zabawki, ... potrzebne?

10.11.07, 21:19
skopiowanw z innego forum. Mam nadzieję, że autorka tego postu nie
będzie miała mi tego za złe. Czekam na opinie

"dziecko male NIE POTRZEBUJE PRAKTYCZNIE ZADNYCH zabawek! Ono tego
za dobrze nie rozumie. Nie widzi roznicy m.dzy. telefonem komorkowym
a zabawkasmile Zadowoli sie wszystkim, bo jest ciakawe swiata. A poza
tym-jak od malego nie jest otaczana sterta zbawaerk, to bedzie
szczesliwsze, bo nie bedzie skazana na ZNIEWOLENIE POSIADANIA!
bedzie od tego wolne.

przyklad z zycia-wzor dla mnie: moja kuznyka ma 2,5 letnia corke.
Ona wlasnie byla wychowana bez zabawek praktycvznie. Ma ich
doslownie kilka i to najprostszych. Nawety jak juz dziecko
rozumialao, i mowilo-nadal ne mialo kupowanych zabawek. Rodzice sie
z nia bawili (bawia nadal) w proste zabawy, a ona i tak sama wybiera
sobie "zabawki", czasem to jest kubeczek do picia, czasem pilkasmile
Ale nie sa to zadne konkretne zabawki. niedawno kupili jej "Mr
Potato"-taki ziemniak z buzia, do ktorej trzeba wkladac i wyjmowa
czesci twarzy. Dziecko to lubi, nieraz godzinami w to gra, ale to
jest bardzooo proste!! Jak jej sie to chowa, np. by cos zjadla, to w
ogole nie prosestujesmile

Jak sa w sklepie z zabawkai, pytaja co chcesz..? Ona bierze do
raczki rozne rzeczy, ale gdy pada pytanie kupic? ona nie chcesmile Nier
potrzebuje tego!!! Nie ma zaszczepionej dawki POSIADANIA CZEGOSlsmile
to jest genialne. bo ona chodzi ciaglle usmiechnieta, zajmuje sie
sobasmile"


    • bomba001 Re: zabawki, ... potrzebne? 10.11.07, 22:58
      no nie wiem, troche rozumiem, ale...
      ja zabawki dziecio kupuje. nie zadne fp etc, chyba ze mi czasem
      odbije. moja corka bawi sie zabawkami starrszego braciszka,
      zupelnie dla niej nieodpowiednimi. cos buduje, cos uklada (np
      baardzo regularne ksztalty z zakretek do pisakow, ktore najpierw
      zdejmuje...). maja duzo, uzywaja jak chca, niedrogich co prawda,
      ale na pewno bardziej rozwija zestaw kubeczkow i garnuszkow nic
      zlowik fp ze swiateelkami...ma mnostwo pluszakow (prezenty), ale
      spi tylko z dwoma. nigdy nie zdazylo mi sie zeby mnie dzieci
      naciagaly na cos, czasem biore synka do sklepu i mowie wybierz
      sobie samochodzik".
      troche jednak uwazam, ze warto dzieciakowm oslodzic dziecinstwo,
      ale bez przesadysmile)
      • ania1500 Re: zabawki, ... potrzebne? 10.11.07, 23:33
        to nie jest genialne,dziecko powinno miec zabawki,zreszta mysle,ze
        przyjdzie taki czas kiedy ona sama bedzie chciala miec to co
        kolezanki poprostu teraz jest zamala,bawi sie tym co ma,ale kiedys
        zobaczy co maja inni i bedzie chciala to miec.
      • kerry_weaver Re: zabawki, ... potrzebne? 10.11.07, 23:35
        Każda skrajność jest moim zdaniem zła - i sterta zabawek z której
        dzieciak nie wie co wybrać, i kompletny ich brak, kubeczki zamiast
        zabawek.
        A tekstów o "zniewoleniu posiadaniem" nie lubię, zalatują mi komuną
        albo sekciarstwem, fanatyzmem w każdym razie.
        Ciekawa jestem co będzie kiedy ta mała w przedszkolu za rok-dwa
        dowie się że inne dzieci POSIADAJĄ zabawki (są, znaczy się,
        niewolnikami posiadania wg rodziców). Czy nadal nie będzie chciała i
        wystarczą jej kubeczki. Szczerze wątpię...
    • mw144 Re: zabawki, ... potrzebne? 11.11.07, 10:31
      Nie zgadzam się z twierdzeniem, że dziecko mające zabawki jest skazane na zniewolenie posiadaniasmile Mój syn ma pełen pokój przeróżnych zabawek i bawi się nimi sporadycznie. Przywiązany jest tylko do jednej maskotki z którą śpi, resztę z uśmiechem na twarzy może rozdać innym dzieciom. Bawi się natomiast wszelkimi przedmiotami domowego użytku, opakowaniami, butelkami, telefonem (hit!), częściami komputerowymi, przedmiotami nalezionymi w ogrodzie.
      • 76kitka Re: zabawki, ... potrzebne? 11.11.07, 11:12
        Wszystko zalezy od dziecka, dla mojego synka taka zabawka jak krzesełko uczydełko to nudy, raz by zobaczył co to robi i pewnie więcej by na tym nie siadł. Ma bardzo dużo zabawek, ale teraz sam wybiera, u nas hitem są klocki lego, plastelina, ciastolina, glina, kredki, flamastry, koraliki, klocki derwniane, proste gry typu chińczyk, farmer, puzzle. Uwielbia książki i ćwiczenia dla maluchów. Przez długi czas mozna z nim było wejśc do smyka i wychodził z pustymi rękoma. Ale u niego to minęło jakis miesiąc temu ma teraz 3 i pół. Teraz sam decyduje, który zestaw lego chce mieć, jaką układankę kupić, umawiamy się co jaki czas, za jaką kwotę może sobie cos kupić. To że ma zabawki nie znaczy, że się nie cieszy, gdy z nim gram w pchełki, albo bawimi się masą solną, strzelamy z rurek papierowych po ręcznikach kulką z folii aluminiowej w puszke po coli.
    • gosika78 Re: zabawki, ... potrzebne? 11.11.07, 12:32
      Moja córka ma niedużo zabawek - nie interesują jej za bardzo.
      Ma ogromną stertę książeczek, pudło klocków Duplo, kredki, pluszaki i przedmioty codziennego użytku. To jej wystarcza do zabawy.
      • alpepe Re: zabawki, ... potrzebne? 11.11.07, 13:23
        czy klocki, pluszaki i kredki to nie zabawki?
        A książeczki dla dziecka?
        Człowiek stary już, ale zawsze czegoś nowego się na forum dowie.
        • eliszka25 Re: zabawki, ... potrzebne? 12.11.07, 00:14
          a czy rodzice tej dziewczynki nie maja w domu np. telewizora, telefonow
          komorkowych, komputera, samochodu itp? to sa przeciez takie "zabawki" dla
          doroslych. nie czuja sie przez to zniewoleni posiadaniem?

          nie popieram zawalania dziecka zabawkami bez pamieci. babel zabawek jakos
          strasznie duzo nie ma. wszystkie mieszcza sie w jednej skrzynce, ale ma sie czym
          bawic. nie lubie zbyt wymyslnych zabawek z tysiacami melodyjek, swiatelek i
          innych guzikow. dlatego babel ma np. drewniane klocki, kilka samochodzikow (bez
          dodatkowych efektow), pilki, troche pluszakow, ksiazeczki i pare innych. 2
          grajace zabawki tez ma - sam sobie wybral. lubi bawic sie zabawkami, ale lubi
          tez np. grzebac w szafkach w kuchni i "gotowac" razem ze mna. ganiamy sie po
          korytarzu, spiwamy, tanczymy i robimy cale mnostwo roznych rzeczy, do ktorych
          zabawki nie sa potrzebne. nie sadze, zeby moje dziecko bylo "uposledzone", bo ma
          zabawki.

          kazda skrajnosc jest zla, a kazdy fanatyzm moim zdaniem niebezpieczny.
        • gosika78 Re: zabawki, ... potrzebne? 12.11.07, 10:34
          > czy klocki, pluszaki i kredki to nie zabawki?
          Oczywiście że zabawki smile
          Miałam na myśli zabawki typu szczeniaczki-uczniaczaki, inteligentne kawałki plastiku, grające cuda, rozwojowe stoliczki, maty, pudła grzechotek, interaktywnych piłeczek i innych cudów smile
          > A książeczki dla dziecka?
          Książeczki to książeczki, zabawkami bym ich nie nazwała podobnie jak swoich książek.
    • weronikarb Re: zabawki, ... potrzebne? 12.11.07, 07:42
      Jakbym slyszala swoja tesciową ............
      Moj ma duzo zabawek, bo ma juz 4 lata, a przez ten czas zawsze cos
      sie uzbiera na różne okazje.

      Jednak to nei znaczy ze jest zniewolony.
      Pewnie widzi reklame jakiejs nowej "super ekstra" zabawki to chce ja
      i to bardzo, lecz rozumie slow o "mame nie stac na to"
      Idac do sklepu, zrozumie ze teraz nie nastepnym razem jak pojedziemy
      to cos kupimy.

      Chhociazby nawet ostatnio w sklepie (wielobranzowy market) "synku
      kuic ci cos?" odpowiedzial "nie mamo wystarczy mi to monte w wozku"

      Dziecko wie co ma, co moze miec i na ile mnei stac smile
      • damap Re: zabawki, ... potrzebne? 12.11.07, 08:51
        A ja uważam, że wszystko powinno mieć umiar, dotyczy to również
        zabawek, dziecko powinno je mieć, ale cały stos to już przesada, a
        żeby zabawki się dziecku nie znudziły, trzeba kilka chować i
        wyciągać co kilka dni. Dla mnie to trochę jednak dziwne, że dziecko
        nie potrzebuje zabawek, a kredek do rysowania, kartki papieru,
        książeczek dla dzieci, przecież to też zabawki, tego również nie
        potrzebyje?
Pełna wersja