Czekam i czekam ...

06.02.08, 10:48
kiedy ulubionym słowem mojego dziecka przestanie być słowo NIE. ?? A to chyba
dopiero początek ...
    • mama-ola Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 10:49
      Mój ma inne ulubione: CHCĘ smile
      • manna_poranna Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 10:51
        równie kategoryczne i nieznoszace sprzeciwu wink
        • sylwiawenta Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 10:58
          a dla mojej wszystko jest NANA picie, jedzenie, opka, kupa, poprostu
          wszystko co chce, i co ma i gdzie chce isc jest nana i bądź tu mądry.
          • manna_poranna Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:00
            ta.. smile To u nas na wszystko jest tatata ... I za cholerę nie wiem o co chodzi..smile
            • mama_hanulki Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:03
              A u nas "YYYYY" i zaraz ryk.. wśiecku można dostać. uncertain a najgorzej że jak już
              jej to "yyy" dam (czymkolwiek by nie było) zaraz w kąt i nowe "yyy" szukamy....
              wrrrrr
              • sylwiawenta Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:20
                a po ile wasze dzieci mają miesięcy? bo moja ma prawie 16, a synek
                kolezanki ma 1,5roku i wydaje mi sie za bardzo duzo jak na ten wiek
                mówi, na jedzenie memem, na picie normalnie pic, potrafi nazywać
                kilka zwierzątek, mówi babcia, dzidek, mama, tata, ciocia, uja-
                wójek, jak lecą teletubisie woła "lala" ma kupe lata po pokoju i
                chwyta sie za tyłek, jak coś mu nie gra to popchnie i muwi ić, i
                jeszcze dużo takich prostych zwrotów, wydaje mi sie ze to dużo, a
                jak wy myślicie?
                • mama_hanulki Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:31
                  Moja ma 12 miechów i mówi "pic", "am", "koko"-oko i dużo zwrotów bliżej nie
                  określonych z literą "k".
                  Ja myślę że umiejętność gadania to bardzo indywidualna jest. Znam dzieci które
                  miała 1,5 r i już gadały jak najęte i znam 2-latki ledwo mówiące.
                  Często mam wrażenie że moje dziecko coś bardzo mi chcę powiedzieć ale nie wie
                  jak i dostaje szału... tez tak macie?? Moja to nawet sie robi czerwona;p
        • mama-ola Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:33
          > równie kategoryczne i nieznoszace sprzeciwu wink

          Tak sobie myślę, że CHCĘ jeszcze jest jako tako. CHCĘ jeszcze mnie
          do rozpaczy nie doprowadza. U nas dużo gorsze jest CHCIAŁEM...
          Na przykład Antoś z trudem zakłada rajstopy (co trwa i trwa i
          trwa...), ja mu nasuwam piętkę na właściwe miejsce i... następuje:
          - Ale ja CHCIAŁEM sam!!!
          Mały ściąga rajstopy ze złością, płaczem, szamotaniną (co trwa i
          trwa i trwa...) i zaczyna od początku...

          O, tak... Słowo SAM koniecznie muszę dorzucić do listy smile
          • sylwiawenta Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:39
            no nie to wychodzi na to że moje dziecko jest wtedy opóźnione... jak
            wyzej wspomniałam ma 16 msc, i nie mówi w zasadzie nic, tylko mama
            tata i jej ukochane słowo nana, rozumieć rozumie jak coś jej powiem,
            nie rób, to spojrzy się i dalej robi swoje, choć am to przyjdzie,
            gdzie masz ząbka, pokaże, gdzie jest kupa pokaże, kosi-kosi, papa,
            dada, wie co to za słowa, i pokazuje, ale mówić to tylko trzy słowa,
            a tak to gaworzy jak niemowle,
            • mama-ola Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:43
              Sylwiawento, nie gniewaj się, ale to wątek o upierdliwości dzieci,
              a nie o opóźnieniach w mowie smile O opóźnieniach jest inny b. świeży
              na tej stronie, coś tam z presją w tytule. Twoje dziecko nie jest
              opóźnione, 16-miesięczne dzieci zazwyczaj mówią pojedyncze wyrazy.
              • mama_hanulki Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:50
                Sylwiawento tez myślę ze z twoim dzieckiem jest wszystko ok...
                A znacie te upierdliwość pod tytułem: mamo jedz.... moje dziecko co prawda nie
                mówi ale wszystko co ma w rękach wkłada nam (mnie i mężowi) do ust. oszaleć
                można... bo dochodzi do tego że np. przeżarty banan jest wciskany na silę mamusi
                z piskiem i tupaniem nogami jeśli odmówi..uncertain
                • sylwiawenta Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 11:54
                  dziekuje za uspokojenie mnie w tej kwesti.
                  znam to ja też musze jeść to co moja mała je, nie ma wyjścia, kaszki
                  nie kaszki, gerbery, owoce i co nie tylko.
              • marcelaga Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 11:59

                • mama-ola Re: Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 12:19
                  > W moim wątku nie ma mowy o opóźnieniu, przynajmniej nie pisane
                  > przeze mnie.

                  W Twoim wątku jest mowa o opóźnieniach, tak jakoś wyszło, mimo że
                  nie miałaś takiego zamiaru.

                  > To jest okropne słowo a dziecko nie mówiące zdań nawet
                  > w wiku dwóch lat ma jeszcze czas i nie jest żadne opóźnione...

                  Nie twierdzę, że dziecko jest opóźnione. Nikomu nie sugeruję,
                  że ma opóźnione czy upośledzone dziecko, broń boże. Jedyne, co
                  twierdzę, to to, że każde dziecko w tym wieku może mówić bardzo
                  dużo, przy czym moja opinia nie dotyczy dzieci opóźnionych
                  w rozwoju.

                  > aśnie w moim wątku tłumaczyłaś, że nic nie sugerujesz a w tym
                  > twierdzisz, że moje dziecko jest opóźnione??? bo tak to
                  > zrozumiałam.

                  No to źle zrozumiałaś. Nic takiego nie pisałam, ani o Twoim dziecku,
                  ani o innym.

                  > Acha i wczytuj się lepiej w temat, bo mój o był bardziej o presji
                  > otoczenia (własnie takich ludzi jak ty) a nie o tym, że moje
                  > dziecko jest opóźnione w mowie!!!!

                  Nie wywieram na nikogo presji, ani mi to w głowie. Presja by była,
                  gdybym wyłapywała dzieci mówiące mniej niż moje i naciskała na ich
                  matki, by wzięły się do czytania. A ja jedynie, gdy ktoś zakłada
                  wątek "moje dziecko mało mówi, martwię się" odpisuję: "wiem, co
                  zrobić, by mówiło dużo, sporo na ten temat wiem, mogę opowiedzieć".
                  • sylwiawenta Re: Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 12:23
                    to opowiedz ja akurat jestem ciekawa, bo co prawda to prawda juz nie
                    moge sie doczekać kiedy moja mała zacznie nawijać i zadawać głupie
                    pytania.
                    • marcelaga Re: Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 12:25

                      • sylwiawenta Re: Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 12:28
                        zdaje sobie z tego sprawe, ale tak to samo z siebie wychodzi jak
                        jesteśmy z koleżanką na spacerze jej synek nawija swoje teksty a
                        moja nic, wiem ze ma jeszcze czas, tym bardziej ze jest młodasza od
                        niego o ponad dwa msc, ale tak bym już chciała żeby powiedziała ze
                        mnie kocha, narazie tylko okazuje, przytula się, całuje mnie, wiec
                        tak czy siak mam sie z czego cieszyć.
                    • mama-ola Re: Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 12:32
                      To dość długi temat, opisy ćwiczeń itp., napiszę Ci na priv, bo tu
                      miejsca by nie wytarczyło. Wbrew temu, co pisze marcelaga, sprawa
                      nie jest tak banalna, ze w dwóch zdaniach da się streścić. Tak może
                      się wydwać tylko komuś, kto mało na ten temat wie. Jak ktoś ma dużo
                      do powiedzenia, to się w jednym poście nie zmieści.
                      • sylwiawenta Re: Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 12:39
                        możesz napisać, brzmi ciekawie, napisz na mój meil
                        sylwiawenta@gazeta.pl
                      • marcelaga Re: Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 12:44

                        • mama-ola Re: Chyba przesadziłaś.... 06.02.08, 12:58
                          > Tylko uważaj, zebyś nie usłusała, ze Twoje dziecko jest
                          > opóźnione... mama-ola tak własnie sugeruje juz dwulatkom...

                          Rozumiem, że jesteś na mnie rozżalona, przykro mi. Czy to jednak
                          upowaznia Cię do docinków i sugerowania rzeczy nieprawdziwych?
                          Nie sugeruję opóźnienia dwulatkom. Opóźnienie w rozwoju - które
                          sama nazwałaś brzydkim słowem - to jakaś choroba. Nie znam się na
                          chorobach.
                          Co Cię tak ubodło w moich postach? Że ja dużo czytałam mojemu
                          dziecku jest super rozwinięte, to Cię ubodło? Ale to nie jest moja
                          wina, tylko najwyraźniej kompleks jakiś masz. Jak któraś z mam
                          pisze, że uczyła dziecko czytać od pierwszego roku życia, i
                          sugeruje, że każdy 3-latek mógłby to umieć, to ja sie nie obrażam,
                          nie piszę "że to nieprawda, bo dzieci są różne". Zgadzam się jak
                          najbardziej - nie uczyłam czytać, to nie umie, choć ma prawie
                          3 lata. Nie obrażam się na słowo "opóźniony", bo wiem, w jakim
                          sensie mógł zostać użyty (jeśli został użyty). Jeśli 2-letnie czyta,
                          a 3-letnie nie czyta, to jedno jest _w stosunku do drugiego)
                          opóźnione, a nie opóźnione w sensie upośledzone czy coś w tym
                          rodzaju. Do głowy by mi nie przyszło takiej mamie od domana dogryzać
                          czy pisać "jak śmiesz mnie oceniać" czy coś w tym guście. Nie mam
                          kompleksów na punkcie czytania.

                          > Każde dziecko jest indywidualne i to że dziecko mamy-oli już w
                          > brzuchu recytowało, nie znaczy, że Twoje też będzie...

                          W brzuchu nie smile Ale jak miało 6 tygodni, to powtarzało dźwięki smile
    • bj32 Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 12:43
      Ja od dwóch lat popadam w wieczorną histerię na słowo "konik"... A
      już od gwiazdki, kiedy to moje szczęście odnalazło pod choinką
      toczek to już w ogóle... Zapada zmrok, dziecię zakrada się do mnie w
      pidżamie i toczku i najbliższe pół godziny, albo i dłużej muszę
      robić za mustanga, który próbuje zrzucić z siebie jeźdźca... A
      jeździec waży ponad 20 kilo, wczepia się we mnie jak kleszcz, a
      zrzucony musi zostać w taki sposób, żeby sobie krzywdy nie zrobić...
      smile))
    • manna_poranna Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 15:47
      Alleluja, że niektóre z Was zrozumiały o co mi chodzi. Bynajmniej nie o to,ile
      słów mówi moje dziecko... smile) Byłabym wdzięczna za nie dowalanie sobie u mnie
      smile)) Dziekuję smile
      • daisy Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 18:08
        Ja tam się cieszę każdym słowem! Ostatnio NIE przemieniło się w NIE MA i jest
        powtarzane przy każdej okazji, więc zaczęłam uczyć małego mówić NIE CHCĘ, na co
        mąż stuka się w głowę i nazywa to taktyką samobójczą...
        Ale jak już ma odmawiać, to niech przynajmniej robi to poprawnie!
        wink
        • manna_poranna Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 19:07
          Jednym słowem kręcisz bicz na siebie smile)))
    • artjoasia Re: Czekam i czekam ... 06.02.08, 21:40
      A ja bym chciała wreszcie usłyszeć jakieś ludzkie "nie" zamiast tych dzikich pisków, jakie wydaje moja córka (14 m-cy)... Jak dotąd zna tylko jedno słowo: a-a-a. Jest to określenie wszystkiego, na co akurat ma ochotę - ale oczywiście natychmiast chce następne a-a-a. Często też palcem pokazuje, żebym nie miała wątpliwości. A jeżeli tego swojego a-a-a nie dostanie, to zaczyna piszczeć tak przeraźliwie, że na pewno o 1000% przekracza dopuszczalne normy hałasu. Spokojnie mogłabym ją na stałe pod maską zamontować zamiast alarmu. Na wściekliznę znam tylko jeden sposób - ignorować. Nauczyłam się wychodzić z pokoju w myśl zasady, że oczywiście może piszczeć, nie powstrzymam jej, ale wcale nie mam obowiązku tego słuchać. Jak dotąd skutkuje - w końcu sama do siebie nie będzie się darła, bo i po co.
      Ach, normalne "nie"... jakie to by było miłe...
    • loola_kr może być gorzej ...;) 06.02.08, 22:20
      u nas oprócz "nie" (w formie E-E!) jest "sam" (w formie pokazywania paluchem na siebie połączone ze słowem Y-Y) co chyba jest gorsze bo wszystko chce robić sam i jak ja już coś zrobię (zamknę, podniosę itp) to jest wrzask, Y-Y! i muszę z powrotem odłożyć, otworzyć...
      ehhhhhhhh

      Ale nie narzekam, bo mam "pomoc" we wszystkim
      wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja