hortensja.1
16.03.08, 23:03
Jak zwykle wydawało się, ze to przytrafia się innym, nie może
zdarzyć się mnie, a jednak. Piszę, zeby uczulić wszystkie mamy,
które mają opiekunki/nianie do swoich dzieci. Kontrolujcie,
najlepiej nagrywajcie, zawsze i kazdą.
Po krótce napiszę co zdarzyło się u mnie. Mam dwójkę małych dzieci,
2 lata różnicy ( 3 latka i roczek). Musiałam wrócić do pracy, babcie
daleko, pracują, pozostała opiekunka. Najpierw mieliśmy starszą
panią, ale nie bardzo nam i dzieciom odpowiadała. Szulakiśmy dalej i
wydawało się, ze lepiej nie mogliśmy trafić. Młoda dziewczyna,
studentka pedagogiki, bardzo miła, szybko nawiązała kontakt z
dziećmi. Opiekowała się już dziećmi. Na nasze obawy czy sobie
poradzi z dwójką dzieci, mówiła, ze oczywiście, nie ma problemu. Na
początku mój mąż był dużo w domu, miał zaległy duży urlop,
wykorzystywał go do nauki ( studiuje podyplomowo). Mówił, ze
dziewczyna świetnie się sprawdza, ciągle coś z dziećmi robi, uczy je
wierszyków, śpiewa, tańczy, czyta książeczki. Radziła sobie całkiem
dobrze, także ze spacerami. Dzieci ją zaakceptowały, nawet wydawało
się, ze lubiły. Synek na początku trochę popłakiwał, ale to mógł być
okres lęku przed obcymi ( miał ok 9 m-cy). Starsza córeczka, która
jest dzieckiem wrażliwym, zaakceptowała nianię, z czego się ogromnie
cieszyliśmy. Była z nami kilka miesięcy, byłam spokojna o dzieci,
kiedy wychodziłam wystarczał buziak i papa przez okno.
Sielanka trwała do niedawna. Mój mąż też wrócił do pracy i niania
zaczęła sama zostawać z dziećmi. Ok dwóch tyg temu dzieci złapały
rotawirusa. Przechodziły go dosyć ciężko. Pytałam niani czy daje
sobie radę czy nie jest jej za ciężko, mówiła, ze jest ok. Po
tygodniu, dzieci zaczęły wracać do zdrowia, ale córeczka zaczęła
płakać, kiedy wychodziłam. Myślałam, ze to z powodu choroby.Kazdego
dnia było gorzej,jak tylko niania przychodziła, moja córeczka
zaczynała płakać. Mimo swoich 3 lat, słabo mówi i tylko płakała. W
końcu doszło do tego, ze we czwartek niania musiała ją siłą ode mnie
odrywać. Synek zachowywał się jak zwykle, tyle, ze on jest dzieckiem
bardzo grzecznym. Sam się zabawia, nie marudzi, nie grymasi.
Córeczka jest bardziej żywa, ciekawa świata, może więcej trzeba się
nią zajmować, jednak bez przesady. W ciągu ostatnich kilku dni stała
się "niegrzecznym dzieckiem", na spacerze dostawała wręcz histerii.
Bardzo mnie to niepokoiło i z ciężkim sercem ( "żeby tylko nie
okazało się nic złego") zostawiłam w piątek dyktafon w domu. Przy
wyjściu dziecko znowu nie chciało mnie puścić, po powrocie
zapytałam, jak było. Niania powiedziała - "mała płakała tylko 5
minut, później było wszystko dobrze. była grzeczna jak anioł". Tylko
poskarżyła się, ze córeczka uderzyła nianię w głowę zabawką.... Moja
córeczka nigdy nie była agresywna. Nigdy nie była zazdrosna o brata,
zawsze jak coś dostaje, daje jemu najpierw. Jak usłyszałam o tym
uderzeniu, nogi się ugięły pode mną, bo wiedziałam, ze może to
oznaczać, ze się po prostu broniła. Z ciężkim sercem zaczęłam
odsłuchiwać dyktafon. Wytrzymałam tylko niecałą pierwszą godzinę.
Zaraz po moim wyjściu, niania zjmowała się tylko małym, który
zresztą od razu poszedł spać. Do córeczki się nie odzywała.
Następnie włączyła tv, który był już włączony do mojego przyjścia z
pracy. Potem dała córeczce zupę. Ok, pomyślałam, ze to może tylko
kwestia tv. zaraz po zupie, zaproponowała córce kanapeczkę. I tu
zaczyna się koszmar. zaczęło się karmienie na siłę, kiedy moje
dzieci nigdy nie miały problemu z jedzeniem ( wręcz przeciwnie,
zawsze chętnie jedzą!). W pewnym momencie, oprócz płaczu, słychać,
jak mała się krztusi, a niania ostrym tonem mówi " Otwieraj buzię!".
Potem słychac tylko płacz dziecka i powtarzanie niani, ze mała ma
się uspokoić. W pewnym momencie wyraźnie słychać, ze wyprowadza małą
do drugiego pokoju i tam ją zamyka. Jak piszę teraz o tym, to chce
mi się wyć z bólu, słuchać tego jest czymś strasznym. Całe nagranie
to płacz mojego dziecka, które w od pewnego momentu zaczyna kwilić
jak zaszczute zwierzątko. Niania odzywa się tylko w ten
sposób "uspokój się! Jesteś bardzo, bardzo niegrzeczna, Ty świnio!,
kogo zamknąć w pokoiku? Zaraz pójdziemy do pana i pan zbije dupkę"
Czasami słychać, jak mała mówi "mama", a ona na to " mama ci nie
pomoże". Nie doszłam do momentu, jak uderzyła nianię w głowę
zabawką, nie byłam w stanie. Mąż mi odtwarzał fragmenty, mi.in
rozmowę tel, jak niania skarży się koleżance, ze mała ją uderzyła.
Opisuje, ze mała jej "przyjeb....ła", "przypier...liła", ze ma dośc
już tej pracy. Do małego grucha i jest milutka, ale nad córeczką po
prostu się znęca. ciężko mi o tym pisać, bo to chyba najgorsze,
słyszeć jak dziecko płacze i w żaden sposób nie móc pomóc. Jak długo
to trwało? Jaki koszmar musiało przeżywac to dziecko. jakim potworem
okazała się dziewczyna, studentka pedagogiki... Wszyscy byli nią
oczarowani, ja chciałam podnieść jej pensję. Zawsze ją dobrze
traktowaliśmy, za każdym razem dziękowałam za opiekę nad dziećmi.
Wydawało się, ze ona kocha nasze dzieci.
Wczoraj przedstawiliśmy jej nagranie. Powiedziała, ze nie wie, co
się z nią stało, ze miała załamanie. Ze ją kiedyś tak traktował
ojczym. To było jej jedyne wytłumaczenie. Jak na ironię losu,
ostatnio mówiła mi, ze będzie pisała pracę na temat potrzeb dziecka
wg Maslowa. To jest piątkowa studentka! Ile podobnych jej studentek
pedagogiki, psychologii zajmuje się małymi dziećmi? Ile tak traktuje
dzieci i nie wychodzi to na jaw? Ile takich dziewczyn kończy studia
i zaczyna się "profesjonalnie" zajmować dziećmi. Wierzę, ze to mogło
być jakieś załamanie, że to nie trwało długo, nic na to nie
wskazywało. Ale czy załamanie, gorsze dni, zmęczenie
usprawiedliwiają znęcanie się psychiczne nad małym, bezbronnym
dzieckiem?
Nagrywajcie swoje najbardziej zaufane nianie. jak tylko coś dziwnego
zaczyna dziać się z dzieckiem - od razu myślcie o niani. Nie da się
opisać tego bólu, kiedy słyszy się lub widzi jak ktoś źle traktuje
własne dziecko. Wczoraj, przez chwilę moja córeczka zobaczyła
nianię. Od razu zaczęła płakać i już ode mnie nie odstępowała do
wieczora. To jest koszmar. Nie ufajcie nikomu.
hortensja