Czy Wasze dziecko tez nie odstepuje Was na krok??

23.10.07, 09:13
Witam,
Moj 13-miesieczny synek od wrzesnia zaczal chodzic do zlobka i niestety
zaczelo sie chorowanie. Od 2 tygodni jestem na zwolnieniu. Synek odkad zostal
ze mna w domu nie daje mi doslownie zyc. Pocczatkowo myslalam, ze jest
steskniony. Jednak jego zachowanie sie nie zmienilo w ciagu tego czasu. Nie
moge nic w domu zrobic, wszedzie jest on, jak usiade to on na kolana, jak
stoje to na rece i caly czas marudzi. Jestem juz wykonczona fizycznie i
psychicznie. Wiem, ze jak zsotaje z mezem w ogole nie ma tego problemu potrafi
sie zajac soba dluzszy czas. Chcialam zaznaczyc, ze synek nie byl
przyzwyczajany tylko do przebywania ze mna i nigdy to nie stanowilo wiekszego
problemu. Nie wiem co mam myslec o jego zachowaniu, prosze o rade.
Pozdrawiamsmile
    • traganek Re: Czy Wasze dziecko tez nie odstepuje Was na kr 23.10.07, 09:26
      To chyba normalny etap rozwoju, że dziecko ciągle chce być z matką.
      Ja mam bliźniaki, które mnie nie odstępują i nie narzekam
      • agzo Re: Czy Wasze dziecko tez nie odstepuje Was na kr 23.10.07, 09:48
        Coz innego mi pozostaje jak tylko pogratulowac Ci bycia wspaniala i cierpliwa
        matka. Aczkolwiek nie wydaje mi sie, zeby blizniaki w ogole nie bawily sie ze soba.
        Pozdrawiam
        • sandra00 no widzę że ktoś ma ten sam problem !!! 23.10.07, 10:21
          Mój synek gdy miał 6 miesięcy został z opiekunką i od razu się do
          niej przyzwyczaił nie było żadnych problemów , ponieważ nie ma babci
          a to jest starsza pani , traktuje ją jak babcię !!! Problem zaczął
          się jak skończył 13 miesięcy , ponieważ już 3 miesiące chodzi na
          własnych nogach , kiedy wracam z pracy nie mogę zrobić nic , tylko
          chodzi za mną i na ręce na kolana i wogóle , obiad sprzątanie
          zapomnij jak go nie wezmę to tak ryczy że szok i trzyna się moich
          nóg - myślałam że może coś nie tak z opiekunką ale zauważyłam że ani
          opiekunka ani mój mąż nie mają takich problemów tylko do mnie się
          przyczepił , ja rozumiem że jestem mamą ale są jakieś granice !!!
          dochodzi do tego że mam syndrom zostawania z nim sama w domu ,
          wykończy mnie , teraz w weekend gdy byliśmy z mężem w domu nagle
          potrafił się sam zabawić w swoim pokoju , a jak jestem z nim sama to
          zapomnij !!! pozdrawiam Cię serdecznie i bądźmy dobrej myśli może to
          minie jeżeli to faktycznie taki etap i jak przeżyliśmy inne etapy
          ten też !!! napisz o postępach jeżeli się pojawią ....NO I SORRY ALE
          NIE WYSŁUCHUJ " MATEK POLEK " ............ bo każdy chce mieć trochę
          spokoju !!!!no fakt może ktoś jest zadowolony że tak uzależnia od
          siebie swoje dziecko , ale to nie wpływa dobrze na jego rozwój !!!
          TRZYMAJ SIĘ i TWÓJ BRZDĄC TEŻ , PAMIĘTAJ LEPSZY ZDROWY MAŁY
          TERRORYSTA NIŹ CHORY A SPOKOJNY !!!
          • agzo Re: no widzę że ktoś ma ten sam problem !!! 23.10.07, 10:33
            Dziekuje Ci!! Nawet nie wiesz jak mnie Twoja odpowiedz podbudowala psychicznie.
            Mam dokladnie ten sam syndrom co Ty i juz czasami plakac mi sie chce ze jestem
            wyrodna matka, ktora nie czerpie az tyle przyjemnosci z przebywania ze swoja
            pociecha co inni. Z perspektywy czasu stwierdzam, ze zadna praca mnei tak nie
            wykanczala jak spedzone z dzieckiem 9 miesiacy w domu, powrot do pracy byl po
            prostu dla mnie odpoczynkiem (psychicznym). Masz racje skro inne etapy jakos
            przezlylismy to ten tez trzeba bedziesmile
            Pozdrawiam cieplutko!
            • sandra00 Re: no widzę że ktoś ma ten sam problem !!! 23.10.07, 10:50
              Wreszcie ktoś normalny na forum - kto nie udaje !!! ja byłam 6
              miesięcy - ale to nic najbardziej wykańczało mnie wstawanie co 2
              godziny w nocy przez 12 miesięcy nawet jak chodziłam do pracy i
              karmienie ( oczywiście butelką ) karmienie piersią zakończyłam w
              pierwszym dniu , bo doprowadzało do depresji .Jak chcesz pisz na
              priv chętnie pogadam z kimś !! pozdrawiam
            • magdziak1 Re: no widzę że ktoś ma ten sam problem !!! 23.10.07, 11:20
              Ja też to znam!!!!
              Jak bym czytała o sobie!!!!
              U mnie pomogła (na krótko!) jedna niedziela tylko dla synka! Wszystko robiliśmy
              razem i przytulaliśmy się do oporu..... po kilku godzinach mały (13 mies.)
              zaczął bawić się sam zabawkami a ja mogłam zrobić coś dla siebie!! Ale
              następnego dnia znów wisiał mi na nodze..sad Chyba taki wiek!!
    • elaor_eo Re: Czy Wasze dziecko tez nie odstepuje Was na kr 23.10.07, 11:01
      Moja córka ma 2 i pół roku i też najchętniej nie odstepowałaby mnie
      na krok. Nawet do łazienki za mna chodzi. Nie ma znaczenia, czy Mąż
      jest w domu czy nie. Też jestem tym zmęczona i żyję nadzieją, że to
      kiedys minie smile To chyba normalny etap w zyciu dzieci, u jednych
      trwa krócej, u innych dłużej. A my - mamy - mamy prawo być tym
      zmęczone. Więc trzymajmy się dzielniesmile
    • big_andzia75 Re: Czy Wasze dziecko tez nie odstepuje Was na kr 23.10.07, 11:24
      podłączam się....maja pociecha też mnie nie odstępuje na krok (ma 14
      miesięcy)...szykuję sie do pracy to Młoda najchętniej by tylko na rączkach
      siedziała, wracam z pracy i znowu ....tylko na ręce i najchętniej wcale by z
      nich nie schodziłasmile)) a jak nie siedzi na rękach to trzyma się kurczowo
      nóg...razem z mężem się śmiejemy, że mam własnego cieniasmile)) acha nawet na
      spacerze (do tej pory sama chciała sama chodzić, teraz też tylko na rączkachsmile)
      chyba jakiś kryzys przechodzismile

      o dziwo nie zachowuję się tak siedząc z babcią, czy meżem????smile) czyli to ja
      tak na nią działamsmile
    • gosiap_01 Re: Czy Wasze dziecko tez nie odstepuje Was na kr 23.10.07, 12:08
      Ola (2 latka) też ciagle na mnie wisi już nie pamiętam od kiedy.
      Ale ostatnio jest coraz lepiej smile Dopóki mąż jest rano w domu sama
      się bawi jak tylko m wyjdzie do pracy przyczepia się do mojej
      nogi smile (Po powrocie z pracy też mama i mama, noce są najgorsze -
      mąż nie może jej nawet wziąć na ręce bo histeria od razu) Ostatnio
      zdarza jej się jednak na chwilę czymś zająć. U nas pomaga włączanie
      Oli we wszystko co robię - jak robię jedzenie to obok Ola stoi na
      krześle i używając swoich naczynek też coś gotuje (z płatków
      śniadaniowych); jak robimy pranie/ wieszamy to Ola zawsze pomoga,
      jak sprzątamy to Ola ma swoją ściereczkę i ściera kurze (staramy
      się wszystkie czynności zamieniać we wspólną zabawę). Ale swoją
      drogą też zdarza mi się stracić cierpliwość i zdenerwować na nią (a
      potem na siebie) i nie wierzę w istnienie matek - polek, które
      nigdy nie miewają gorszych dni, nigdy nie są zmęczone i nie tracą
      cierpliwości.
      • sandra00 nasi kochani mali terroryści !!!! 23.10.07, 12:25
    • vera-0 Czym intensywniej sie od niego opedzasz 23.10.07, 12:31
      tym intensywniej on do cebie przywiera.
      • 3xmama równowaga musi być! 23.10.07, 18:19
        A już myślałam, że z moją Martą jest coś nie tak. Ja nie pracuję,
        siedzę cały czas w domu zajmując się dziećmi. To znaczy starsza
        dwójka (13 i 10 lat) zajmuje sie soba i czasem małą. Mam chwilami
        dosyć tak bardzo, że chce mi się wyć. Przychodzi czasem babcia, ale
        Marta ma na nią alergię i wtedy nie schodzi mi z kolan nawet na
        chwilkę. Żeby cokolwiek załatwić muszę wychodzić z domu na kolanach
        i tak cicho, żeby tego nie zauważyła. Marta ma prawie 14 miesięcy i
        myślałam, że o wychowaniu dzieci wiem duzo. Guzik prawda! Ta mała
        terroryzuje mnie, swojego tatę i starsze rodzeństwo! Pewna mądra
        osoba powiedziała mi kiedyś, że żeby rozsądnie i z cierpliwością
        wychowywać dziecko trzeba znaleźć czas dla siebie.... trzeba
        odpocząć i spędzać czas z partnerem. Wszystko dla zachowania
        równowagi psychicznej. Mnie teraz strasznie brakuje takich "wolnych"
        chwil i wcale się nie dziwię, że narzekacie.....
        • agzo Re: równowaga musi być! 24.10.07, 12:18
          Myslalam, ze jak sie ma pierwsze dziecko to sa takie dylematy bo brak
          doswiadczenia etc. Ale Twoj wpis dowodzi na to jak rozne potrafia byc dzieci w
          koncu wychowalas juz dwojke!smile Takie wpisy podnosza na duchu, ze nie jestes sama
          ze swoimi problemami i daja sile, zeby przetrwac kolejny dzien. Zgadzam sie w
          100% ze rownowaga powinna byc zachowana tylko czasami brak chetnych do
          "przejecia" malego wariatuniasmile
          Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciukismile
Pełna wersja