5-latek nie chodzi do przedszkola...

02.11.07, 19:34
Hej e-mamy! Powiedzice mi czy ja jakajakos zle mysle czy cos... Ale
od poczatku.
Spotkalam dzis od wiekow niewidziana kolezanke z liceum, ma synka
prawie 5-letniego ktory od urodzenia przebywa wlasciwie tylko w
towarzystwie jej, meza no i od roku - rocznego braciszka. Dziecko
nie ma wlasciwie zadnych rowniesnikow w rodzinie, w tzw. sasiedztwie
tez nie za bardzo. Kolezanka mieszka w domku jednorodzinnym pod
Warszawa, sa tam w okolicy jakies dzieci ale nie ma raczej w
zwyczaju spotykania sie na placu zabaw, kazde dziecko spedza czas w
domu z niania albo po prostu chodzi (jest dowozone) do przedszkola.

Jak to jest, czy takie 4-5 letnie dziecko nie powinno juz chocby od
czasu do czasu uczeszczac na jakies zajecia z rowiesnikami? Chocny 2-
3 razy w tygodniu po kilka godzin? Ja rozumiem ze zabawa z mama czy
w pokoju pelnym super zabawek jest fajna, ale czy to dziecko czegos
nie traci jesli chodzi o jego rozwoj. Kolezanka uwaza, ze nie ma w
tym nic zlego - przeciwnie, byla oburzona moja sugestia ze dzieci w
tym wieku powinny sie juz troche socjalizowacwink. Twierdzi, ze ma
komfortowa sytuacje bo maz ma wlasna firme a ona moze zajmowac sie
tylko dziecmi i nie musi wozic ich do przedszkola ani zostawiac z
opiekunka.

Znacie podobne przypadki?
    • tiba1 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 02.11.07, 20:41
      Fajnie ze pojawil sie taki watek bo ja tez kiedys zastanawialam sie
      nad podobna sprawa,a mianowicie jestem mama dwoch chlopcow (w
      grudniu skonczcza 3 lata)i czesto znajomi czy poprostu obce osoby
      ktore spotykam na placu zabaw pytaja:a do przedszkola chodza???
      Niby jest to pytanie ale jednoczesnie jest w tym pytaniu taka
      pewnosc ze no jak to przeciez do przedszkola chodzic musza.
      Kiedy odpowiadam ze nie prowadzam chlopcow teraz, beda chodzic od
      wrzesnia przyszlego roku to tak niby rozumieja ale dziwne im sie
      wydaje ze nie uczeszczaja do tego przedszkola teraz .
      Sama jestem ciekawa co o tej sprawie myslicie wiec piszcie.
      Pozdrawiam
      • bobby5 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 02.11.07, 21:08
        Moim zdaniem dziecko powinno xhodzic do przedszkola, a nawet dobrego
        zlobka na pare godzin w tygodniu, moj synek ma 20 miesiecy i trzy
        razy w tygodniu chodze z nim na takie zajecia, gdzie maluchy bawia
        sie, ale mamy sa w pomieszczeniu, jest wspolny posilek itd.
        ale decyzje podejmuja rodzice i nie rozumiem tego wtracania sie w
        nie swoje sprawy, czasami ciesze sie, ze nie mieszkam w Polsce
        • pauli30 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 09:42
          > ale decyzje podejmuja rodzice i nie rozumiem tego wtracania sie w
          > nie swoje sprawy, czasami ciesze sie, ze nie mieszkam w Polsce

          O tym wtracaniu sie to jakby do mnie?wink
          Wierz mi, nie jestem typem osoby ktora komukolwiek narzucalaby swoj
          styl myslenia, po prostu postawa mojej kolezanki troche mnie
          zaskoczyla, i tyle, nie rwalam przy niej wlosow z glowy w zwiazku z
          tym, ze sama zajmuej sie dzieckiem i nie nazywalam jej wyrodna
          matkawink. Zasugerowalam tylko delikatnie, ze moze - dla dobra synka
          fajnie byloby go troche wypuscic do ludzi, i to nie bylo powiedziane
          wprost tylko tak miedzy wierszami. To kolezanka sie obruszyla, i mam
          wrazenie zareagowala tak, bo chyba troche dowartosciowuje sie swoja
          sytuacja, w stylu 'inne matki musza wysylac dzieci do przedszkola i
          pracowac, a ja mam tak dobrze, mam tak zaradnego meza, ze stac mnie
          na to by nie pracowac i moge poswiecic dzieciom caly swoj czas'. I
          to z kolei troche dotknelo mnie, bo choc moja corcia jest dopiero
          niemowlaczkiem, to pewnie wkrotce sama bede podejmowac decyzje typu
          niania czy zlobek - bo pracowac musze. No ale oczywiscie nie
          obrazilam sie na kolezanke, bo ja po prostu lubie i wiem, ze jest w
          gruncie rzeczy dobrym czlowiekiem i fajna osoba. Opisalam jej
          sytuacje na forum jako ciekawostke, temat do dyskusji.
        • titta Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 07.11.07, 15:49
          Na pewno nie kazde ´"dziecko powinno" - a przynajmniej dopuki
          socjalnie nie dojrzeje. Dla wielu maluchow to jest straszna trauma.
          Wiem bo sama takim maluchem bylam i na pewno nie ja jedna. Dla
          trzylatka dzien w obcym otoczeniu to moze byc wiecznosc: jeden sie
          bedzie dobrze czul i uwielbial inne dzieci, drugi dostanie cala game
          objawow nerwicy. Wszystko zalezy wiec od dziecka.
          Natomiast kontakt z rowiesnikami powinno miec, jak najwiecej.
          Pieciolatek jest juz na tyle duzy, ze powinien uczyc radzic sobie
          sam, bez mamy.
      • malabju Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 02.11.07, 21:09
        ja co prawda mam dopiero 1,5 roczne dziecko, i jest to moje
        pierwsze/jedyne dziecko więc wszystko przede mną, ja mam zamiar
        posłać do przedszkola jak najwcześniej swoją pociechę, ale jest to
        poddyktowane bardziej względami praktycznymi, ze względu na pracę
        nie jestem w stanie zajmować się nią cały dzień sama, babcie na
        dłuższą metę też odpadają

        jeśli zajmowałabym się tylko nią nie dzieląc obowiązków na pracę i
        na nią to myślę, że chodziłabym z nią przynajmniej na jakieś zajęcia
        kilka razy w tygodniu, ale też dlatego, że ona jest bardzo
        towarzyska i łaknie swoich rówieśników i innych osób, i tylko
        dlatego

        inna sprawa to moje osobiste doświadczenie przedszkolne,
        nie chodziłam do przedszkola dopiero do obowiązkowej zerówki, nie
        uważam żebym coś na tym straciła, kontak z rówieśnikami taż średni,
        bo za dużo tego wokół mnnie nie było
      • jakw Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 19:03
        Tiba, wyluzuj - jak pójdą do przedszkola za rok to nic się twoim
        młodziakom nie stanie. I tak nie będą mieć jeszcze 4 lat.
    • jj555 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 02.11.07, 21:45
      Jakby Twoja koleżanka posłała starszego do przedszkola to pewnie zacząłby
      chorować i zarażać również roczne dziecko - miałaby wtedy dużo więcej problemów
      na głowie, a wiadomo, że chore dzieci to największy problem.
      Moja kuzynka ma trójkę dzieci i od kiedy najmłodsze osiągnąło wiek przedszkolny,
      najstarsze zerówkowy to dopiero poszły do przedszkola i ma sajgon, bo właściwie
      zawsze któreś dziecko jest chore, mówi, że to bez sensu, że nic nie można
      zaplanować itp, itd., W zeszłym roku duuużo więcej czasu spędziły w domu niż w
      przedszkolu.
      • dorek3 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 02.11.07, 22:10
        Tyle że takiej sytuacji nie da się unikąć. Z małymi wyjątkami zawsze posłanie dziecka w grupę wiąże się z chorobami i zarażaniem rodzeństwa. Kiedys trzeba podjąc tę heroiczną decyzję.
        Ja ma 4-letnie bliźniaki.chodzą drugi rok do przedszkola. W zeszłym chorowali okropnie, praktycznie ciągle jakieś dziecko było chore. W tym roku jest juz lepiej aczkolwiek do ideału dużo jeszcze brakuje. Ciągle któryś ma katar, pokałsuje (obydwaj alergicy podejrzani o astmę oskrzelową).
        Przedszkole daje im ogromnie dużo. Jak duzo to widze teraz kiedy są obecni ciągiem dłużej niz kilka dni. Jak wiele się nauczyli, własnie tam a nie w domu (mogli by nie chodzić wogóle bo są dziadkowie)
    • asia0212 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 02.11.07, 22:03
      Na pewno przedszkole ma wpływ na rozwój dziecka i co do tego nie ma
      wątpliwości.Kontakt z rówieśnikami też uczy współżycia w grupie.Jednak nie
      znaczy to,że dzieci nie uczęszczające do przedszkola maja problemy m.in.w
      szkole.Też chętnie posłałabym moja 2 letnią córkę na zajęcia dodatkowe choćby
      kilka godzin w tygodniu,ale nie organizują czegoś takiego w moim
      mieście(70tys.mieszk.).W przedszkolach są takie przepełnienia,że strach posłać
      tam dziecko,bo gdzie nie słucham to matki narzekają na choróbska i tego sie
      obawiam.
      Moje starsze córki nie chodziły do przedszkola.Starsza radzi sobie w szkole
      nieżle,młodsza jest wzorową uczennicą chłonną wiedzy od kiedy pamiętam.Byłam
      na urlopie wych.3 lata i mogłam poświęcić jej mnóstwo czasu na zabawy i naukę.

      miłości moja...
      img218.imageshack.us/img218/2861/pict0007gf0.jpg
      • ewusia13 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 02.11.07, 22:45
        dziecko potrzebuje kontaktu z rówieśnikami!
        mojej przyjaciółki dziecko, bardzo bystre, grzeczne i zdolne (3,5 lata) poszło
        od września do przedszkola w którym pracuje.
        minęły 2 miesiące a on nie potrafi bawić sie z dziećmi, kurczowo trzyma sie
        ulubionej pani, widać jak bardzo jest niezaradny.
        gdybym nie widziała go w przedszkolu nigdy bym w to nie uwierzyła bo znam go od
        urodzenia, często sie widzimy, bawi sie z moim dzieckiem i uważałam ze to fajny
        dzieciak.
        dopiero spotkanie w grupie rówieśników pokazało, jak z niego (przepraszam za
        określenie) ślimok

        jak najbardziej jestem za przedszkolem! 5-latek powinien chodzić przynajmniej na
        parę godzin
        • an_ni Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 02.11.07, 23:36
          po raz kolejny czytam twoj post w ktroym wypowiadasz sie z wyrazna
          niechecia o dzieciach w przedszkolu
          mam nadzieje ze moje dziecko nie trafi na takie babsko
          no chyba ze jestes na przyklad taka kucharka albo zwykla wozna (i na
          to stawiam) i nie masz za duzo kontaktu z dziecmi
          • pauli30 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 09:28
            Slimok? A coz to za okreslenie?

            Moze wystarczyloby napisac, ze dziecko nie czuje sie poki co pewnie
            w grupie, nie zintegrowalo sie jeszcze i pewnie dlatego nie tryska
            energia w zabawie z innymi dziecmi tylko trzyma sie z boku...

            Wracajac do tematu. Ja rozumiem, ze choroby itd. Niemniej jednak
            sadze, ze wyslanie dziecka na zajecia w grupie rowiesniczej, np. 2
            razy w tygodniu po kilka godzin w takim przypadku byloby nie do
            przecenienia. Dziecko mialoby na codzien komfort w postaci obecnosci
            i opieki mamy, ale i regularnie stykaloby sie z rowiesnikami i
            uczylo zachowania, zabawy w grupie. Zwlaszcza, ze kolezanka i tak 2-
            3 razy w tygodniu zostawia dzieciaki z niania na pare godzin i
            jedzie do miasta. Moglaby przeciez zostawiac tylko mlodsze dziecko z
            opiekunka, a starsze zawiezc do takiej grupy, z tego co sie
            orientuje jest troche takich prywatnych placowek w'na godziny'
            Warszawie.

            Ja sama nie chodzilam nigdy do przedszkola i niby tez jestem
            zupelnie normalnawink. Poszlam dopiero do zerowki w wieku 6 lat, i
            jako dziecko bylam troche odludkiem, zreszta, zostalo mi cos z tego
            do dzis. No, ale mysle ze to w moim przypadku bardziej kwestia
            charakteru a nie wychowania, bo okres z mama wspominam cudownie,
            choc pamietam tez ze jednak brakowalo mi kolezanek, tak gdzies
            wlasnie w 4-5 roku zycia zaczelam zauwazac brak innych dzieci wokol
            mnie (mieszkalismy na wsi) z zazdroscia patrzylam na dziewczynki 'z
            miasta' ktore bawily sie na placach zabaw ze soba... eh,
            wpomnieniasmile))
        • mamaigiiemilki Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 13:47
          tez czytałam ten post kilka razy...to dziecko ma dopiero 3,5roku!a
          juz okreslenie "slimok", hmmmmm, mam nadzieje ze w przedszkolu do
          ktorego pojda moje corki nikt takich okreslen uzywac nie bedzie;
        • mama303 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 05.11.07, 21:36
          ewusia13 napisała:

          >> mojej przyjaciółki dziecko, bardzo bystre, grzeczne i zdolne (3,5
          lata) poszło
          > od września do przedszkola w którym pracuje.
          > minęły 2 miesiące a on nie potrafi bawić sie z dziećmi, kurczowo
          trzyma sie
          > ulubionej pani, widać jak bardzo jest niezaradny.
          > dopiero spotkanie w grupie rówieśników pokazało, jak z niego
          (przepraszam za
          > określenie) ślimok


          No to zdecyduj sie bo nie wiem czy warto wysyłać do przedszkola, z
          historii przytoczonej przez Ciebie wynika, że nie warto
    • bomba001 zascianek i brak wiedzy 03.11.07, 10:00
      1. dzieci powinny do przedszkola chodzic. przekonal sie o tym caly
      swiat, dziwnie badania poslich instytutow nie przedstawily takich
      wynikow jak swiatowych, europejskich i amerykanskich. Otoz dzieci
      chodzace do przedszkola rozwijaja sie LEPIEJ, lepsze maja wyniki w
      szkole, a te przekladaja sie na samoocene, wzrost inteligencji z
      zakresu emocjonalnej i lepsza pozycje w zyciu profesjonalnym, co
      skutkuje wiekszym zadowoleniem z zycia w ogole. czyli, reasumujac,
      jako dorosli sa SZCZESLIWSZY. czy nie jest to nasz target jezeli
      chodzi o wychowanie dziecka???? w wielu europejsich krajach, o
      bardzo wysokim poziomie nauczania (np luksemburg) dzieci chodza do
      przedszkola od 2 lat!!!! od razu sie podniosl poziom wiedzy jak
      koncza szkole. nikt nie krzyczy, ze taki maluszek etc. a czesto
      matki nie pracuja, odprowadzaja dziecko do przedszkola a nie
      zmuszaja do siedzenia w domu posrod zabawek i bajek - biedne
      dzieci...ale u nas "psychologowie" uwazaja, ze nawet 3 lata to za
      malo, bo to jeszze maluszek. nie badzmy kwokami.
      2. przedszkole to taka namiastka spoleczenstwa, tam dziecko
      wyprobowuje wiele zachowan spolecznych znajduje swoje miejsce w
      grupie uczy sie jak sobie radzic z emocjami. im dluzsza tego typu
      nauka, tym lepiej. uczy sie tez kooperacji- jednej z glownych
      miekkich zdolnosci koniecznej do zaistnienia na swiecie w dniu
      dzisiejszym. w zadnej innej sytuacji (tzn z rodziccem
      kontrolujacym, godzinke dziennie w piaskownicy z mama gadajaca na
      lawce) dziecko nie moze sie tego nauczyc- za mala grupa
      reprezentujaca rozne typy osobowosci "do cwiczen".
      moja kolezanka pracuje w szkolnej zerowce w prywatnej elitarnej
      szkole w elitarnej dzielnicy duzego akademickiego miasta.
      przychodzi tam wiele dzieci, ktore wczesniej do przedszkola nie
      chodzily, i troche takich, ktore chodzily. i ona wyraznie mowi: te
      z domku po prostu sa gorzej rozwiniete, maja problemy z akomodacja
      w grupie, wiele z tych dziec bogatych wyksztalconych rodzicow nigdy
      nie trzymalo pedzla w rece i nie wie jak prawidlowo trzymac kredke.
      orka na ugorze jak mowi. szkoda dzieciakow.
      3.jezeli chodzi o choproby, to dzieci musza sie kiedys wychorowac i
      na to nie ma lekarstwa (chyba, ze sa z rodziny wielodzietnej, to
      juz na ogol sa wychorowane). moja 2 letnia coreczka systematycznie
      sie zaraza od braciszka 6,5 letniego, ale coz, chyba nie moge go
      wypisac z zerowki czy szkoly. i powiem szczerze, nie przyszlo by mi
      do glowy.
      reasumujac: jestem jak najbardziej za wczesnym posylaniem dzieci do
      przedszkola (2,5 3 lata), mysle, ze wiele rodzicow (a szczegolnie
      matek) boi sie ze stana sie bezuzyteczne, ten brak opieki nad
      dziekiem, moze brak pracy chec udowodnienia, ze sa niezastapione
      zsprawia,e nie chca sie dzielic sie dzieckiem z nikim innym. chora
      postawa, ktora szkodzi dziecku.
      • kerry_weaver Re: zascianek i brak wiedzy 03.11.07, 11:14
        Zgadzam się ze wszystkim co napisała Bomba, nie na darmo w rejonach
        wiejskich, biednych, zaniedbanych to przedszkole działa cuda jeśli
        chodzi o wyrównywanie szans edukacyjnych.
        Dziecko 5-letnie spędzające całe życie w "złotej klatce" tylko z
        mamą i bratem-niemowlakiem (wiem bo mieszkałam na takim osiedlu z 2-
        latkiem, dzieci spotykały się jedynie w kościele i sklepie, poza tym
        każde z własnym placem zabaw za płotem bez kontaktu z innymi które
        tuż obok tak samo się nudziły) a pewno będzie miało problemy
        społeczne w zerówce i szkole.
        • mama303 Re: zascianek i brak wiedzy 05.11.07, 21:46
          kerry_weaver napisała:

          > Zgadzam się ze wszystkim co napisała Bomba
          A ja nie, dziecko nie uczęszczajace do przedszkola wcale nie musi
          mieć problemów w kontaktach społecznych po drugie puszczenie dziecka
          do przedszkola nie gwarantuje, że nie będzie ich miało.
          Ja pusciłam córcię do przedszkola ale nie uważam że jest to jakiś
          rarytas raczej konieczność
      • ik_ecc Re: zascianek i brak wiedzy 05.11.07, 21:16
        bomba001 napisała:

        > 1. dzieci powinny do przedszkola chodzic. przekonal sie o tym caly
        > swiat, dziwnie badania poslich instytutow nie przedstawily takich
        > wynikow jak swiatowych, europejskich i amerykanskich. Otoz dzieci
        > chodzace do przedszkola rozwijaja sie LEPIEJ, lepsze maja wyniki w
        > szkole, a te przekladaja sie na samoocene, wzrost inteligencji z
        > zakresu emocjonalnej i lepsza pozycje w zyciu profesjonalnym, co
        > skutkuje wiekszym zadowoleniem z zycia w ogole.

        Czy moge prosic o zrodlo?

        Bo ja mam np. badania, ktore wskazuja, ze nie ma takiej roznicy. Na
        tzw zachodzie jestem, badania znam tutejsze. Ponoc nie ma roznicy do
        jakiegos 10-11 roku zycia.

        Mam tez badania, ktore wskazuja ze szkola (nie przedszkole tylko
        szkola) ma negatywny wplyw na te wszystkie cechy, ktore wymienilas
        (samoocena, wiedza, poziom inteligencji, umiejetnosci socjalne,
        itp). Tzw. homeschooling (uczenie dzieci w domach)robi sie coraz
        popularniejszy. Nie oznacza to zamkniecia sie z dzieckiem w domu -
        sa inne opcje - ale bynajmniej przedszkole i szkola to nie jest
        szczyt wszystkiego co najlepsze...

        Moja corka do przedszkola (zwyczajnego) nie chodzi i nie pojdzie.
        Mamy jednak mnostwo znajomych z dziecmi w roznym wieku i z nimi
        spotykamy sie bardzo czesto, rowniez w wiekszych grupach. Znajomi sa
        wybierani przeze mnie bardzo selektywnie...
        • bomba001 Re: zascianek i brak wiedzy 05.11.07, 21:44
          nie mozesz prosic o zrodla, bo ich nie mamsmile) bylam pewna, ze
          pojawia sie pytania o zrodla. ot przeczytalam, stad wlasnie sie
          bierze np pomysl z wczesniejsza szkolna edukacja (tj w ramach
          wyrownywania szans od 5 rz). wiem tez z obserwacji wlasnych tudiez
          moich baaardzo licznych znajomych z dziecmi, naprawde wychowwanymi
          roznie. dzieci wychowywane w domu wyrozniaja sie baaardzo na
          niekorzysc i to we wszystkich dziedzinach.
          a moze to zalezy gdzie jestes? te badania o ktorych czytalam dot.
          krajow beneluxu francji i skandynawii, nie np usasmile)
          chodzi wlasnie o to, zeby nie dobierac dziecku znajomych
          selektywnie, tylko stworzyc mu namiastke spoleczenstwa, ze
          wszystkim dobrym i zlym, zeby sie nauczylo z tym zyc i wypracowac
          sobie odpowiednie postawy.
          bardzo wspolczuje dzieciom ktore nie chodza do przedszkola,
          naprawde. z powodow wyzej opisanych i tego, ze sa caly czas pod
          okiem rodzicow- chodzi o tych selektywnie wybranych znajomych...
          NB chodzi wlasnie o egzystencje w
          • ik_ecc Re: zascianek i brak wiedzy 05.11.07, 22:48
            bomba001 napisała:

            > a moze to zalezy gdzie jestes? te badania o ktorych czytalam dot.
            > krajow beneluxu francji i skandynawii, nie np usasmile)

            Wczesniej uzylas slowa "amerykanskie".

            > chodzi wlasnie o to, zeby nie dobierac dziecku znajomych
            > selektywnie, tylko stworzyc mu namiastke spoleczenstwa,

            Gdzie wszyscy sa dokladnie w jego wieku??
            Gdzie nad wszystkim kroluje jedna osoba, ktora nawet ich dobrze nie
            zna? Ktora czesto poznac ich nie chce, ktora denerwuja, ktora jest
            przemeczona i zestresowana, bo pilnowanie tlumu kilkulatkow jest
            zajeciem po prostu nienaturalnym?
            Gdzie wszystko jest robione na gwizdek?
            Gdzie nie maja prawa wyboru i decyzji wlasciwie na zaden temat?
            Gdzie nikt nie ma ochoty i czasu ich zrozumiec?

            To jest ta "namiastka spleczesntwa"?

            To ja sie ciesze ze mieszkam w innym spoleczenstwie...
            • hanna26 Re: zascianek i brak wiedzy 06.11.07, 00:40
              No, wybaczcie, ale dla mnie takie uogólniające sądy, typu "przedszkole rozwija, niechodzenie do przedszkola nie rozwija, biedne dzieci, które nie chodzą do przedszkola" itd. - to po prostu stek bzdur. O jakich badaniach, o jakich przedszkolach Wy mówicie?! Polskie, przeciętne państwowe przedszkole ma się tak do przedszkola na zachodzie, jak fotel do krzesła elektrycznego. Trzydziestka dzieci w grupie, wrzeszczące, znerwicowane baby (nie odważyłabym się o nich powiedzieć "panie nauczycielki") - osiem godzin w smrodzie i hałasie (okna przeważnie zamknięte na mur), czesto dzieciaki przez całą zimę nie wychylają nosa z budynku. Jedzenie gotowane w olbrzymich kotłach (spróbujcie ugotować coś "po domowemu" dla setki ludzi). Tak, tak, z całą pewnością zachodni badacze zajrzeli do polskich przedszkoli i na tej podstawie wysnuli swoje wnioski o wyższości wychowania przedszkolnego. Rzeczywiście, fantastyczne warunki rozwoju. Nauka życia, można powiedzieć. Tylko życia gdzie?
              Owszem, są przedszkola wspaniałe, (także państwowe) z cudownymi, ciepłymi, mądrymi osobami, prowadzone mądrze i z sercem. Tylko jedna zasadnicza uwaga - takie przedszkole trzeba znaleźć. Nie wszystkie takie są. A złe przedszkole może cofnąć dziecko w rozwoju, sprawić, że zamknie się w sobie, nabawi się lęku życia i niezdecydowania na długie lata. Dlatego właśnie twierdzenie, że "przedszkole rozwija" dla mnie jest po prostu bzdurą. Owszem, przedszkole może bardzo pomóc w rozwoju. Tylko wcale nie musi. Wszystko zależy od przedszkola - jak w życiu.
              A jeśli chodzi o główne pytanie wątku - uważam, że dziecko pięcioletnie powinno mieć kontakt z równieśnikami, z gromadą dzieci, uczyć się socjalizacji itd. Jeśli nie ma w pobliżu dobrego, sprawdzonego przedszkola, koleżanka powinna dowozić syna na jakieś zajęcia w klubie, domu kultury itd. Zebrać dzieciatych znajomych, jeździć na place zabaw. To wymaga większego zaangażowania, ale ostatecznie, od tego jest sie rodzicem.
            • bomba001 Re: zascianek i brak wiedzy 06.11.07, 15:29
              .Gdzie wszyscy sa dokladnie w jego wieku??
              Gdzie nad wszystkim kroluje jedna osoba, ktora nawet ich dobrze nie
              zna? Ktora czesto poznac ich nie chce, ktora denerwuja, ktora jest
              przemeczona i zestresowana, bo pilnowanie tlumu kilkulatkow jest
              zajeciem po prostu nienaturalnym?
              Gdzie wszystko jest robione na gwizdek?
              Gdzie nie maja prawa wyboru i decyzji wlasciwie na zaden temat?
              Gdzie nikt nie ma ochoty i czasu ich zrozumiec.<
              chyba troche przesadzilas, naprawde. w zyciu jest tak, ze szystko
              sie zaczyna robic na gwizdek- przynajmniej w moimsmile)) nie moge
              decydowac o ktorej rozpoczynam pracy, nie moge decydowac kiedy sie
              kontaktuje z moimi kontrahentami, bo decyduja oni. nie decyduje o
              wielu sprawach i moje dziecko tez nie bedzie. to robienie
              wszystiego na gwizdek to po prostu zyciew w wspoleczenstwie. to nie
              chodzi o to w jakim, ale zycie JAK. nie moge wychowywac syna tak,
              ze bedzie mial zone, ktora za niego bedzie pracowac. bo nie chce.
              jezeli chodzi o decyzje, to tez mozliwosci sa tu ograniczone, tak
              jak moj syn ma wybor czy w czasie wolnym od zajec bedzie sie bawil
              z piotrusiem czy filipem, klockami czy farbami. podobnie ja i
              takiego zycia chce dla moich dzieci- moze wybrac prace, ale
              pracowac musi. jezeli chodzi o panie przedszkolanki to sa rozne,
              ale tez maja gorsze dni, tak jak mama tata i przyszly szef mojego
              syna. to sie nazywa akceptacja faktow i dostosowanie sie do regul,
              z poszanowaniem swojej indywidualnosci. i tego uczy przedszkole i
              szkola. i ja w to wierze, bo nienawidze osob niedostosowanych
              spolecznie. a dzieci w grupach moga byc w roznym wieku, naprawde.
              nie przesadzajmy.
              jezeli chodzi o to, ze to byly badania amerykabnskie to sie chyba
              zagolopowalam. jak pomyslalam, to jednak sobie przypomnialam, ze
              chodzilo o benelux.
              i moze dobrze, ze kazdy ma wybor. izolowania dzieci od spoleczenswa
              na pewno nie popieram.
              • ik_ecc Re: zascianek i brak wiedzy 06.11.07, 17:28
                bomba001 napisała:

                > chyba troche przesadzilas, naprawde. w zyciu jest tak, ze szystko
                > sie zaczyna robic na gwizdek- przynajmniej w moimsmile))

                Moze dlatego, ze chodzilas do przedszkola. wink <zart, zart>

                Moje zycie nie jest na *czyjs* gwizdek. Chwile mi zajelo zeby
                poszukac "niegwizdkowej" pracy, ale w koncu znalazlam. Wiem, nie
                kazdy ma taka mozliwosc. Ae nawet gdybym nie miala, robilabym
                gwizdkowa prace ze zrozumieniem dlaczego ja robie - a nie
                dlatego "bo musze", bo "takie jest zycie".

                > to robienie
                > wszystiego na gwizdek to po prostu zyciew w wspoleczenstwie.

                Jest roznica miedzy slepym stosowaniem sie do regul, a *rozumieniem*
                regul i stosowaniem sie do tych, ktore rzeczywiscie maja sens.

                Tego uczy rzeczywiste zycie, a nie przedszkole. I nie szkola. Szkola
                uczy wielu rzeczy, ale nie tego jak funkcjonowac w zyciu doroslym.
                Tego czlowiek sie uczy "nagle i niespodziewanie" kiedy w koncu
                opusci szkole. Ja sama doskonale bawilam sie w szkole i przeciagalam
                ja tak dlugo jak moglam (laaaata studiow). W szkole nauczylam sie
                klamac i robic uniki (dodam ze b. dobrze sie uczylam). Nauczylam sie
                brac odpowiedzialnosc tylko za siebie i bardzo nie podobalo mi sie
                zycie wymaga ode mnie brania odpowiedzialnosci za innych. Bylam
                rozczarowana ze szkolne reguly zycie ma w glebokim powazaniu. Bylam
                rozczarowana i zagubiona brakiem gwizdka.

                > jezeli chodzi o panie przedszkolanki to sa rozne,
                > ale tez maja gorsze dni, tak jak mama tata i przyszly szef mojego
                > syna. to sie nazywa akceptacja faktow i dostosowanie sie do regul,
                > z poszanowaniem swojej indywidualnosci.

                Z poszanowaniem swojej indywidualnosci? smile

                Zgadzam sie, ze przedszkole uczy "akceptacji faktow" i "dostosowania
                sie do regul", ale ta indywidualnosc w tym? smile Samo to, ze
                sie "akceptuje fakty" i "dostosowuje do regul" troszke te
                indywidualnosc temperuje, nie uwazasz?

                Zeby nie bylo - jestem za (niektorymi) regulami. Ale chce te reguly
                rozumiec a nie "akceptowac". W przedszkolu nie ma czasu na
                rozumienie - masz tak robic i juz. Pamietam moja zerowke i rozne
                wyszukane tortury jakie tam stosowano. Do dzis pamietam i do dzis
                nie rozumiem wielu rzeczy jakie tam mialy miejsce - nawet z mojej
                doroslej perspektywy.

                Pamietam tez "panie w zlym humorze" - bynajmniej nie dzialaly one
                dobrze na niczyja samoocene tylko nia mocno pomiataly. A, dodam,
                generalnie ja mialam lekko, bo z jakichs przyczyn nauczyciele zawsze
                mnie lubili (generalnie zawsze lubilam doroslych i starszych ludzi -
                w koncu wychowywala mnie babcia i prababcia). Z pania z zerowki
                dalej sie sobie klaniamy.

                > i tego uczy przedszkole i
                > szkola. i ja w to wierze, bo nienawidze osob niedostosowanych
                > spolecznie.

                Z tych znienawidzonych osob, ktore sa niedostosowane spolecznie -
                ile z nich NIE bylo w szkole?

                Czy moze nienawidzisz tylko niektore dzieci. wink

                > izolowania dzieci od spoleczenswa
                > na pewno nie popieram.

                Ja rowniez.
                Dlatego nie posle dziecka do przedszkola. wink
              • dan-uta Re: zascianek i brak wiedzy 07.11.07, 22:55
                Witam
                Jestem zdecydowanie za przedszkolem. Rodzice są zapracowani, często zmęczeni i
                nie zawsze mają czas dla swoich pociech. Jestem nauczycielką klas młodszych. W
                moich 20 osobowych klasach zwykle tylko kilkoro dzieci twierdziło, że rodzice
                czytają im na głos.
                W przedszkolu dziecko poznaje i odkrywa nieznany dotąd świat.
                W zabawie i zajęciach zdobywa doświadczenie, wspomaga rozwój i uczy się
                samodzielności.
                Chcę wspierac rodziców lub opiekunów w wychowaniu ich dzieci. Otwieram Klub
                Malucha, miejsce radosnej zabawy, gdzie dzieci mogą przebywac w dogodnych dla
                rodziców godzinach. Klub przeznaczony dla dzieci 2-6 lat. ZAPRASZAM
    • alpepe Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 11:00
      aż tak drastycznego przypadku nie znam, znam za to przypadek matki nauczycielki,
      której się zdaje, że dziecku się w przedszkolu dzieje krzywda.
      Jak dla mnie, to ta opisana przez ciebie kobieta bardzo krzywdzi swoje dziecko.
    • kubusiowa.beauty Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 11:32
      Dla mnie to logiczne!!!
      Po to są przedszkola aby dzieci do nich chodziły!!!!
      Nie rozumiem podejścia rodziców do sprawy, to kompletna ignorancja
      potrzeb dziecka!!!
      • lankal84 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 12:46
        mam 2 przypadki w rodzinie gdzie dizeci do przedszkola nie chodzily moze to za
        malo zeby stwia=erdzac ogolnie ale w ich przypadku to bylo zle rozwiazanie poniewaz:
        - teraz odstaja od rowiesnikow pod wzgkedem emocjonalnym i rozwoju psychicznego
        - nie potrafia wspolpracowac
        - dla mnie zachowuja sie jak dzikusy dzieci sa w wieku 9 i 12
        - w wiekszym grronie nei potrafia sie logicznie wyslowic
        - sa niesamoddzielne nie potrafia same znalezc sobie zajecia nauka
        idzie im z trudem
        - czesto choruja sa nieodporne na zawiania i zimno ciagle anigina przeeibienie
        dziecko powinno przebywac z dziecmi ale nei chodiz tu o male 2 godiznki to
        zamalo codzienni eprzedszkole rozwija motywuje i uodparnia na choroby wtedy
        wlasnie uklad odpornsciowy dziecka sie wyksztalca
    • mamaigiiemilki Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 13:52
      ja osobiscie tez jestem za przedszkolem, ale...
      nie uogolniajmy- znam dzieci, ktore do przedszkola nie chodził, a
      rozwijaja sie swietnie, maja dobry kontakt z innymi dziecmi,
      potrafia sie zachowac w roznych sytuacjach;
      za to bardzo im brakuje rowiesnikow, innych dzieci do zabawy- i
      chociazby z tego powodu warto posłac do przedszkola swoje dziecko;
      • bomba001 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 16:31
        a ja nie znam, choc znam dzieci ktore do przedszkola nie chodza:
        bardzo wrazliwe mamaisynki nadopiekunczych rodzicow, po prostu
        nieszczesliwe dzieci. w szkole mialay problemy, do
        dzis "indywidualisci" czyli osoby, ktor e nie znajduja przyjemnosci
        w zabawie z rowiesnikami.
        choc moze takie dzieci sa, nie przeczesmile)
        • ik_ecc Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 05.11.07, 21:21
          bomba001 napisała:

          > a ja nie znam, choc znam dzieci ktore do przedszkola nie chodza:
          > bardzo wrazliwe mamaisynki nadopiekunczych rodzicow, po prostu
          > nieszczesliwe dzieci. w szkole mialay problemy, do
          > dzis "indywidualisci" czyli osoby, ktor e nie znajduja
          > przyjemnosci
          > w zabawie z rowiesnikami.

          Ja nie chodzilam do przedszkola. Nie mam nawet rodzenstwa. Do dzis
          jestem "indywidualistka", czyli osoba, ktora nie idzie w ciemno za
          reszta owiec. Problemow w szkole nie mialam, mialam kolegow i
          kolezanki, nalezalam do osob lubianych. Rodzice bynajmniej nie sa
          nadopiekunczy, wychowywaly mnie prababcia i babcia.
          • bomba001 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 05.11.07, 21:54
            uff, nie napisalam ze wszystkie dzieci i dorosli maja problemy z
            grupa. to, ze nie idziesz slepo za tlumem nie ma nic wspolnego z
            przedszkolem. a tak powiedz naprawde, jak zapewniasz dziecku
            kontakt z grupa nie przeszkadzajac mu w tym i nie DOBIERAJAC mu
            znajomych?
            • ik_ecc Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 05.11.07, 22:40
              bomba001 napisała:

              > uff, nie napisalam ze wszystkie dzieci i dorosli maja problemy z
              > grupa. to, ze nie idziesz slepo za tlumem nie ma nic wspolnego z
              > przedszkolem. a tak powiedz naprawde, jak zapewniasz dziecku
              > kontakt z grupa nie przeszkadzajac mu w tym i nie DOBIERAJAC mu
              > znajomych?

              Dobieram znajomych. Sobie. Dzieci sa rozne. Rodzicow laczy wspolne
              spojrzenie na wiele spraw. Spotykamy sie wspolnie (rodzice +
              dzieci), w mniejszych i wiekszych grupach i w roznych miejscach. Raz
              w tygodniu mamy zarezerwowana sale (sala + plac zabaw), ale chodzimy
              tez na spacery do lasu, nad rzeke, robimy wyjscia do muzeow, knajp,
              na basen, do teatru, itp. Dwie kobiety mieszkaja na "hobby farm" i
              czasami chodzimy tam poudzielac sie w ogrodzie czy sadzie czy przy
              zwierzetach, albo sie poobijac - co kto lubi.

              Dzieci nie sa w jednym wieku - sa niemowlaki, sa nastolatki i
              wszystko pomiedzy - z mojego punktu widzenia jest to najpowazniejsza
              roznica - na niekorzysc przedszkola czy szkoly. Rodzice tez w roznym
              wieku, czasami sa tez dziadkowie. Dzieci maja wiec kontakt ze
              wszystkimi grupami wiekowymi a nie tylko dziecmi dokladnie w ich
              wieku. Mlodsze ucza sie od starszych, starsze ucza sie jak nie
              rozdeptac mlodszych.

              Dorosli bardzo rzadko ingeruja w to co robia dzieci, z reguly
              starsze dzieci przejmuja role rozdzielacza jesli jest awantura. Ja
              osobscie nie pamietam zebym musiala ingerowac. Natomiast musze kiedy
              corka spotyka sie wylacznie z rowiesnikami (np. na placu zabaw pod
              domem).

              Wg mnie rzucenie 2-3-4-latkow na zywiol, zeby "uczyly sie zycia"
              jest pomyslem niespecjalnie madrym. Dzieci powinny uczyc sie od
              kogos kto cos wie na temat zycia, a nie od rowiesnikow, ktorzy tak
              samo nic nie wiedza. Przedszkole jest bardzo sztucznym wytworem,
              zmojego punktu widzenia (i nie tylko mojego) sztuczniejszym niz
              wybrana grupa ludzi z ktorymi sie spotykam.

              • kanga_roo Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 06.11.07, 09:37
                ik_ecc, chyba sobie wydrukuję Twój post, bardzo mądrze napisałaś.
                ktoś kiedyś zacytował na forum indiańskie przysłowie "do wychowania
                dziecka potrzebna jest cała wioska". i rzeczywiście, twierdzenie, że
                dziecko powinno być w grupie rówieśników jest tak samo średnio
                trafione jak stwierdzenie, że dziecko powinno być z mamą w domu.
                uważam, że dziecko powinno mieć możliwość doświadczenia wielu
                sytuacji własnie w dzieciństwie, jedną z nich jest spotkanie z
                rówieśnikami. ale tylko jedną z nich.
                jedynak chodzący do przedszkola dalej pozostanie jedynakiem, ciekawe
                czemu nie słyszy się krytyki pod adresem par decydujacych się na
                jedno dziecko, a nie posyłanie dzieci do placówek wychowanie
                zbiorowego jest krytykowane powszechnie.
                chcę, żeby moje dziecko poszło do przedszkola. ale jeśli nie będzie
                mu to odpowiadało, nie zamierzam go zmuszać.
              • bomba001 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 06.11.07, 15:34
                ale to wszystko dzieje sie pod twoim nadzorem, jak dla mnie sie to
                nie liczy. nie zostawiasz dzieci nigdy bez osobistego nadzoru?
                jezeli chodzi o grupy wiekowe, to najczesciej dorosli nie sa
                problemem, jest ich duzo zbyt duzo dookola dziecka. problemme sa
                wlasnie rowiesnicy, w wielu przedszkolach bawia sie dzieci kilku
                grup razem i to jest oki. ciesze sie ze nie ma wsrod nich
                nastolatkowsad( na razie. sorki, ale ja sie z toba nie zgadzam, ani
                troche, nie chodzilas do przedszkola wiec nie wiesz, ze to po
                prostu fajna zabawa, moj syn uwielbia chodzic do przedszkola, moa 2
                letnie corka w nim zostawa . dlaczego mam ich tego pozbawiac???
                • ik_ecc Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 06.11.07, 16:50
                  bomba001 napisała:

                  > ale to wszystko dzieje sie pod twoim nadzorem, jak dla mnie sie to
                  > nie liczy. nie zostawiasz dzieci nigdy bez osobistego nadzoru?

                  Zostawiam.

                  Opisanych przeze mnie spotkan tez nie nadzoruje. Corka znika z
                  innymi dziecmi, czesto nie mam pojecia gdzie jest i co robi,
                  zwlaszcza kiedy jestesmy w lesie czy na ktoryms z gospodarstw. Jak
                  ma ochote to sie pojawia spowrotem, jak ma ochote to odchodzi. Nie
                  jest zmuszana do niczego - ani do bycia ze mna ani do bycia samej.
                  Sama podejmuje decyzje. Teraz jest w tej grupie na tyle ok ze bez
                  wahania zostawiam ja tam czasami sama jesli mam sprawe cos zalatwic
                  (ale generalnie mnie bawi spotykanie sie z tymi rodzinami, wiec
                  traktuje to jako cos dla mnie, a nie cos od czego chce uciec). Ale
                  doszla do tego stopniowo, nie wrzucilam jej w to na sile.

                  Czesto bawi sie tez z dziecmi po sasiedzku (teraz rzadziej bo te
                  dzieci chodza do szkoly, ale w lecie prawie codziennie) - dzieci sa
                  starsze (6, 8 i 9 lat, moja corka 2 lata) i tez tego nie nadzoruje.
                  Ja ogolnie daje corce duzo wiecej swobody niz wiekszosc znanych mi
                  mam. Doskonale tez bawi sie sama (chocby w ogrodzie) - tez jej na
                  rece nie patrze.

                  Chodzi tez na zajecia zorganizowane, zeby poznac "strukture".
                  Jakiestam spiewanie piosenek i potem jakis wysilek manualny. Bawi ja
                  to, wiec czemu nie.

                  > jezeli chodzi o grupy wiekowe, to najczesciej dorosli nie sa
                  > problemem, jest ich duzo zbyt duzo dookola dziecka. problemme sa
                  > wlasnie rowiesnicy,

                  Zgadzam sie. Problemem sa rowiesnicy. Grupa czysto rowiesnicza jest
                  tworem nienaturalnym. Rowiesnicy jako tacy sa ok, ale rownoczesna
                  izolacja od innych grup wiekowych jest nienaturalna.

                  Izolacja od doroslych jest nienaturalna - potem wszyscy sa zdziwieni
                  ze dzieci nie szanuja doroslych. Dzieci nie umieja sie po prostu do
                  doroslych odniesc. Caly fenomen "zdziczalych" nastolatkow, ktore ani
                  be ani me nie potrafia powiedziec do doroslych. Oczywiscie nie robi
                  sie to w przedszklu, tylko tam sie zaczyna. Robi sie to tak na dobre
                  w szkole - ktora ma te same problemy co przedszkole.

                  Starsze dzieci pozbawione kontaktu z mlodszymi gorzej ucza sie
                  wspolczucia, nie ucza sie opiekunczosci. Niedawno w kilku szkolach
                  w Kanadzie przeprowadzono bardzo prosty eksperyment - zapraszano
                  (regularnie) do klas matki z niemowletami. W tych klasach spadly
                  przypadki "bully" (dzieci ktore przesladuja inne dzieci).
                  Ogolnie znany jest tez fenomen tego, ze zeby sie czegos dobrze
                  nauczyc, najlepiej jest tego uczyc kogos innego. Kiedy starsze
                  dzieci ucza czegos mlodsze dzieci - same sie przy tym ucza. Ucza tez
                  jak uczyc (i nie przycisnac, bo mlode bedzie piszczec), albo po
                  prostu cwicza swoje umiejetnosci. Np. dzieci mojej sasiadki czytaja
                  bajki mojej corce, same przy tym cwiczac wlasna umiejetnosc czytania.
                  6-latka dlugo uczyla sie, ze moja corka nie jest zabawka (ciagle ja
                  chciala nosic, karmic, ubierac) - a moja corka uczyla sie wrzeszczec
                  zeby ja zostawic w spokoju.

                  Mlodsze dzieci lepiej ucza sie od troche starszych dzieci niz od
                  doroslych. Ale calkiem male dzieci potrzebuja miec doroslego, z
                  ktorym sa blisko zwiazane, do ktorego moga sie zwrocic. Nie musi byc
                  to matka. Moja corka ma kilka takich osob - od poczatku pilnowalam
                  zeby tak bylo. Ma 6 *solidnych* osob, z ktorymi zostaje bez
                  mrugniecia okiem + kilka innych, z ktorymi pewnie tez by bylo ok,
                  tylko nie mialysmy okazji wyprobowac. Ja od 6-tego mies corki
                  pracuje (na pol etatu).

                  Pani w przedszkolu nie jest w stanie miec bliskiej relacji ze
                  wszystkimi dziecmi. Mam kilka znajomych kobiet, ktore prowadza
                  przedszkole w domu. Z tego co mowia do 4-5 dzieci mozna miec bliski
                  kontakt, wyzej juz nie.

                  > w wielu przedszkolach bawia sie dzieci kilku
                  > grup razem i to jest oki. ciesze sie ze nie ma wsrod nich
                  > nastolatkowsad(

                  Dlaczego?

                  Natolatkowie to duza czesc spoleczenstwa. Dlaczego chcesz swoje
                  dziecko pozbawic tego doswiadczenia?

                  > na razie. sorki, ale ja sie z toba nie zgadzam, ani
                  > troche, nie chodzilas do przedszkola wiec nie wiesz, ze to po
                  > prostu fajna zabawa,

                  Sama nie chodzilam, ale przez kilka miesiecy pracowalam jako
                  pomocnik w przedszkolu, a przez dwa lata w szkole w najnizszych
                  klasach (4-5 latki). Napatrzylam sie na ten zachwyt na buziach
                  dzieci i na ich "samodzielnosc".

                  > moj syn uwielbia chodzic do przedszkola, moa
                  > 2
                  > letnie corka w nim zostawa . dlaczego mam ich tego pozbawiac???

                  Czy ktos Ci mowi ze masz pozbawiac? Kazdy robi to co uwaza za
                  stosowne i to na co ma mozliwosci.
                  • bomba001 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 07.11.07, 18:09
                    wiesz, masz racje, kazdy robi jak chce. ja sie po prostu z twoja
                    argumentacja nie zgadzam i nie mam czasu, bo po przyjsciu z mojej
                    pracysmile))( ktora uwielbiam choc musze ja robic na gwizdek, ale
                    przedszkole mnie do tego przygotowalo, choc niektorzy, ktorzy tam
                    nie chodzili musza szukac swojej drogi w zyciusmile)) zajmuje sie
                    dzicmi.
                    mysle ze jestes w innej sytuacji, nie kazdy rozumniem ma czas i
                    mozliwosci na objazdy po farmach zeby dzicku zapewnic odpowiedni
                    rozwoj. jak zobaczsyz na poczatek watku, to dzieci siedza z matka i
                    opiekunka, same. prosze, nie pisz,m ze to dobre dla dzieci, bo to
                    bzdura.
                    zagdzam sie, ze dziecko nie powinno TYLKO przebywac w grupie
                    rowiesniczej, ale jak napisalam w normalnym zyciu (tj z kontaktami
                    z osobami z sasiedztwa, rodzina, normalnym przedszkolu, gdzie
                    dzieci bawia sie nie tylko w grupach, ale tez miedzy grupami etc)
                    potrzeba przebywania w innych grupach jest zaspokojona. grupa
                    rowiesnicz jest tez potrzebna. niekt nie izoluje dzieci od
                    doroslych, nikt mi znany. to naprawde nie jest problem, wiec go nie
                    wymyslaj. nie bylo to tematem postu.
                    nie przesadzajmy, wychowuj dzici jak chcesz, ale warto sie trzymac
                    realiow.
                    od siedzenia dzieci z rodzicami ,korzy nie chca, nie moga dziecku
                    zapewnic odpowiedniego kontaktu z dziecmi na pewno lepsze jest
                    przedszkole.
                    moje dzieci uwielbiaja przedszkole, wiec musi byc fajnesmile) ja tez
                    je lubilam, podobnie jak wiekszosc znanych mi dzieci. jestesmy
                    normalni, moje dzieci tez. wiec opcja jest do przyjecia i nie
                    demonizuj.
                    ja przynajmniej koncze z dyskusja dla dyskusji, ja ci enie
                    przekonam, ty mnie tez, wiec zostanmy przy swoimsmile))
    • jakw Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 03.11.07, 20:25
      Oczywiście uczęszczanie na jakieś zajęcia (np.plastyczne czy
      muzyczne) młodemu by nie zaszkodziło, ale być może jest na razie
      zbyt skomplikowane ze względu na młodszego braciszka (albo
      przynajmniej tak się wydaje). A pozostawanie w domu wcale nie musi
      mu zaszkodzić - to tylko już od mamy i jej inwencji zależy.
      A w przyszłym roku i tak pójdzie do zerówki, więc bądź spokojna.
      • oliwciu Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 05.11.07, 16:59
        wiecie co, moja teściowa stwierdziła ostatnio, że marnujemy mojemy
        4,5 letniemu dziecku dzieciństwo puszczając ją (od roku) do
        przedszkola.I zajmuje sie w tej chwili codziennie prawie 2,5 letnim
        synem córki, bo jego mama zajmuje sie 4 miesięcznym bratem i nie
        radzi sobie z dwójką...
        • magda_em25 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 06.11.07, 16:04
          A moim zdaniem wszystko zalezy od dziecka
          od tegojakie ma usposobienie
          Moja corka prawie dwuletnia od zawsze ma kontakt z dziecmi,
          pomimo ze siedzi ze mna w domu, ale jest tak niesmiala, ze od tego
          miesiaca zaczelysmy chodzic na zajecia adapacyjne do przedszkola.
          Dla jej dobra zeby zaczela byc pewniejsza siebie.
          Ja natomiast jako dziecko do 5 roku zycia siedzialam w domu i nigdy
          nie mialam problemow z rowiesnikami. Zawsze bylam pewna siebie i
          latwo nawiazywalam kontakty.
          Takze mysle ze kazda matka zna swoje dziecko i wie co dla niego w
          danym momencie jest najlepsze.
    • ania1500 Re: 5-latek nie chodzi do przedszkola... 10.11.07, 01:33
      nareszcie ktos normalny mam identyczna sytuacje jak ta twoja
      kolezanka tylko ja mam corke ktora ma 4 lata,i nie chodzi do
      przedszkola bo sama powiedziala,ze nie chce a ja nie mam zamiaru jej
      zmuszac,nie ma w tym nic strasznego jescze sie nachodzi przez
      conajmniej 15 lat do szkoly.ja nie chodzilam do przedszkola i zyje
      szkoly skonczylam i wcale nie bylam gorsza od innych.ta mania
      zostawiania dzieci w zlobku,przedszkolu to nie potrzeba
      dziecka,tylko rodzicow,ktorzy musza zostawic dziecko pod opieka
      innych,bo sami pracuja, rozumiem,ok.ale nie wciskajcie kitu,ze to
      dla dobra dziecka,jest to usprawiedliwianie sie samemu przed soba z
      tego,ze nie opiekujecie sie sami wlasnymi dziecmi,a sumienie trzeba
      jakos uspokoic,niech kazdy robi jak mu pasuje jak sam czuje,po co
      uswiadamiac kogos ta kolezanka jest dorosla,urodzila dziecko i to
      ona bedzie o nim decydowac,bez niczyich rad.niech kazdy pilnuje
      swoich dzieci,tak bedzie najlepiej.
Pełna wersja