Idziemy do żłobka.

14.12.07, 17:54
Dziewczyny dodajcie mi odwagi. Mała ma 17 miesięcy i nadszedł ten
moment żeby poszła do żłobka,bo ja niestety muszę wracać do pracy.
Ale trochę się boję,bo nie wiem jak mała zareaguje na rozłąkę ze
mną. Dla dziecka to ogromne przeżycie, córcia cały czas była
praktycznie ze mną i mało miała kontaktów z rówieśnikami.Nie wiem
jak sobie poradzi a tym samym ja! Cały czas o tym myślę...Napiszcie
mi jak Wy sobie poradziłyście w pierwszych dniach a jak Wasze
pociechy! Ja chyba nie wytrzymam z nerwów o małą...
    • polita1 Re: Idziemy do żłobka. 14.12.07, 21:20
      Witam cie biedroneczko, bo to oznacza po wlosku twoj nick. Ja wlasnie pisze do
      ciebie z Rzymu, gdzie mieszkam na stale i chce ci dodac otuchy tym bardziej ze
      nikt nie odpowiedzial do tej pory na twoj post. Moja corcia ma 15 miesiecy i jak
      tylko skonczyla roczek poslalam ja do zlobka. We Wloszech to norma. Mysle ze 80%
      wszystkich dzieci uczeszcza do zlobka i te forme opieki preferuje sie niz
      nianie. Ja poczatkowo bylam troche niepewna czy dobrze robie, bo w Polsce zlobek
      nie jest popularny a matka jest wytykana palcami, ale teraz jestem na 100%
      przekonana, ze to bylo wlasciwe posuniecie. Pierwsze dwa tygodnie to byl horror-
      rozdzierajacy placz 10 dzieci, wieszanie sie na szyje, trudnosci ze snem. Po tym
      okresie wszystko przeszlo jak reka odjac. Moja Laura uwielbia zlobek i jak tylko
      opiekunka wezmie ja na rece to mama przestaje istniec. Wszystkie dzieci sa mniej
      wiecej w jej wieku i te mlodsze ucza sie nowych rzeczy od starszych. Program
      zajec jest interesujacy, bo oprocz zabawy sa zajecia muzyczne i plastyczne,
      ktore rozwijaja dziecko. A poza tym zadna niania czy babcia nie zastapi kontaktu
      z rowiesnikami. Radze ci nie przejmuj sie tym co mysla inni bo dobry zlobek to
      swietne rozwiazanie i dla dziecka i dla rodzicow.
      • coccinella1 Re: Idziemy do żłobka. 14.12.07, 22:35
        Dziękuję Ci bardzo za słowa wsparcia. Wiem,że pierwsze dni mogą być
        dla małej ciężkie i to mnie najbardziej przeraża. Mam jednak
        nadzieję,że jakoś to przetrwamy (i ja i mała).
        P.S. Po łacinie coccinella to też biedronka smile
        Pozdrawiam
    • deela Re: Idziemy do żłobka. 14.12.07, 23:43
      hej
      moj poszedl do zlobka jak mial 5 m-cy i nie moge sie go nachwalic!
      jesli chodzi o sprawy negatywne:
      - bedzie najprawdopodobniej wyc, moze na poczatku bedzie chodzila chetnie a
      potem np po tygodniu moze tragedie z tego robic przygotuj sie na to
      - teskni sie <strasznie>
      - choroby - przygotuj sie na to ze moze duuuuuzo chorowac, ale nie zalamuj sie,
      to mija
      z rzeczy pozytywnych
      zaloze sie ze po jakims czasie bedzie leciala do dzieci do zabawy i nawet sie na
      ciebie nie obejrzy smile
      - zlobki sa dobrymi instytucjami z odpowiednimi kontrolami i zazwyczaj pracuja
      tam panie z powolania - naucza ja wszystkiego - od samodzelnego jedzenia po
      wolania na nocnik

      jestem pewna ze uda wam sie przejsc najtrudniejsze etapy
      potem bedzie tylko lepiej
    • k.solska Re: Idziemy do żłobka. 14.12.07, 23:50
      Nie ma nic złego w tym, że dziecko posyłasz do żłobka. Na pewno mała
      na początku bedzie płakać, tak samo byłoby w przedszkolu. To
      normalny objaw dziecka, które jeszcze nie do końca rozumie dlaczego
      nagle mama nie jest z nim przez cały dzień. Jeśli jednak będziesz
      sama podchodziła do tematu pozytywnie, to dziecko też nie będzie się
      tego bało. Trzeba o żłobku rozmawiać z dzieckiem jak o czymś fajnym
      i normalnym
      Jedyne co czeka cię niedobrego, to choroby, bo bez tego na pewno się
      nie obejdzie. Musisz uzbroić się w dużo cierpliwości i nie
      przestraszyć się na wejściu.
    • agahin Re: Idziemy do żłobka. 15.12.07, 19:20
      Mój Szkrabik poszedł do żłobka w wieku 17 miesięcy. Przez pierwszy
      miesiąc chodziłam razem z nim tak na 2 godziny, przez kolejne dwa
      zostawiałam go na tak zwany czas zabaw na dwie, trzy godziny (przez
      jakiś tydzień jak się zorientował, że mnie niema trochę płakał więc
      oddawałam go ze smokiem, ale po tygodniu przyzwyczaił się i smok nie
      był potrzebny). Od grudnia oddaję go na cały dzień nie ma płaczu,
      sam idzie do salki i siada między dziećmi. Moim zdanie takie
      stopniowe przyzwyczajanie dziecka do żłobka jest bardzo korzystne i
      dla dziecka i dla matki. Ale tak naprawdę to dużo zależy od dziecka
      jedno zaaklimatyzuje się bardzo szybko inne mają problem przez długi
      czas.
    • gosika78 Re: Idziemy do żłobka. 15.12.07, 21:41
      Moja córka poszła do żłobka w wieku 16 miesięcy. (od października b.r.) Adaptacja nie najgorzej, chociaż chodzi bardzo "w kratkę" z powodu chorób. Są ciężkie momenty, złe myśli, ale ja jestem bardzo zadowolona z decyzji smile
    • coccinella1 Re: Idziemy do żłobka. 15.12.07, 21:46
      Sama już nie wiem dziewczyny. Z jednej strony dodałyście mi otuchy
      ale z drugiej przerażają mnie te choroby...Jakie najczęściej??? W
      sumie też mówią,że jak dziecko nie choruje,to się nie uodporni (ale
      nie do przesady!). Spróbujemy...Jak mała będzie źle znosiła pobyt
      tam (choć mam nadzieję,że tak się nie stanie),to trzeba będzie
      pomyśleć nad innym rozwiązaniem.
      Pozdrawiam Was
      • polita1 Re: Idziemy do żłobka. 16.12.07, 16:27
        Choroby sie zdarzaja, ale nie ma w tym nic zlego, bo dziecko wytwarza
        przeciwciala i powoli sie uodparnia. Najczesciej sa to przeziebienia i problemy
        zaladkowe wywolane zarazeniem wirusowym. Kaszelek to norma i ja juz sie tym nie
        przejmuje i posylam do zlobka. Moje dziecko od poczatku wrzesnia opuscilo tylko
        3 dni ze powodu wymiotow i biegunki. Przez weekend sie wykurowala i z powrotem
        do dzieci. Musze dodac ze ja zima nie pracuje i w sumie moglabym zajmowac sie
        dzieckiem full time, ale uwazam ze malej jest lepiej w zlobku bo tam ma
        towarzystwo do zabawy, a ja mam troche czasu dla siebie i dla domu.
        • iwala Re: Idziemy do żłobka. 17.12.07, 09:31
          Od marca z powodów rodzinnych odchodzi nasza niania - jedzie do
          córki za granice pilnowac jej dziecko. Przeraza mnie szukanie nowej
          już poprzednio mieliśmy duzy z tym problem, obecna jest fantastyczną
          kobietą, ciepła, wesoła, uczciwa trafiliśmy na nią przypadkiem
          dosłownie w ostatniej chwili i od razu wiedzialam że to jest ta
          osoba. Ale jak pomyślę o tym jakie niektóre panie przychodziły to
          mam łzy w oczach jak pomyślę ze musze znowu przez to
          przechodzić,normalnie mam straszne opory psychiczne jak pomyśle ze
          znowu ktoś nowy będzie się opiekowął synkiem, nie mówiąc juz o tym
          jak dziecko przyjmie zmianę. Szczerze mówiąc zaczynam zastanawiac
          się nad żłobkiem, wolę to niz jakąs przypadkowa osobę. tylko boję
          się chorób.
    • coccinella1 Re: Idziemy do żłobka. 17.12.07, 11:02
      Jesteśmy po pierwszym dniu w żłobku a w zasadzie po pierwszej
      godzinie. Muszę powiedzieć,że mała mało płakała. Ale może i
      dlatego,że ja byłam w pobliżu. Jutro już nie będzie tak łatwo, bo
      idzie na cały dzień i to beze mnie. Mam nadzieję,że obie jakoś to
      przeżyjemy!
      • annasi23 Re: Idziemy do żłobka. 17.12.07, 12:01
        Uszy do góry. To bardzo dobra decyzja.
        Ja byłam przeciwniczką żłobków, i jak duża część Matek-Polek
        uważałam, że trzeba z dzieckiem być do 3-go roku życia, inaczej robi
        mu się straszną krzywdę.
        Zmieniłam zdanie, kiedy uznałam, ze chcę wrócić do pracy i lepiej,
        żeby moje dziecko miało spełnioną, niesfrustrowaną mamę.
        Posłałam córeczkę do żłobka w październiku, kiedy miała 14 miesięcy.
        Pierwsze 2 dni było ok, zostawała na 3 godziny. Potem coraz dłużej,
        ale zorientowała się, że mnie nie ma i płakała przez jakieś 2
        tygodnie rano i przy odbieraniu. Ale ten płacz był coraz mniejszy,
        pod koniec to kwękała już tak dla zasady.
        Córka jest zadowolona, szczęśliwa, wydaje mi się, że woli chodzić do
        dzieci niż siedzieć cały dzień w domu. W domu zna już wszystkie
        kąty, a w żłobku ciągle coś nowego, zabawy, teatrzyki, mikołajki,
        dużo dzieci.
        A jeśli chodzi o choroby - dzieci oczywiście chorują, ale jeśli nie
        wychorują się teraz, to będą to przechodzić w przedszkolu, tego nie
        da się uniknąć.
        Pani z naszego żłobka twierdzi wręcz, że im dzieci młodsze, tym
        lepiej przechodzą to spotkanie z wirusami.
        Będzie dobrze i wiedz, że dobrze robisz!
        • coccinella1 Re: Idziemy do żłobka. 17.12.07, 15:12
          Coś w tym jest co napisałaś. Dzięki wielkie za wsparcie. Mam
          nadzieję,że jakoś damy radę!!!
          • slonko1335 Re: Idziemy do żłobka. 17.12.07, 20:19
            No to trzymam kciuki bardzo mocno ale jestem przekonana, że
            Gosiaczek da sobie radę, ciekawe jak mamusia.... Sylwia trzymaj sięsmile
    • coccinella1 Re: Idziemy do żłobka. 18.12.07, 09:33
      No i właśnie zostawiłam małą w żłobku. Ale ledwo co wytrzymuje.
      Siedzę jak na szpilkach!!! Mam ochotę pojechać po nią i ją zabrać
      stamtąd!
      • slonko1335 Re: Idziemy do żłobka. 18.12.07, 09:48
        Oj Mamusia, Mamusia, mówiłam, że z Tobą będzie pewnie gorzej niż z
        nią. A wiesz, ze po Twoim poście zaczęłam się zastanawiać czy by nie
        posłać Alki do żłobka na kilka godzin dziennie...ale pomyślę nad tym
        poważniej jak z ZUMów wreszcie wylezie...
    • coccinella1 Re: Idziemy do żłobka. 18.12.07, 17:29
      Jesteśmy po pierwszym, całym dniu w żłobku! Jakoś obie z małą
      wytrwałyśmy ten dzień. Ale muszę Wam powiedzieć,że to był chyba
      najdłuższy dzień w moim życiu. Zdaniem Pań - Opiekunek mała się
      szybko zaadoptowała. Tyle tylko,że nic nie zjadła!!! Ale może
      dlatego,że pierwszy dzień...Zobaczymy jak będzie dalej. A jak
      przyszłam po nią i mnie zobaczyła, to szybko do mnie przyleciała,
      płakała i macała mnie czy to naprawdę ja! Mi się też chciało płakać
      jak nie wiem co!Mówię Wam!!!Ale to chyba dlatego,że po raz pierwszy
      się rozstałyśmy na tak długo i w sumie mała nie rozumiała tak do
      końca, gdzie jestem i gdzie ona wogóle jest?! Ale teraz już będzie
      wiedziała,że zawsze po nią wrócę! Cieszę się,że mała dobrze zniosła
      dzisiejszy dzień (nawet chyba lepiej ode mnie). Martwi mnie tylko
      jej "strajk głodowy" ale może to chwilowy kryzys i później będzie
      jadła jak inne dzieci. Tak więc może nie będzie tak źle. Zobaczymy smile
      • annasi23 Re: Idziemy do żłobka. 19.12.07, 09:28
        Wytrzymaj, będzie dobrze.
        Ja już zapomniałam, ale przypomniałaś mi, że też kilka razy byłam
        bliska łez, jak oddawałam małą rano a ona rozpaczała. I potem też
        wydawało mi się, że robię jej wielką krzywdę.
        U nas trudny okres trwał jakieś 3-4 tygodnie, u każdego jest inaczej.
        Dziś jak oddawałam córeczkę pani, to mała wyciągała do niej rączki,
        a nigdy nie sądziłam, że tak będzie.
        Co do niejedzenia - to jeszcze nie dramat. Zobacz jak będzie w ciągu
        kilku następnych dni. Potem się zaczniesz martwić.
        pozdrawiam!
        • coccinella1 Re: Idziemy do żłobka. 19.12.07, 10:08
          No właśnie! Co do niejedzenia,to akurat muszę się martwić,bo mała
          jest kruszynka i tak i każdy gram w górę jest szczęściem w rodzinie.
          Mała jak na swój wiek 17 miesięcy waży 8360 g. Dlatego nie
          chciałabym żeby mi chudła. Jak wróciłyśmy do domu skolei to tak się
          dopadła do jedzenia,że szok! Cały dzień nadrobiła. Ale wolałabym
          żeby w żłobku coś zjadła a nie wszystko praktycznie na jeden raz w
          domu. Ale tak jak mówisz mam nadzieję,że po paru dniach to minie i
          apetyt też tam będzie miała.
          • yoluha Re: Idziemy do żłobka. 19.12.07, 13:56
            Witam. Moja córa od tygodnia chodzi do żłobka.Pod koniec grudnia
            kończy półtora roku, także niemal równolatka Twojej pociechy.
            Narazie tylko do obiadku, także posiłek zjada jeden. Ale z opowiadań
            pań/cioć wiem, że tak sobie jej idzie to śniadanko. Ale dostałam
            rade, żeby rano nie podawać w domu mleka, tylko samą herbatke
            Spróbuję...
            Co do adaptacji, to mała została od początku sama w żłobku. Ani razu
            nie płakała, a babeczki nie mogą się jej nachwalić, tak
            fantastycznie się przystosowała. Jakby chodziła tam od zawsze.
            Rozumiem Twoje zmartwienia bo sama mimo wszystko martię się o małą
            jak ona sobie radzi. To już taki odruch naturalny u mam. Jestem
            pewna, że małą się przystosuje lepiej i szybciej niż pomyślisz.
            Trzymam kciuki. Cieszę się, że znalazłam to forum. Wygląda na to, że
            nie ja jedna mam takiego stresa i obawy.
            Pozdrawiam!!!
Pełna wersja