bedzie dzieci w przedszkolu,na podworku,szkole-kiedys urosnie,a do
        domu bedzie wracala i...bedzie sama.Babcie kiedys umieraja,kuzynki maja swoje
        sprawy,a takie dziecko ma wtedy tylko rodzicow.,bo przeciez nikt z nas nie
        mysli co bedzie za 30 lat.Ja sama stwierdzilam,ze jesli bedzie wszystko o.k to
        jak pierwsze dziecko skonczy 7 lat-bedzie nastepne.Fajnie piszecie wszystkie
        bez wyjatku-az chce sie czytac!!!Pozdrawiam!!!!!!!!
    • sierhart Re: Jedynak czy nie??? 17.07.03, 13:38
      Dodam parę słów od siebie...
      Jestem jedynaczką, mój mąż ma pięcioro rodzeństwa. Mój mąż nie ma problemów z
      dzieleniem się z innymi różnymi rzeczami, nie robi tragedii kiedy ktoś mu coś
      powie, itp. Ja musiałam się pewnych rzeczy nauczyć, a zniektórymi mam problem
      do dzisiaj.
      Do tego jeszcze moja mama. Bardzo ją kocham i jest dla mnie przyjaciółką ale
      czasami bardzo męczy mnie jej nadopiekuńczość i skupienie jej całej uwagi na
      moim życiu.
      Dlatego też chcę aby moje dziecko (obecnie 13 miesięcy) w przyszłości miało
      rodzeństwo.

      Pozdrawiam
      Ilona
      • mausi12 Re: Jedynak czy nie??? 17.07.03, 16:14
        Masz jeszcze czas na drugie dziecko,ale ja osobiscie uwazam,ze posiadanie 2-3
        dzieci ma sens i jest dla nich dobre.Tak mysle.No i jeszcze jedna prawda,o
        ktorej pisze jedna z mam.Wreszcie nie trzeba bedzie slyszec:"mamo,pobaw sie ze
        mna!,mamo nudzi mi sie!,mamo brzydka pogoda a ja siedze sam..."To prawda,ze
        jedynacy tak mowia.Nie wiem czy jedynacy sa gorsi czy lepsi i wcale tutaj nie
        chodzi o to jak rodzice je wychowaja.Znalam jedynakow i widzialam MIMO
        WSZYSTKO,ze sa poprostu -inni.Dlaczego i jak to widzialam- nie mam pojecia,ale
        oni byli poprostu inni niz ci,ktorzy rodzenstwo mieli.Boze! jak ja sie
        ciesze,ze moj maluch bedzie mial rodzenstwo!!!!Chyba zaczne skakac!
        Twoja corcia jest jeszcze malutka,ale masz racje- mysl o drugim dziecku!
        Pozdrawiam!!!!!!
      • mausi12 Re: Jedynak czy nie??? 17.07.03, 16:15
        Sorry-napisalam,ze masz corke,a tak naprawde nie wiem czy tak jest!
        • sierhart Re: Jedynak czy nie??? 18.07.03, 09:53
          Mam synka - Marcinka smile)

          Dzięki i też pozdrawiam
    • paulinapaulinapaulina Re: Jedynak czy nie??? 17.07.03, 17:31
      Trochę z innej beczki.

      Jedynacy, czy tego ktoś sobie życzy, wykazują co do ilości tendencję wzrostową.
      U mnie na osiedlu młode małżeństwa nie mają dzieci lub mają właśnie jedno. Do
      rzadkości należy dwójka. Mam przeczucie, że wkrótce posiadanie
      jedynaka/jedynaczki stanie się standardem. Można dyskutować ze specjalistami,
      czy to zjawisko naturalne, (a propos, co w naszym życiu jest jeszcze naturalne?)
      ale nie da się zaprzeczyć faktom, że w krajach rozwiniętych posiadanie licznego
      potomstwa jest synonimem niskiego poziomu świadomości społecznej, biedy
      zacofania, braku wykształcenia itp. Myślę, że wkrótce dylemat "jedynak czy nie"
      z różnych względów, przede wszystkim tych o charakterze społecznym, rozwiąże
      się sam. Pozostanie jednak wciąż problem, jak wychować owego jedynaka, aby mógł
      się w społeczeństwie odnaleźć.

      Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że do powiększenia rodziny skłonne są namawiać te
      osoby, które nie mają żadnej koncepcji wychowania jedynaka. Wychowanie jedynaka
      jest bowiem dużą sztuką. Posiadacze dwóch lub więcej sztuk dzieci maja ten
      problem z głowy, czego zresztą sami nie kryją.

      Paulina
      • beatka31 Re: Jedynak czy nie??? 18.07.03, 09:20
        Oczywiście, ile ludzi tyle opinii. I dobrze. Ważne jest to aby każdy postepował
        tak jak dyktuje mu jego serce i rozum. Ja i mój mąż mamy wyższe wykształcenie,
        mieszkamy i pracujemy w duzym mieście i żyje nam się nieźle( oby tak dalej)
        Mamy dwoje dzieci, a i z trójkątakże dalibysmy radę.. I nie należymy do ludzi
        o "niskim poziomie świadomości". Mamu bardzo dużo przyjaciół i w karaju i
        tych "na zachodzie" także. I faktycznie, duzo z nich nie ma dzieci, albo z
        wielkim sceptyzmem decydują się na jedno. I nie wchodzi tu w grę zła zytuacja
        finansowa. PO prostu :ich wybór. Dużo z nimi rozmawiam i nie chcę opisywać tu
        wniosków, ale ja stawiam na big_grinZIECI! Pozdrowienia.
      • mausi12 Re: Jedynak czy nie??? 18.07.03, 22:29
        Ja tez to zauwazylam,ze duzo ludzi nie ma dzieci,albo maja jedno.Moze
        uwazaja,ze jedno dziecko to luksus?Na poczatku na pewno nie jest latwo z
        dwojgiem dzieci,ale one rosna i kiedys nie zostaniemy sami.Nie wiem czemu
        ludzie nie chca dzieci.Moga robic kariere,wychodzic kiedy chca,podrozowac.Mi
        sie jednak wydaje,ze przychodzi taki moment,kiedy widza iz zostali sami.Tak
        naprawde kiedy czlowiek zostaje sam, wie jaka wartosc ma rodzina.Na mojej
        ulicy duzo kobiet ma jedno dziecko,jednak ja widze,ze zawsze szukaja innych
        dzieci dla swojego jedynaka,aby mogl sie pobawic.Tak mi sie wydaje,ze koledzy
        w szkole,przedszkolu,na podworku-to naprawde nie wszystko i tak naprawde nie
        ma to znaczenia,bo przychodzi taki moment,ze dziecko zostaje mimo wszystko
        samo.
      • kasiakm1 Re: Jedynak czy nie??? 07.01.04, 17:21
        Chciałabym podnieść ten wątek bo właśnie mam dylematy. W tym roku skończę 32
        lata i mama 14 miesięczną Asię. No i zastanawiam się bo teraz rozsądnie myśląc
        była by dobra pora, jestem na wychowawaczym. Chciałabym żeby Asia miala
        rodzeństwo bo sama nie wyobrażam sobie życia bez mojego brata. Jeżeli miałabym
        się zdecydować to teraz bo później wrócę do pracy, więc trudno bedzie mi
        znów "wejść w pieluchy". A z dugiej strony nie czuję się w tej chwili na
        siłach - fizycznie mieć drugie dziecko, sama się nią zajmuję bo mąz w pracy a
        na bacie liczyć nie możemy. No i nie wiem bo to tak "chciałabym a boję się".
        Chciałabym GLOWNIE DALTEGO zeby moje dziecko mialo rodzeństwo.
        A jak Wy myślicie?? czy te które są jedynaczkami chciałyby żeby było inaczej??
        A co myślą mamausie które z rozsądku mają jedno dziecko? A co te co dwoje???


        Pozdrawiam

        Kasia (w rozterce) i 14 miesieczna Asia
    • alicjaso Re: Jedynak czy nie??? 18.07.03, 23:59
      Każdy ma swoje powody dla których decyduje się na jedno, dwoje czy więcej
      dzieci. Znam jedynaków, jak to piszecie, "innych" i takich "zwyczajnych" - nie
      ma reguły. Niektórzy z nich żałują, że są jedynakami inni sobie chwalą. Sama
      mam brata i nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Za to mój mąż jest
      jedynakiem i żałuje, że nie jest inaczej.
      Mój synuś do niedawna też był jedynakiem: szukałam mu na siłę towarzystwa, z
      różnym skutkiem, w końcu zapisałam go do przedszkola.
      Zdecydowaliśmy się na drugie dziecko z powodów, o których już pisałyście. I
      niedawno z mężem uznaliśmy, że braciszek jest dla niego największyn darem od
      nas i teraz musimy zrobić wszystko, aby byli dla siebie ważni i bliscy przez
      całe życie.
      I nie zdecydowaliśmy się na to z powodu braku pomysłu na dobre wychowanie
      jedynaka, bo nawet najlepsze wychowanie nie zastąpi najbliższej osoby. Wg
      mnie nie da się zmierzyć, czy łatwiej jest wychować jedynaka czy gromadkę
      dzieci. Bo w jaki sposób?
      Ciekawa jestem jak długo obowiązywać będzie moda na jedno dzieckowink) Bo akurat
      wśród moich znajomych jakoś się od niej odchodziwink

      Alicja
      • paulinapaulinapaulina Re: Jedynak czy nie??? 19.07.03, 23:18
        mausi12 napisała:

        > Ja tez to zauwazylam,ze duzo ludzi nie ma dzieci,albo maja jedno.Moze
        > uwazaja,ze jedno dziecko to luksus?Na poczatku na pewno nie jest latwo z
        > dwojgiem dzieci,ale one rosna i kiedys nie zostaniemy sami.Nie wiem czemu
        > ludzie nie chca dzieci.

        A ja wiem. Dawniej (chociaż wcale nie tak dawno, bo rzecz tyczy naszych babć i
        dziadków) posiadanie licznego potomstwa było biologicznie uzasadnione. Po
        pierwsze, nie istniały skuteczne metody regulacji poczęć, więc dzieci pojawiały
        się niejako "przy okazji". Po drugie, duża liczba potomków gwarantowała jakiś
        byt na starość. Dzieci miały moralny obowiązek utrzymywania swoich starych
        rodziców. Teraz, na skutek rozwoju cywilizacyjnego, w sferze posiadania
        potomstwa pojawiło się zjawisko planowania. Odkąd wprowadzono emerytury,
        problem z zabezpieczeniem na starość też przestał istnieć. Kto wie, czy model
        2+1 nie byłby popularny już wcześniej, gdyby poprzednie pokolenia miały takie
        możliwości jak my obecnie? Dlatego mnie osobiście nie dziwi, że ludzie nie chcą
        = nie potrzebują mieć wielu dzieci. Poza tym, nie ma co ukrywać, w porównaniu
        do ofert dzisiejszego świata, dziecko nie jest już wystarczająco atrakcyjne.
        Podróże, smak zwycięstwa, władza nad ludźmi, praca społeczna, internet,
        emancypacja contra pranie pieluch? Co to w ogóle za alternatywa??

        alicjaso napisała:

        > Ciekawa jestem jak długo obowiązywać będzie moda na jedno dzieckowink) Bo
        akurat
        > wśród moich znajomych jakoś się od niej odchodziwink

        Z powodów, o których napisałam wyżej, myślę, że posiadanie jedynaka nie jest
        modą i jak moda nie przeminie. Doświadczenie krajów europejskich wskazuje, że
        stale utrzymujący się wzrost PKB idzie w parze ze zmniejszaniem się chęci
        społeczeństw do rozmnażania. Można ubolewać nad tym, albo cieszyć się... Jak
        kto woli. smile

        Paulina
    • mamajulii Re: Jedynak czy nie??? 19.07.03, 16:26
      Cześć!!!
      Ten temat jak najbardziej dotyczy mnie i mojej córki. Od dłuższego czasu córka
      chce rodzeństwo a konkretnie siostrzyczke. Codziennie mnie wypytuje kiedy
      urodzi się dzidzia? Dlatego przekonałam męża i staramy się o drugie dziecko.
      Julia jest bardzo opiekuńcza i kocha małe dzieci i zrobiłabym jej krzywdę
      gdyby nie miała rodzeństwa. Jesteśmy w trakcie starań i mam nadzieję że
      doczekamy się maleństwa. I że, Julia nie będzie jedynakiem.
      Pozdrawiam serdecznie
      • mausi12 Re: Jedynak czy nie??? 19.07.03, 22:16
        Moja tez jest opiekuncza,a jak widzi noworodka na zdjeciu to go najpierw
        caluje,a potem bierze zdjecie i przytula.My staralismy sie o ciaze 4
        miesiace.Musialam czekac az mi sie unormuja hormony po endoskopii,a to trwalo
        2 mies.,a potem okazalo sie,ze nie zachodze w ciaze,bo...owulacje mam nie w
        polowie cyklu tylko w 22-23 dniu.Bylismy w szoku z mezem jak zrobilam test na
        owulacje,ale na poczatku lipca sie udalo i w marcu bedzie dzidzia,a mam
        nadzieje,ze coreczka.Zauwazylam jeszcze jedna rzecz -moje dziecko ma tyle
        roznych zabawek,ale rzadko sie nimi bawi.Na poczatku myslalam,ze poprostu nic
        moje dziecko nie interesuje,ale potem odkrylam,ze poprostu chce innego dziecka
        do zabawy.Balam sie troche tej ciazy,bo przy pierwszym dziecku okropnie
        wymiotowalam,mialam caly czas mdlosci do 5 mies.ciazy.Wiem co przeszlam i
        troche sie balam,ale wytrzymam i tym razem,a napewno jeszcze zadam pytanie na
        tym forum jak sobie radzilyscie z mdlosciami.
    • kaja04 Re: Jedynak czy nie??? 20.07.03, 07:22
      Mam dwie coreczki, 2 lata i 3 lata. Swietnie sie razem bawia, z takim czystym,
      radosnym usmiechem na twarzy. Jak jedna spi, druga do niej zaglada i teskni.
      Swietnie sie rozumieja, tworza swoje slowa i serce mi sie topi z radosci jak
      na nie patrze tak razem. Jestem zwolenniczka duzej rodziny. Wiem ze w
      dzisiejszych czasach jest trudniej, ze edukacja kosztuje, ale to mnie nie
      przekonuje.
      Mam znajomych, 5-ro rodzenstwa od 30 do 18 lat. Jak oni sie spotykaja to
      wyczuwa sie ich jednosc, wspolnosc, dobre nastawienie jednego do drugiego. Ci
      starsi sami dawali sobie rade, studiowali, pracowali, teraz sa na stanowiskach
      i pomagaja rodzicom w wychowaniu mlodszego rodzenstwa. Swietnie razem zartuja,
      i patrzac na nich zaluje ze mam tylko jedna siostre. Wiem, ze to nie regula,
      sa rodzenstwa bez takich wiezi ale....
      Mysle ze dzieci wychowywane w wiekszej rodzine maja wieksza siele przebicia,
      lepiej daja sobie rade i daza do celu. Ucza sie od siebie nawzajem.
      Znam jedynakow nastolatkow, ktorzy laske robia ze zjedza obiad i jeszcze nie
      odniosa talerza - choc to nie regula, ale tak jakos mi sie przytrafilo
      zauwazyc.
      Fakt, dziecko musi dzielic sie rodzicami z rodzenstwem ale w zamaian ma
      towarzystwo. Ma kompanow do zabawy i zwierzen.
      Moja mama (jedna z 5-rga rodzenstwa, w ktorym czworo jest po studiach) czesto
      opowiadala nam o zabawach jakie sobie wymyslali, o tym jak bylo wesolo, jak
      dzielili sie obowiazkami i jak sobie pomagali. Teraz nadal moze liczyc na
      pomoc braci. Ja mam duzo kuzynow z ktorymi wyrastalam, mile wspomnienia i
      troche niemilych tez, ale fajnie bylo.
      Patrze jak moje dzieci sie razem bawia, jak nawzajem sie czasami pokloca, jak
      o siebie dbaja. Wystarczy im swoje towarzystwo, nie szukam im kolegow i
      kolezanek do zabawy. Mam jeszcze siostrzenice w wieku moich dzieci i we trojke
      stanowia swietna grupke.
      Teraz gdy dzieci zajma sie soba ja moge cos zrobic w domu czy nawet poczytac.
      Jest to swietny uklad. Dlatego ze miedzy dziecmi jest taka mala roznica wieku
      traktuje je tak samo. Starsza nie musi opiekowac sie mlodsza (chyba ze sama
      chce) i nie musi jej ustepowac, maja rowne prawa i jakos sobie radza.
      W przyszlosci chcialabym miec wiecej dzieci, ale na razie chce skupic sowja
      uwage na mojej dwojce.
      Mam siostre o rok starsza, jestesmy bardzo rozne, czasami sie nie rozumiemy
      ale zawsze mozemy na siebie liczyc. Teraz gdy obie jestesmy mamami mamy
      swietna nic porozumienia. Razem spedzamy sporo czasu i jest to milosc i
      przyjazn ktora nigdy sie nie skonczy bo zawsze laczyc nas beda wspolne lata i
      rodzice. Czasami sie poklocimy ale zaraz sie godzimy, co innego z kolezanka z
      ktora moglaby sie przyjazn skonczyc. Zaluje ze jest nas tylko dwie ale ciesze
      sie ze mam ta najblizsza osobe.
      Nie rozumiem dlaczego rodzice ktorzy moga miec dzieci decyduja sie na jedno
      dzicko, ale tez nie oceniam. Dlaczego pozbawiac swoje dziecko kogos
      najblizszego? Fakt, dziecko ma rodzicow, ale rodzenstwa nikt nie zastapi.
      Mozna miec kompana do zabawy w dziecnstwie i opoke w doroslosci. Milo tak
      zasiasc przy wigilijnym stole z duza rodzina, spedzac razem wakacje, dzielic
      sie radosciami i smutkami.
      Wiem, nie kazde rodzenstwo jest blisko zwiazane ze soba, ale w mojej rodzinie
      jest wiekszosc rodzenstw bardzo ze soba zwiazanych. Kocham moich wujkow i ich
      dzieci, i cenie moja rodzine ponad wszystko, moja siostre tez.
      To juz chyba wszystko co mam na ten chcialam na ten temat napisac. Troche
      szkoda mi jedynakow bo nie wiedza co traca (nie chce tu nikogo urazic). Dwoje
      dzieci wychowuje sie latwiej niz jedno, stac rodzicow na mniej ale czym jest
      brat lub siostra w porownaniu do rzeczy materialnych? Mysle ze w rodzinie
      gdzie jest wiecej niz jedno dziecko docenia sie bardziej prace i wysilek
      rodzicow, ma sie wieksze serce bo miesci sie w nim wiecej milosci. Pozdrawiam
      i zycze powodzenia.

    • ankagoz Re: Jedynak czy nie??? 25.07.03, 10:13
      Oj, aż łza mi się zakciła w oku. Też mam ten dylemat, ale moja Gabi ma 15 m-cy,
      może samo się rozstrzygnie. Co do mnie to ja mam braci o 7 i 9 lat młodszych,
      przyznam, że nie są mi bliscy - chociaż sama nie wiem. Dzieciństwo, też ciągle
      musiałam się nimi zajmować. A na początku byłam okropnie zazdrosna, aż
      wylądowałam w szpitalu. Co do jedynaka - "bo samo" - pytam a co jest złego w
      tym, że musi się nauczyć zająć sobą.
      Ale też zawsze chciałam mieć dwójkę dzieci, tylko się boję, że nie podołam
      fizycznie i finansowo.
      Dzięki za tak wspaniałe listy. Myślę, że takie przemyślenia są karzdej z nas
      potrzebne.
      Pozdrawiam Anka i Gabi
      • kasiakm1 Re: Jedynak czy nie??? 07.01.04, 17:23
        Chciałabym podnieść ten wątek bo właśnie mam dylematy. W tym roku skończę 32
        lata i mama 14 miesięczną Asię. No i zastanawiam się bo teraz rozsądnie myśląc
        była by dobra pora, jestem na wychowawaczym. Chciałabym żeby Asia miala
        rodzeństwo bo sama nie wyobrażam sobie życia bez mojego brata. Jeżeli miałabym
        się zdecydować to teraz bo później wrócę do pracy, więc trudno bedzie mi
        znów "wejść w pieluchy". A z dugiej strony nie czuję się w tej chwili na
        siłach - fizycznie mieć drugie dziecko, sama się nią zajmuję bo mąz w pracy a
        na bacie liczyć nie możemy. No i nie wiem bo to tak "chciałabym a boję się".
        Chciałabym GLOWNIE DALTEGO zeby moje dziecko mialo rodzeństwo.
        A jak Wy myślicie?? czy te które są jedynaczkami chciałyby żeby było inaczej??
        A co myślą mamausie które z rozsądku mają jedno dziecko? A co te co dwoje???


        • madzia.b2 Re: Jedynak czy nie??? 08.01.04, 08:31
          chyba nie ma odpowiedzi na pytanie :jedynak czy nie?". Ja mam rodzeństwo, ale
          nie czuję się jakoś specjalnie z nimi związana. Mieszkamy daleko, rzadko się
          widujemy. tak naprwdę bardziej czuję się związana z przyjaciółką (taka
          prawdziwą od serca). Mój mąż jest jedynakiem i twierdzi, że nigdy nie nie czuł
          potrzeby posiadania rodzeństwa. A o rodzeństwie dla swoich dzieci mówią głównie
          te moje koleżanki, które są jedynaczkami. Wydaje im się, że mieć rodzeństwo to
          konieczność, a ja wcale tak nie uważam i moja dzidzia będzie jedynaczką.
          Mysle, że to jakie dziecko będzie to kwestia wychowania a nie obdarowania
          rodzeństwem.
    • kapitannemo1 Re: Jedynak czy nie??? 08.01.04, 13:51
      Jestem jedynaczką i nigdy nie cierpiałam z tego powodu.Nigdy też nie chciałam
      mieć rodzeństwa i nie czułam się samotna.Rodzice poświęcali mi tyle czasu ile
      potrzebowałam i nigdy nie płakali z tego powodu że muszą się ze mną
      bawić.Dzięki nim jestem osobą dobrze wykształconą, odnoszącą sukcesy w życiu
      zawodowym i prywatnym.
      Argument że należy mieć 3 dzieć, bo jak ci jedno umrze to zawsze jest dwoje
      pozostałych jest dla mnie śmieszny!!! Niedaleko mnie kiedyś spalił się dom, a
      w nim spłonęła trójka dzieci. Czy to oznacza, że to małżeństwo powinno mieć 5
      dzieci? Bo przecież mieli 3 a teraz nie mają?
      Teraz moją najbliższą rodziną jest mój mąż i córka (jedynaczka), nie rodzice i
      to naturalne, że oni kiedyś umrą, a wtedy mąż będzie przy mnie, nie rodzeństwo.
      Mam jeszcze jedno pytanie: skoro powinniśmy posiadać kilkoro dzieci,dlatego że
      kiedyś jedno z nich może umrzeć, to może powinniśmy też posiadać kilku mężów.
      Jak pierwszy umrze,to z boku będzie następny.
      Pozdrawiam!!!
      • kasiakm1 Re: Jedynak czy nie??? 08.01.04, 15:18
        Dzięki dziewczyny za te dwie odpowiedzi bo chyba takich mi trzeba było. Wczoraj
        były u mnie dwie koleżanki : jedna 8 tydz. ciązy druga z 5 tyg. dzieckiem i
        obie już myślą o następnym i to jak najprędzej bo "jedynakowi żle w życiu,
        smutno..." itp. No i smutno mnie się zrobiło bo ja nie myślę. Nie mam siły
        teraz na drugie, a pożniej wiem że może być za pozno. I co? i moja Asia
        będzie "nieszczęśliwą" jedynaczką? Aż się poryczałam. Gdybym się teraz
        zdecydowała na dziecko "z rozsądku" to bym się wykończyła chyba - mąż pracuje
        (ktoś musiwink a instytucji babci nie mamy . Więc jak przeczytałam odpowiedzi
        kapitannemo i madzi to naprawdę mi sie humor poprawił bo to znaczy że
        jedynactwo to nie koniec świata i że jedynacy są szczęśliwismile!! Nie mogę wiele
        pisać bo co napisze to Aska mi kasujesmile Dzięki dziewczyny za "rozgonienie mi
        chmur" Pozdrawiam serdecznie

        Kasia i 14 miesieczna Asia (jedynaczka)
        • uleczka26 Re: Jedynak czy nie??? 09.01.04, 11:21
          Ja jestem jedynaczką i cały czas bardzo pragnęłam mieć rodzeństwo jednak nie
          było mi to dane dlatego wiedziałam że w przyszłosci sama nie bede chciała miec
          jednego dziecka. Teraz jestem szcześliwą mamą 11 m-cznej Nadii i na sierpień
          spodziewam sie drugiego dziecka z czego ogromnie się cieszę.
          Oto moja dzidzia:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10059035
      • judytak Re: jak i kiedy o molestowaniu??? 12.01.04, 10:32
        mi się tam wydaje, że to, co to jest intymność, dzieci nauczą się "sami od
        siebie", poprzez przykłady i życie codzienne

        o czym trzeba rozmawiać, to raczej to, że jeśli dziecko czuje się niewygodnie z
        jakimś dorosłym z jakiegoś powodu, może i powinno zaprotestować, głośno
        krzyczeć, opowiedzieć o tym mamie itp.

        pozdrawiam
        Judyta
      • judytak Re: Jedynak czy nie??? 12.01.04, 10:44
        kapitannemo1 napisała:

        > Rodzice poświęcali mi tyle czasu ile potrzebowałam i nigdy nie płakali z tego
        powodu że muszą się ze mną bawić.

        jednak całkiem co innego jest zabawa z mamą a zabawa z bratem/siostrą (zabawa z
        dorosłym a zabawa z innym dzieckiem)

        Dzięki nim jestem osobą dobrze wykształconą, odnoszącą sukcesy w życiu
        > zawodowym i prywatnym.

        co zależy od jakości rodziców, a nie od liczby ich dzieci
        (moi pradziadkowie mieli jedenaścioro dzieci, byli ludźmi biednymi, pradziadek
        rzemieślnik, prababcia była służąca, wszystkich wykształcili, zgodnie z
        możliwościami intelektualnymi dzieci, od profesora uniwersyteckiego do mistrza -
        rzemieślnika)

        > Argument że należy mieć 3 dzieć, bo jak ci jedno umrze to zawsze jest dwoje
        > pozostałych jest dla mnie śmieszny!!!

        dla mnie też, nie ma co nawet o tym mówić

        > Teraz moją najbliższą rodziną jest mój mąż i córka (jedynaczka), nie rodzice
        i to naturalne, że oni kiedyś umrą, a wtedy mąż będzie przy mnie, nie
        rodzeństwo.

        mąż może ci współczuć wtedy, ale dla niego utrata teściowej, to nie to samo, co
        dla ciebie utrata matki, nie może też z tobą rozpamiętywać sceny ze wspólnego
        dzieciństwa

        > może powinniśmy też posiadać kilku mężów.
        > Jak pierwszy umrze,to z boku będzie następny.

        jak ci mąż umrze, możesz znów wyjść za mąż (jak chcesz)
        jak ci dziecko umrze, a będziesz miała już 50 lat, nie możesz znów dziecko
        mieć, nawet jakbyś chciała

        > Pozdrawiam!!!
        też pozdrawiam, i powiem tyle: ja mam dzieci, bo lubię mieć dzieci
        i myślę, że nie powinno się mieć żadnego dziecka z żadnego "rozsądnego powodu"
        (ani, żeby zapewnić dziecku rodzeństwo, ani, żeby nie trzeba było iść dop
        pracy, ani, żeby mąż nie odszedł itp. itd.)

        Judyta
    • natalii11 Zdecydowanie nie 09.01.04, 23:37
      Jestem matką trójki dzieci i z mojego doświadczenia wynika, że lepiej jest mieć
      rodzeństwo. Chociaż długo do tego dojrzewałam , mój najstarszy syn doczekał się
      brata ,gdy miał 7 lat. Zawsze wydawało mi się , że decydując się na kolejne
      dziecko coś mu zabiorę w sensie emocjonalnym ale także i materialnym. W pewnym
      momencie mój instynkt macierzyński okazał się silniejszy a i mój syn bardzo
      pragnął mieć braciszka, 4 lata później przyszła na świat nasza córeczka. Teraz
      jesteśmy wspaniałą rodziną, nie da się opisać radości jakiej doświadczają
      dzieci przebywając ze sobą , tego jak się kochają. Zauważam tylko dużą róznicę
      pomiędzy zachowaniem najstarszego syna ,który długo był jedynakiem , pomimo
      tego ,że zawsze był uczony dzielenia się z innymi itp. zachowań, to w
      sytuacjach kryzysowych najpierw myśli o sobie, natomiast młodszy syn zawsze
      pamięta o swoim rodzeństwie. Przede wszystkim dzieci łatwiej się wychowuje ,
      uczą się od siebie, a jedynak zadręcza rodziców, istnieje problem rywalizacji i
      inne. Osobiście bardzo się cieszę ,że mnie oświeciło i mam więcej dzieci ,
      czasami tylko żałuję , że tak późno.
      Pozdrawiam
      Iwona
    • tamara73 Re: Jedynak czy nie??? 10.01.04, 07:31
      Dziewczyny, uwazam to za jeden z najwiekszych dylematow wspolczesnej kobiety,
      i dawno chcialam napisac cos na ten temat. Tak sie teraz porobilo ze kazde
      dziecko to ogromne zachwianie finansowe w rodzinie, i tak jest na calym
      swiecie, chyba ze rodzice oboje maja swietna prace i pare lat ostro
      oszczedzaja zanim sie wezma za robienie dzieci, aby nie odczuc braku jednej
      pensji - a to jest najczesciej po prostu nierealne.

      Ja mieszkam za granica gdzie nie da sie ukryc zyje sie lzej niz w Polsce, ale
      mimo to obserwuje trend 'zaciskania pasa' gdy urodzi sie dziecko i
      dylemat 'czy miec nastepne' co niechybnie oddali w czasie powrot kobiety do
      pracy. W Polsce jeszcze dochodzi problem czy w ogole bedzie miala gdzie
      wrocic bo przeciez to paskudne bezrobocie. Sama wyszlam z opresji poniekad
      ulgowo - babcia przeszla na wczesna emeryture gdy urodzil sie pierwszy synek i
      moglam wrocic do pracy prawie od razu, praca zreszta 'ludzka' i prawie zawsze
      o 16-stej bylam juz w domu. W maju urodze drugiego chlopca i firma zgodzila
      sie abym po 2-miesiecznym urlopie pracowala na pol etatu przez reszte roku.

      Zanim zaszlam w ciaze po raz drugi, zastanawialam sie czy sie na to zdecydowac
      ale gdy poobserwowalam jak moj synek lgnie do innych dzieci to nie mialam
      wiecej watpliwosci. I wiecie co? Ostatecznie przekonalam sie podczas urlopu
      w Polsce w ubiegle lato gdy zobaczylam kilka bardzo zzytych rodzenstw ktorych
      rodzicom bylo moze bardzo ciezko z roznych powodow, w tym napewno
      ekonomicznych, ale w ich domach panowala radosc, milosc i zazylosc.

Pełna wersja