Zęby- zmuszać czy odpuścić?

06.08.08, 09:51
Mój roczny syn nienawidzi mycia zębów - próbowałam szczotką na
palec, szczotką gryzakiem i małą szczoteczką dla dzieci; z pastą i
bez. Nie da sobie umyć za żadne skarby. Mam myć na siłę czy jeszcze
poczekać?
    • olimpia_b81 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 09:54
      jasne,ze poczekac
      • mruwa9 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 11:05
        olimpia_b81 napisała:

        > jasne,ze poczekac

        ..az nie bedzie czego myc. Bo zgnije..


        Jasne, ze myc, mimo protestow. Gdybym miala czekac, az moje dzieci
        same laskawie poczuja potrzebe i chec mycia zebow, musialabym chyba
        czekac, do 10. roku zycia. Sorry , pewne zabiegi higieniczne (mycie
        zebow, wlosow, czesanie, obcinanie paznokci) musza byc
        przeprowadzone, niezaleznie od tego, czy sie to dziecku podoba, czy
        nie. Oczywiscie, dobrze jest dziecku dawac przyklad (samemu
        pokazywac sie dziecku w trakcier mycia zebow), tlumaczyc, opowiadac
        jakies bajki (u nas dziala, ale moje dzieci troche starsze od
        Twojego, dialog miedzy zebami a szczoteczka. Szczoteczka opowiada,
        jak sie cieszy ze spotkania z zebami i jak sie za nimi stesknila, a
        zeby odpowiadaja, ze sie rowniez sie ciesza i coraz to kolejne zeby
        wolaja szczoteczke, zeby je podrapåala po plecach..mozna tak dlugo
        wymyslac). jesli natomiast nic nie dziala- myjemy na sile z haslem,
        ze zebuy trzeba myc, czy sie to lubi, czy nie. Bez dyskusji.
        • olimpia_b81 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 11:22
          jasne,ze nie....
          odpuscic,poczekac tydzien i na nowo zaczac,
          inaczej na bank bedziesz miala histerie przy kazdym myciu,
          czasami szkoda nerwow dla bycia mama rokusmile
        • kozaonly Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 15.08.08, 23:32
          Ja też niestety zmuszałam.A potem się cieszyłam, że zmuszałam jak zobaczyłam z
          czym trzylatki przychodzą do mojego dentysty! Autentycznie!Matka się żaliła, że
          buzi nie otworzy to nie myją. A ja wtedy, że my na siłę... Teraz już wiedzą, że
          od mycia zębów nie ma odwołania.Może się zdarzyc, że się nie umyją, ale zęby,
          mus! I polubili je w końcu!Ja śpiewałam im Fasolek "Szczotko, szczotko..." a
          oni z buzią pełną pasty robili "O,o,o!" Jeszcze tylko pamiętajcie, że trzylatek
          sam zębów poprawnie nie wyczyści, co najwyżej szczoteczkę pogryzie.Ten kit o
          dialogu zębów i szczotki-SUPER!
      • kanga_roo Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 11:45
        jasne, że przyzwyczajać. moze np. dać szczoteczkę do rączki, może
        zmienić pastę? myślisz, że nagle dziecku się odmieni tak po prostu?
    • lilith88 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 11:04
      Nie przejmuj się, mój ma prawie 16 miesięcy i nie da sobie w paszczę
      zajrzeć, więc nic na siłę. Ubaw ma jednak jak ja myję zęby nie
      rozumiem dlaczego. Mały truteń smile. Poczekaj.
      • kasia191273 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 11:11
        moja ma 1,5 roku i tez nie da sobie umyc, zjada jedynie paste

        nie potrafilabym z nia walczyc, zeby umyc jej porzadnie zeby, dwie
        osoby musialby ja trzymac, a trzecia mycwink) Dodam, ze szczoteczke ma
        od 1. zeba, czyli od czerwca ubieglego roku. I zawsze pokazowo
        myjemy przy niej zeby. Probowalismy wszystkiego, nic nie dziala.

        Ale moja kolezanka - dentystka dziecieca- uwaza, ze powinno sie
        zmuszac. Mowi, ze trzy minuty placzu to nic w porownaniu z korzyscia
        plynaca ze zdrowych zebow, co przeciez jest kapitalem na cale zycie.
    • agusia19-84 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 11:28
      Zmuszać. A jak sobie tyłka nie da podetrzeć to też będziesz czekać?
      Moja lubi jak jej śpiewam pisenki o myciu zębów. Raz się drze, innym
      razem wcale. Zależy od humoru i czy jest bardzo zmęczona. W każdym
      razie nie odpuszczam. Jedynym kompromisem na jaki się mogę zgodzić
      to samodzielne mycie zębów przez dziecko (ale tylko jak idą jej
      kolejne zęby i wiem, że mogą ją boleć dziąsełka). Wtedy lepsze takie
      mycie niż nie mycie wcale.
    • deela Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 15:17
      ja zmuszam
      pewne rzeczy nie podlegaja dyskusji
      do nich nalezy np podawanie lekow: ja z nim nie negocjuje nie chce wziac to mu
      wciskam brutalnie, poniewaz jest kumaty wie ze w tej kwestii nie wygra i
      grzecznie otwiera paszcze teraz
      podobnie jest z myciem zebow, jest BEZDYSKUSYJNE
      • bast3 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 15:34
        mam dwulatka, myjemy ząbki raczej sporadycznie, rano jak ja myje to
        i on, a wieczorem to różnie bywa, ale po wizycie kontrolnej u
        dentysty okazało sę, że ząbeczki ma w stanie idealnym, więc sie nie
        przejmuję. Nie zmuszam, bo nie chcę aby się zraził. A znam wiele
        dzieci które maja myte ząbki codziennie na siłe, z płaczem, a i tak
        jest pruchnica. Więc może daj na razie spokój, z miesiąc, przeciez
        nic się nie stanie. Pogadaj z dentystą jeśli się obawiasz pruchnicy,
        ale nic takiego nie powinno sie stac. zawsze możesz wzmocnić ząbki
        kupujac smaczne kropelki z fluorem dla dzieci. Chyba lepiej by
        dziecko nie kojarzyło szczoteczki z czymś strasznym, bo może i teraz
        zmusisz, ale później jak porośnie nadal będzie tego nienawidzić.
        Lepiej poczekać, tak myślę. Niech i to stanie sie zabawą. zęby od
        razu nie wypadną, ani nie zgniją, chyba co niektórzy maja obsesje.
        • lilith88 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 16:59
          W zupełności zgadzam się z Tobą, a co niektórzy faktycznie mają
          obsesję.
          • kra123snal Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 19:07
            Potem widzę zęby dziecka nieobsesyjnych rodziców i czym prędzej
            uciekam, żeby się moje nie nabawiło próchnicy (jest zaraźliwa a
            widok kikutów zębów przeżartych próchnicą jest bardziej obrzydliwy
            niż chwila ich mycia nawet na siłę).
            • gaja78 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 13.08.08, 14:40
              kra123snal napisała:

              > Potem widzę zęby dziecka nieobsesyjnych rodziców i czym prędzej
              > uciekam, żeby się moje nie nabawiło próchnicy (jest zaraźliwa a
              > widok kikutów zębów przeżartych próchnicą jest bardziej obrzydliwy
              > niż chwila ich mycia nawet na siłę).

              Zęby kilkulatka tak zjedzone przez próchnicę nie są kwestią ich niemycia, ale
              przyczyn, które często nawet dentystom nie są znane. Wiele z tych dzieci z
              zaawansowaną próchnicą ma myte zęby kilka razy dziennie i systematycznie
              odwiedza stomatologa.
              • mruwa9 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 14.08.08, 02:36
                Nieprawda. Nie ma jednej przyczyny. Aktywnosc prochnicy jest
                wypadkowa nawykow dietetycznych, higienicznych, troche do
                powiedzenia maja geny (ale bez przesady), oraz obecnosc (zjadliwosc)
                flory bakteryjnej. I, oczywiscie, fluor (ten z pasty do zebow, nie
                zymafluor).
                • gaja78 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 14.08.08, 10:25
                  mruwa9 napisała:

                  > Nieprawda. Nie ma jednej przyczyny. Aktywnosc prochnicy jest
                  > wypadkowa nawykow dietetycznych, higienicznych, troche do
                  > powiedzenia maja geny (ale bez przesady), oraz obecnosc (zjadliwosc)
                  > flory bakteryjnej. I, oczywiscie, fluor (ten z pasty do zebow, nie
                  > zymafluor).

                  Geny przede wszystkim. Cała reszta potem.

                  W temacie jeszcze zaawansowanej próchnicy u kilkulatki. Znam rówieśniczkę mojej
                  córki (2.5) roku. Rodzice zadbani, poziom higieny w domu jak trzeba. Dziewczynka
                  ma myte zęby kilka razy w ciągu dnia, spożycie cukru - w normie, bez szaleństw
                  ze słodyczami, spożycie wapnia - jak trzeba. Rodzice pilnują jej zębów, chodzą z
                  nią często do dentysty. Dziewczynka ma zęby zjedzone przez próchnicę w jakichś
                  30%, moja córka (myjąca zęby sama !) - w 0%.

                  Jak to się ma do stwierdzenia "troche do powiedzenia maja geny (ale bez przesady)" ?
                  • mruwa9 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 14.08.08, 13:44
                    gaja78 napisała:

                    >>
                    > Geny przede wszystkim. Cała reszta potem.
                    >
                    >
                    tak? ciekawe..pokaz mi wiarygodne badania, ktore to podaja..
                    Spudlowalas, gaja. Wkroczylas na moje poletko zawodowe i pleciesz
                    bzdury..
                    • gaja78 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 14.08.08, 13:53
                      mruwa9 napisała:

                      > gaja78 napisała:
                      >
                      > >>
                      > > Geny przede wszystkim. Cała reszta potem.
                      > >
                      > >
                      > tak? ciekawe..pokaz mi wiarygodne badania, ktore to podaja..
                      > Spudlowalas, gaja. Wkroczylas na moje poletko zawodowe i pleciesz
                      > bzdury..

                      To nie moje pudło. Opinia kilku stomatologów. Widocznie w waszym zawodzie opinie sa podzielone - jak w każdym.

                      Nie mam dostępu do wyników badań naukowych, nie stać mnie na dostęp do specjalistycznych periodyków z nie swojej działki ot tak sobie. Ale ty z racji zawodu - może masz takie możliwości i może się podzielisz wynikami badań które szacują wpływ różnych czynników na rozwój próchnicy ?
    • beatrix_75 a może kup elektryczna szczoteczke 06.08.08, 15:50
      moze sie zainteresuje ,czemu tak buczysmile
    • kra123snal Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 16:51
      Zmuszać!!! U nas mąż trzyma, ja szoruję (najpierw gazikiem z wodą a
      później szczoteczką z pastą). Po każdej szczęce bijemy brawo a ona
      zaciesza, jakby zapomniała, że darła się i wcale taka spolegliwa nie
      była. Najgorzej jest dotrzeć do przedniej części zębów, bo układa
      usta jakby w chórze śpiewała. Język myję bez problemów. Jakoś jej to
      nie wzrusza. A jak dostaje później szczoteczkę do ręki, to zostaje
      nam już zapomniana "brutalność". Zmuszać!!!
      • kra123snal Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 18:57
        Po każdej szczęce bijemy brawo

        Oczywiście po umyciu szczęki, brawo rękami smile))))))
    • kitka20061 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 17:07
      Ani nie myć na siłę ani nie czekać. Z dzieckiem trzeba na spokojnie i poprzez zabawe. Pokazuj mu jak Ty myjesz ząbki, popros żeby on Ci je umył, myj sobie stojac z nim przed lustrem i mów ale fajnie jak widzę jak moje zeby robią sie czyściutkie. Idź z nim do sklepu i niech sam wybierze sobie szczoteczke, taką jaka mu sie podoba. włączcie w to wszystko tatę, babcie lub starsze rodzeństwo.
    • intra7 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 17:25
      U nas na początku mały nie protestował, ale potem zaczął trochę marudzić.
      Niejednokrotnie zauważyłam, że gdy nas nie było i zęby mu miała myc teściowa to
      jej marudził i mu odpuszczała, twierdząc, że nie chciała żeby się jej rozpłakał,
      mimo, iż jej zwracałam uwagę, że ma tego nie robić. I zawsze po tych moich
      nieobecnościach miałam potem problemy z umyciem mu zębów, bo jak juz sie raz
      odpuści, to potem dzieciak próbuje to utrzymać, ale w końcu kto tu rządzi?? Gdy
      potem konsekwentnie mu myłam na siłę to w końcu się poddał, Teraz też ostatnio
      marudzi, może ma twardszą szczoteczkę... Ale zawsze to mycie zębów musi byc jako
      jeden z rytuałów dnia. Myję mu zawsze przed popołudniowa drzemką i potem przed
      pójściem spać. W drodze do sypialni idziemy do łazienki, nawet sam tam zawsze
      prowadzi. Jak marudził w trakcie mycia dawałam mu do ręki lusterko żeby widział
      z bliska i żeby czymś się zajął. Teraz sam się domaga lusterka, zawsze musi być
      wink Uczyłam go tez płukać zęby i na początku mu się to podobało, ale jak się parę
      razy porządnie zachłysnął, juz nie chce, to mu tylko ochlapię buzię wodą, tak z
      dłoni. Co jakis czas mu podaję kubeczek do ust, żeby sprawdzić czy może
      zapomniał ale widzę, że jeszcze nie chce płukać, będę co jakiś czas próbować, w
      końcu kiedyś sie przekona... Ale z samym myciem zębów nie powinno sie
      odpuszczać. Może trzeba czymś dziecko zająć, żeby odwrócić jego uwagę... U
      niektórych dzieci to sie sprawdza
      • eps Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 20:39
        a ja nie zmuszam. jak synek sie kąpie to mówie żeby otworzył buzie bo trzeba
        umyć ząbki. Jak mówi że nie to mówie że szkoda bo takto jutro nie dostanie nic
        słodkiego (czasami daje mu żelki "misie" albo suszone daktyle) i najczesciej
        odrazu paszcze otwiera. Jak i tak nie chce to nie myje ale natępnego dnia jak
        chce cos słodkiego to mówie że "zeby nie były myte to nie można słodyczy". po
        kilku takich "gadkach" załapał o co chodzi.
        • eps Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 20:42
          zapomniałam dodać że tak "gadac" zaczełam jak miał blizęj 2 lat. Wcześniej
          mówiłam że ma otworzyc buzie bo umyje mu zęby, jak protestował to mówiłam że i
          tak mu umyje tyle że siłą.
          No i oczywiście siłowo otwierałam paszcze i myłam. bez pasty ale raczej tak
          symbolicznie żeby pokazac kto rzadzi i juz.
          • arioso1 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 21:08
            ja nie zmuszam , tak samo jak do korzystania z nocnika i do
            wyeliminowania smoczka. moje starsze dzieci -córka przeprosiła sie
            ze szczoteczką w wieku 5!!! latsyn w wieku 3, najmlodsza ma 20
            miesiecy i ABSOLUTNIE nie pozwoli sobie do buzi nawet palca włozyć.
            Corka co zaczeła mys w wieku 5 lat nigdy nie miała nawet plamki na
            zębie-ma juz wszystkie stałe zęby- a i mleczaki wypadały zdrowe-
            część z nich usówałysmy do aparatu stałego ale to był mus-jako 11
            latka naprawdę ma perełki w buzi -u stomatologa była raz wyrwac te
            mleczaki-teraz chodzi jedynie na kontrol do ortodonty,syn jest na
            etapie wymiany uzebienia-ta sama sytuacja ani plamki.
            Córka mojej kolezanki tak cudowała z myciem a jakie morały mi
            prawiła ze nie myje dziecku zebów,że bedzie próchnica, ze jej zgnija
            a ty wielka pomyłka bo to jej dziecko ma zgniłe juz stałe zeby w
            wieku 9 lat,4 plomby na trzonowcach i na górnej jedynce -mimo
            mycia, szorowania ,lapisowania,najlepszych past,nici,szczotek
            miedzyzebowych, i zero słodyczy.
            Moje dzieci chrupia lizaki i gryza landrynki -moze nie duzo bo raz w
            tygodniu sobie kupuja ame za kieszonkowe ale zęby póki co idealne-i
            nie musze przypominac o myciu-a koleżanka do dziś musi-choc niedługo
            to tylko szklanke na państwowe zeby wyłozy na stolik.Nie zmuszać
            • royalmail Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 21:23
              arioso1 napisała:

              > Córka mojej kolezanki tak cudowała z myciem a jakie morały mi
              > prawiła ze nie myje dziecku zebów,że bedzie próchnica, ze jej
              zgnija
              > a ty wielka pomyłka bo to jej dziecko ma zgniłe juz stałe zeby w
              > wieku 9 lat,4 plomby na trzonowcach i na górnej jedynce -mimo
              > mycia, szorowania ,lapisowania,najlepszych past,nici,szczotek
              > miedzyzebowych, i zero słodyczy.

              To ma być dowód na to arioso1, że mycie zębów jest czynnością
              całkowicie zbędną ? Tak, tak, a cała reszta to zmowa dentystów i
              koncernów produkujących pasty i szczoteczki do zębów...
              Ty taka ograniczona jesteś naprawdę, czy tylko udajesz ?
              • phantomka Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 21:52
                Czym wy jestescie takie zbulwersowane? Ze rodzice nie egzekwuja
                podstawowej higieny od swoich dzieci? A jezdzilyscie kiedys
                autobusem? Te wszystkie smierdzace osoby tez kiedys byly dziecmi,
                ktorych nie uczono, ze mydlem nalezy sie myc, ze szczoteczka sluzy
                do mycia zebow, ze dupsko po kupie nalezy odpowiedni wyczyscic, etc.
                Dla mnie sprawy higieny nie podlegaja dyskusjom, ja moge sobie nie
                umyc zebow, bo mam 18 lat skonczone i co najwyzej poniose tego
                konsekwencje. Natomiast rodzic od tego jest rodzicem, zeby dbal o
                zdrowie i higiene dziecka.
                I pytanie nie powinno brzmiec "czy zmuszac" bo dziecka nie powinnas
                zmuszac, tylko poprzez zabawe pokazywac mu dobre wzorce - wez
                szczoteczke w ciagu dnia do zabawy, pokazuj jak myjesz zeby jakims
                pluszakom, opowiadaj o tym, etc. Wiem, ze to jest malec, ale one
                najwiecej czerpia wiedzy z zabawy.
              • arioso1 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 10:55
                a gdfzie ja napisłam ze jest czynnoscia zbedną????/czytac nie
                potrafisz? napisałam ze nie nalezy zmuszac na siłe-ja do córki przez
                5 lat robiłam CODZIENNIE podchody z myciem zebów -pieć zakichanych
                lat!!!!!!!!
                ale nie na siłe , nie torturowałam dziecka wpychajac mu na siłę
                szczoteczkę do buzi, dojrzała i sama myje, syna przekonywałam 3
                lata i tez teraz chętnie myje.najmłodszej nie bede zmuszać -sama
                dojżeje do mycia zębów-.nigdzie nie napisałóamze zębów sie nie myje
                ani ze nalezy odpuścic sobie-kobieto to ty jestes ograniczona skoro
                nawet nie rozumiesz pisanego tekstu,po co wogóle zabierasz głos w
                tejj kwestii jak nie umiesz czytać?Wróc sie panna do szkoły
                • mruwa9 kochana.. 07.08.08, 11:31
                  tylko 5 lat? I sadzisz, ze twoj pieciolatek potrafi sam sobie
                  prawidlowo i dokladnie wyczyscic zeby? Za granica zaleca sie, aby
                  rodzice (dorosli) myli dzieciom sami zeby do ok. 10 roku zycia, bo
                  dopiero wtedy wiekszosc dzieci jest wystarczajaco madra i sprawna
                  manualnie, aby poradzic sobie samemu.
                  • arioso1 Re: kochana.. 07.08.08, 12:29
                    kochana-moje dziecko nie ma 5 lat- ma 11 a drugie prawie 8,
                    zapewniam cie że dobrze myja zeby-po szczotkowaniu płukaja
                    płynem,szczoteczki miedzyzębowe od dwóch lat stosują, córka ma
                    aparat i to jak myje jest szczególnie wazne-a to że za granica sie
                    coś zaleca czy nie zaleca-nie obchodzi mnie- mam swój rozum i swoja
                    wiedze a zagraniczne wymadrzanie nic nie wnosi do mojego życia-
                    czy ty myjesz swojemu 10 letniemu dziecku zeby? z ta teoria to się
                    wychylilas że hej- tyłek tez trzeba podcierac do pewnej granicy
                    wieku?
                  • gaja78 Re: kochana.. 14.08.08, 14:03
                    mruwa9 napisała:

                    > tylko 5 lat? I sadzisz, ze twoj pieciolatek potrafi sam sobie
                    > prawidlowo i dokladnie wyczyscic zeby? Za granica zaleca sie, aby
                    > rodzice (dorosli) myli dzieciom sami zeby do ok. 10 roku zycia, bo
                    > dopiero wtedy wiekszosc dzieci jest wystarczajaco madra i sprawna
                    > manualnie, aby poradzic sobie samemu.

                    Nawet jeśli dziecko używa szczoteczki elektrycznej ?
                    • mruwa9 Re: kochana.. 14.08.08, 14:09
                      Nawet wtedy. Nie sztuka trzymac szczoteczke w buzi, trzeba nia
                      jeszcze wyczyscic KAZDA powierzchnie KAZDEGO zeba. A tu juz trzeba
                      swiadomosci, ze zeby nie koncza sie na siekaczach szczeki. I z tym
                      zdecydowana wiekszosc doroslych Polakow rowniez ma problemy.
                      • gaja78 Re: kochana.. 14.08.08, 14:12
                        mruwa9 napisała:

                        > Nawet wtedy. Nie sztuka trzymac szczoteczke w buzi, trzeba nia
                        > jeszcze wyczyscic KAZDA powierzchnie KAZDEGO zeba. A tu juz trzeba
                        > swiadomosci, ze zeby nie koncza sie na siekaczach szczeki. I z tym
                        > zdecydowana wiekszosc doroslych Polakow rowniez ma problemy.

                        A jeśli dla dziecka to frajda - trzymanie takiej szczoteczki w buzi, gryzienie
                        jej różnymi zębami - to nie będzie to wystarczająco dokładne czyszczenie ? Bo ja
                        prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie, jak szczoteczką na palec mam dziecku
                        wyczyścić zęby dokładniej (dziecko się opiera) niż zrobi to dziecko osobiście
                        podczas 10 minutowej zabawy szczoteczką elektryczną.
    • wronka30 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 06.08.08, 23:51
      Moja tez swego czasu zamykala paszcze i nie dalo rady nic zrobic. Po
      jakims czasie (czytaj po kolkach na cyrku jakie wyczynialam aby ja
      zachecic) zaczela myc. Najbardziej na nia dziala podziw mamy i taty
      jej czystych zebow. Do tego zawsze po moim szorowaniu moze jeszcze
      raz sama sobie zeby wyszorowac (cieszy sie bo dostaje tez paste, a
      te uwielbia zjadac smile Czasami bojkotuje mycie, ale na ogol jest ok.
      Mala ma 2 lata i prawie 2 miesiace.
    • akado Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 12:57
      Na pewno NIE ODPUSZCZAJ!!! Musi się przyzwyczaić i koniec! Spróbuj sposobem - szczoteczka z krokodylkiem albo ze światełkiem czy coś w tym stylusmile
      • akado Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 13:01
        ja myłam od pojawienia się pierwszego ząbka i nigdy nie miałam problemu.

        Forumowiczka Arioso1 to jakieś dziwne rzeczy wypisuje i nie kieruj się tym.
        Arioso1 - Twoje dzieci po prostu mają dobrą kość genetycznie i tyle i po prostu masz szczęście że się Twoim dzieciom zęby nie popsuły ale to co piszesz jest doprawdy żenujące i świadczy o niezbyt wysokim poziomie higieny u Was - brrrrrr!!!!!!!!!!!!!!
        • arioso1 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 13:09
          AKADO- własnie dobrze zaznaczyłaś-zalezy od kości a nie od mycia-
          to czy dziecko myje od roku czy od 5 przynajmniej w moim przypadku
          znaczenia nie miało i watpie aby miało u kogokolwiek-bo jeśli
          dziecko ma słabe zeby to czy bedzie myło zeby 8 razy na dobe od
          urodzenia czy raz w tygodniu to i tak mu zgnija jak nie bedzie ich
          leczył.
          Na higiene nie narzekam , myjemy zęby- poprostu nie zmuszałam
          dziecka na siłę i już.
          nie jestem przeciwna myciu zebów tyulko wymuszaniu tej czynności
      • asiula1306 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 13:04
        popieram, zainwestuj w jakas fajną kolorową szczoteczke, może pozwol dziecku
        wybrac i fajną paste (mój synek myje bananowo-jabłkowa), Przez pare pierwszych
        dni pozwalałam by sam mył zabki co polegało na zjadaniu pasty i gryzieniu
        szczoteczki ale potem dał sie przekonac zeby to jednak mama umyła, robiłam przy
        tym śmieszne miny i jakoś szło, w tej chwili jak synek tylko usiądzie na blacie
        w łazience zaraz chwyta za szczoteczke i kaze nakładac paste, ma dzien ze do
        wieczora chodzi ze szczoteczka i szoruje zabki
    • sloma_81 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 13:26
      jestem mamą 2 letniej Julki. Był czas, że mała nie miała ochoty na
      mycie zębów...na jakiś czas więc jej darowałam. Nie był to długi
      okres, góra miesiąc...dokładnie nie pamiętam. Potem codziennie
      wieczorem podczas kąpieli małej, przy niej myłam swoje zęby.
      Oczywiście Julka mi w tym pomagała...cała byłam w paście ale żabka
      się cieszyła że myje mamie ząbki. Po paru dniach pokazałam jej
      szczoteczkę, powiedziałam, że to specjalnie dla niej i czy chce sama
      sobie umyć ząbki. Odpowiedz oczywiście TAK. Myła sobie tak ząbki
      sama (bez pasty, tylko wodą) przez jakiś czas...często szczoteczka
      lądowała (niechcący) w wanience ale to nic...czasami było tak, ze w
      ogóle nie chciała przestawać myć ząbków. Teraz myję jej najpierw ja,
      potem ona sama...nawet nie piśnie. Ładnie otwiera buzię i myje.
      Tydzień temu byłam na wizycie konktrolnej u stomatologa. Jula
      pięknie pokazywała jak myje ząbki i bardzo się cieszyła jak Pani dr
      pochwaliła że ma piękne zdrowe ząbki. Nic na siłę, wszystko sprytem,
      znacie swoje dzieci, na pewno coś wymyślicie smile
    • delfina77 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 14:34
      Ja zmuszalam, byly ryki i piski az po tygodniu spotulniala i teraz sama mowi:
      myju myjusmileNie protestuje juz od dawna
    • tiuia Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 14:52
      Jeśli histerie powtarzają się codziennie, to odpuszczanie jest bez sensu, bo jutro albo za miesiąc będzie to samo. Trzeba znaleźć sposób na mycie.
      My na przykład myjemy zęby razem z Tymonem, w tym samym czasie, pokazujemy mu jak szorować. Najpierw on sam sobie trzyma szczotkę w buzi i próbuje, od czasu do czasu ja albo mąż mu przez chwilę szorujemy. Czasami Tymon myje mi zęby moją własną szczotką... A potem ja jemu, tak na zmianę. Czasami w łazience, czasami na fotelu.

      Czasami Tymon zaczyna histeryzować. To nie szarpię się z nim, tylko mówię, że dobrze, teraz nie, ale za 5 minut musimy wymyć zęby. I on to rozumie i często jak podchodzę do niego ze szczotą po raz drugi to nie protestuje. A czasami jest dalszy ciąg histerii. Wtedy myję na siłę. Ale czasami też zdarza mi się odpuścić. Przecież przez kilka godzin te ohydne bakterie nie zdziałają wiele złego zębom Tymona;D A jest szansa, że kolejne podejście będzie bardzie owocne.

      Ważne, że młody załapał, że mycie zębów to jedna z czynności, której rodzice nie podarują. Zrobi się ją teraz albo później, ale wykonana być musi.

      Jednym słowem nie odpuszczaj, bo jednak zęby są ważne i warto zapobiegać ich popsuciu. Ale miej też pewną dozę tolerancji i trochę spróbuj dopasować się do dziecka. Wtedy może to mycie nie będzie takim horrorem dla Was.
      • myelegans Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 07.08.08, 17:59
        Ani nie zmuszac, ani nie odpuszczac. U nas bylo gonienie kolorowych
        bakterii z zebow i piosenki, ale zeby byly myte 2X razy dziennie
        odkad sie pojawily, teraz jeszcze nitkujemy.
        Teraz 4 latek nie pojdzie spac bez mycia zebow, sam przypomina. Do
        dentysty chodzimy co 6 miesiecy na czyszczenie zebow. Jak na razie
        zeby jak perly, ani sladu prochnicy.
    • mroweczkaaha Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 08.08.08, 11:54
      Zdecydowanie stać przy swoim - myć codziennie, znaczy próbować
      myć.... mi się udało po pół roku i nie było to zasługą kolorowej
      szczoteczki elektrycznej. Po rostu przyszedł ten moment, kiedy mój
      dwulatek w końcu dojrzał do mycia ząbków. Życzę wytrwałości, bo się
      mimo wszystko opłaca.
    • alpepe Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 08.08.08, 17:17
      ja odpuściłam, ale młoda nie piła z butli, nie dostawała lizaków, słodyczy i
      generalnie dbałam o odpowiednie jedzenie.
    • tijgertje Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 08.08.08, 20:22
      Moj mlody tez nie lubil mycia zebow. Kupilam mu nakladki do
      elektrycznej, ktora uzywamy z mezem, problem sie skonczyl. Najpierw
      myje ja, potem mlody, mycie zebow nagle stalo sie bardzo
      interesujacym zajeciem. Nawet jezyk porzadnie szoruja, a ja nie moge
      wyjsc z podziwu, bo mnie pociaga w trakcie tego typu operacjiuncertain
      No,a le zdrowsze to jest na pewno.
      • nika1310 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 09.08.08, 15:42
        ja myję na siłę, ale mój syn się tak rzuca i kopie że czasem aż mu krew leci od
        tego mycia. Więc mam mieszane uczucia co do tej siłowości. Sprytem się nie daje,
        ma 3 szczotki i żadna mu nie pasuje, elektryczna też nie. Może za to łaskawie
        zjeść tubkę elmexu i na tym koniec. Ma juz prawie 2 lata, więc kiedy się przekona??
        • kitka20061 do nika 1310 09.08.08, 16:49
          Jak można tak torturować dziecko??? A Ty chciałabyś zeby ktoś na siłe wciskał Ci coś do buzi lub w inne miejsca??? Z dzieckiem wszystko można załatwić, tylko polubownie i poprzez zabawę. Dla mojego dziecka nie mycie zebów 2x dziennie (bo tak wymagamy) to kara. Ale jak zdaży się że mała jest bardzo zmeczona (około 1 x w miesiącu) i nie chce myć ząbków to nie nalegam. Dodam że mała ma 2,5 roku, a zęby są myte szczoteczką jak miała około roku.
        • mruwa9 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 09.08.08, 17:22
          trudno powiedziec, kiedy sie przekona. U nas bywaly okresy lepsze i
          gorsze (mycia po dobroci i walki), ale ja do znudzenia powtarzam,
          mowie, ze mycie zebow jest konieczne, ze nie ustapie, dlaczego
          myjemy zeby i ze kazdy musi myc zeby, czy to lubi, czy nie. I
          dorosly, i dziecko (wymieniam po kolei wszystkich czlonkow rodziny).
          I ze walka nic nie da, bo ja sie nie ugne. Z czasem dzieci
          przyjmowaly do wiadomosci, ze w tej kwestii nie ma miejsca na
          negocjacje i dyskusje. Natomiast krwawienie z dziasel?? Albo
          dziecko ma zapalenie dziasel z powodu zlej higieny, albo
          rzeczywiscie przykladasz sie z niezla sila do tego mycia sad zmien
          szczoteczke na mozliwie najbardziej miekka, staraj sie myc mozliwie
          bez nacisku. Dwulatki moga sie bac szczoteczek elektrycznych, w tym
          wieku lepsza jest zwykla.
    • valkiria_1980 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 09.08.08, 18:50
      ja swojemu na roczek kupilam miedzy innymi szczoteczke bo
      stwierdzilam ze juz spory chlopak i trzeba mu wpoic nawtk mycia
      zabków...walka trwala tydz... mylam na sile bo tez nie chcial- co
      sie dziwic- nagle mama wpycha mu do buzi szczoteczke z jakims
      mazidlem i robi dziwne ruchy... po tygodniu wlaki przelamal sie i do
      dzis nie ma zycia- 5 razy dziennie myje ząbki... wieczorem
      obowiązkowo- ale w ciagu dnia- jak tyklko szczoteczke zobaczy zaraz
      krzyczy zeby mu dac- i nie oszukam ze bez pasty-pasta tez musi byc!!!
    • madabiel Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 09.08.08, 23:55
      ja nie zmuszam.Daje malej szceteczke do zabawy i troche zawsze sobie
      umyje.Wczoraj robila to nawet dokladnie w czasie bajki"dobranocny ogrod".Odcinek
      byl akurat o myciu zabkow.Mozesz sprobowacsmile
    • amy33 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 10.08.08, 08:43
      Zrobić wszystko zeby dziecko zebo mylo 2 razy dzinnie: rano i wieczorem po
      jedzeniu przed snem (OBOWIĄZKOWO). Choćby siłą - nie odpuszczaj.
      • kitka20061 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 10.08.08, 23:16
        Zwiąż, siłą wepchnij szczoteczke, najlepiej ryżowa , a jak to nie pomoze to posadź na krzesle elektrycznym i piórkiem smeraj pod pachami. Wtedy się gó..arz napewno nauczy. Ludzie, co wy wypisujecie??? Siłą to wsadźcie sobie tą szczoteczke do tyłka najlepiej. Wiadomo że jak cos jest dla dzieciaka nieprzyjemne, to sie buntuje i ucieka przed tym i trudno go będzie nauczyc i przekonać do codziennego rytuału mycia zebów.
        • aurita Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 12.08.08, 09:26
          zachecacsmile

          Moja nie miala jeszcze zebow jak jej palcem w gazie pocieralam dziaselka za rada
          pediatry. I widze ze dobrze robilam ale nie zalamuj sie smile
          Mielismy takze taka ksiazeczke o myszce pisana wierszem co myla zabki i byla
          piekna jak krolewna (taka broszura znaleziona w aptece chyba elmeksu?).
          Zakupilam tez pol tuzina past zanim dziecko pokochalo swoja (przestrzegam przed
          zapachowymi: dziecko nie powinno jesc pasty). Oczywiscie fajne szczoteczki, moze
          szczoteczka dla ukochanej lalki/przytulanki? moze rodzinne mycie zabkow.
          Acha i moje dziecko myje samo zabki, my potem tylko sprawdzamy czy wszystkie
          robaczki juz uciekly.
    • galka76 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 11.08.08, 17:19
      Moja córka ma 16 m-cy i od jakiegoś miesiąca wdrożyliśmy plan mycia
      zębów.
      i o dziwo - załapała, ale zaczęliśmy poprzez zabawę, pokazywanie jej
      jak rodzice myją ząbki, i w sumie bardzo szybko się przyzwyczaiła.
      Teraz myjemy ząbki 2x dziennie - po śniadaniu i po kolacji przed
      snem, najpiew my jej dokładnie szorujemy ząbki (bo ma ich dużo), a
      potem dajemy jej szczoteczkę i "myje" sama.
      Dopóki dziecko nie potrafi samo wypluć, nie powinno się używać pasty
      (nawet dla dzieci).
      • intra7 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 11.08.08, 23:53
        ma 16 m-cy i jeszcze nie miała pasty w buzi?? Przecież by sie nie otruła, nawet
        jak nie umie wypluć, tylko połknie! Pasty dla dzieci zawierają dawkę fluoru
        odpowiednią do wieku, więc nie ma obawy że naje się fluoru itp... Mój mały (25
        m-cy) używa Colgate Smiles etap 1 (0-2 lat) i lada chwila sie skończy to
        spróbujemy etap 2 (od 2 lat). Sprawdzałam, że nawet skład jest taki sam, tyle,
        że bierze sie nieco więcej pasty i myje się 2 x dziennie, a do 2 lat 1xdziennie
        i mniej pasty. Zamierzam się tego trzymać i na pewno dziecko się nie rozchoruje...
        • aurita Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 12.08.08, 11:56
          sa tez pasrt bez fluoru, tylko trzeba dobrze sie naszukac. Moja dentystka
          zreszta twierdzi ze male dziecko moze nawet pasty dla doroslych uzywac , tylko
          ze musi byc to malutka porcyjka. Kiedys podawano dzieciom fluor w pastylkach....
        • kozaonly Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 16.08.08, 00:03
          Mój syn ma 5 lat i nie potrafi wypluc pasty, serio! A córka trzy i wypluwa, mało
          tego, nabiera wody do ust i fachowo płuka! Synowi po prostu daję malutko pasty!
          A do tego mają różne gusta! jedno tylko elmeks (paskudny przecież), drugie tylko
          bobini! I wściekają się jak pomylę...
    • 18buzka Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 12.08.08, 12:36
      witam
      znam ten problem, maly do 3 lat mial historie na widok szczotki.
      probowalam wszystkich rad wyzej wymienionych, nic nie
      pomagalo.nieraz czyscialam mu zeby jak zasnal, specjalnym wacikiem.
      nagle dziecko samo doroslo, dzis ma obcesje myciawink
    • kra123snal Do odpuszczaczy 12.08.08, 14:51
      Tak mi przyszło do głowy, że skoro dziecko ma do czegoś dojrzeć, to
      paznokci też nie obcinacie? Moje dziecko też świruje przy tej
      czynności i co? Mam tak zostawić, aż się same połamią? A może liczyć
      na to, że zacznie obgryzać, zetrze w piachu, albo kupić konar jak
      dla kota? Czasami dziecko trzeba przymuszać, nawet dla jego dobra.
      Przypomniała mi się komedia "Super tata" z Adamem Sandlerem - on
      zaczął myć (wcześniej nie, bo mały nie chciał), gdy się dowiedział
      od przedszkolanki, ze dzieci się z dzieciaka śmieją, bo śmierdzi.
      Naprawdę o to chodzi?
      • mruwa9 Re: Do odpuszczaczy 12.08.08, 15:00
        Pytanie mozna rozszerzyc o mycie wlosow, czesanie, ubieranie...kto
        odpuszcza i czeka, az dziecko samo dorosnie?
        • kra123snal Re: Do odpuszczaczy 12.08.08, 16:14
          dokładnie mruwa smile)))))))))
      • fammpirella Re: Do odpuszczaczy 12.08.08, 20:30
        proponuje nie zmieniac tez pieuchy, bo przecież w pewnym wieku
        zaczynaja sie z tym że się tak wyraże cyrki i nie szczepic, bo tego
        tez dziecko nie polubi. generalnie propnuje chowac takie małe flower-
        power, które ma w życiu tylko to co lubi, żadnych konieczności i
        obowiązków, ponadto ma dredy na włosach, czarne, kręcone zębywink,
        paznokcie jak mongolski zaganiacz bydła i aromat ruskiego
        żołnierza..., bo kapieli tez niektóre dzieci nie lubią.
        na litość Świętopełka! ja wiem dobrze, jakie to cyrki, ale mozna
        naprawdę spróbować zmienic z góry przyjęte negatywne podejście do
        tych czynności (i tak i tak bedzie "awanta"), podejśc dziecko
        sposobem, odwrócić uwagę, zabawić. tylko trzeba sie trochę wysilić.
        wiem, że czasem ręce opadają, ale codziennie nowy nieznany
        dziecięciu wygłup pomaga w wielu trudnych czynnościachsmile
    • balbina.x Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 12.08.08, 16:03
      Nie przeczytałam całej dyskusji, bo już w połowie mnie krew zalała. Nie do
      wiary, że jedyne opcje dla tylu mam to zmusić albo odpuścić. Żadna skrajność nie
      jest dobra. Nie można odpuścić bo tu o zdrowie dziecka się rozchodzi, ale
      zmuszać też nie wolno, bo to odwrotny skutek przyniesie. A może tak by spróbować
      ZACHĘCIĆ? Nasz syn nie przepadał za myciem zębów, ale popracowaliśmy nad tym i
      teraz nie jest fanem, ale buzie otwiera i daje sobie dokładnie zęby wyszorować.
      A jak do tego doszliśmy? A tak:
      - kupiliśmy mu kilka kolorowych szczoteczek o różnych kształtach i dawaliśmy do
      zabawy (chodził z nimi całe dnie) jeszcze zanim zaczął ząbkować, żeby się zaczął
      do nich przyzwyczajać
      - bardzo często myliśmy przy nim zęby, tak żeby widział, że robimy to codziennie
      kilka razy dziennie.
      - jak dał sobie włożyć szczoteczkę do buzi to oklaski, jak dał chwilę po
      szczotkować to oklaski.
      - najłatwiej było go namówić na mycie zębów jak w wannie go płasko położyłam i
      dałam jakąś fajną zabawkę - ja wtedy miałam dobry widok na uzębienie, a Junior
      był zrelaksowany (cieplutka woda smile ) i nie bronił się przed myciem.

      Synek ma 2 lata i żeby ma myte dwa razy dziennie (nie je słodyczy, więc te dwa
      razy na razie starczają)
    • gaja78 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 13.08.08, 14:44
      Próbowałam myć zęby Ali jak miała rok, ale była awantura więc odpuściłam. Jakoś
      po skończeniu 1.5 roku dostała swoją szczoteczkę, na szczoteczkę pastę i z
      ogromnym zapałem zaczęła naśladować matkę w czynności mycia zębów smile Kilka razy
      pokazałam jej, jak myć ząbki z tyłu. I tyle, myje sama do dziś - od około roku.
      Oczywiście że nie do końca dokładnie, ale prawdę mówiąc wolę tak, niż miałabym
      jej myć zęby siłą i tym samym kodować w główce, że mycie zębów to nieprzyjemny
      obowiązek.
      • mruwa9 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 13.08.08, 15:13
        To, czy zakodujesz dziecku w glowie, ze mycie zebow to nieprzyjemny
        obowiazek, zalezy od Ciebie. Rownie dobrze mozna zakodowac dziecku,
        ze mycie zebow to neutralny obowiazek. Niemniej obowiazek,
        niepodlegajacy dyskusji.
        Nie wierze, zeby dwu-trzylatek potrafil dokladnie sam umyc zeby.
        Mycie niedokladne to zadne mycie. Mozna miec albo dobra, albo zla
        higiene jamy ustnej. Albo zeby sa czyste, albo nie. Nie ma etapow
        posrednich.
        Czyli- de facto- odpuszczasz dziecku mycie zebow.
        • gaja78 Re: Zęby- zmuszać czy odpuścić? 13.08.08, 22:58
          mruwa9 napisała:

          > To, czy zakodujesz dziecku w glowie, ze mycie zebow to nieprzyjemny
          > obowiazek, zalezy od Ciebie. Rownie dobrze mozna zakodowac dziecku,
          > ze mycie zebow to neutralny obowiazek. Niemniej obowiazek,
          > niepodlegajacy dyskusji.
          > Nie wierze, zeby dwu-trzylatek potrafil dokladnie sam umyc zeby.
          > Mycie niedokladne to zadne mycie. Mozna miec albo dobra, albo zla
          > higiene jamy ustnej. Albo zeby sa czyste, albo nie. Nie ma etapow
          > posrednich.
          > Czyli- de facto- odpuszczasz dziecku mycie zebow.

          Jeśli uważasz, że uczenie dziecka, iż codziennie przynajmniej 2 razy dziennie
          bezdyskusyjnie ma miejsce mycie zębów, jest odpuszczaniem higieny jamy ustnej -
          to super normalnie tongue_out

          Można mieć higienę jamy ustną wpajaną jako przyjemny/neutralny nawyk, a można
          też uczyć dziecko, że istnieją preteksty, pod którymi można systematycznie
          stosować wobec dziecka przemoc. Co jest większą szkodą - no cóż, dla mnie jednak
          ta systematyczna przemoc.
          • gaja78 BTW 13.08.08, 23:00
            Proszę o dokładną instrukcję, jak DOKŁADNIE umyć zęby dziecku, które się przed
            tym myciem broni z całych sił. Nie wierzę, że da się to w ten sposób zrobić
            dokładniej, niż robi to moja córka "bawiąc" się szczoteczką w buzi przez 10
            minut (bo tyle czasu jej ta zabawa zajmuje).
            • mruwa9 Re: BTW 14.08.08, 02:17
              plastikowy ochraniacz na palec, cos takiego:
              www.athenanordic.se/tandvard/default.asp?show=shoppr/default&product=116
              ochraniacz na palec (moj) i jedziemy z tym koksem. Po trzecim
              uzyciu samo pokazanie owego ochraniacza ma cudowna moc otwierajaca
              male paszcze, zapewniam. Jesli sie ma dziecko niepelnosprawne,na
              ktorego wspolprace nie ma co liczyc, taki ochraniacz jest jedyna
              szansa na porzadne wyczyszczenie zebow. I unikniecie leczenia w
              znieczuleniu ogolnym. I bezzebia w wieku lat 18...
              A oprocz tego bajeczki, dialogi miedzy szczotka a zebami (ktore chca
              byc drapane przez szczoteczke po plecach i kolejne zeby sie
              dopominaja : a my? a my? I szczoteczka pedzi do kolejnych zebow,
              zeby je podrapac po plecach.I w ten sposob czyscimy wszystkie zeby,
              na koniec zeby dziekuja szczoteczce i zycza kolorowych snow, a
              szczoteczka dziekuje i klania sie zebom i rowniez zyczy im
              kolorowych snow, a robaki uciekaja w poplochu...takie tam bzdury..na
              maluchy dzialaja).
              • kra123snal Re: BTW 14.08.08, 08:52
                Eeee, niezłe to drapanie po plecach. Muszę wypróbować smile Na razie
                się zachwycam jakie śliczne i czyste są zęby, ale jak moja ma fazę,
                to jej nic nie wzrusza sad Nawet czyste zęby smile)))))
              • gaja78 Re: BTW 14.08.08, 10:19
                Uwierz mi, że są dzieci, na które bajeczki nie działają. A jeśli działają, to na
                chwilę, która nie pozwala na dokładne umycie zębów sad Po prostu tak ma, wszystko
                musi robić sama. Nie chcę z nią w tym temacie walczyć, bo boję się, że będzie
                foch na szczoteczkę na kolejny długi czas.

                Nie przesadzałabym z tymi hardkorowymi wizjami stanu zębów w wieku lat 18.
                Najwięcej w temacie zależy od genów. I rzeczywiście - jak zęby z natury słabe,
                to trzeba na nie chuchać i dmuchać.
                • mruwa9 Re: BTW 14.08.08, 13:48
                  ..i na te dzieci, na ktore bajeczki nie dzialaja, dziala ochraniacz
                  na palec i nie ma zmiluj sie. Do czasu, az dziecko zmadrzeje. Cel
                  uswieca srodki.
                  Gaja, powiedz szczerze, co robisz, jesli twoje dziecko za zadne
                  skarby nie pozwala sobie umyc wlosow, uczesac sie czy obciac
                  paznokci, albo zima chce isc do przedszkola w koszuli nocnej. Bo
                  tak. Od zawsze z ochota pozwala sobie myc wlosy? Odpowiedz, prosze.
                  • gaja78 Re: BTW 14.08.08, 13:57
                    mruwa9 napisała:

                    > Gaja, powiedz szczerze, co robisz, jesli twoje dziecko za zadne
                    > skarby nie pozwala sobie umyc wlosow,

                    w ramach dbałości o zdrową skórę włosy są myte raz w tygodniu. Dziecko samo sobie nalewa szampon, samo masuje, ja tylko dokańczam sprawę po 10-minutowej zabawie.

                    > uczesac sie

                    włosy ma dość krótkie, więc z tym nie ma problemu. 10 sekund to wystarczający czas, żeby ekspresowo uczesać dziecko, zanim zrobi porządnego focha smile

                    > czy obciac
                    > paznokci,

                    Paznokcie obcinane są średnio raz na 5 dni, jak nie chce sobie pozwolić w danym momencie, odpuszczam, próbuję po godzinie, np. podczas oglądania bajki.

                    albo zima chce isc do przedszkola w koszuli nocnej.

                    Nie zdarzył się jeszcze wybryk ciuchowy. Moje dziecko w ogóle nie przywiązuje uwagi do stroju, daje się ubierać we wszystko, nie protestuje, więc nie mam tego problemu.

                    > Od zawsze z ochota pozwala sobie myc wlosy? Odpowiedz, prosze.

                    Odkąd robi to sama - tak. Serio serio.
                  • gaja78 Re: BTW 14.08.08, 14:09
                    mruwa9 napisała:

                    > ..i na te dzieci, na ktore bajeczki nie dzialaja, dziala ochraniacz
                    > na palec i nie ma zmiluj sie. Do czasu, az dziecko zmadrzeje. Cel
                    > uswieca srodki.

                    I serio nie boisz się, że takie dziecko począwszy od wieku nastoletniego będzie
                    odbębniało mycie zębów jako przykry obowiązek, który trzeba szybko mieć z głowy ?

                    IMHO kluczem do sukcesu jest przyjemność. Zwykła oralna przyjemność jakiej
                    człowiek doświadcza np. żując gumę. I dobry wzorzec ze strony rodziców. Przemoc
                    podczas mycia zębów to nie jest dobry wzorzec. I nie uczy to przyjemności z
                    mycia zębów ani trochę sad Stracisz dziecko z oczu (np. podczas kolonii) to wcale
                    zębów nie umyje, choćby z potrzeby odreagowania tego siłowego przymusu uncertain
                    Dlatego uważam, że nauka mycia zębów to nauka czegoś, co jest obowiązkowe ale i
                    przyjemne.
                    • mruwa9 Re: BTW 14.08.08, 14:15
                      Nie. Nie boje sie. Gdybys widziala, jak dzieci pilnuja, same z
                      siebie, mycia zebow i jakie sa konsekwentne w niejedzeniu i niepiciu
                      niczego po wieczornym myciu zebow... Z wyjatkiem dziecka
                      niepelnosprawnego, ktore trudno umotywowac i za ktore decyduje ja.
                      Szybciej doczekalabym sie jego bezzebia, niz wspolpracy w myciu
                      zebow.
                      • gaja78 Re: BTW 14.08.08, 14:26
                        mruwa9 napisała:

                        > Nie. Nie boje sie. Gdybys widziala, jak dzieci pilnuja, same z
                        > siebie, mycia zebow i jakie sa konsekwentne w niejedzeniu i niepiciu
                        > niczego po wieczornym myciu zebow...

                        W takim razie wniosek jest jeden - dzieci są różne. Moją córkę na dłuższą metę
                        nie przekonuje nic, czego nie może robić sama.
                        • mruwa9 Re: BTW 14.08.08, 14:36
                          Alez moje dzieci myja i myly zeby rowniez same. Mamy zasade, ze rano
                          myja same, prawie od poczatku, a wieczorem same, a ja potem
                          poprawiam. Zdarzaja sie odstepstwa ( np.pomagam rano myc zeby, zeby
                          bylo szybciej i sprawniej, przy zaspanych maluchach, albo wieczorem
                          dzieci wola, zebym od razu ja szczotkowala), nie jest tak, ze dzieci
                          sa biernymi odbiorcami moich zapedow higieniczno-stomatologicznych.
                      • kozauwoza Re: BTW 14.08.08, 19:39
                        mruwa9 napisała:

                        > Nie. Nie boje sie. Gdybys widziala, jak dzieci pilnuja, same z
                        > siebie, mycia zebow i jakie sa konsekwentne w niejedzeniu i
                        niepiciu
                        > niczego po wieczornym myciu zebow... Z wyjatkiem dziecka
                        > niepelnosprawnego, ktore trudno umotywowac i za ktore decyduje ja.
                        > Szybciej doczekalabym sie jego bezzebia, niz wspolpracy w myciu
                        > zebow.

                        Ty masz hopla na tym punkcie...przyznaj się....współczuję.

                        • kra123snal Re: BTW 14.08.08, 20:46
                          > Ty masz hopla na tym punkcie...przyznaj się....współczuję.

                          Współczujesz dbania o podstawową czynność higieniczną? Naprawdę?
                          Pewnie Twoją dewizą jest "częste mycie skraca życie". Współczuję,
                          ale nie Tobie, otoczeniu.
                          • kozauwoza Re: BTW 14.08.08, 21:56
                            kra123snal napisała:

                            > Współczujesz dbania o podstawową czynność higieniczną?

                            Nie, współczuję posiadania hopla/obsesji na temat dbania o
                            podstawową higienę osobistą
                            • kra123snal Re: BTW 15.08.08, 08:55
                              Dbanie o coś nie musi być od razu przejawem zaburzeń. Jak ktoś
                              podciera za każdym razem tyłek, to dla mnie jest to dbałosć a nie
                              obsesja. To samo tyczy się mycia zębów. Biorąc Twój sposób
                              rozumowania, to jak ktoś dba o higienę osobistą to ma obsesję a jak
                              ktoś sobie odpuszcza, to rozumiem, że o nią tylko dba? Tylko jak dba?

                              Słownik języka polskiego PWN:
                              dbać
                              1. «poświęcać komuś lub czemuś wiele czasu i starań»
                              2. «uważać coś za ważne, przejmować się tym»

                              Według Ciebie sama dbałość już jest obsesją, ale jednocześnie nie
                              jest. Może ta definicja pozwoli Ci lepiej wytłumaczyć, chyba również
                              sobie, że jak odpuszczasz mycie zębów dziecka, to o nie po prostu
                              nie dbasz. I tyle. Nie dbasz o podstawową czynność higieniczną,
                              wiele mówiącą o ogólnej higienie osobistej. Zastanawiające jest
                              tylko to, że wygląda na to, że się tym szczycisz. Dla mnie to
                              oblecha.
                              • kozauwoza Re: BTW 15.08.08, 19:59
                                kra123snal napisała:

                                > Dbanie o coś nie musi być od razu przejawem zaburzeń.

                                Dbanie - nie. Obsesja na ten temat - tak.

                                >Jak ktoś
                                > podciera za każdym razem tyłek, to dla mnie jest to dbałosć a nie
                                > obsesja

                                Za jakim każdym razem? smile

                                • kra123snal Re: BTW 15.08.08, 20:19
                                  > Dbanie - nie. Obsesja na ten temat - tak.

                                  No to wytłumacz co jest dla ciebie obsesją mycia zębów, bo mnie się
                                  wydaje, że tak tłumaczysz zwykłą dbałość.
                                  • kozauwoza Re: BTW 16.08.08, 20:07
                                    kra123snal napisała:

                                    >
                                    > No to wytłumacz co jest dla ciebie obsesją mycia zębów

                                    mruwę poczytaj smile
                                    • kra123snal Re: BTW 16.08.08, 20:09
                                      dla mnie to jest dbałość, nawet zgodna z definicją, którą
                                      przytoczyłam wcześniej. Do obsesji, to jeszcze daleko!
                                      • kozauwoza Re: BTW 16.08.08, 21:59
                                        no i doszłyśmy do punktu wyjścia - dla Ciebie dbanie, dla mnie
                                        obsesja smile
                                        • kra123snal Re: BTW 17.08.08, 09:29
                                          Dlatego Ci przytoczyłam definicję, bo wiedziałam, ze w ten sposób to
                                          traktujesz. W sumie rozumiem Twój punkt widzenia, bo ciężko się
                                          przyznać, że się nie dba o higienę dziecka, ale może dla jego dobra
                                          warto jednak przejrzeć na oczy?
                                          Nie dbasz o zęby dziecka i tyle. Szkoda, że znajdujesz na to
                                          pokrętne tłumaczenie. Szkoda, że w ogóle niechlujstwo znajduje
                                          jakieś tłumaczenie.
                                          • kozauwoza Re: BTW 17.08.08, 14:52
                                            kra123snal napisała:

                                            > Dlatego Ci przytoczyłam definicję, bo wiedziałam, ze w ten sposób
                                            to
                                            > traktujesz. W sumie rozumiem Twój punkt widzenia, bo ciężko się
                                            > przyznać, że się nie dba o higienę dziecka, ale może dla jego
                                            dobra
                                            > warto jednak przejrzeć na oczy?

                                            Pewnie ża warto. Niektórzy w pogoni za higieną jamy ustnej
                                            zapominaja o higienie układu nerwowego swoich dzieci.
                                            • kra123snal Re: BTW 17.08.08, 15:40
                                              > zapominaja o higienie układu nerwowego swoich dzieci.

                                              Właśnie. Jakie spustoszenie w psychice zrobi dziecka nazywanie je
                                              przez rówieśników śmierdzielem. Jakie spustoszenie zrobi poczucie,
                                              ze kikuty próchnicowe sprawiają, ze nie ma się z kim bawić. Nie
                                              sądzę, aby dziecko podziękowało zapobiegliwym rodzicom.
                                            • dariafox Kozouwoza! 18.08.08, 09:22
                                              Oj dawno tu nie pisałam, bo...rożne powodysmile Ale dziś muszę. Wiesz co - naprawdę
                                              nie rozumiem takich Mam jak Ty. Co to znaczy higiena układu nerwowego? Tzn
                                              rozumiem co miałaś na myśli, ale kurka wodna - dzieci z definicji są uzależnione
                                              od rodziców i ich decyzji - w każdym przypadku decyduje się za noworodka,
                                              niemowlaka i małe dziecko - czy dajesz mu decydować kiedy chcesz wyjść szybko z
                                              domu, a ono urządza histerie i sceny, nie dając sie ubrać itp.? Dodam, że
                                              spieszysz się na bardzo ważne spotkanie, do pracy itd. Każda mama w takiej
                                              sytuacji "zmusza" swoje dziecko do czynności ,na które ono nie mam ochoty, więc
                                              analogicznie jest z myciem zębów.
                                              I o jakiego typu obsesji piszesz? Obsesja to chorobliwe myślenie o czymś, nie
                                              dające żyć i funkcjonować normalnie - codzienne higiena m.in. jamy ustnej jest
                                              ELEMENTEM życia i funkcjonowania.
                                              Rozumiem, że jesteś zwolenniczką wychowania bezstresowego, jednak wiedz, że
                                              takie postępowanie przynosi tylko złe skutki, a żadnych długofalowych korzyści -
                                              pamiętasz dzieci z Superniani? Też nie miały żadnych reguł, zasad i rutyny. No
                                              ale to tak na marginesie, każdy żyje jak chce.
                                              • gaja78 Re: Kozouwoza! 18.08.08, 14:06
                                                dariafox napisała:

                                                > czy dajesz mu decydować kiedy chcesz wyjść szybko z
                                                > domu, a ono urządza histerie i sceny, nie dając sie ubrać itp.? Dodam, że
                                                > spieszysz się na bardzo ważne spotkanie, do pracy itd. Każda mama w takiej
                                                > sytuacji "zmusza" swoje dziecko do czynności ,na które ono nie mam ochoty, więc
                                                > analogicznie jest z myciem zębów.

                                                Nie, nie każda.
                                                W przypadku mojego dziecka jakiekolwiek zmuszanie kończy się jeszcze większym spóźnieniem, bo dziecko się kładzie na ziemii, zapiera nogami o futrynę, zdejmuje buty i takie tam. Dziecko trzeba UPRZEDZIĆ o fakcie wyjścia odpowiednio wcześniej, OPOWIEDZIEĆ gdzie idzie i po co ( uprzedzaniu i tłumaczeniu zdaje się najczęściej zapominają zwolennicy rozwiązań siłowych), dziecku trzeba POZWOLIĆ na samodzielne założenie przynajmniej jednej cześci garderoby i ZACHĘCIĆ do zabrania ze sobą którejś zabawki. Słowem - trzeba dziecko potraktować jak człowieka, z szacunkiem. Odkąd własnie tak traktuję swoje dziecko nie mam żadnego problemu z wychodzeniem z domu.

                                                > Rozumiem, że jesteś zwolenniczką wychowania bezstresowego, jednak wiedz, że takie postępowanie przynosi tylko złe skutki, a żadnych długofalowych korzyści

                                                Kozauwoza jest zdaje się w tym wątku przeciwniczką stosowania przemocy, a to nie jest tożsame z wychowaniem bezstresowym.

                                                > pamiętasz dzieci z Superniani? Też nie miały żadnych reguł, zasad i rutyny. No ale to tak na marginesie, każdy żyje jak chce.

                                                Reguły, zasady i rutyna to bardzo ważne rzeczy. Ale nie wolno ich wprowadzać za pomocą przemocy.
                                                Nie wiem o jakich dzieciach piszesz. Pani będąca angielskim pierwowzorem superniani przywiązywała ogromną wagę do regularności w życiu dziecka. Z równą powagą pisała o cieple, miłości i braku przemocy. Wciskanie dziecku czegokolwiek do buzi siłą jest przemocą.

                                                Do higieny układu nerwowego dziecka zalicza się m.in. brak przemocy, zarówno fizycznej jak i psychicznej.
                                                • kra123snal Re: Kozouwoza! 18.08.08, 19:39
                                                  Podejrzewam, że każda matka najpierw wytłumaczyła dziecku a później
                                                  napotkała na wrzaskliwą ścianę niechęci do szczoteczki. Świat nie
                                                  dzieli się na pruskie wychowanie i wychowanie bezstresowe. Dzieci
                                                  nie da się wychować bez płaczu, bo są najlepszymi negocjatorami,
                                                  twardymi, nastawionymi na zaspokojenie własnego egoizmu. Wiadomo, że
                                                  na wielu rodziców działa argument rekordowego wrzasku, czasami
                                                  połączonego z samookaleczaniem (walenie kończynami, badź głową gdzie
                                                  popadnie). Dziecku rocznemu można tłumaczyć i mieć nadzieję, że po
                                                  kilku sekundach nie straciło koncentracji. Nie wystarczy jednak
                                                  czasu, aby opowiedzieć o zagrożeniach wynikających z niedbania o
                                                  higienę jamy ustnej. Czasami dziecko ma widzimisię i sprawdza na co
                                                  sobie może pozwolic. Ja stoję na stanowisku, że na niemycie zębów
                                                  sobie nie pozwoli. Sama bałam się mycia włosów, ale nie mam do mamy
                                                  pretensji, ze mi włosy jednak myła. Zapewniam, że nadal je myję, co
                                                  jest chyba dowodem na brak traumy smile Zresztą świat nie jest
                                                  bezstresowy i nie będzie dbał o higienę układu nerwowego. Mycie
                                                  zębów dla mnie jest podstawą higieny i taki przekaz powinno otrzymać
                                                  dziecko. Wszystkie dzieci.
                                                  • kozauwoza Re: Kozouwoza! 18.08.08, 19:49
                                                    kra123snal napisała:

                                                    > Zresztą świat nie jest
                                                    > bezstresowy i nie będzie dbał o higienę układu nerwowego.

                                                    Swiat nie i dlatego matka powinna smile

                                                    >Mycie zębów dla mnie jest podstawą higieny i taki przekaz powinno
                                                    otrzymać
                                                    > dziecko. Wszystkie dzieci.

                                                    A matka powinna być przyjacielem a nie treserem.
                                                • dariafox Re: Kozouwoza! 18.08.08, 23:01
                                                  Ojeeeeeeej. Ale wykład. Chyba masz problem z czytaniem ze zrozumieniem ponieważ
                                                  nigdzie nie pisałam o żadnej przemocy, skąd taki pomysł? "Zmusza" napisałam w
                                                  cudzysłowiu - nie miałam na myśli wiązania rąk i kneblowania ust. Zresztą nie o
                                                  tym był jakby temat - po co więc pół strony o tym jak to wychodzić z dzieckiem z
                                                  domu.
                                                  Chyba jesteście opanowane nazewnictwem typu "przemoc", "agresja", "wpychanie
                                                  czegoś do ust" (- własne złe doświadczeniasmile))?), to jest zwykłe, normalne mycie
                                                  zębów!
                                                  PS dzieci z Superniani PRZED jej wizytą i wprowadzeniem jej reguł,to chyba
                                                  oczywiste?
                                                  • gaja78 Re: Kozouwoza! 18.08.08, 23:16
                                                    dariafox napisała:

                                                    > Ojeeeeeeej. Ale wykład. Chyba masz problem z czytaniem ze zrozumieniem ponieważ
                                                    > nigdzie nie pisałam o żadnej przemocy, skąd taki pomysł? "Zmusza" napisałam w
                                                    > cudzysłowiu - nie miałam na myśli wiązania rąk i kneblowania ust.

                                                    A co dokładnie miałaś na myśli ?

                                                    Zresztą nie o
                                                    > tym był jakby temat - po co więc pół strony o tym jak to wychodzić z dzieckiem
                                                    z domu.

                                                    Jak wychodzić z dzieckiem bez zmuszania (lub "zmuszania" ,ale tego nie jestem
                                                    pewna, bo nie wiem jeszcze co to znaczy "zmuszanie").

                                                    > Chyba jesteście opanowane nazewnictwem typu "przemoc", "agresja", "wpychanie
                                                    czegoś do ust" (- własne złe doświadczeniasmile))?), to jest zwykłe, normalne mycie
                                                    zębów!

                                                    Ale co ? Co jest tym normalnym myciem zębów ? Możesz krótko opisać ? Żeby znów
                                                    nie było nieporozumień.

                                                    > PS dzieci z Superniani PRZED jej wizytą i wprowadzeniem jej reguł,to chyba
                                                    > oczywiste?

                                                    Albo ja mam problem z rozumieniem, albo ty - z jasnym przekazem.
                                              • kozauwoza Re: Kozouwoza! 18.08.08, 19:43
                                                dariafox napisała:

                                                > Oj dawno tu nie pisałam, bo...rożne powodysmile Ale dziś muszę. Wiesz
                                                co - naprawd
                                                > ę
                                                > nie rozumiem takich Mam jak Ty. Co to znaczy higiena układu
                                                nerwowego?

                                                Normalnie- dbanie o bardzo wrażliwy młody system nerwowy dziecka.
                                                Wolę czasem odpuścić umycie jamy ustnej niżbym miała młodą do
                                                czegokolwiek przymuszać. Sposoby, sposobiki, spryt itd. Córka nie ma
                                                problemów z zębami /ma sześć lat/ - nawet jakby miała to trudno. Po
                                                to są dentyści smileMiała taki okres że nie chciała myć zębów. No i
                                                co? nie ma kikutów. Miała też okres że nie chciała umyc włosów. Co
                                                ja sie namęczyłam, różne były cuda ale nigdy przemoc! Przeszło jak
                                                ręką odjąć - teraz sama szoruje i zęby i włosy.

                                                > rozumiem co miałaś na myśli, ale kurka wodna - dzieci z definicji
                                                są uzależnione od rodziców i ich decyzji - w każdym przypadku
                                                decyduje się za noworodka niemowlaka i małe dziecko

                                                Właśnie dlatego że sa całkowicie uzależnione - nie nalezy tego
                                                wykorzystywać.

                                                > I o jakiego typu obsesji piszesz? Obsesja to chorobliwe myślenie o
                                                czymś, nie
                                                > dające żyć i funkcjonować normalnie - codzienne higiena m.in. jamy
                                                ustnej jest
                                                > ELEMENTEM życia i funkcjonowania.


                                                Pisze o takiej obsesji mamusiek, które w pogoni za higiena zębów,
                                                zapominają o innych aspektach wychowania dziecka, np że dziecku
                                                nalezy sie szacunek. Normalnie klapki na oczach. Jak dziecko czasem
                                                zębów nie umyje /bo np. ma gorszy dzień/to mu wszystkie zaraz
                                                powypadają albo zamienią się w kikuty.

                                                > Rozumiem, że jesteś zwolenniczką wychowania bezstresowego,

                                                Nie jestem smile

                                                > pamiętasz dzieci z Superniani? Też nie miały żadnych reguł, zasad
                                                i rutyny. No
                                                > ale to tak na marginesie, każdy żyje jak chce

                                                Przypomniało mi sie jak pewna mama na siłę w Superniani myła
                                                wrzeszczacej czterolatce głowę. I wtedy Superniania zaleciła
                                                poszukanie sposobów na to mycie - podanie ręcznika do wycieranie
                                                twarzy, założenie specjalnego ochraniacza itd. Nie zalecała
                                                przymuszania.
                                                • dariafox Re: Kozouwoza! 18.08.08, 23:06
                                                  >"nawet jakby miała to trudno. Po
                                                  to są dentyści smile"

                                                  OMG! No nie mogę - a więc lepiej zapewnić dziecku borowanie i stres wynikający z
                                                  b.nieprzyjemnej wizyty u dentysty niż po prostu dbać o mycie zębów? Pomijam ból
                                                  związany z chorymi zębami.
                                                  Trochę chyba popłynęłaś kochana.
                                                  No ale jak pisałam - masz prawo do swojego trybu życia, więc good luck!
                                                  • gaja78 Re: Kozouwoza! 18.08.08, 23:18
                                                    dariafox napisała:

                                                    > OMG! No nie mogę - a więc lepiej zapewnić dziecku borowanie i stres wynikający
                                                    z b.nieprzyjemnej wizyty u dentysty

                                                    Dlaczego wizyta u dentysty miałaby być stresująca i nieprzyjemna ?
                                                  • kra123snal Re: Kozouwoza! 19.08.08, 07:41
                                                    Pomijając leczenie (nie ozonem), które jest bolesne, to jeżeli
                                                    dziecko ma problem z myciem zębów, bo wpycha się coś na siłę do
                                                    buzi, to u dentysty raczej bez wpychania się nie obejdzie. Trauma!
                                                    Trauma! Pomijam fakt, że skoro matka nie znalazła sposobu na umycie
                                                    zębów, to lekarz tym bardziej nie przekona do długiego otwarcia
                                                    szczęk w celu gmerania po zębach. Tak sobie myślę, że dba o higienę
                                                    układu nerwowego jednak matka, która oszczędza wizyty na leczenie,
                                                    tutaj dbając o higienę jamy ustnej.
                                                  • kozauwoza Re: Kozouwoza! 19.08.08, 21:43
                                                    kra123snal napisała:

                                                    > Pomijając leczenie (nie ozonem), które jest bolesne, to jeżeli
                                                    > dziecko ma problem z myciem zębów, bo wpycha się coś na siłę do
                                                    > buzi, to u dentysty raczej bez wpychania się nie obejdzie. Trauma!
                                                    > Trauma!

                                                    A trauma podwójna jak matka przymusza do mycia a i tak trzeba do
                                                    dentysty się wybrać. Jedno bowiem absolutnie nie wyklucza drugiego.
                                                    Codzienne mycie zębów nie gwarantuje braku próchnicy smile
                                                  • kozauwoza Re: Kozouwoza! 19.08.08, 21:37
                                                    gaja78 napisała:


                                                    > Dlaczego wizyta u dentysty miałaby być stresująca i nieprzyjemna ?


                                                    To taka kolejna obsesja - fotel dentystyczny to horror!!
                                                    BTW - właśnie wróciłam od stomatologa - było całkiem sympatycznie.
                                                  • kozauwoza Re: Kozouwoza! 19.08.08, 21:33
                                                    dariafox napisała:

                                                    >
                                                    > OMG! No nie mogę - a więc lepiej zapewnić dziecku borowanie i
                                                    stres wynikający z b.nieprzyjemnej wizyty u dentysty niż po prostu
                                                    dbać o mycie zębów?

                                                    Jak to zapewnić? Nie - zapewnić tylko dopuścic do siebie taką
                                                    mozliwość.
                                                    Jeśli myślisz że obsesja na punkcie mycia zębów jest gwarancją tego
                                                    że nie będziesz musiała pójśc z dzieckiem do stomatologa to jestes
                                                    naiwna. Nie wykluczaj wizyt u stomatologa - będzie łatwiej Tobie i
                                                    dziecku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja