Do mam, które oglądają "Supernianię"

21.05.08, 17:05
Witajcie, Niestety, z różnych powodów nie mam okazji oglądać. Proszę
więc o radę - co radzi Superniania, gdy dziecko w miejscu
publicznym, kładzie się na podłogę w celu wymuszenia na rodzicu
pożądanego skutku?
Z góry dziękuję za informację.
Do bj32 - wiem, że problem dotyczy rodzica, nie dziecka, ale, mimo
tego, bardzo uprzejmie proszę, o nie przenoszenie wątku na e-mamę.
    • malgosiek2 Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 21.05.08, 17:14
      NIE reagować i NIE zwracać na dziecko uwagi.
      I tu nie potrzeba wiedzy super nianismile
      Odejdź od dziecka na pewną odległość np. zainteresuj sie sama czymś innym-inną
      półką z towarem w sklepie.
      Brak Towjego zainteresowania dzieckim spowoduje najczęściej,ze samo sie uspokoi.
      I NIE zwracaj na ludzi uwagi.
      Niech komentują co chcą
      • klasia3 Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 21.05.08, 17:21
        OK, intuicyjnie wyczuwałam, że tak trzeba. Ale jest pewnien problem -
        trwa to bardzo długo (uparciuch, bardzo silny charakter) - w tym
        czasie mała się posikała, zaangażowała kilka starszych babć i
        młodych mama, oraz jednego ochroniarza. Co wtedy? Są jakieś
        wspomagające metody, typu - "wyjście awaryjne".
        • malgosiek2 Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 21.05.08, 17:31
          Tak.
          Powiedzieć "Nic sie złego nie dzieje.Panuje nad sytuacją.Mam bardzo upatre
          dziecko"i tyle nie musisz sie tłumaczyć.
          A jak dasz dziecku poznać,ze uleginiesz pod jej dyktando to przepadłaś z kretesem.
          Tu jak i wielu sytuacjach tylko żelazna konsekwencja nie ulegania.
          Konsekwencja w wychowaniu to podstawa niestety.
          Dziecko szybko będzie wiedziało,że jak zrobi "cyrk"wokół siebie to mamunia
          wymięknie.
          Pzdr.Gośka
          • bro-wn Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 21.05.08, 17:44
            Prawda.wiem z doświdczenia-"nie ma widzów-nie ma przedstawienia"
            • madzia_lema Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 21.05.08, 18:38
              Potwierdzam wypowiedź przedmówczyni: Julianka potrafiła położyć się na środku sklepu, placu zabaw, przedszkola. Plakała, krzyczała, waliła rękami o ziemię. Oczywiście tłum się zbierał, ale ja nie reagowałam, Rozalka zresztą też. Po kilku akcjach mała załapała o co chodzi i teraz już takich cyrków nie odstawia.
    • akado Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 22.05.08, 09:19
      Powiem Ci tak - u nas było dokładnie to samo, mamy małą złośnicę i uparta jest że ojej!!! Ja Superniani nie oglądam ale my z mężem robiliśmy w takich sytuacjach tak: dziecko pod pachę i do auta i do domu (bo mogła tak pół godziny leżeć w markecie na pasażu....).
      Po jakimś czasie (ok 2 mies. minęły) po prostu zmądrzała i teraz już takich cyrków wogóle nie odstawia.
      Więc ja uważam, że branie dziecka "na przeczekanie w markecie" - podczas gdy Ty dostajesz zawału a tłum się zbiera - jest zupełnie niepotrzebne. Róbcie zakupy bez dziecka (raz Ty raz mąż) a za 2-3 mies. problem odejdzie w zapomnienie zobaczysz.
      • nika1310 Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 22.05.08, 18:12
        niereagowanie to moim zdaniem pomyłka. Moje dziecko zachowuje się tak już ponad
        pół roku. Potrafi tak leżeć nawet 45 minut (kiedys próbowalam niereagować i
        mierzylam czas histerii). Zdecydowanie trzeba zabrac dziecko pod pache i do
        domu.Na histerie w domu nie mam rady - wychodze do innego pokoju a n tak wyje i
        wyje, bardzo długo, czasem około godziny.
    • bj32 Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 22.05.08, 18:19
      Co ja jestem? Superniania? Wątek po zejściu na drugą stronę pójdzie
      nie na emamę, ale raczej na Wychowanie:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=575
      Bo dotyczy wychowania raqczej, niż zagadnień typu "czy chodzicie w
      stringach?"
      wink))
    • mama-ola Re: Do mam, które oglądają "Supernianię" 22.05.08, 22:29
      Nie wiem, co radzi superniania.

      Ja kupuję to, co synek chce, jeśli kupienie tego nie jest problemem.
      Na przykład, często kupuję mu herbatniki i on je lubi, więc jeśli w
      sklepie wypatrzy herbatniki i je chce, to choćbym tego kupić
      początkowo nie planowała, natychmiast się zgadzam, bo nie będę
      dziecka rozsierdzać odmową w imię jakiejś tam konsekwencji.

      Jeśli natomiast mały zaproponuje coś, czego nigdy nie kupowaliśmy,
      to wystarczy mu wytłumaczyć, że "my tego nie kupujemy" albo "to nie
      jest dla dzieci", względnie "to nie jest dla chłopców, takie rzeczy
      to tylko dla dziewczynek się kupuje" wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja