lilka69
25.06.08, 09:49
wyjezdzamy na urlop 2 tyg bez dziecka. to 2,5 latek. synem zajma sie moi
rodzice przez ten czas. ma z nimi b.rzadki(4 razy w ciagu ostatniego roku) ale
dobry kontakt. czyje sie przy nich swobodnie. w razie problemow nie wrocimy bo
lecimy dosc daleko.
w czym problem?
zastanawiam sie czy rodzice powinni przyjechac do niego(czyli do
naszego(jego!)mieszkania w wawie czy maja zabrac go do ich domu(w ktorym
b.rzadko bywa, ostatni raz podczas swiat). jak juz napisalam syn ma malo
urozmaicenia w zyciu jesli chodzi o opieke innych osob(my plus zcasem
opiekunka),wyjazdy poza warszawe. ma stale, zelazne zwyczaje i
przyzwyczajenia. w swoim domu czulby sie swobodnie ale rodzice woleliby zabrac
go do siebie. ja obawiam sie rykow a przeciez my nie wrocimy!
prosze was o opinie poniewaz jestem ciekawa innego punktu widzenia niz moj.
chetnie poznam wasze zdania.
rzucic syna na "gleboka wode"? beda ryki ale i nowe doswiadzczenie w zyciu.
jak robicie, co myslicie?