melena2
24.06.08, 10:28
Nie wiem już co mam robić. Najpierw machałam ręką: sama wyrośnie,
sama poprosi. Guzik. Ryk po każdym myciu czy zmianie pieluchy o
świeżą. Nocnik kupowałyśy razem: i tak nie chce na niego chodzić.
Chodzi od roku do przedszkola (ma w tej chwili prawie 3 lata) do
grupy maluszków - wszystkie przez ten rok rozstały się z pampami,
tylko nie moje dziecko

Przez tydzień puszczałam ją bez pieluchy: zmiany ubranek były po 7
razy w ciągu dnia. Potem wyjechaliśmy na urlop i mąż się wściekł, że
w samolocie nei będziemy jej przebierać i nastąpił powrót do pampa.
Tłumaczymy: jak ci się chce, to powiedz. Mała kiwa głową, zapewnia,
że wie, że trzeba mówić, po czym wali w pampa i jeszcze ucieka,
oszukując, że "nic nie ma".
Odbieram to jako osobistą porażkę - byłam kiedyś nianią i moi mali
podopieczniw tym wieku potrafili już chodzić na nocnik czy na sedes
z podkładką. A do córki, jak do słupa: na widok nocnika czy sedesu
wyje w niebogłosy, spina się i robi sztywna jek deska, albo tarza po
ziemi. Histeria na całego, jednym słowem... Wymiękam.
W dodatku teraz przedszkole przenosi się na miesiąc w inne miejsce
(remont placówki), będzie wśród obcych dzieci i obcych pań, nie
iwem, czy to dobry moment zaczynać powtórkę z rozrywki i znowu zdjąć
jej pampa...
Dajcie jakąś radę....