agnieszkam_s
27.08.08, 18:08
Od tygodnia przeżywam koszmar jedzeniowy mojego 2,5 latka. Wiem, że
to może być moja wina, ale jak z tego wybrnąć??????
Mały ma 94 cm, waży 13,100 kg - 25 centyl. Słyszę cały czas jak
szczuplutki i w ogóle. Z jedzeniem zawsze był u niego problem.
Umie gryźć, ale często łyka niedogryzione.
Menu może nie ubogie, ale np. z owoców tylko jabłka. Próbuję dodawać
inne do potraw, ale wypluwa.
Od tygodnia jest walka o każdą zjedzoną łyżkę zupy, obiadu czy
serka! Dostaję na głowę. Bez włączenia bajki w tv ani rusz (tak, tak
wiem, że to błąd, ale chcę by JADŁ1). Sam nie je (ewentualnie
parówkę, chleb, czy monte), tylko go karmię, więc toczymy boje!!!!
Mnie puszczają nerwy, on płacze na pół osiedla i wyciąga do mnie
ręce, żebym go przytuliła.
Mówi: mamusiu, nie chcę, nie lubię, już wystarczy (choć zjadł
dopiero łyżeczkę).
Co mu się przestawiło??? Wcześniej nie było takich hec!!!!
JAK reagować? Jak zachęcić? (generalnie płaczę nad faktem, iż nie je
owoców, choć jako brzdąc te przecierki gerbera w miarę jadł).
Macie jakieś sposoby na niejadki?