jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dziecko?

13.08.08, 15:47
Dziewczyny, piszę w bardzo nietypowej sprawie.
Otóż, moja córeczka ma teraz 14 miesięcy. Zaraz po jej urodzeniu, a
może jeszcze przed miałam depresję (ale nie zdawałam sobie z tego
sprawy). Zamiast się cieszyć zdrowym dzieckiem, ja wycieńczona i bez
pomocy męża i kogololwiek zajmowałam się małą. Nie zdawałam sobie
sprawy z tego, że robię wszystko mechanicznie, tzn. mówię do
dziecka, karmię, przewijam ,ale bez okazywania jakiejkolwiek
radości. Wiele razy trzęsłam się wkurzona mając córeczke przy piersi
a nawet podnosiłam głos na męża. To musiał być koszmar dla mojej
córy. Bardzo tego żaluję. Doszło do tego, że dziecko odrzuciło pierś
mając ponad 3 miesiące i w ogóle nie chcialo jeść. Wtedy ja na siłe
próbowałam karmić butelką. O zgrozo! Nie życze nikomu takiej
mamy.Wynikiem tego wszystkiego było to, że córeczka bardzo krzyczała
i nie można jej było uspokoić, a nwet nie chciała się do mnie
przytulić, tylko godzinami warczała, a gdy się nad nia pochylałam
płakała, jakby zobaczyła diabła. Pani która przez jakiś czas
przychodziła do mnie gotować obiad zaczeła brać ją na poduszke i
okazało się, że córka się u niej uspokajała i płakała jak ona
wychodziła. Mnie po prostu się bała. nawet nie chciała jeść jak mnie
widziała na horyzoncie.Musiałam się chować i obserwować zza ściany
(myślałam, że mi pęknie serce).
Ten horror trwał kilka miesięcy. Zaczełam szukać pomocy
psychologicznej, bo nie wolno mi było córki pogłaskać po głowce bo
krzyczała i warczała. Zrozumiałam, że to przeze mnie, bo ją
zaniedbałam emocjonalnie (jest masę literatury fachowej na ten
temat).Dlaczego piszę, bo cała jesień i wiosna były przepłakane
przeze mnie, że ją skrzywdziłam. Myślałam, że dostanę obłędu.
Korzystałam z pomocy psychologa, akupunkturzysty, hipnologa i w
dalszym ciągu nie mogę dojśc do siebie. Cały czas mam poczucie winy
a z drugiej strony podświadomy żal, że córka mnie tak jakby
odrzuciła. Nie umiem sie przed nią do końca wyluzować i nią cieszyć
i ona to czuje. Moja radość jest udawana, bo nie umiem odzyskać jej
pełnego zuafania, ale też mam poczucie tak jakbyśmy się pokłóciły i
ona mnie uraziła. To nieracjonalne i głupie, ale tak jest. Ona
śmieje sie do obcych, a do mnie nie. Tylko patrzy mi głęboko w oczy.
Inne dzieci mają takie błogie, bezwiedne spojrzenia, a moja, jako,
że jest dzieckiem pourazowym, bardzo bacznie wszystkich obserwuje.
Wiele osób juz to zauważyło.
Mnie zżera poczucie winy i to , że zrobiłam jej krzywdę a teraz mam
robić ciu, ciu, ciu, ciu. Nie umiem o tamtym zapomnieć.
W ogóle ja przeżyłam uraz i zablokowałam w sobie uczucia pozytywne.
Jestem jak znieczulona. Czy jest szansa, że dziecko jakoś sie do
mnie przekona. Zawsze uwielbiałam dzieci i dalej lubie, a tu taki
koszmar z własnym Maleństwem.
Jak się zachowywać, czy dalej udawać radość, czy być poważną. jestem
osobą, która obecnie nigdy się nie cieszy z nieczego. Córeczka jest
wspaniała, śliczna i co najważniejsze zdrowa, ale jak jest przy mnie
smutnieje i tylko chce ze mną biegać po całym domu za rękę. Nie
posiedzi ani chwili, nie lubi jak jej rzucam piłkę, bo coś od niej
chcę. Nie chce mi dawać buzi. Nie odpowiada jak coś do niej zagadam.
W ogóle jest bardzo zamknieta. Tylko chce, żeby wszyscy sie do niej
uśmiechali, a jak tego nie ma to się krzywi. Jak ja się do niej
uśmiecham, to nie reaguje (bo ja mam zawsze jednakowe smutne oczy).
Poradźcie co robić. Czy tarmosić się z nią i wygłupiać pomimo, iż ja
nie czuję z tego żadnej radości czy być prawdziwą, spokojną i smutną
i musi sie do tego przyzwyczaić.
Dodam, że jak kogoś polubi, to bardzo się przy nim popisuje.
Generalnie mojego wzroku unika, najlepiej jak jestem blisko, ale z
tyłu. BO wszystko jej pasuje, wygłupy, śmiech (oczywiście udawany)
tylko nie oczy (one niestety nie kłamią).
Ja się jej podświadomie boję stąd nie potrafię się z niej cieszyć.
Mam poczucie , że mnie nie lubi. A ona chyba cały czas czeka...
To wszystko bardzo mnie zmęczyło i chciałabym aby ona była
zadowolonym dzieciakiem, ale i żebym ja nie musiała niczego udawać.
Poradźcie coś, proszę. Oczywiście we wrześnie zaczynam znowu
psychoterapię, bo raczej sama sobie nie poradzę. Ale wracając do
tematu jak dużo pamięta i rozumie takie małe dziecko?
    • mamciulka-nikulka Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 13.08.08, 16:43
      Niestety będzie pamiętać póki co, a jak długo to zależy już tylko od
      Ciebie. Ja z moim małym wyprowadziłam się od rodziców gdy ten miał
      7mcy, pierwszy raz zobaczył dom dziadków po 8 miesiącach gdy miał
      15mcy i dokładnie pamiętał gdzie był jego pokoik, gdzie stało jego
      łóżeczko.
      Szkoda mi Was obu, Ciebie mi szkoda, że ślepa byłaś i nie potrafiłaś
      dać dziecku matczynego ciepła i bezpieczeństwa, a dzidzi mi szkoda
      bardzo, że nie ma tego co mieć powinna. Potrzebujecie profesjonalnej
      opieki, bo jak czytam twój post to nie widzę abyś umiała sama sobie
      poradzić. Myślę, że nie psychoterapeuta dla Ciebie tylko raczej
      jakieś sesje z udziałem twojej córci i osoby, która w odpowiedni
      sposób pomoże Wam się do siebie zbliżyć, zaufać, cieszyć ze wspólnie
      spędzanych chwil - może wtedy kiedy ich doznasz, zapomnisz o
      przesłości i nauczysz się cieszyć tym co masz. Życzę ci tego z
      całego serca. Powodzenia
      • heban11 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 13.08.08, 16:52
        Dziękuję za post. Jakiego rodzaju sesje masz na myśli?
        • mamciulka-nikulka Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 13.08.08, 18:30
          Nie orientuję się, bo nigdy nie korzystałam z takiej pomocy, ale miałam na myśli
          jakiegoś psychologa dziecięcego, który pomógłby wam nawiązać więź, który
          prowadziłby spotkania tak żeby zachęcić twoją córkę do kontaktów z tobą, do
          wspólnych zabaw, a ciebie uczył okazywania uczuć. W trakcie trwania terapii i
          poprawy waszych relacji powoli wycofywałby się, tak byście w efekcie końcowym
          były we dwie i cieszyły się z tego. Zgadzam się też z tym, że po pierwsze musisz
          sobie wybaczyć, zrozumieć i zaakceptować błędy, które popełniłaś i znaleźć
          sposób by je naprawić. Wiem, że ją kochasz, dlatego właśnie jest to takie
          bolesne dla Ciebie, a dla niej jeszcze bardziej. Przyszła na ten świat zagubiona
          nie znalawszy bezpieczeństwa w ramionach osoby najbliższej jej sercu. Coś Ci się
          w życiu nie udało, ale to już nie ma znaczenia, bo przed Tobą nowe życie. To to
          teraz musi Ci się udać, jeśli tego właśnie chcesz - jej szczęścia, które będzie
          Twoim szczęściem. Uwierz mi... naprawdę warto. Działaj kobieto!
    • titta Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 13.08.08, 16:58
      Nie pociesze cie - bedzie pamietac cale zycie. Tzn. nie swiadomie, a
      raczej w formie uczuc do ciebie ktorych rozumiec do konca nie
      bedzie. Ale nie wszystko stracone! Musisz przede wszystkim
      przebaczyc sobie. Zrozumiec, ze tak sie stalo i bylo to zle, ale to
      przyeszlosc. a ty nie pozwolisz aby ta przeszlosc zabrala ci
      przyszlosc. Czeka cie ciezka przaca i wiele cierpliwosci. Nie
      odzyskasz malej w jednen tydzien czy miesiac. Nie gniewaj sie gdy
      mala cie odrzuca i nie rezynuj. Przytulaj ja nawet jak sie wyrywa i
      mow jak bardzo ja kochasz... Potrzebujesz tez wsparcia i dobrego
      psychologa (dzieciecego? rodzinnego?), ktory ie poprowadzi. (zadnej
      akupunktury i innych rzeczy to na bol, a nie na zerwane relacje).
    • syla_77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 13.08.08, 20:56
      Jesteś w sytuacji trudnej, ale nie beznadziejnej...
      Moim zdaniem najważniejszą rzeczą, nad którą powinnaś pracować, to wreszcie
      wybaczyć samej sobie. Dzieci są doskonałymi psychologami i wyczuwają
      najdrobniejsze emocje. Dopóki tego nie zrobisz, nie będziesz umiała w pełni
      okazać dziecku swojej miłości. Ono będzie czuło, że coś jest nie tak, zresztą
      sama to piszesz.
      Córka być może będzie pamiętała jeszcze długo, ale jeśli uporasz się ze swoimi
      wyrzutami sumienia, wybaczysz samej sobie, wszystko stanie się łatwiejsze.
      Musisz zostawić przeszłość za sobą, co się stało, to się nie odstanie, ale całe
      życie jest jeszcze przed Wami. Naprawiać wyrządzone krzywdy zawsze jest
      trudniej, ale powolutku, małymi kroczkami na pewno będziesz w stanie odzyskać
      jej zaufanie.
      Jak już wybaczysz sobie, będziesz także umiała okazać dziecku miłość i
      zapewniam, nie musisz być przy tym wylewna, wystarczy, że pozostaniesz sobą -
      przecież miłość to nie tylko wylewne gesty i egzaltowane słowa. Ja wierzę, że i
      ona Cię kocha, przecież jest Twoim dzieckiem, jest między Wami więź, której nie
      da się tak łatwo zerwać. Po prostu na razie Ci nie ufa, straciła poczucie
      bezpieczeństwa.
      Trzymam kciuki, żeby Wam się udało!
      • heban11 do Titta 13.08.08, 22:33
        Prawdę mówiąc mnie przeraziłaś. Miałam cichą nadzieję, że jej to
        kiedyś minie. Skąd masz taką wiedzę? Będę całe życie miała poczucie
        winy, że skrzywdziłam najwspanialszą osobę jaką podarowało mi życie.
        • syla_77 Re: do Titta 13.08.08, 22:55
          Pewnie nie powinnam się wypowiadać, bo to nie do mnie, ale nie mogę milczeć.
          Jestem pewna, że jeśli dołożysz starań, to oczywiście, że minie. To jest
          malutkie dziecko, zapewniam Cię, że dzieci (i to starsze od Twojego) dobrze
          radzą sobie z o wiele gorszymi sytuacjami, np. z całkowitą utratą rodzica.
          Miałam taki przypadek w rodzinie, dzieci nie miały traumy i w żaden sposób nie
          rzutowało to na ich późniejsze życie.
          Nie martw się, zapomni, jeśli tylko dasz sobie i jej na to szansę. Jeszcze
          będziecie szczęśliwe obydwie, całe życie przed Wami.
          • alika77 Re: do Titta 14.08.08, 00:04
            A ja niestety musze zgodzic sie z tym co napisala Titta. Prawda jest
            taka, ze jesli dziecko nie nawiaze z matka bliskiej wiezi w ciagu
            pierwszych szesciu miesiecy to niestety juz zawsze bedzie mialo to w
            sobie i zawsze bedzie prakowac jakiegos elementu w ukladance - nie
            jestem super fachowcem w tej sprawie i nie uzurpuje sobie monopolu
            na wiedze, ale jestem pedagogiem z dosyc dobra wiedza z zakresu
            psychologii dziecka. Nie bedzie tego pamietac jako zdarzenia, ale
            zostanie to w niej. Nie pisze tego, zeby Cie przerazic czy dokopac,
            w zadnym razie. Wiem, ze pewnie poczucie winy Cie nie opusci bardzo
            dlugo, o ile w ogole, ale mozesz i powinnac sobie wybaczyc i skupic
            sie na tym, co bedzie, a nie na tym co bylo. Bo cokolwiek sie stalo
            nie oznacza to, ze wszystko stracone i nic sie nie da zrobic, tak
            jak napisala ktoras z dziewczyn - jak najbardziej jakas terapia
            rodzinna, psycholog, wiez mozna i trzeba odbudowac, dziecko moze
            odzyskac zaufanie, tylko bedzie to wymagalo pracy. Nie ma co
            usmiechac sie na sile i robic dobra mine do zlej gry, trzeba po
            prostu "przepracowac" problemy, a wtedy macie szanse na prawdziwa
            bliskosc i milosc. Powodzenia!
            • oli.nek Re: do Titta 14.08.08, 08:22
              heban, potraktuj swój post jako spowiedź, coś finalnego. od tej pory zacznij
              wszystko zmieniać - otwórz się, pokochaj całym sercem. jestem pewna, że wam się
              uda. zrozumiałaś swoje błędy i wierzę, że wam się uda odbudować swoje relacje.
              nie wracaj do przeszłości.
    • anaj75 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 14.08.08, 09:51
      Czytałając Twój post, dostrzegłam dużą wrażliwość w Tobie i
      zaangażowanie w to, by córeczka była szczęśliwa, mimo Twej depresji,
      mimo wszystko.
      Prawdą jest, że to wszystko warto przepracować. Ale, pamiętaj,że
      poczucie winy jest złym doradcą.
      W rozwoju dziecka istnieją okresy szczególnej wrażliwości. W
      pierwszym roku życia uczy się ono, czy może ufać innym osobom.
      Zależy to od tego, czy ważne, podstawowe potrzeby malucha są
      niezwłocznie zaspakajane. Ty starałaś się te potrzeby zaspakajać, z
      pewnością pomagały Ci w tym też inne osoby. Mała radośnie reaguje na
      inne osoby, więc rozwija się dobrze. I tym się ciesz.
      Pomyśl sobie, że wiele dzieci, które bywały skrajnie zaniedbane, gdy
      trafiają np. do adopcyjnych rodziców, pomimo negatywnych
      wcześniejszych doświadczeń, z czasem nawiązują z nimi bliską
      relację, uczą się ufać innym, mimo tego, że ten krytyczny okres
      pierwszego roku już minął.
      Dlatego spójrz na Waszą relację od strony tego, co jej dałaś - swą
      obecność, starania. Poza tym dzieciaczki zwykle mamę traktuja nieco
      inaczej niż pozostałe osoby. być może dlatego mała inaczej z Tobą
      chce spędzać czas. A to, ze lubi byś była z tyłu, to może znak, że
      traktuje Cię jako bazę bepieczeństwa?
      Dlatego nie oglądaj się za siebie. To, co byłaś w stanie zrobić w
      swoim stanie, to zrobiłaś i z siebie dałaś. Teraz jest pierwszy
      dzień reszty Waszego wspólnego życia. Pozwól córeczce reagować po
      swojemu i pozwól sobie na prawdziwą siebie i taką też bądź przy
      małej.
      A jeśli przepracujesz swoje emocje, może skorzystasz z pomocy
      psychiatry (czasem stan depresyjny trzeba leczyć farmakologicznie),
      będzie coraz lepiej.
      A taki maluch po prostu wszystko chłonie a szczególnie atmosferę
      aemocjonalną otoczenia. Zmieni się otoczenie, zmieniają się emocje
      dziecka.
      Trzymaj się!!
      • heban11 do Anaj75 14.08.08, 21:40
        Anaj75, Twoje słowa dodały mi bardzo dużo otuchy. Tak, wiem, że
        powinnam zapomnieć i żyć dalej. Rzeczywiście dobrze zauważyłaś, że
        jestem wrażliwą osobą, za taką uchodzę wśród tych którzy mnie dobrze
        znają. To na pewno mi bardzo przeszkadza, głównie wypala mnie
        poczucie winy. Wiem, że gdybym była inna dziecko już dawno by o
        wszystkim zapomniało, bo zorientowałam się jesienią zeszłego roku
        czyli jak Mała miała ok. 4 miesiące.
        Robię wszystko, aby Jej rozwój przebiegał jak najbardziej
        prawidłowo. I po cichu cierpię, udając, że wszystko jest ok.
        Niedługo podejmuję drugą próbę psychoterapii i tak jak piszesz może
        włączę lek. O tym zadecyduje lekarz do którego sę wybieram.
        Jeszcze raz dziękuję za wsparcie Tobie i innym dziewczynom z forum.
        • zielonakropka Re: do Anaj75 15.08.08, 00:03
          wiesz... tak czytam i zastanawiam się na ile odpowiedzi na Twój post są poparte
          doświadczeniem życiowym....

          Bliska mi osoba była w bardzo podobnej sytuacji... depresja, odrzucenie dziecka
          itd... Trwało to dość długo. Dzieckiem nie zajmowała się wcale, domem też nie.
          Brała leki.

          Zapewniam Cię, że Jej syn nic nie pamięta, mają bardzo dobry kontakt ze sobą,
          świetnie się rozumieją. Przyznam, że jako dziecko był nieufny, bardzo cichy i
          spokojny. Teraz to wyrośnięty 17-to latek z niebywałym poczuciem humoru, pełen
          energii i świetnie zapowiadający się piłkarz. Mało tego, Jego (wtedy
          siedmioletni) brat też nic nie pamięta i gdy przez przypadek coś wspomniałam to
          był tak zaskoczony, że szok ! Wtedy to ten starszy miał znacznie gorzej, szedł
          do pierwszej klasy, nie miał wsparcia w rodzicach (niestety ojciec też sobie nie
          mógł poradzić z niemocą żony i powoli się załamywał), miał lęki i nie było wesoło...

          Do opieki byłam ja (16-to letnia gó..ara) i jedna babcia, która jeszcze miała
          męża w stanie ciężkim w szpitalu i tak kursowała autobusami pomiędzy trzema
          miastami !!
          Nie było wesoło i prosto ale uwierz w siebie i dasz radę !! Nie doszukuj się
          problemów. Uśmiechnij się. Nic nie jest stracone. Dużo cierpliwości dla samej
          siebie !!

          i jeszcze jedna rada... U tej kobiety poprawa nastąpiła po całkowity m
          odstawieniu leków, po zabraniu Jej na nasze żądanie ze szpitala psychiatrycznego.

          Dasz radę tylko sobie niczego nie wmawiaj !
        • jenny_curran Re: do Anaj75 24.08.08, 11:29
          Koneicznie poproś o receptę na leki. Ale to koniecznie - jako
          uzupełnienie wszelkich innych starań.
        • anaj75 Re: do Anaj75 27.08.08, 09:51
          Życzę Ci polepszenia samopoczucia i życzliwie trzymam kciuki.
          Do tego, co napisałam, dodam jeszcze, że w stanie depresji wszystko
          widzi się czarniej niż jest w rzeczywistości: i siebie, i
          przeszłość, i przyszłość. Dlatego wierzę, że gdy podejmiesz terapię
          u mądrej osoby, to będziesz umiała oddzielić to, co faktycznie nie
          wyszło tak, jakbyś chciała i co winnaś sobie wybaczyć oraz prosić
          córeczkę o wybaczenie, od tego, co wynika z doszukiwania się swojej
          winy, tam gdzie jej nie ma i jest objawem choroby.
    • sonia765 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 15.08.08, 09:48
      Ja mam w nosie opinie psychologów, opieram się na logice, a ona podpowiada mi
      całkiem co innego - gdyby wszystko, co decyduje o życiu człowieka rozgrywało się
      w ciągu pierwszych miesięcy życia - to jaki byłby sens adopcji? Przecież dziecko
      nigdy nie otrząsałoby się z traumy pierwszych m-cy w sierocińcu. Jakie byłyby
      szanse na nawiązanie więzi z maluchami, które z powodu ciężkich chorób
      przeleżały całe miesiące w szpitalach i w ogóle prawie nie było ich w domu z
      rodzicami?
      A teraz parę słów o mnie. Ja z różnych, przykrych względów, prawdziwy kontakt z
      rodzicami nawiązałam mając dopiero 14 lat! Przedtem zajmowali się mną
      dziadkowie. Sytuacja rzeczywiście taka, że psychologowie złapaliby się za głowę.
      Dziadkowie byli mi bliżsi emocjonalnie od rodziców. Do pewnego stopnia są nadal,
      ale rodzicom też udało się nawiązać ze mną bliskie więzi. Bardzo się kochamy.
      Można. Nie martw się, moja rada jest prosta. Zadnych terapii i seansów, to
      głupie. Dużo przebywania razem, wspólnych zabaw, rozmów, jak najwięcej kontaktu
      fizycznego i będzie dobrze, ani się obejrzysz, nie słuchaj domorosłych
      psychologów. Jeszcze niczego nie zepsułaś i niczego nie straciłaś. Zdecydowanie
      za wcześnie na to.
      • anulkas86 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 15.08.08, 14:30
        Moim zdaniem rodzice wypowiadający sie ze dziecko będzie pamiętało wszystko nie
        mają racji. Dziecko generalnie do 3 rż bardzo mało pamięta. Przypomnij sobie
        siebie jak miałaś 14 miesięcy i jaki miałaś kontakt z matką? Podejrzewam, że nie
        pamiętasz i tak samo Twoje dziecko nie będzie. Oczywiście jeżeli Twoje kontakty
        z córeczka się zmienią. Na początek proponuje żebyś nie zakładała z góry że
        córka nie chce się patrzeć w Twoje oczy, moze to nie jest tak jak myślisz? Może
        sama sobie to wszystko tak usilnie wmawiasz, że aż zaczynasz w to wierzyć.
        Denerwujesz się wtedy, masz wyrzuty sumienia, no i to właśnie się odbija na
        dziecku.
        Myśle że powinnaś jak najwięcej czasu spędzać z córką, ale na takiej nie
        udawanej zabawie. Idźcie do jakiegoś centrum zabaw dla dzieci, bawcie się razem,
        zjeżdżaj z dzieckiem razem na zjeżdżalni, baw się w baseniku z plastikowymi
        kulkami, układaj klocki i zobaczysz że taka zabawa w końcu i Tobie zacznie
        sprawiać radość. Może idźcie do zoo? nad wodę? Na basen? Najważniejsze żebyś to
        TY spędzała czas z córką, a nie była tylko obserwatorem jak inni sie fajnie z
        nią bawią. Dla pocieszenia jeszcze dodam że dzieci bardzo często wygłupiają się
        i cieszą gdy ktoś obcy zwraca na nie uwagę.
        Powodzenia życzę i pozdrawiam.
        • alika77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 15.08.08, 17:39
          > Moim zdaniem rodzice wypowiadający sie ze dziecko będzie pamiętało
          wszystko nie
          > mają racji. Dziecko generalnie do 3 rż bardzo mało pamięta.
          Przypomnij sobie
          > siebie jak miałaś 14 miesięcy i jaki miałaś kontakt z matką?
          Podejrzewam, że ni
          > e
          > pamiętasz i tak samo Twoje dziecko nie będzie.

          oczywiscie, ze nie bedzie pamietac konkretnych wydarzen. ale jej
          podswiadomosc bedzie pamietala, ze nie dostala milosci i bliskosci.
          to, ze nie pamieta sie czegos doslownie, jako wydarzenia, to nie
          dowod, ze nie ma nic do zapamietania. ja nie pamietam praktycznie
          prawie nic z pierwszych 10 lat zycia - nie dlatego, ze nie mam co
          pamietac, ale dlatego, ze moja swiadomosc wyparla skutecznie
          wszystkie doswiadczenia, ktore byly za ciezkie dla kilkuletniego
          dziecka. ale to nie znaczy, ze to zniknelo, bo to jest i bedzie juz
          zawsze.

          > Myśle że powinnaś jak najwięcej czasu spędzać z córką, ale na
          takiej nie
          > udawanej zabawie. Idźcie do jakiegoś centrum zabaw dla dzieci,
          bawcie się razem
          > ,
          > zjeżdżaj z dzieckiem razem na zjeżdżalni, baw się w baseniku z
          plastikowymi
          > kulkami, układaj klocki i zobaczysz że taka zabawa w końcu i Tobie
          zacznie
          > sprawiać radość. Może idźcie do zoo? nad wodę? Na basen?

          A jakie ma znaczenie gdzie ona sie bedzie bawic? Tu pojawia sie
          problem z niezrozumieniem ludzi z depresja. Jak ktos ma tego typu
          problemy to nic go nie ucieszy, zadne zoo, basen czy jeszcze cos
          innego. Trzeba przerobic pewne rzeczy, a wtedy bedzie mozna cieszyc
          sie kazdym drobiazgiem.
        • mamciulka-nikulka Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 20.08.08, 18:22
          anulkas86 napisała:

          > Moim zdaniem rodzice wypowiadający sie ze dziecko będzie pamiętało wszystko nie
          > mają racji. Dziecko generalnie do 3 rż bardzo mało pamięta. Przypomnij sobie
          > siebie jak miałaś 14 miesięcy i jaki miałaś kontakt z matką?

          Anulka jeśli zdarzenia w życiu maleńkiego dziecka są silne to będzie je
          pamiętało, choć nie zawsze w sensie dosłownym. Ja bardzo wiele pamiętam jak
          byłam maleńka, przede wszystkim jak mój starszy brat łaskotał mnie w stopy gdy
          leżałam w łóżeczku - ile mogłam mieć wtedy nie wiem, ale jeszcze nie chodziłam.
          To nie jest tak, że pierwsze miesiące życia nie mają wielkiego znaczenia -
          owszem mają, przecież kształtuje się wtedy układ nerwowy, sytuacje jakich
          doświadczy i jak sobie z nimi poradzi będzie procentowało w przyszłości, znikąd
          się przecież nie biorą dzieci nadwrażliwe emocjonalnie, z ADHD itp.
      • alika77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 15.08.08, 17:48
        > gdyby wszystko, co decyduje o życiu człowieka rozgrywało się
        > w ciągu pierwszych miesięcy życia - to jaki byłby sens adopcji?

        nikt tu nie napisal, ze te wydarzenia determinuja cale zycie.
        zostalo napisane, ze mala, jej podswiadomosc, zapamieta to i
        zostanie to w niej na reszte zycia, bo tak jest. ale to nie oznacza,
        ze nic sie nie da zrobic, ze tylko usiasc i plakac. i dlatego ma
        sens adopcja.

        > Nie martw się, moja rada jest prosta. Zadnych terapii i seansów, to
        > głupie. Dużo przebywania razem, wspólnych zabaw, rozmów, jak
        najwięcej kontaktu
        > fizycznego i będzie dobrze, ani się obejrzysz, nie słuchaj
        domorosłych
        > psychologów.

        Czy choremu na zapalenie pluc czlowiekowi tez powiesz: "nie martw
        sie, daj sobie spokoj z lekarzem, idz do domu i wygrzej nogi, na
        pewno ci przejdzie"?. Dlaczego ludziom tak trudno zrozumiec, ze nie
        wszystkie probemy da sie rozwiazac wspolnie sie bawiac, zwlaszcza,
        jak sie bawic nie umie i moze nie ma ochoty? Czemu jak ktos ma chore
        cialo to wszyscy sie przejmuja, a jak ma chora dusze to kaza mu sie
        usmiechac i dobrze bawic?

        > Jeszcze niczego nie zepsułaś i niczego nie straciłaś. Zdecydowanie
        > za wcześnie na to.

        I to wlasnie nazywa sie domorosla psychologia, ktora moze narobic
        wiecej szkody niz pozytku.

        • heban11 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 16.08.08, 11:38
          Mam nadzieję, że uda mi się naprawić to co popsułam, na tyle na ile
          da się to naprawić.
          Mam już terminy do specjalistów w Warszawie, przede wszystkim dla
          mnie, bo to ja jestem jedynym czynnikiem blokującym.
          Jeszcze raz dziękuję za opinie.
          • iwpal Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 20.08.08, 16:02
            Małe dziecko nie pamięta świadomie, ale na całe życie zostaja pewne
            mechanizmy reagowania (pamiec nieświadoma), wypracowane w pierwszych
            12 m-cach życia, związane z kontaktem z opiekunem. Dzieci
            adoptowanym tez pewne machanizmy zostaja na zawsze, czasem potzreba
            jest specjalisyczna terapia.
            Heban nadal jest w depresji, więc sama powina podjąć psychorerapię,
            zanim zacznie sie terapia jej i dziecka. Nie bedzie to proste, ani
            krótkotrwałe, ale ma szansę na powodzenie.
        • mamciulka-nikulka Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 20.08.08, 18:27
          alika77 napisała:
          Dlaczego ludziom tak trudno zrozumiec, ze nie
          > wszystkie probemy da sie rozwiazac wspolnie sie bawiac, zwlaszcza,
          > jak sie bawic nie umie i moze nie ma ochoty? Czemu jak ktos ma chore
          > cialo to wszyscy sie przejmuja, a jak ma chora dusze to kaza mu sie
          > usmiechac i dobrze bawic?

          Alika w 100% popieram. Depresja to poważna choroba, osobę bez pomocy może
          wprowadzić w inne poważne choroby ciała. W sytuacji kiedy dziewczyna pisze o
          tym, że potrzebuje pomocy i szuka tej pomocy, nie widzę sensu pisania, że jest
          inaczej.
          • mamaemmy Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 20.08.08, 22:02
            Będzie dobrze!
            Jesli teraz będziesz dla malutkiej miła i ciepła,po czasie zapomni a na pewno
            nie będzie tego pamiętac całe zycie..za pół roku juz nie bedzie pamietac na bank.
            A swoją córcie-rozpieszczaj tera na wszystkie sposoby!
            Kup kilka ludzików z Little People,domek,autobus-cokolwiek z tej serii i zacznij
            sie bawic-zobaczysz ze sie zainteresuje-sprawdzony sposób na dzieciach moich
            znajomych i na mojej smile
            Kup pacynki i zrób jej teatrzyk-albo maskotkami ten teatrzyk zrób
            Zainteresuj ją tym co robisz-cały czas mów do niej a takze próbuj
            rozsmieszyc-rób miny i tym podobne.Powinno pomóc przełamac lody-a potem juz
            pójdzie jak z płatkasmile
            Czego Ci zycze z całego sercasmile

            a jak ma Córeczka na imię?
            • alika77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 20.08.08, 22:24
              no nie, normalnie padlam... ludziki z Fisher-Price'a recepta na
              depresje big_grin lepszej rady dac nie mozna smile
              • mamaemmy alika :)) 20.08.08, 22:50
                no tak zamiast prozacu tongue_out
                Bosze-ja nie pisałam o tym jak ona ma wyjsc z depresji ale jak zbliżyc się do
                dziecka...
                Czy autorka prosiła o recepte na depresje?Nie chyba?

                A akurat ludziki FP,czy jakiekolwiek podobne-byle kolorowe,czy
                pacynki,zwierzatka sprawią ze dziecko do niej pierwsze podejdzie czy
                podraczkuje-zainteresowane .
                A uwierz mi,że z dziecmi z problemami to mam spore doswiadczenie;/
                • alika77 Re: alika :)) 20.08.08, 22:54
                  Moze i wprost nie zapytala jak ma wyjsc z depresji, ale jej problemy
                  spowodowane sa depresja, ktora trzeba wyleczyc, zeby mogla cieszyc
                  sie corka i byciem z nia. Jak ktos ma problemy w tej kwestii to
                  zadna zabawka czy pomysl na zabawe nie pomoze, bo wszystko i tak
                  wydaje sie bez sensu, a kazdy usmiech jest wymuszony - wiem cos o
                  tym. I tu nie chodzi tylko o dziecko z problemami, ktore
                  rzeczywiscie byc moze rozweselilyby ludziki, ale o to, ze mama
                  rowniez ma problemy, a tu moze pomoc profesjonalista, bo ludziki to
                  niestety za malo. Bo dziecko to rzeczywiscie zabawki zainteresuja,
                  ale mame juz raczej nie, a w tym chyba jest problem.
                  • mamaemmy Re: alika :)) 20.08.08, 23:01
                    Wiesz akurat na temat "zwykłej" depresji a takze baby blues to również mogłabym
                    sie wypowiedziec i to baaardzo szeroko,ale nie jestem lekarzem i uważam,że to
                    sfera dla lekarzy a nie dla przypadkowych forumowiczek,więc wypowiadać się nie
                    zamierzam;a to,ze pójdzie po pomoc to już wiadomo chyba z poprzednich postów-mam
                    pisac jeszcze raz to samo?
                    • alika77 Re: alika :)) 20.08.08, 23:10
                      > Wiesz akurat na temat "zwykłej" depresji a takze baby blues to
                      również mogłabym
                      > sie wypowiedziec i to baaardzo szeroko,ale nie jestem lekarzem i
                      uważam,że to
                      > sfera dla lekarzy a nie dla przypadkowych forumowiczek,więc
                      wypowiadać się nie
                      > zamierzam

                      Mysle, ze zadna z dziewczyn, ktore tu napisaly nie jest lekarzem i
                      zadna nie stawiala diagnozy, nie bawila sie w psychoterapie ani nie
                      udzielala zadnych konkretnych rad poza tym, ze potrzebna jest pomoc
                      psychologiczna. a do tego zeby dac taka rade nie trzeba byc
                      profesjonalista, to tak samo jak ktos napisze "moje dziecko ma
                      goraczke, wysypke i cos tam jeszcze" to tez napisza "idz do
                      pediatry" i akurat nie widze wkraczania tu w kompetencje takowego.

                      > a to,ze pójdzie po pomoc to już wiadomo chyba z poprzednich postów-
                      ma
                      > m
                      > pisac jeszcze raz to samo?
                      >

                      o tym, ze ma sie bawic, chodzic do zoo, kupic fajne zabawki to tez
                      juz dziewczyny pisaly, a jednak napisalas to jeszcze raz wink
                      • mamaemmy Re: alika :)) 20.08.08, 23:13
                        alika77 napisała:


                        > o tym, ze ma sie bawic, chodzic do zoo, kupic fajne zabawki to tez
                        > juz dziewczyny pisaly, a jednak napisalas to jeszcze raz wink


                        ee czepiasz się tongue_out
                        • alika77 Re: alika :)) 20.08.08, 23:16
                          pewnie ze sie czepiam tongue_out
            • iwpal Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 20.08.08, 22:56
              mamaemmy napisała:
              > Kup pacynki i zrób jej teatrzyk-albo maskotkami ten teatrzyk zrób
              > Zainteresuj ją tym co robisz-cały czas mów do niej a takze próbuj
              > rozsmieszyc-rób miny i tym podobne.Powinno pomóc przełamac lody-a
              potem juz> pójdzie jak z płatkasmile> Czego Ci zycze z całego sercasmile<

              Gratuluje powierzchownosci rozumienia problemu sad
              Matka nie umie zbliżyc sie do dziecka - nie dlatego, ze nie ma
              pomysłu na zabawe, tylko dlatego, ze jest chora.
              Nie umie być ciepła i miła, bo czuje, że w małej tkwi to na całego.
              A czuje tak dlatego, że w niej samej to jeszcze siedzi.
              Pacunki czy misie, strojenie głupich min - na niewiele sie zdadzą.
              • mamaemmy Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 20.08.08, 23:02
                przeczytaj moje poprzednie posty,nie zamierzam sie powtarzac
                • mamaemmy Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 20.08.08, 23:05
                  a poza tym nie tylko matka ma problem bo dziecko tez ma blokade i jej sie boi-i
                  ja akurat na tym się skupiłam-żeby nie powtarzac jak papuga to co powiedziały
                  wczesniej inne dziewczyny.
                  Jasne ze powinna się leczyc-ale to juz chyba niejedna tu napisała.
                  • zilka9 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 24.08.08, 14:15
                    Heban,pisz koniecznie jak będą jakieś postępny.
                    Śledzę wątek od początku i wierze,że wszystko się dobrze skończy.

                    Pozdrawiam.
    • hapkaj Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 26.08.08, 15:07
      Przepros corke i porozmawiaj z nia/ do niej o tym wszystkim, co Cie nurtuje.
      • beatrix_75 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 26.08.08, 15:19
        Obawiam sie ze to nie pomoze....zbyt duzy uraz psychiczny
    • sonia765 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 08:11
      Do Alliki: Przeczytaj sobie do pisze Heban: "Zrozumiałam, że to
      przeze mnie, bo ją
      zaniedbałam emocjonalnie (jest masę literatury fachowej na ten
      temat).Dlaczego piszę, bo cała jesień i wiosna były przepłakane
      przeze mnie, że ją skrzywdziłam. Myślałam, że dostanę obłędu.
      Korzystałam z pomocy psychologa, akupunkturzysty, hipnologa i w
      dalszym ciągu nie mogę dojśc do siebie."
      Zobacz co z tą dziewczyną zrobiła literatura "fachowa" i inni tzw
      fachowcy. I co? Jeszcze tu na forum zamiast napisać, że nic
      straconego najleżiej potwierdzić, tak, tak, maleńkie dziecko pamięta
      przez całe życie, to w nim zostaje, to się później odzywa, pierwsze
      miesiące są bardzo ważne, kształtuje się układ nerwowy...
      A te które piszą że "będzie dobrze, staraj się mimo wszystko, ona
      zapomni, jest maleńka, my nie pamiętamy naszego niemowlęctwa, ona
      też nie będzie", są tak jak ja wyśmiewane. Brawo dziewczyny, Heban
      tego właśnie potrzebuje. To ją podniesie na duchu.
      • alika77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 08:39
        Heban potrzebuje pomocy, a nie glupich rad w stylu "idz do zoo albo
        na basen i wszystko bedzie dobrze". Jak ktos Ci powie "palilam cala
        ciaze, wiem, ze zle zrobilam i mam wyrzuty sumienia" to co powiesz?
        Powiesz, zeby rzucila, zeby nie narazala dziecka na przebywanie w
        otoczeniu gdzie sie pali czy powiesz, zeby sie nie martwila, bo to
        byla tylko ciaza, wiec na pewno dziecku nie zaszkodzilo, a w ogole
        dziecko ma jeszcze cale zycie przed soba i na pewno pozbedzie sie
        toksyn z organizmu i nigdy nie bedzie mialo zadnych skutkow
        ubocznych? Nikt autorki postu tu nie dolowal, nie powiedzial, ze
        jest beznadziejna matka, ze nic sie nie da zrobic, ze wszystko
        stracone. Zapytala jak dlugo dziecko pamieta takie rzeczy, wiec
        otrzymala odpowiedz, bolesna, ale prawdziwa. Mozna rzucac tekstami,
        ze wszystko bedzie dobrze, ale to niczego nie zmienia. Moze byc
        dobrze, jesli poszuka pomocy i to wiekszosc z dziewczyn, w tym
        rowniez ja, jej napisala.
        • sonia765 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 09:00
          Jak ktos Ci powie "palilam cala
          > ciaze, wiem, ze zle zrobilam i mam wyrzuty sumienia" to co
          powiesz?
          Ja bym powiedziała: źle, bardzo źle, ale cóź, miejmy nadzieję, że
          się nic nie stało. Jeśli będziesz w drugiej ciąży to już tak nie rób.
          Ale na forum zapewne ten ktoś dostałby odpowiedź: "Coś ty narobiła,
          Twoje dziecko urodzi się z niską wagą urodzeniową i w ogóle
          przedwcześnie, etc."
          Przesadzam, jednak jestem zdania, że niemowlę jest istotą tak
          plastyczną jak już nigdy w życiu nie będzie, przecież to jest
          właśnie okres kiedy najlepiej daje się wszystko naprawiać. Być może
          palnęłam głupotę, że niepotrzebna jest żadna pomoc. Nie znam
          sytuacji osobiście. Ale nie uwierzę nigdy, że jak niemowlę zakoduje
          sobie coś na całe życie, to już po sprawie.
          • mamciulka-nikulka Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 10:28
            > Przesadzam, jednak jestem zdania, że niemowlę jest istotą tak
            > plastyczną jak już nigdy w życiu nie będzie, przecież to jest
            > właśnie okres kiedy najlepiej daje się wszystko naprawiać.

            Ale nie uwierzę nigdy, że jak niemowlę zakoduje
            > sobie coś na całe życie, to już po sprawie.

            Jej dziecko nie jest już niemowlakiem, dlatego jest jej jeszcze
            trudniej, ale nikt z nas przecież nie napisał, że jest już po
            sprawie, a tylko tyle, że żeby sytuacja się unormowała musi nad tym
            popracować i to jest oczywiste - lody w nagrodę nie załatwią
            problemu kilkunastomiesięcznej samotności maleńkiego człowieczka i
            zdaj sobie z tego sprawę.
            • syla_77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 12:44
              lody w nagrodę nie załatwią
              > problemu kilkunastomiesięcznej samotności maleńkiego człowieczka

              Nie, ale nie jest to ani czas, ani miejsce, aby o tym pisać. Osobę w depresji
              należy za wszelką cenę pocieszyć, nawet, gdyby w grę miało wchodzić jakieś małe
              kłamstwo, a nie dobijać.
              Niektóre dziewczyny napisały, że dziecko już nigdy nie zapomni, że ślad
              psychice pozostanie do końca życia - dla mnie to po prostu kopanie leżącego.
              • alika77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 16:21
                > Niektóre dziewczyny napisały, że dziecko już nigdy nie zapomni, że
                ślad
                > psychice pozostanie do końca życia - dla mnie to po prostu kopanie
                leżącego.

                a dla mnie pisanie, ze nic sie nie stalo i ze wszystko ok, to
                skrajna nieodpowiedzialnosc podana pod plaszczykiem troski i
                pocieszania.

                > Nie, ale nie jest to ani czas, ani miejsce, aby o tym pisać. Osobę
                w depresji
                > należy za wszelką cenę pocieszyć, nawet, gdyby w grę miało
                wchodzić jakieś małe
                > kłamstwo, a nie dobijać.

                To nie jest kolko wsparci dla osob z problamami emocjonalnymi ani
                nawet forum dla osob z depresja, tylko forum o rozwoju malego
                dziecka - wiec miejsce jak najbardziej odpowiednie. Pytanie bylo o
                male dziecko, odpowiedzi rowniez. Az czas jak kazdy inny - zapytala,
                dostala odpowiedz. Osobie w depresji trzeba za wszelka cene pomoc, a
                nie pocieszac, pocieszac to mozna jak szef jej podwyzki nie da.

                • syla_77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 21:56
                  > a dla mnie pisanie, ze nic sie nie stalo i ze wszystko ok, to
                  > skrajna nieodpowiedzialnosc podana pod plaszczykiem troski i
                  > pocieszania.

                  Ja, o ile dobrze pamiętam, nie napisałam nigdzie, że nic się nie stało i że
                  wszystko jest ok, bo nie jest - autorka wątku ma tego pełną świadomość. Po
                  prostu uważam, że przy tak delikatnej sprawie trzeba wykazać odrobinę
                  zrozumienia i taktu...

                  >Osobie w depresji trzeba za wszelka cene pomoc

                  Tak, zgadzam się z tym, ale pisanie do takiej osoby tekstów w stylu: "nie
                  pocieszę cię, dziecko zapamięta to sobie na zawsze" nie jest pomocą, lecz
                  pogarszaniem sprawy.
                  Osobiście uważam, że forum (nie tylko to, ale każde inne) to nie miejsce na
                  rozwiązywanie tego typu problemów bo można się jeszcze bardziej zdołować, ale
                  skoro dziewczyna tak szczegółowo opisała swoją sytuację, to może jednak szukała
                  tu nie tylko odpowiedzi na swoje pytanie, ale też jakiegoś pocieszenia. Czasem
                  kilka ciepłych słów może zdziałać cuda, dać motywację i siłę do walki.
                  • alika77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 22:28
                    > Ja, o ile dobrze pamiętam, nie napisałam nigdzie, że nic się nie
                    stało i że
                    > wszystko jest ok, bo nie jest - autorka wątku ma tego pełną
                    świadomość. Po
                    > prostu uważam, że przy tak delikatnej sprawie trzeba wykazać
                    odrobinę
                    > zrozumienia i taktu...

                    Nie cytowalam Ciebie, napisalam, co napisaly niektore dziewczyny,
                    ktore teraz krytykuja mnie i inne osoby piszace jaka jest prawda.
                    Nie uznaje pocieszania za wszelka cene, uznaje szczerosc, zwlaszcza,
                    gdy ktos o nia prosi. O pocieszenie idzie sie do przyjaciol, a jak
                    ktos szuka go na forum, u obcych ludzi to niestety naraza sie na to,
                    ze tego pocieszenia nie dostanie i musi sie z tym liczyc.

                    > Czasem
                    > kilka ciepłych słów może zdziałać cuda, dać motywację i siłę do
                    walki.

                    Moze. Ale pisanie "nic sie nie stalo, nie bedzie pamietac, nie
                    przejmuj sie" to dla mnie nie pocieszanie, tylko wypisywanie
                    pie.. Pocieszanie to dla mnie "stalo sie zle, ale mozna cos z tym
                    zrobic, nie wszystko stracone" - czyli stwierdzenie faktu, przyjecie
                    prawdy do wiadomosci i pocieszenie, ze nie ma co siadac i
                    plakac,tylko trzeba wziac sie do roboty i zaczac ratowac to, co
                    uratowac sie da.
                    • syla_77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 22:37
                      No w sumie to po tym, co teraz przeczytałam, nie mogę się z Tobą nie zgodzić smile.
                      Twoje argumenty mnie przekonują, bo ja w gruncie rzeczy myślę podobnie smile.
                      Nie mogę się zgodzić tylko z jednym - że dziecko będzie pamiętało. Ja NAPRAWDĘ
                      uważam, że jeśli matka weźmie się porządnie za siebie, dziecko nie będzie
                      pamiętać. Nie skończyłam jednak psychologii i mogę się mylić.
                      • alika77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 23:32
                        Dziecko bedzie to mialo w sobie, ale to na szczescie nie determinuje
                        jego zycia, nie skazuje na problemy i zyciowa porazke. Jest wiele
                        innych czynnikow, takie jak co teraz zrobi z tym mama na przyklad, a
                        poza tym kazde dziecko jest inne, inaczej reaguje itd. To tak jak
                        juz z przykladowym paleniem - znam ludzi, ktorych matki palily bedac
                        z nimi w ciazy, ktore wyrastaly w dymie, a nie zaskutkowalo to
                        wlasciwie zadnymi chorobami, wadami, astma itd, a u innych niestety
                        tak. Dlatego nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem, trzeba robic
                        wszystko, zeby bylo lepiej. Czego naprawde bardzo autorce postu
                        zycze i wierze, ze tak bedzie, bo widac, ze jej zalezy na tym, zeby
                        cos zmienic.
          • alika77 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 16:14
            > Ja bym powiedziała: źle, bardzo źle, ale cóź, miejmy nadzieję, że
            > się nic nie stało.

            A ja mowie o sytuacji, gdzie kobieta palaca juz urodzila dziecko i
            to np. z wada serca. Bo coreczka autorki juz jest na swiecie i jak
            widac odbilo sie to na niej i to mocno, wiec nie ma co wciskac
            kitow "miejmy nadzieje, ze sie nic nie stanie". Juz sie stalo i sie
            nie odstanie.

            > Przesadzam, jednak jestem zdania, że niemowlę jest istotą tak
            > plastyczną jak już nigdy w życiu nie będzie

            Poniekad tak i wlasnie dlatego mozna wyrzadzic takiemu dzieku duzo
            wieksza krzywde niz dziecku starszemu czy doroslemu. Dziecko jest
            jak gabka, chlonie wszystko, ale to zostaje, to dobre, ale to zle
            tez, to nie jest tak, ze gumka sie wymarze i po sprawie.

            > Być może
            > palnęłam głupotę, że niepotrzebna jest żadna pomoc. Nie znam
            > sytuacji osobiście. Ale nie uwierzę nigdy, że jak niemowlę
            zakoduje
            > sobie coś na całe życie, to już po sprawie.

            No i wlasnie o tym mowie, o tym, zeby sie zastanowic co sie pisze.
            Bo masz prawo uwazac, ze to nie zostawi w dziecku zadnego sladu,
            kazdy ma prawo miec swoja opinie, ale pisanie w takiej sytuacji, ze
            nie potrzebna jest zadna pomoc, ze wystarczy sie usmiechac i pobawic
            i wszystko bedzie ok, to uwazam, ze to lekka przesada.
      • iwpal Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 14:57
        sonia765 napisała:
        A te które piszą że "będzie dobrze, staraj się mimo wszystko, ona
        > zapomni, jest maleńka, my nie pamiętamy naszego niemowlęctwa, ona
        > też nie będzie", są tak jak ja wyśmiewane. Brawo dziewczyny, Heban
        > tego właśnie potrzebuje. To ją podniesie na duchu. <

        To pisz sobie co chcesz, ale pytanie Heban brzmiało "jak długo
        pamięta..."
        A terapia, nawet depresji, nie polega na zagłaskaniu i oszukiwaniu
        kotka.
        Jezeli coś mi wiadomo na temat rozwoju, a trochę wiadomo, bo pracuje
        z dziecmi od dawna, to staram sie to napisac, bo obiegowe opinie to
        każdy moze sobie wklepac osobiście.
    • brookeforrester Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 27.08.08, 15:38
      nie wiem jak dlugo moze pamietac. ale na pewno pomoc psychiatry jest niezbedna.
      jaka bylas przed urodzeniem corki? byc moze jestes typem depresyjnym, byc moze
      to zadanie -macierzynstwo- Cie przeroslo.pisze "byc moze", bo nie wiem, nie znam
      Cie, mam jednak podobna sytuacje w rodzinie. specjalista Ci na pewno pomoze.
      wracajac do pytania, to nie bylabym tak pesymistyczna. nie chce mi sie wierzyc,
      by "pamietala" cale zycie..moze jakis uraz zostanie jej gdzies tam, ale moim
      zdaniem, wszystko jest jeszcze do nadrobienia? przede wszystkim musisz zrobic
      porzadek ze soba. nic az tak zlego corce nie zrobilas, moze doszu
      kujesz sie za wiele w swoich zachowaniach?
      powodzenia, heban. goraco 3mam kciuki!
      • heban11 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 28.08.08, 12:18
        nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że jestem typem depresyjnym.
        dopiero te ostatnie miesiące sprawiły, że sobie to uświadomiłam.
        Zawsze byłam raczej zamknięta, sztywna i pesymistyczna, a to
        wszystko sprzyaja depresji.Ogromne zmęczenie przez pierwsze miesiące
        po porodzie mnie dobiło i doprowadziło do tej całej sytuacji, którą
        opisałam. Generalnie zawsze uwielbiałam i lubię małe dzieci i mam z
        nimi bardzo dobry kontakt, a z moją córeczką sie po prostu
        zablokowałam. Mam coś takiego, że jak ktoś mnie nie lubi, to
        podświadomie ja też tej osoby nie lubię i bardzo się tym przejmuję.A
        zbudowanie zaufania u takiego malucha jest rzeczą bardzo trudną. To
        jest mój gwóźdź do trumny, bo gdzieś mi sie w podświadomości
        zakodowało, że skoro córeczka mnie odrzuciła, tzn., że mnie nie lubi
        i ja się właśnie zablokowałam i schłodziłam do niej. Przy innych
        dzieciach jestem wyluzowana i otwarta. Bardzo cieprię z tego powodu.
        • anaj75 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 29.08.08, 09:38
          Pewnie i zmęczenie, i Twoje oczekiwania wobec dziecka mogły wpłynąć
          na to, ze tak sie troche wszystko pokręciło.
          Być może trudności w kontakcie z córeczką zinterpretowałaś jako
          odrzucenie Ciebie a wcześniej od dziecka oczekiwałaś całkowitej
          akceptacji?
          Myślę, że jak dasz jej poczucie bezpieczeństwa i przyzwolenie na to,
          co czuje wobec Ciebie, Mała może poczuć grunt pod nogami. Dziecko,
          gdy czuje się bezpiecznie przy rodzicu, potrafi mu czasem
          wykrzyczeć, że go nie lubi, bo np. nie pozwolił zjeść czekolady a
          dorastająca córka nieraz określa się jako kobieta poprzez negację
          matki, mówiąc "nigdy nie bedę taka jak ty". Na to wszystko warto być
          przygotowanym i brać 'na klatę' takie zachowania.
          Ciesz się każdym okruchem uczucia, który od niej dostajesz i pozwól
          na to, by sama decydowała, kiedy skorzystać z Twojej propozycji
          bliskości.
          Wierzę, że czujesz się niepewnie w roli matki i ten chłód z Twojej
          strony, może być właśnie wyrazem lęku przed odrzuceniem ze strony
          dziecka.
          Dziecko potrzebuje Cię takiej jaką jesteś a Ty potrzebujesz swojej
          Córeczki. Przyjmij ja z całym dobrodziejstwem inwentarza, tj. z
          bagażem doświadczeń i potrzeb i lęków, które mała ma.
          Uwierz, wszystko da się wyprostować, gdy świadomie będziesz
          identyfikować przyczyny swoich lęków, gdy czasem poeksperymentujesz
          z nowymi formami kontaktu i bedziesz badać Wasze reakcje.
          Możesz córeczce mówić, że ją kochasz (bo skoro tak bardzo cierpisz,
          to ta miłość jest silnasmile i o tym, że pragniesz się z nią bawić,
          możesz jej mówić, że chciałabyś np. przytulenia (jeśli tego akurat
          chcesz) ale czekasz aż ona sama będzie chciała się przytulić.
          Dziecko instynktownie kieruje się ku rodzicom. W zbliżeniu się może
          maluchom przeszkadzać jednak konflikt. Z jednej strony chcą być
          blisko, z drugiej obawiają się nieprzyjemnej reakcji rodzica. Gdy
          dziecko jest już pewne, że rodzic pozytywnie je przyjmie, przestaje
          przeżywać taki wewnętrzny konflikt.
          Jestem pewna, że skoro szukasz drogi do córeczki, to na pewno ją
          znajdziesz.


        • kawka1313 Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 29.08.08, 11:22
          Nie wiem czy moja odpowiedź coś pomoże, ale mam nadzieję, że tak...
          Również mam 14-miesięczną córeczkę i za sobą depresję poporodową.
          Dlatego wydaje mi się, że mogę napisać, że moim zdaniem nadal masz
          głęboką depresję i nie oceniasz racjonalnie zachowania córki. W moim
          przypadku zachorowałam na depresję zaraz po porodzie, bo nie udało
          mi się karmić piersią (mała nie chciała ssać już w szpitalu) i wtedy
          wydawało mi się, że wszystko zniszczyłam, że ona nigdy mi nie
          wybaczy, że nie karmiłam jej piersią, że jestem najgorszą matką na
          świecie. Kiedy tylko płakała myślałam, że to dlatego że jestem taką
          okropną matką i że zasłużyła na lepszą i dlatego płacze.
          Po dwóch miesiącach od porodu na szczęście doszłam do siebie (z
          pomocą psychiatry, leków i psychoterapii) i teraz wiem, że wszystko
          wtedy widziałam nieprawdziwie. Teraz też czasem płacze i złości się
          na mnie (szczególnie jak jej czegoś zabraniam), ale już nie myślę,
          żę mnie nie kocha, bo wiem, że mnie kocha najbardziej.
          Myślę, że nie oceniasz racjonalnie zachowania córki, myślisz, że ona
          ma do Ciebie żal, że jest zła na Ciebie i że Cię nie lubi. Zachowuje
          się prawdopodobnie jak większość dzieci w jej wieku wobec swoich mam
          i żadne jej zachowanie nie jest skierowane przeciwko Tobie, tylko Ty
          tego nie widzisz.
          Dlatego myślę, że podstawowy problem to depresja (innego
          prawdopodobnie nie ma), musisz ją wyleczyć. Szkoda tracić więcej
          czasu i naprawdę warto smile
          • brookeforrester Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 29.08.08, 13:45
            popieram przedmowczynie...tez wspomnialam,ze byc moze pewne rzeczy widzisz
            nieprawdziwie. ja tez jak mam zly dzien i nie chce mi sie z Malym bawic, to
            wydaje mi sie,ze on ma mi to za zle..ze sie smuci z tego powodu,a prawda jest
            inna- zachowuje sie "normalnie", raz jest weselszy, raz spokojniejszy, a moja
            interpretacja jest bledna. generalnie nie wszystkie dzieci sa wiecznie
            zadowolonymi smieszkami. ja sie smieje,ze moj syn jest z natury filozofem i
            zajmuja go problemy egzystencjalne...generalnie jest pogodny, ale zazwyczaj
            powazny. od urodzenia taki byl. pozno sie usmiechal, malo co go
            rozbawialo.trzeba bylo sie nagimnastykowac. mimo,ze dalismy i dajemu mu duzo
            milosci i radosci, a ja jestem z natury smieszką, to on nie. po prostu inny ma
            charakter, nie zmienie go i nie chce, taki po prostu jest. tak wiec nie przejmuj
            sie tym, nie wszystkie dzieci musza byc glupio rozbawione caly czas. tak jak
            rozni sa dorosli.
            pisalas tez,ze jak ktos przychodzi to cora sie rozbawia. z moim malym tez tak
            jest, wtedy sie popisuje i wydurnia. generalnie ma rozne okresy w zyciu, pewnie
            kazde dziecko tak ma.
            ..to wszystko powyzej bylo apropos przypisywania zachowan corce. sprobuj
            spojrzec troche inaczej na nia.
            no a przede wszystkim -zejdz z siebie! to otworzy Ci oczy (terapia). buziaki.
            • misiaczekmoj Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 29.08.08, 22:11
              odbierz poczte
              • saha_ra Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 30.08.08, 22:32
                "nie oceniasz racjonalnie zachowania córki" - święte słowa. Ja
                również przeszłam załamanie po porodzie, też robiłam przy dziecku co
                trzeba z obowiązku, nie nosiłam go prawie na rękach, zamiast
                przytulić odkładałam do kołyski i dawałam zabawkę. Kiedy wreszzcie
                zrozumiałam, że jestem po prostu koszmarnie przemęczona i dobita
                brakiem wsparcia, zatrudniłam dorywczą fajną opiekunkę. I
                paradoksalnie coś zaczęlo we mnie pozytywnie pękać. Oczywiście
                początkowo miałam problem i wyrzuty sumienia, że wychodzę z domu na
                dłużej niż kwadrans. Ale widząc, że mała przyzwyczaja się do niani i
                lubi się z nią bawić, stopniowo tajałam. Potem był jeszcze etap
                kiedy wmawiałam sobie, że tylko niania rozumie i rozwija moje
                dziecko. I że córeczka nie lubi się ze mną bawić, woli samotnie
                oglądać zabawki i to moja wina. Aż mi ta szajba przeszła. Czas wolny
                dla siebie, perspektywa powrotu do pracy, odzyskanie dawnej figury -
                to wszystko dało mi na nowo siłę i wiarę w siebie. Nabrałam
                dystansu, zaczęłam wyglupiać się, chowac za szafkami, żeby tylko
                usłyszec piękny chichot mojego maleństwa. Kocham ją nad życie i ona
                też z każdym miesiącem okazuje mi coraz więcej uczucia i posłuchu.
                Jest super smile U ciebie też będzie.
                Ps. Zmień nick na "alabaster" - czas skończyć z czernią!!!
              • brookeforrester Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 03.09.08, 11:16
                nic nie mam na poczcie.
    • kanaviosta Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 31.08.08, 00:51
      wydaje mi się, że pomoc psychologiczna nie do końca Ci pomogła. z Twoich słów odnosze wrażenie, że nie potrafisz cieszyć się życiem i macieżyństwem, trudno Ci wytrzymać samej ze soba.
      terapia psychologiczna owszem, ale wspomóż ją lekami. idź do dobrego lekarza psychiatry, on Cię odpowiednio pokieruje na terapię i przepisze leki.
      musisz zadbać o siebie. jeśli nie wyzbędziesz się lęku i stresu, nic się nie zmieni. a córcia będzie coraz starsza i coraz więcej będzie rozumiała.. zadbaj o swoje zdrowie. tylko w ten sposób uszczęśliwić dziecko.
    • kaha176 Błagam, tylko nie "walcz" z córką! 03.09.08, 22:50
      Przeraza mnie to co napisałaś gdzieś tam, wczesniej, a mianowicie, że nie lubisz
      swojej córki w odpowiedzi na wrazenie, ze Ona nie lubi Ciebie! To jest Twoja
      córka, Twoje Dziecko i Ono na pewno Cie nie nie lubi. Przestraszyla sie,
      potrzebowala Cie, a Ty nie dalas jej tego czego potrzebowala, ale mozesz dac jej
      to teraz, prawda? Mysle, że Malutka dalej czeka, bo jestes jej Mama! Prosze Cie
      tylko nie traktuj Jej jak wroga, bo to nic dobrego nie przyniesie!
      Miałam podobne odczucia z moim synkiem, że lubi wszystkich tylko nie mnie, bo ja
      karce, bo ja krzycze, bo ja czegos chce, bo ja każe jesc, bo ja każe spać....
      Zmęczona i osłabiona po porodzie nie miałam siły na pieszczoty z Dzieckiem,
      chciałam, zeby szybko poszło spac, zebym mogla zrobić cos w domu i takie tam...
      Wtedy mój Synio przestał mnie lubić sad Tak mi sie wydawało. Obiecałam sobie
      wtedy, że mimo braku siły i czasu na wszystko dam Mu to, czego potrzebuje, czyli
      miłość, pieszczoszki, całuski, przytulańce, usmiechy, miły, ciepły i spokojny
      glos! Jakos sobie poradziłam, mimo tego, że praktycznie byłam sama z Małym sad
      Synek za Tatusiem, Babcią, dziadziem, ciociami, wujkami przepada, ale za Mamusią
      też smile

      Powodzenia, wierze, ze Ci sie uda, tylko błagam, nie traktuj córki jak wroga! To
      jest tylko Mały psycholog, który ratuje sie jak może! Mimo problemow i szarosci
      dnia codziennego badz dzielna i zeby sie usmiechnąc pomysl, że Twoja praca teraz
      przyniesie owoce za kilka juz latek. Laurki, kwiatki... "Kocham Cię, Mamusiu"

      Bądź dzielna! Dbaj o Małą i "rozpieszczaj" Ją jak mozesz!
      • heban11 Re: Błagam, tylko nie "walcz" z córką! 04.09.08, 12:40
        Może źle to ujęłam, a mianowicie podświadomie czuję do niej jakis
        żal i boję się jej , że mnie nie lubi skoro mnie kiedyś odrzuciła.
        To tak jak nieraz ktoś z dorosłych nas zrani i podświadomie mamy do
        niego żal, ale się odzywamy i niby wszystko jest ok. Mnie bardzo do
        niej ciągnie, ale nie umiem przy niej być normalna. Bardzo dużo
        spędzam z nią czasu. Co rusz głupkuję. Ona to uwielbia, ale jak
        tylko jej spojrzę w oczy to wewnątrz drętwieję, bo wbiłam sobie do
        głowy, że ją oszukuję tymi zabwami i wtedy rzeczywiście nie umiem
        się z niej ucieszyć. Ona nie lubi mojego wzroku, często zakrywa oczy
        podusią jak na nią patrzę z bliska, albo się szybko przekręca na
        brzuch. Przy niani jest inaczej, bo tamta ma spokojne naturalne oczy.
        Na pewno nie walczę z córką tylko sama z sobą. Jestem sobą zmęczona,
        tylko już nie wiem jak mam sobie pomóc. Tak bardzo chcę aby wszystko
        było jak w normalnej rodzinie. Nikt oprócz mnie nie widzi problemu -
        ani mąż ani nawet niania. Tylko ja , bo problem leży w moje głowie.
        Czekam z niecierpliwością na terapię.
        • kaha176 Re: Błagam, tylko nie "walcz" z córką! 04.09.08, 23:34
          Wiesz co?? smile Moze rzeczywiscie wbilaś sobie do głowy zbyt duzo! Może córka
          odwraca sie nie dlatego, ze nie lubi Twojego wzroku, tylko udaje, ze sie
          wstydzi...??? Moze to tylko zabawa. Smieje sie przy tym? Nie wierze, ze masz aż
          tak bardzo odstraszający wzrok smile ale wierze, ze w tej sytuacji nie czujesz sie
          najlepiej. Zrobilas jakies kroki w kierunku terapii, o ktorej piszesz? Powiedz
          jeszcze jesli mozesz, chyba, ze pisalas o tym wczesniej, a ja nie zauwazylam,
          kto usypia Waszą Córke? Twoja Mala jest w wieku mojego Małego, mysle ze w ciagu
          dnia jeszcze sypia, ma wiec chwile wyciszenia - kto wtedy jest przy Niej?
          Probowalas spedzic z Nią taki spokojny czas? Pisalas ze przy Tobie ciagle biega
          i nie usiedzi ani chwili. Sprobuj Ty ja wyciszyc. Wziac ją na rece, cicho
          opowiadac Jej o czyms, zainteresować drzewami czy samochodami za oknem,
          pokazywac bajke i opowiadac jakie dzwieki wydaja zwierzatka... Nie wiem, pisze
          na podstawie moich doswiadczen i baaardzo chcialabym, zebyscie odzyskały więź
          mama-corka. Nie mysl o tym, ze oszukujesz, ze Ona czyta w Twoich oczach. Ty
          jestes Mamą i wzrok nie ma tu wiele do rzeczy. Masz spojrzenie jakie masz,
          kochasz ja i znajdz w swoim zyciu kilka powodow do radosci, zebys nie musiala
          udawac, ale cieszyc sie naprawde! Kontaktuj sie z Małą wzrokiem, ale jesli Cie
          to peszy, nie utrzymauj tego kontaktu długo. Stosuj takie przerywane, krotkie
          spojrzenia i usmiechaj sie przy tym, czy pomiedzy nimi, ale usmiechaj sie myslac
          o tym, ze masz TE KILKA CHOCIAZ powodow do radosci! Mała jest zdrowa, lubi Cie,
          bo sie z Tobą bawi. Gdyby Cie nie lubila, nie bawilaby sie. jesli Cie do Niej
          ciagnie tak jak piszesz to juz duza czesc sukcesu!
          Pisz o postepach
    • doriselda Re: jak długo pamięta zdarzenie 14-miesięczne dzi 05.09.08, 14:57
      Witam,
      zadbaj o siebie, bo poczucie winy to najbardziej toksyczna z emocji.Moim zdaniem
      (matki,psychologa i terapeutki) jestes na dobrej drodze, bo szukasz pomocy dla
      siebie.Mam nadzieje, ze trafiłas do dobrego i profesjonalnego terapeuty! A
      dziecko jest jak gąbka- chłonie Twoje emocje, dlatego jak popracujesz nad sobą
      (i swoimi przezyciami), myślę, że i Mała to odczuje. Szczesliwa mama to radosne
      dziecko.Poza tym najwazniejsze są podobno pierwsze 3 lata, więc masz czas by
      nawiązać więź emocjonalną z córką.
      Życze powodzenia i cierpliwosci!
Pełna wersja