WÓZEK-SPACER-AUTOBUS

22.09.03, 12:41
Nie wiem czy Wy też, ale ja jak mam gdzieś pojechać autobusem z moim synkiem
to dostaję szału. Mieszkam na osiedlu, gdzie jest bardzo mało placów zabaw.
Owszem mam ogródek, piaskownicę i dużo zabawek, ale to mojemu szkrabowi nie
wystarcza. Chce się bawić z innymi dziećmi i wcale mu się nie dziwię.
Ponieważ oczekuję drugiegi synka ( już w listopadzie) ciężko jest mi zasuwać
dobre dwa kilometry na najbliższy plac zabaw. Wymyśliłam więc, że przecież
mogę tam dojechać autobusem.
Szlak mnie jednak trafia, gdy widzę te miny ludzi czekających na przystanku.
Zapyta mnie czy nie zapyta?!?! Oczywiście o pomoc we wniesieniu wózka do
autobusu !!!!!!!!!! Czy to taka straszna rzecz pomóc kobiecie wnieść wózek
do autobusu ???? Do tego jak widać jeszcze, że jest ciężarna ??? Czyżby
zabrakło pomocnych rąk na tym świecie ???? Jak tylko podjedzie autobus to
wręcz muszę robic ŁAPANKĘ. Raz jedna taka(kobieta !!!!) powiedziała mi, czy
to nie lepiej zostać w domu, a nie pchać się do autobusu z dzieckiem !!!!
DYSKRYMINACJA !!!!!!
Co Wy na to ????
Anfido - Ania mama Filipka (11.02.02) i Truskaweczki ( ?)
    • benita30 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 22.09.03, 20:39
      Ja dostaję dreszczy na myśl o jeździe autobusem (do tramwaju sie nie pcham bo
      przerażają mnie te tzy schodki) i nie dlatego że Dzieciątko nie lubi tylko
      dlatego że trzeba jakoś wsiąść i wysiąść. Wybieram tylko niskopodłogowce. Mam
      rozkłady w domu i wychodzę żeby trfić. Łapanka jest stresująca. A nuż sie nie
      uda i będę jeździć od pętli do pętli smile)

      Ale pomocnicy czasami sami się znajdują
      • nicol-e Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 23.09.03, 07:24
        Ten temat jest mi bardzo znajomy. Mieszkam w takim miejscu, że koło mni jest 1
        supermarket, natomiast przychodnia, apteki, babcia, mama- wszystko to blisko,
        jakieś 10 min jazdy autobuem. Synek ma 8 m-cy. Przystanek tez blisko, autobusy
        2 na godzinę. Niestety, jazda z wózkiem autobusem to prawdziwy koszmar.
        Pierwszy raz jechałam z sykiem bodajże do Skarbowego, czy też z Urzędu S.-
        miał wówczas 3-4 m-ce /a bylam po cesarce/. W autobusie tłok, ale jeden facet
        uparł się, by stać koło tylnich drzwi /są 2 drzwi, 3-ich u nas nie ma/. Ciagle
        wsiadali ludzie, a on opierał się niemalze na moim foteliku przyocowanym do
        stelaża. Ja zasłaniałam go ręką, a facet nie mial ochoty przejsc dalej. W
        końcu jakas pani zwrócila mu uwage- " przygniecie pan dziecko!" - a facet sie
        zezłościl, że dziecko w autobusie to sie bierze na kolana - wpadłam w furię i
        nagadałam mu, że on, to pewnie nawet własnych dzieci nie posiada. Do końca sie
        nie ruszył, a na dworcu wózek pomógł mi bardzo stary pan wynieść.
        Czasem jadą młodzi ludzie i musze zaczepiać młode dziewczyny, sama przecież
        wózka nie wtaszczę/ bebe confort z gondolą i dzieckiem waży ok. 20 kg/ mój
        synek nie siedzi i nie może być w spacerówce/. Chyba raz zdarzyło mi się, by
        ktos pomógł z własnej woli. najgorzej, jesli jada akurat panie w bardzo
        podeszłym wielu- jak tu prosić taką 80- latkę o pomoc? Bboję sie jeździć
        autobusem z dzieckiem, kilka razy bralam go w nosidełku, ale to niepraktyczne,
        zważywszy na ogromna torbe z pieluchami, puderkami itp na ramieniu, która
        normalnie wisi na wózku.
        Niestety społeczność nie jest przyjazna mamom z wózkiemsad
        pozdrawiam- Aurelia
    • aniag4 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 23.09.03, 13:46
      Malo placow zabaw? Ja mieszkam na wsi i nie mam ani jednego i nie narzekamy Z
      Kasia a jak od czasu do czasu pojedziemy do W-wki na jakis fajny duzy plac
      zabaw to i tak zabawki na dlugo niepotrafia zajac dziecka szybo sie nudzi i
      trzeba poprostu ze swoim dzieckiem sie bawic bo w tym wieku to i tak z innymi
      dziecmi Twoja pociecha sie nie bedzie umiala bawic...wiec zamiast tluc sie
      autobusem lepiej poprostu spedzaj czas aktywnie razem z dzieckiem a nie tylko
      wynajdujac mu zabawki czy dzieci do zabawy Filipek nap[ewno bedzie wniebowziety
      jak bedziesz razem z nim podskakiwac, krecic sie, smiac, poznawac swiat razem z
      nim- wiesz ile fajnych robakow chodzi sobie sie po ziemi...?
      Zycze duzo pomyslow do zabaw.
      Pozdrawiam serdecznie
      Anka
    • agata_edziecko Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 23.09.03, 16:42
      Mieszkam w Warszawie, jeżdżę czasem autobusem z wózkiem i w ogóle nie widzę
      żadnego problemu. Oczywiście tekst o zostaniu w domu jest karygodny, ale ja się
      z czymś takim nie spotkałam. Nie zwracam uwagi na miny ludzi, ale raczej tez
      nie rzuciło mi sie w oczy, aby ktos ode mnie uciekał, choćby wzrokiem. Jeśli
      poproszę o pomoc, zawsze ją otrzymuję. Nie oczekuje od ludzi, że będą biegli do
      mnie z wyciągniętymi rękoma, po prostu proszę, jeśli potrzebuję pomocy.
      Myslę, że jesteś nastawiona na to, że ludzie będą nieżyczliwi, że będą na
      ciebie patrzeć źle, że na pewno nikt nie będzie chciał Ci pomóc. Wówczas na
      pewno można zobaczyc to, czego się oczekuje. Ja natomiast traktuję jazdę
      autobusem jako cos normalnego i należnego każdej osobie, także matce z
      dzieckiem i nie robię z tego problemu, ludzie wokół mnie również.
      Juz pisałam tu na forum o koleżance, która ciągle jeździ wózkiem (do niedawna z
      mężem wozili dwa wózki) i wcale nie w jakichs tam pilnych sprawach, potrafią
      całą rodziną jechać po śrubkę na Bartycką. Często jeździ sama z wózkiem i
      trzylatkiem za rękę, bo mąz pracuje za granicą. I nigdy nie słyszałam, aby
      miała jakikolwiek problem.
      Apeluję o bardziej pozytywne nastawienie do współobywateli! smile
      • wieczna-gosia Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 23.09.03, 20:40
        Wlasnie czekalam agato na twoja odpowiedz, bo bardzo mi sie podobala w tamtym
        watku.
        Ja jezdze po warszawie z 4 dzieci. Oczywiscie zdarzaja mi sie przygody, ale ja
        generalnie traktuje kazda wyprawe jak przygode. Wiec zle niespodzianki tez sa
        wliczane wink))
        Nigdy nikt specjalnie mi nie zwiewal, moze wygladam sympatycznie wink) a
        przeciez ludzie widza ze z dwojka zupelnych maluchow wchodze w ciazy tez
        jezdzilam. jezdze sobie do mojej mamy autobusem bo mojemu mezowi nie chce sie
        nas zawiesc a samochod mu potrzebny. Godzinka w jedna strone wink) Jezdze na
        wies zeby odwiedzic znajomych co sie zbudowali. jezdze do ikei bo zabraklo mi
        haczykpw w kuchni i w ogole mam taki pomysl wink)
        Raczej lubie jezdzic wink)
        • xena_music Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 08:49
          Sorki, ale czy nie macie za przeproszeniem języka w buzi????zgadzam się z Agatą
          i Gosia.
          Ja nie czekam na przystanku na zlitowanie, do w-wy dojeżdzam tzw.ESKĄ, czyli
          takim pks-em, i jak nie ma nikogo na przystanku to idę do kierowcy i prosze o
          pomoc(wsiadam na tył, by nie stać w przejściu)A w w-wie nauczyłam sie jednego-
          czasem trzeba ciut bezczelności by sobie poradzić(np stoję w zatłoczonym jak
          nie wiem co autobusie, oprócz mnie jeszcze dwa wózki, a tu pan przez cały
          auobus gnał by wysiąsć tymi drzwiami w których ja wisze, mimo, że siedział koło
          drzwi luzniejszych,..zaczął fukac, abym wyszła z wózkiwm jak sie nie mieszcze
          bo on nie może wyjśc.-to niech pan się wróci do tamtych drzwi, bo ja z wózkiem
          nie mam jak wyjsc-stał po skosie.Jeszcze coś mówił, ale nie zwracałam uwagi
          tylko ciut mu miejsca w miare możliwosci-ustąpiłam-i tak nie dał rady wysiąsc.)
          I to nie moja złosliwość, a jego, bo z głebokim wózkiem cięzko wyjsc.
          Teraz jzdze ze spacerówką i zawsze(!!!)kogoś prosze o pomoc. Nikt nie odmawia.
          Czasem niestety panowie dają nogę jak widzą wózek(anuż trzeba bedzie się
          przychulić i wniesc go!!)ale to prosze jakaś inną osobe(oczywiście nie babcię
          80-letnią.
          Ale niestety ludzie sa różni(np. w supermarketach-sa przecież kasy dla
          uprzywilejowanych, ale dopchac się tam?????nierealne...obojetnie czy masz
          dziecko na reku czy jestes w ciązy..(bedąc w ciaży pchałam się na chama, ale z
          wózkiem ciężej..)
          Acha i jeszcze jedna rzecz-Nie masz obowiązku brac dziecka na ręce.Mało!!!w
          zatłoczonym autobusie to najniebezpieczniejsze co mozna zrobic!!!
          Także kobiki dzis takie czasy ze schowajmy dumę do kieszeni i mówmy wprost.

          Pozdrawiamy!!!
          Ania i kochająca jeżdzic srodkami komunikacji Majka
          • antonina_74 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 10:21
            Popieram Cię na 100% - odrobina asertywności a nawet bezczelności najlepiej
            działa. Kiedy Kuba był mały, po prostu podchodziłam do dowolnego faceta na
            przystanku (albo w miarę silnie wyglądającej pani) i prosiłam o pomoc we
            wniesieniu wózka (a wtedy niskie autobusy były rzadkością, nie to co teraz że
            jeżdżą dwa na godzinę). NIGDY nikt mi nie odmówił. Wewnątrz autobusu, w sklepie
            czy na poczcie korzystałam po prostu ze swoich praw - teraz podchodzę bez
            kolejki "na 9-cio miesięczny brzuch" - jeżeli się spieszę mówię głośno i
            wyraźnie "Proszę mnie przepuścić, to jest kasa dla kobiet w ciąży, dziękuję
            państwu bardzo". jeżeli ktoś rzuca wredne komentarze to pytam grzecznie czy
            umie czytać i wskazuję tabliczkę. Czy z brzuchem, czy z wózkiem jest nam ciężej
            niż tym bez brzucha/wózka, są elementarne zasady współżycia społecznego i
            trzeba się domagać ich egzekwowania i tyle smile A wiadomo, że musimy jakoś
            jeździć po mieście.
    • judytak Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 10:56
      Generalnie chyba nie jest tak źle, zawsze można kogoś poprosić, łatwiej to
      zrobić niż czekać na "zlitowanie się", a czasami to i ludziom nie tak łatwo
      podchodzić i zaoferować się z pomocą, mogą mieć różnego rodzaju opory, zasadne
      czy nie.
      Ja osobiście nie lubię prosić o pomoc, to raz, wózek przestaję używać, jak
      tylko dziecko nauczy się chodzić, to dwa, mniejszego biorę do autobusu w
      nosidełku, to trzy (będąc w ciąży oczywiście to nie wchodzi w grę), a na plac
      zabaw chodzę tylko kiedy bardzo musię, to cztery. Już wolę pospacerować,
      zbierać kasztany, po drodze zejść na bazar po jabłka, do piekarni po bułeczki...
      Ale każdy jest inny
      Judyta
    • marta_i3 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 13:06
      Dojeżdżam autobusem codziennie. Staram się być asertywna i prosić o pomoc. Ale
      czasami ręce mi opadają bo ze swoim bebecarem po prostu się nie mieszczę - o 7
      rano na przystanku i w podjeżdżających autobusach jest taki tłum, że jeżeli się
      dobrze (czyli na wprost drzwi autobusu)na przystanku nie ustawię to nie jestem
      w stanie wsiąść. I troszkę ludzi rano rozumiem bo jak ja wsiądę to oni się nie
      zmieszczą. Dlatego aby uniezależnić się od pomocy współpasażerów oraz ulżyć im
      w podróży 2 tygodnie temu zakupiłam lekką spacerówkę. Teraz mogę wsiąć i
      wysiąść o własnych siłach. I wiecie co, ludzie widząc taki mały i w domyśle
      lekki wózek chętniej pomagają, raz jeden pan po prostu chwycił wózek w swoje
      silne męskie łapy i sam wózek wyniósł z autobusu. No i ludzie już nie syczą, że
      ten wózek taki wielki i tyle miejsca zajmuje.
      Marta
      • anfido Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 13:25
        Dziekuję za wszytskie odpowiedzi.
        Ogólnie rzecz biorąc, to jestem raczej obrotną dziewczyną i zawsze sobie daję
        radę, ale ta druga ciąża tak się różni od pierwszej, że może rzeczywiście
        jestem dećko źle nastawiona do ludzi. Należę raczej do mam aktywnych i
        ograniczenia w postaci zaawansowanej ciąży wyprowadzają mnie ostatnio trochę z
        równowagi. Co do spotykanych ludzi widocznie mam pecha. Całe szczęście, że
        autobusem jeżdżę bardzo rzadko.
        Pozdrawiam Was Wszystkie

        • ania.zalogowana Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 14:14
          Uwaga wsadzam kij w mrowisko! Czy widząc kogoś z wózkiem same rzucacie się na
          pomoc, czy czekacie aż ktoś o nią poprosi?
          • wieczna-gosia Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 14:21
            eee tam kij wink)
            Nie rzucam sie do pomocy jesli przystanek dysponnuje facetami.
            Nie rzucam sie do pomocy gdy mam buty na obcasach, bo potykam sie w nich dosyc
            czesto i jak sobie pomysle ze z tym wozkiem w tych obcasach... to mi sie nie
            chce.
            Za to z duza wprawa ustepuje miejsca- taka mam specjalizacje wink)
            Na ogol nie rzucam sie z takiego prozaicznego powodu ze sama z wozkiem jade wink)
            Ale tez nie uciekam wink) na widok z matki z wozkiem i stoje mniej wiecej pod
            reka, a jak juz sytuacja jest dramatyczna usmiecham sie zachecajaco wink)
        • ania.zalogowana Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 14:18
          Uwaga wsadzam kij w mrowisko! Czy widząc kogoś z wózkiem same rzucacie się na
          pomoc, czy czekacie aż ktoś o nią poprosi? Czy nie będąc jeszcze w ciąży, nie
          planując jej nawet pomagałyście młodym matkom?
          • marta_i3 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 15:59
            Rzadko zdarza mi się jeździć autobusem bez własnego wózka. Ale chętnie pomagam
            w zmieszczeniu się drugiego wózka w miejscu do tego przeznaczonym.
            Marta
            • umargos Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 24.09.03, 18:23
              Kij nie kij. Zawsze oferuję pomoc kiedy widzę, że jest potrzebna, choć nie
              zawsze zauważę, a czasem ktoś mnie ubiegnie. Wszystko jedno czy jest to pani z
              wózkiem, pani z dzieckiem czy ktokolwiek kto jest zbyt obładowany lub ma kłopot
              z poruszaniem bez względu na wiek i płeć. Co więcej dostrzegam, że mnóstwo
              ludzi obok mnie zachowuje się podobnie. Dziś po raz pierwszy jechałam
              komunikacją z wózkiem i z przesiadkami. Z autobusu do tramwaju. Żeby mnie
              wtarabanić do pojazdu dwie osoby rzuciły się z pomocą, z tego jedna podbiegła
              choć tylko stała na przystanku i tym pojazdem nie jechała a druga ze środka.
              Bardzo miłe i budujące. Pomagaja mi nawet przy wsiadaniu i wysiadaniu do
              autobusu niskopodłogowego, choć wózek lekki i kółka spore i nie mam problemu z
              wjechaniem samodzielnie. Oby tak dalej. Wszystkim tego życze.
              Pozdrawiam
              Ula
          • antonina_74 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 25.09.03, 00:41
            ania.zalogowana napisała:

            > Uwaga wsadzam kij w mrowisko! Czy widząc kogoś z wózkiem same rzucacie się na
            > pomoc, czy czekacie aż ktoś o nią poprosi? Czy nie będąc jeszcze w ciąży, nie
            > planując jej nawet pomagałyście młodym matkom?


            Tak - tak mnie wychowano. Dopoki sama nie bylam w ciazy/z wozkiem zupelnie
            odruchowo ustepowalam miejsca starszym/ciezarnym/chorym itp. raczej tez
            rzucalam sie na pomoc matkom z wozkiem. To po pierwsze kwestia zasad wpojonych
            w domu, a po drugie czysto egoistyczne podejscie, bo spalilabym sie ze wstydu
            gdyby ktos mi zwrocil uwage ze np. ja siedze a nade mna brzuchatka w ciazy stoi.
    • edytkus Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 25.09.03, 03:37
      Dziewczyny, czy wy nie przesadzacie? Sadzac z tonu wypowiedzi wg was inni
      pasazerowie wrecz maja obowiazek pomagania przy wnoszeniu wozka a przeciez tak
      nie jest. Jasne ze dzieci i wozki sa duze i ciezkie, takie uroki ich
      posiadania, ale to sa NASZE dzieci i wozki i to NASZA sprawa jak sobie
      poradzimy. Nie mozemy z gory zakladac ze ktos obcy bedzie sie rwal do pomocy z
      usmiechem na ustach. Ja z Bebecarem do autobusu nawet nie startuje, wole isc
      piechota (chocby i dwie godziny), szczegolnie ze obnizane podjazdy sa tu tylko
      dla inwalidow i w dodatku prawie w ogole nie ma miejsc stojacych. Na wszelki
      wypadek mam najzwyklejsza spacerowke i jak na razie mialam ja w autobusie tylko
      dwa razy, a i wtedy musiala byc zlozona a ja sie martwilam zeby nie ubrudzic
      innych zakurzonymi kolami. Nawet nie przyszlo mi do glowy prosic kogos o pomoc
      (chociaz raz zaproponowal mi ja kierowca), przede wszystkim nie jechalam w
      godzinach szczytu. O wiele przyjemniej jezdzi mi sie z wozkiem kolejka gdzie od
      razu zajmuje miejsce dla wozka inwalidzkiego, ale jesli takowe jest juz zajete
      a w pociagu jest tlumek to sie nie pcham, czekam na nastepny niezatloczony.
      Boje sie miec dziecko w tlumie, a co jesli wagonami czy autobusem szarpnie,
      ktos straci rownowage i z calym impetem wpadnie na dziecko?
      • marta_i3 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 25.09.03, 12:22
        Jasne Edytkusie, nie jest niczyim obowiązkiem ustąpić miejsca ciężarnej, osobie
        starszej czy chorej. Niczyim obowiązkiem nie jest także pomoc kobiecie w
        wejściu do autobusu z wózkiem i dzieckiem. Nawet jak ktoś na ulicy zasłąbnie to
        prawnie obowiązek niesienia pomocy ma tylko lekarz. Ale pomoc w takich
        sytuacjach to kwestia wychowania i wyznawanych zasad społecznych.
        A co do wyboru spaceru zamiast autobusu - nie bardzo wyobrażam sobie codzienny
        spacer do żłobka, który zaczynał by się o 5 rano.
        A z drugiej strony dlacego z tego powodu, że mam małe dziecko mam rezygnować z
        części aktywnego życia i nie pojechać na zakupy, do koleżanki czy na spacer do
        odległego parku? Może popadam w przesadę ale idąć Twoim sposobem myślenia osoby
        niepełnosprawne też powinny siedzieć w domu a kobiety cieżarne fundować sobie
        codziennie kilkukilometrowy spacer do i z pracy.
        Marta
        • edytkus Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 25.09.03, 15:35
          marta_i3 napisała:


          > Może popadam w przesadę ale idąć Twoim sposobem myślenia osoby
          >
          > niepełnosprawne też powinny siedzieć w domu a kobiety cieżarne fundować sobie
          > codziennie kilkukilometrowy spacer do i z pracy.

          Ulomnym zostaje sie przez nieszczesliwy zbieg okolicznosci a ciaza i
          macierzynstwo to NASZ wybor i to my ponosimy konsekwencje i naprawde nikt nie
          ma obowiazku nam pomagac a my nie mamy prawa sie narzucac. Jasne ze mozemy
          poprosic i przyjemnie jest gdy ktos na prosbe pozytywnie zareaguje ale
          oczekiwanie ze ludzie az sie beda rwac do noszenia cudzych wozkow to przesada.
          • marta_i3 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 26.09.03, 12:03
            Edytkusie, chyba nie przeczytałaś dokładnie tego co napisałam bo nie
            zauważyłaś, że na początku swojegu postu stwierdzam, że nikt nie ma obowiązku
            pomocy. A gdybyś przeczytała to co napisałam we wcześniejzych postach to
            zauważyłabyś, że ja tej pomocy nie żądam - kupiłam wózek dzięki któremu o
            własnych siłach wsiadam do autobusu. A z autobusu mam prawo korzystać tak jak
            wszyscy inni czyli wtedy kiedy mam na to ochotę a nie tylko poza godzinami
            szczytu.
            Pisałam też, ze nie rzucam się do pomocy innym mamom bo najczęściej sama jadę z
            własnym wózkiem. Wiediona jednak pewną solidarnością w tym "nieszczęściu
            podróżowania" pomagam w zmieszczeniu się wszystkich wózków.
            A co do ciąży - czasami i ona nie jest świadomym wyborem.
            Marta
      • natalii11 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS-do Edytkus 25.09.03, 15:07
        Nie wiem gdzie Ty żyjesz i mieszkasz , bo to piszesz to prawdziwy absurd nie
        strtować z wózkiem do autobusu, nie oczekiwać na pomoc innych jezdzić kolejką
        poza godzinami szczytu , a moze wyobraź sobie matki , które z wózkami w
        godzinach szczytu zwożą dzieci do złobka lub opiekunki , czy powinny poczekać
        na lepszy moment? a pomysł z kolejką to skąd , chyba że myślisz o metrze ale
        nie wszyscy mieszkają w Warszawie. Ja jeżdżę autobusami nie dla przyjemności
        ale z konieczności i proszę grzecznie o pomoc i jej oczekuję.Nie wiem co w tym
        złego.
    • e.beata Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 25.09.03, 14:18
      NIGDY nie spotkałam się z odmową gdy poprosiłam o pomoc, nawet jak był to gość
      w dresie, czy w glanach z kolczykiem w nosie.
      Ale w 90% przypadków o pomoc musiałam poprosić.
      W ciązy o ustąpienie miejsca siedzącego, później wnoszenie wózka.
      Więc z jednej strony nie mogę mówic o chamstwie, ale z drugiej... trudno się
      pogodzić z sytuacją gdy panowie w wieku 15-40 lat nie reagują na kobiety w
      ciąży, staruszki itp. Gdy się poprosi wstają, ale przecież to powinien być
      odruch. Powinien... czyli coś w narodzie zanika....

    • est3 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 29.09.03, 18:15
      Muszę powiedzieć, że nie mam takich problemów. Zawsze znajdują się chętni do
      pomocy, czesem nawet odmawiam, bo boję się, żeby się staruszek czy staruszka
      nie załamała pod moim bebecarem. Najbardziej podziwiam faceta, który pomógł mi
      wnieść wózek do UM w Gdyni (musiałam zgłosić dziecko, mąż czekał jak zwykle do
      ostatniego dnia, a ostatniego dnia nie miał czasu), kto tam był, wie, o czym
      piszę wink))))))))). Ale wolałam jakoś sama zjechać, niż przyjąć pomoc starszej
      kobiety, która mi ją zaoferowała (nie wiedziała na co się porywa). Inna
      sprawa, że dbają o nas urzędnicy - najpierw z 10 stromych stopni w górę, a
      potem, jeśli chce się skorzystać z windy, kilka stopni w dół (chyba, że się
      coś zmieniło, bo, zdaje się, remont był).
      Sama zawsze pomagałam i pomagam, bo jeśli zdarzy mi się tego nie zrobić, mam
      straszne wyrzuty sumienia.
      Całe szczęście, że tyle życzliwych osób spotykam, bo należę do tych, którzy
      nie potrafią sobie radzić (czytaj - upomnieć się o pomoc, czy nawet o swoje).
      Est.
    • justa75 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 30.09.03, 08:20
      hej...
      tak czytam i czytam i mysle ze ja jednak jestem szczesciara bo z moim wozkiem
      ktory ma 90 cm szerokosci (mam to szczescie miec blizniaki) potrafie sama
      wsiasc i wysiasc z autobusu/tramwaju. Oczywiscie zawsze czekam na
      niskopodlogowce bo do innych nawet z pomoca calego sztabu wojska mie mam sznas
      wsiasc......wink)) Wsiadam przodem...wysiadam wyjezdzajac wozkiem tylem. Nie
      zdarzylo mi sie prosic kogokolwiek o pomoc a i tez nikt sie z taka pomoca nie
      rwie ale przyzwyczailam sie do tego. Juz bedac w ciazy a moja ciaza byla
      widoczna juz od ok 4 mies. raz no moze dwa razy ktos ustapil mi miejsce...nie
      bylam zaskoczona bo takie to nasze spoleczenstwo jest i nie mi to zmieniac.
      Trzeba nauczyc radzic sobie samemu i nie pytajcie mnie jak poprostu trzeba.
      Wiem co pisze bo bedac mama blizniakow usamodzielnilam sie tak ze nie potrzebna
      mi pomoc w zadnym wypadku. Czy to wychodze z nimi sama (codziennie)na III
      pietro czy kapie, karmie, ubieram.....Dziewczyny nie uzalajcie sie nad
      sytuacjami typu autobus....schody! Sama idac ze zlobka musze nadrabiac pol
      godzinnym spacerem bo podjazd jaki zrobiono 2 lata temu jest za waski! O mamach
      blizniakow (nie wspoaminajac trojaczkow i wiecej) NIKT nie mysli, zauwazcie ze
      wiekszosc podjazdow na achodach sa szerokosci pojedynczego wozka! windy w
      blokach! dzwi klatak schodowych! Pomyslcie ze inni maja gorzej...... A mama
      blizniakow nie jestem z wlasnego wyboru! A nie czuje sie tez
      niepelnosprawna...Ale nikt nie uslyszal ode mnie slowa skargi - poprostu ide
      naokolo bo nic na to nie poradze! Pozdrowienia, troche optymistyczna ale i
      asertywna mama kamila i michala
      • marta_i3 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 30.09.03, 10:33
        No tak Justa, mamy bliźniaków mają zdecydowanie gorzej. Poczułam się jak
        egoistka myśląca tylko swoimi kategoriami wink))
        Wczoraj gdy wracałam autobusem pierwszy raz spotkała mnie aż tak niemiła
        sytuacja. W zwykłym ikarusie stały dwa wózki ale zajmowały tylko miejsce dla
        nich przeznaczone. Autobus był pełny ale spokojnie dało się wsiąść. Tymczasem
        wsiadła paniusia, tleniony blond w wieku pobalzakowskim i zaczęła komentować -
        że wiecznie tylko te wózki w godzinach szczytu. Nie umiałam się powstrzymać i
        powiedziałm co o niej sądzę.
        A dzisiaj rano w tym deszczu stałam na przystanku 15 minut i usiłowalam sie
        wcisnąć do jakiegoś autobusu, ale nawet bez wózka było by to niemożliwe. A
        jakaś pani z dobroci serca poradziła mi, ze może jak złożę wózek to mi będzie
        łatwiej wsiąść. I wyobraziłam sobie - w jednej ręce złożony wózek, w drugiej
        półtoraroczne dziecko a parasol w zębach. Od razy humor mi się poprawił.
        Marta
    • agni71 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 07.10.03, 00:12
      wiesz, ja tez zawsze wolalam nie byc ta "zlapana" do pomocy przy wozku. Jestem
      raczej slaba fizycznie, wiec podniesienie jednego konca wozka sprawialo mi
      pewna trudnosc (teraz juz sie "wyrobilam" przy wlasnym dziecku). Poza tym,
      zazwyczaj bylam w drodze do lub z pracy, a wiec w ubraniach w miare
      eleganckich - nie chcialam ich brudzic kolami wozka. Sorry, ale taka jest
      prawda. Teraz sama mam dziecko i patrze na to troszke inaczej smile) ale wciaz
      zdaje sobie sprawe, ze wnoszenie wozka to nie taka pestka jak sie niektorym
      mamom wydaje....

      aga
      • edytkus Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 07.10.03, 07:09
        agni71 napisała:

        > Poza tym,
        > zazwyczaj bylam w drodze do lub z pracy, a wiec w ubraniach w miare
        > eleganckich - nie chcialam ich brudzic kolami wozka. Sorry, ale taka jest
        > prawda.
        >
        Do kategorii "uchylajacych sie" mozna jeszcze dodac osoby z problemami
        zdrowotnymi. Przeciez one nie maja na czole wypisane ze przeszly operacje na
        otwartym sercu lub maja powazne klopoty z plecami i nie powinny dwigac
        ciezarow, a taka "nagonka" i wymuszanie pomocy stawia je w trudnej sytuacji. Ja
        jestem pare lat mlodsza od mego meza i chociaz on wyglada jak "chlop na
        schwal" wink to ja wnosze wozek (jesli jest potrzeba), wiem ze gdyby ktos obcy go
        poprosilby o pomoc to nie odmowilby ale za pare dni czekalby go bolesny
        zastrzyk kortyzonu w sam kregoslup. Zyjmy i dajmy zyc innym smile
        • marta_i3 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 07.10.03, 15:46
          Edytkusie, umiejętność odmowy to asertywność. Jeżeli ktoś mi uprzejmie powie,
          że nie pomoże mi wnieść do wózka to nie będe miałą do niego żadnych pretensji.
          I nie ważne jaki jest powód odmowy. Nie jego wózek, nie jego broszka. Ale nie
          zdzierżę, jeżeli zacznie negować moje prawo do podróżowania z wózkiem.
          Marta
    • alabama8 Re: WÓZEK-SPACER-AUTOBUS 08.10.03, 11:38
      Takie czasy kochane, że trzeba samemu o swoje walczyć i nie ma przebacz. Nie ma
      co mrugać rzęsami i czekać na zlitowanie - tylko poprosić o pomoc.
      Swojego czasu ustąpiłam w podmiejskim pociągu miejsce młodej mamie z dwuletnim
      bobasem na rękach bo reszta pasażerów oślepła. Fakt faktem byłam wtedy w ósmym
      miesiącu ciąży i potem do końca trasy wisiałam nad nimi jak wyrzut sumienia wink
      Akurat w świetnej formie byłam i wolałam, żeby ten dwulatek się nie poobijał w
      tłumie, co takie maleństwo winne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja