Czy matka na wychowawczym to nienormalne????

15.01.08, 22:11
Witam!
Mieszkam w Warszawie i gdy ide z amlym do piskownicy czuje sie
jakbym byla nienormalna!! Same babcie ablo nianki!!! Czy fatycznie
robienie kariery jest modniejsze od wychowywania dziecka?
Ja siedze w domku z wyboru, mam studia, ale nigdy mi nie przyszlo do
glowy, aby zostawic dziecko z obca babka! Chybabym oszalala. Kamerka
tu nie pomoze. Widze czasem nianki w supermarkecie z dzieciaczkami w
grubych kurtkach, spiace wiszac poza wozkiem. Tego kamerka nie
uchwyci. Albo kopcace fajki przy piaskownicy.
A moze zle mysle?
Prosze o opinie, bo czuje sie dosc dziwnie.
    • barb76 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 15.01.08, 22:29
      No chyba jednak żle myslisz. To nie chodzi o robienie kariery ani
      juz tym bardziej o to co jest bardziej w modzie! Ty bys oszalała
      zostawiajac dziecko z nianią, a ja siedząc parę lat w domu. Chyba
      każda mama ma prawo zadecydować czy wraca do pracy czy zostaje z
      maluchem, niezależnie czy przemawiają za tym kwestie finansowe czy
      po prostu cheć do pracy. A moze nie jesteś jednak pewna swojej
      decyzji skoro tak agresywnie reagujesz na pracujące mamy...
    • mayra3 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 15.01.08, 22:30
      kasia2002 napisała: Czy fatycznie
      > robienie kariery jest modniejsze od wychowywania dziecka?

      Może matki chodzą na spacery incognito- oczywiscie wyłacznie w
      Warszawie, bo u mnie na Śląsku tendencja jest wręcz odwrotna. A nie
      przyszło Ci do głowy, że wiekszosc matek pracujacych zarabia na
      podstawowe utrzymanie ( i daleko im do robienia kariery)?
      I jeszcze jedno...Akurat dwie moje kolezanki ( razem kończyłysmy
      aplikację radcowską)przeprowadziły się do Warszawy i obie (jak to
      okresliłas)"siedzą w domku" - niewątpliwie z wyboru.
      Czyzby nie ta piaskownica...?
      --

      <<marianna>>
      • kasia2002 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 15.01.08, 22:40
        Nie wiem jak to jest zarabiac na podstawowe utzrymanie skoro trzeba
        zaplacic niance min 1200 zl. Cos mi sie tu rachunki nie zgadzaja.
        Trzeba zarabiac sporo wiecej, zeby to sie oplacilo.
        A moze piaskownica, do ktorej chadzam jest jakas pokrecona?smile)
        Czy tak czy siak, wiekszosc moich kolezanek idze do pracy bo tam
        odpoczywa.
        Ale coz, kazdy moze robic jak chce...tylko szkod dzieciakow. A moze
        te mamy mysla, ze dzieci i tak nic nie beda pamietac?
        • mama303 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 15.01.08, 22:48
          kasia2002 napisała:

          > Nie wiem jak to jest zarabiac na podstawowe utzrymanie skoro
          trzeba
          > zaplacic niance min 1200 zl. Cos mi sie tu rachunki nie zgadzaja.

          Wystarczy zarabiać powiedzmy 2500 i już sie opłaca - po odjęciu 1200
          zostaje na podstawowe utrzymanie smile
        • milka_milka Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 10:21
          Ja w pracy też odpoczywałam, gdy córka była mała. Nie zmienia to faktu, że teraz
          siedzę z synkiem i będę siedzieć, aż pójdzie do przedszkola.
        • mim288 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 18.01.08, 21:02
          W moim przypadku jest to tak, że jak pracuję to zarabiam x pensji
          mojej niani - na kredyt mieszkaniowy, życie, zabwaki, wakacje,
          przedskole starszka itd (maż zarabia mało - budżetówka). A jakbym
          była na wychwawczym to na ratę kredytu mieszkaniowego byśmy nie
          mieli. Tak wyglada rachunek. Nie wiem, czy moje dzieci byłyby
          szczęśliwsze w wynajętej klicie, bez kasy na żadne przyjemności
          iczekając na zasiłek rodzinny. To nie takie czarno białe - jestes
          na wychiowawczym, bo pewnie mąż zarabia tyle, że wam starcza, ale
          nie we wszystkich rodzinach jest tak e Tat zarabia n życie, a mama
          chodzi do pracy dla odpoczynku, albo żeby mieć "na waciki".
      • yoggi87 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 18.01.08, 21:31
        Ja siedze na wychowawczym i trzy moje kolezanki tez... Wiec u nas
        odwrotnie. Mam ta komfortowa sytuacje, ze moge sobie na to pozwolic,
        bo niestety nie kazdy moze. Ale chec posiadania dziecka nie wyklucza
        checi powrotu po macierzynskim do pracy. Matka pracujaca 8 godzin
        jest tak samo wspaniala matka jak ta, ktora spedza z dzieckiem caly
        dzien. Ja tez niechetnie oddaje corke pod opieke innym. Mowie tu o
        tesciowej i mojej mamie. Nie lubie sie z nia rozstawac. Ale izolujac
        ja od wszystkich zrobilabym jej krzywde. Widze ile radosci sprawiam
        obu babciom zostawiajac im Martynke raz na jakis czas. One tez chca
        poczuc sie babciami, no ale nie do tego chcialam nawiazac. W Twoim
        poscie widze troszke zlosliwosci. Bo co teraz mysli sobie, czytajac
        twoja wypowiedz mama, ktora zostawia dziecko z "obca baba"? Ma czuc
        sie gorsza? Niania po jakims czasie staje sie bardzo wazna osoba dla
        dziecka, nie kazda opiekunka jest zla jak piszesz. Akceptujmy swoje
        wybory nawzajem. Nie rozumiem wiecznej krytyki mam na wychowawczym
        wobec tych pracujacych i odwrotnie. Nawet najbardziej kochajaca mama
        ma czasem potrzebe pojscia do pracy, nie ze wzgledow finansowych,
        tylko sama dla siebie. i co w tym zlego, niech kazdy robi to, co
        daje mu satysfakcje. Szczesliwa mama=szczesliwe dziecko. Tyle na ten
        temat.
    • mama303 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 15.01.08, 22:44
      kasia2002 napisała:

      > Witam!
      > Mieszkam w Warszawie i gdy ide z amlym do piskownicy czuje sie
      > jakbym byla nienormalna!! Same babcie ablo nianki!!! Czy fatycznie
      > robienie kariery jest modniejsze od wychowywania dziecka?

      Bzdura, poprostu wiele kobiet nie stac na bycie w domu z dzieckiem.
      Mnie do powrotu do pracy zmusiła sytuacja finanasowa - gdyby nie to
      zostałabym z córką na wychowawczym.

      A i jeszcze coś - znam z naszego podwórka kika naprawde bardzo
      sensownych i ciepłych niań. Nie rozpowszechniaj stereotypów o
      bezdusznych opiekunkach.
    • epreis Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 15.01.08, 22:51
      no niestety dzisiaj jest taki czas, że jest straszny nacisk na
      kobiety rozwijające się..te które wolą rodzinę. dom i bycie
      gosodynią czyli burza wszystko to o co tyle lat walczyły
      poprzedniczki są be...
      a my się wstydzimy choć powinnyśmy być dumne..
      ja ciągle czuję wstyd i mam poczucie winy bo przerwałam studia by
      zająć się dzieckiem..w rodzinie to temat tabu nikt przy mnie nie
      rusza tego tematu bo uważają że wstyd nie mieć ambicji..
      a ja wyszłam z założenia, że studia nie zając..nie uciekną
      mi..zawsze mogę je skończyć..te lub jakieś inne..
      a pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, pierwszy kroczek i wogóle sama
      obecnośc dziecka przy tobie..radość macierzyństwa- to sprawa bardzo
      ulotna...ale mimo, że to "napięcie" w rodzinie jak mogłam trochę
      mnie męczy ja czuję się dumna, bo to jakie moje dziecko jest dzisiaj
      ile umie..to przedewszystkim moja zasługa i chyba nic nie dałoby mi
      większej satysfakcji...
      • kasia2002 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 15.01.08, 22:55
        Dzieki za wypowiedz...widze , ze chociaz Ty jedna rozumiesz o co mi
        chodzi. A pociesza mnie to, ze nie jestem jedyna. Buziaki
        • epreis nie daj się... 15.01.08, 22:59
          • barb76 Re: nie daj się... 15.01.08, 23:07
            Laski, nie rozśmieszajcie mnie smile Te hasła "nie daj się" smile) To jest
            po prostu osobista decyzja i nikomu nic do tego: albo wraca sie do
            pracy, albo poświeca jakiś czas wyłącznie wychowaniu dziecka. Każdy
            wybiera taką opcję jaka bardziej pasuje do stylu życia, pensji męża
            czy jeszcze czegoś innego. Doświadczenie moje/rodziny/znajomych
            wskazuje, że powrót mamy do pracy nie wpływa negatywnie na rozwój
            malucha. A patrząc na dorosłe już dzieci pracujących i
            niepracujących znajomych mam, jednoznacznie stwierdzam, że powrót do
            pracy jest ok! Nie wiem, moze jakieś badania wykazują co innego, ja
            tylko patrzę jak to wygląda w praktyce w moim otoczeniu.
            • epreis Re: nie daj się... 16.01.08, 09:30
              trzeba było przeczytać wszystko!!!! to był tylko temat, w drugim
              wątku jest dokończenie..
              raptus z ciebie...bo gdybyś przeczytała wiedziałabyś że myślę
              podobnie do ciebie...
        • epreis za szybko enter.. 15.01.08, 23:03
          nie daj się, nie pozwól sobie wmówić, że źle robisz bo się nie
          spełniasz..ja nie potępiam tych kobiet które to lubię..i nie myślę,
          że wszystkie niańki są okropne choć osobiście też nie umiałabym
          powierzyć swojego synka obcej kobiecie...
          każdy ma prawo do realizacji siebie, i nikt nie ma prawa ci wmówić,
          ze jeśli w twoich marzeniach i wizjach nie ma wyścigu szczurów i
          kariery tzn, że jesteś beznadziejna i bez ambicji...
          a co do palących..na punkcie papierosów mam obsesję..wszystko lepsze
          od papierochów, jak widze matkę/nianię (nigdy sie nie zastanawiam
          czy to mama czy niania) albo po prostu opiekuna z dzieckiem w wózku
          i palącego sobie papieroska to mnie szlag trafia..a w piaskownicy?
          boszsz..nie mam czasu a jak znajdę czas to zapominam bo wiele razy
          miałam ochotę poszukac czy istnieje jakiś zakaz palenia w miejscach
          publicznych a szczególnie przeznaczonych dla dzieci..bo zawsze gdy
          mam ochotę wezwać straż miejską czy policję boję się wyjść na
          idiotkę..ale to takie irytujące, siądzię sobie taki pajac na
          piaskownicy i bawi się z dziećmi dmuchając na nie..nie po to
          wychodze z dzieckiem na dwór, by wdychało papierochy tylko świeże
          powietrze..
    • agni71 Re: do kasi 15.01.08, 23:11
      a mnie sie wydaje, że czujesz się lepsza od tych niedobrych matek,
      ktore zostawiaja swoje dzieci pod opieka babc i nianiek. I piszesz
      tu, zeby poczuc sie jeszcze lepszą sad
      • kasia2002 Re: do kasi 15.01.08, 23:23
        Trafilas w sedno, hehe.
        Po prostu uwazam, ze babcie to juz wychowaly swoje dzieci, a mamy i
        tatusiowie maja teraz swoj czas. Chodzi mi po prostu, ze nie jestem
        w stanie zaufac obcej, czy nawet poleconej kobiecie. Nie moglabym
        spokojnie pracowac i tyle. Ale widze, ze jestem w mniejszosci.
        Trudno. Zycze milych i cieplych nianiek. Ja sie nie pisze....
        • kosciotrupek Re: do kasi 15.01.08, 23:56
          Zgadzam się i nie zgadzam...
          Ja też bylam ponad rok na wychowawczym, ale mialam możliwość powrotu do pracy na
          1/4 etatu. Inaczej bym nie wrócila tak szybko na pewno. W kwietniu rodzę drugie
          dziecko i planuję 2 lata wychowawczego. A potem zobaczymy. Tak jak Ty nie
          wyobrażam sobie zostawiania synka na cały dzień z kimkolwiek obcym w tym wieku.
          Tzn. myslę o takich maluchach - gdzieś do drugiego roku zycia. Bo potem chyba
          jednak dobrze jest, żeby dziecko powoli się uczyło, że mama czasem jednak gdzieś
          wychodzi, potem wraca i w tym czasie można sie równie dobrze bawić, a do tego
          czuć bezpiecznie. To jest jednak jakieś przygotowanie do przedszkola. Ale
          oczywiście nie mówię o wychodzeniu mamy na 8-10 godzin dziennie, tylko na 4-5.
    • mama_miloszka Do kasi!!! 15.01.08, 23:35
      Witaj,
      ja podobnie jak Ty zostałam z dzieckiem w domu z wyboru. faktem jest
      ze przed urodzeniem dziecka nie pracowałam, ale i teraz mi sie nie
      śpieszy. Mieszkam w Koszalinie, a tu większośc mam pracuje, a dzieci
      to albo w żłobku, przedszkolu, albo z nianią albo u babci. Teraz
      kiedy mój synek ma prawie 3 latka zostałam zupełnie sama, bo
      wszytskie moje koleżanki wróćiły do pracy. Wychodząc na podwórko
      moje dziecko nie ma sie zbytnio z kim bawić, bo jego rówieśniki sa w
      domu z nianią, albo w przedszkolu. Ja rónież czuję sie wyizolowana.
      Dla odskoczni od codzienności rozpoczęłam studia zaoczne, kiedy mój
      synek miał pol roku. W grupie ( na studiach) znajomi tez mi mówią,
      ze źle robię, ze powinnam pomysleć o sobie, o karierze, o emeryturze
      itp., o tym ze nie tylko dzieckiem sie zyje, ze najlepsze lata mi
      uciekają. Ale ja sobie mysle ze najlepsze lata spezam z dzieckiem,
      któe lada moment wyrośnie a mi pozostaną w pamięci takie magiczne
      chwile ajk np. pierwsze samodzielne kroki, których nikt ni ewidział
      i tylko mi pzreszły dreszcze jak mój Miłoszek poszedł do przodu z
      uśmiechem na buzi.

      Dla przykładu przytocze sytuację mojej koleżanki, która oddała
      dziecko pod opiekę niani kiedy córka miała pol roku. Dziewczyna
      dzieki niani, która dawała jej 3 razy dziennie zupę, bo nie zjadła
      od razu całej, obecnie ma szpotawość nózek, dużą nadwagę. nIania
      zaczelła ją zbyt szybko stawiać na nóżki, które nie wytrzymały
      cieżaru.
      Niania niby była przedszkolaną i wszytsko ok, ale co to za niania,
      jak spotykam ją na spacerze z ta dziewczynką, a ta mała siedzi
      wiecznie w wózku i albo je bułkę albo princesse. Powinna chodzić na
      nóżkach i spalać tłuszczyk.
      Niestety sytuacja finansowa była powodem takiego wyboru, choć ja
      osobiscie zastanawiam sie czy na pewno? Bo co wazniejsze (jak
      obserwuję) nowe buty, 3-e w tym sezonie, czy kolejny drogi płaszcz
      który ma posłużyc tylko na wyjątkowe okazje? Ja osobiscie
      zdecydowałam sie pozostać z dzieckiem, Mąż nie zarabia kokosów, ale
      wiem ze niekiedy dwoje ludzi musi pracować zeby zarobić tyle co on
      sam. Luksusów nie ma, zwlekamy decyzje o zakupie samochodu, bo
      szkoda kasy, zrezygnowaliśmy z firmowych ciuchó, czy wycieczek
      zagranicznych, ale inwestujemy w dziecko, któemu założyliśmy
      fundusz, kupujemy zabawki edukacyjne i nie tylko, ładne ciuchy, lecz
      nie koniecznie snobistyczne.

      I moze nie mam samochodu, nie raz sie wkurzam jak czekam na autobus,
      a tou wieje, pada, czas ucieka itp. ale mam dziecko, mądre dziecko,
      któe niejednego równieśnika zaskoczy swoją wiedzą i z tego jestem
      dumna.

      Często znajomi i rodzina również podsmiewają sie ze chce miec
      geniusza, bo mój synek w wieku 1,5 roku znał lietrki alfabetu,
      cyferki, dni tygodnia itp. Teraz obsługuje samodzielnie laptopa, gra
      w gry na komputerze, puzle itp., śpiewa piosenki, mowi wierszyki.
      Wiem ze w przedszkolu nie umiałby sie odnaleźć, nie teraz.MOe w
      wieku 5 lat. (co nawet nauczyciele przedszkoli czy pedagodzy mówią,
      ze dziecko w wieku 3 lat nie jest gotowe emocjonalnie na
      przedszkole).

      Aha i dodam, ze obecnie jestem na etapie prowadzenia babań na temat
      macierzynstwo czy praca zawodowa - trudne wybory współczesnych
      kobiet ( na przykłądzie koszalina) - to w związku z moja praca
      dyplomową. Juz jestem ciekawa wyników ankiety...
      • kosciotrupek Re: Do kasi!!! 16.01.08, 00:01
        Za szybko depnęłam "Wyślij"
        A chodzi mi jeszcze i o to, że z ta pracą młodych mam chyba wszystko stanęło na
        głowie. Jasne, że sa sytuacje, że trzeba iśc do pracy i koniec, bez tego nie da
        sie przeżyć. Ale jeśli chodzi o zostawianie niemowlaka z nianią, bo rodzice
        zarabiają na drugi samochód (tak jest u mojej koleżanki), to chyba lekka
        przesada. To samo z realizowaniem sie w pracy. OK, wszystko w porządku, tylko
        należałoby ustalić priorytety. Realizować się mozna po skończeniu przez dziecko
        tych 2-3 lat, kiedy już bezpiecznie i z korzyścią dla siebie będzie mogło się
        rozstać z mamą. Ale jeśli o realizacji w pracy mówią mamy niemowlaków, które
        zostawiają kilkumiesięczne dziecko na 10 godzin (tez znam takie), to coś jest
        nie tak. Należało się wcześniej zastanowić, co jest dla mnie ważniejsze. To nie
        jest osobista sprawa każdej mamy, bo oprócz jej interesów powinny się liczyć też
        interresy dziecka. Ale ono poza płaczem - niczym sie nie upomni.
        I nie jest tak, że jak dziecko nie płacze, jest wesołe, to nic się nie dzieje
        złego. Problemem może być w moim pojęciu to, że nie uczy sie nawiązywać bliskich
        i silnych więzi. Bo przecież ta najsilniejsza więź - z mamą - zostaje parę
        miesięcy po urodzeniu mocno uszczuplona, właśnie o te 8 czy 10 godzin. Jeszcze
        pół biedy jeśli dziecko ma 1 opiekunkę. Ale jeśli się taka pani zmienia co parę
        miesięcy/lat? Dzieciak sie uczy, że żadna jego więź nie jest trwała, każdą można
        rozerwać... A jakie są skutki w dorosłym życiu, to łatwo sobie wyobrazić.
      • coronella Re: Do kasi!!! 16.01.08, 20:26
        odnosnie twojej pracy i wyborów kobiet- mysle, że były by one inne, gdyby państo zapewniło lepszą opiekę nad matkami. Co z tego, że ja wybrałam macierzyństwo, jesli krąży nade mna wizja braku emerytury, lub jakieś żebracze pieniadze? jesli ja sobie na nią nie zapracuje, kto mi ją da? Czy będe oczekiwac od dzieci, że sie odwdzieczą na starość? Ja przyznam, że ten temat bardzo mnie zasmuca

    • ewcia1980 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 08:02
      Ja wrociłam do pracy jak corka miała 10,5 miesiaca i nie dlatego, ze
      musiałam, ze jest to modne czy dlatego, ze robie kariere.
      Chociaz kocham dziecko nad zycie to siedzenie z nim 24h/dobe nie
      wystarcza mi. Bo ilez mozna rozmawiac o butelkach, kupach,
      szczepionkach z mamami, ktore spotyka sie na spacerze czy w
      piaskownicy???????

      nie czuje sie gorsza matka, bo moja corka zajmuje sie babcia i
      niania.
      wrecz przeciwnie - odkad wrócilam do pracy uwazam sie za lepsza mame
      niz byłam siedzac z corka w domu.
      z pracy wracam zadowolona i usmiechnieta i steskniona za dzieckiem.
      chetniej sie z nim bawie i mam wiecej cierpliwości.

      i nie uwazam, ze jest ze mna cos nie tak czy ze robie krzywde
      dziecku.

      mało tego w tej chwili robie kolejne studia podyplomowe i przez dwa
      weekendy w miesiacu nie ma mnie w domu.
      i co???? jakas tragedia dla dziecka????????
      nie, bo dziecko ma dwoje rodziców i mój maż zajmuje sie córka tak
      samo dobrze jak ja.
      i nawiazuja bardzo dobry kontakt, czego zawsze chciałam.


      zostajac matka nie przestałam byc zona i kobieta, ktora ma swoje
      potrzeby, swoje zycie i potrzebuje kontaktu z innymi doroslymi
      osobami.

      Ciebie dziwi, ze ktos wraca do pracy, a mnie moze nie tyle dziwi co
      zastanawia jak mozna przez tyle czasu wysiedziec w domu zajmujac sie
      tylko dzieckiem, praniem i garami.



      Ps.
      > Widze czasem nianki w supermarkecie z dzieciaczkami w
      > grubych kurtkach, spiace wiszac poza wozkiem.

      ale skad wiesz, ze to nianie??????????/
      pytasz kazdej czy jak???????
    • mw144 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 08:21
      1. Nie przeszło mi przez myśl pójście na urlop wychowawczy, bo nie
      miałam takiej potrzeby - kiedy jestem w pracy dziecko zostaje z
      babcią i jest pod bardzo dobrą opieką.
      2. Zwyczajnie bym się zanudziła siedząc w domu kilka lat.
      3. W Polsce nie da się normalnie żyć z jednej pensji.
      4. Dziecko przebywające 24 h na dobę z mamusią przez kilka lat
      uważam za chorą sytuację, staram się, żeby moje dzieci miały jak
      najlepszy kontakt z innymi ludźmi i nie jestem dla nich pępkiem
      świata.
    • ewa_mama_jasia Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 08:25
      No to teraz czekam na gromy z Twojej strony. Nie dośc, że wróciłam
      do pracy jak dziecko nie miało jeszcze 6 miesięcy, to jeszcze
      oddałam do żłobka. I to państwowego, wyobraź sobie. Krytykuj, skoro
      widze, że ewidentnie chcesz się na kimś wyżyć. A najlepiej na tych
      wyrodnych, co to nie siedzą z dzieckiem w domu do 3 lat. Tylko
      pamiętaj, że nie wszystkie z nas stać, tak jak Ciebie, na życie bez
      jednej pensji. I niekoniecznie chodzi tu o robienie kariery, tylko o
      normalne, bezpieczne życie. Wystarczy, że całą ciążę prowadziłam dom
      z jednej, mojej pensji, bo mąż został z dnia na dzień bez pracy.
    • mama303 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 08:44
      Pozostaje jeszcze kwestia tzw modelu rodziny. ja uważam, że model:
      mama z dzieckiem/dziećmi non stop i ojciec harujący do wieczora i
      czasem w soboty, niedzielę /bo ktos musi utrzymać rodzinkę/ nie jest
      korzystnym modelem dla dziecka.
      • nikki30 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 10:10
        Oczywiście ze nie jest to korzystny model.Bo najczęściej wyglada to tak ze matka
        jest po pewnym czasie znudzona siedzeniem w domu,a tatuś wiecznie zmęczony pracą
        i wtedy zaczynają się problemy.
        Ja po powrocie do pracy po dwóch latach wychowawczego odżyłam!Drugi syn jest pod
        dobra opieką zaufanej niani.Da sie taka znaleźćsmile
        CZasy są dziś takie że ciężko jest z powrotem do pracy po długim urlopie
        wychowawczym.W dzisiejszych czasach nie liczy sie to ile ktoś skończył kierunków
        studiów skończonych tylko konkretne umiejętności,doświadczenie,a urlopie
        wychowawczym trudno zdobyć takie doświadczenie.Poza tym uważam, że kobieta musi
        być też w pewnym sensie niezależna od mężczyzny, a tą nie zależność daje praca i
        własne pieniądze.W niektórych zawodach trzy lata niebytu w zawodzie to jest
        katastrofa.Potem zaczynasz wszystko praktycznie od nowa.
        Dlatego też nie oceniam negatywnie kobiet które nie korzystają z urlopu
        wychowawczego.Nie czułam sie lepsza przez to, że miałam możliwość siedzenia z
        dzieckiem w domu.Teraz nie zadręczam sie że moim dzieckiem zajmuje sie ktoś
        inny.Decyzje o powrocie do pracy uwazam za słusznąsmile)
        • er77 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 10:40
          Tak sobie czytam i... Jak moja Mala miala 6 miesiecy wrocilam do pracy, nie
          dlatego, ze musialam, bo spokojnie zylibysmy sobie z pensji meza, ale dlatego ze
          po prostu CHCIALAM. Uwazam, ze jestem szczesliwa kobieta i matka. Moja Mala jest
          w domku ze wspaniala niania, ktora sama wychowala 5 dzieci, ja spelniam sie w
          pracy a popoludnia i weekendy mamy z Zuza dla siebie i obie uwielbiamy czas
          spedzany razem!!! Nie jestem zmeczona moja corcia, ciesze sie kazda chwila
          spedzona z nia. Jak patrze na moje kolezanki, ktore siedza w domu z dziecmi i
          nie maja do nich cierpliwosci, a to krzykna, a to dadza klapsa to ciesze sie ze
          swojej decyzji. Ja nie denerwuje sie na Mloda, nie krzycze, nie daje klapsa... a
          ze pracuje? Moja mama tez pracowala, a mnie wychowywala niania i mamy super
          kontakt - nie uwazam zebym na tym ucierpiala
          • aurita Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 11:16
            Ja pracuje ale moja praca pozwala na urwanie sie i od czasu do czasu moge pojsc
            do piaskownicy i poogladac nie pracujace mamusie (mieszkam na "bogatym" osiedlu
            z leniwymi babami).
            Powiedz mi kasiu co matka ktora przez trzy lata nie widzi doroslych i nie
            stymuluje sie intelektualnie moze przekazac wartosciowego dziecku?
            Moje obserwacje wskazuja ze dzieci uczepione matczynej kiecki gorzej sie
            rozwijaja (wolniej, sa mniej samodzielne, nie umieja nawiazywac kontaktow, sa
            rozkapryszone, konfliktowe...). Matki nie pozwalaja dzieciom na rozwiniecie
            skrzydel i hoduja male potworki (oczywiscie to krzywdzace uogolnienie ale akurat
            kasia pasuje mi do tej teorii jak ulal)
            • faustine Re: Aurita 16.01.08, 11:48
              Ależ bzdury wypisujesz. Począwszy od opisu matek które nie stymulują
              się intelektualnie przez trzy lata . Większośc z nich zapewne
              stymulowała się przed urodzeniem dzieci i dlatego są na tyle
              inteligentne , że same chcą ponosic odpowiedzialnośc za wychowanie
              dziecka , a nie zrzucac wszystko na niedouczone przedszkolanki
              lub nianie z przypadku. Na emerytki których spacer polega na
              nieustannym wożeniu dwulatka w wózku bo nie mają siły ganiac za
              dzieckiem na placu zabaw. Na studentki które pojęcia nie mają o
              wychowaniu dziecka , ale przecież opieka nad dzieckiem to świetna
              pod względem materialnym fucha.
              Piszesz o swoich obserwacjach ,jakoby dzieci uczepione matczynej
              spódnicy gorzej się rozwijają... Rozumiem , że te obserwacje zostały
              poczynione podczas owego sporadycznego podglądania piaskownicy z
              leniwymi babami. Gratuluje spostrzegawczości.A te wnioski... Godne
              politowania.
              I jeszcze jedno. Życzę Ci żebyś znalazła czas na przekazanie czegoś
              wartościowego swojemu dziecku , aby i ono nie stało się małym
              potworkiem. O ile już nim nie jest.
              • ally Re: Aurita 18.01.08, 01:13
                > się intelektualnie przez trzy lata . Większośc z nich zapewne
                > stymulowała się przed urodzeniem dzieci i dlatego są na tyle
                > inteligentne , że same chcą ponosic odpowiedzialnośc za wychowanie
                > dziecka ,

                a co ma do tego inteligencja? przeprowadzono jakieś badania czy może pisząc to
                chciałaś się lepiej poczuć?

                > dzieckiem na placu zabaw. Na studentki które pojęcia nie mają o
                > wychowaniu dziecka , ale przecież opieka nad dzieckiem to świetna
                > pod względem materialnym fucha.

                obawiam się, że sporo mamuś też nie ma pojęcia o wychowaniu dziecka wink takiej
                wiedzy się nie nabywa przez sam fakt porodu wink

                > I jeszcze jedno. Życzę Ci żebyś znalazła czas na przekazanie czegoś
                > wartościowego swojemu dziecku , aby i ono nie stało się małym
                > potworkiem. O ile już nim nie jest.

                jak widać, siedzenie w domu jest jednak cholernie frustrujące.
                • faustine Re: Ally 20.01.08, 00:03
                  Tak moja droga, sama odpowiedziałaś sobie na pytanie - najlepszą
                  wiedzę o wychowaniu dzieci nabywa się nie przez poród , lecz
                  poprzez ich wychowanie.
                  Nie przekonasz mnie , że lepiej zrobi to za mnie niania .Współczuję
                  w każdym razie niskiej samooceny .
                  Kwestia potworków została zaś poruszona przez niejaką auritę ,
                  czytaj ze zrozumieniem.
              • mim288 Re: Aurita 18.01.08, 23:20
                O, to wielkie uogólnienie i zdaje mi sie mocno nieuprawnione.
                Dlaczego zakładasz, że przedszkolanki są, z założenia, niedouczone?
                Przedskolanki w przedszkolu mojej córki są kompetentne, lubią
                dzieci co widać), mają wiele pomysłów, jest pani od baletu, pan,
                który prowadzi kurs tańca (tańczą rock& Rolla, salsę, makarenę),
                robia mnóstwo prac plastycznych - nie każda mama jest alfa i omegą
                wszechstronnie wykształconą, by to wszytko zapewnić. Albo niania
                mojej drugiej córki - jest super - nie wozi jej w wózku non stop -
                biega za nią spaceruje, asekuruje jak młoda włazi 150 razy pod rząd
                na najwyższą zjeżdzalnię. Chodzi na na kilkugodzinny spacer w KAŻDĄ
                pogodę (jak desz to kalosze, jak mróz to czapka - ja chociaż jestem
                matką to bym nie zdierżyła - ale moje dzieci pewnie dzieki temu w
                dużej mierze NIGDY nie chorują. Nie oceniaj tak pochopnie, to że
                jestem mamą to nie znaczy, że jestem zqawsze i do wszystkiego naj,
                naj - to duże zarozumialstwo - mioim zdaniem. I powiem Ci, to
                niekiedy prawda, że dzieci z mamą non stop, która na ogół głownie
                nie bawi sie z nimi wcale tak dużo, bo mając jedną pensję często
                musi sama uprać, posprzątać, ugotować (jedzenie w restauracji
                odpada) i zrobić zakupy (jak najoszczędniej co nie znaczy
                koniecznie - jak najszybciej), poprasować itd nie są wcale takie
                szczęśliwe, dopieszczone, "rozwinięte". Czasem matki rzeczywiście,
                nie chcą żeby te dzieci "dorosły", bo nie mają pomysłu na kolejny
                cel w życiu, jak okaże się, że dziecko juz nie potrzebuje
                zainteresowania 24h na dobę. Dla mnie duzo bardziej korzystne
                rozwiązanie to praca "w rozsądnych godzinach", czasem częśc etatu -
                mama ma więcej kasy (na pomoc w domu np.), nie zrywa kontaktu z
                zawodem, ma jaka taka niezaleznośc finansową, co daje większą
                pewność (mąż może stracić pracę, zachorować, ulec wypadkowi,
                wreszcie odejść w siną dal - to nie jest fantazja, znam wiele
                przypadków z życia) a dzieci trzeba wychowywać i z czesgoś żyć.
                Psychicznie trydno byłoby mi znieć życie z jednej pencji.
            • coronella aurita 16.01.08, 11:57

              sory za złosliwość, ale nie mogę sie powstrzymac. Jak widac, i mamy pracujące mogą miec niepokolei w głowie. Głupie teorie, które przekażą dzieciom robiąc z nich jeszcze większych potworków, nich te uczepione maminej spódnicy.
              Nawet pojęcia nie masz jak mozna się stymulowac będąc w domu, i to w kazdej dziedzinie, która nas zainteresuje. A nie tylko ścisle związanej z pracą.
              Nawiązywanie kontaktów, rozkapryszenie, to cechy indywidualne, i nie mają nic wspólnego z sytuacją zyciową.
              I zapewniam Cię, że mama, której zawsze zalezy, przekaze dziecku duzo więcej wartości, niż niania, która tylko odwali robote i idzie do domu
              Kontakty z innymi? a i owszem, cały czas i codziennie kogoś nowego poznaję. Z pewnoscią mam więcej kontaktów niz gdybym siedziała w biurze.
              • ola_225 Re: aurita 16.01.08, 12:24
                Sorry teraz ja nie mog się powstrzymać od komentarza. Codziennie
                kogoś nowego spotykasz... Pewnie tak, w piaskownicy lub w parku na
                spacerze i rozmawiacie o kupach, zupkach, zabawkach, przechwalacie
                się której dziecko czego to nie zrobiło.... Ja właśnie dlatego że
                już miałam dość gadania wiecznie o tym samym (nawet jak wieczorem
                szłam na piwo to cały temat sprowadzał się do dzieci) wróciłam do
                pracy. Teraz czuję że żyje. Staram się jak najszybciej wracać z
                pracy i poświęcać cały wolny czas dziecku. Przez to uważam że
                jeszcze lepiej się nim zajmuję i jestem lepszą matką niż jakbym
                siedział z nim 24 godziny na dobe. Jestem zrelaksowana, dużo
                bardziej cierpliwa i wyrozumiała dla synka. Siedząc na okrągło w
                domu i skupiając się jedynie na wychoywaniu dzieck można by osiwieć.

                Miałam się tu nie wypowiadać, bo jeszcze przed chwilą popierałam
                obie strony. Uważam że taka decyzja jak powrót do pracy bądź
                pozostanie na wychowawczym jest sprawą suwerenną i nie należy nikogo
                za to krytykować. Ale po tym co napisała poprzedniczka nie
                wytrzymałam.
                I jeszcze jeden przykład:
                Moja koleżanka została w domu z dzieckiem (nie potępiam tego) ale
                jej dziecko widząc psa lub inne dzieci trzęsie sie ze strachu i
                wskakuje mamie na ręce. Poza nią nikogo nie akceptuje. Moje dziecko
                stało i patrzyło ze zdziweniem dlaczego on się tak zachowuje,
                przecież to jedynie mały piesek....
                • faustine Re: ola 16.01.08, 12:38
                  1.W pracy również rozmawia się o kupach , pieluchach i dzieciach .
                  2. Do rozmowy potrzebne są zwykle dwie strony - czemu więc nie
                  zmnieniłaś tematu? Może jednak sama chciałaś pochwalic się swoim
                  geniuszem?
                  3.Jestem dwa lata na urlopie wychowawczym i Bóg mi świadkiem ,że
                  rozmowy o dzieciach nie są na placu zabaw tematem dominującym.

                  PS .Doprawdy wzruszająca historia o małym piesku.
                • coronella ola_225 16.01.08, 12:43
                  przeczytaj post na który odpowiadałam, ok?
                  Oczywiście, że kogoś nowego spotykam, i oczywiście, że nie rozmawiam o zupkach i kupkach, nie chodze do piaskownic, bo mam córke uczulona na koty. Poza tym mam rozum, którego używam i potrafie znależć i sobie i dzieciom ciekawsze zajęcia. A skoro Ty nie potrafiłas, to twoja sprawa, jesli nie potrafiłas znależć sobie innych tematów do rozmów, to dlaczego sie na mnie wyzywasz??? Ja rozmawiam o bardzo wielu rzeczach, i bynajmniej nie związanych z dziecmi. Zupki i kupki to moja sprawa, nie wynosze ich poza mury domu.
                  A wiesz jak to robię? Unikam takich mam jak Ty, których temat rozmów zamyka się w temacie: moje dzieci. Na szczęście jest dużo ludzi na świecie, i spore pole manewru.

                  Nie pisałam,że popieram siedzenie w domu, siedze bo musze, bo mam chora córkę i musze się nią zając. Ale gdybym mogła, poszłabym do pracy nawet dzisiaj, bez chwili zastanowienia, nie jestem kura domową i źle czuję się w tej roli. Niestety życie zdecydowało za mnie. Pisałam odpowiedz na jeden konkretny post, że siedzenie w domu nie oznacza izolacji i wychowanie dzikusa.
                  Mój syn tez boi sie psów, coś złego z nim?????? Pewnie by się bał ich nadal gdybym nie ja była z nim w domu, tylko na babcia.
                  Jaki jest związek pomiedzy psami a pracą mamy???? chyba niezbyt wystraczająco sie stymulowałam, bo nie moge go znależć.
                • karynk Re: aurita 16.01.08, 13:46
                  > Moja koleżanka została w domu z dzieckiem (nie potępiam tego) ale
                  > jej dziecko widząc psa lub inne dzieci trzęsie sie ze strachu i
                  > wskakuje mamie na ręce. Poza nią nikogo nie akceptuje. Moje
                  dziecko
                  > stało i patrzyło ze zdziweniem dlaczego on się tak zachowuje,
                  > przecież to jedynie mały piesek....

                  Moje dziecko przez niejednego małego psa zostało oszczekane (gdy
                  chodzimy na spacery - ja z tych co w domu z dzieckiem siedzą), więc
                  wcale mu się nie dziwię, że chowa sie za mnie lub prosi na ręce, gdy
                  widzi psa.

                  To tak ma marginesie.
                  • ola_225 Re: aurita 16.01.08, 13:56
                    Może przykład psa nie był najlepszy, chodziło mi że boi się
                    wszytskiego i wszytskich. Przed dziećmi ucieka, wiewiórke widzi też
                    truchleje. Moje dziecko (chodzi do żłobka - zagryście mnie teraz)
                    jest otwarte na świat, wesołe, zawsze uśmiechnięte i wszytskim się
                    interesuje. A nie trzęsie się ze strachu gdy tylko mam puści jego
                    rękę.
                    • jasna_olera no wybacz, że sie wtrącę 16.01.08, 14:02
                      ale bojaźliwość to głównie kwestia temperamentu dziecka, a ten jest
                      uwarunkowany genetycznie i wychowanie, oraz to z kim dziecko przebywa ma
                      minimalne znaczenie.
                • agni71 Re: ola_225 16.01.08, 14:02
                  > I jeszcze jeden przykład:
                  > Moja koleżanka została w domu z dzieckiem (nie potępiam tego) ale
                  > jej dziecko widząc psa lub inne dzieci trzęsie sie ze strachu i
                  > wskakuje mamie na ręce. Poza nią nikogo nie akceptuje. Moje
                  dziecko
                  > stało i patrzyło ze zdziweniem dlaczego on się tak zachowuje,
                  > przecież to jedynie mały piesek....

                  No tym mnie rozbawiłaś smile
                  zajmowanie sie dziećmi w domu nie ma nic wspólnego ze strachem przed
                  psem. Taki strach rownie dobrze, a raczej zle, moze zaszczepić w
                  dziecku niania, babcia czy przedszkolanka. Dodam, ze ja siedzę w
                  domu juz ponad 5 lat, a moej dzieci jakoś nie sa specjalnie lekliwe
                  wobec psów.
                • jablkowy.sad Re: aurita 16.01.08, 23:24
                  Ostatnie zdanie dotyczące psa powaliło mnie na łopatki..Oczywiście-
                  mamy na urlopach wychowawczych zamykają siee w domu z dzieckiem na
                  trzy spusty,przez cztery lata lękliwie spoglądając na świat zza
                  firanki...Ręce mi po prostu opadają jak czytam takie głupoty.
                  • ola_225 Re: aurita 17.01.08, 08:11
                    Powtórzę raz jeszczę, bo widzę że tutaj ludzie nie potrafia czytać
                    ze zrozumieniem, ale to pewnie od tego samorozwoju w domu z
                    dzieckiem (potrafię to zrozumieć).

                    "Może przykład psa nie był najlepszy, chodziło mi że boi się
                    wszytskiego i wszytskich. Przed dziećmi ucieka, wiewiórke widzi też
                    truchleje. Moje dziecko (chodzi do żłobka - zagryście mnie teraz)
                    jest otwarte na świat, wesołe, zawsze uśmiechnięte i wszytskim się
                    interesuje. A nie trzęsie się ze strachu gdy tylko mam puści jego
                    rękę".
                    • agni71 Re: ola 17.01.08, 17:12
                      No ale własnie próbujemy ci wyjasnić, że zajmując sie dzieckiem
                      osobiscie niekoniecznie wychowuję go na strachliwego czlowieka. Moje
                      dzieci nie boja sie wszystkiego i wszystkich. teraz rozumiesz,
                      dlaczego twój przyklad jest zupełnie nietrafiony?
                      • aurita slucham? 17.01.08, 18:31
                        Moze ja sie sama zacytuje? Bo jakos wydaje mi sie ze z czytaniem na bakier
                        jestescie moje panie:

                        > (oczywiscie to krzywdzace uogolnienie ale akurat
                        > kasia pasuje mi do tej teorii jak ulal)

                        zwroccie uwage na "uogolnienie" i na "krzywdzace", te bardziej wystymulowane
                        intelektualnie nie powinny miec problemow ze zrozumieniem.

                        PS. nie, w pracy nie gadam o kupach i pieluchach
                    • agga2007 do ola_225 20.01.08, 16:40
                      -

              • ewcia1980 Re: aurita 16.01.08, 12:35
                coronella napisała:
                > Nawet pojęcia nie masz jak mozna się stymulowac będąc w domu, i to
                w kazdej dziedzinie, która nas zainteresuje.


                zapewne czytajac i piszac na forum emama tak sie stymulujesz??
                smile))))))))))))))))

                bo przeczytanie ksiazki czy czegos na necie to NIE JEST stymulowanie
                sie i rozwijanie.


                > Kontakty z innymi? a i owszem, cały czas i codziennie kogoś nowego
                poznaję

                i o czym rozmawiasz z nowopoznanymi osobami????????????
                o polityce??
                o religii??
                o sporcie jaki uprawiasz (o ile to robisz)??
                o ksiazce ktora ostatnio przeczytałas (nie wliczajac porodników o
                dzieciach czy gazet o dzieciach)


                NIE!!
                z nowopoznanymi mamami rozmawia sie o .... DZIECKU!!!!
                bo jest to temat neutralny i na którym sie znasz.
                podobnie jak rozmowa o pogodzie czy o tym co ogladzasz w telewizji!
                a to równiez jest mało rozwijajace!
                • coronella Re: aurita 16.01.08, 12:50
                  ewcia1980 napisała:

                  > coronella napisała:
                  > > Nawet pojęcia nie masz jak mozna się stymulowac będąc w domu, i to
                  > w kazdej dziedzinie, która nas zainteresuje.
                  >
                  >
                  > zapewne czytajac i piszac na forum emama tak sie stymulujesz??
                  > smile))))))))))))))))


                  no zapewne. Zazdrościsz?
                  >
                  > bo przeczytanie ksiazki czy czegos na necie to NIE JEST stymulowanie
                  > sie i rozwijanie.

                  Nie, czytanie książek czy czegos w necie to rozrywka i chwila odpoczynku.

                  >
                  >
                  > > Kontakty z innymi? a i owszem, cały czas i codziennie kogoś nowego
                  > poznaję
                  >
                  > i o czym rozmawiasz z nowopoznanymi osobami????????????
                  > o polityce??
                  > o religii??
                  > o sporcie jaki uprawiasz (o ile to robisz)??
                  > o ksiazce ktora ostatnio przeczytałas (nie wliczajac porodników o
                  > dzieciach czy gazet o dzieciach)


                  Tak, własnie dokładnie o tym rozmawiam.
                  Sport uprawiałam, owszem. Uprawiam go nadal- jestem sędzią koszykówki. Coś w tym złego?

                  >
                  >
                  > NIE!!
                  > z nowopoznanymi mamami rozmawia sie o .... DZIECKU!!!!

                  Nie kochana, o dzieciach moge co najwyżej porozmawiac z mężem. Wychodzę z założenia że obcych tak bardzo interesuja moje dzieci, jak mnie interesują dzieci innych.

                  Kolejna, która nie wyobraża sobie czegoś innego niz dzieci, RETY!! jakie szczęście, że nie muszę chodzic na place zabaw.

                  > bo jest to temat neutralny i na którym sie znasz.

                  Jak ruszysz rozumem to znajdziesz wiele innych tematów do rozmów. Na dzieciach się nie znam, bo nie jestem psychologiem. A moje dzieci to sztuk dwie, w milionie innych, zważywszy, że każde dziecko jest inne, nie wychylam sie ze znajomością tematu.


                  • ewcia1980 Re: aurita 16.01.08, 13:02
                    coronella napisała:
                    > no zapewne. Zazdrościsz?

                    a ten tekst to podchwyciłas od dzieci w piaskownicy???
                    bo taki troche na ich poziomie!!


                    Poza tym:
                    - śmieszna jestes troche z udowadnianiem o czym rozmawiasz z
                    nowopoznanymi osobami - ot tyle!
                    - na spacery i do piaskownicy chodze z córka do tej pory wiec nie
                    musisz uswiadamiac mnie o czym sie tam rozmawia i w jaki sposób
                    nawiazuje sie kontakty
                    ( ty zapewe wyskakujesz z tekstem - " czesc jestem sedziom
                    koszykówki. pogadamy o tym?")
                    - ja majac dzieci sztuk tylko 1!!!! akurat czuje sie dosc dobrze
                    obeznana w temacie!
                    szkoda, ze ty nawet w tym temacie nie czujesz sie dobrze!
                    • coronella Re: aurita 16.01.08, 13:08
                      zaczynasz byc złośliwa, brakuje argumentów?
                      No nic, ja wracam do swojej rozrywki intelektualnej.
                      Miłego dnia zyczę! I miłej zabawy w piaskownicy.
                      • ewcia1980 Re: aurita 16.01.08, 13:16
                        coronella napisała:
                        > zaczynasz byc złośliwa, brakuje argumentów?

                        ale argumentów na co?
                        bo przeciez ja do niczego Ciebie nie przekonuje!

                        usilnie starasz sie udowodnic jakie to stymulujace, rozwijajace i
                        kształcace rozmowy prowadzisz z nowopoznanymi mamami - a ja w bajki
                        dawno przestałam wierzyc i jedynie o tym pisze!
                        wiec o jakich argumentach mówisz?


                        > No nic, ja wracam do swojej rozrywki intelektualnej.

                        to tak - na forum cała masa postow do przeczytania!


                        > Miłego dnia zyczę! I miłej zabawy w piaskownicy.

                        A ja zycze powrotu ze swiata fantazji do realnej rzeczywistości!
                        • coronella Re: aurita 16.01.08, 19:19
                          wiesz co, ja nikomu niczego nie udowadniam, bo komu i co? i po co? Ja i tak bede życ po swojemu, ty po swojemu. Ty masz piaskownice i kupy, ja pomimo 6 lat spedzonych w domu, potrafiłam sobie znależć odpowiadające mi koleżanki, krąg znajomych, ciekawe zajęcia. Dużo czasu spedzam u lekarzy, tam tez można poznac ludzi, nie koniecznie bufiaste wymądrzające sie mamy, którym dzieci świat przysłoniły.
                          Chodzę na wiele zajeć, na część z nich sama, na część z dziecmi, na piaskownicy świat sie nie kończy. Szkoda, że tego nie zauważasz, bo wtedy twoja realna rzeczywistość była by duzo weselsza.
                          Postów na forum raczej nie czytam, tzn czytam, ale nie na eDziecku, bo tu od lat nic sie nie zmienia.
                          • ewcia1980 Re: aurita 16.01.08, 20:33
                            coronella napisała:
                            >Dużo czasu spedzam u lekarzy, tam tez można poznac ludzi

                            to jest HIT twoich "intelektualnych" wypocin!!!
                            • coronella Re: aurita 16.01.08, 20:38
                              a Ty nie masz nic do powiedzenia, jedynie za słówka łapiesz- gratuluję. Zacytuj całe zdanie jak juz cytujesz.
                              Z resztą bez sensu ta rozmowa, i tak nic mądrego nie napiszesz.
                              Pozdrawiam!


                              • ewcia1980 Re: aurita 16.01.08, 20:42
                                coronella napisała:
                                > Z resztą bez sensu ta rozmowa, i tak nic mądrego nie napiszesz

                                Bo zeby madrze rozmawiac to trzeba miec z kim!!
                                Powinnas o tym wiedziec prowadzac tyle "ynteligentnych" rozmów
                                smile)))))))))))))))))
                        • delfina77 Re: aurita 19.01.08, 00:47
                          Ewcia, nie badz zlosliwa. Ja nie biore niczyjej strony, obecnie przebywam za
                          granica i pracuje na pol etatu a wlasciwie 1/3 etatu wiec widze zarowno dobre
                          strony bycia w pracy jak i w domu. Jesli chodzi o stymulacje to mam o wiele
                          wiecej mozliwosci dzieki temu, ze nie pracuje na caly etat, bo mam czas czytac
                          ksiazki w obcym jezyku i poznawac nowe slownictwo (gdy Mala spi w ciagu dnia i z
                          wieczora). Gdybym pracowala w pelnym wymiarze godzin, po powrocie z pracy
                          mialabym czas tylko na zajecie sie dzieckiem i 'ogarniecie' domu, na pewno nie
                          mialabym sily ani czasu na cos dla siebie. Wiec mysle, ze los takiej mamy na
                          wychowawczym nie jest zlywink Choc ja osobiscie lubie moja odskocznie w postaci
                          1/3 etatusmile A to, ze rozmowe z innymi mamami czesto rozpoczyna sie od kwestii
                          dziecka nie oznacza, ze trzeba na tym poprzestac - jesli sie trafi na mame na
                          poziomie to tematow moze byc multum, moga sie wieczorem wybrac razem do kina czy
                          do teatru zeby odetchnac od domowej rutyny. I o to chyba chodzi, zeby sie
                          realizowac, cokolwiek sie robismile Pozdrawiam wszystkie mamy
                • tuberosa77 Re: aurita 22.01.08, 11:00
                  Ale pierdoły piszesz Ewcia. Przepraszam za kolokwializm. Ja
                  również "siedze" z dzieckiem w domu (1,5 roku).
                  Przepraszam a czym Ty się w tej pracy tak stymulujesz. Rozmowy o
                  religii, polityce etc można prowadzić ze znajomymi, którzy wpadną
                  wieczorem albo z którymi idzie się na piwko czy na kolację. Praca
                  nie jest do tego potrzebna. Kiedy pracowałam nie miałam czasu o tym
                  rozmawiać, bo w godzinach pracy zwyczajnie nie było na to czasu.
                  Opieka nad dzieckiem nie uniemożliwia zawierania nowych znajomości,
                  nie tylko z piaskownicy ani nie ogranicza rozwoju człowieka. Znam
                  ludzi, którzy pracując wcale się nie stymulują intelektualnie. Nie
                  uważam zeby taka stymulacja była konieczna przez 24h na dobę 365 dni
                  w roku. A jeśli czytanie ksiązek nie jest dla ciebie rozwijające to
                  Ci szczerze współczuje (chyba ze czytasz Harlekiny), bo czytanie jak
                  najbardziej stymuluje intelektualnie.Rozmowa o dziecku jest jak
                  najbardziej rozwijająca, oczywiście nie można popadać w skrajności.
                  Człowiek który uznaje wyższość pracy nad pozostaniem w domu lub
                  odwrotnie jest mało inteligentny i powinien się iść postymulować
                  intelektualnie, bo chyba coś z nim nie tak. I jedna i druga opcja ma
                  swoje plusy i często wynika z sytuacji życiowej. Mądra mama i
                  siedząc w domu i pracując dobrze wychowa swoje dziecko. Poprostu
                  obie opcje są ok.
                • zuzia_ny Re: aurita 22.01.08, 21:34
                  ewcia1980, ostatnio (wczoraj) na spacerze rozmawialam niania,
                  ktora zajmuje sie fotografia. nianka jest z rosji. umowilam sie z
                  nia ,ze ktoregos dnia po pracy pokarze mi pare rzeczy. chcialabym
                  potrafic robic zdjecia portretowe i dobre ujecia w ruchu. niedawno
                  tez popsula mi sie pralka i musialam skorzystac z pralni publicznej-
                  tam poznalam kobiete, ktora miala na rekach obrazki zrobione henna.
                  zaczepilam ja i pogadalysmy o tym prawie godzine. czasem tez
                  rozmawiam z ludzmi o dzieciach, bo mnie ten temat interesuje. z
                  tego samego powodu zagladam na to forum. ewo a z jakiego powodu
                  zagladasz na to forum jesli ten temat nie jest interesujacy? dla
                  mnie przez to ,ze jestem w zyciu na tym etapie ten temat jest
                  interesujacy.
    • coronella Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 11:11
      każdy ma swoje powody i swoje decyzje, i bzdurą jest oceniac kogos tylko po sytuacji w piaskownicy.
      Są mamy będące z dziecmi w domu z własnego wyboru, ale sa i takie, które nie maja innego wyjścia, chociaż by to wyjście chciały miec.
      Są mamy pracujące, bo tak chcą, ale i sa takie, które pracowac muszą, bo wzięcie dłuższego urlopu wiąże się z utrata pracy. I nie szkodzi, że dopóki zatrudniają nianię, niewiele im z pensji zostaje, bo kiedys dzieci dorosną do pójścia do przedszkola, a przedszkole kosztuje ok 200 zł.
      Nie kazy nadaje się do iedzenia z dzieckiem w domu. Kazda z nas ma inny charakter i inny sposób bycia. To, że Tobie wystarcza bycie tylko z dzieckiem, nie oznacza, że dla każdego musi to byc priorytet. A czasem dziecko dużo więcej korzysta z mamy, która ma przez kilka godzin, ale tylko dla siebie, niż z takiej, która jest z nim cały czas, ale musi tez zrobic obiad, posprzatac, odpocząc, itp.

      • malgosia0023 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 11:46

        • slonko1335 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 12:04
          Bo wcale gorsza nie jesteś Małgosiu, najwazniejsze, ze jesteś
          spełniona w tym co robisz i siedzenie z dziećmi Cię nie męczy,
          odnajdujesz się i chcesz to robić. Ja pracuję bo chcę, nie robię
          wielkiej kariery ale siedzenie w domu mnie nigdy nie pociągało,
          męczył mnie schemat, każdy identyczny dzień, jestem wśród ludzi i mi
          to pasuje a jakiegoś negatywnego wpływu na córkę nie zauważyłam.
          Zupełnie nie rozumiem sensu pisania takiego posta, bo to taka kopia
          z Niemowlaka przepychanki pod tytułem lepsze karmienie piersią czy
          butlą. Nie wiem co chciała osiągnąc autorka....
    • intuicja77 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 12:06
      O rany ale masz problem , chcesz to siedz w domu , nie chcesz to
      wracaj do pracy . Ani Ty nie jestes nienormalna ani te mamy które
      pracują. Chyba ,że chcesz sie koniecznie dowartościować i pokazać
      jaka jestes super , hiper i jak łapiesz ulotne chwile które na pewno
      tracą bezpowrotnie wszystkie wyzute z uczuc macierzyńskich matki
      pracujace
    • royalmail Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 12:12
      Co za post idiotyczny, droga kasiu2002.
    • przeciwcialo Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 12:30
      To nic nienormalnego. Przy starszych dzieciach pomagała mi mama.
      Przy najmłodszym tej opcji nie ma i stwierdzilismy ze pójdę na
      wychowawczy bo bezsensem było zarabiac na niańke, powierzac obcej
      kobiecie dziecko. We wrzesniu najmłodszy idzie do przedszkola- mam
      nadzieje że się dostanie- a ja pomysle nad powrotem do pracy.
      W wyscigu szczurów nigdy nie brałam udziału i udziału nie wezme. To
      nie moje kółko zainteresowań.
      • grzalka Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 13:18
        nie wiem, czy matka na wychowawczym to nienormalne, ale wiem, że ja
        bym zwariowała będąc na wychowawczym, więc dla moich dzieci lepiej,
        że nie byłam

        a co do tych babć i dziadków, co to juz własne dzieci odchowali, to
        pokolenie naszych rodziców przodowało w oddawaniu dzieci pod opiekę
        instytucji i babć oraz niań
        • przeciwcialo Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 15:19
          Jesli o tych babciach i dziadkach do mnie było to moja mama dostawał
          pensje od nas na konto. taki mielismy uklad. Dzieki temu była na
          kilku wycieczkach, miała na leki, odłozyła na wymarzony remont
          swojego mieszkania.
          Teraz sama daję sobie rade z trójką i zyje.
          • grzalka Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 17:56
            przeciwcialo napisała:

            > Jesli o tych babciach i dziadkach do mnie było to moja mama
            dostawał
            > pensje od nas na konto. taki mielismy uklad. Dzieki temu była na
            > kilku wycieczkach, miała na leki, odłozyła na wymarzony remont
            > swojego mieszkania.


            nie, zupełnie nie do Ciebie, ktoś wczes`ni
            > Teraz sama daję sobie rade z trójką i zyje.
          • grzalka Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 17:57
            przeciwcialo napisała:

            > Jesli o tych babciach i dziadkach do mnie było to moja mama
            dostawał
            > pensje od nas na konto. taki mielismy uklad. Dzieki temu była na
            > kilku wycieczkach, miała na leki, odłozyła na wymarzony remont
            > swojego mieszkania.


            nie, zupełnie nie do Ciebie, ktoś wcześniej napisał, że matki
            powinny zająć się własnymi dziećmi zamiast angażować babcie, bo one
            już swoje dzieci wychowały i to było odnośnie tego

            > Teraz sama daję sobie rade z trójką i zyje.

            ja też, nie bardzo rozumiem po co to napisałaś?
            • przeciwcialo Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 18:01
              A tak jakos wyszło smile
    • mariken a to ciekawe :) 16.01.08, 12:35
      bo ja też mieszkam w warszawie i znam bardzo dużo dziewczyn, które są na
      wychowawczym smile
      ja też jestem, kalina ma 13 miesięcy. od początku miałam zamiar pierwszy rok jej
      życia spędzić z nią smile. mam to szczęście, że brak mojej regularnej pensji mi w
      tym nie przeszkodził. czasem uda mi się coś dorobić, więc nie jest źle.
      i moje życie nie polega na siedzeniu w domu - chodzę z małą na zajęcia dla
      maluchów, często na place zabaw, spotykam się z dzieciatymi (i nie tylko)
      znajomymi smile. a pranie i sprzątanie to obowiązki, którymi dzielimy się z mężem
      po równo smile.
      właśnie złożyłam podanie do żłobka (państwowego) i w momencie, kiedy kalina
      dostanie miejsce, ja wrócę do pracy - ale już innej, bo ten czas spędzony w domu
      (wink) umożliwił mi spojrzenie z zewnątrz na to co robiłam i uświadomienie sobie,
      co chciałabym robić. a poza tym odświeżyłam sobie języki obce (nieco nietypowe)
      które prawdopodobnie umożliwią mi powrót do lepszej pracy smile.
      rozumiem mamy (ale też podziwiam), które wróciły do pracy po macierzyńskim -
      zwłaszcza, jeśli w pobliżu miały zaufaną osobę, która mogła zająć się dzieckiem.
      ja nikogo takiego niestety nie miałam smile.

      a.
    • slomska78 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 14:15
      Myślę że w od początku tego wątku brakuje tolerancji, zarówno matek
      pracujących jak i pozostających na urlopie wychowawczym. Ja należę
      do tych drugich i mam zamiar pozostac z córką dopóki nie pójdzie do
      przedszkola. Jestem po dobrych studiach w perspektywie mam zmianę
      pracy i jestem szczęśliwą kobietą. Najważniejsze to podjąc świadomą
      decyzję i cieszyc sie z niejwink
    • koza_w_rajtuzach Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 16:50
      Nie każda kobieta ma możliwość zostania z dzieckiem w domu. Mam tu na myśli
      kwestie finansowe. Nie każda kobieta też tego chce. Nie ma tu nic do rzeczy
      miejsce zamieszkania.
      Osobiście lubię "siedzieć" w domu z córką. Jestem dumna z tego powodu, że to
      właśnie ja się mogę nią zajmować. Już gdy starałam się o dziecko wiedziałam, że
      sama chcę je wychować, a nie dawać je na wychowanie do kogoś innego.
      • elfik31 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 17:22
        ja równiez skońzyłam studia i pracowałam przez ostatnie kilka lat na
        stanowisku kierowniczym w miedzynarodowej firmie, ale szczerze
        mówiąc wolę ''siedzenie'' w domu z dzieckiem na wychowawczym niz
        ciągły niepokój o to co się z nim dzieje i czy ma właściwa opiekę.
        Poza tym nie mam zaufania do obcych ludzi na tyle zeby komuś
        powierzyć mój największy skarb - dziecko. Wydaje mi się że od
        wychowywania dzieci sa rodzice a nie obcy ludzie i że obca osoba
        nigdy nie da dziecku tyle miłości co rodzic. Szczerze mówiąc na
        spacerach w parku czy piaskownicy widać które dziecko jest z mamą a
        które z opiekunką czy babcią.
        • kasia2002 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 17:51
          Zgadzam sie z Toba w 100 % . To widac na pierwszy rzut oka. Szkoda,
          ze dziwczyny widza tylko czernie i biele. Ja, "siedzac" w domu z
          dziecmi spotykam sie ze znajomymi, chodze do teatru , kina i na
          koncerty czesciej niz przed wychowawczym. Z malym na zajecia
          rozwojowe dla maluszkow, na basen - swietnie nurkujesmile).
          I na tym proponuje skonczyc ten watek.
          Pozdrawiam wszystkie mamy, pracujace i nie, madre i glupie, fajnie i
          nieprzyjemne.
          Kasia
    • jakw Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 18:18
      Ja tam żadnej kariery nie robię. Na życie zarabiam. Gdybym została 3
      lata w domu, zawodowo zaczynałabym praktycznie od początku.
      Osobiście znam 1 osobę, która została z dzieckiem w domu 3 lata.
      Problem w tym, że potem jeszcze 2 lata szukała pracy (bo w tzw.
      międzyczasie nastąpiła tzw. restrukturyzacja)
      • karo610 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 16.01.08, 19:05
        Hej
        moj synek ma 2 latka i siedze z nim w domu, ale jestem jedyna mama
        wsrod znajomych ktora zdecydowala sie na tak dlugie zostanie w domu
        (nad czym ubolewam bo nie mam z kim spotykac sie w dzien), ale
        kazdy ma swoje racje.. u mnie wybor byl prosty: nie zalezalo mi na
        powrocie do dotychczasowej pracy, bo mam zamiar robic cos
        kompletnie innego, maz zarabia tyle, ze spokojnie utrzymuje nasza
        trojke. Poza tym moje zarobki byly dosc niskie, wiec calosc
        musialabym oddac niani a zlobek nie wchodzil w rachube bo nie
        chcialam oddawac tak malego dziecka do zlobka i tyle.

        Teraz zapisalam malego do przedszkola i idzie od wrzesnia (bedzie
        mial 2 latka i 9 miesiecy) a ja ide do pracy.
        Przy drugim dziecku za jakies 2,3 lata mam zamiar tez siedziec w
        domu, no chyba ze babcia przejdzie na emeryture i zgodzi sie
        zajać wink

        pozdrawiam
        • kora266 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 11:07
          Ja po roku zajmowania sie dzieckiem wrocilam do pracy, bo takie byly zalozenia,
          zanim jeszcze zaszlam w ciaze i poniewaz bardzo chcialam Przez 4 miesiace synem
          opiekowala sie moja mama, a pozniej w wieku 17 miesiecy poszedl do zlobka i
          swietnie sie tam czujesmile). Na poczatku mialam obawy, czy dobrze robie i czy moje
          dziecko zaakceptuje zlobek. Obawy byly bezpodstawne, bo widze, jak maly jest
          szczesliwy, gdy jest wsrod dzieci i jak lubi swoje panie i jak swietnie sie
          rozwija. Decyzja o powrocie do pracy okazala sie w moim przypadku sluszna bez
          szkody dla nikogo. Od dluzszego siedzenia w domu, chyba dostalabym kota, a to
          nikomu nie wyszloby na dobresmile)
    • bazylea1 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 12:07
      kasia2002 napisała:
      Czy fatycznie
      > robienie kariery jest modniejsze od wychowywania dziecka?

      no pewnie ze jest modniejsze, wez chocby serial "moda na sukces".
      wiadomo ze warszawianki to pierwsze lecą za modą.
      • ola_225 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 12:19
        A w Klanie nawet święto.. Grażynka pojechała do Irlandii robić
        pożucając dzieć!!!! O zgrozo!!!
        • kaeira Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 18.01.08, 16:05
          ola_225 napisała:
          > A w Klanie nawet święto.. Grażynka pojechała do Irlandii robić
          > pożucając dzieć!!!! O zgrozo!!!

          Hehe suspicious>
      • bromoun zgadzam sie z Kasia2002 w 100% 17.01.08, 12:29
        Popieram pojscie do pracy tylko w sytuacji gdy jest to absolutnie
        finansowo niezbedne.
        Uwazam ze jezeli decydujemy sie na dziecko to bierzemy za to
        calkowita odpowiedzialnosc. Ja i moj maz jestesmy odpowiedzialni za
        jego wychowanie a nie babcie, nianie itd. Pewien znany psycholog
        powiedzial ze jedyne czego potrzebuje od nas dziecko to nasz czas.
        Nie prezenty itp nie weekendowych rodzicow. Bzdura jest tlumaczenie
        ze liczy sie jakosc czasu a nie ilosc.
        Ktos wczesniej napisal ze siedzac w domu z dzieckiem bardzo szybko
        traci cierpliwosc - to pomyslcie ze to wasze dziecko, a jak dopiero
        musi tracic cierpliowsc obca kobieta dla ktorej tak faktycznie wasze
        dziecko nic nie znaczy.

        Zgadzam sie rowniez z kasia ze kariera jest teraz modniejsza i
        wazniejsza od wychowania dziecka. mam grono przyjaciolek i jako
        jedyna jestem w domu z dzieckiem - jako jedyna mam dziecko. Reszta
        mowi wprost ze najpierw kariera.

        kasia2002 a moze sie zmailujemyy i "postymulujemy"
        intelektualnie??smile)
        • joanna_poz Re: zgadzam sie z Kasia2002 w 100% 17.01.08, 13:37
          > Uwazam ze jezeli decydujemy sie na dziecko to bierzemy za to
          > calkowita odpowiedzialnosc. Ja i moj maz jestesmy odpowiedzialni
          za
          > jego wychowanie a nie babcie, nianie itd. Pewien znany psycholog
          > powiedzial ze jedyne czego potrzebuje od nas dziecko to nasz czas.
          > Nie prezenty itp nie weekendowych rodzicow. Bzdura jest
          tlumaczenie
          > ze liczy sie jakosc czasu a nie ilosc.

          zgodnie z Twoją logiką, zatem oprócz matki, równiez ojciec powinien
          zrezygnować z pracy i pójść na wychowawczy, no bo przecież pracując:
          - nie bierze całkowitej odpowiedzialności za dziecko i jego
          wychowanie
          - jest tylko weekendowym tatą, a więc co to za tata...

          no i co z pojsciem dziecka do przedszkola, szkoły?
          pogodzisz się z tym, że obcy ludzie wezmą się za jego wychowanie? a
          wam pozostanie już tylko rola weekendowych rodziców (bo wyglada na
          to, że wg Ciebie ludzie wychodzą do pracy w poniedziałek rano, a
          wracają w piatek o pólnocy).

          a co do kariery.... nie rozśmieszaj mnie. karierę to robi pewnie
          kilka/ kilkanaście procent osób pracujących.
          całą reszta po prostu pracuje nie robiąc oszałamiającej kariery, dla
          zupełnie innych przyczyn.
          • joanna_poz Re: zgadzam sie z Kasia2002 w 100% 17.01.08, 13:42
            do swojej powyższej wypowiedzi dodam tylko, że matka na wychowawczym
            to nie jest dla mnie nienormalna sytuacja.
            raczej nienormalne jest dla mnie to, że ktoś kto wybrał akurat taką
            opcję uważa ją za jedyną słuszną.

            Pozdrawiam
            Joanna
            (pracująca mama, posiadajca od 3 lat fantastyczną nianię, a nie obcą
            babę do dziecka, dzięki czemu wszyscy na czele z dzieckiem są
            szczesliwi)
        • kasia2002 Re: zgadzam sie z Kasia2002 w 100% 17.01.08, 14:10
          Bardzo chetnie. Na razie pisz na maila gazetowego. Stymulacji nigdy
          za wiele wink))
          • bromoun Re: zgadzam sie z Kasia2002 w 100% 17.01.08, 17:18
            no to napisalam!
            do poczytaniasmile pozdrawiam
    • salezja Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 13:39
      To nie jest nienormalne skoro takie coś ustawodawca przewidział i korzysta z
      urlopu wychowawczego całkiem duża liczba matek. Każdy wybiera to co dla niego
      najlepsze, jedni idą do pracy, bo chcą zarobić, inni robią karierę, jeszcze inni
      odpoczywają w pracy od dziecka ( dzieci są różne, moje np. ciągle dawało w kość
      i był czas kiedy chętnie do pracy bym poszła- teraz ma 20 miesięcy i jest
      przesuper), a inni siedzą z dzieckiem w domu, bo w tym się spełniają lub mają
      taką możliwość. Co w tym nienormalnego?
      • iwciab Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 14:45
        ja jestem na wych już drugi raz, i widzę ze reakcje ludzi którym o tym mówie są
        dziwne, zwłaszcza że mam teściową na emeryturze. Mam ukończone studia, parę lat
        stażu i liczę sie z tym że po powrocie do pracy będę wtórna analfabetką, bo
        wypada się z rytmu. Zresztą trudno skupić myśli wyłącznie na pracy, gdy jedno
        dziecko w szkole, drugie w przedszkolu, a jak będą chorować... narazie staram
        sie o tym nie mysleć, bo inaczej kto by rodził i wychowywał w tym kraju dzieci,
        pozdrawiam
    • asik37 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 16:54
      mam ten komfort, że mogę dużą czesc pracy wykonywac w domu (do firmy jezdze 2
      razy w tyg na kilka godzin).Pomaga mi mama bo sama nie dałabym rady siedziec w
      papierach, skupic sie i jeszcze zajmowac sie dzieckiem (niewykonalne). Mieszkam
      w W-wie i mam okazję na spacerach z małym przyjrzeć sie nianiom . I zgadzam sie
      w 100% z Kasią 2002....tragedia! Na duzym osiedlu spotkałam tylko 1(!!!!) fajną
      nianię (poczatkowo myslałam, ze to babcia) Zdecydowana wiekszość nian "zrzesza
      sie" w kluby i czas mija im na ploteczkach. I niechby sobie i pogadały...ale
      dzieciaki robią co chcą bez praktycznie zadnego nadzoru. latem podobnie,
      wpuszczają dziciaki na teren placu zabaw a same siedzą przed placem na
      ławeczkach (czesto kocykach) i piknikują (kawka, ciasteczka, itd) Co lepsze
      praktycznie kazda nowa niania w krotkim czasie do owego klubu przyłacza. I za co
      te panie biorą 1400 zł?(taka jest osiedlowa stawka)
      Myslę , ze dobra niania to rzadkość i ja jesli bedę musiała wrocic do pracy (tzn
      pracowac w firmie) synka zostawię z babcią albo oddam go do przedszkola.
      • moniam_1 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 20:00
        Dobra niania to wcale nie rzadkość.Przynajmniej będąc na wychowawczym z
        pierwszym dzieckiem spotykałam na palcach zabaw naprawdę fajne nianie.Niani
        jednak nie można szukać na ostatnią chwilę na miesiąc przed powrotem do pracy a
        tak niestety robi wiele osób.Ja szczerze mówiąc miałam więcej zastrzeżeń do
        mam, które zachowywały sie czasami jak święte krowy,zapatrzone ślepo w swoje
        dzieci!Najbardziej niegrzeczne dzieci były najczęściej pod opieką nie niani
        tylko mamy albo babci właśnie...
        Osobiście nie żałuje ze spędziłam z dzieckiem 3,5 roku.Zrobiłam w tym czasie
        aplikację sędziowską.Miło spędziłam czas z moim dzieckiem.Jednak w naszym
        przypadku jest jeden minus tak długiego siedzenia z dzieckiem w domu.Syn w tej
        chwili ma spore problemy z adaptacja w grupie.Ma spore problemy aby rozstać sie
        ze mną nawet na chwilę.
        Z drugim synem nie mogłam juz siedzieć tyle czasu w domu, bo UW przecież nie
        jest z gumy.Nie żałuję jednak.Syn ma nianię która poświęca mu cały czas.Nie
        gotuje, nie sprząta, nie prasuje,co ja codziennie musiałam jednak zrobić.Niania
        jest tylko dla niegosmileJest bardziej samodzielny,bardziej odpowiedzialny za
        siebie.Mniej rozpuszczonysmilePrzed nianią sporo starszą ode mnie czuje
        respekt,przede mną już niesmile
        Nie dziwię sie że sporo kobiet w dzisiejszych czasach nie decyduje sie na długi
        urlop wychowawczy.To jednak ryzyko, a kredyty szczególnie przy warszawskich
        cenach za metr2 mieszkania ktoś spłacać musi...Ja nawet mając świetnie
        zarabiającego męża dorabiałam w czasie UW żeby nie stracić swojej niezależności
        finansowej.W sądzie spotkałam sie z wieloma sprawami gdzie kobieta spędzając
        kilka lat w domu z dziećmi po latach,po rozwodzie zostawała z przysłowiową ręką
        w nocnikusad FAcet najczęściej odchodził do innej i czasami był na tyle miły, że
        płacił w terminie alimenty byłej żonie i dzieciom. To przykre ale takie jest
        dzisiaj życie...
        Pozdrawiam
        Monika

        • ola_225 w końcu rzeczowa i fachowa ocena całej sytuacji 18.01.08, 07:26
          Tak jak w tytule. Bardzo podoba mi się twoje ocena całego tego
          zamieszania. Popieram w 100%
          • zuzia_ny Re: w końcu rzeczowa i fachowa ocena całej sytuac 24.01.08, 16:37
            mozna sioe z tym wszystkim zgodzic i ja sie zgadzam ale mam tez do
            dodania kilka argumentow , ktore sa po drugiej stronie i jak sie to
            zresumuje to znowu konflikt. ja sie ciesze ,ze siedze z dzieckiem i
            niestety mniej sie ciesze, ze jedynie maz na nas zarabia.ale zawsze
            jest cos kosztem czegos.
    • slomska78 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 20:42
      Wiecie co mam wrażenie że dzieci matek na wychowawczym, są bardziej
      zdyscyplinowane. Wiem że wcześniej pisałam o torerancji, ale zaraz
      wam wyjaśnię o co chodziwink. Obserwuje dzieci którymi opiekują się
      babcie, nianie i mam wrażenie że kiedy są ze swoją mamą zachowują
      się tak inaczej niż z osobami które się nim opiekują kiedy rodzice
      są w pracy. Bylismy ostatnio ze znajomymi na spacerze, synek ich
      wymuszał lizaka, nie dawał się wsadzac do wózka...Oni poprostu nie
      wiedzieli co mają robic, nie są z małym na codzień i mały robił dużo
      zamieszania. Mały nie był przyzwyczajony do sytuacji że rodzice są z
      nim na spacerze i zwracał na siebie uwagę!
      • moniam_1 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 17.01.08, 21:37
        No mój syn nie jest ze mną zdyscyplinowany i nigdy nie byłsmileJa mam po prostu za
        miękkie serce jak większość mateksmileI jeden i drugi syn czuja przed nianią
        respekt.I nie żeby kobieta była dla nich surowa ale nie jest po prostu z nimi
        tak związana jak ja!Mnie chłopaki łażą po głowie a jej nie!Poza tym jak niania
        sie pojawiła w domu od razu musiały pojawić sie pewne zasady których niania sie
        trzyma, bo musi,żeby nasza współpraca układała się dobrze.Ja po pracy czasami te
        zasady naginam jak to matkasmile
      • ola_225 Nie zgadzam sie. 18.01.08, 07:38
        Ten opis w żaden sposób nie pasuje do mojego dziecka. To własnie ja
        lepiej radze sobie z moim dzieckiem niż babcia, która bardzo nam
        pomaga (kiedy dziecko jest przeziębione lub chore i nie chodzi do
        żłobka). Ja jestem stanowcza i konsekwentan. Babcia np. nie raz nie
        jest wstanie nakarmić synka i czeka z obiadem na mnie aż wrócę z
        pracy. Babcia jest bardziej pobłażliwa i uległa - ja nie. Znam swoje
        dziecko najlepiej ze wszystkim i takie stwierdzenia jak twoje mnie
        obrażają (choć nie czuję urazy do ciebie).
        Mogę przyznać ci nieco racji, a mianowicie sprawdza się to w
        przypadku ojców, którzy nie dość że pracują i siłą rzeczy mniej
        czasu spędzaja z dziećmi to jeszcze jak wracają do domu to czują się
        zmęczeni i zwolnieni z wszelkich obowiązków, walną się na kanapie i
        odpoczywają. Często nie uświadamiają sobie że w takiej samej
        sytuacji jest pracująca matka, która po pracy w 100% poświęca się
        dziecku, kąpie je i usypia. A jak ono już śpi to bierze się do
        sprzątania, prania i gotowania.
        • agni71 Re: Nie zgadzam sie. 18.01.08, 11:57
          U nas tez opiekunka nie ma większego poważania niz ja. A jeszcze
          wiekszy respekt budzi tatuś. Opiekunce czasem tak probuja włazic na
          glowę, ze ja czuje sie zobowiązana interweniować (niani mowiłam,
          zeby nie pozwalała im na wszystko).
    • zzzytkaaa Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 18.01.08, 12:08
      Ja akurat jestem na wychowawczym, ale nie potepiam kobiet
      pracujących. Ludzie sa w roznych sytuacjach-maja kredyty np.
      Czasami tez mam ochote wrocic do pracy i to nie ze wzgledu na
      kariere, ale dlatego, ze mam ochote na jakąs odmianę.
      A nianie sa rozne, ale matki i babcie tez.
    • asientos Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 18.01.08, 13:23
      chętnie posiedziałabym na wychowawczym, niestety moje dzieci mają
      okropną wadę : muszą jeść...
      • grzalka Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 18.01.08, 13:32
        asientos napisała:

        > chętnie posiedziałabym na wychowawczym, niestety moje dzieci mają
        > okropną wadę : muszą jeść...


        eee, gadasz...
        • asientos Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 18.01.08, 21:11
          no niestety, takie egzemplarze.... trawą się nie zadowolą...
          • kadewu1 Re: Czy matka na wychowawczym to nienormalne???? 18.01.08, 22:45
            Mój maluch ma 2 lata (za miesiąc). Wróciłam do pracy, gdy miał 7
            miesięcy. Dlatego, że nie nadaję się do siedzenia z dzieckiem przez
            24h w domu. Jest to znacznie bardziej wyczerpujące, niż praca
            zarobkowa. Poza tym mam taką sytuację, że pracuję 2 dni w tygodniu,
            moja nieobecność w domu to max 9 godzin. Dodatkowo pracuję w domu.
            Potrzebuję tego jako dorosły człowiek - nie nadaję się do gadania o
            kupkach i zupkach. Nie jest to konieczność materialna, bo mąż
            utrzymałby nas zapewne. Macierzyństwo to jednak nie rezygnacja z
            własnej osobowości, prawda? A ja po prostu lubię pracować. Dzięki
            żłobkowi synek zaczął więcej mówić, ma rozrywkę - inne dzieci,
            zabawki, miłe panie, poznaje świat. Ja na wychowawczym nie
            chciałabym akurat być - choć moja mama chwaliła sobie tę możliwość.
            Nie uważam się za zła matkę, przeciwnie. Choć pracuję, to nadal
            karmię dziecko piersią, bo uważam, że korzystnie wpłynie to na jego
            zdrowie - już samo to jest pewnym wysiłkiem (nocne pobudki,
            zmęczenie), więc nie uważam, że "oddaąc swoje dziecko innym" idę na
            łatwiznę. Szkoda, że padło to tyle niesprawiedliwych sądów, a wiele
            z uczestniczek dyskusji wierzy, że wyznaje jedynie słuszny pogląd.
            Pozdrawiam,
            KmJ
      • zebra12 Ty, no moje też, ale jaja, nie? 19.01.08, 10:48
        I na golasa nie chcą latać... Dziwne mam te dziecki.
        Na dodatek ich bilogiczny jakoś zniknął....
Pełna wersja