kajkacherry
06.08.03, 11:50
Ja po przejściach z rodzinką mojego męża jakoś nie umiem wybaczyć, choć
zupełnie nie lubię się gniewać i nie leży to w mojej naturze.Babcia męża u
której mieszkaliśmy przez pierwsze 2 lata tak zatruła mi życie, że chociaż
ogromnie kocham moją córcie, raczej nie zdecyduję się na 2, ze względu na
wspomnienia. Babcia oczekiwała ode mnie sterylności (ścierki miały być
sładane w kostkę, broń Boże naczynia w zlewie)co przy małym dziecku graniczy
z cudem. Poza tym cóż uważała,że właściwą funkcją kobiety jest pełna obsługa
również swojego męża, nawet niepracującego, z czym nigdy się nie zgodzę.
Oczywiście protesty były ale babcia wtedy kazała zbierać manatki, a mąż był
bez pracy. Teraz mieszkamy sami, czasem nawet ta babcia przyjdzie i jest
słodsza niż cukier, ale ja już nie jestem w stanie wierzyć w jej szczerość