Samodzielność sześciolatka...

17.02.08, 01:35
Ostatnio często widzę i słyszę, że sześcioletnie dzieci zostają same
w domu gdy rodzice są w pracy, lub są wysyłane po zakupy. W naszym
przedszkolu jest nawet mama, która swoją córkę samą wysyła rankiem
do przedszkola (codziennie widzę jak ta mała idzie sama do
przedszkola) i to już od prawie roku, fakt, przedszkole jest 100 m
od jej domu ale po drodze jest ulica i park, gdzie różni ludzie
przesiadują.
Ja bym chyba paznokcie zjadła ze strachu...
Czy jestem przewrażliwiona, a może nadopiekuńcza???
    • grzalka Re: Samodzielność sześciolatka... 17.02.08, 08:46
      i przedszkole tak nic nie reaguje jak to dziecko samo przychodzi?
      co najmniej dziwne...
      • indianerka Re: Samodzielność sześciolatka... 18.02.08, 00:01
        W przedszkolu nawet nie wiedzą, przez kogo jest dziecko
        przyprowadzane. Tylko odbiór dziecka monitorują...
        Byłam w kilku przedszkolach na rekonesans, wszędzie tak samo...
        Nie ważne z kim przyjdzie, ważne z kim wyjdzie...
    • bj32 Re: Samodzielność sześciolatka... 17.02.08, 08:58
      Tak ze dwadzieściaparę lat temu to nawet w miarę normalne było...
      Ale teraz to ja nie wiem, czy 10latkę puszczę gdziekolwiek samą...
      8latki na pewno nie, a o 6latce to już nawet nie mówię. Ale też mnie
      te przedszkolanki zaskakują. U nas nawet nieletnie rodzeństwo nie
      moze dziecka odebrać z przedszkola. Ani babcia, choćby była znana
      przedszkolankom, o ile nie ma upoważnienia. Wiec puszczenie dziecka
      samego z przedszkola jest wykluczone.
    • bomba001 Re: Samodzielność sześciolatka... 17.02.08, 09:18
      a ja staram sie przyzwyczajac mojego przewrazliwionego kiedys i
      raczej wycofanego prawie siedmiolatka do "zycia". pozwalam na pewna
      doze samodzielnosci, szczegolnie, ze moj maz bardzo to popiera. np:
      1. idzie sam do sklepu- cala droge widze z okna, staram sie przy
      nim nie sterczecsmile
      2. idzie sam na plac zabaw- wewn uliczka osiedlowa, ja zaraz
      przyjde, ubieram wtedy np mala coreczke, na placu zabaw sa
      zaprzyjaznieni rodzice
      3. idzie sie sam pobawic na zewnatrz- pod warunkiem, ze caly czas
      go widze...
      4. chodzi na zajecia sportowe- wypuszczam go przed budynkiem i
      odjezdam... czasem nawet kawalek od.. z trudem sie powstrzymuje od
      dzwonienia do trenera, ze dotarl...
      5. w tym roku jezdzil juz sam na wyciagu z kolega- dostali karnety,
      wiedzieli, ze im nie mozna isc na inny i jezdzili sami. wiele osob
      komentowalo, ze takie male dzieci i ....
      nie wiem, czy ilosc samodzielnosaci na ktora pozwalam dziecku jest
      marna czy przerazajaca w waszym mniemaniu. powoli ja zwiekszamy,
      maly zna zasady- uwazaj na samochody, nie wolno z nikim rozmawiac,
      co robic gdy cie ktos zaczepia, dokladny adres, numery telefonow
      rodzicow, w kieszonce 5 zl musial poprosic o mozliwosc zadzwonienia
      etc. cwiczymy, co zrobic gdyby ktos mnie zaczepil, jak poprosic o
      mozliwosc zadzwonienia, pomoc, co zrobic jak sie zgubie w tlumie.
      poswiecamy temu duzo czasu, nie uwazam, ze moge dziecko obronic
      przed calym zlem tego swiata. starm sie wyrabiac odpowiedzialnosc,
      umiejetnosc odpowiedniego reagowania.
      inna sprawa to ta tytulowa samodzielnosc- niestety wiele
      nadwrazliwych rodzicow w naszym przedszkolu ubieradzieci od stop do
      glow,, nie ufajac, ze potrafia dobrze zawiazac szalik, nie mowiac
      juz o basenie... ja po prostu prosze dziecko o u
Pełna wersja