Dodaj do ulubionych

Dajecie czasem klapsy????

23.01.08, 19:56
Mój synek ma 15 miesięcy. Wie czego mu nie wolno a jednak robi to na
przekór. Np wyłącza telewizor, majstruje przy gniazdkach ( większość
gniazdek mam zabezpieczone ale do niektórych są podłączone różne
sprzęty np. radio), odrywa listwy przypodłogowe itp. Zawsze
stanowczo i konsekwętnie odciągam od tych rzeczy i zabraniam, i
tłumacze że nie wolno i dlaczego ale to wszystko nie pomaga. Czasem
zdarza mi się dać klapsa, kiedy takie ciągłe tłumaczenie nie pomaga.
Ale czy to dobre rozwiązanie? Pomóżcie
--
liderka3@gazeta.pl
Obserwuj wątek
        • megi231 Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 20:47
          No właśnie zazaz sie zacznie... no chyba ze sie mylesmile) A odp na
          pytanie: to owszem zdarzyło mi sie dac klapsa moze 3 razy ale na tym
          koniec bo zrozumiałam że nie tędy droga.
          --
          Areczek ma już
          • palantunio2 Klapsy trzba dawać i tyle! 24.01.08, 11:19
            Kary fizyczne to odwieczny sposób wychowawczy i zdanie nawet 300 oświeconych
            mamusiek nic tu nie pomoże.
            Nasze dziecko jeżeli robi coś nie tak najpierw jest mu to mówione a jeżeli nie
            słucha dostaje klapsa. Proste i skuteczne.
            W wychowaniu najważniejsza jest konsekwencja.
            • izyma nie wolno bić NIKOGO!!!!!!! 24.01.08, 16:12
              tak "klaps" to jest nic innego jak niemożność dorosłego radzenia
              sobie z WŁASNYMI emocjami! ciekawe co powiemy dziecku, które
              niemogąc czegoś wyegzekwować od kolegi z piaskownicy da mu "klapsa"
              dla wiekszej siły przekonywania? że my możemy bić, a on nie? a to
              czemu?
              nic na mnie nie działa tak, jak te niektóre posty pisane w
              duchu "tak się wychowuje dzieci" BZDURA i tyle - same się bijcie!
              i nie ma ŻADNEGO wyjątku od tej reguły!!!
              moja córka ma prawie 4 lata i NIGDY JEJ NIE UDERZYŁAM, a jakoś udaje
              mi się trzymać ją w pionie...
            • yoggi87 Re: palantunio2 22.03.08, 12:08
              >W wychowaniu najważniejsza jest konsekwencja.

              No wlasnie, konsekwencja... nie przemoc!
              czyli rozumiem, Ty konsekwentnie spuszczasz dziecku lanie. A co
              zrobisz jak za 10 lat Ci odda? No tak powaznie pytam. Wtedy co?
              Tobie wolno, to dlaczego dziecku nie?
          • mayesia Re: Dajecie czasem klapsy???? 02.02.08, 14:27
            u mnie było podobnie, dałam małego klapsa córce, która w furii
            rzuciła we mnie butem. Nigdy tego nie powtórzyłam, bo stwierdziłam,
            że wyrzadzam jej krzywdę wyładowując na niej swoją złość. Gdy moje
            córki, szczególnie młodsza, która wciąż bada granice mojej
            cierpliowści, robią coś, czegeo im robić nie wolno, łapię je
            zdecydowanym uściskiem (nie sprawiającym bólu) za rękę i mmówię
            głośno i wyraźnie :NIE WOLNO!miałam kiedyś straszny dylemat, młodsza
            gdyzła, szczypała i biła starszą siostrę, zastanawiałam się czy nie
            zacząć dawać jej po łapach, postanowiłam wytrwale powtarzać że nie
            wolno w tym domu nikogo bić, zajmowałam się poszkodowaną, a młoda
            szła w kąt płakać. W którymś momencie znudziło jej się dokuczanie
            siostrze. Starsza córka jest posłuchana, wystarczy że powiem, że nie
            wolno, i sprawa dla niej jasna, przy młodszej trzeba się dłużej i
            bardziej powysilać ale efekt jest. No i konskwencja też ważna. Jak
            nie wolno raz włazić na stół, to za tydzień też nie wolno, i drugiej
            córce też nie.
        • mama-ola Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 09:16
          dyzurna napisała:

          > no to zaraz sie zacznie...minimum 100 postow

          smile))))))) Masz rację! Ale chyba tylko w połowie, postów będzie
          pewnie ze 200. Krwawakornelia już na posterunku (serdeczności przy
          okazji), tylko patrzeć jak mama303 zawita. Ja tym razem odpuszczam,
          się wyeksploatowałam przy analogicznych wątkach na "Wychowaniu".
          Pozdrowienia!
          --
          Mama Antosia (2 lata i 8 m-cy)
          Dla Trójmiasta i Krakowa: akademia30plus.pl/
      • phantomka Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 20:46
        Sama sobie odpowiedzialas na pytanie - skoro dziecko, mimo klapsow,
        robi to dalej, to widac mierna to metoda wychowawcza.
        To jest Twoj problem, zeby odwrocic jego uwage od przedmiotow
        niebezpiecznych, a kazesz jego za to, czego konsekwencji on nie
        rozumie.
        Najlepsza metoda jest nie mowienie "zostaw, nie wolno, itd. po 100
        razy" tylko odwrocenie uwagi, poniewaz skutek jest taki, ze dziecko
        przestaje sie interesowac przedmiotem zakazanym. A jezeli ciagle go
        upominasz, to dla niego znak, ze to jest warte poznaniasmile
        --
        Maryjka
    • adrianka00 Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 21:16
      to nie jest dobre rozwiazanie. to jedynie rozladowanie twojej bezsilnosci.
      zamiast dziecka klepcie siebie na wzajem, albo krzeslo. my nie dajemy klapsow.
      nie rozladowujemy swoich frustracji na dziecku. rozumiemy, ze dziecko nie robi
      nam na zlosc. szanujemy nasze dziecko.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 21:31
      No, ale czemu dajesz klapsy? Wiadomo, że dziecko w tym wieku jest bardzo ciekawe
      świata. Jeśli stanowczo będziesz mu coś tłumaczyć, to jest to oczywiste, że
      sobie w końcu to odpuści. Znudzi mu się. Większość męczących, irytujących czy
      niewłaściwych zachowań u dziecka to tylko stan przejściowy, oczywiście jeśli
      konsekwentnie i stanowczo się czegoś zabrania. To ciągła walka o to, aby
      dzieciak zaprzestał jakiegoś działania. Jak w końcu oduczamy robienia dziecka
      czegoś niewłaściwego, to znajduje sobie kolejne zajęcie, niekoniecznie przez nas
      pożądane wink.
      Jestem konsekwentna, ciągle tłumaczę i tłumaczę i wiem, że każde "natręctwo" u
      dzieciaka w końcu mija. W końcu nudzi mu się wywalanie wszystkiego z szafek czy
      odrywanie listew na rzecz innych frapujących go zajęć wink). Mam 24-miesięczną
      córkę i obecnie rzadko zdarza jej się robić coś "niegrzecznego". Po prostu zna
      już lepiej świat niż 15-miesięczne dziecko i robienie wielu głupich rzeczy już
      dawno jej się znudziło.
    • cleopatra80 Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 23:03
      Ciekawa jestem czy wszystkie robicie tak jak piszecie , czy poprostu
      piszecie zeby tylko napisac czytam czesto rozne posty i czasami mi
      sie tylko smic chce.A wracajac do tematu to klaps a bicie dziecka to
      wieeeelka roznica.
      • phantomka Re: Dajecie czasem klapsy???? 23.01.08, 23:19
        Robie tak, jak pisze. Rozrozniam rowniez klaps od bicia. Nie
        zarzekam sie, ze tego pierwszego nigdy nie dam, bo ktoz to moze
        wiedziec...ale w takiej sytuacji? Jak mnie dziecko wpieni, to
        wychodze z pokoju.
        --
        Maryjka
      • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 11:08
        > Ciekawa jestem czy wszystkie robicie tak jak piszecie , czy poprostu
        > piszecie zeby tylko napisac czytam czesto rozne posty i czasami mi
        > sie tylko smic chce.A wracajac do tematu to klaps a bicie dziecka to
        > wieeeelka roznica.

        Robię tak jak piszę. Naprawdę nie wiem po co miałabym dawać klapsy? Co najwyżej
        chyba tylko po to, aby się wyżyć.
        Klaps to też przemoc. Emocjonalna na pewno. Ciekawe co zrobiłabyś gdyby mąż
        dawał Ci klapsy w sytuacji kiedy coś mu się nie spodobało? I pomyśl sobie, że
        dziecko przeżywa wszystko bardziej intensywnie i ma bardziej kruchą psychikę.
      • kitka20061 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 09:24
        Zdarzyło mi sie dać klapsa 2 czy 3 razy. Niestety nie jest to metoda wychowawcza godna polecenia, gdyż nie wywołuje zamierzonych skutków, tylko zastrasza dziecko. Dlatego uzbroiłam się w cierpliwość i tłumacze, tłumacze, tłumaczę..... a jak już nie wytrzymam to wychodzę na chwilę z pokoju aby odreagować i potem znowu tłumaczę. Dziecko nie robi Ci na złość, jego ciekawość poznawania świata jest silniejsza od Twoich zakazów.
        • slonko1335 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 09:33
          I mi się zdarzyło jak nie wytrzymałam nerwowo ze dwa razy, nie
          jestem z tego dumna, potem przez tydzień miałam mega wyrzuty
          sumienia bo dobrze wiem, ze nie tędy droga...za często też krzyczę
          na młodą choć widzę, ze nie przynosi to żadnych rezultatów, mąż
          zawsze wszystko cierpliwie tłumaczy i to jego ona zawsze słucha. Nie
          jestem idealną matką niestety...

          Kiedyś jak Alka była mała trzepnęła babcię w twarz, babcia bez
          chwili zastanowienia jej oddała, oczywiście nie mocno ale tak żeby
          poczuła, zrobiłam straszną awanturę a zdziwiona teściowa nie
          wiedziała o co mi chodzi bo ona tak postępowała ze swoimi dziećmi a
          jednak Alka nigdy więcej na nikogo w twarz nie uderzyła.
          Podobny numer zrobił mój mąz jak pociągnęła go mocno za włosy,
          natychmiast ją pociągnął (chyba z domu wyniósł takie zachowania) tez
          zrobiłam drakę ale problem z ciągnięciem za włosy więcej u nas w
          domu nie wystąpił.
          --
          Alunia...
        • kala5 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 09:38
          a ciekawe co byś zrobiła gdyby twoje kilkunastomiesięczne dziecko
          wchodziło na kanapę i próbowało z rozpędem zbiegać na podłogę, też
          byś zostawiła i wyszła z pokoju.
          moja załapała dopiero jak dostała klapsa, chwilkę zapłakała i już
          tego nie robi ( na razie ).
          • jawn7 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 10:06
            Niestety są takie sytuacje kiedy trzeba zareagować szybko,kiedy
            dziecko może zrobić krzywdę sobie lub rodzeństwu a twoje słowa to
            jak grochem o ścianę.Nie wolno wtedy zostawić delikwenta samego bo
            stać sie może coś gorszego niż klaps.Tak ,nie jestem dumna z tego że
            dałam klapsa ale czasem to jedyna(chyba)metoda aby
            dziecko "otrzeżwić".Jestem przeciwniczką klepania bez powodu ale
            przyznaję się,że były sytuacje j.w. kiedy nie było innego
            wyjścia.Bardzo ważne jest to co stanie się potem po klapsie.Wiem,że
            zalezy to też od wieku dziecka,ale nawet te małe dużo rozumieją.Ja
            nie zostawiam dziecka po klapsie samego.Chwilę odczekam i potem
            rozmawiamy,dlaczego to się stało czy mozna było tego uniknąć itp.I
            moje dzieci nie chodzą na mnie obrazone,przeprosimy się nawzajem
            (tak,ja też przepraszam dziecko za klapsa)a potem jest
            przytulanie ,całowanie po prostu sielanka.Pozdrawiamsmile
          • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 11:34
            > a ciekawe co byś zrobiła gdyby twoje kilkunastomiesięczne dziecko
            > wchodziło na kanapę i próbowało z rozpędem zbiegać na podłogę, też
            > byś zostawiła i wyszła z pokoju.
            > moja załapała dopiero jak dostała klapsa, chwilkę zapłakała i już
            > tego nie robi ( na razie ).

            Moje kilkunastomiesięczne dziecko doskonale wiedziało czym coś takiego by się
            skończyło. Nauczyłam jej tego gdy miała 8 miesięcy. Gdy raczkowała po łóżku w
            stronę "przepaści", to pozwalałam jej spadać, łapiąc ją w locie. Zrobiła tak ze
            cztery razy i się bardzo przestraszyła. Potem już normalnie nauczyła się
            schodzić z łóżka. Nigdy nie byłaby tak bezmyślna, żeby z rozpędu zbiegać z łóżka
            na podłogę, bo byłam na tyle pomysłowa, aby nauczyć ją czym coś takiego grozi,
            zamiast bezmyślnie dawać klapsy.
            A co się stanie jak akurat nie będzie Ciebie w pobliżu? Przecież nie nauczyłaś
            dziecka czym grozi takie zachowanie, a jedynie, że dostaje się za to klapsa.
            Moja córka ma obecnie dwa lata i wierz mi, że nigdy jej nie przyszło do głowy,
            aby z rozpędem skakać z kanapy, bo zanim nauczyła się chodzić, to już doskonale
            wiedziała, że zrobi sobie w ten sposób krzywdę.

            Tak więc ja by klapsa dała Tobie, ponieważ nie nauczyłaś córki podstawowych rzeczy.
            • kala5 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 21:10
              i tu się mylisz moja córeczka potrafi bardzo ładnie schodzić z
              kanapy i nauczyła się tego dawno temu.

              > Moje kilkunastomiesięczne dziecko doskonale wiedziało czym coś
              takiego by się
              > skończyło. Nauczyłam jej tego gdy miała 8 miesięcy. Gdy raczkowała
              po łóżku w
              > stronę "przepaści", to pozwalałam jej spadać, łapiąc ją w locie.
              Zrobiła tak ze
              > cztery razy i się bardzo przestraszyła.

              no widzisz Twoja córka się przestraszyła, amoja uznała to za świetną
              zabawę gdy ona spada a mama łapie ją dosłownie w ostatniej chwili.
              serce mi stanęło gdy złapałam ją 5 cm od podłogi, a ona się śmiała.
              i jak miałam jej wytłumaczyć że to nie zabawa,
              (to samo robiła na fotelu)
                • kala5 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 21:54
                  koza_w_rajtuzach napisała:

                  > To może pozwól jej zlecieć z tej kanapy.

                  chyba żartujesz? z dwojga złego wolę dać klapsa choć mam nadzieję,
                  że nie będę musiała tego więcej robić

                  a tak właściwie to już kiedyś spadła, ale to nic nie zmieniło w tej
                  kwestii tylko trochę popłakała. ona już ma taki temperament,
                  wszędzie wchodzi, wdrapuje się gdzie się da: na krzesło, fotel,
                  łóżeczko i niczego się nie boi.
                  ma to po ojcu: jako dziecko, był wiele razy "szyty i gipsowany" -
                  taki już trudny przypadek.
    • tuberosa77 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 10:06
      Owszem zdarzyło mi się, kiedy wyczerpałam już wszystkie inne metody.
      Zawsze skutkuje natychmiast, ponieważ robię to batdzo żadko.
      Jeśli chodzi o doniesienia do prokuratury, co sugerowała któraś
      mama, to trzeba odróżnić bicie i torturowanie od zwykłego klapsa,
      który działa wychowawczo. W pracy miałam do czynienia z dziecmi
      wychowywanymi bezstresowo (tłumaczenie po 10 razy spokojnym głosem,
      zero kar i klapsów), dzieci te zachowywały się jak małe zwierzątka,
      które chciały zwrócić na siebie uwage za wszelką cenę. Ja dostawałam
      klapsa w moim życiu nie raz i patrząc z perspektywy czasu wcale bym
      nie życzyła sobie żeby ktoś na moich rodziców donosił do
      prokuratury. Należało mi się i dobrze działało, następnym razem
      zanim zrobiłam na złość albo coś głupiego dobrze się zastanowiłam.
      Na szczeście nie jesteśmy w Stanach gdzie nie wolno dotknąć mocniej
      dziecka bo jak widać z tego tworzą się same patologie. Trzeba
      zachować rozsądek i nie dać się dziecku terroryzować.
    • xixx Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 10:19
      Mimo panującego przekonania że klapsy są złe, ja uważam inaczej-
      Julek dostał kilka klapsów - oczywiście nie dotsja ich za każdym
      razem jak coś zbroi, jest to raczej ostatnia deska ratunku i on to
      wie i klaps wtedy działa. Klapsa dostaje za bicie kota. Robi minę
      smutasa ale nie płacze, efekt - Julek nie uderzył kota od bardzo
      dawna. Klaps to nie tłuczenie dziecka, klaps jest dawany na
      pieluszkę i nie boli, raczej jest to peweien mechanizm. Jeśli ktoś
      chce na mnie donieść na prokuraturę chętnie przekaże moje namiary
      na maila.
      --
      maja i julek smile

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
      • fogito Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 12:42
        Proponuje zadac takie pytanie na forum eksperckim.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=851
        Mam czterolatka, ktorego nie bije. Mozna tylko trzeba miec troche
        oleju w glowie i byc przygotowanym na rozne etapy w zyciu dziecka.
        • karolkowa1 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 17:00
          fogito napisała:

          > Proponuje zadac takie pytanie na forum eksperckim.
          > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=851
          > Mam czterolatka, ktorego nie bije. Mozna tylko trzeba miec troche
          > oleju w glowie i byc przygotowanym na rozne etapy w zyciu dziecka.

          podpisuje sie pod tym co napisalas rekoma i nogami
          Pozdrawiam
          karolkowa1
      • jasna_olera jak to klaps nie boli? 24.01.08, 14:17
        nie rozumiem, chyba poklepywanie dziecka po pieluszce gdy cos zbroi nie jest
        karą ani tym bardziej straszakiem??? Bezbolesny klaps odnosi jakikolwiek
        skutek??? Dziwne to jakies. Moja mała po pieluszce jest klepana w ramach
        pieszczot, a nawet po gołym tyłku, więc zastanawiam sie jakiej siły musiałabym
        przyłozyć żeby klepanie po pieluszce odnosiło skutek kary...
      • jasna_olera Na glowę mi nie padło... 24.01.08, 14:23
        żeby dziecku klapsa dawać. Jak cos broi to ograniczam jej ruchy fizycznie. To w
        miarę proste np.: wspina się po kanapie i chce skakać, to sciągam z kanapy
        (nawet 15 razy jak będzie trzeba), chce coś zrzucić zabieram i daje cos w
        zastępstwie do zabawy, chce pomajstrować przy kontakcie, odciągam, mówię
        stanowczym tonem "proszę się tym nie bawić" (tonem nie znoszącym sprzeciwu) i
        daje coś innego do zabawy i tak w koło macieju.

        Niech ktoś mi odpowie logicznie, jak mocny musi być klaps żeby był skuteczny? bo
        nie bolący to chyba nie działa?
        • xixx Re: Na glowę mi nie padło... 24.01.08, 14:40
          Klaps nie boli, klaps jest dla dziecka poprostu nieprzyjemny. Nikt
          Ci nie poda siły z jaką należy uderzyć, co byś chciała wiedziec - z
          jaką prędkością ma reką lecieć?

          --
          maja i julek smile

          fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
          • jasna_olera Re: Na glowę mi nie padło... 24.01.08, 15:51
            chocby to, prosze o prędkość reki. To kiedy klaps jest nieprzyjemny? chyba wtedy
            gdy boli, w przeciwnym wypadku żadna to nieprzyjemność... Prosze o obiektywne
            kryterium nieprzyjemności... czy jest to wtedy gdy pobolewa, wtedy gdy
            poszczypuje, a może wtedy gdy wywołuje strach dziecka? jeżeli twoje uderzenie
            nie przekracza progu bólowego dziecka to nie moze być odczuwane jako nieprzyjemne.
            • karolkowa1 do tych co daja klapsy 24.01.08, 16:55
              Mam nadzieje ,ze wam rece uschna!
              Bijecie dlatego ,ze dziecko jest slabsze i nie odda??Maz wam tez
              daje klapsy jak zrobicie cos nie po jego mysli?Bicie jest wyzywaniem
              sie na slabszym,bo wiadomo ,ze nie odda(mam nadzieje ze odda jak
              bedzie starsze i silniejsze od was i pokarze jakie to jest
              przyjemne).Klaps jest przemoca fizyczna i emocjonalna.U mnie w domu
              tez stosowali takie kary i bylo mi wtedy tak bardzo przykro,ze do
              tej pory o tym pamietam.Dzieci sie nie bije tylko
              tlumaczy,tlumaczy ...
          • phantomka Re: xixx 24.01.08, 17:20
            niezla logika: dziecko bije kota, ty bijesz dziecko - na pewno
            wynosi z tego dobra lekcje, chyba pt. kot wazniejszy ode mnie.
            Jezeli rodzice w takich banalnych sytuacjach bija dzieci, to po
            prostu maja kiepskie metody wychowawcze, a frustraci zawsze
            wyladowuja sie na slabszych - ot prosta zaleznosc.
            --
            Maryjka
            • xixx Re: xixx 24.01.08, 18:27
              Szanowwne mamusie - klaps dla mojego dziecka jest karą za najgorsze
              przewinienie, oprócz klapsa jest mu tłumaczone na czym polega jego błąd. Przed
              klapsem wiele razy jest mu tłmaczone że danej rzeczy robić nie wolno, klaps jest
              w tym przypadku karą.
              Mnie na szczęście ręce nie usłchły, może Wam uschną języki, Gadacie bzdury,
              jesteśdcie jednostronne i dodam, że nie będę się przed wami tłumaczyć. Udzielam
              odpowiedzi czym jest klaps w moim rozumieniu i to wszystko. Postępuję słusznie
              i widzę efekty. Radzę się poważnie zastanowić zwłaszcza uwaga do Pani phantomka
              - lubisz uogólniać co? Tylko jak już to robisz to może mądrzej, sensowniej? I j
              eszcze jedno - ja nie biję dziecka. Widisz różnicę? Pewnie nie... Dodam, że
              jesteś bezczelna, jak smiesz nazywać mnie frustratką? Skoro to forum i nie znamy
              się osobiście to Ci więcej wolno?

              --
              maja i julek smile

              fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
            • xixx Re: xixx 24.01.08, 18:55
              I jeszcze jedno phantomko - bicie kota po pierwsze nie jest banalną sprawą,
              przynajmniej nie dla nas. Po drugie jestem pewna że moje dziecko ma ciut więcej
              oleju w głowie i rozumie, że nie o to chodzi, że kot jest ważniejszy od niego a
              że kot jest także istotą żywą, ważną - nie zabawką. Spróbuj czasem zrozumieć to
              co czytasz, to Ci ułatwi życie. I nie myśl o sobie, że jesteś nieomylna,
              nieprzyjemnie się słucha twoich autorytatywnych opini zwłaszcza,że żadnym
              autorytetem nie jesteś.
              --
              maja i julek smile

              fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
              • phantomka Re: xixx 24.01.08, 19:00
                Oczywiscie, ze powiedzialabym ci to w oczy, ale nie wiem czy klapsa
                bym pozniej nie dostala?
                Cala reszta bez komentarza, bo tlumaczy sie ten, kto ma cos na
                sumieniu - widac ciezko ci z tym klapsemsmile
                --
                Maryjka
                • xixx Re: xixx 24.01.08, 19:11
                  Raczej cięzko mi z twoim hmm. nazwijmy to specyficznym sposobem myślenia i
                  oceniania innych smile No i to, że jesteś chamska też nie umila tematu, ale widać
                  taka twoja uroda smile Pędzę lać moje dziecko!
                  --
                  maja i julek smile

                  fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                    • xixx Re: xixx 24.01.08, 20:11
                      Pomyliłaś się, ja Cię nie pozdrawiam raczej smile Jakbym nie odpowiedała na twoje
                      kolejne zaczepki - prowokacje to znaczy, że akurat leję Julka i patrzę czy równo
                      puchnie, wybaczysz mam nadzieję....
                      --
                      maja i julek smile

                      fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
              • inia33 Re: xixx 26.01.08, 13:32
                xixx napisała:
                > że kot jest także istotą żywą, ważną - nie zabawką.

                z tego wniosek, że Twoje dziecko nie jest istotą żywą, nie jest ważne,
                jest zabawką-no bo przecież można je bić...
                --
                mała Maja
                duża Ola
                moje kudłatki
                • xixx Re: xixx 26.01.08, 13:40
                  Syn nie jest bity, kot był. Proszę nie sprowadzaj zwierząt do domu ina ze swoim
                  podejściem bo może się TOZ do Ciebie odezwać przy neisprzyjających okolicznościach.
                  --
                  maja i julek smile

                  fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                  • ellana1 Re: xixx 26.01.08, 13:54
                    czy rzeczywiscie uwazasz ze jedyną metodą na nauczenie dziecka ze
                    nie wolno bić kota jest klaps wymierzony dziecku ?
                    Ja bym wybrała droge dłuższą ale nie metody siłowe .
                    • xixx Re: xixx 26.01.08, 14:01
                      Ellana nie będę się powtarzać, przeczytaj naszą wcześniejszą - wczorajszo-nocną
                      dyskusję, gdzie opisąłam Ci jak to u nas wygląda. Ja już naprawdę się z tego
                      tematu wyłączam. T
                      Tak uważam że klpas w niektórych sytuacjach jest słuszny i gdy zajdzie taka
                      potrzeba - dam klapsa. Natomiast jestem pełna nadzieji że potrzeby nie będzie.
                      Pozdrawiam i do zobaczenia w innym wątku.
                      --
                      maja i julek smile

                      fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                  • inia33 Re: xixx 26.01.08, 14:04
                    chyba Ci się literki poprzestawiały, bo kompletnie nie zrozumiałam Twojej wypowiedzi...
                    --
                    mała Maja
                    duża Ola
                    moje kudłatki
            • fogito Re: xixx 24.01.08, 23:04
              Nie bij kota, bo oberwiesz... to dobre. Nie przyszlo by mi do glowy,
              zeby przemoc karac przemoca. To sie nazywa oko za oko i zab za zab
              jak nasi starsi bracia w wierze juz dawno zauwazyli.
              Im wiecej czytam takich postow, to tym bardziej rece mi do ziemi
              opadaja - niedlugo bede pisac pod stolem surprised

              Pozdrawiam wszystkie madre mamy, ktore nie bija dzieci.
              Reszta niech sie nad soba zastanowi...
    • alexa-75 Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 19:38
      Mój 3-letni synek dostał ode mnie do tej pory w pupę raz. Stał przy
      ubikacji i sikał, ja stałam zaraz za nim. Skończył, odwrócił się i
      nagle ugryzł mnie w udo. Ugryzł tak porządnie, że przez 2 tygodnie
      miałam siniaka, a właściwie krwiaka. I wtedy przyłożyłam mu
      porządnie na jego gołą dupę. Bardziej był to odruch, ogólnie raczej
      nie stosuję kar cielesnych.
      • alkara Re: Dajecie czasem klapsy???? 24.01.08, 21:26
        Madzia ma 14 miesięcy i nigdy nie dostała od nas klapsa. Zawsze
        zastanawiam się skąd moje dziecko będzie wiedziało że dostało klapsa
        bo coś zrobiło nie tak, ono po prostu się mnie przestraszy ale na
        pewno nie skojarzy tego z tym że zrobiła coś nie tak. No i jak mocno
        musiałabym ją uderzyć żeby naprawdę zabolało bo po pieluszcze jest
        klepana regularnie w ramach wygłupów smile) Efekt późniejszy będzie
        taki że dziecko będzie się mnie po prostu bało. Nigdy moje dziecko
        nie podniosło na mnie ręki (po rączkach też jej nie biję) a
        widziałam jak dziecko sąsiadki - roczne, które dostaje po łapkach
        już nie raz na mamusię się zamachnęło.
        --
        Madzia jest już z nami od Mikołajek 2006 smile))
    • miamia Re: Dajecie czasem klapsy???? 25.01.08, 11:08
      Tak, dajemy. Nie często ale czasem jako kara, za świadome nieposłuszeństwo.
      Znajomy ma syna którego wychowuje "bezstresowo", mały ma się sam nauczyć gdzie
      są granice itp. Tyle, że nikt ich nie chce widzieć u siebie w domu bo małemu
      wolno wszystko, co prawda jak coś zrobi źle - tatuś mu tłumaczy co zrobił źle i
      że tak nei wolno itp. Kiedyśsłodki maluszek kopnął psa wspólnej przyjaciółki -
      tatuś mu oczywiście po raz setny wytłumaczył, że tak nie wolno .... Maluszek
      znowu kopnął psa, widocznie jeszcze nie zrozumiał....
      Kiedy indziej kopał piłkę w parku a ja miałam moje dziecko w chuście - wtedy
      jeszcze bardzo małe, ten sam wychowywany bezstresowo maluszek kopnął piłkę mocno
      tak, że trafiła w głowę mojego dziecka. Tatuś oczywiście wytłumaczył ale
      maluszek nie zrozumiał i szykował się do kolejnego strzału, tatuś dalej
      tłumaczył a maluszek szykował się do kolejnego strzału... mój mąż wstał i
      przywalił, żeby było jasne - przywalił, nie klepnął, małemu solidnego klapsa w
      dupę wyprzedzając o sekundy kolejny strzał w głowę naszego niemowlaka. To była
      owszem - spontaniczna reakcja, nasze małe dziecko zanosiło się płaczem i miało
      dużą szansę na oberwanie od wychowywanego bezstresowo maluszka w imię
      bezstresowego wychowania.

      Tak więc daje klapsy, uważam że są momenty gdy są konieczne, jestem dobrą matką
      i mam w pogardzie wszechwiedzące mamy (te co im ręce pod stół wpadają, i te
      specjalistki od psychologii które tak doskonale wiedzą, którzy rodzice są
      sfrustrowani a którzy nie) wyrażajcie swoje zdanie ale nie zachowujcie się jak
      wyrocznie. Nauczcie się wyrażać swoje zdanie bez obrażania innych, myślę, że
      daleko Wam do ideału a Wasze metody w niektórych budzą zachwyt, w innych śmiech.
        • fogito Re: no ja jednak widzę różnicę 25.01.08, 12:26
          Wychowanie bez bicia to wychowanie bez przemocy a
          wychowanie'bezstresowe' to brak wychowania. Proste to a jednak
          ludzie nie rozumieja.
          Dla mnie uderzenie dziecka to przemoc i nie ma dla niej zadnego
          usprawiedliwienia. Moj syn nigdy nie byl bity a nie jest agresywny i
          umie sie zachowac. Wszystko jest kwestia wlaczenia do wychowania
          szarych komorek - jak sie ich nie ma to trzeba uzyc reki.
          • tuberosa77 Re: no ja jednak widzę różnicę 25.01.08, 13:48
            No, dzieci bywają rózne, niektórym niestety nie wystarczy
            tłumaczenie po 100 razy.

            >Wszystko jest kwestia wlaczenia do wychowania
            > szarych komorek - jak sie ich nie ma to trzeba uzyc reki.

            Widać ze i Tobie klaps w dzieciństwie by się przydał. Może byś się
            nauczyła ze nie należy obrażać innych.
            Nie propaguję bicia i przemocy nad dziecmi ale wychowawczy klaps
            czasami się przyda. No i trzeba uważać zeby kiedyś nie oberwać od
            własnego dziecka wychowywanego bez tzw przemocy, którą określasz
            klaps.
            • fogito Re:tuberosa 25.01.08, 16:11
              Musze cie rozczarowac dostawalam klapsy w dziecinstwie i jak widac
              nie pomogly w wychowaniu smile Jesli zas ciebie urazaja ostre slowa pod
              adresem zlych rodzicow, to wyobraz sobie jak sie musi czuc dziecko
              bite za zle zachowanie. Ciekawe jak bys zareagowala, gdybym dala ci
              klapsa - pewnie wezwalabys policje... i slusznie, bo to przemoc i
              upokorzenie.
              I coz to za eufemizm - klaps wychowaczy?. Zaden klaps nie jest
              wychowawczy. To po prostu wykorzystanie przewagi fizycznej nad
              dzieckiem. Jak dla mnie zero usprawiedliwienia i wyraz bezsilnosci i
              glupoty rodzica.
              • tuberosa77 Re: fogito 25.01.08, 17:25
                Dużo w Tobie agresji jak na osobę nie stosującą przemocy fizycznej.
                No mnie klapsy zdecydowanie pomogły w wychowaniu. Niestety nie mogę
                sobie wyobrazić jak to jest być bitym, gdyż klapsa nie uważam za
                bicie. Zgadzam się ze klaps jest wyrazem bezsilności rodzica,
                pojawiać się powinien kiedy inne środki nie skutkują.

                > Jak dla mnie zero usprawiedliwienia i wyraz bezsilnosci i
                > glupoty rodzica.
                Dla mnie osobiścię BICIE ( nie klaps), niczym się nioe różni od
                używania wyzwisk, które Ty stosujesz w stosunku do mnie również,
                próbując mnie wychowywać. Myślę ze swoją frustrację powinnaś
                skierować w inną stronę i aprzestać obrażania osób które mają inne
                zdanie niż Twoje. Zdrowy rozsądek jest wskazany w każdej dziedzinie
                życia również w wychowywaniu dzieci. Nie należy popadać w skrajność
                i porównywać klapsa z biciem czy katowaniem dziecka. No i współczuję
                CI, że miałaś głupich i bezsilnych (Twoim zdaniem) rodziców.
                • fogito Re: fogito 25.01.08, 17:58
                  Masz racje, ze sporo we mnie agresji, ktora narasta z kazdym
                  przeczytanym postem o tym jak to sie dzieci biciem wychowuje. Takich
                  watkow bylo mase i w wiekszosci ludzi bija swoje dzieci. Dla mnie to
                  koszmar i zachowanie karalne. Oczywiscie nie w tym zasciankowym
                  kraju, gdzie dzieci nie maja praktycznie zadnych praw.

                  Dziwie sie, ze oburza cie epitet 'glupi' a nie wlasne karygodne
                  zachowanie. Zauwaz jednak, ze ja ostre slowa kieruje do doroslego,
                  ktory moze sie bronic a nie do dziecka nad ktorym mialabym przewage.
                  W kazdym razie przestanmy ciagle owijac w bawelne i nazywac
                  klaps 'wychowawaczym' ustalmy raz na zawsze, ze latwiej dziecku
                  przylozyc niz zacisnac zeby i poszukac madrzejszego rozwiazania.

                  Co do moich rodzicow to masz racje. Ojciec nie bil, bo ogolnie
                  wszystko mu zwisalao, a mama bila, bo nie dawala sama rady z trojka
                  dzieci. Mam do niej zal o to do tej pory i juz kilka razy byla na
                  ten temat awantura. Tak naprawde wychowywala mnie babcia, bo mama
                  pracowala. Babcia nie bila pomimo, ze miala trojke na glowie przez
                  caly dzien, a nie tylko wieczorem.

                  I dlatego, ze bylam bita nigdy nie uderze. Pamietam to koszmarne
                  uczucie zalu do matki. Przez cale dziecinstwo mialam nerwice i bylam
                  zastraszonym dzieckiem.
                  • tuberosa77 Re: fogito 25.01.08, 18:44
                    Naprawde bardzo mi przykro że byłaś bita w dzieciństwie przez mamę.
                    Rozumiem Twój żal do rodziców. Ale chyba się nie zrozumiałyśmy. Ja
                    nie chodzę i nie daję klapsa mojemu dziecku za każde
                    nieposłuszeństwo kilka razy na dzień. Poprostu zdażyło mi się kilka
                    razy w życiu dać klapsa. Naprawdę nie jestem jakąś niezrównoważoną
                    warjatką lejącą swoje dziecko gdzie popadnie. Jestem normalną mamą a
                    moje dziecko wydaje się być całkiem zadbane i szcęśliwe. Ja nie
                    propaguje przemocy i katowania dzieci poprostu uważam że lekką
                    przesadą jest podawanie do prokuratury matki która dała dziecku
                    klapsa. Lepiej poświęcić czas na piętnowanie prawdziwych patologii i
                    przemocy jaka panuje w wielu rodzinach niż na wyżywanie się na matce
                    której zdaży się dać klapsa.
                    Wydaje mi się ze nie miałabyś zalu do rodziców którzy parę razy w
                    życiu daliby Ci klapsa, więc wnioskuje że często byłaś tak karana i
                    ze nie były to klapsy a właśnie bicie i ze zdażało się to często.
                    Ja też dostawałam od rodziców klapsy i nie mam im tego za złe i nie
                    czuję zeby to wpłynęło na moją psychikę i w jakiś sposób zmieniło
                    moje zycie na gorsze, poprostu te kilka klapsów w życiu mi się
                    należało.
                    • fogito Re: fogito 25.01.08, 19:14
                      Nie potepiam jednorazowego klapsa, bo kazdemu sie moze reka
                      wymsknac, ale nie podnosilabym klapsow do rangi metody wychowawczej.
                      Uzywajac twojej terminologii - prawdziwe lanie paskiem dostalam
                      tylko raz - za kradziez jablek z ogrodu sasiada, mialam chyba kilka
                      lat i mama powiedziala, ze dostajemy z bratem lanie dlatego, ze
                      jablka byly jeszcze zielone, a nie dlatego ze kradlismy surprised, Reszta
                      to byly klapsy w locie + dostalo mi sie po glowe czasami. Nie
                      nazwalabym tego patologia tylko polskim standardem.
                      • tuberosa77 Re: fogito 25.01.08, 19:27
                        No wlaśnie, mnie się z takiej bezsilności zdarzyło, że ręka się
                        omskneła.Nie jestem z tego dumna ale uważam że nie należy robić z
                        kilku klapsów w życiu torturowania a z rodziców psycholi, bo odwraca
                        się uwagę od prawdziwych patologii. Jesteś pewnie "wrażliwcem" i
                        dlatego takie klapsy w locie spowodowały że byłaś zastraszonym
                        dzieckiem i masz z tym problem do dziś. No, ja też nie należe do
                        twardzieli ale na mnie na szczęście klapsy nie odcisnęly piętna.
                        • fogito Re: fogito 25.01.08, 19:30
                          a moze gdyby odcisnely to nie podnioslabys reki na dziecko wiecej
                          niz jeden raz.
                          W kazdym razie nie chce mi sie juz o tym gadac poki co, pozdrawiam
        • jasna_olera słuszna uwaga 25.01.08, 12:29
          pomiędzy tzw. bezstresowym wychowaniem a wychowaniem za pomocą klapsów istnieją
          formy pośrednie. Można wymagać,można ustalać reguły i granice, można być
          konsekwentnym w egzekwowaniu reguł i jednocześnie można dziecka nie poniżać za
          pomocą klapsa.
      • mama303 Re: Dajecie czasem klapsy???? 27.01.08, 20:50
        miamia napisała:

        > maluszek nie zrozumiał i szykował się do kolejnego strzału, tatuś
        dalej
        > tłumaczył a maluszek szykował się do kolejnego strzału... mój mąż
        wstał i
        > przywalił, żeby było jasne - przywalił, nie klepnął, małemu
        solidnego klapsa w
        > dupę wyprzedzając o sekundy kolejny strzał w głowę naszego
        niemowlaka.

        Ciekawa historyka, a czemu szanowny małżonek nie przywalił
        tatusiowi "głupiego" dzieciaka?
    • asia06 Re: Dajecie czasem klapsy???? 25.01.08, 11:55
      Klaps to wyraz bezsilności rodzica. Jak rodzic nie potrafi sobie z
      dzieckiem poradzić, to daje mu w tyłek. Jeśli dałabym klapsa małej,
      uzałabym to za swoją porażkę. Dziecko należy pilnować, a nie
      zabraniać. 15-miesięczniak szybko zapomina, dlaczego czegoś nie
      można, poza tym często nie można z bardzo abstrakcyjnych powodów,
      więc dla malucha niezrozumiałe.
      (Nie mówię tu o fizycznej przemocy, ale to mogą być i początki
      własnie takiej przemocy, choc to raczej zbyt na wyrost teza.)
    • loola_kr popatrzcie na swoje dziecko 25.01.08, 16:32
      i wyobraźcie sobie szeroko otwarte oczy, łzy tryskające i płacz
      "mama biju, biju"
      czy właśnie wasze dziecko zostało wychowane?
      A może jak się przyłoży jeszcze raz to będzie lepiej wychowane?

      --
      Nigdy nie przypisuj złośliwości temu co można wyjaśnić głupotą.
    • nataliam2 ja daję 25.01.08, 23:02
      Studiuje pedagogikę i mnie uczą, żeby unikać wychowywania bezstresowego (właśnie
      osoby wychowywane bezstresowo dojrzały do odpowiedniego wieku i teraz w śród
      młodzieży dzieję się to co się dzieje) ponieważ, gdy będziemy dziecku
      maksymalnie ograniczać stres to w przyszłości nie poradzi z nim sobie.
      Z definicji wiem, że wychowywanie bezstresowe to maksymalne ograniczenie dziecku
      stresujących sytuacji, dokonywania wyborów.
      Ja nie biję, tylko daję klapsy a to różnica. Możecie nawet zawiadomić
      prokuraturę. Robię to dla dobra mojego dziecka.
      Nigdy nie dlatego że czegoś nie mogę wyegzekwować np. posprzątania, ułożenia
      czegoś na miejsce itd.
      Daję klapsa gdy mały wkłada paluchy albo coś innego do kontaktu, skacze po
      łóżku, podkłada ręce pod kuchenkę, wchodzi do pralki lub zmywarki, otwiera
      piekarnik (z kuchenką i piekarnikiem ostatnio sobie poradziłam po prostu
      pokazałam, że jest ciepły a przecież nie włożę mu palców do kontaktu żeby
      zobaczył jak prąd kopie).
      W czasie ciąży byłam uczestnikiem śmiesznej sytuacji w autobusie miejskim. Jak
      ktoś będzie chciał to opowiem.
      • xixx Re: ja daję 25.01.08, 23:20
        Opowiedż smile Jestem ciekawa bo też ostatnio bywam świadkiem conajmniej dziwnych
        sytuacji z udziałem dzieci które mogą dużo za dużo. I które wiedząc, że i tak
        nie spotka je za to żadna kara - robią swoje. jednak uważaj bo i tak zaraz
        zostaniesz posdądzona o torturowanie dziecka, poniżanie, bycie frustratką, nie
        radzenie sobie z właśną słabością i takie tam. Mądrze piszesz ale niektóre
        mamy tutaj mają swoją jedyną słuszną wizję świata i jak twoja jest odmienna -
        oberwie Ci się tak czy siak.
        --
        maja i julek smile

        fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
        • nataliam2 Re: ja daję 25.01.08, 23:40
          Mam gdzieś czy mi się oberwie. Z wykształcenia jestem nauczycielem i mam czasem
          dość uczenia dzieci wychowywanych bezstresowo. I nie tylko ja. Szkolny pedagog
          już nie wyrabia.
          No wiec kiedy byłam w ciąży i siedziałam sobie w autobusie na pewnym przystanku
          weszła starsza kobieta. Obok mnie siedziała matka z dzieckiem, próbowała
          przekonać dziecko by usiadło jej na kolanach i puściło babcie. dziecko że nie ma
          ochoty. Probowała i probowała, tłumaczyła ale bez skutku. Na końcu popatrzyła na
          mnie. Robiła to tak jak by chciała dać mi do zrozumienia że mam wstać. Byłam w 8
          miesiącu. Wstałam bo uważam że starszym należy się szacunek. Ja mam młode nogi a
          babunia już w swoim życiu dość się nastała.
          Kobieta obok popatrzyła ma mnie przepraszająco i powiedziała że wychowuje syna
          bez bicia i raczej bezstresowo.
          W końcu pewien Pan z tyłu chyba się wkurzył (nie widziałam że ktoś to widzi)
          podszedł do owej Pani, opluł ją i powiedział że taż był wychowywany w ten sposób
          i wyszedł z autobusu.
          Moje dwie kuzynki też były wychowywane w ten sposób i wyzwały moja babcię od
          kur... dziw... itd. Z trzecim dzieckiem nie popełnili tego błędu.
          Ja też czasem dostałam klapsa i wyrośli ze mnie ludzie. jak będziemy dziecku
          małemu dawać klapsy to w wieku np. 3 lat nie będziemy już tego robić. Bo nasze
          dzieci nie będą już wkładać paluchów do kontaktu itd. Inne rzeczy można
          wytłumaczyć.
          Mój mąż też był przeciwko karom cielesnym, mały wchodził mu na głowę, przy mnie
          chodził jak w zegarku. Mąż zrezygnował i teraz też czasem daje klapsa.
          My jakoś z tym żyjemy i nasze dzieci też.
          Oczywiście nie uderzyła bym małego dziecka które nic nie rozumie, mój syn czasem
          robi mi na przekór, kiedy mu czegoś nie pozwalam potrafił rzucić czymś we mnie.
          Teraz sie to skończyło i wszyscy się dziwią jakie mam grzeczne dziecko. Nie ma
          co patrzeć na sposoby wychowywania innych. Każde dziecko jest inne. Jedne
          potrzebują tego klapsa inne nie.Jednym wystarczy raz powiedzieć i słuchają.
          Pozdrawiam i nie daj się
          • ellana1 Re: ja daję 25.01.08, 23:57
            Sory ale w historię z życia wzieta z dzieckiem w autobusie nie
            wierzę . Słyszłam podobną kilka lat temu jako coś w rodzaju dowcipu
            na temat bezstresowego wychowywania dzieci .

            Rodzice którzy nie biją dzieci to nie od razu rodzice wychowujący
            bezstresowo . Można dziecko ukarać w inny sposób niż uderzyć .
            W sposób mądrzejszy , taki który rzeczywiscie daje efekty .
            Wg mnie bicie niczego nie nauczy .
            A juz uderzenie dziecka za to ze uderzyło kota to nieporozumienie .
            • xixx Re: ja daję 26.01.08, 00:04
              A ja nie wierzę Tobie że twoje metody przynoszą dobry skutek smile

              I nieporozumieniem jest dla mnie twoja wszechwiedza.Skąd Ty wiesz co działa na
              moje dziecko? Skąd Ty wiesz jakie jest moje dziecko? I o ile nie doczytałaś -
              KLAPS PRZYNIÓSŁ SKUTEK , dziecko nie bije już kota a fajnie się z nim bawi. Czy
              ty tylko mówisz (piszesz) czy potrafisz też czytać(rozumieć)?

              --
              maja i julek smile

              fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
              • ellana1 Re: ja daję 26.01.08, 00:11
                Może masz wrazenie ze ja Ciebie atakuję ale ja wcale nie mam takiego
                zamiaru .

                Twoje dziecko , Twoje metody .
                Mi nic do tego .

                Ja tylko czuję instynktownie ze w przypadku mojego dziecka taka
                metoda się nie sprawdzi .
                Tak jak napisałam moje dziecko klapsa dostało i w tej samej chwili
                wiedziałam ze nie tedy droga .
                Ja piszę tylko o sobie .
                Ja chce zeby moje dziecko czuło respekt , nie chcę zeby się mnie
                bało . Ukochana osoba która zadaje ból (niewazne duży czy niewielki)
                to jest dla dziecka szok . Nie chce mojemu dziecku dostarczac takich
                ``atrakcji`` .
                I nie wiem dlaczego uwazasz ze moje metody nie przynoszą skutku ...
                • xixx Re: ja daję 26.01.08, 00:17
                  Nie wiem czy nie przynoszą, podejrzewam, że może si ę okazać ze nie przyniosą
                  ale oczywiście nie wiem tego na pewno. Wiem natomiast, że na moje dziecko klaps
                  dany po wielu tłumaczeniach podziałał i tym smaym nie bylo już potrzeby dania
                  kolejnego klapsa.
                  Niee uważam, że mnei atakujesz, zbulwersoało mnie tylko kolejne uzycie terminu
                  "bicie" oljeny raz w tym wątku. Faktycznie po przeczytaniu Twojej wypowiedzi
                  raz jeszcze przyznaję, że nie atakujesz a wyrażasz swoją opinię nie obrażając
                  innych.
                  Ach, dodam, że też dostawałam od rodziców klapsy natomiast nigdy mnie nie bito.
                  Byłam szczęśliwym, pogodnym dzieckiem a do rodziców mam duży szacunek do dziś.
                  --
                  maja i julek smile

                  fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                  • ellana1 Re: ja daję 26.01.08, 00:27
                    Mi się często wydaje ze moje gadanie nie przynosi skutku az do
                    momentu kiedy moje dziecko pokazuje albo mówi ze tego nie wolno ,
                    nie dotyka czegoś czego zabroniłam dotykac .
                    Czasem mi się wadaje ze gadam do sciany ale po jakims czasie okazuje
                    się ze tak nie jest .


                    • xixx Re: ja daję 26.01.08, 00:34
                      No widzisz, a mój syn odkąd mamy kota próbował go stłuc. Trwało to dwa miesiące
                      dzień w dzień kiedy tłmaczyłam mu na różne sposoby, że nie wolno. I niby juz
                      nie tłukł aż przyłapałam go, jak obkładał kota pięścią gdy myślał, że ja nie
                      widzę. Dostał wtedy zasłużonego klapsa, spojrzał na mnie, zrobił podkówkę ale
                      nie popłakał się - kota już więcej nie uderzył a był z nim sam na sam wiele razy
                      po tym. Więc może jednak warto pozostawić kwestię karania dziecka instynktowi
                      matki przy założeniu, że mówimy o normalnej, zdrowej psychicznie, kochającej
                      swoje dziecko kobiecie. Dzieci są naprawdę różne.
                      Uciekam teraz spać, dobranoc.
                      --
                      maja i julek smile

                      fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                      • ellana1 Re: ja daję 26.01.08, 00:49
                        Wlasnie to jest to o czym napisałam trochę niżej .
                        Dziecko może czasem doprowadzić do granic wytrzymałości psychicznej
                        robiąc po raz setny coś czego nie wolno , co było już wałkowane i
                        czego już nie robił .
                        Bo taka jego natura .
                        Musi testowac .

                        A jesli chodzi o koty to nie wiem co w nich jest ze prawie wszystkie
                        dzieci muszą je bić , tarmosić , ciągnąc za ogon .
                        W moim dziecku też budza takie instynkty . Tylko u nas łatwiej bo my
                        kota nie mamy , mają znajomi i tu była szybka sprawa bo kot się
                        wkurzył i uciekł w takie miejsce ze nie można go było tarmosić .
                        • xixx Re: ja daję 26.01.08, 00:58
                          Tak ale w przypadku istoty żywej, jaką jest kot postanowiłam nie czekać na
                          koniec tych testów. i gdyby się przydażyła sytuacja gdzie Julek miałby testować
                          kosztem istoty żywej - także nie pozwolę na to.

                          Kitka 20061 - nie wiem czy zauważyłaś ale Twoja wypowiedz skierowana do
                          nataliam2 na samym końcu jest zwyczajnie chamska? Czy to ma jakiś cel
                          wychowawczy? Pokażesz później dziecku na własnym przykładzie jak należy się
                          odzywać do innych gdy braknie już argumentów?

                          Naprawdę idę już spać bo tak doczytuję ciągle a to już pierwsza w nocy!
                          --
                          maja i julek smile

                          fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                          • xixx Re: ja daję 26.01.08, 01:01
                            Kitka20061 cytuję: "skoro jesteś wdzięczna za każdego klapsa, to może Ty lubisz
                            takie "przyjemności"?". Komentarz naprawdę na poziomie...
                            --
                            maja i julek smile

                            fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2A
                            • kitka20061 do xixx 26.01.08, 01:10
                              Nie jestem chamska, tylko pytam, bo mi jakos przyjemnosci klapsy nie sprawiały. Wręcz przeciwnie, pamiętam je do dziś i mam żal za to do mojej mamy. A nie chciałabym też aby moja córka miała nauczycielkę która uważa, ze klaps to droga do "sukcesu", czyli wykształcenia i bycia "kimś". Cytuję za nataliam :" Moja siostra pracowała w szkole na wsi. Opowiadała że rodzice na wywiadówce
                              mówili o tym czy dają dzieciom klapsy a 90% uczniów zachowywała się bardzo
                              dobrze. Teraz pracuje w przedszkolu, tam chyba nikt nie stosował klapsów i mówi
                              że tak nie wychowanych dzieci nie widziała (a to dopiero przedszkole) rodzice
                              oczywiście nie wierzą w winę swych pociech."
                              Od kiedy dziecko bite jest dobre, a takie które nie obrywa klapsów złe??? Dla mnie ta dziewczyna nie wie co pisze. Mądrzejsi ode mnie wypowiadają sie że nie wolno stosować klapsów, więc wolę zdecydowanie ich posłuchać!!!
          • tuberosa77 Re: ja daję 26.01.08, 10:01
            Bardzo mądrze piszesz, ja parę postów wyżej też prubowałam tłumaczyć
            że istnieje róznica pomiędzy laniem i torturowaniem a daniem klapsa
            raz na jakiś czas ale zostałam objechana. W prawdzie nie jestem
            pedagogiem ale trzeba mieć zdrowy rozsądek i nie popadać w
            skrajnośći ( ktoś tu chciał mnie lub inną mamę podawać do
            prokuratury). No i tak jak napisałaś każde dziecko jest inne...
            • nataliam2 Re: ja daję 26.01.08, 11:25
              Dzięki
              Czasem myślę, że tylko ja nie zgadzam się ze zdaniem ogółu. Ale fajnie wiedzieć,
              że jest nas więcej.
              Aż boję się otwierać posty pod moimi, zaraz mnie żywcem skatują.
              Pedagogiem jeszcze nie jestem,
              tylko zwykłym nauczycielem i naprawdę ciężko jest z naszą młodzieżą.
              Mnie pewnie też będą po sądach ciągać smile
              Ja uważam, że do każdego dziecka trzeba podchodzić indywidualnie i nie ma co
              uogólniać. Jednym pomoże innym nie.
              • tuberosa77 Re: ja daję 27.01.08, 09:48
                Ja mam wrazenie że niektóre Dziewczyny nie rozumieją ze, to czy
                dobrze wychowamy dziecko nie zależy od tego czy dostanie w życiu
                pare klapsów, czy nie. Odrazu bezmyślnie obwiniają o głupotę i
                bezsilność. Ale są przecież dzieci spokojne którym klapsa dawać nie
                trzeba i są małe diabełki które terroryzują rodziców, wymuszają itd
                ( naprawdę znam takie). Nie o to chodzi żeby zastraszać dziecko,
                tylko żeby czuło jakiś respekt a zdaża się ze trudno to wyegzekwować
                powtarzając 100 razy że czegoś nie wolno. Ja też widziałam w szkole
                zdziwione mamy, które szeroko otwierały oczy i mówiły "nie to
                niemożliwe żeby mój WOjtuś..., nie, nie Ania nigdy by tego nie
                zrobiła...". Oj niestety możliwe możliwe...
          • monkamaj Re: ja daję 06.02.08, 22:56
            "Mój mąż też był przeciwko karom cielesnym, mały wchodził mu na głowę, przy mnie
            chodził jak w zegarku."

            aha, czyli dla Ciebie ważne jest by dziecko było jak wytresowane zwierzę?
            studiujesz pedagogikę powiadasz? książki MIller czytałas? polecam, czas sie
            wyedukować
      • ellana1 Pytanie do Miamia ... 25.01.08, 23:33
        A jak zareagował tata dziecka któremu Twój mąż przywalił ???
        Bo jestem w szoku po tym opisie .
        Przecież można było piłkę dziecku zabrac .

        Mi nerwy puściły raz . Syn dostał klapsa i dopiero w tym momencie
        poczułam ze wszyscy psychologowie którzy mówią o tym ze dzieci bić
        nie wolno! mają 100% racji .
        Bardzo to przeżyłam . Poczułam jak głupio i zle zrobiłam , ze ten
        klaps był wyrazem mojej bezsilności .
        To był odruch . W ostatniej chwili się opanowałam i uderzenie było
        całkowicie bezbolsne , na moim dziecku nie zrobiło to wrazenia . Ja
        nie mogłam spac w nocy bo nie liczy się to ze nie bolało tylko sam
        czyn .
        Mam nadzieje ze nigdy nic takiego się nie przytrafi .

        Bicie jest złe i czuje ze zle zrobiłam .
        Nie moge sobie wyobrazic ze mogłabym bicie (klapsy) traktować jako
        sposob karania dziecka .

        Czasem trzeba gadać aż do znudzenia . Mi się wydaje ze moje gadanie
        wpada dziecku jednym uchem a drugim wypada ale jak się po jakimś
        czasie okazuje ze jednak pamięta co mówiłam , ze pokazuje ze czegoś
        tam nie wolno jestem dumna ze go tego nauczyłam bez metod
        siłowych .Im dziecko bedzie starsze tym więcej bedzie do niego
        docierac . Trzeba tylko poswiecic dużo czasu .
        W sytuacjach skrajnych bede stosować kary ale nie bicie .
            • xixx Re: Pytanie do Miamia ... 25.01.08, 23:57
              Dokładnie o tą różnicę chodzi...Ja się z tego tematu wyłączam i pozdrawiam
              zdrowo myślące, nienawiedzone mamy.
              --
              maja i julek smile

              fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
              • ellana1 Re: Pytanie do Miamia ... 26.01.08, 00:03
                To nie chodzi o siłę uderzenia .
                Przecież jesli mąż uderzy żonę w twarz to ból jest niewielki .
                To nie boli fizycznie tylko psychicznie .

                Czy wg Ciebie zdrowo myśląca , nienawiedzona mama to taka która bije
                dziecko ? Bo nie rozumiem .
                A kazda przeciwniczka klapsów to od razu nawiedzona .
                Nie jestm przeciwniczką kar . To jest ogromna róznica .
                Dziecko musi wiedziec ze moze je spotkac jakaś kara ale nie klapsy .
                Klaps może zadziałać jak szok w danej chwili . Dziecko przestanie to
                coś robić ale nie koniecznie nauczy się ze tak nie wolno .
                Mi czasem gardło wysiada ale wole gadać do skutku niż bić .

                • nataliam2 Re: Pytanie do Miamia ... 26.01.08, 00:08
                  A jaką kare mam dać rocznemu dziecku, słodyczy nie je, zabawkami się nie bawi?
                  Starszemu owszem, wytłumaczysz, zabierzesz ulubioną zabawkę a ja co mam zrobić
                  (mój lubi myć zęby, może go ukarzę i nie umyję, albo wiem nie dam mleka na dobranoc)
                  • kitka20061 do nataliam2 26.01.08, 01:16
                    Rocznemu dziecku chcesz klapsy wymierzać? To na pewno zrozumie za co i nigdy tego nie zrobi!!! Napisaabym dosadniej Pani pedagog, ale czasami trzeba sie niestety ugryźć w język. Ciekawe gdzie Pani studiuje ta pedagogike??? W krajach trzeciego świata, chociaż tam tez nie stosują takich kar.
                    • nataliam2 Re: do nataliam2 26.01.08, 11:20
                      Tak mojemu dziecku daję klapsy, ma rok i 3 miesiące. Dostał ich może 5 ale muszę
                      Cię zawieść bo skutkują.
                      Poza tym nie chce mi się już dyskutować.
                      U mnie metoda się sprawdza, u mojej siostry, cioci, kuzynek też.
                      Zobaczymy jak będzie u Ciebie. Też mogłabym napisać bardziej doraźnie tak żeby w
                      pięty niektórym przemądrzałym mamą poszło. Pedagogiem jeszcze nie jestem,
                      zostało mi 1,5 roku do magistra (nie ukrywam że kolejnego) studiuję na
                      Uniwersytecie Gdańskim (dane mogę podać na priv).
                • xixx Re: Pytanie do Miamia ... 26.01.08, 00:09
                  No i widzisz, dalsza dyskusja nei ma sensu bo jestem zupelnei innego zdania -
                  nie uważam, żeby cioś strasznego działo się z psychiką mojego dziecka. Klapsy
                  zaliczył w życiu 3, na szczęście nie było okazji do kolejnych ale jak będą
                  powody to i klapsy się pojawią.
                  Nawiedzone mamy to te które krzyczą o biciu dziecka, tworząc wokoł tematu
                  atmosferę patologii.
                  Naprawdę wielki szacunek miaąłbym dla kogoś kto wychowa dziecko bez jedneho
                  klapsa na porządnego człowieka ale nie znam jak do tej pory dobrego przykładu.
                  Bo słowa typ - moja córka nie dostake klaspsów i jest dobrze wychowana - do
                  mnei nie przemwiają, między innymi dlatego, że to za wccześnei aby oceniać.
                  Zobaczymy co będzie za kilka lat.
                  Naprawdę ta dalsza dyskusja nie ma sensu bo mamy odmienne poglądy na wychowanei
                  dziecka, na szczęscie nie musimy mieć takich samych i niech tak zostanie. Ty nie
                  przekonasz mnie, ja Ciebie, może mamy ine dzieci, może to faktycznie tylko
                  kwestia odmiennych poglądów.
                  Pozdrawiam.
                  --
                  maja i julek smile

                  fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                  • nataliam2 do xixx 26.01.08, 00:28
                    Ja też kończę dyskusję. Wiem z doświadczenia że każde dziecko jest inne i do
                    każdego trzeba podchodzić indywidualnie.
                    Choć widzę po sobie że rodzice dobrze mnie wychowali i oni często mi o tym
                    mówią. Moje dziecko dostało klapsa 5 razy no może 6.
                    Też od razu przyniosły skutek.
                    Zobaczymy co będzie za 10 lub 15 lat.
                    Życzę tylko sobie, by rodzice którzy tłumaczą swoim dzieciom że coś jest złe
                    robili to bardziej dosadnie bo u mnie w pracy ich metody się nie sprawdzają,
                    dzieci nie mają szacunku do osób dorosłych i do samych siebie, a potem
                    przychodzą biedni rodzice do szkoły i mówią to nie możliwe mój syn/córka by tak
                    nie postąpili.
                    Dobrze że w szkole w której pracuję i na jej terenie zainstalowano monitoring
                    wtedy mam czarno na białym.
                    Moja siostra pracowała w szkole na wsi. Opowiadała że rodzice na wywiadówce
                    mówili o tym czy dają dzieciom klapsy a 90% uczniów zachowywała się bardzo
                    dobrze. Teraz pracuje w przedszkolu, tam chyba nikt nie stosował klapsów i mówi
                    że tak nie wychowanych dzieci nie widziała (a to dopiero przedszkole) rodzice
                    oczywiście nie wierzą w winę swych pociech.
                    Klapsy nie są dla każdego dziecka. Uważam że rodzice strasznie są wpatrzeni w
                    swoje dzieci i to czasem od nich trzeba by było zacząć proces edukacji.
                    Kiedyś się to zmieni, po prostu jest moda na wychowywanie bezstresowe, ale
                    kiedyś ona przeminie.
                    Zegnam wszystkich. Może nie każdy mnie zrozumiał, może czasem za mało
                    precyzyjnie się wyrażam. Nie chcę nikogo urazić, nie zamierzam się kłócić i siłą
                    wciskać niektórym swoich racji. Każdy z nas się przekona na kogo wyrośnie jego
                    dziecko.
                    • ellana1 Re: do xixx 26.01.08, 00:43
                      Ja zawsze dziecku mówię dosadnie ze czegoś nie wolno .
                      Czasem wystarczy jedno słowo i on wie ze ma tak nie robić .
                      Niestety to jest chyba w naturze dziecka ze musi próbowac ,
                      testowac , powtarzac coś i sprawdzac czy dalej nie wolno czy moze
                      coś się zmieniło .
                      Nie jest powiedziane ze znowu nie zrobi czegos zakazanego .
                      I wtedy nasza rola jest taka zeby kolejny raz mówić nie!

                      Są rzeczy którymi moje dziecko bardzo chce się bawić a ich w swoje
                      ręce dostać nie może . I mimo ze bedzie płakać , zawodzić nie
                      dostanie tego i już .Bo to np niebezpieczne . Ale musi sprawdzac i
                      ja to rozumiem chociaz czasem rece mi opadają . Wreszcie akceptuje
                      ze nie wolno .
                      Czasem szybciej , czasem potrzebuje czasu .

                      Chciałabym zeby wystarczyło jedno nie! ale wiem ze wychowanie to
                      jest droga długa . Czasem się złoszę ale pozniej dochodzę do wniosku
                      ze to jest dziecko które przyszło na świat z zerową wiedzą .
                      Ja muszę go wszystkiego nauczyć .
                      Wlozyc do głowy setki rzeczy .
                      Na to potrzeba czasu . Nie ma metod ekspresowych .


          • kitka20061 Re: Pytanie do Miamia ... 25.01.08, 23:57
            A czy jedyną karą dla dziecka są klapsy??? Czy to w ogóle może być sposób na karę??? Przecież psychologowie wyraźnie mówią że NIE WOLNO dawać klapsów. Ciekawe co powiecie za kilka lat jak dziecko Wam odda. Bo skoro bije mama czy tata, to dziecko też może. Nie jestem za "bezstresowym" wychowaniem dzieci. Ale dziecku trzeba tłumaczyć, a jak to nie pomaga, to czsem można zastosować "karnego jeżyka" czy odmówić czegoś co dziecko bardzo lubi. Mam dwuletnią córcie - żywe srebro, wszedzie jej pełno. Nigdy nie miała żadnych zabezpieczeń. Zawsze tłumaczyła i jakoś odnosiło to skutki. Jak pisałam wcześniej mała dostała dwa czy trzy razy klapsa. Pierwszych nie poczuła, za ostatnim razem niestety tak. Jak zobaczyłam jej minę dziecka nieszczęśliwego i zastraszonego powiedziałam sobie nigdy więcej.
            U mnie w domu mama potrafiła mi czasem dać klapsa czy zdzielic po tyłku ścierka do naczyń. Ja bardzo źle to wspominam. Nie dlatego ze bolało, ale dlatego że podniosła na mnie rękę. Mój tata nigdy nie tknął mnie palcem. Jak zrobiłam coś źle to tłumaczył. Zarówno jak byłam mała jak i teraz po wielu latach mam do niego o wiele większy szacunek i jest on bliższy mojemu sercu. Również moi bracia mają takie same odczucia.
            • nataliam2 Re: Pytanie do Miamia ... 26.01.08, 00:06
              Ja też dostałam więcej klapsów od mamy od taty tylko raz ale to właśnie do niej
              mam większy szacunek.
              Poza tym byłam świadkiem w szkole jak jeden uczeń znęcał się nad innymi.
              wezwałam rodziców. Tłumaczyli że nie wiedzą skąd w dziecku tle agresji, bity
              nigdy nie był, komputera nie mają itd. No i oczywiście ich synek jest taki
              dobry, kochany itd.
              Skończyło się gdy pobił ojca i złamał mu 3 żebra.
              Nie jestem za karanie klapsami każdego dziecka, ale nieraz nie da się inaczej.
              Ja nie mam w domu żadnych zabezpieczeń, choć mam bardzo żywe dziecko, wszędzie
              go pełno a nawet jak przyniosę pracę do domu to wie że ze stołu nie można ściągać.
              Każdy wychowuje tak, jak podpowiada mu rozum, w końcu to my rodzice później
              będziemy "cierpieć" za nasze dzieci (chodzi mi o ich zachowanie, bo wszystko
              wypłynie jak one dorosną).
              Jestem wdzięczna mojej matce za każdego klapsa, dzięki niej jestem z siebie
              dumna i ona ze mnie też bo dzięki niej zaszłam tak daleko. Kto wie co by ze mnie
              wyrosło.

              • kitka20061 do nataliam2 26.01.08, 00:47
                Az trudno uwierzyć że jesteś po studiach pedagogicznych. Twój przykład z chłopcem-uczniem jest doprawdy mało przekonujący. To że znęcał się nad innymi, nie mmusi mieć żadnego związku z klapsami. Może chciał w ten sposób zwrócić na siebie uwage rodziców, może obracał sie w nieodpowiednim towarzystwie (np. dzieci z rodzin patologicznych). Powodów może być tysiące.
                Następny przykład: Pan w tramwaju opluł matkę dziecka za to że ono nie chciało ustąpic miejsca starszej Pani. Super przykład dla tego dziecka. W końcu uczymy sie od dorosłych.
                Twoje kuzynki wyzywały babcie. Prawdopodobnie takiego słownictwa używało sie w domu na co dzień i nie widziały w tym nic złego.
                I uwierz, dzieci wychowywane bez kar cielesnych nie kończą w wiezieniach. Są pożądnymi i wykształconymi obywatelami.
                A skoro jesteś wdzięczna za każdego klapsa, to może Ty lubisz takie "przyjemności"?
                • phantomka Re: do nataliam2 26.01.08, 10:12
                  To nie bywale - na ktorych uczelniach pedagogicznych ucza, ze dzieci
                  nalezy bic?!
                  Trzeba byc wyjatkowo ............ tu sobie wstawcie odpowiednie,
                  pejoratywne okreslenie, co by nie bylo, ze znowu wszystkich obrazam,
                  zeby nie znac roznicy miedzy bezstresowym wychowaniem a wychowaniem
                  z uzyciem kar fizycznych. I to pisze osoba, ktora jest pedagogiem.
                  Bezstresowe wychowanie ma na celu usuwanie wszelkich przeszkod,
                  niebezpieczenstw, stresow, problem, itd. tak zeby dziecko ich nie
                  doswiadczalo i jednoczesnie nie mialo mozliwosci popelniania
                  bledow/wystepkow/itd.
                  Moja corka ponosi konsekwencje za kazda zabroniona rzecz, wie
                  dokladnie, co jej wolno a czego nie, ma wyznaczone granice, ktorych
                  z reguly nie przekracza - a jak przekroczy, to zwracam jej uwage,
                  mowie, ona przeprasza, pokazuje zawstydzenie.
                  Od dawna wiadomo, ze dla dziecka najwieksza kara nie jest bicie, a
                  rozmowa z rodzicem, bo wtedy uswiadamia sobie, ze postepuje zle.
                  Klaps jest tylko przystankiem, na zasadzie "najwyzej dostane klapsa,
                  co mi tam"
                  I nie pisz wielka pedagozko, ze kazde dziecko jest inne, bo to chyba
                  norma dla przedszkolaka. Ciekawe wiec, dlaczego mimo tej prawdy
                  objawionej, jest rzesza specjalistow czy laikow (rodzicow) ktorzy
                  jednak potrafia wychowywac madrzej.
                  Mnie rodzice w domu nie bili, ale jak mnie mama wolala na pogadanke
                  do pokoju, to czulam moc tej kary.
                  --
                  Maryjka
                  • xixx Re: do nataliam2 26.01.08, 11:37
                    A czy Ty naprawdę nie umiesz dyskutować bez obrażania, chamskich prowokacji tp?
                    Już poza temetem samego klapsa, jakim Ty jesteś wzorem dla dziecka skoro nerwy
                    Ci piszczają i nie darujesz sobie jak komuś nie dokopiesz, nie zasugerujesz, że
                    jest ..... . Przeczytaj cały wątek i zauważ, że można dyskutować kulturalnie.
                    Nie jesteś dla mnie przykładem dobrego rodzica. W moich oczach jesteś porywczą
                    osobą która nie umie się na pewnym poziomie komunikować, troszkę kulturty
                    mamusiu, żebyś się później nie muasiała za dziecko wstydzić jak zacznie Twoje
                    zachowania - odzywki powtarzać.
                    --
                    maja i julek smile

                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                      • phantomka Re: do nataliam2 26.01.08, 12:41
                        Nie jestem rodzicem zadnej z Was, nikogo tu nie wychowuje. Potrafie
                        byc chamska w wypowiedziach, bo tylko tak moge wyrazic swoje
                        oburzenie na ....big_grin...wole robic to tutaj niz wyżywac sie na wlasnym
                        dziecku, ale jak kto woli. Dla mnie metoda rozladowania wscieklosci
                        na dziecko, moze byc walniecie reka w sciane, nigdy w dziecko -
                        teraz pomysl, czy Twoj sposob kulturalnej dyskusji i bicie dziecka
                        rownoczesnie, sa rzeczywiscie duzo lepsze od moich wypowiedzi.
                        Bylam opiekunem rodzin, w ktorych wystepowaly dysfunkcje w
                        kontaktach z dziecmi. I uwierz, ze poetycki jezyk do nich nie
                        przemawial, a ja nie bylam tam po to, zeby gladzic po glowce. Moje
                        metody mialy byc skuteczne i byly, bo dzieki naszej pracy, jakies
                        dziecko nie bylo bite czy poniewierane. Wiec w nosie mam kulture
                        jezyka w rozmowie z kims, kto stosuje przemoc wobec dziecka.
                        Na koniec link www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3342314.html
                        szczegolnie wypowiedzi specjalistow - to jest debata o klaspach w
                        duzej mierze. I wypowiadaja sie tam osoby, ktore moze jestes w
                        stanie uznac za autorytety, skoro nikt inny nie przemawia do Ciebie.

                        --
                        Maryjka
                        • xixx Re: do nataliam2 26.01.08, 12:52
                          Wi·ęc sama sobie wystawiłaś świadectwo, jeżeli Twoim zdaniem Twoje chamstwo jest
                          usprawiedliwione to współczuje Tobie i Twojemy dziecku.
                          Wracam do swojej dysfunkcyjnej rodziny w której lejemy, tłuczemy i krzywdzimy
                          syna. Kobieto puknij się w główkę i pomyśl, troszkę wysił umysł - napewno
                          potrafisz jak się postarasz bo na razie ma się wrażenie, że się rozmawia z
                          zaprogramowanym robotem. Wystawiasz sobie nieciekawe swiadectwo. Z Tobą nie mam
                          już więcej ochoty rozmawiać - mam nadzieję, że twoje dziecko nigdy nie stanie
                          mojem na drodze a ja w życiu będę spotykała mądrzejsze, umiejące rozmawiać,
                          grzeczne mamy i takie ich dzieci.
                          I co tu dużo mówić, klaps Tobie by się chyba jednak w dzieciństwie przydał
                          sądząc po tym, co reprezentujesz teraz.... i jak wybiórczo usprawiedliwiasz samą
                          siebie, ja w każdym razie Twojego CHAMSTWA nie jestem w stanie usprawiedliwić
                          niczym, a wytlumaczyć je mogę brakiem wychowania lub, co gorsze, zwykłą głupotą.


                          --
                          maja i julek smile

                          fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,41735825,41735825,0,2.html?v=2
                    • agatar-m Re: do nataliam2 26.01.08, 18:27
                      staram się nie dawać klapsów, stosuje kary, siedzenie w kąvie, coś w
                      rodzaju karnego jeżyka. działa tylko trzeba być konsekwentnym
                      niestety i to długo siedzi, płacze i pałacze, próbuje wstawać,
                      sadzam go jeszcze raz i jeszcze raz....aż sie uspokoi i wszystko
                      przechodzi. mówie jak trzeba podniesionym głosem (nie wrzeszcze)
                      przytrzymuje rękę....ale przyznam sie, raz ode mnie tak dostał
                      klapsa,że sama później płakałam. wchodziłam wózkiem do bramy a on
                      jak nie ruszył spod bramy na ulice, złapałam go w ostatnim momencie.
                      przyrżnęłam jak mogłam...na razie na ulice nie biega już. mozecie
                      mnie podać do prokuratury... ( wiadomo do kogo te słowa).nie chce
                      dawać klapsów, uważam to za brak wyjścia... ale moim zdaniem to nie
                      zbrodnia, są większe....
                      • phantomka Re: do nataliam2 26.01.08, 21:19
                        Agatar-m, wlasnie o takie sytuacje mi chodzi, kiedy w sekundzie
                        reagujesz na syt. gdy dziecku moze stac sie ogromna krzywda - to sa
                        takie momenty, kiedy nie zachowujemy sie racjonalnie, kiedy nasza
                        bezsilnosc niestety bywa rozladowana na dziecku...ja juz kiedys
                        gdzies pisalam, o syt. kiedy mama przylala mi raz w zyciu klapa na
                        tylek: przyszlam do domu z rozwalona buzia, bylam po prostu zlana
                        krwia az do samych nog. Spadlam z hustawki, na ktora nie mozna mi
                        bylo chodzic( bo szalalam na niej) - no i mama spelnila swoja
                        zapowiedz. To nie bylo mile, ale tez z perspektywy czasu rozumiem
                        jej bezsilnosc, przerazenie i zlosc, jak mnie taka zobaczyla.
                        --
                        Maryjka
                  • nataliam2 Re: do nataliam2 26.01.08, 11:39
                    Nie jestem pedagogiem.
                    Nie chce mi sie już dyskutować. Nie uważam, ze wszystkie dzieci należy karać
                    klapsem. Na niektóre dzieci nic innego nie skutkuje. I znam dzieci wychowane bez
                    klapsów które są super, świetnie się zachowują, mają dobre oceny itd. Ale nie
                    można tego uogólniać.
                    Dla mojego syna na razie klaps to największa kara. Coś mi się wydaję, że ja żyję
                    w innym środowisku, bo jak widzę matki w sklepach, na spacerach to co druga bije
                    swoje dziecko.Coś mi się wydaje że nie chcą one sie przyznać bo nie chcą mieć
                    tyle nie przyjemności co ja.
                    Tu nie chodzi o przekonywanie kogoś dco swoich racji. Ja się już odcinam bo
                    właśnie ten wątek staje się polemiką na argumenty a nie oto chodzi, tylko o
                    powiedzenie własnego zdania, nie ocenianie.
                    Poza tym nie ma czegoś takiego jak pedagozka?
                    Tak samo jak mie ma magisterka, doktorka?
                    To formy niepoprawne jest: pedagog, magister, doktor ( nawet jeśli chodzi o
                    osobę która jest kobietą)
                    • phantomka Re: do nataliam2 26.01.08, 12:29
                      no wlasnie - Ty nie jestes pedagogiem, jestes pedagozka co najwyzej,
                      bo poglady masz zupelnie nie pedagogiczne. A i uogolnianie
                      wizerunkowi nie sluzy.
                      --
                      Maryjka
                      • blanka_32 To po prostu śmieszne! 26.01.08, 12:44
                        Jest to po prostu śmieszne, że po takich autorytetach jak Korczak,
                        Pestalozzi czy choćby Kamiński, istnieje jeszcze coś takiego
                        jak: ,,klaps jeszcze nikomu nie zrobił krzywdy, a co najwyżejsz uczy
                        dyscypliny''. Czy rzeczywiście tak przyjemne jest klapsowanie dzieci?
                        Czy naprawdę tak trudno zauważyć, że dziecko to taki sam człowiek,
                        tylko że mały i też czuje ból?
                        Żaden normalny pedagog NIE POWIE, że klapsowanie (czy bicie) dzieci,
                        jest dobre.
                        To nigdy nie było, nie jest i nie będzie dobre. Istnieją inne kary,
                        które równiez są skuteczne, a przynajmniej nie zadają dziecku
                        fizycznego i psychicznego bólu.
                      • ellana1 Re: do nataliam2 26.01.08, 12:47
                        Form typu socjolożka , podagożka nie trawię , przez gardło mi w
                        życiu nie przejdą ale są podopbno poprawne . Mimo ze jak słyszę to
                        zgrzytam zębami .

                        Co do klapsów ...
                        Ja już się wypowiedziałam . Powtarzać się nie będę .

                        Dla mnie dziwaczny był wątek chyba 1,5 roku temu jak mama napisała
                        ze dała klapsa 3 miesieczniakowi . Lekko . Coś jej rozum odebrało .
                        Zaraz znalazło się grono mam potepiajacych i straszacych
                        prokuraturą .
                        Nowa w swojej roli matka , z całkowitej bezsilności dała klapsa
                        dziecku które niczego przeciez z tego nie rozumiało .
                        Sama o tym wiedziała ze nie było to mądre .
                        Jej czyn swiadczył o tym ze była bardzo zmęczona itd
                        Nie trzeba było prokuratura straszyc tylko poradzic co robic zeby
                        juz się to nie powtorzyło .

                        I to jest przypadek klapsa który mimo całej głupoty czynu można
                        zaakceptować . Matka też człowiek i może popelnaic bledy .

                        Jednak wpisanie klapsa to spisu kar swojego dziecka jest dla mnie
                        nie do pojęcia .

                        Zastanawiałam się czego nie bede tolerować u mojego dziecka jak
                        pojdzie do przedszkola : bicia innych dzieci , doczuczania młodszym
                        lub słabszym , ponizania ich . Jeśli moje dziecko bedzie się tak
                        zachowywac bedą kary . Bede konsekwentna i bede temat wałkować az do
                        skutku . Bez bicia - bo jakbym mogła mówić dziecku nie bij i nie
                        ponizaj jesli ja sama biję i ponizam (bo niestety klaps jest
                        ponizajacy szczegolnie w przypadku starszego dziecka , wymierzony
                        przy innych ludziach , w parku czy w sklepie ).

                        Raz jeszcze : nie chcę nikogo pouczac ani mówić ze coś zle robi .
                        To są tylko moje przemyslenia dotyczące mojego dziecka .
                        • nataliam2 Re: do nataliam2 26.01.08, 13:26
                          Tak z innej baczki, formy te nie są poprawne. Feministki chcą, zeby były takie a
                          nie w rodzaju męskim. Ale jak na razie nawet taki autorytet jak Mrożek nie idzie
                          w tą stronę i na dzień dzisiejszy formy poprawne są takie jak kiedyś.
              • mama303 Re: Pytanie do Miamia ... 27.01.08, 21:12
                nataliam2 napisała:

                > Jestem wdzięczna mojej matce za każdego klapsa, dzięki niej jestem
                z siebie
                > dumna i ona ze mnie też bo dzięki niej zaszłam tak daleko. Kto wie
                co by ze mni
                > e
                > wyrosło.
                >
                Kto wie moze bez klapsów zaszłabyś jeszcze dalej....
                  • mama303 Re: Pytanie do Miamia ... 27.01.08, 22:17
                    nataliam2 napisała:

                    > Myślę,że nie. Jestem ego pewna na 200%, zbyt duży szacunek miałam
                    do niej żeby
                    > ją zawieść.

                    Możesz myśleć ale pewności nie masz. Nie wiesz przeciez jak
                    wygladałoby Twoje życie bez klapsa.
                    • nataliam2 Re: Pytanie do Miamia ... 27.01.08, 22:27
                      Wiem, bo jak mama była w szpitalu i zajmował się nami tata, to mogłam robić co
                      chciałam (tata nigdy nie dał mi klapsa) i co ....
                      stoczyłabym się na dno.
                      Kim bym była, rozchulaną dziewczyną, bez szkoły, pracy itd
                      • kitka20061 Rdo nataliam2 27.01.08, 22:56
                        Polemika z Tobą jest wyjątkowo trudna. Wychowanie bez klapsa, a nieinteresowanie zupełne się swoim dzieckiem to dwie skrajności, ale istnieje jeszcze wychowanie bez klapsów, z zakazami i nakazami, bez kar cielesnych. Tylko nie wszystkim mamom chce się tłumaczyć setki razy, lepiej dać raz w tyłek bo to najprosciej i ma się wiecej czasu dla siebie.
                        Jeszcze raz cytuje za Dorotą Zawadzką "Supernianią" (z wykształcenia pedagog i psycholog rozwojowy - autorytet w tej dziedzinie) - NIE KRZYCZ, NIE DAWAJ KLAPSÓW. Zapraszam równiez do lektury jej ksiązki" I Ty możesz mieć super dziecko", bo jako przyszłemu pedagogowi zdecydowanie by Ci się ta pozycja przydała.
                        • nataliam2 Re: Rdo nataliam2 28.01.08, 00:16
                          Czytałam, próbowałam i nie działa. Trzeba by było napisać książkę o każdym
                          dziecku bo każdy jest inne. Niestety na studiach nie mamy tej pozycji a nawet
                          jest ona odradzana z powodu zbyt ogólnego potraktowania tematu. U nas traktowana
                          jest jako książeczka do poduszki a nie podręcznik akademicki z jakimkolwiek
                          autorytetem.
                          Może i książka jest dobra, ale nie dla wszystkich u nas to nie działało. Mój syn
                          nic nie robi sobie z nagród w postaci magnezu na lodówce, myślę, że kiedyś się
                          to zmieni, ale nie teraz. Jest na to za mały.
                          --
                          Niektórzy są inteligentni inaczej i trzeba jakoś z tym żyć.
                          • kitka20061 Re: Rdo nataliam2 28.01.08, 00:57
                            Trudno zeby dla 15 miesiecznego dziecka magnez był nagrodą. Ty chyba w ogóle nie rozumiesz psychiki dziecka w tym wieku. Do odpowiedniego wieku należy dostosować odpowiednie nagrody i kary!!!
                            Ksiązka jest napisana dla matek, ojców, a nie dla studentów czy pedagogów, dlatego jej treść musi być łatwa i dostepna dla laika. Wszystko podane jest jak "na talerzu". Nie broń sie tym że każde dziecko jest inne, bo nawet dwóch ludzi na tym świecie takich samych nie ma, chyba że niedługo zaczną nas klonować. Ja też mam bardzo żywiołowa dwulatke, która niczego się nie boi, a jej ciekawość świata jest wręcz niewyobrażalna, ale aby ją "utemperować" nie stosuję kar cielesnych. Dziecko ma rozumieć że czegos ma nie robić bo tak nie wolno, bo jest to np niebezpieczne dla niego lub nie jest jego i.t.d., a nie dlatego że będzie mu się kojarzyło z bólem.
                            Byłabym wdzięczna podanie podrecznika akademickiego, w którym aprobują stosowanie kar cielesnych.
            • mamadominicka Re: Pytanie do Miamia ... 21.03.08, 18:38
              nie chce mi sie czytac wszystkich postow ale powiem jedno - dawalam
              klapy i nic nie pomogly wiec przestalam pozniej krzyczalam jak byl
              niegrzeczny tez nie pomoglo - zaczal na mnie krzyczec a teraz slucha
              sie bo jak jest niegrzeczny to stawiam do kata i .... POMAGA
              naprawde juz nie musze krzyczec ani dawac klapsow wystarczy ze
              powiem BO POJDZIESZ DO KATA i..... DZIALA tylko mojego meza sie
              nadal nie sluch bo maz nie jest konsekwentny w swoim postepowaniu a
              ja jestem i to jest podstawa
    • koza_w_rajtuzach Re: Dajecie czasem klapsy???? 26.01.08, 16:02
      Szczerze urażona się czuję w momencie kiedy ktoś zalicza mnie do rodziców
      wychowujących bezstresowo, tylko dlatego, że jako metody wychowawczej nie
      stosuję klapsów.
      Spotkałam się z dziećmi wychowywanymi bezstresowo, a właściwie to
      niewychowywanymi a hodowanymi. Moi rodzice bezstresowo hodowali moją najmłodszą
      siostrę, która zawsze sprawiała problemy wychowawcze i teraz mając 11 lat w
      dalszym ciągu potrafi kopnąć mnie (lub kogoś innego), czy wyzwać od zdzir ot tak
      z nudów. Poza tym nie zna takich uczuć jak wstyd, ponieważ każde jej złe
      zachowanie było zazwyczaj zbywane śmiechem. Dawano jej w ten sposób do
      zrozumienia, że jej niewłaściwe zachowanie jest śmieszne, a nie w jakiś sposób
      gorszące.
      Klapsów nie zamierzam córce dawać, bo uważam to za nadużycie względem dziecka,
      ale również nie zamierzam jej hodować bezstresowo. Zresztą klapsowanie dziecka
      też nie nazwałabym wychowaniem, a tresurą.
      Sama byłam _wychowywana_ bez klapsów. Nie sprawiałam większych problemów
      wychowawczych i byłam postrzegana jako grzeczne i bezproblemowe dziecko.
      Właściwie to z mojego powodu moja mama zdecydowała się na hodowanie mojej
      siostry, bo chciała, aby była pewniejsza siebie niż ja, miała wysokie poczucie
      własnej wartości i nie była w żaden sposób przytłumiona przez jakiekolwiek
      nakazy i zakazy. Rzeczywiście ma wszystkie te cechy, ale gratisowo ma również o
      wiele gorsze cechy.
      Moja dwuletnia córka mimo braku klapsów nie sprawia mi żadnych problemów
      wychowawczych. Dużo jej tłumaczę, rozmawiam z nią, zawsze znajdę na nią jakąś
      metodę. Nie mam problemów z posłuszeństwem, mimo, że zdarzały się jakieś "bunty"
      u córki. Uważam, że świetnie ją wychowuję, bo zawsze szukam normalnego sposobu
      na rozwikłanie problemu. Tresury nie stosuję i nie będę stosować. Wychowanie
      dziecka jest dla mnie bardzo ważne. Jeśli moja córka zrobi coś nie tak, to nie
      dam jej klapsa, aby zaprzestała jakiegoś działania, za to wysilę trochę swoją
      głowę i przemówię do jej rozsądku.
    • bj32 Re: Dajecie czasem klapsy???? 26.01.08, 18:58
      No owszem, kilka razy nie zdzierżyłam i przyrżnęłam w tyłek... Jak
      na przykład podpaliła ścierkę. Tylko miała wtedy prawie 4 lata...
      Ale:
      "Mój synek ma 15 miesięcy. Wie czego mu nie wolno a jednak robi to
      na przekór" Nie dajesz się ponieść fantazji? Dziecko niewiele ponad
      roczne *wie*? No, to masz dziecko niedość, ze bardzo mądre, to
      jeszcze cosik złośliwe...
      --
      Pierwsza pomoc od moderatora:
      "Kochać Cię to za mało. Pragnąć Cię to za mało. Tęsknić za Tobą, to
      jak biegać boso po porannej rosie."
      • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 26.01.08, 21:02
        Poczytalam sobie i strasznie mi smutno, ze zyje w takim kraju sad

        wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=290990
        forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=423&mode=threaded
        www.sciaga.pl/tekst/65470-66-bicie_dzieci_metoda_wychowawcza_czy_przejaw_agresji_rodzic_w_wobec_dz
        iecka
        • nataliam2 No wlaśnie 26.01.08, 21:29
          Cytuję
          Jedyną sytuacją, w której użycie siły wobec dziecka nie wydaje się w świetle
          k.k. bezprawne jest taka sytuacja, w której celem takiego użycia siły jest
          uchronienie dziecka przed zagrożeniem, które w przeciwnym razie mogłoby się
          natychmiast zrealizować – czego przykładem może być np. lekkie trzepnięcie ręką
          małego dziecka, które usiłuje wsadzać palce do kontaktu. Taki wniosek wynika z
          lektury art. 26. § 1 tego kodeksu, który stanowi, że

          „nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego
          niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli
          niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia
          wartość niższą od dobra ratowanego”.

          Jakkolwiek uderzenie dziecka w takiej sytuacji może mieć pewien walor
          wychowawczy, to głównym celem takiego postępowania osoby dorosłej jest
          uchronienie dziecka przed bezpośrednio grożącym mu niebezpieczeństwem – nie zaś
          wymierzenie mu kary za wcześniejsze zachowanie, które dorosły ocenił negatywnie.

          Jak pisałam nie daję klapsów, za nieposprzątanie, brojenie tylko za np.
          wkładanie paluchów do kontaktów, otwieranie piekarnika gdy coś właśnie piekę itd.
          Osoby które w tym poście napisały że dają klapsy robiły to zawsze dla
          bezpieczeństwa swoich dzieci.
                • tuberosa77 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 10:12
                  Proponuję, zeby wszystkie mamy, które kiedykolwiek dały klapsa
                  zgłosić do prokuratury a ich dzieci oddać do domu dziecka, napewno
                  będą tam szcęśliwsze bo nikt nie będzie stosował wobec nich przemocy.
                  Jak tylko usłyszę płacz dziecka w mieszkaniu obok zadzwonię na
                  błękitną linie i na policję, trzeba szybko reagować. Po co zajmować
                  się prawdziwą opatologią i przemocą lepiej skupić się na
                  wyszukiwaniu choćby najmniejszych objawów przemocy w normalnych
                  zdrowych rodzinach. Można by te matki pognębić. To co,że ktoś ma 4
                  dzieci jeśli się matka zdecydowała na taką ilość to teraz musi dać
                  radę a klapsów dawać nie wolno. Zadzwońmy na policję bo mama na
                  spacerze krzykneła głośniej na dziecko a to może je zastraszyć i
                  spowodować zmiany w psychice. Trzymajmy dzieci pod kloszem, zadnego
                  krzyku (to też przemoc) i żadnych klapsów, nie uczmy agresji, po co
                  one się tego same nauczą. Jak być skrajnym to na całego.
                  Phantomka napisała w którymś poście, ze woli uderzyć ręką w ścianę
                  jak już nie wytrzymuje, to też jest zastraszanie (jeśli robi to przy
                  dziecku), zgłośmy to na policje. Jak być skrajnym to na całego.
                  • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 10:20
                    Uderz w stół a nożyce sie odezwa smile

                    Ja jak sie juz maksymalnie wkurze na syna to klaszcze glosno w
                    dlonie. On juz wie wtedy, ze przekroczyl wszelkie granice i uspokaja
                    sie natychmiast. Moze sprobuj tej metody - chociaz pewnie po
                    klapsach to ju nie zadziala.

                    Rodzina, w ktorej bije sie/klapsuje dzieci to nie jest zdrowa
                    rodzina.

                    Ciekawa jestem, czy meza tez bijesz jak smieci nie wyniesie. Zapewne
                    nie, bo by ci pewnie oddal.

                    Mysle, ze nawet w naszym polskim piekielku dojdzie kiedys do
                    sytuacji, ze ludzie zaczna potepiac bicie dzieci... ale sadzac po
                    niektorych postach musi chyba wymrzec jedno pokolenie uncertain
                    • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:05
                      Nie daj sie ponieść fantazji!
                      "Rodzina, w ktorej bije sie/klapsuje dzieci to nie jest zdrowa
                      rodzina."
                      Nie rozumiesz różnic między "biciem", a "daniem klapsa"? Ja nie
                      jestem zwolenniczką przemocy fizycznej, nie wychodzę z założenia, ze
                      skoro ja dostawałam łomot, czy mój mąż i nam nie zaszkodziło, to
                      dziecku też nie zaszkodzi. Tylko tu nie ma mowy o katowaniu,
                      wymierzaniu źle pojętej sprawiedliwości na zimno i przeliczxaniu
                      parametrów przewin na ilość i siłę uderzeń skórzanym pasem.

                      Jedna historia: wracałam z młodą [na wiosne, miałą ponad 5 lat] z
                      rehabilitacji. Na skwerku wyrwała mi sie z ręki i przez 15 minut
                      ganiałam za nią po trawniku. Do jezdni było dość daleko, ale
                      rozszalałe dziecko nie patrzy, gdzie leci. Ja byłam głodna jak pies
                      i zmęczona, a ona wiedziała, że zamiast uciekać ma iść jak człowiek
                      ze mną do domu. Jak ją w końcu dorwałam, to byłam tak wściekła, że
                      aż sie gotowałam. Wiesz, ja jej na prawdę rzadko daje w tyłek i
                      wtedy też oberwała. Nawet nie protestowała. Za to zaprotestował
                      jakiś jełop z samochodu, bo mi wrzasnął "Zostaw tego dzieciaka!". I
                      nie zacytuję, co mu odpowiedziałam, ale zaprosiłam go, żeby
                      przyszedł przedyskutować ze mną problem. Wiesz, że nie przyszedł?
                      Nawet nie wiem, z którego samochodu wrzeszczał.

                      Są sytuacje, kiedy człowiek zwyczajnie nie wyrabia. Ale po pierwsze
                      nikt nie jest aniołem, a po drugie co innego jest katować dziecko
                      regularnie, a co innego raz na kilka miesięcy w nerwach zapodać
                      klapsa, nie sądzisz?

                      Co do męża... Nie oddał by mi. Może Twój Tobie tak, ale mój nie ma
                      takich tendencji. Tylko zwróć uwagę, że jest zasadnicza różnica
                      między niewyniesieniem śmieci, a, powiedzmy, próbą urżnięcia sobie
                      paluchów ostrym nożem przez niedoświadczonego młodego człowieka.
                      --
                      Pierwsza pomoc od moderatora:
                      "Marzenia mieszają się ze wspomnieniami. Żyję we śnie, bo na jawie
                      jest tylko pragnienie, tęsknota i obawa. Miłość trwalsza od stali."
                      • fogito Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:16
                        Usprawiedliwiamy sie, co?
                        Szkoda, ze maz ci nie odda - moze gdyby to zrobil, to przestalabys
                        wyzywac swoja frustracje i bezsilnosc na dziecku.
                        Ciesze sie, ze nie jestem jedyna osoba na swiecie, ktora reaguje na
                        bicie dziecka w miejscach publicznych - jest nadzieja w narodzie smile
                        A tobie proponuje szklaneczke melisy albo silownie dla rozladowania
                        nadmiaru agresji.

                        Moj maz nie bije ani dziecka ani mnie smile wiec nie ma sie czego
                        obawiac.
                        • bj32 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:32
                          Nie mamy powodów się usprawiedliwiać, bo nie katujemy swojego
                          dziecka. A jednocześnie jesteśmy spokojni, że nieprędko zechce
                          wywołać w domu pożar, bo nauczone jest, ze od użycia ognia może
                          zaboleć tyłek.
                          "przestalabys wyzywac swoja frustracje i bezsilnosc na dziecku" Ty
                          na prawdę nie przyswajasz tego, co czytasz? Ja nie tłukę dziecka
                          nagminnie. Zdarzyło mi się kilkakrotnie w sytuacjach zagrożenia dla
                          dziecka głównie.
                          Ja żałuję, że ten pan był mocny tylko w pysku, zamiast wysiąść.
                          Wiesz, łatwo sie wymądrzać zarówno do moich pleców z jadącego
                          samochodu, jak i strofować mnie zza osłony monitora. Szklaneczkę
                          melisy mozesz sobie wypić sama, bo ja zazwyczaj jednak jestem
                          spokojna. Jak Ci dzieciak wbiegnie na jezdnię, to podyskutujemy o
                          pójściu na siłownię dla rozładowania, OK?

                          "nie ma sie czego obawiac." Nie obawiam sięsmile Tylko jak czytam takie
                          mądrości, to sobie myślę, ze może gdybyś raz dostała od niego
                          solidnego kopniaka w tyłek, to nauczyłabyś sie odróżniać sporadyczne
                          danie klapsa od maltretowania.
                          Pozdrawiam i wiecej empatii życzę.
                          --
                          Pierwsza pomoc od moderatora:
                          "Marzenia mieszają się ze wspomnieniami. Żyję we śnie, bo na jawie
                          jest tylko pragnienie, tęsknota i obawa. Miłość trwalsza od stali."
                      • tuberosa77 Re: "Chcemy miec faszyzm - bijmy dzieci" 27.01.08, 11:28
                        Rozsądny głos w dyskusji. Nie da się jednak polemizować z fogito, bo
                        Ty napiszesz o klapsie a ona widzi lanie i codzienną przemoc. No ja
                        doskonale rozumiem że dałaś klapsa w takiej sytuacj poprostu się
                        należało, ja też bym nie wytrzymała. Ale Fogito albo jest
                        Najświętszą Panienką bez grzechu pierworodnego i albo jej dziecko
                        to Archanioł Gabryjel a ona sama żyje w oderwaniu od rzeczywistości.
                        BO przecież nie chodzi o bezmyślne walenie dziecka ale o KLAPS!!!