biedne dziecko mojej przyjaciółki

19.03.08, 12:38
synek mojej przyjaciólki ma już 1.5 roku. Jest fajnym, kontaktowym chłopcem,
ale... no właśnie. Jego mama zrobiła z niego kompletną ciapę. Jeszcze nie
chodzi (nie ma szans się nauczyć, bo ciągle jest noszony, albo wożony w wózku,
bo przecież na podłodze się przewróci, wybrudzi, zje paprocha itd), je do tej
pory tylko słoiki (bo od innego jedzenia mógłby dostać kolki, uczulenia itd),
dziecko nie umie gryźć (!), bo karmione jest tylko papkami, a do roku zupę
dostawał przez smoczek (żeby się nie zakrztusił).
Jak wytłumaczyc koleżance, że robi dziecku krzywdę? Próbowałam z nią
rozmawiać, ale oburzyła się tylko i obraziła.
    • sylwia.ax Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 12:43
      Moze porozmawiaj z ojcem dziecka, skoro do matki nic nie dociera. Z
      drugiej strony, to jej dziecko i skoro nic mu złego (teoretycznie)
      nie robi, to nikt nie ma prawa się wtrącać. Niestety mamy (i
      babcie!!!) ubezwłasnowalniające dzieci wcale nie są takim znów
      wyjątkiem sad
      pozdrawiam
      • omim Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 13:20
        sylwia.ax napisała:

        > Moze porozmawiaj z ojcem dziecka, skoro do matki nic nie dociera.
        Z
        > drugiej strony, to jej dziecko i skoro nic mu złego (teoretycznie)
        > nie robi, to nikt nie ma prawa się wtrącać. Niestety mamy (i
        > babcie!!!) ubezwłasnowalniające dzieci wcale nie są takim znów
        > wyjątkiem sad
        > pozdrawiam

        Też jestem za rozmową z ojcem. Może on jakoś wpłynie na matkę?
        Dziwne, że matka dziecka nie porównuje rowoju swojej pociechy do
        rówieśników?

        Sylwia.ax, nie podzielam Twojego zdania o nie wtrącaniu się. Uważam,
        że jeśli coś jest/ może być krzywdzące dla dziecka to każdy ma do
        tego prawo, a wręcz obowiązek! Czym taka istoka zawiniła, że ma
        takich rodziców? Bez urazy...




        • mamciulka-nikulka Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 14:04
          Możesz trochę podstępem i delikatnie żeby się nie zorientowała, że
          to o nią chodzi opowiedzieć jej o swojej znajomej, która postępowała
          w ten sposób i teraz ma duże problemy z dzieckiem - nie chce jeść
          normalnych posiłków, wręcz się dławi a nawet wymiotuje, ma koślawe
          nogi, bo za późno było uczone chodzenia, ciągle podłapuje jakieś
          choróbska, bo było chowane w sterylnych warunkach i się nie
          uodporniało, nie umie nawiązywać kontaktów z innymi dziećmi, jest
          panikarzem, potknie się i zaraz ryczy itd. Osobiście znam takie
          dziecko, te akurat je normalnie, ale matka panikara, widziałam jak
          dzieciaka wytrzęsła i krzyczała, bo się chrupkiem zadławił. Też
          ciągle go pilnowała żeby sobie kuku nie zrobił, zaczął chodzić nając
          16 miesięcy, nogi ma przez to koślawe, wszystkiego się boi. Nawet
          nie potrafił nawet zawalczyć o swój smoczek jak mu mój synek młodszy
          o 4 miesiące zabrał. Szkoda takich dzieci...
          • alexandrabrown do mamciulka-nikulka 20.03.08, 21:18
            niestety nie zgodze sie z Toba z tym, ze dzieci zaczynajace chodzic
            pozno,sa koslawe!!!czy dzieci zaczynajace pozno mowic sie jakaja???
            nie!!!otoz,kazde dziecie ma swoje wlasne tempo rozwoju i nie mozna
            tu mowic,ze wszystkie dzieci beda chodzily w wieku 10 miesiecy i
            mowily w wieku 18 miesiecy!!!(tak jak podaja w ksiazkach)

            co do dziecka kolezanki zalozycielki watku,sadze,ze delikatne
            zwrocenie uwagi byloby dobre dla malenstwa.dziecko jest ograniczane
            przez matke pod kazdym wzgledem...
            • mamciulka-nikulka Re: do mamciulka-nikulka 03.04.08, 14:45
              alexandrabrown napisała:

              > niestety nie zgodze sie z Toba z tym, ze dzieci zaczynajace
              chodzic
              > pozno,sa koslawe!!!czy dzieci zaczynajace pozno mowic sie jakaja???

              Nie pisałam nic o jąkaniu, więc nie wiem skąd ta sugestia?
              A co do chodzenia, jeśli dziecko jest ograniczane to może się tak to
              skączyć - bo o tym była mowa, a nie o tym, że dziecko samo z siebie
              później zaczyna stawiać pierwsze kroki, a to są dwie różne sprawy.
          • kerry_weaver Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 22.03.08, 10:01
            Osobiście znam takie
            > dziecko, te akurat je normalnie, ale matka panikara, widziałam jak
            > dzieciaka wytrzęsła i krzyczała, bo się chrupkiem zadławił.

            ja też moją wytrzęsłam i krzyczałam, a powinnam była spokojnie
            poczekać aż się udusi w ramach zimnego wychowu?

            na marginesie - te wszystkie dwulatki jedzące zmiksowane zupki,
            trzylatki w pampersach i czterolatki pijące z butli wyrastają na
            całkiem normalnych ludzi, biegających, i jedzących schabowe - wiem
            coś o tym bo mam dwoje takich w domu smile
            • mamciulka-nikulka Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 03.04.08, 14:53
              kerry_weaver napisała:

              > Osobiście znam takie
              > > dziecko, te akurat je normalnie, ale matka panikara, widziałam
              jak
              > > dzieciaka wytrzęsła i krzyczała, bo się chrupkiem zadławił.
              >
              > ja też moją wytrzęsłam i krzyczałam, a powinnam była spokojnie
              > poczekać aż się udusi w ramach zimnego wychowu?

              Dziwne jest to co napisałaś. Ja swojego synka z pewnością nie chowam
              na zimno, wręcz przeciwnie, ale w sytuacjach takich ktoś musi
              zachować zimną krew i starać się pomóc dziecku zamiast panikować.
              Dobrze by było jakby tą osobą była matka!
        • sylwia.ax Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 09:54
          Żle mnie zrozumiałaś. Nie chodzi mi o to, aby się nie wtrącać, tylko
          ze w ogólnym odbiorze społecznym czy tez w naszym porządku prawnym,
          nic w zasadzie nie można zrobić jeśłi dziecku nie dzieje się
          krzywda. Inna sprawa ze jak ludzie ewidentnie krzywdzą dzieci, to
          też niewiele (realnie) tak naprawdę można zrobić, ale to już inna
          bajka.
          pozdrawiam
    • mw144 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 13:56
      Obawiam się, że nic nie poradziszuncertain Mój chrześniak był tak
      wychowywany i na każdą sugestię niezgodną z jej przekonaniami matka
      reagowała oburzeniem. Teraz jest to już 17-letni ciapasad
    • kerry_weaver Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 14:06
      Daj matce wychowywać swoje dziecko jak chce.
      Nie rozumiem sugestii - porozmawiaj z mężem, może on wpłynie. Nie
      jesteśmy wszechwiedzące, co działa u nas, nie musi być dobrym
      rozwiązaniem w innej rodzinie.
      Szału bym dostała gdyby moja znajoma dyktowała mojemu mężowi jak
      mamy wychowywać nasze dzieci. A już niewątpliwie bym się obraziła na
      wścibskie babsko.
      Interwencje zostawmy na sytuacje bicia, głodzenia, molestowania, czy
      zaniedbywania poważnego problemu zdrowotnego. A kwestie ubierania,
      karmienia, noszenia czy wożenia - pilnujmy własnego nosa (i własnego
      dziecka). Wszystkim się będzie wtedy przyjemniej żyło.
      • sylwiawenta Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 14:16
        to jest twoja przyjaciółka? tymbardziej! mówić, mówić i jeszcze raz
        mówić, mam przyjaciółke z dzieckiem w podobnym wieku i mówimy sobie,
        sugeruje na wzajem i nikt sie z tego powodu nie obraża, nie mówie
        przeginać, ale może spróbować tak jak ktoś szybciej napisał, że tam
        u kogoś była takie coś, i są takie i takie konsekwencje, próbój.
      • nataliam2 Zgadzam się 19.03.08, 14:21
        Dziecko w nie jest krzywdzone, nie jest bite itd. Ma po prostu nadopiekuńczą
        matkę. Skąd brały by sie takie ciapy, są tacy ludzie i nadal będą. Wg mnie
        zajmij się własnym życiem.
        Nawet nie wyobrażam sobie jak zareagowałby mój mąż gdyby moja koleżanka
        skrytykowała to, jak zajmuję się dzieckiem. Nie mówiąc oczywiście o mnie. Na
        pewno nie był by miły i nie miała by już wstępu do naszego domu.
        Ja na Twoim miejscu dałabym sobie spokój. Każdy wychowuje dzieci jak chce i gdy
        nie jest bite, nic na to nie poradzisz. Moja chrześniaczka też jest tak
        wychowana, ma 11 miesięcy a nawet flipsa nie potrafi zjeść, wszystko musi być
        zmielone. Nie ma rodziców idealnych, każdy z nas nagina wychowanie w jedną lub w
        drugą stronę np. mój syn ma 15 miesięcy a nie wie jak smakują słodycze. Poza tym
        też jest na słoiczkach a gryzie wszystko, począwszy od kawałka chleba, przez
        ogórka czy jabłko ze skórką. Nie ma reguły że przez słoiczki nie będzie gryźć.
        Wrzuć na luz, na pewno sama nie jesteś ideałem więc nie oczekuj tego od innych.
        • mamamamba Re: Zgadzam się 19.03.08, 14:38
          a ja sie nie zgadzam, bo skoro to przyjaciolka, to ma prawo powiedziec, jesli ma
          taka potrzebe! nie znosisz krytyki? wiadomo, kazdy tak ma, ale przesada chyba
          jest zabronic wstepu do domu przyjaciolce za slowo prawdy! koleznakom
          zwyklym-oczywiscie won, ale jesli to osoba od serca, to raczej powinno sie
          przyjac to co mowi, majac na wzgledzie jej dobre checi. oczywiscie jesli to true
          friend.
          • nataliam2 Re: Zgadzam się 19.03.08, 15:37
            Skoro to taka przyjaźń to by sie nie obraziła na lekką uwagę, a wy jej jeszcze
            radzicie iść do jej męża.
            Ja z moją przyjaciółką rozmawiam o wszystkim, tylko nie o pieniądzach i
            wychowywaniu dzieci. Pogadać można ale bez wtrącania się. Można wymienić sie
            nowinkami ale nigdy nie powiedziałabym mojej przyjaciółce że źle wychowuje
            dziecko. Czy lecieć z moim zdaniem do jej męża. Dla mnie to chore, chyba
            ludziska nie mają co robić.
            • mamamamba Re: Zgadzam się 20.03.08, 14:50
              ja nie radzilam isc do meza, tylko porozmawiac z nia! czytaj uwazniej. skoro
              dziewczyne to meczy.. tez nie gadam z przyjaciolkami o wych dzieci, ale gdybym
              miala problem , to bym jej powiedziala. bo w przyjazni chodzi o szczerosc, a nie
              klepanie sie wieczne po tylkach.
    • manna_poranna Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 14:46
      Strasznie lubimy wierzyc, że jesteśmy najlepszymi matkami i mamy monopol na
      mądre decyzje. Każdy wychowuje swoje dziecko i każdy wychowuje inaczej. Nie
      wtrącaj się, pewnie ona też miałaby parę przykrych rzeczy Ci do powiedzenia. Jej
      dziecko, jej sprawa. Zajmij się swoim. Tak będzie chyba najlepiej dla Ciebie i
      dla niej.
    • deela Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 14:52
      nie wtryniaj sie bo to nie twoja sprawa, dziecko nie jest krzywdzone tylko
      upiornie wychowywane ale krzywda nie dzieje sie jemu tylko jego matce ktora
      chyba nie zauwazyla ze juz nie ma noworodka...
      zreszta poogladam ja sobie w superniani :F
      • marczello79 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 16:51
        ok, dzięki, poczytałam sobie.
        Widzicie, ja należę do tego typu ludzi, którzy chcą dla wszystkich jak najlepiej
        i ostatnią koszulę bym zdarła z siebie, żeby innemu pomóc. Ale może
        rzeczywiście, nie będę się wtrącać, jedynie delikatnie będę sugerować. Ja
        wychowuję swoje dzieci tak, ona inaczej.
        • moninia2000 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 17:13
          Ja zgodze sie z dziewczynami- nie wtracaj siesmile
          Nie musisz wcale wiedziec co jest najlepsze, ba, nie wiesz tego...
          Madra decyzjasmile
    • osa551 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 17:24
      Nadopiekuńczość nie jest przestępstwem. Nie wtrącaj się, ja zawsze
      sobie powtarzam, że im więcej takich dzieci tym moje - z zimnego
      wychowu cieląt - łatwiej sobie poradzi w życiu.
      • zuzia_ny Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 18:21
        osa,a kto powiedzial, ze dzieci "z ziemnego wychowu" lepiej sobie w
        zyciu poradza? jakas bzdura. zimny chow zrodzi mase
        niezaspokojonych potrzeb, ktore beda w doroslym zyciu wychodzic.
        szczerze sie zdziwilam, ze matka dziecka o kotrej jest ten watek
        nie zostala w jakis sposob pouczona przez pediatre. pediatra chyba
        wie, ze dziecko jeszcze nie chodzi, nie gryzie itp. bo przeiciez
        jakies pytania pediatra do matki ma? myle sie? wasi pediatrzy
        rozmawiaja z wami? zadaja wam pytania odnosnie dziecka?
        na ostatnim spotkaniu z lekarzem zapytano mnie ile dziecko spi,
        czy jeszcze w nocy je,czy karmimy lyzeczka, czy pije z kubeczka, czy
        w samochodzie jest twarza do frontu do , chciala zobaczyc jak
        dziecko chodzi, zapytala ile slow mowi i czy swiadomie kieruje mama
        i tata, czy nasladuje zwierzatka itp...... po wywiadzie lekarz moze
        cos rodzicom podpowiedziec. a rady kolezanek zawsze sa niemile
        widziane.
        • osa551 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 12:41
          I to Polska właśnie. Czy wychów jest zimny czy ciepły to nie jest
          przestępstwo i nikomu nic do tego. Takie wtrącanie się w
          wychowywanie dzieci czy to ze strony rodziców, teściów czy
          nadgorliwych znajmych jest po prostu wtrąceniem się i tyle.

          zuzia_ny - co do mojego postępowania z moim dzieckiem - nie znasz
          ani mnie ani mojej córki - komentarz proponuję zachowac dla siebie,
          ja Ciebie nie prosiłam ani o komentarz ani o radę.
          • myelegans Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 17:15
            osa551 napisała: >
            > zuzia_ny - co do mojego postępowania z moim dzieckiem - nie znasz
            > ani mnie ani mojej córki - komentarz proponuję zachowac dla
            siebie,
            > ja Ciebie nie prosiłam ani o komentarz ani o radę.

            Toz nie wiesz, tutaj rady otrzymuje sie zawsze, na wyrost i
            calkowicie za darmo, nie musisz prosic, rade otrzymasz zanim sama
            nawet spostrzezesz, ze jej potrzebujesz ;0)
            • osa551 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 18:49
              teraz juz wiem smile ...
            • zuzia_ny Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 22.03.08, 04:08
              myelegans, a twoj komentarz do tego jak sie ustosunkowala osa do
              mojej wypwoiedzi to jakby wtracanie sie, czyz nie?rozumiem, ze
              wtracanie cie nie drazni. jedynie rady cie draznia.
          • zuzia_ny Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 22.03.08, 03:57
            osa551 napisała:

            > I to Polska właśnie. Czy wychów jest zimny czy ciepły to nie jest
            > przestępstwo i nikomu nic do tego. Takie wtrącanie się w
            > wychowywanie dzieci czy to ze strony rodziców, teściów czy
            > nadgorliwych znajmych jest po prostu wtrąceniem się i tyle.
            >
            > zuzia_ny - co do mojego postępowania z moim dzieckiem - nie znasz
            > ani mnie ani mojej córki - komentarz proponuję zachowac dla
            siebie,
            > ja Ciebie nie prosiłam ani o komentarz ani o radę.


            a w ktorym miejscu ja ci radze jak masz postepowac z dzieckiem?
            sama sobie daj na wstrzymanie.
        • denea Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 22:36
          zuzia_ny napisała:

          wasi pediatrzy
          > rozmawiaja z wami? zadaja wam pytania odnosnie dziecka?

          Nie. Jak mam potrzebę to sama pytam, ale takich rzeczy jak u Ciebie
          to słowo daję nie spotkałam. Może na bilansie dwulatka coś będzie,
          ale wątpię, pewnie go tylko zważą i zmierzą. No i proszę, ile zależy
          od lekarza.
          • zuzia_ny Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 22.03.08, 04:15
            denea, pewnie tak samo jak w polsce. jeden rozmawia , drugi
            nie.tyle ,ze po tej rozmowie nanosi cos do papierow. wiec te
            pytania sa zasugerowane przez jakies wymogi.moze sie myle.
    • novembre Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 18:33
      Wspolczuje Ci przyjaciolki, tak szczerze, skoro obrazila sie za zwrocona uwage.
      Miejmy nadzieje, ze cos sobie przemysli tak czy inaczej i moze spojrzy na te
      sytuacje nieco z zewnatrz.
      Jak sama widzisz, przyjaciolki nie przekonasz.
      Wystawie tu obok Ciebie tylek do bicia, bo sorry, to nie jest normalne, ze
      poltoraroczne dizecko nie ma mozliwosci rozwoju. Pelzania, raczkowania,
      chodzenia (miesnie!). Malowania farbami. Zabawy w piaskownicy. Zbierania lisci
      jesienia. Robienia tysiaca brudnych rzeczy (a przy czym sie czlowiek nie brudzi?).
      I co, cale zycie go bedzie mamunia nosila? Jedzenie? Ile on ma zebow? Przeciez
      trzeba gryzc, coraz twardsze rzeczy (jablko) dla prawidlowego rozwoju chociazby
      szczeki. Bo potem sie okazuje, ze dziecko za malo gryzlo i sa problemy ze
      zmieszczeniem sie stalych zebow.
      Juz abstrahujac od tego, ze przyjaciolka sobie robi krzywde. Wychowuje kaleke,
      ktora albo sie podda mamusi i tak jak corka jednej mojej kuzynki, bedzie do 13
      rż karmiona przez matke i babcie, albo sie zbuntuje i odleci na skrzydlach
      samodzielnosci smile, czego szczerze im wszystkim zycze.

      wink

      Pozdrawiam,
      novembre
      • andaba Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 19.03.08, 19:03
        Głupio robi, ale w końcu jakiejś strasznej krzywdy dzecku nie czyni.
        Jakby mały miał umieć chodzić, to pewnie chodziłby, tak jak dziecko, które wyłącznie leży, w końcu siada.
    • blueberry77 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 09:33
      Nie widzę w tym nic szokującego. Może matka tego chłopca jest nadopiekuńcza, ale
      to nie znaczy że robi dziecku nie wiadomo jaką krzywdę. To że 1,5 roczne dziecko
      nie umie chodzić i gryźć to jeszcze nie tragedia. Uważam, że nie powinnaś się
      wtrącać. Co innego, gdyby dziecko było bite, brudne, głodne, itp.
    • kajak75 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 09:56
      Zawsze ze zdumieniem mozesz zaoytac, o... to twoje dziecko jeszcze nie raczkuje,
      nie umie trzymac łyzki itd.
      • aurita Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 12:37
        Ja mam lepjej , mnie poucza moja bezdzietna kolozenka. Ostatnio doradzala
        wycieczke autokarowa po europie (moje dziecko ma 2,5 roku).

        Najlatwiej wychowywac cudze dziecko
        Moze dziecko kolezanki jest chore a ona Ci tego nie powiedziala?
        Maltretowane nie jest, daj sobie spokoj
        • myelegans Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 14:08
          Nie wtracaj sie. I tak nic nie pomoze, ona bedzie postepowala jak
          postepuje, bo
          jest matka
          1.wie lepiej
          2. nie bedzie sluchac uwag obcych na temat jej wlasnego dziecka.
          3. matki sa bardzo wrazliwe na krytyke, wie tym bardziej stanie
          sztorcem i nie zmieni swojego postepowania, patrz punkt 1

          Zerwie z Toba kontakt. Dziecku nie dzieje sie krzywda, no to bedzie
          mowilo pozniej, no to pozinej bedzie chodzilo, no to bedzie jeszcze
          jedna zyciowa kaleka trzymajaca sie spodnicy mamy jakich pelno na
          swiecie. to nie twoj business

          Jak sie wtracisz to bedzie to pewnie ostatni
          • blueberry77 Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 14:29
            Poza tym nawet jeżeli twoja koleżanka posłuchałaby cię w temacie jedzenia czy
            noszenia, to i tak jej nadopiekuńczość za chwilę wyrazi się w czymś innym.
            Myślisz, że od twojego gadania dziewczyna się zmieni? Taka jest i taka pozostanie.
            • zenalka Re: biedne dziecko mojej przyjaciółki 20.03.08, 15:03
              Ja też bym raczej zrezygnowała z jakichś mocnych uwag bo to nie ma
              sensu. Ja mam koleżankę, której starszy syn 4 l. był wychowywany
              całkowicie bezstresowo a teraz jest nie do zniesienia.(Jedyne
              dziecko, którego po prostu nie lubię!)Kolezanka stwierdziła że ona
              nie moze wytrzymac jak dziecko płacze i dlatego na wszystko
              pozwala... Może to troche z innej beczki ale jak to usłyszałam to
              mnie zamurowało i miałam chęć strzelić wykłąd o tym że robi mu
              krzywdę bo...ale się nie odezwałam. Ja raczej mówię w ten sposób że:
              ja nie pozwalam mojemu synkowi na to czy na tamto bo uważam że
              dziecko powinno miec wyznaczone jasne granice co wolno a czego nie.
              Konkludując lepiej się nie wtrącać a dyskretnie sugerować...
    • black.and.white o mój Jezu... 21.03.08, 20:10
      toście mnie zszokowały... a potem sie dziwić że znieczulica, nikt nie reaguje... "nie wtrącaj się"... "To że 1,5 roczne dziecko
      nie umie chodzić i gryźć to jeszcze nie tragedia." coraz lepiej...
    • marychna31 Bez presady! 03.04.08, 22:12
      Bez przesady, 1,5 roczne dziecko nie umie gryźć bo je ze słoiczków?
      No przecież Hipp ma specjalne słoiczki dla 1,5 rocniaków. Są w nich
      kawałki, jak najbardziej do gryzienia...

      A co powinna dawać takiemu dziecku? Pewnie parówki, danonki i krowie
      mleko?wink


      I dziecko nie umie chodzić bo matka nosi je na rekach? No bez
      żartów! Co ma piernik do wiatraka? Dziecko ma w naturze swj potrzebę
      nauki chodzenia. Jak będzie chciało chodzić to się nie da utrzymać
      na rekach. Jesli do tej pory nie próbuje chodzić to przyczyna tkwi
      gdzieś upełnie indziej.
Pełna wersja