dwulatek - jak egzekwować polecenia?

16.10.08, 14:52
Mój synek ma 2 lata i 4 m. Od czasu do czasu "przechodzimy" bunt
dwulatka. Jest jednak jedna sprawa, z którą nie mogę sobie poradzić.
Moje dziecko bedąc z nami (tj rodzicami) na zakupach np w
hipermarkecie potrafi pójść w swoja stronę nie zwarzając na nasze
uwagi. Zdarza się, że znika nam z oczu błyskawicznie. Tłumaczenie
mu, ze się martwimy niewiele pomaga. Pewnie, moge dziecko wsadzić do
wóżka i nigdzie nie pójdzie. nie o to chyba chodzi.
Moze forumowicze doradza, jak poradzić sobie w tej sytuacji?
    • mama-ola Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 16.10.08, 15:44
      > Moze forumowicze doradza, jak poradzić sobie w tej sytuacji?

      W supermarkecie najlepiej ciągle rozmawiać z dzieckiem, zagadywać,
      coś tam pokazywać, ścigać się do jogurtów, do makaronów, do puszek.
      Ciągle mówić, co robimy i zachęcać, by synek coś robił "choć
      pójdziemy do jogurtow, a ty pokażesz, który mam kupić dla ciebie, a
      może sam go włożysz do koszyka? jesteś już przecież taki duży!"
      A jak włoży, podziękować z pompą i nazwać super pomocnikiem.

      Mówienie 2-letniemu dziecku czego ma NIE robić (nie uciekaj, nie
      odchodź, nie idź tam, tego nie dotykaj) jest niepotrzebną stratą
      nerwów. Należy dyktować dziecku, co ma robić, intuicyjnie
      wyczuwając, co by mu się podobało i szybko reagować w razie
      zauważenia znudzenia. No i chwalić, mówić, że jest grzeczny i super,
      choćby się w duchu myślało coś innego. Tylko to działa.

      Jak dorośli rozmawiają ze sobą i oczekują, że dziecko będzie szło
      przy nodze czy nawet siedziało spokojnie w koszyku - to to jest
      pomyłka.

      smile
    • tusia-mama-jasia Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 16.10.08, 15:55
      U nas działa zawsze magiczne słowo "proszę", plus stosowany od
      początku w pewnych sytuacjach "ton nie znoszący sprzeciwu". Jaś wie,
      że z tym tonem mamy się nie dyskutuje i choć oczywiście zdarza nam
      się bawić i chichrać w supermarketach /jak już tam trafimy, bo
      unikam jak mogę/, to są chwile, kiedy trzeba bąbla zdyscyplinować.
      Jedno zdanie wystarczy, właściwie zawsze i w każdej sprawie.
      No i umawianie się zawczasu "dzisiaj nie będziemy kupować
      słodyczy", "dzisiaj się nie gonimy tylko szybciutko robimy zakupy"
      itp.
      Pozdrowionka,
      Tusia
    • jakw Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 16.10.08, 17:00
      Zasada nr 1: nigdy nie licz na to, że 2-latek zostanie w tym samym
      miejscu w hipermarkecie. Albo musisz go wsadzić do wózka albo
      pilnować.
    • ik_ecc Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 16.10.08, 18:57
      > Pewnie, moge dziecko wsadzić do
      > wóżka i nigdzie nie pójdzie. nie o to chyba chodzi.

      Analogicznie:
      Pewnie, mozesz dziecku czytac ksiazki, ale przeciez nie o to chodzi.
      Powinno samo czytac jesli mu wydajesz takie polecenie.

      Jesli sie was nie pilnuje, to znaczy ze polecenie jest zbyt trudne -
      w sklepie ZA DUZO sie dzieje, jest zbyt wiele intresujacych rzeczy,
      dziecko NIE RADZI sobie z nadmiarem informacji. Sklepy sa szalenie
      nienaturalne wlasnie z racji nadmiaru informacji. CZlowiek sie dosyc
      dlugo uczy przechodzic obojetnie obok wszystkiego (niektorzy nigdy
      sie tego nie naucza).

      Nigdy nie rozumiem rodzicow, ktorzy majac 2 opcje:
      (1) spokojna i taka przy ktorej wszyscy sa zadowoleni
      (2) konfrontacyjna, polegajaca na wytoczeniu dziecku wojny
      wybieraja ta druga opcje.

      Nigdy nie pojme. Ale ja osobiscie lubie moje dziecko i nie lubie sie
      z nim szamotac...
    • afrodyta190 Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 17.10.08, 00:23
      Ja wsadzam zawsze do wozka w trakcie zakupow w hipermarkecie.Mala wrzuca
      zakupy(te ktorym upadek nie zaszkodzi),jak juz sie nudzi to dostaje lentylki i
      nimi sie zajmuje.Pozwalam jej decydowac o niektorych zakupach np.ktore platki
      wybrac.
    • poli-mama Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 17.10.08, 10:00
      oglądałam program na tvn style - sekrety mądrej niani czy coś
      takiego - i tam mądra niania dała pomysł, żeby wziąć do sklepu
      ulubionego misia którego i dziecko i mama będzie trzymać za rączkę -
      czy króliczka za uszy (oczywiście zwierzak w środku). Wypróbowałam
      na mojej małej, która akurat ma faze mamowania zabawkom i
      podziałalo wink
      pozdrawiam
      • ata99 Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 17.10.08, 11:25
        Tylko lepiej zgłoś zabawkę ochroniarzowi, bo ja ostatnio ganiałam się z
        bydlakiem po sklepie. Akcja-mój syn 1,5 roku w chuście niesiony trzyma zabawkę
        pieska, kupioną w innym sklepie (szczęśliwie miałam paragon). Duża kolejka do
        kasy, więc porzucam męża w kolejce do kasy, a sama idę z mlodym na taki sklepowy
        plac zabaw. Ochroniarz (bydlę) co tam pani wynosi? Ja mu na to, że to zabawka z
        innego sklepu, on próbuje wyrwać ją dziecku, ja nie pozwalam. itd. Skończyło się
        na malej gonitwie, ja doszłam wreszcie na ten plac zabaw, okazałam paragon .
        Ochroniarz (bydlę) był zawiedziony. Rozumiem, że musi pilnować, ale dlaczego na
        wstępie insynuuje kradzież i szarpie matkę z dzieckiem na ręku? No ulżyłam
        sobie, ale uważajcie! To było w Realu w Łodzi.
    • jagabaga92 Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 17.10.08, 11:32
      Jeżeli do marketu idziesz, bo CHCESZ zrobic zakupy, a dziecka nie masz z kim
      zostawić, to - moim zdaniem - ciężko Ci będzie robić zakupy i pilnować
      "wolno-biegającego" dwulatka, a dodatkowo edukować go i zabawiać. Jeśli
      natomiast jest to "luźne" wyjście na zakupy lub w towarzystwie drugiej osoby, to
      jak najbardziej można pokusić się o zabawowe spędzenie czasu z dzieckiem w
      sklepie (np. podpowiadany już wybór jogurtów przez dziecko)
    • margaret_76 Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 17.10.08, 20:39
      dziękuje za wszystkie uwagi. Część z forumowiczek nie bardzo mnie zrozumiała.
      Chodząc z dzieckiem do sklepu czy na spacer poświęcam mu uwagę. Moje dziecko nie
      nudzi się, bo razem z mężem o to dbamy.
      Sprawa jest innego typu (może źle podałam przykład):
      trzeba dziecku umyć zęby - zachęcam, negocjuje - a w pewnym momencie dziecko
      rzuca sie na podloge i zaczyna histeryzować;
      albo trzeba malucha ubrać w piżamkę - a on chce spać na golasa - i tutaj też
      kończy się na histerii;
      albo jesteśmy na spacerze, rozmawiamy, pokazuje dziecku kwiatki czy zwierzątka,
      a on wyrywa swoją rękę z mojej i gna przed siebie nie zwarzając na moje uwagi
      wprost pod koła nadjeżdzającego roweru.
      Albo pada deszcz a maluch chce wyjść na dwór w sandałkach (a Ty akurat spieszysz
      się rano do pracy).
      Chodzi mi o te kryzysowe momenty, kiedy czuję, że moje prośby lub wskazówki
      trafiają na opór małego dziecka, i nie zawsze da się coś wynegocjować. Są
      sytuacje, kiedy dwulatek spotyka sie z pewnymi regulami, których musi
      przestrzegac.
      • jakw Re: dwulatek - jak egzekwować polecenia? 17.10.08, 21:33
        margaret_76 napisała:

        > dziękuje za wszystkie uwagi. Część z forumowiczek nie bardzo mnie
        zrozumiała.
        Chyba rzeczywiście źle podałaś przykład - było tam o uciekaniu, a
        nie rzucaniu się na podłogę

        > trzeba dziecku umyć zęby - zachęcam, negocjuje - a w pewnym
        momencie dziecko
        > rzuca sie na podloge i zaczyna histeryzować;
        Trzeba próbować. Wiadomo, że ciężko umyć zęby komuś kto się przed
        tym zapiera rękami i nogami.

        > albo trzeba malucha ubrać w piżamkę - a on chce spać na golasa -
        i tutaj też
        > kończy się na histerii;
        Hm. moja wprawdzie trochę starsza (prawie 3,5), ale jak ostatnio nie
        chciała się rano ubrać to dostała wybór: albo sobie siedzi goła na
        łóżku albo się ubiera. Po 30 sekundach doszła do wniosku, że woli
        się ubrać. Możesz też odpuścić w danej chwili i potem spytać czy mu
        nie zimno.


        > albo jesteśmy na spacerze, rozmawiamy, pokazuje dziecku kwiatki
        czy zwierzątka,
        > a on wyrywa swoją rękę z mojej i gna przed siebie nie zwarzając na
        moje uwagi
        > wprost pod koła nadjeżdzającego roweru.
        Tu nie należy liczyć na to, że mały usłucha twoich uwag. Po prostu
        musisz go złapać zanim go rower rozjedzie.

        > Albo pada deszcz a maluch chce wyjść na dwór w sandałkach (a Ty
        akurat spieszys
        > z
        > się rano do pracy).
        Wkładasz mu normalne buty - siłą?

        > Chodzi mi o te kryzysowe momenty, kiedy czuję, że moje prośby lub
        wskazówki
        > trafiają na opór małego dziecka, i nie zawsze da się coś
        wynegocjować.

        Czasami się po prostu nie negocjuje, bo :
        >Są
        > sytuacje, kiedy dwulatek spotyka sie z pewnymi regulami, których
        musi
        > przestrzegac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja