Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby.

06.11.08, 16:17
Mam ogromny problem z uciekaniem malego.Gdy tylko go postawie np w
sklepie on ucieka a gdy go zlapie piszczy gryzie i wyje na cala
okolice.Mam juz tego dosc moje wyjscia z nim na zakupy to
tragedia,maly ma 26mies nie mowi ale duzo rozumie.Nie moge wsadzic
go do wozka bo mieszkam na 4 pietrze w bloku bez windy i taki ciezar
zniesc na dol to zbyt duzo jak dla mnie.Wiec go znosze a gdy wyjde z
klatki i chce go postawic ten piszczy i musze go niesc co jest
naprawde meczace.Avw sklepie wlasnie maly ksiaze kaze sie postawic i
ucieka zrzuca towar z polek itp. ja mam juz tego dosc jak go tego
oduczyc?Czy tylko ja mam takiego malego potwora??!!!!Nienawidze
spacerow z nim bo to jest juz ponad moje sily te noszenie go piski
kopanie on na nic nie reaguje.Co ja mam zrobic zeby on zachowywal
sie normalnie?, chcialabym z nim wyjsc pozbierac kasztany pobawic
sie na placu zabaw ale wizja jego zachowania odbiera mi chec
wychodzenia z nim.Mam dosc czy Wasze dzieci tez sie tak zachowuja??
    • gdzie-idziesz Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 16:32
      Co ja zrobiłabym w Twojej sytuacji zapewne jest dość kontrowersyjne
      zapowiedziałabym dziecku - idziemy na spacerek pozbierać kasztany (czy jakiś
      inny cel atrakcyjny dla malucha). Jeśli zaczniesz uciekać kończymy spacer i
      wracamy do domu. I tak bym zrobiła - puścić małego na nogi, w momencie, gdy
      zaczyna się zachowanie niedopuszczalne ostrzeż go - uspokój się, bo skończymy
      spacer. Jeśli nie poskutkuje, pod pachę gada i do domu, w domu ignorować do
      momentu gdy się nie uspokoi i grzeczny przyjdzie. Powiedziałabym - byłeś
      niegrzeczny na spacerze, spaceru nie ma. Pamiętaj - na dworze może być
      niebezpiecznie i trzeba słuchać mamy - lub coś w tym stylu) Przy następnym
      spacerze tak samo. Szybko się nauczy że musi się dostosować, jeśli chce żeby
      spacer miał miejsce.
      A do sklepów bym go nie zabierała, do czasu aż zacznie panować nad swoim
      zachowaniem. Moim zdaniem on ewidentnie testuje na co mu wolno.
      • justyna1606 Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 16:58
        Niestety musze zabierac go z soba do sklepu poniewaz nie mam go z
        kim zostawic.Bardzo czesto sie zdarza ze musze go podniesc z
        chodnika i na sile zaniesc do domu.Ale on za kazdym razem powtarza
        to zachowanie zupelnie jakby nic nie zrozumial.Jego zachowanie jest
        nie mala atrakcja dla napotkanych ludzi,przez jego zachowanie nie
        potrafie cieszyc sie macierzynstwem.Probowalam nie reagowac na te
        jego histerie ale to tez nic nie dalo bo zaczynal walic
        glowa,przestawal oddychac itp.Pewnie myslicie ze sama jestem sobie
        winna ze go rozwydrzylam.Nigdy nie pozwalalam mu na wszystko ale on
        zawsze musi postawic na swoim. Ja nie mam juz do niego sily gdy
        musze rano z nim wyjsc do sklepu to chce mi sie plakac bo wiem jak
        to bedzie,az boje sie pomyslec co bedzie za rok dwa..
        • gdzie-idziesz Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 17:26
          A nie masz jakiejś innej możliwości zorganizowania sobie tych zakupów - zrobi
          mąż, albo zajmie się dzieckiem w czasie kiedy Ty robisz zakupy, ewentualnie duże
          zakupy raz w tygodniu, w markecie czy delikatesach, gdzie mały będzie
          spacyfikowany w wózku sklepowym, z bułką czy jakimś batonem w zębach żeby
          siedział cicho?
          Nie dyskutowałabym z takim dzieckiem, tylko w sytuacjach gdy zaczyna robić sceny
          zabierałabym go z widoku, a poza tym starałabym się żeby okazji do scen było jak
          naj mniej. Mi się wydaje że to Ty nauczyłaś małego że wrzaskiem jest wstanie
          dużo osiągnąć, piszesz że zawsze musi postawić na swoim, kiedyś dostał na to
          przyzwolenie.
          Bardzo ci współczuję bo ciężka droga przed Tobą, ale wydaje mi się że nie masz
          wyjścia.
          Przygotowałabym się do batalii - przygotowałabym pomieszczenie, w którym mały w
          swoich napadach złości będzie przebywał, gdzie nie może wiele zniszczyć, czy
          sobie zrobić krzywdę. W sytuacji, gdy zaczyna zachowywać się karygodnie i nic
          nie dociera, zostawiałabym go w pokoju, z prośbą by przyszedł jak się uspokoi
          (pewnie na początku to zostawianie polegać będzie na pilnowaniu by dziecko było
          w pokoju), nie reagowałabym na jego zachowanie w pokoju - rzucanie przedmiotami,
          wycie, niszczenie. Jak się uspokoi, powiedziałabym - barzo brzydko sie
          zachowałeś wobec mamusi, przeproś mamusię, mamusia jest bardzo smutna. Jak
          przeprosi można pokazać mu w pokoju zniszczone rzeczy, o ile takie będą,
          powiedzieć że nie wolno niszczyć rzeczy, posprzątać razem z małym pokój i do
          sprawy już nie wracać.
          Dzieci bardzo potrzebują wytyczenia czego im wolno i konsekwentne trzymanie się
          tego. Wiadomo, dzieci próbują naciągać granice, ale te granice dają im poczucie
          bezpieczeństwa.
          • woi.mi Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 17:30
            Sama napisałaś:

            "Nigdy nie pozwalalam mu na wszystko ale on
            zawsze musi postawic na swoim."

            czyli jest tak jak on chce.
        • asinek68 Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 17:51
          Może kup poprostu jakąś lekką parasolkę, żebyś mogła ją bez problemu
          znieść i wnieść po schodach. I na czas zakupów wsadzaj małego do
          wózka. A na spacerze radzę zastosować sposób albo-albo. Czyli albo
          idziesz grzecznie z mamą za rączkę albo jedziesz w wózku. Ja tym
          sposobem poradziłam sobie z moją uciekającą wtedy 2-latką. Jak
          uciekała - to do wózka mimo wycia i wierzgania. Po kilku razach
          pojęła zasady.
        • stargardzianka1 Re: Uciekajacy dwulatek -informacja ktora moze pom 02.12.08, 15:23
          Witaj, moj synek ma 15mies i tez piszczy w niebglosy lub gryzie. Ja
          poszlam do psyhologa panstwowego i i mysle ze sa efekty.
          Sa przychodnie zajmujace sie tym problemem-panstwowe, bezplatne.
          polega to na NAUCE RODZICA jak postepowac z maluchem, troche jak
          super niania
    • hanalui Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 18:24
      No uciekanie najlepsze sa szelki lub smycz...wiem kontrowersyjne
      ale ...nie ucieka a jesli juz to pod kontrola big_grin
      Na wszelkiego typu histerie i rzucania sie na zieie z dziekim
      wrzaskiem 2 wyjscia...ignorowanie...jesli mozna sobie pozwolic ze
      dziecko powyje troche.
      Jak dla mnie skuteczniejsze jest zrobienie tego samego co
      dziecko...rzuci sie i wyje - to tez samemu rzucic sie i powyc
      troche...widok dziecia zaskoczonego wyciem i rzucaniem sie matki po
      glebie bezcenny big_grin...na ale do tego to trzeba miec troche odwagi by
      zrobic w miejscu publicznym smile
    • mika_p Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 18:52
      Dwulatkę prowadzałam na smyczy. Jeśli mogłam, wkładałam ją w sklepie do dużego
      wózka. Jesli nie mogłam, to brałam malutki koszyk na kółkach, jeśli był. Sporo
      zakupów robiłam na rynku.
      Gdy miałam więcej czasu, pozwalałam po drodze do sklepu pobiegać, dziecko
      potrzebuje ruchu, ja tylko pilnowałam, żeby biegi odbywały się w bezpiecznych
      miejscach. Nie oddalałam się od dziecka na więcej niż metr, czyli.

      Na ręce brałam tylko w drodze powrotnej i tylko na chwilę. No, ale moje dziecko
      po wyjściuz domu biegło z radością.

      Kasztany są we wrześniu, porzuć marzenia.
      I nie reżyseruj spacerów z dwulatkiem, jeśli nie masz wózka, tylko kręc się
      wkoło domu - dla ciebie to może i nudne, ale dziecku wystarczy. Spacer jest po
      to, żeby dziecko się rozerwało, a ciężko o to, jesli mama ciagle przywołuje do
      porządku, nawet na równym, oddalonym od jezdni chodniku. Biegać za dzieckiem
      trzeba, proszę mamy wink Albo kontemplować te kamyczki na chodniku, które mały
      człowiek tak pilnie obserwuje.
      Spacery tematyczne to później. ALbo z wózkiem.
      • wozniew Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 19:04
        Ja też moją wyprowadzam na smyczy wink A dokładniej kupiłam na allegro
        taki plecaczek (w kształcie królika) z doczepiana smyczą. Plecaczek
        mała bardzo lubi, a ja mam kontrolę nad nia w ruchliwych miejscach.
        Pomysł z parasolka (są takie ok. 4 kg) tez niezły. Jako ostateczność
        stosuję karny powrót do domu...ale to zdarzyło nam się raz.
    • krysiia Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 18:53
      Nie rozumiem czemu znosisz małego po schodach, moja córa schodzi i wchodzi sama.
      Pomysł z wózkiem parasolką jest bardzo dobry, szczególnie w sklepie.
      Jeśli chodzi o uciekanie (szczególnie przerażające w postaci przebiegania przez ulicę, na szczęście osiedlową) u nas działało, "jeśli nie będziesz się słuchać, to będziesz chodzić za rączkę" i oczywiście bezwzględna realizacja tego co się powiedziało.
      Kilka histerii i wszystko się skończyło, przynajmniej u nas.
      Teraz mała chodzi na spacerze sama, ale obok mnie, jak poproszę, żeby się zatrzymała, to stoi i czeka na mnie, a przed ulicą sama podchodzi i podeje rękę. Trochę to wymagało pracy, ale ćwiczyłyśmy tylko na niestresujących spacerkach.Jak się gdzieś śpieszyłam, lub szłam na zakupy, to tylko upalowanie w wózku i koniec.
      • phantomka Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 06.11.08, 21:24
        Nie mialam tak drastycznie (tzn. dziecko w sklepie probuje uciekac o
        ile jest to sklep bez wozkow sklepowych. Co jest zupelnie naturalne
        dla ciekawego mlodego czlowieka) Ja po prostu na to sobie nie
        pozwalam i nie wmowisz mi, ze twoje dziecko jest takie, bo ma tak
        silny charaktersmile Po prostu ty masz za slaby. Jestes dorosla i to ty
        masz wladze, a nie dziecko. Metod masz cala mase: karne
        katy/jezyki/krzesla, szelki, dziecko wierzgajace, ktore moze sobie
        zrobic krzywde podczas histerii przytrzymujesz w objeciach do
        momentu uspokojenia. Nie rozmawiasz z nim wtedy, nie reagujesz, ale
        po prostu zabezpieczasz przed wypadkiem.
        Twoje dziecko nigdy nie nauczy sie sluchac kogos, kto juz teraz
        slucha sie jego. Musisz to zrozumiec. Poogladaj sobie ta
        supernianie, bo ona jednak podaje gotowe przepisy na rozwiazywanie
        takich sytuacji. A twoje dziecko wg opisu to typowy przyklad dziecka
        z tego programu.
    • tusia-mama-jasia Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 10:05
      "Musze go nieść", "każe sie postawic" - a kto tu rządzi??
      Zdecydowanie taki maluszek nie jest dobrym towarzyszem zakupów...
      Wiem, ze nie zawsze da sie z kims zostawic dziecko, ja tez nie mam
      zadnej babci itp, a maz wraca z pracy o takich porach, ze niewiele
      da sie kupic. Niemniej moze jakis sposob na zorganizowanie zakupow
      sie znajdzie - przynajmniej raz w tygodniu jakies wieksze zakupy
      ktos moglby Ci przywiezc? Przyjaciele tez pomagaja w takich razach
      przeciez, tylko trzeba ich poprosic...
      A jesli juz musisz isc z synkiem do sklepu, to bez bezwzglednej
      pacyfikacji w koszu sklepowym sie nie obejdzie.
      Przyznam szczerze, ze po części teoretyzuje, bo nie znam z wlasnych
      doswiadczen takich zachowan, ale jesli juz Mlodemu w jakiejkolwiek
      sprawie innej niz kontuzja zdarzy sie wrzask /co naprawde zdarza sie
      sporadycznie/, to mowie mu krotko, ze ja nie rozumiem wrzasku. Albo
      mi powie spokojnie o co chodzi, albo nie bedziemy rozmawiac dopoki
      sie nie uspokoi. I on wie doskonale, ze naprawde nie bedziemy. Wie
      tez, ze wrzaskiem NIC nie zyska, bo nawet to, co mogloby pojsc po
      jego mysli, gdyby bylo normalnie powiedziane, nie zostanie
      zrealizowane, jesli wrzeszczy. Przyznam szczerze, ze typowe
      dwulatkowe ataki zlosci /bez rzucania na ziemie czy agresji, tego
      nigdy nie bylo, ale wrzask o glupoty po prostu/ zdarzyly nam sie w
      pewnym "czarnym tygodniu" dzien po dniu - dokladnie 2 razy dziennie
      przez 6 dni. Moja reakcja za kazdym razem byla identyczna - zero
      reakcji, prócz pilnowania, zeby sobie krzywdy nie zrobil. Siedzialam
      kolo niego na podlodze i milczalam, a on wyl przez 2h, bo np.nie
      dalam mu do zabawy szklanego talerza. Wiedzial, ze moze sie w kazdej
      chwili przytulic, jesli zechce, ale nic wiecej nie wskora. Jak juz
      mu przeszlo, ocieralam lzy i mowilam "kocham cie". I przytulalam.
      Po tygodniu problem sie skonczyl raz na zawsze. Jas mial wtedy
      niespelna 1,5 roku, teraz skonczyl 2 i mozna sie z nim dogadac w
      kazdej sprawie, po prostu zawieramy umowy. "Idziemy teraz do sklepu,
      ale dzisiaj jedziesz w wózku", "Dzisiaj nie kupujemy zadnych
      slodyczy, ale mozemy pojsc potem na plac zabaw" itp. A chodzenie po
      ulicy /duzo chodzimy pieszo/ wymaga bezwzglednej dyscypliny, Jas
      wie, ze ma isc za reke, jesli przechodzimy przez jezdnie, wie
      również, że ze stanowczym tonem mamy - zachowanym na niektore tylko
      okolicznosci - sie nie dyskutuje. Sa tez dziedziny, w ktorych daje
      mu wybor - czy kupimy jabluszka czy gruszki, czy zalozy bluze z
      koparka czy z misiem itp. i dostosowuje sie do jego zyczenia.
      Krotko mowiac - zelazna konsekwencja i tyle... Nie ma innego sposobu
      na malego terroryste.
      Powodzenia....
    • mustardseed Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 10:40
      Mój synek również z tych 'krnabrnych'.
      Ja kupiłam mu plecaczek - smycz: pluszowy plecaczek z konikiem,
      którego długi ogon to smycz. Wygląda ładnie, mały zaakceptował, jest
      ok. Nie rozwiazuje to problemu, bo jak się rzuci na ziemię to klapa,
      ale przynajmniej nie tarmoszę się z nim, nie ciagnę za rączkę, on ma
      poczucie, ze ma trochę wolności i wtedy tak nie walczy.
    • koza_w_rajtuzach Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 11:33
      Powiem szczerze, że nigdy nie miałam tego typu problemu. Córkę od urodzenia zabieram na zakupy i zawsze wszystko odbywało się bezproblemowo. Ale wiadomo, dzieci są różne. Tak jak dziewczyny radziły może zainwestuj w smycz. Wiem, że to kontrowersyjne, ale jeśli ma Ci to zapewnić komfort psychiczny, a jednocześnie dziecko będzie dzięki temu bezpieczniejsze, to nie ma w tym niczego złego. Poza tym dobrym pomysłem też jest kupno lekkiej parasolki. Sama mam taką, którą mogę ponieść dosłownie jednym palcem, taka leciutka jest. Poza tym jest niezastąpiona gdy się gdzieś śpieszę. Koszt takiej spacerówki to 100 złotych, może trochę ponad 100.
      Na pewno nie jest Ci lekko z torbami zakupów i uciekającym dwulatkiem. Nie dziwię się, że jesteś zestresowana. Trzymam kciuki, żebyś szybko uporała się z tym problemem.
    • jagabaga92 Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 11:51
      Możesz spróbować metod podpowiedzianych przez poprzedniczki. Co do wózka, to my
      (też mieszkamy w bloku bez windy) trzymaliśmy wózek w piwnicy - zawsze mniej
      schodów piwnicy niż do mieszkania.

      Możesz też spróbować zastosować system nagród - to NAPRAWDĘ działa na dzieciaki,
      a najlepiej połączyć karę z nagrodą - np. powiedzieć: Idziemy do sklepu. Proszę,
      żebyś nie brał rzeczy z półek. Jeśli bedziesz brał, to.... (wymyśl karę np. nie
      dostanie słodyczy, nie będzie oglądał bajki, zabierzesz mu za karę zabawkę), a
      jeśli bedziesz stał spokojnie przy mamusi, to.... (tutaj nagroda: razem się
      pobawimy, dostaniesz czekoladkę itp.) No i ZAWSZE dotrzymuj słowa!!! - obojetne,
      czy to ma być kara czy nagroda dla dziecka.

      CHWAL, CHWAL, CHWAL za to, co dobre, ale nie mów, że był grzeczny, tylko, że
      podobało Ci się, że dzisiaj w sklepie nie zdejmował rzeczy z pólek i sprawił Co
      tym bardzo dużą przyjemność - dzieciom na niczym innym tak bardzo nie zależy jak
      na tym, by mama/rodzice byli szczęśliwi i uśmiechnięci.

      Nie mów dziecku, że jest niegrzeczne, tylko CO ZŁEGO ROBI (mój rozsądny i
      "analitycznywink" czterolatek, gdy powiem mu, że jest/był niegrzeczny zawsze
      pyta: Co takiego źle zrobiłem?) I nie "doklejaj" mu etykietek typu "potwór" (to
      poniża).
      • phantomka Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 13:10
        Dobre zachowanie powinno byc norma, za ktora nie ma nagrod.
        Nagradzanie na zasadzie, ktora podala poprzedniczka jest moim
        zdaniem niewychowawcze. Dziecko ma byc grzeczne i juz. A nie w
        zamian za nagrode ma byc grzeczne. W takich sytuacjach, kiedy zdarza
        mu sie ladnie zachowac, nalezy go chwalic, zauwazac kazdy
        najdrobniejszy element jego dobrego zachowania i to podkreslac.
        Wtedy dziecko ma wieksza motywacje do poprawnego zachowania.
        • jagabaga92 Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 13:22
          Czyż chwalenie nie jest nagrodą samą w sobie?

          A czy sumienna praca dla pracownika nie powinna "być normą, za którą nie ma
          nagród"? A przecież miło jest dostać premię, prawda?

          Chodziło mi o zmotywowanie dziecka do dobrego zachowania. Uważam, że w opisanym
          przypadku same pochwały nie wystarczą, tym bardziej że autorka wątku pisze, że w
          sklepie nie ma powodów do chwalenia synka sad
          • tusia-mama-jasia Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 14:09
            Chwalenie jest najwlasciwsza nagroda, a przy tym wazna dla dziecka.
            Nagrody rzeczowe, zabawki, slodycze itp. to moim zdaniem
            nieporozumienie w takiej sytuacji - mozna sie zapetlic w nowej fali
            żądań /a jak nie bedzie nagrody to nie bede grzeczny!/. Ponadto
            system "cos za cos" nie sprzyja dzialaniom wychowawczym, dziecko nie
            probuje zrozumiec pewnych norm spolecznych, tylko stara sie o
            nagrode. W kazdej sytuacji waznego wymagania bedzie potem konieczne
            nagradzanie? Nie tedy droga.
            Natomiast konkretne chwalenie kazdego przejawu dobrego zachowania
            dziala cuda.
            • jagabaga92 Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 14:30
              O zabawkach nie wspomniałam, tylko o czekoladkach (nagrodą może być wspólne
              lepienie z plasteliny, kolorowanie, pójscie do kina, teatru, na "wypasiony" plac
              zabaw). W przypadku słodyczy wolę, zeby dziecko sobie na nie "zapracowało"
              (wyjdzie mu to na zdrowie i psychiczne i fizyczne wink) Zresztą jedna z metod
              Superniani to też np. lody za zebranie kilku punkcików za zrobienie czegoś dobrego.

              Ja taką metodę, równolegle z chwaleniem dzieciaka, stosuję od kilku miesięcy i
              uważam, że efekty są o niebo lepsze niz w przypadku karnego krzesełka (również
              wtedy chwaliłam!!!), a dodatkowo nikt sie nie denerwuje, wszyscy domownicy są
              uśmiechnięci. Dziecko nie stało się roszczeniowe i wyrachowane i nic nie
              wskazuje na to, żeby tak miało się stać.

              Oczywiście każdy wychowuje dziecko tak, jak uważa za stosowne, ale skoro ktoś
              prosi o radę, to przedstawiam mu swoje propozycje.
          • phantomka Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 07.11.08, 14:14
            Chwalenie jest nagroda. Ty piszesz o nagrodach rzeczowych, ktora sa
            najlepsza metoda rozpuszczenia dziecka co najwyzej. Autorka watku ma
            zaczac chwalenie od domu, od najmniejszych nawet przejawow dobrego
            zachowania. Ja na kazdym kroku widze, jakie to przynosi efekty, o
            wiele lepsze niz jakakolwiek zabawka. Dziecko ma motywacje, czuje
            sie duzo lepiej. A karygodne zachowanie w sklepie niestety nalezy
            ukrocic czasami metodami, ktore rodzicom sie nie podobaja, bo co
            ludzie powiedza na wrzaski, wywijanie w sklepie.
            Ja mialam taka sytuacje kiedys w centrum handlowym, nie wiem, czy
            byla osoba, ktora nie slyszala ryku mojego dziecka. Wzielam za reke,
            szlam ulica z takim histerykiem, wszyscy sie na mnie gapili, ale ona
            miala swietna nauke - matka jest nieugieta i to naprawde skutkuje.
    • lambert77 smycz znaczy szelki :) 07.11.08, 13:22

      • konwalka Re: smycz znaczy szelki :) 22.11.08, 11:52
        smycz dla zywotnyh dzidziulismile

        ale dlaczego, jak pisał ktoś wyżej, jest to rzecz kontrowersyjna?
    • zebra12 Mam to samo z moją córką 22.11.08, 12:05
      4 grudnia skończy 2 latka. Ona nie tyle ucieka, co idzie w swoją stronę i już.
      Jak próbuję ją wziąć za rękę lub nakierować w inną stronę to się rzuca na
      ziemię. Tyle, że ja nie mam czasu czekać, aż ona się wyleży. Biorę pod pachę, a
      ona się wije i wygina wrzeszcząc wniebogłosy. Dlatego biorę teraz wszędzie wózek
      i już. Często wystarczy sam jego widok lub groźba, że ją tam wsadzę, i się
      uspokaja. Ostatnio kurtkę podała tak się wyrywała. Ale zauważyłam, że ma to
      głównie miejsce, gdy jest śpiąca, czy przed południową drzemką.
      I niech się tutaj nie wymądrzają mamuśki grzecznych dzieci. Bo mam 3 dzieci i
      średnia np była grzeczna i chodziła jak trzeba. Ale na podstawie jednego dziecka
      nie można wyciągać wniosków. Moja najmłodsza córka jest bardzo zywa. Mój tata
      określił ją nawet, że jest na pograniczu ADHD smile
      Ona się nie zatrzymuje ani na chwilkę: biega, skacze, wspina się nawet na
      drzewka. Ze schodów zeskakuje zamiast schodzić.
    • bast3 Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 22.11.08, 23:20
      Jeśli chodzi o zakupy to ja zamawiam przez internet, jeśli masz taką
      możliwośc to polecam. Jestem przez 25 dni w miesiącu sama, 5 piętro
      bez windy i też często mi się zdarza młodego do góry wnosić po
      długim spacerze.
      Co do problemu uciekania to jakieś pół roku temu było u nas tak samo
      jak u Ciebie. Gdzy był krzyk i piski to ludźmi się nie przejmowała,
      brałam młodego za rękę i ciągnełam do domu. Jak uciekał było
      ostrzeżenie, że jak nie wróci to pójdzie za rękę do domu. Nie
      byłołatwo,wracałam padnięta taka szarpanina, ale trwało to 2
      tygodnie, każdego dnia. teraz zdarza się tak tylko jak wrócimy od
      dziadków, i jak ostrzeżenie niepomaga biorę za rękę i ciągnę,
      chociaż właściwie ciągnąć nie muszę bo mały szybko ulega i płacząć
      idzie obok, chwilke później sobie rozmawiamy aby się uspokoił i jest
      wszystko ok. Dasz radę tylko bądź konsekwentna w tymco postanowisz,
      mały w końcu się ugnie.
      • zebra12 Za rękę??? 23.11.08, 12:13
        I on idzie za rękę? No, to w czym problem? Moja córka jak się ją bierze za rękę
        robi się wiotka i pada na ziemię. Musiałabym więc ciągnąć ją jak szmacianą lalkę
        po ziemi. Podczas, gdy jej członki bezładnie szurałyby po bruku. Ostatnio w ten
        sposób właśnie podarła kurtkę, bo starałam się (niestety nieskutecznie) postawić
        ją na nogi. Ja ciągnęłam więc za rękę, a że to 11 kg miało zerową siłę mięśni,
        to poszedł szew pod pachą. Tylko wózek tu pomaga. Ale i to nie jest sprawa
        łatwa, bo młoda robi strunę i trzeba ją "złamać", żeby siadła. Wózek się wtedy
        wywraca więc najpierw opieram go o coś, żeby się nie mógł cofnąć, a potem ją
        upycham, trzymając kolanem krok, bo inaczej zjeżdża.
        Też tak macie?
        • nika1310 Re: Za rękę??? 23.11.08, 20:15
          moj 2 latek zachowuje sie tak samo, tez mieszkam na 4 pietrze bez windy a na
          dokładkę mam 7 miesięczną córke. Fajnie, co? Moje sposoby: wózek (ja mam
          podwójny phil&teds) trzymany w piwnicy. znosze małą w bebelulu a syna za rękę.
          Wszyscy idziemy do piwnicy po wozek. Zawsze muszę też zrobić zakupy sama w
          czasie spaceru bo 6 dni na tydzien jestem sama w domu. Zadnej babci ani cioci.
          Na specerach wychodzi z wozka dopiero w miejscu gdzie nie ma samochodów, na
          zakupach ostatnio wychodzi z wozka, ale dostaje wtedy kosz do niesienia. Duzo
          zakupow robie na rynku lub w budkach (pieczywo, warzywa, mieso). Latem na spacer
          zabieram tylko to co zmieszcze do wozka, zadnych rowerkow do taszczenia przez
          mamę ani wielkich pilek, tylko male rzeczy. Jak zaczyna uciekac ide w przeciwną
          strone i udaje ze go nie widze. Po czasie on sie odwraca i sprawdza ze mnie nie
          ma, a ja lukjam zza krzakow. Ucieka juz od ponad roku ale ostatno rzadziej. jest
          tez z tych rzucających sie na ziemie. Chyba do wszystkiego sie wypada
          przyzwyczaic. A moze on zwraca na siebie uwage uciekając?
          • zebra12 Moja się zupełnie nie przejmuje moją nieobecnością 24.11.08, 09:30
            Idzie sobie gdzie chce. Gada z obcymi dziećmi, idzie za nimi, bierze
            je za rękę! Ona się ludzi nie boi. Za dziećmi, zwłaszcza starszymi
            przepada. Cały czas liczę, ze jej to minie.
    • squoll81 Re: Uciekajacy dwulatek -Wasze sposoby. 03.12.08, 20:41
      Dziewczyny dajcie proszę namiar na jakiś fajny plecaczek zwierzaczek ze smycząsmile
Pełna wersja