sylasss
04.05.08, 17:37
cześć Dziewczyny!
Piszę do Was, co by podzielić się moimi wątpliowściami, ciągłą
niepewnością, która mnie wykańcza. Chodzi oczywiście o moje 17- m-
czne dziecko. No wiecie, niby wszytsko jest ok, ale jak patrzę na
dzieci wokół to dopada mnie zwątpienie. Mój syn:
- nie je samodzielnie, tzn. nie je sztućcami, choc takowe dostaje do
ręki
- nie sika i nie robi kupy do nocnika, wogóle to magiczne urządzenie
jest dla niego horrorem, nie usiedzi na nim nawet pół minuty i to w
ubraniu, a co dopiero z gołym tyłkiem,
- wypowiada wyraźnie trzy słowa i nie chce powtarzać innych słów,
- próbuje wymuszać swoje racje krzykiem i piskiem tak przeraźliwym,
że aż się zastanawiam czy to nie jest jakieś niezrównoważenie
emocjonalne- nie ulegam im, ale jestem u kresu wytrzymałości
nerwowej- takich ataków jest kilkanaście na dzień,
- na spacerach ucieka, ale o tym juz pisałam i mam juz specjalne
szelki dla niego, ale nadal nie reaguje na moje przywołania.
- ach, no i zabawa- nie potrafię skupić go na niczym, w sensie
rysowania, lepienia albo przekladania puzli- bawi sie sam w zabawę
zwaną "rozpierducha"
Dziewczyny to chyba wszystko, pewnie u Was jest to samo albo
podobnie i się nie łamiecie, a ja pewnie mam zły dzień i jakoś tak
mi ciężko. A tu drugie dziecko w drodze ( za 5 tygodni poród). No to
się wyżaliłam...
Pozdrawiam Was serdecznie