kra123snal
25.06.08, 11:43
Byłam na placu zabaw, dziewczynka od niani dostała bułkę i ta sama
niania spytała się mnie, czy moja córka też nie zje (często
rozmawiamy, bo na tym samym osiedlu jesteśmy). Powiedziałam, że nie,
bo córka się krztusi (po prostu nie chciałam a córka ma 13 m-cy i
nadal nie radzi sobie z żuciem, chce połykać nawet duże kawałki,
nawet doskonała w sztuce jedzenia banana czasami się przydusza).
Może jednak? Nie dziękuję. Po czym przyniosła kawałek skórki, dała
córce i stwierdziła "A niech je i uczy się". A co ja kurka wodna w
domu robię? Córce nie zabrałam, ale powiedziałam, że nie chcę, aby
moje dziecko jadło na dworze a poza tym ma brudne ręce (wyszła z
piaskownicy). "No przecież przetarła pani. Gdybym wiedziała, że ma
nie jeść na dworze to bym nie dała". Czy to już doszło do tego, że
obcym mam dawac wytłumaczenie, które do nich trafi? Byłam tak
zaskoczona, że nie zareagowałam jakoś ostro. Nie zabrałam dziecku,
bo już w paszczę prawie złapała. Zresztą co ona winna? Zdarzyło Wam
się coś takiego? Jak uchronić dziecko przed jedzeniem od obcych? Jak
reagować?