sylasss
03.04.08, 09:44
cześć Dziewczyny!
Mam kłopot z "niejedzeniem" u mojego syna. Od jakiś 2 tygodni
obserwuje u niego "odwrót" od normalnego jedzenia- nie smakuje mu,
nie chce jeść kanapeczek, serków i domowych obiadków. Zje
ewentualnie jakis słoik, ale to i tak nie są takie ilości, jakie
pochłaniał wcześniej. W normalnych porach posiłków nic nie chce
jeść. Za to gdy widzi dorosłego coś jedzącego to żebrze jak pies pod
stołem. Staramy sie jeść wspólnie posiłki, żeby uczył się przez
naśladownictwo, ale to nic nie daje. Temu odwrotowi od jedzenia
towarzyszy też nocne jedzenie- zjada dwa razy po 250 ml mleka z
kaszką. Próbowałam go przetrzymywać w nocy i dawać tylko wodę, ale
efekt był taki, że nie spał całą noc i kwiczał. A ja wyłam razem z
nim, bo jestem w zaawansowanej ciąży i na prawdę nie mam siły z nim
walczyć. Szukam w mądrych książkach i poradnikach różnych
informacji, ale tam znajduje tylko marne pocieszenie, że u takiego
dziecka ma prawo obniżyć się apetyt i zmniejszyc ilość pokarmów i
nie trzeba się tym przejmować. Ale jak mam zaakceptować fakt
zjadania dziennie: 1 małej kromki chleba- śniadanie 08:00, pół
banana- 2 śniadanie 11:00, na obiad naljepiej nic- wczoraj zjadl
jedna gotowana marchewkę o 17:00!!!,potem jakieś bzdety typu chrupki
kukurydziane, o 20:00 150 mleka, 23:00- 250 ml mleka i o 5:00- 200
ml mleka?
Przy próbach podawania jedzenia jest kwik, płacz i histeria.
Zaczynam nie radzić sobie z tym- szarpałam go i krzyczałam na
niego. Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania wobec dziecka, ale
puszczają już mi nerwy...
Wspomóżcie, proszę, dobrym słowem. Serdecznie Was pozdrawiam