Szkoda mi dzieci na placu zabaw.

25.10.08, 15:18
Codziennie po 9.00 wychodze z moimi dziecmi na plac zabaw.Mlody
wtedy spi w wozku,starsza szaleje.Okolo 10.00 zaczynaja przychodzic
babcie i mamy z dziecmi.I najczescie slysze:Nie siadaj na piasku bo
sie ubrudzisz,nie wchodz na drabinki bo sa mokre,nie idz tam,bo jest
brudno,dzisiaj tylko sobie pobiegaj po piasku.Dzieci najczesciej
wystrojone.To po jakiego grzyba przyprowadzaja te dzieci na plac
zabaw?Zeby sobie popatrzyly?A plac zabaw naprawde atrakcyjny,jest
gdzie sie bawic.I szkoda mi tych dzieci,bo nic im nie wolno.Moja
core wbijam w kombinezon gumowany,nieprzemakalny.Moze tarzac sie w
piasku,szalec na drabinkach.Kombinezon coraz bardziej zaczyna
podobac sie doroslym.
Czy ktoras mama widuje na placu zabaw wystrojone dzieci,ktorym nic
nie wolno?
    • artjoasia Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 25.10.08, 17:28
      Może nie tyle wystrojone, co CZYSTE - i zawsze nieodmiennie mnie to zdumiewa. Bo moja prawie dwuletnia córka czysta bywa tylko przez jakąś minutę po ubraniu, potem zaczyna coraz bardziej przypominać kominiarza przy pracy. Do tej pory pozwalam się brudzić bez żadnych ograniczeń, jednak powoli zaczynam dochodzic do wniosku, że to też błąd. Jednak bywają sytuacje, kiedy MA byc czysta i wystrojona - tymczasem chyba zdążyłam ją nauczyć, że brudzić sie można zawsze i w każdych okolicznościach. No i teraz stosowanie zakazów od czasu do czasu po prostu nie skutkuje...
      A ta przesadna czystośc to dla mnie taka ciekawostka przyrodnicza z tego samego gatunku, co "nie biegaj, bo sie spocisz/przewrócisz/zmokniesz". smile))
    • kosmitka06 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 25.10.08, 20:05
      Ktoś kiedyś napisał, "że jeżeli chodzi o dziecko to u nas nie ma
      ubranek, które się dzielą na te na podwórko a inne np. do wyjścia".
      U nas właśnie jest ta zasada smile
      Nie wyobrażam sobie aby moje dziecko poszło ubrane do kościoła czy
      lekarza w tym samym ubranku w którym bawiło się w piaskownicy czy
      było poplamione plamami których nie da się doprac! Owszem zdażają
      się niespodziewane sytuacje ale to jest szalona różnica.

      Ja raczej nie ograniczam swojej córki, jedak rozpustna zabawa na
      gołej ziemi czy w wielkiej kałuzy równiez nie wchodzi w grę. No
      chyba że mamy kalosze i płaszczyk przeciwdeszczowy smile
      Moja córka z placu zabaw wraca potwornie zmęczona- co oznacza że
      wybawiła się i wybiegała na maxa. Zakładam jej normalne ciuszki-
      kurtka i spodnie zazwyczaj są ciemniejszego koloru.
      Co do gumowanego i nieprzemakalnego kombinezonu... skoro dziecko
      biega to wydaje mi się że o wiele bardziej się poci w takim czymś?
      Nie lepiej zafundowac dziecku zwykłą kurtkę i spodnie na tzw.
      szaleństwa.
      Pozdrawiam
      • mika9912 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 25.10.08, 20:16
        to jeszcze nic ja znam dużo bardziej przesadne matki jedna wszystkim którzy do niej przychodzili i chciali pozachwycać sie dzieckiem kazała wymyć ręce, prała książki i zabawki raz w tygodniu druga jak ją odwiedziłam i zaproponowałam wyjście na plac zabaw bo widziałam na jej osiedlu fajny to stwierdziła że zwariowałam bo ona swego dziecka do brudu nie puści. No to jej zaproponowałam basen bo tan jest nieco czyściej na to ona że przecierz urodziła dziecko więc jak ma sie pokazać w stroju kompielowym.
        • kiniak22 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 25.10.08, 20:58
          ja moje dzieci ubieram lepiej na pole niz w domu ale jak idziemy na plac zabaw
          to po to tam ide zeby sie mogly wyszalec a w tym i wybrudzic smile i nie straszne
          mi plamy tongue_out
          ale tez czesto spotykam dzieci ktorym rodzice wiecznie zabraniaja czegos i
          szkoda mi takich dzieci, bo moje tarzaja sie w piaskownicy w najlepsze, sypia
          piachem po glowie, a inne dzieci slysza w kolko: kop lopatka a nie reka, nie
          siedz tylko kucaj, itp itd
          ja kiedy nie chce zeby moje dzieci sie wybrudzily to ide z nimi na spacer a nie
          na plac zabaw, z tym ze nawet na spacerze czasem nie da sie nie wybrudzic tongue_out
          • janka39 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 25.10.08, 21:36
            to ja jestem z tych wyrodnych matek, co to nie na wszystko dziecku
            pozwalają. Bo jak piasek mokry, a synek w samych dzinsach, bez
            pieluchy juz to tez mu mowie, zeby na piachu zimnym nie siadal,
            tylko kucał i po mokrej zjeżdzalni tez nie pozwalam zjeżdżać (chyba
            ze akurat mam duzo chusteczek, to wycieram i pozwalam)
            I w tej samej kurtce idzie na podworko i do lekarza... Ale mam
            pralkę. Ona pierze, więc dziecko może się wybrudzić wink
            • hanalui Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 25.10.08, 23:02
              janka39 napisała:
              > Bo jak piasek mokry, a synek w samych dzinsach, bez
              > pieluchy juz to tez mu mowie, zeby na piachu zimnym nie siadal,
              > tylko kucał i po mokrej zjeżdzalni tez nie pozwalam zjeżdżać
              (chyba
              > ze akurat mam duzo chusteczek, to wycieram i pozwalam)

              To w jakim celu chodzisz na plac zabaw skoro dziecko ma sie
              przygladac sprzetom? Zabawki tez w domu na wysokiej polce w
              pudelkach trzymasz coby dziecko nie zniszczylo a napatrzyc sie
              moglo? smile

              • janka39 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 26.10.08, 12:58
                hanalui napisała:

                > janka39 napisała:
                > > Bo jak piasek mokry, a synek w samych dzinsach, bez
                > > pieluchy juz to tez mu mowie, zeby na piachu zimnym nie siadal,
                > > tylko kucał i po mokrej zjeżdzalni tez nie pozwalam zjeżdżać
                > (chyba
                > > ze akurat mam duzo chusteczek, to wycieram i pozwalam)
                >
                > To w jakim celu chodzisz na plac zabaw skoro dziecko ma sie
                > przygladac sprzetom? Zabawki tez w domu na wysokiej polce w
                > pudelkach trzymasz coby dziecko nie zniszczylo a napatrzyc sie
                > moglo? smile
                >

                No patrz! skąd wiedziałaś? Dokładnie tak robię. A opakowania
                wystawiam na korytarz, zeby sąsiedzi zobaczyli, jakie cuda mojemu
                dziecku kupuję!

                Kurcze, a moze by tak w zyciu trochę rozsądku zastosować?
                Kiedy na placu zabaw wszytsko mokre, zabieram synka na rower. Albo
                jak sie da, probuje powycierac np. hustawke, zjezdzalnie. I dziecko
                swietnie sie bawi. I nie narzeka
          • mag_internautka Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 31.10.08, 09:57
            kiniak22 napisała:

            > ja moje dzieci ubieram lepiej na pole niz w domu ale jak idziemy
            na plac zabaw
            > to po to tam ide zeby sie mogly wyszalec a w tym i wybrudzic smile i
            nie straszne
            > mi plamy tongue_out
            > ale tez czesto spotykam dzieci ktorym rodzice wiecznie zabraniaja
            czegos i
            > szkoda mi takich dzieci, bo moje tarzaja sie w piaskownicy w
            najlepsze, sypia
            > piachem po glowie, a inne dzieci slysza w kolko: kop lopatka a nie
            reka, nie
            > siedz tylko kucaj, itp itd
            > ja kiedy nie chce zeby moje dzieci sie wybrudzily to ide z nimi na
            spacer a nie
            > na plac zabaw, z tym ze nawet na spacerze czasem nie da sie nie
            wybrudzic

            Nie ze wszystkim sie zgodze - kop lopatka jest uzasadnione (w naszej
            piaskownicy coreczka znalazla raz ZYLETKE), kucaj tez ma
            uzasadnienie (na zimnzm piachu mozna przeziebic pecherz). Natomiast
            co do brudzenia (ja, kiedys pedantka!!) ubieram dzeci w
            ciuchy "podworkowe" i moga swobodnie sie bawic bez stresu, ze sie
            pobrudza.

            Co do ciekawostek z placu zabaw:
            1. babcia (lub opiekunka, nie wiem) - "nie, nie bedziesz sie juz
            bujac, juz sie dzis duzo bujalas" (nie wiedzialam, ze sa jakies
            limity, biedne dziecko wpadlo prawie w histerie, a ta nie i nie,
            pewnie sie juz jej bujac nie chcialo i dzecku odmawiala)
            2. faktycznie powtarzajace sie teksty "nie wchodz do piasku!" (to po
            co tam przychodzic, dziecko widzi i nie moze, bardziej to kara niz
            przyjemnosc, taki spacer)
        • kra123snal Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 27.10.08, 09:07
          > to jeszcze nic ja znam dużo bardziej przesadne matki jedna
          wszystkim którzy do
          > niej przychodzili i chciali pozachwycać sie dzieckiem kazała wymyć
          ręce, prała
          > książki i zabawki

          Brud, to choroby. Może miała jakieś przesłanki, które powodowały
          trzymanie straży w celu ochrony dziecka przed chorobami? Może
          autobusem przyjechałaś i przywlekłaś ze sobą na rękach cały przekrój
          bakterii łącznie z kałowymi? A może po prostu jej poczucie higieny
          ma się nijak do Twojego? Zresztą ręce powinno się myć po przyjściu z
          dworu. Mama Ciebie tego nie nauczyła? To nie tyczy tylko dzieci, ale
          dorosłych w szczególności, gdy chcą jeszcze dotknąć niemowlaka.
          Zresztą wielu ludzi nie myje rąk po wyjściu z toalety... Sama
          kazałam myć. Dziwię się, że nie wszyscy tak robią. Dziwię się, że
          można wyśmiewać podstawę, czyli mycie rąk! Sama myśl, że ktoś
          podcierał tyłek i nie umył rąk a później dotyka dziecka powoduje u
          mnie odruch wymiotny (a niestety po wyglądzie nie da się tego
          zidentyfikować). Myj ręce, proszę!
          • ojapierdziu Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 16:56
            Nie chcę cię zmartwić, ale bakterii jest mnóstwo wszędzie. Na sprzętach, na
            tobie, w powietrzu. Całe tony. A te kałowe to zwłaszcza masz w toalecie,
            prawdopodobnie na wszystkim, chyba, że najpierw opakowałaś ustęp w hermetyczną
            kabinę (przy spuszczaniu wody radośnie leci 'to' do góry) i każdorazowo
            przechodzisz przez komorę odkażającą (no chyba, ze podcierasz się domestosem) i
            codziennie nim lejesz po całej łazience.
            A swoją drogą najbezpieczniejszy w domu podobno jest właśnie ustęp (bo tam sobie
            wyobrażamy BRUD i go atakujemy chemią). Natomiast nawet nie wiesz ile syfu łazi
            (to żyje!) po twojej kołdrze. Jak masz mocne nerwy to polecam jakiś film z
            Discovery. Zaczniesz się bać własnej poduszki. wink
            • kra123snal Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 31.10.08, 16:18
              Bakterie domowe a bakterie bezdomnego, którego "część" przywleka
              osoba, która gardzi podstawą higieny rozpowszechnianą w XIX wieku
              jako najlepszy sposób profilaktyki zachorowań i przenoszenia chorób,
              to dwie różne kwestie.
              Liż kibel miejski, jedz z podłogi w barze, częstuj się orzeszkami z
              lady. Nie bronię.
              To że bakterie są wszędzie nie znaczy, że noworodek powinien od razu
              wylądować w śmietniku w celu oswajania się żyjątkami...
              Skąd w takim brudasie przekonanie o monopolu na wiedzę o
              najmniejszych żyjątkach? Szkoda, że na Discovery nie powiedziano o
              myciu rąk. Może byś wtedy dopiero zaczęła się bać własnej poduszki.
          • ponika Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 22:34
            Wbrew pozorom te straszne "bakterie kałowe" i "zarazki z autobusu" są
            najbezpieczniejsze, bo z nimi układ immunologiczny sobie doskonale radzi.
            Dopiero jak zaczyna się używać ton środków odkażających, to pojawia się problem,
            bo "łatwe" bakterie zdechły, a te "trudne", z którymi człowiek sobie nie radzi
            nie mają żadnej konkurencji i w najlepsze mogą na dziecku żerować. Dopóki
            dziecko nie ma kontaktu z tymi gorszymi gatunkami, to jest, ok, ale jak już coś
            złapie, to jest łatwym celem.
            Zresztą są też badania mówiące o tym, że dzieci przesadnie "zadbane", trzymane
            pod kloszem częściej chorują na ciężkie choroby (w tym również nowotwory, bo -
            mówiąc najprościej - układ immunologiczny się zaczyna nudzić)
            • oleswava Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 31.10.08, 00:06
              czyli co, nie myjmy rąk, w ogóle się nie myjmy to samo zdrowietongue_outPP
            • kra123snal Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 31.10.08, 16:22
              Mycie rąk - może Cię uświadomię, nie jest przesadną higieną. To
              podstawa!
              Jak można w ogóle utożsamiać mycie rąk z odkażaniem wszystkiego?
              Czyli w imię profilaktyki chorób autoimmunologicznych zamierzasz
              zamieszkać jaskini? Nie używać wody w celach innych niż spożycie?
      • conny25 kosmitka06/ szkoda dzieci na placu zabaw 26.10.08, 11:03
        kosmitka06 napisała:

        > Co do gumowanego i nieprzemakalnego kombinezonu... skoro dziecko
        > biega to wydaje mi się że o wiele bardziej się poci w takim czymś?
        > Nie lepiej zafundowac dziecku zwykłą kurtkę i spodnie na tzw.
        > szaleństwa.

        Jesli kupisz dobry kombinezon, dobrej firmy, co oczywiscie troche
        kosztuje to dziecko sie wcale w nim nie poci, bo one sa z dobrego
        materialu i daja skorze oddychac. Moja corka ma taki i chodzi w
        deszczowe dni w nim sie bawic i biega jak szalona i nie jest wcale
        spocona, nawet troszeczke.

        A tak w dni suche jest normalnie ubrana, i moze sie wybrudzic po to
        jest pralka i proszek w domu.

        pozdrawiam
        • kosmitka06 conny25/ szkoda dzieci na placu zabaw 27.10.08, 23:05
          Moja córka nie ma takowego kombinezonu... Pisałam o ciemniejszych
          (gorszych)ciuszkach które ubieramy na plac zabaw tylko dlatego, że
          kilka razy na jednym z palców zabaw moja mała ubrudziła zarówno
          kurtkę jak i spodnie jakimś smarem (prawdopodobnie od karuzeli).

          Wiem po co jest pralka i proszek smile Ale nie wiem jak doprac takie
          plamy sad Vanish ani róznego rodzaju odplamiacze nawet specjalne do
          smaru nie pomogły.
          Ja osobiście lubię jak moje dziecko jest ubrane odpowiednio do
          okazji. Czyli inne ciuszki do piasku a inne od święta.
          • kir32 plamy ze smaru najlepiej wywabiać 30.10.08, 17:51
            benzyną albo rozcieńczalnikiem benzynowym, podobnie jak plamy i resztki gumy
            (także do żucia)
            Najgorzej jak to smar grafitowy - dobrego sposobu nie ma bo smary molibdenowy i
            grafitowy łączą się z tkaniną i ją barwią. Jeżeli plama jest świeża a smar nie
            jest tłusty można spróbować rozpuścić smar w tłuszczu np oleju jadalnym -
            nacierasz plamę i potem płyn do mycia naczyń i prać trąc. Ten proces powtarzać
            tak długo jak smar się rozpuszcza w tłuszczu. Potem tylko coś co niszczy
            barwniki - Vanish czy podobne
        • dariafox gdzie kupic kombinezon??? 30.10.08, 15:04
          jakiej jest firmy i czy jest na zimę czy można tez go ubierać w cieplejsze dni?
          • mysia125 Re: gdzie kupic kombinezon??? 30.10.08, 15:51
            Takie spodnie gumowe na szelkach to podstawowe wyposazenie niemieckiego
            przedszkolaka. Najczesciej sa cienkie, nakladane na normalne domowe ubranie. Do
            tego kurtka, kalosze i dzieciaki swietnie sie bawia na dworze niezaleznie od
            pogody smile

            Przykladowo sa tu:

            www.jako-o.de/produkt/de/produkte.mb1?mb_f020_id=55h64uTmrLkDLWzQLWD8&fag=d&lang=de&set=3&k_id=37477&s_id=5000286&mb_v301_ch=4a51a
            www.babywelt.de/aktuell/131.html
            www.playshoes.kinderbekleidung-kinderschuhe.de/matschhose.htm


            Mozna je tez co pewien czas kupic w Tchibo, a na pewno na niemieckim ebayu.


            --
            Kasia & Felix (23/01/2005)
            www.kasiamarcin.com
      • dorota_w_krainie Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 13:31
        kosmitka06 napisała:

        > rozpustna zabawa na
        > gołej ziemi czy w wielkiej kałuzy równiez nie wchodzi w grę. No
        > chyba że mamy kalosze i płaszczyk przeciwdeszczowy smile

        To najprzyjemniejsze! Naszemu dziecku "oddaliśmy we władanie"
        kawałek ogrodu: tam tapla się w błocie, szuka gliny a wężem
        ogrodowym robi wulkany, fosy itp.

        Obrzydzeniem napawają mnie mamy, które swoim dzieciom zabraniają
        tego czy tamtego, by się nie wybrudziło. Z koleżanką mamy nawet
        dewizę: brudne dziecko = szczęsliwe dziecko!
    • delfina77 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 25.10.08, 23:16
      Moja cora chodzi ladnie ubrana na plac zabaw ale jej nie zabraniam bawic sie jak
      chce - ubranka mozna przeciez wyprac a i ona sama z siebie jest czysta i nie
      lubi sie zbytnio brudzic, wiec nie musze jej zabraniac wchodzic do blota czy
      taplac sie w piachu. Gdyby jednak zechciala, droga wolnasmile
      • kozaczek25 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 26.10.08, 00:20
        MIalam ostatnio identyczne przemyslenia co autorka watku smile MOja
        cora szalala jak zwykle i przyszla dziewuszka ubrana od stop do glow
        na bialo (wygladala slicznie, ale zupelnie nie praktyczne wdzianko
        na plac zabaw wink) No i oczywiscie mamuska tylko non stop krzyczala,
        tu nie siadaj, tam nie, bo sobie kurteczke wybrudzisz itp....Szkoda
        mi bylo tej malej, choc przyznam, ze nawet sie mamy sluchala.
        Ja zawsze zakladam malej ciemne portki na plac zabaw i wtedy moze
        sobie robic co chce, no prawie wink
        • hanalui Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 26.10.08, 00:46
          kozaczek25 napisała:
          > Ja zawsze zakladam malej ciemne portki na plac zabaw i wtedy moze
          > sobie robic co chce, no prawie wink

          Co to za roznica czy jasne czy ciemne...i te trzeba uprac i
          tamte...wazne zeby dobry proszek miec co wszystko spierze i
          tyle big_grin...
          no chyba ze sie mama wstydzi wracac z umorusanym dzieckiem a na
          ciemnym faktycznie moze mniej widac...choc moj uwielbia przewalac
          kamyki, a z tego taki kurz ze na ciemnym tragedia bo sie robi prawie
          bialy big_grin big_grin big_grin
          • zebra12 Ano ma znaczenie, ma 27.10.08, 06:06
            Otóż moja córka poszła w jasnej kurtce na plac zabaw zimą. I niestety pobrudziła
            rdzą...
            Nie zeszło w praniu. A kurtka była nowa. Miała wracać ze szkoły do domu, a nie
            huśtać się. Ale cóż, pokusa była mocniejsza. Na plac zabaw mamy ciemne zestawy
            ubrań.
    • mama303 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 26.10.08, 08:13
      elske napisała:

      > Czy ktoras mama widuje na placu zabaw wystrojone dzieci,ktorym
      nic
      > nie wolno?

      Oczywiście, białe rajstopki, różowa spódniczka, jaśniutka kurteczka -
      czysta głupota. Ale niektóre mamy wystawiają dzieci /szczególnie
      dziewczynki/ na pokaz.
      • mearulezz moja corka:) 26.10.08, 23:21

        wlasnie tak chdzi na plac-a jedyne czego jej zabraniam to akrobacje zagrazajace
        jej zyciu i zdrowiu....
        tak ubieram moje dziecko i jestem swiadoma ze musze ja o spacerze przebrac i "umyc"
        coz takie jest zycie i takie sa dzieci.
        ale nie ubiore mojej corki w dresy lub lacha tylko po to by pokazac jaka jestem
        luzaczka...
        • mama303 Re: moja corka:) 27.10.08, 19:28
          mearulezz napisała:

          >
          > wlasnie tak chdzi na plac-a jedyne czego jej zabraniam to
          akrobacje zagrazajace
          > jej zyciu i zdrowiu....
          > tak ubieram moje dziecko i jestem swiadoma ze musze ja o spacerze
          przebrac i "u
          > myc"
          > coz takie jest zycie i takie sa dzieci.

          I takie są mamy smile
    • komona Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 26.10.08, 11:36
      Ja mam podobne zdanie - dzieci wystawione na pokaz - ale głównie przez babcie i
      gadające o pierdołach baby wink Mój ma 16 mies, więc teraz zaczyna się prawdziwe
      nie za czyste szaleństwo - no ale to jest czas dla niego! Jak wchodzimy na plac
      zabaw, to mały biega, wspina się, ale jak np. się przewróci to mówię otrzep
      rączki- zresztą teraz sam to robi i heja do zabawy. I widzę wiele takich mam,
      któe pozwalają dzieciakom bawić się, ale są i takie wypindrzone na maksa,
      dziciaczki tez i zamiast zająć się dzieckiem, uczyć go czegoś, towarzyszyćw
      zabawie to gadają na ławeczce... to dopiero mnie przeraża - i słychać tylko i
      znowu ubrudziłaś spódniczkę sweterek itd.

      Szkoda mi tych dzieci.
      • asija4 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 02.11.08, 11:44
        mam wrazenie, ze Ty Kamono czujesz sie o wiele lepsza i madrzejsz od tych
        wszystkich mam ktore siedza i rozmawiaja ze soba. Plac zabaw jest rowniez po to
        aby nawiazywac nowe znajomosci, wymieniac doswiadczenia.Uczyc dzieci zabawy z
        rowiesnikami....we wszystkim zdrowy rozsadek.Pozdrawiam
    • mim288 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 26.10.08, 13:46
      Moje dzieci chodzą w różowych spódniczkach i jasnych kurteczkach,
      ale dlatego, że żaden gumowany kombinezon w przyadku moich córek
      nie wchodzi w grę - one by sie w to nie dały ubrać, musza mieć
      spódniczki, falbanki itd. (nie dlatego, że ja jestem taka fanka
      różowego, ale one i owszem, a ja wychodzę z założenia, ża to one
      chodzą w swoich ciuchach, więc one mają sie w nich czuć dobrze) Nie
      przeszkadza to moim dzieciom siadac na piasku, łazić po drabinkach
      zjeżdzać na zjeżdzalni - co prawda całość garderoby mamy na jedno
      założenie, ale ostatecznie mamy pralkę, a proszki wszystkie plamy
      spierają i mamy po kilka kurtek i tyle.
      Dla mnie z założenia strój na plac zabaw to strój do uprania po
      takiej wyprawie i też strój potencjalnie do zniszczenia (dziecko o
      coś może zaczepić, rozedrzeć, poolamić), nie kupuję dzieciom (poza
      rzeczami "na wielkie wyjścia" na koncert, do teatru etc.) rzeczy,
      których bym jakoś bardzo żałowała jeśli sie zniszczą, ubrania są po
      to by sie z nich bawić, czyli normlnie żyć (bo dla dziecka zabawa
      to norma).
      • zebra12 Mim, ja rozumiem 31.10.08, 06:02
        Ja rozumie, że nastolatka ma swój styl i zdanie względem ubrania, ale
        kilkulatki? Moje też lubią sukienki, ale ubieram je w nie rzadko, bo są mało
        praktyczne! Falbanki? W zasadzie takich nie kupuję. A gdy córki wybierają się na
        plac zabaw, mają się ubrać odpowiednio, bo inaczej nie pójdą. I one o tym wiedzą
        i zwykle nie ma problemu. Jak włazić na drabinki w spódnicy???? Przecież to się
        przydeptuje!
    • agava00 mi tez szkoda dzieci 26.10.08, 18:33
      nie jestem codziennie na placu zabaw ale dzieci sa ubrane normalnie,
      powiedzialabym, ze ladnie i wszystkie sie tarzaja w piachu

      szkoda mi ich tylko dlatego, ze ten piach jest czesto syfiaty i zasikany przez psy

      kiedys moje dzieci sie dokopaly do jakiejs wielkiej sciery

      ---------
      • Gość: zola Re: mi tez szkoda dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 08:29
        agava00 napisala:
        >...ze ten piach jest czesto zasyfialy i zasikany przez psy.
        Raczej przez koty,bo psy do piasku nie sikaja,wola trawe
    • zebra12 Gdzie te dzieci na placu zabaw? 27.10.08, 06:15
      Ja byłam wczoraj od 9 do 11 i nie było ani jednego dziecka! Ubrane czy nie
      ubrane, ale nie było NIKOGO! I najczęściej tak jest, ze bywa jedno, dwoje
      dzieci, a reszta gdzie? Są rodzice, którzy CAŁĄ zimę nie wychodzą na spacery.
      Widuję pewne dzieci dopiero na wiosnę! Serio.
      Najczęściej na placu zabaw widuję dzieci w wieku szkolnym - gimnazjalnym, które
      tu przychodzą same i przesiaduję do późnej nocy.
      • gdzie-idziesz Re: Gdzie te dzieci na placu zabaw? 27.10.08, 09:22
        Prawdę powiadasz
        Też się dziwię gdzie są tem mamy deklarujące całodzienne przebywanie
        z dzieckiem na placach zabaw. Tak jakoś te place zabaw opustoszały.
        A wracając do tematu to jak ze wszystkim uważam że i w tym temacie
        trzeba zachować rozsądek - pozwalanie dziecku na przesiadywanie w
        mokrym piachu nawet w gumowym smile kombinezonie może się skończyć
        chorobą nerek, podobnież tyłek przemoczony na zjeżdżalni. I tu nie
        chodzi o pobrudzenie wyjściowych ciuchów a o zdrowie i
        bezpieczeństwo dziecka. Ja córkę na spacer ubieram w rzeczy do tego
        przeznaczone, mimo to nie pozwalam o tej porze roku siadać na piachu
        czy ziemii, biegać po mokrej trawie bez kaloszy, czy zjeżdżać na
        zjeżdżalni gdy jest ona mokra. Często gdy jest plucha unikamy placów
        zabaw - idziemy do lasu, parku, gdzie pokusa zabaw na mokrej ziemii
        jest mniejsza.
        • elske Re: Gdzie te dzieci na placu zabaw? 27.10.08, 10:59
          Napisalam to,co uslyszalam na placu zabaw.Najczesciej dzieciom
          ograniczenia wprowadzaja babcie,mamy opserwuja swietna zabawe
          dzieci.A dlaczego moje dziecko chodzi na plac zabaw chodzi w
          kombinezonie?Tak wczesnie rano jest mokro.A tak moze pozjezdzac na
          zjezdzalni,przejc na czwolara przez tunel i usiacs albo kleknac w
          piachu.
        • przeciwcialo Re: Gdzie te dzieci na placu zabaw? 27.10.08, 13:20
          Wczoraj po południu, piękna niedziela i było ok. 10 dzieci.
        • janka39 Re: Gdzie te dzieci na placu zabaw? 27.10.08, 22:36
          gdzie-idziesz napisała:

          > A wracając do tematu to jak ze wszystkim uważam że i w tym temacie
          > trzeba zachować rozsądek - pozwalanie dziecku na przesiadywanie w
          > mokrym piachu nawet w gumowym smile kombinezonie może się skończyć
          > chorobą nerek, podobnież tyłek przemoczony na zjeżdżalni. I tu nie
          > chodzi o pobrudzenie wyjściowych ciuchów a o zdrowie i
          > bezpieczeństwo dziecka.

          Dokładnie o to mi chodziło smile
          Cieszę się, że nie jestem jedyna. Ja tez mam w nosie, ze dziecko się
          pobrudzi. Nie pozwalając na coś, biorę pod uwagę wyłącznie
          bezpieczeństwo synka smile))

      • asija4 Re: Gdzie te dzieci na placu zabaw? 02.11.08, 11:35
        tez mam podobne doswiadczenia z placu zabaw na moim osiedlu,lato, piekna pogoda
        i pusto.Plac zabaw sluzy mlodziezy(albo doroslym) do wieczornych spotkan.Jak
        wyglada plac na drugi dzien wszyscy wiemy.Moze dlatego rodzice nie chca
        korzystac z takich miejsc?
    • bast3 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 27.10.08, 11:20
      Niestety też się z takimi maluchami spotykam. Stoją one biedactwa i
      patrza na inne szalejące dzieciaki, a one nie mogą bo, buciki są
      nowe, ubranko za ładne itd.
      Ja też lubię małego wystroić jak gdzieś idziemy, no ale bez
      przesady. Na dworze logiczne jest to, że się wybrudzi, no więc
      lepiej nie zakładać nowiusich rzeczy jeśli nam na nich zależy. A tak
      w ogóle to od czego są pralki i proszki smile Dziecko brudne to dziecko
      szczęśliwe tongue_out
      • spa76 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 27.10.08, 17:16
        zgadzam się z autorka wątku. jak to ktos powiedzial: "bycie
        dzieckiem to brudna robota" wink)
        ulubiona zabawa mojego synka to skanie w kałużach. jak jest sucho,
        to czasami rozpacza wink). w pochmurny dzień zawsze biorę zestaw
        przeciwdeszczowy, nawet jak nie pada. zamierzam kupic na zimę taki
        kombinezom, żeby mógł się tarzać w sniegu.

        jednej rzeczy mu tylko zabraniam - wchodzenia na trawe ze względu na
        zagęszczenie psich kup.
        buty potem trzeba czyścic chusteczkami, on wsiada do wózka w tych
        butach, podwija sobie nogi na siedzenie, zdarza mu sie w wózku jeść.
        wkurza mnie to i potrafię głosno powiedziec małemu przy srającym
        piesku i jego właścicielu: 'Widzisz? piesek kupkę zrobił i właśnie
        dlatego nie możesz wchodzic na trawę"
        • apolka73 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 27.10.08, 20:35
          dobry tekst. Od jutra zaczne uzywac smile
    • glosmo Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 27.10.08, 20:51
      Na trawniki też nie pozwalam, bo się straaaasznie brzydzę (babę
      popuszczającą smycz bo "piesek tak lubi dzieci" chyba kiedyś sama
      ugryzę). W mokrym piachu też nie daję siadać i na mokrej zjeżdżalni -
      zabawa zabawą, ale zaliczyliśmy bolesną infekcję dróg moczowych.
      Ale po deszczu całkiem legalnie idziemy biegać po kałużach, w suchym
      piachu można się i wytarzać. Też uważam że to nie ja piorę tylko
      pralka.
      • kasia191273 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 27.10.08, 21:04
        Nie widuje takich obrazkow, bo nie mieszkam w PL- na placu zabaw
        dzieci sie bawia, brudza, a z nimi ich rodzice i dziadkowie, ktorzy
        zjezdzaja na zjezdzalniach i hustaja sie na hustawkach. Zabawne, bo
        jak tutaj widze na placu zabaw odstawiona mame siedzaca poldupkiem
        na brzegu piaskownicy, w ktorej bawi sie mala dziewczynka wystrojona
        jak laleczka, na 200% wiem, ze to Polka, swiezo przybylawink)) I nigdy
        sie nie myle.

        Poniewaz teraz juz zimno i rano wszystko mokre, zabieram zawsze
        stary recznik do wycierania zjezdzalni i hustawek. Trwa to dwie
        minuty, a dziecko moze robic to, co lubi, a nie tylko patrzec. W
        piachu sadzam ja na folii z wozka, ale moze sie bawic nawet mokrym,
        ile chce. Po spacerze wracamy do domu i idzie spac, a brudne ciuchy
        do pralki. Na deszcz sa kalosze i sie wtedy skacze po kaluzach.
    • jurek.powiatowy Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 12:09
      Plac zabaw faktycznie jest dla dzieci. Faktycznie dzieci powinny bawić się
      swobodnie. Ku temu ma służyć odpowiedni strój. Ale jak to w życiu: wszystko
      powinno być z umiarem. Czy pozwalasz swojemu dziecku na to, aby jadło dżdżownicę
      z piaskownicy bo akurat przypełzła? Z pewnością nie. Tak też jest i z brudnym
      piaskiem, czy mokrymi sprzętami, które mogą być przyczynkiem do wypadków. Na
      dziecko trzeba uważać cały czas i ważne aby dziecko wiedziało, że niektóre
      zachowania - nawet na placu zabaw- mogę prowadzić do zagrożenia zdrowia czy
      nawet życia. Tym bardziej, że wiemy jakiej jakości są te nasze place zabaw.
      Świetną alternatywą są wspólne zabawy rodzica z dzieckiem. Wówczas łatwiej można
      przypilnować dziecko a nie tylko strofować je z odległości.
      • titta Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 12:21
        <Na dziecko trzeba uważać cały czas i ważne aby dziecko wiedziało,
        <że niektóre zachowania - nawet na placu zabaw- mogę prowadzić do
        <zagrożenia zdrowia
        Czsy sie jak widac strasznie zmienily. Kiedys dzieci bawily sie
        same. Na podworko wychodzily same juz 4-5 latki. W miescie, bo na
        wsi to takie co ledwie chodzily biegaly ze starszymi. W piesku sie
        bawilo, w blocie tez. W piwnicach i na budowie. Wypadki byly,
        owszem, ale wcale nie czeste. Naszej zgrai wychowujacej sie samopas
        na ogromnym osiedlu w budowie nigdy nic sie nie stalo. (nie liczac
        preta wbitego w czyjes udo na oczach matki wink. Sam czlowiek sie
        uczyl na siebie uwazac. Nie wiem, dzieci jakies bardziej rozgarniete
        byly?

        Naprawde nigdy nie zjadlas dzownicy (z piaskiem)? wink
        • jurek.powiatowy Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 12:26
          Wydaje mi się, że to nie kwestia tego, że dzieci były bardziej rozgarnięte ale
          kwestia tego, że teraz mamy większą świadomość. Kiedyś nie było tylu
          niebezpieczeństw, a dziś np. co chwila słyszy się o pedofilach, o gwałtach, o
          pobiciach, narkotykach itp. Wczoraj np. słyszałem w radio, że jakieś dziecko
          bawiąc się w piaskownicy wykopało strzykawkę z igłą, na szczęście czujna
          opiekunka natychmiast zareagowała. Być może ten plac zabaw stawał się wieczorem
          miejscem zabaw narkomanów? Teraz jest o wiele więcej zagrożeń. Realnych zagrożeń.
          • sabina Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 12:57
            Jurku naprawde sadzisz ze kiedys nie bylo pedofilow, gwaltow, pobic,
            narkotykow ?
            • jurek.powiatowy Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 13:14
              Sabino z pewnością były. Ale nasi rodzice nie byli owładnięci psychozą strachu
              jaka teraz ma miejsce. Teraz gdzie nie włączysz radio, gdzie nie otworzysz
              gazety ciągle się słyszy o tym i tamtym. Kiedyś o tym się nie mówiło. Inna
              sprawa, że kiedyś nie było takiej skali przestępstw jak teraz. Pamiętasz, że
              kiedyś było coś takiego jak autorytet nauczyciela a dziś?smile Kiedyś nie
              sprzedawało się narkotyków za rogiem szkoły, nie było potrzeby monitoringu szkół
              a dziś?smile
              Pisząc kiedyś mam na myśli lata 80 - te bo na takie moje dzieciństwo przypadało.
              • turzyca Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 14:57
                Trafiles w sedno: "Kiedyś o tym się nie mówiło." A teraz sie mowi, pisze,
                roztrzasa i wraca co i rusz do tematu. I czlowiek ma wrazenie, ze jest
                strasznie. A jest mniej wiecej tak samo. Po wszystkich glosnych sprawach
                ostatnich lat mozna bylo trafic na glosy "u mnie w podstawowce tez byl taki
                wypadek". I gdyby teraz media tego nie rozdmuchaly to dalej bylby pojedynczy
                wypadek, o ktorym nikt by nic nie wiedzial.

                I nie idealizujmy dawnych czasow, o tym, ze nie nalezy dotykac znalezionych
                strzykawek to juz ja jako dziecko slyszalam, a liczne w literaturze opisy
                kladzenia pinezek na krzesle nauczyciela i innych "uroczych" wybrykow nie sa
                fikcja literacka. Tylko dawniej tego nie filmowano i nie wstawiano na youtube'a.
      • Gość: jacek226315 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 17:54
        tak w ogole to pisakownica jest przezytkiem.W Stanach nie spotkalem
        pisakownicy na placu zabaw,sa rozne hustawki,drabinki itd,.nawet
        podloze nie jest z piasku tylko z tartanu co jest bezpieczniejsze
        podczas ewentualnego upadku.
    • jukaka009 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 13:25
      Fenomen nieskazitelnych różowych płaszczyków nieodmiennie mnie fascynuje. Dodam,
      że zwykle jestem jedyną matką, która normalnie bawi się ze swoim dzieckiem,
      śmieje, wygłupia itp. a nie ciągle krzyczy, że czegoś nie wolno. Wzbudzamy z
      córką sensację. Ponadto córa wygląda jak chłopak - zwykle ma ciemne spodnie i
      kurtkę oraz nie nosi stosu różowych spinek.
      A z tą czystością to zauważyłam taką prawidłowość: normalne matki, które mają
      jeszcze jakieś życie poza mopem i odkurzaczem tzn. pracują, interesują się
      czymś, mają do czystości stosunek normalny, a te które żyją tylko domem,
      ewentualnie własnymi tipsami, muszą sobie jakoś podnosić samoocenę i robią to
      podkreślając jakie są czyste, ile to razy dziennie kąpią się, piorą, sprzątają.
      Zwykle taka matka wygląda nieskazitelnie: zawsze pełny makijaż, manicure, ciuch
      wyjściowy, balerinki w piaskownicy, no i, last but not least, .... wózek za 3000
      tysie, najlepiej trójkołowiec z hamulcem ręcznym i licznikiembig_grin
      • mag_internautka Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 31.10.08, 10:10
        jukaka009 napisała:
        (...)
        > A z tą czystością to zauważyłam taką prawidłowość: normalne matki,
        które mają
        > jeszcze jakieś życie poza mopem i odkurzaczem tzn. pracują,
        interesują się
        > czymś, mają do czystości stosunek normalny, a te które żyją tylko
        domem,
        > ewentualnie własnymi tipsami, muszą sobie jakoś podnosić samoocenę
        i robią to
        > podkreślając jakie są czyste, ile to razy dziennie kąpią się,
        piorą, sprzątają.
        > Zwykle taka matka wygląda nieskazitelnie: zawsze pełny makijaż,
        manicure, ciuch
        > wyjściowy, balerinki w piaskownicy, no i, last but not least, ....
        wózek za 300
        > 0
        > tysie, najlepiej trójkołowiec z hamulcem ręcznym i licznikiembig_grin


        Hej, bez takich uogolnien! Je nie pracuje i uwazam sie za "normalna"
        matke rowniez... To ze jestem na wychowawczym jeszcze nie znaczy ze
        mam nienormalny stosunek do czystosci! Chyba masz jakies
        uprzedzenia do niepracujacych matek? Nie jestem jedyna niepracujaca
        matka na osiedlu i zapewniam cie, ze wszystkie jestesmy "normalne"...
        Skad twoje takie negatywne emocje w temacie matka pracujaca i matka
        niepracujaca? Ja nie widze tu zwiazku z czystoscia...
      • asija4 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 02.11.08, 12:29
        witam serdecznie
        Nie pracuje zawodowo, jestem na urlopie wychowawczym,kocham biegac z mopem i
        odkurzaczem,zyje glownie domem,uwielbiam szalec ze swoim synem ale lubie tez
        pogawedki na placu zabaw z innymi mamami kiedy moj syn bawi sie z
        dziecmi.Czasem organizuje zabawy w piaskownicy i wtedy dolaczaja do nas inne
        dzieci,nawet te wystrojone,ba czasem nawet dolaczaja mamy(z tipsami tez)No coz,
        kazdy lubi podnosic sobie jakos samoocene,jedni tak drudzy siak.Zycze wiecej
        dystansu do siebie i innych.
    • masandra6 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 14:37
      Jeszcze nie jestem mamą, ale niegdyś opiekowałam się czterolatką. Przez pierwsze
      3 dni zachowywałam się podobnie. Myślę, że jakby mała zaczęła okładać
      rówieśników, bądź starców łopatką wolałabym Moniczko nie bij, bo się zmęczysz.
      Jak będę mieć własne dziatki, podejrzewam, że sytuacja się powtórzy.
      • spa76 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 14:45
        a ja dodam, że czasami się po prostu dziwię, że ludziom się te
        dzieci wiecznie strofować. ja mam dosyc nakazów i zakazów związanych
        z bezpieczeństwem (samochody itp) i zachowaniem w stosunku do innych
        dzieci, żeby mi się chciało zrzędzic z powodu czystości ubranek.
        jak uważam, że pogoda na plac zabaw jest nieodpowiednia, bo wszystko
        zimne i mokre lub że nie jest tam bezpiecznie (bo ten placyk to
        lokalna pijalnia piwa i wychodek dla pijących właścicieli psów) i
        dostatecznie czysto to idę z dzieckiem gdzie indziej, gdzie może się
        swobodnie bawić.
        • maminka-2 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 15:53
          a ja nie rozumiem, jak można godzinami siedzieć z dzieciakiem na jednym i tym
          amym placu zabaw i tak dzień z dzień, latami. koszmar jakiś. i kto wam
          powiedział, że dziecko MUSI codziennie godzinami siedzieć na tym placu zabaw???
          świątek czy piątek, deszcz czy śnieg? my chodzimy, owszem, ale na SPACERY.
          chodzimy w ciekawe miejsca. CHO-DZI-MY. a nie obrabiamy dupy innym rodzicom na
          zaszczanym przez koty placu zabaw.
          • spa76 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 16:05
            a kto mówi, że wiecznie siedzimy na placu zabaw.
            tez chodzimy na spacery. wizyta na placu bywa elementem spaceru a
            jej zaleta jest kontakt z innymi dziecmi.
            ale chodzimy tez taplac się w kałużach, karmic kaczki, ogladac
            samochody i koparki, zbierać suche liście, wąchać kwiatki na
            rabatkach, robić zakupy itp itd
          • viki711 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 16:10
            OT kultura!!! Nie to co My... zwykłe głupie mamusie, które godzinami, przez lata wysiadują na tym samym zaszczanym placu zabaw, nasze dzieci nie widzą nic innego i na pewno gorzej się przez to rozwijają!!! Gratuluję rozumu!!!
    • oldbay Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 17:36
      Ja tam jeszcze swoich dzieci nie mam, ale wydaje mi się, że z
      garderobą dziecka powinno być tak samo, jak z naszą własną.
      Wszyscy mamy chyba ubranie wyjściowe i takie, w którym idziemy kosić
      trawę albo sprzątamy dom itd w zalezności od tego, kto gdzie mieszka
      itd. Uważam, że nie powinno się ubierać dziecka "elegancko" kiedy
      prowadzi sie je na plac zabaw a potem zwracać ciągle uwagę, żeby się
      nie wybrudziło. Sufitu w domu tez nie maluje się w garsonce i
      szpilkach, no nie? A dzieci się brudzą przy takich zabawach i trzeba
      to brać pod uwagę.
      -
      oldbay
    • miulek Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 23:04
      przepraszam ze się wtrącam. Potrzebuje pomocy w wypełnieniu ankiety na temat
      placów zabaw wykorzystujących wodę jako element zabawowy...

      www.ankiety.sitehosting.pl/ankieta/536
      bardzo proszę o pomoc w badaniu
      • phantomka Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 30.10.08, 23:24
        Ja zauwazylam jeszcze jedna rzecz. Moje mlode chodzi do przedszkola
        i w zasadzie co drugi dzien slysze haslo "ale Marysia sie troche
        pobrudzila" Tonem przepraszajacym. Mowilam juz nie raz
        nauczycielkom, ze ona moze robic co chce, ma prawo sie brudzic, bez
        wzgledu na to, w co jest ubrana. No ale wlasnie panie boja sie
        reakcji rodzicow, bo ponoc sa tacy, ktorzy krzycza na panie, ze
        dziecko ma brudna bluzke czy spodnie. Tak wiec i z placow zabaw
        przenosi sie to tez do placowek wychowawczychsmile
        • hanalui Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 31.10.08, 00:00
          phantomka napisała:
          > No ale wlasnie panie boja sie
          > reakcji rodzicow, bo ponoc sa tacy, ktorzy krzycza na panie, ze
          > dziecko ma brudna bluzke czy spodnie. Tak wiec i z placow zabaw
          > przenosi sie to tez do placowek wychowawczychsmile

          Tak...mialam taka kolezanke w pracy, ktora urzadzala takie awantury
          paniom, wiecznie na nie narzekala ze dziecko brudne i rozczochrane
          odbiera, spocone bo biegalo, ze panie dzieciom pozwalaja chodzic do
          piasku i dzieci maja piach przez to w butach, ze dziweczynki na
          zjezdzalni moga zjezdzac w spodniczce i to na brzuchu jeszcze big_grin. No
          skandal straszny big_grin
          Ale ona bardzo sterylna byla ...ta kolezanka oczywiscie big_grin
    • smoczyca123 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 31.10.08, 10:07
      Nie wiem jak Wy, ale mnie jeszczce bardziej denerwuje jak widze dzieci
      przychodzace z nianiami - przede wszytskim starszymi paniami na plac zabaw. Mam
      wrazenie ze wydaje im sie ze skoro przyszly juz na plac zabaw to dziecko powinno
      byc zadowolone i na tym ich rola sie konczy. Siedza na lawkach i tylko "pitu
      pitu" miedzy soba. Dzieciom tylko zwracaja uwage zeby nie wychodziły z
      piaskownicy. A dzieci w piaskownicy - przede wszytskim te mniejsze oczekuja zeby
      ktos sie nimi zainterseowal i pomogl im zrobic babke, czy poszedl z nimi na
      drabinki.
      • annaa77 Re: Szkoda mi dzieci na placu zabaw. 01.11.08, 21:49
        a ja chodzę z córcią do jordanka przy alejach niepodległości, i tam
        są chyba same normalne mamy,bo pacholęta robią co chcą,i nigdy nie
        słyszałam tam, wstań z piasku bo sie pobrudzisz smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja