ola_231
26.09.03, 13:02
Wiem
Dziwnie brzmi temat tego postu ale juz wyjaśniam o co chodzi.
Mój synek jak coś mu dolega ma spuchnięte (delikatnie) jedno oczko ale raczej
nie jest to objaw alergiczny tylko taki jego urok.
Ale problem mam ze swoja mamą. Mój brat jest uczulony na wiele rzeczy:
żółtko, pyłki, koty itp.
Od momentu jak mama zajmuje się moim Bartkiem ( bo ja pracuję) wszędzie
doszukuje sie objawów alergii u mojego dzidziusia.
Stwierdziła, że mały jest uczuloy na jabłko bo jak mu dała surowe to miał
czerwona pupę - moim zdaniem poprostu dała mu za duzo i zaczrwienienie było
z powodu kwaśnej kupki.
kłuci się ze mną abym nie podawała mu żółtka (mimo iz już powinnien dostawać)
bo to silny alergen i juz....
Kupiłam mu jasia puchowego. Spocił się i dostał potówek ale według niej to
uczulenie na pierze.
Ostatnio młody sie przeziębił więc wysyłała mnie do lekarki po skierowanie do
pulmonologa abym zaczeła chodzić z nim na inchalacje.
Ciągle mi truje, że powinnam mu kupować obiadki z napisem "dla alergików" -
któraś firma teraz wypusciła takie na rynek.
Nie daje spobie wytłumaczyć, że są biszkopty bezglutenowe, bezpieczne dla
dzieci - według niej to kupa chemii i tyle
Nie mówiąc już o buraczkach, surowej marchewce (daję małemu cały kawałek by
masował sobie dziąsełka)
W tym tygodniu mały miał goraczkę trzydniową (byłam u lekarza) jej zdaniem to
wina mojego kota bo zaczoł go uczulać
Jak rozpoznać typowe objawy alergii?
Jak przetłumaczyć jej że wszystko w pożądku z dzieckim i to co ona widzi to
tylko jej przewrażliwienie spowodowane wychowywaniem alrgika?
A może ma rację co do niektórych punktów?
Sama juz nie wiem co myśleć a nie chciała bym jej urazić w końcu martwi sie o
swojego wnuka.
ola