madzikowa
16.09.03, 13:49
Hej, e-mamusie pracujące,
mam do Was pytanie, jak sobie radzicie przy codziennych porannych rozstaniach
ze swoimi malenstwami.
Mój Kajtuś ma roczek. Ja już od maja pracuje (czyli od czasu, jak skończył 8
miesięcy). Opiekuje się nim moja mama, która b. kocha Kajtka i b. dobrze
sobie radzi. Ja zawożę Malusia do mamy (mama lepiej się czuje u siebie,
Malusiowi też tam lepiej, bo my mamy kawalerkę , a więc mniej miejsca, a ma
tam góry zabawek i swój kojec i wózek itp.)NA początku zresztą nie było
problemu z rozstaniami. Maluś szedł z moją mamą do okna i kiwał mi na
pożegnanie (od jakiegoś czasu robi papa sam i przesyła buziaczki - wszystko
nauka mojaj mamy), ale od jakiś 2 tygodni jest gorzej. Mały najpierw nawet
idzie do babci na ręce (a ostatnio nawet tego już nie chce, tylko śmieje się
do niej na powitanie), ale potem się ułapi mamusi i nie chce puścić. Jak go
czymś zajmiemy, to i tak zaraz zauważy, że mama się już zbiera do wyjścia i
zaraz do mnie leci i wyciąga rączki i popłakuje. Wyraźnie czuje, że rozstanie
blisko, a on nie chce się rozstawać z mamusią!

(
Moja mama uważa, źe powinnam przychodzić wcześniej, żeby pobyć z Malusiem
chwilę u niej. Co Wy myślicie? Czy to coś ułatwi?
Jak sobie radzić z tą sytuacją.
Podkreślam, że Kajtuś też kocha babcię i lubi z nią przebywać, a jak
przychodzę, to zawsze jest radosny i uśmiechnięty i nie zawsze chce do mne na
ręce od razu (tak jak to było wcześniej) i do cyca!
Za wszelkie porady będę wdzięczna.
Pozdrawiam wszystkie mamusie- te pracujące i te nie pracujące
Magda i Kajtuś