Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka

24.10.07, 10:57
Spotkałam się z takim zdaniem: "Jeśli zrobię szybciej obiad, to będę
miała więcej czasu dla dziecka". W moim przypadku wygląda to
tak: "Jak dziecko zaśnie to będę miała czas ugotować obiad, a jeśli
nie zaśnie...no to będę głodna".
Jak to wygląda w Waszym przypadku - czy spedzacie czas generalnie z
dzieckiem, a inne obowiązki (pranie, gotowanie, sprzątanie) robicie
w wolnym czasie, czy odwrotnie: robicie co macie do zrobienia,
dziecko na przykład Wam towarzyszy, a jak skończycie, to się z nim
bawicie?
Mi osobiście szkoda dziecka, żeby się miało nudzić patrząc jak Mama
gotuje/sprząta. O prasowaniu mogę w ogóle zapomnieć, bo odkąd
raczkuje, to jest ciągle pod nogamiwink))))
Także czekam aż zaśnie i wtedy wreszcie....mogę posprzątać itpwink
Tylko że w taki sposób właściwie nie mam czasu dla siebie, no
ewentualnie wieczorami, ale wtedy to mam ochotę tylko paść na kanapę
i patrzeć w ścianę, ew. w tvwink
Także u mnie - CZAS WOLNY OD DZIECKAwink
    • krwawakornelia generalnie zajmuje sie dzieckiem, 24.10.07, 11:19
      jak odbieram go z przedszkola jestem przede wszystkim z nim, idziemy
      na dwor, rysujemy i bawimy sie, i wtedy mowie np. slonce malujemy
      jeszcze jednego ptaszka i idziemy kroic wyrzywa na obiad. Robimy to
      razem, chociaz czesto jest tak, ze jak naprawde duzo sie nim zajmuje
      po odbiorze z Przedszkola lubi tez sam sie pobawic. Nie wszystko moge
      robic z bakiem, rasuje z regula jak juz pojdzie spac.
      Ale tez nie zawsze bo wieczor to praktycznie jedyny czas kiedy mozemy
      sie razem z mezem wspolnie zrelaksowac.
    • jotemka Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 11:29
      Nie wiem, ile dokładnie ma Twoje dziecko, ale uwierz mi - długo tak
      nie pociągniesz. Wszystko też zależy od tego, czy chcesz być z nim w
      domu np 2 lata, czy wracasz niedługo do pracy. Jeśli na razie
      planujesz siedzieć z dzieckiem w domu, to proponuję Ci nie
      dopuszczać do sytuacji, kiedy chodzisz głodna/brudna/itd dopóki
      dziecko nie zaśnie. Dzieciak musi się uczyć żyć w nornmalnych,
      domowych warunkach, gdzie są i obowiązki i przyjemności, i czas na
      zabawę i na sprzątanie, a nie tylko sielanka w postaci bawiącej się
      z dzieckiem mamy. Szczególnie, że za rok będziesz chodzić po
      ścianach, jeśli nie zostawisz sobie odrobiny przestrzeni dla siebie.
      • bastet7 Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 11:32
        Córka ma ponad roczekwink Oczywiście nie jest tak ze chodze głodna,
        raczej chodziło mi o ujęcie pewniego zjawiska. Obiad robię,
        choćbymsmy miały to robić razem - ja przy garnkach, a ona raczkujące
        między nogami, zresztą póki co ją to bawiwink)
        • krwawakornelia nie bardzo widze gdzie lezy problem. 24.10.07, 11:42
          Jak maly mial 10 mesiecy stawialam go na stoleczku kolo zlewu, on sie
          babral ja mylam gary, potem on wisial na mnie w chuscie albo siadal na
          odkurzaczu i odkurzalismy, razem mopsowalismy podloge (wczoraj on
          prawie sam). Uwazam, ze dzieci powinny byc i brac udzial w pracach
          domowych, zeby zdawaly sobie sprawe z tego ile to pracy miedzy innymi
          smile.
          Ale stawianie sprawy najpierw gary potem dzieci uwazam, za lekka
          patologie.
          • jotemka Re: nie bardzo widze gdzie lezy problem. 24.10.07, 13:13
            krwawakornelia napisał:
            > Ale stawianie sprawy najpierw gary potem dzieci uwazam, za lekka
            > patologie.
            No bo nie mnożna przeginać w żadną stronę.
            ja tylko chciałam zauważyć jeszcze, że na razie autorka pisze o
            roczniaku, który pewno je jeszcze obiadki słoiczkowe lub swoje
            dziecięce zupki. Wtedy faktycznie można przekonać męża, żeby sobie
            sklecił jajecznicę a samemu wsunąć kanapki. Ale za moment obiad
            będzie musiał być codziennie, i to porządny, bo dziecka jajkami nie
            zapchasz. I wtedy, czy się chce, czy nie, przy garach trzeba stać.
            Ale i odpocząć trzeba.
            I dlatego zawód matki taki trudny jest smile)
            • kowalikm Re: nie bardzo widze gdzie lezy problem. 24.10.07, 14:58
              Ja też jakoś nie potrafię przystosować się do tego zawodu wink.

              Racja, jest to kwestia organizacji, pomysłowości, kreatywności itd.
              Ja i mąż pracujemy, Jaś w ciągu dnia jest z nianią. Wracam z pracy lekko
              padnięta, ale bardzo stęskniona. Staram się wynagradzać brzdącowi czas kiedy
              mnie nie było. Obiady bierzemy ze stołówki i jemy w domu. Dla nas gotuję w
              weekandy. Problemem są obiadki dla Jaśka....

              Szlag mnie trafia jak zbiera mi się w kuchni sterta garów czy góra rzeczy do
              prasowania. Z prasowaniem gorzej. W przypadku zmywania mam mały problem, bo
              ostatnio odkryliśmy cudowne urządzenie zwane zmywaką.
              Niestety tu też czasem jest problem - mały przychodząc od kuchni zaraz staje na
              drzwiczkach.

              Też nie radzę sobie, ale próbuję. Czasem trzeba odpocząć - wypić kawę jak piszecie.
              O kompie nie ma mowy, bo zaraz zaczyna się ciągnięcie kabla, który ciągnie się
              kawałkiem pokoju.

              Kojec czy łóżeczko i zabawki są bardzo dobrym pomysłem.
              Grunt to wymyśleć czasem bardzo głupią zabawę (acz oczywiście bezpieczną), aby
              dziecko zajęło się czymś, nie tracąc go jednocześnie z zasięgu wzroku.
              Moja niania opowiadała, że jak ona miała dziecko malutkie,a była sama w domu,
              nikt nie był w stanie jej pomóc, "przywiązywała" małą do swojej nogi i np.
              obierała ziemniaki - dziecko starała się czymś zainteresować. To może brzmi
              okrutnie, ale wiem że jest na tyle sprytna, że dziecko jej raczej nie płakało a
              ono robiąc co musi wiedziała, że jest bezpieczne.
              W przypadku małych dzieci są jeszcze nosidełka, które sprawdzają się nawet przy
              zmywaniu - sprawdziłam wink.
              Niestety są różne dzieci, niektóre potrzebują więcej uwagi.
              Ja mam to szczęście, że mój brzdąc jest wyjątkowo mało marudzącym dzieckiem,
              które potrafi się bardzo często sobą zająć samo.
              Do tej pory się uczę jak pogodzić prace domowe z wychowaniem dziecka.

              Płacz dziecka jest oczywiście przez dłuższy czas nie wskazany, ale na prawdę
              jeśli jest taka konieczność to zostawienie dziecka w kojcu na 3 min - nawet jak
              kwęka nie stanowi wielkiego problemu. Poza tym (mój mały przynajmniej) dzieci
              bardzo często "testują" opiekunów. Mowy nie ma żeby mój mąż jak się pojawi mógł
              małego odstawić na chwilę do łóżeczka. Ze mną przychodzi to łatwiej.

              Jaś ma już 16 miesięcy, sprawnie chodzi, wszystkim się interesuje i wszędzie
              (prawie) chce włazić.


              Życzę również i Tobie wytrwałości i powodzenia.
              • krwawakornelia To jest czesto kwstia organizacji 24.10.07, 16:33
                i wluzowania chyba przede wszystkim...
    • 1ewok Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 11:38
      o rany... to ja jakaś wyrodna jestem... z racji choroby córki jestem w domu, Mała właśnie śpi a ja jak widać piszę na forum, wcześniej załatwiłam wszystkie telefony, a za chwilę biorę kawę i czytam książkę. Jak Mała wstanie to się pobawimy, a potem zrobię coś do obiadu - marchewkę ja oberam, Mała ją podjada w całości i zabawy starcza na obranie przeze mnie ziemniaków. Jabłka na kompot ja obieram Mała je podjada... a jak robię mięso to "bawi się" w łóżeczku, które mam wstawione do kuchni -ulubiona zabawka, to magnesy nakejane na lodówkę.
      Kurześcieramy razem - ja szmatka na mokro, ona na sucho. Odkurzamy razem - ja odkurzam, ona próbuje mi go wyłaczyć, chowa sznur itd... generalnie uważam, że też jestem ludź, a nie robot i chwilkę dla siebie mieć muszę. Tym bardziej, że jak po powrocie z pracy bawiabym się tylko z Małą, to dom już byłby dawno zarośnięty kurzem, a na mnie można by było uczyć anatomii, gdyż Mała chodzi spać koło 23 uncertain a ja wstaję przed 6tą i nie wyobrażam sobie sprzątania w środu nocy...
    • loola_kr Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 11:51
      Ja pracuję więc mam bardzo mało czasu dla dzieci - po pracy cały
      czas poświęcam im. Oprócz zrobienia kolacji - zawsze staram się
      przygotować coś szybkiego. Jak już je położe spać to już jest po 9,
      składam tylko zabawki i mam czas dla siebie. Nie sprzątam, nie
      prasuję - nie muszę na szczęście.
      Wcześnej gdy nie pracowałam chodziłam na zakupy z dzieckiem (drobne
      na tzw placu), potem gotowałam obiad - najczęściej gdy dziecko
      spało. Nie poświęcałam całego czasu dla dziecka ponieważ uważam, że
      dziecko powinno umieć się samo bawić przynajmniej przez chwilę.
    • olamazur Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 15:25
      > Jak to wygląda w Waszym przypadku - czy spedzacie czas generalnie
      > z dzieckiem, a inne obowiązki (pranie, gotowanie, sprzątanie)
      > robicie w wolnym czasie, czy odwrotnie: robicie co macie do
      > zrobienia, dziecko na przykład Wam towarzyszy, a jak skończycie,
      > to się z nim bawicie?

      Gdzieś pośrodku smile Raz tak, raz inaczej; czasem sprzątam i gotuję
      z nim, innego dnia robię wszystko jak zaśnie.
      Z założenia staram się po pracy być tylko dla dziecka, a sprzątać
      jak zaśnie, ale np. wczoraj mały poprosił o Franklina na dvd. Trzy
      razy się upewniłam, że woli bajkę niż pobawić się ze mną i jak
      potwierdził, to ja myk - do prania i gotowania smile
      • gardeniaa Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 16:40
        jestem w stanie posprzątać przy dziecku, ale obiad już gotuje jak śpi
    • moninia2000 Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 18:15
      Tylko, ze Twoje dziecko jest jeszcze malutkie, skoro raczkuje, a
      wiec nie dziwne, ze wieksza czesc uwagi musisz na nim skupiacsmile
      Nasza malenka ma juz ponad dwa latka i teraz moge spokojnie gotowac,
      zagladajac czasem do Niej do salonu albo Ona "gotuje" ze mnasmile
      Zalezy od dnia, poniewaz wiele czasu z mala spedzam, sporo
      spacerujemy, bawimy sie, dlatego czasem odpadam i jak mam chwile to
      wole dla siebie ja miec..Choc zdarza mi sie, ze nagle czuje, iz Ona
      wyjakowo mnie potrzebuje czy potrzebuje towarzystwa i wtedy be
      znamyslu rzucam co mam do roboty i bawim sie, czytamy, rysujemy..
      Jak byla malutka byl to gl.czas wolny OD dziecka, bo malo spala w
      dzien, nie umiala i nie lubila sama byc ze soba, wiec..caly czas
      bylam z Nia.-)
      Teraz zaczynamy miec oddech, gdy potrafi bawic sie czy zajac czyms,
      a my mozemy ze spokojem robic inne rzeczy, choc zawsze blisko, bo
      nie wiadomo co mala wymysli.-P
      • kocianna Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 20:13
        Od zawsze wszystko robimy razem. Jak młoda była bardzo młoda, to była w nosidle
        na brzuchu, a ja wszystko z nią robiłam - piekłam ciasta, gotowałam itd (no,
        oczywiście, nie stałam z nią nad kuchenką, ale pierogi lepiłam czy warzywa
        kroiłam). Jak młoda raczkowała, to miała w kuchni szufladę do grzebania z
        rzeczami typu plastikowe miski i wałek do ciasta. Teraz Młoda ma trzy lata,
        pieczarki do zupy kroi ona (nożem stołowym), kanapki robi sobie sama, i w ogóle
        pomaga mi w kuchni jak może. Podłogę zawsze myłyśmy razem - ona mopem, ja za nią
        ścierką - może długo to trwało, ale zabawa była przednia, a plan wykonany. Teraz
        ma zresztą własną szczotkę, kuchnię, odkurzacz i takie tam (w wersji zabawkowej).

        Czystej zabawie - nie na dworze i nie związanej z obowiązkami domowymi -
        poświęcamy średnio 40 minut dziennie...
    • daga_j Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 24.10.07, 22:54
      Podobnie miałam dopóki mała nie skończyła 2 lat. Wówczas przestała sypiać w
      dzień i po prostu musiałam przy niej ugotować obiad. Inne prace jakoś wcześniej
      godziłam, widocznie sprzątanie ją bawiło gdy dostawała ściereczkę do ręki,
      nastawianie prania jest szybkie, a część rzeczy robiłam również jak obiad gdy
      spała. Pamiętam jak miała ponad rok i zmywałam naczynia a ta stała i trzymała
      mnie za nogawkę, była straszną przylepą i ciągle blisko mamusi. Niektóre
      niemowlaki potrafią patrzeć w ścianę albo na mamę siedząc grzecznie w leżaczku -
      moja nigdy taka nie była, gdy nie spała, musiała być zabawiana. Dopiero w
      okolicy 2 latek zaczęło to się zmieniać i ja się z tego cieszyłam. Teraz jest
      ponad 3 latką i już jest naprawdę fajnie, mogę przy niej zrobić wszelkie prace
      domowe i czasem wypić kawę smile Ale zaczęła też chodzić do przedszkola i staram
      się wówczas conieco porobić by popołudniu mieć też czas na zabawę tylko z nią. A
      żeby się nie nudzić to na dniach urodzę drugie dziecko i zobaczymy jak tym razem
      będzie! smile
    • deela a jak ja gotuje 24.10.07, 23:19
      piore albo robie cokolwiek w domu to moje dziecko sie nie nudzi
      a dlaczego mialby? on tez ma kupe rzeczy do zrobienia : gotuje: on uklada mi w
      garnkach <znaczy wali nimi o terakote i roznosi po calej kuchni>, kontroluje
      poziom zuzycia cebuli (wysypuje ja z woreczka) i sprawdza czy trzeba wyniesc
      smieci (czy da sie cos ukrasc ze smietnika i tym sie pobawic), w lazience jak
      wrzucam pranie pomaga mi segregowac ciuchy (zaklada je sobie na glowe albo
      miesza mi w "kupkach"), jak wieszam sprawdza czy nic nie zostalo w pralce
      (wklada glowe do pralki i kreci bebnem...) itd itd
      wszystko robimy razem, staram sie prasowac jak spi, bo probuje wkladac lapy pod
      zelazko
      maly ma rok, nie widze w tym nic zlego zeby za mna lazil, niech sie uczy ze nie
      kazda chwile musze poswiecac mu, ale ze w kazdej chwili moze mi towarzyszyc i
      nigdy go nie wygonie, raczej pochwale ze tak pieknie walna drzwiami od pralki, a
      co, niech sie bawi, przy mnie, bezpieczny
      a jak mlody spi albo drzema to ja mam czas dla siebie: al to sobie dluga kapiel
      wezme, a to pogapie sie w tv, ja tez musze odpoczac tym bardziej ze pracuje na
      caly etat
      • agnes0101 Re: a jak ja gotuje 25.10.07, 10:46
        Zgadzam się całkowicie z Jotemka :"Dzieciak musi się uczyć żyć w
        nornmalnych, domowych warunkach, gdzie są i obowiązki i
        przyjemności, i czas na zabawę i na sprzątanie, a nie tylko sielanka
        w postaci bawiącej się z dzieckiem mamy" i wszystko też zależy od
        wieku i charakteru dziecka, czy też przyzwyczajenia jego do pewnych
        warunków. Niektóre mamy poświęcając 100% czasu dziecku w pierwszych
        latach-roku jego życia, później często tu na forum biadolą że
        dziecko nie odstępuje je na krok, że nie mogą nic zrobić samego. JAk
        na mój gust więcej czasu wymaga opieka nad dzieckiem powiedzmy do
        roku-półtora. Nie zawsze potrafi się sobą zająć, trzeba bacznie
        obserwować też by nie zrobiło sobie krzywdy. Takie od powiedzmy 2-ch
        lat powinno już umieć zająć się czasami zabawą samodzielnie. Ja
        niestety pracuję i muszę robić też obiad, sprzątać, pracować. Jak
        dziecko było małe często w trakcie czynności w kuchni siedział
        poporstu w swoim krzesełku czy wcześniej bujawce i bawił się, czy
        przyglądał co robię, albo w trakcie z nim rozmawiałam czy śpiewałam.
        Dopiero po wspólnym obiedzie z mężem bawiliśmy się z nim wspólnie
        lub np jak trzeba było np poprasować to jedno się bawiło z dzieckiem
        drugie prasowało. Nie wyobrażam sobie bym miała wszystko robić
        dopiero po położeniu dziecka spać. Padłabym chyba po miesiącu. Teraz
        syn ma 3 latka i ładnie bawi się już sam. Gdy przychodzimy z
        przedszkola mały bawi się zabawkami, czasami ogląda bajki, a ja
        robię obiad który jemy wspólnie z mężem. Gdy trzeba coś uprać to
        dziecko w tym uczestniczy i ma przy tym świetną zabawę: wkłada do
        pralki a później wyjmuje i wiesza na suszarkę. Podobnie z
        odkurzaniem.
    • perse1 Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 25.10.07, 13:47
      moja weroniczka ma teraz ponad 2 latka-cały czas jestem z nią w domu i nauczyłam
      sie już jak wszystko pogodzić,choć początkowo było fatalnie,szczerze mówiąc
      najgorzej jak zaczynała chodzić ,właśnie na roczek-wtedy faktycznie była masakra
      bo nie można jej było spuszczać z oka z powodu wiecznego przewracania sie i
      walenia w głowę,chcąc coś zrobić wsadzałam ja do łóżeczka i dawałam np pisaki
      itd(wcześnie sie interesowała rysowaniem)oczywiście wszystko było pomazane, ale
      coś za coś.teraz po rannym śniadaniu jest z reguły chętna do samodzielnej
      zabawy-najczęściej rysuje, maluje a ja w tym czasie szybko robie obiad,potem
      razem sprzątamy,tzn ona usiłuje pomagać i wychodzimy na spacer,po spacerze
      wracamy do posprzątanego mieszkania i mamy gotowy obiad około 14 ej idzie spać a
      ja mam wtedy 2 godziny świętego spokoju dla siebie.Ale wiesz co ja nadal
      odreagowuje dopiero wieczorami, kiedy mała i maż już śpią, a mam co odreagowywać
      bo od 2 mcy coś jej odbiło i chodzi spać po 23-ej koszmar,wcześniej za nic nie
      uśnie-probowaliśmy już wszystkiego-chyba musimy przeczekać i dopiero wtedy padam
      na kanapę i oglądam wszystko co sie da,efekt jest taki ze zasypiam o 2 ej w
      nocy, no ale rano mała mi śpi do 9.30, więc jestem wyspana.często po południu
      wysyłam ja z tata np do dziadków,po to żebym mogła te 3 4 godziny pobyć sama w
      domu.trzeba mieć trochę wolnego od dziecka-koniecznie.pozdrawiam
      • lidiusz11 to wszystko zależy od dziecka 25.10.07, 14:19
        To jaki ma charakter (przede wszystkim)i w jakim jest wieku. Moja córka od
        urodzenia potrzebowała całej mojej uwagi. Już w szpitalu było widać, że ma
        charakterek. Owszem miała kolkę i przez to była nerwowa ale jest żywiołowym
        dzieckiem i nie usiedzi 5 minut w spokoju. A przy takim dziecku nie ma
        możliwości żeby coś zrobić. Jak podrośnie to owszem. Teraz ma 1,5 roku i dużo
        rzeczy robimy razem ale nie zawsze jest w dobrym humorze, żeby mi towarzyszyć.
        Czasami po prostu marudzi i nie da się nic zrobić. Mam porównanie z innymi
        koleżankami. Ich dzieci jak się położyło tak leżały, na macie edukacyjnej czy w
        łóżeczku (mówię o małym dziecku), a mojej nie interesowała karuzela i inne
        pierdoły. Moja w wieku 3,5 miesiąca zaczęła się przekręcać na brzuszek, w wieku
        6 wstawać a pierwsze kroki postawiła jak miała 8 miesięcy i tydzień. Uważam, że
        dzieci żywiołowe, z charakterkiem potrzebują więcej uwagi, częściej się buntują
        i nie zawsze da się z nimi coś zrobić. Jak dorosną to częściej uda się ich
        zainteresować czymś.
      • daga_j Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 26.10.07, 10:51
        Odnośnie tego pogorszenia w zasypianiu Twojej córki to zwróć uwagę co napisałaś,
        że mała śpi w dzień ok. 14, wstaje rano o 9:30, więc praktycznie nie jest bardzo
        zmęczona wieczorem, i im starsze dziecko to mniej potrzebuje snu to raz, dwa, że
        ma więcej ciekawych zabaw do zrobienia i nie chce zasypiać o 20. U nas gdy był
        problem z zasypianiem to zrezygnowaliśmy z dziennej drzemki, w ten sposób
        dziecko chodzi spać o 20. Aktualnie ma 3 lata 4 miesiące i śpi od 20 do 8 rano
        czyli pół doby. Bardzo nam ten rytm odpowiada.
    • an_ni Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 25.10.07, 14:54
      nie chce mi sie czytac wszystkich wypowiedzi bo sa za dlugie

      ale powiem ci jedno - masz ostatnia szansa na nauczenie sie prac
      domowych majac dziecko pod bokiem, jak zacznie chodzic to nic nie
      zrobisz big_grin
      prasowanie przy raczkujacym to pikus, jak tylko zacznie chodzic od
      razu lapki do zelazka i koniec prasowania
      gotowanie, zmywanie z dzieckiem ? za 2 lata to owszem

      z rozrzewnieniem wracam do czasow dziecka na poziomie podlogi
      owszem czesciej trzeba bylo odkurzac ale przynajmniej powyzej
      wysokosci stolu bylo bezpiecznie

      a gadki o obowiazkach dziecka za bardzo nie pasuja do roczniaka ...
      • jotemka Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 25.10.07, 18:08
        an_ni napisała:

        > a gadki o obowiazkach dziecka za bardzo nie pasuja do
        roczniaka ...

        jeżeli odnosisz się tutaj do mojej wypowiedzi, to myślę, że powinnaś
        ją przeczytać jeszcze raz ze zrozuieniem treści - nie "gadam" o tym,
        że roczniak ma mieć obowiązki, tylko że musi wychowywać się w
        normalnych warunkach, w których owe obowiązki występują.

        A tak od siebie - moje dziecko ma prawie 2 lata - jeśli muszę coś
        zrobić w domu, a na ogół muszę, to młody albo robi to ze mną, albo
        robi obok cokolwiek innego, na ogół bałagan, albo zdarza się cud i
        bawi się sam. Ostatnie na ogół nie występuje. I naprawdę nie mam
        wyrzutów sumienia, że robię przy nim obiad/pranie/sprzątanie gadając
        do niego, ale nie poświęcając mu 100% uwagi. Inna sprawa, że ja mam
        baardzo absorbjące i żywe dziecko i o odpoczynku przy nim nie ma
        mowy - dlatego muszę odpoczywać jak on śpi.
        Aczkolwiek jestem zdania, że dziecko nie będzie umiało się samo sobą
        zająć, jeśli nie będzie miało przykładu z góry - dopóki matka na
        oczach dziecka nie zajmuje się sobą i nie uważa prawa do tego za coś
        oczywistego, dopóty dziecko nie będzie rozumiało, że zajęcie się
        sobą na chwilę jest czymś normalnym.
    • joanna_poz Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 26.10.07, 09:22
      gdybym miała gotowac czas po zaśnięciu dziecka musiałabym to robić
      ok. 22:30-23 i jeść go chyba o północy... a to już - przynajmniej
      dla mnie -trąci wariactwemsmile

      priorytetem dla mnie jest czas z synem, jako że jestem mamą
      pracującą. aczkolwiek też w raamch zdrowego rozsądku.
      po powrocie z pracy ok. 17:30 robię obiad, zajmuje mi to 40-40
      minut - i krzywda się dziecka w tym czasie nie dzieje: bo albo
      towarzyszy mi w kuchni, bawiąc się i jednocześnie cos tam sobie
      opowiadając, albo bawi sie z tatą.
      niezjedzenia obiadu po 10 godzinach poza domem jakoś sobie nie
      wyobrażam.
      potem mam czas dla dziecka - mam to szczescie że innych prac
      domowych od poniedziałku do piatku poza obiadem nie wykonuję.

      w soboty bierzemy się wszyscy za generalne porządki w domu - i syn w
      tym, z dużą zresztą przyjemnością i zapałem, uczestniczy.
      i zapewniam - absolutnie się nie nudzismile
      • joanna_poz Re: Czas wolny-dla dziecka czy od dziecka 26.10.07, 09:24
        w pierwszym zdaniu powinno być: gdybym miała gotowac obiad...
Pełna wersja