pryszczella_warchlinska
08.07.08, 18:58
ehhh więc tak... ponieważ mam trójkę dzieci (8, 7 i 2,5) więc teraz kiedy starsi mają wakacje w miarę możliwości pogodowych spędzamy praktycznie cały dzien na dworze. Mieszkamy w Krakowie i wbrew pozorom nie jest tu łatwo znależć fajny plac zabaw - a przynajmniej w naszym przypadku - bo... musi byc coś dla starszych i piaskownica dla malucha a z tym największy problem bo wiekszość tych które są jest piekielnie brudna. No ale w końcu udało się i znależliśmy plac zabaw idealny - dużo zabawy dla starszych ( drabinki, zjeżdżalnie) i super piaskownica dla malca - czyściutka, duża i ogrodzona, na dokładkę plac zabaw jest na bardzo dużym terenie, obok boisko do koszykówki i dużo trawki więc kazdy ma coś dla siebie. No i zaczęło się - zasuwam zawsze z wielką torbą zabawek do piasku, z dwoma piłkami i ze skakanką...na poczatek w piaskownicy chyba z dwudziestka malców... bawią się a własciwie wyrywają sobie słownie!! jedno wiaderko.... jak weszłyśmy to towrzystwo nieomal rzuciło się na nasze zabawki.... i mała została bez niczego... ja nie mam nic przeciwko pożyczaniu sobie zabawek w piaskownicy ale do jasnej anielki jak się idzie z dzieckiem na plac zabaw to chyba się mu coś bierze no nie???? a pozatym jak się chce czyjeś to sie pyta... moja Natka ma 2,5 roku i jak chce coś nie swojego to jakoś potrafi poprosić... czyżbym ją jakoś nienormalnie wychowała????? Potem kolejny kwiatek - pani z piesiuniem... nie mam nic przeciwko psom, sama je bardzo kocham i długo miałam ogromiastego wilczura który niestety zmarł na raka dwa lata temu.... ale jakoś nigdy nie wpadłam na genialny pomysł wyprowadzenia psa na plac zabaw, puszczenia luzem bez smyczy i posadzenia d... na ławce a pies goni i zabiera dzieciom piłkę... pomijam że przegryzł, no a pańcia piesia... tekst jak jest piesek to sie piłeczką nie rzuca.... no urwał nac z pietruszką a piesia to się na plac zabaw wyprowadza??????? a na koniec ... poszliśmy sobie dalej na trawkę... bawimy się w czwórkę w ptaszki - czyli mi udajemy ze starszymi małe pisklaki co wygląda tak - chodzimy i mówimy pi piiii a mała biega pomiędzy nami i uczy nas latac , mówiąc: ptasio o tak machaj skrzydełkami .. no to machamy a ona kwiczy ze smiechu ( zabawa jest odkąd mieliśmy na balkonie gniazdko z ptakami i mała obserwowała je praktycznie od jajeczka) no i bawimy się w najlepsze i idzie tak zwana " miła starsza pani"
i do mnie.... a kto to widział zeby stara baba po placu zabaw biegała ... no i tu pękłam... dodaję że jestem tolerancyjna.. ale tym razem poszła wiązanka... powiedzcie jakaś dziwna jestem? nienormalne poglądy mam?? wy się nie bawicie ze swoimi dziećmi???
ufff ulzyło... pozdrawiam wszystkich