poli-mama
04.09.08, 09:05
wczoraj wracając ze spacerku spotkałyśmy na korytarzu sąsiadkę - to
starsza, samotna babeczka, oczywiście krótka pogawędka i ona "choc
do mnie, mamusia sobie odpocznie" i oczywiście moje dziecko(19m)
zapomniało o moim istnieniu i myk do mieszkania sąsiadki - ja
stanęłam jak wryta, nie wiedziałam jak się zachować - czy brać ją
siłą mimo, że była zadowolona czy pozwolić chwilę tam zostać
(mieszkamy na tym samym piętrze). Po ok. 10 minutach przyprowadziła
ją, ale moje dziecko broniło się rękami i nogami, żeby nie wchodzić
do swojego domu - zrobiło mi się przykro i głupio, że tak reaguje na
mnie

(mimo, że sie uwielbiamy i spędzamy sporo czasu razem) ufam
tej pani - jest miła, uczynna, często zaprasza na kawe ale czy
pasuje, żeby dziecko chodziło czasem do niej? Czy ja jestem kopnięta
i robię z igły widły czy to normalne?
hmm..?