odsmoczkowanie - no problem:)

09.11.08, 11:02
Córka (2 l.) zgryzła dwa smoczki, jeden za drugim i pomyślałam, że
nie będę przecież codziennie ich kupowac, spróbuję ją odsmoczkowac.
Tydzień temu wieczorem przed zaśnięciem córka zaczęła szukac smoczka
w pościeli, nie znalazła, zaczęła się go domagac pokazując
paluszkiem na półkę i "mówiąc" Y-Y-Y. Wykorzystałam to, że nie
potrafi mówic i udawałam, że nie wiem o co jej chodzi. Przyłożyła
paluszki do ust i zaczęła cmokac. No, tu sygnał był wyraźny.
Powiedziałam krótko "Nie ma. Przytul misia i zamknij oczka". Zasnęła
bez problemusmile Następnego dnia też chciała smoczek, ale już nie
reagowałam, nic nie tłumaczyłam i udało jej się znowu szybko zasnąc.
Tydzień mija bez smoczka, a córka o nim już nie pamiętasmile
    • yoggi87 Re: odsmoczkowanie - no problem:) 09.11.08, 12:26
      U nas tez tak latwo poszlo smile Corka (miala wtedy dokladnie 18 mies.) wyrzucila
      smoczka do kosza, chyba nieswiadomie, ale co mi tak, ja wyrzucilam 2 pozsotale,
      zrobilysmy "papa" i wynioslam smieci zeby mnie nie korcilo czasem powyparzac i
      oddac smile
      Wieczorem bylo zdziwienie, ze nie ma dyda, ale przyponialam jej co zrobila i to
      byl koniec tego temetu smile
      Po miesiacu dorwala smoczka od synka kolezanki i wpakowala do dzioba, ale
      trzymala go w zebach, nie umiala sac, poslusznie oddala dyda dzidzi, bo przeciez
      ona jest juz duza big_grin
    • renik78 Re: odsmoczkowanie - no problem:) 09.11.08, 14:10
      Mój synek wczoraj skończył rok.Bez smoczka jest szósty dzień i też nie było żadnych większych problemów.Płakał tylko w pierwszym dniu przy popołudniowej drzemce.Teraz jak chce spać to przytula misia kładzie się i zasypia.Nawet nie myślałam że to takie łatwe.
      • kasia191273 Re: odsmoczkowanie - jednak problem... 09.11.08, 15:03
        z innego forum wlepiam moja obszerna relacje sprzed kilku tygodni

        niestety nie u wszystkich odsmoczkowanie idzie tak latwo- u nas sa
        efekty jednonocnej traumy do dzis: dziecko, ktore od urodzenia
        zasypialo samo i przesypialo noce teraz nie umie samo zasnac,
        wybudza sie, a kilka dni po incydencie bylo tak wytracone z
        rownowagi, ze naprawde sie o nia balam...
        -------------------

        Wrocilam wlasnie z czterodniowego wypadu w niemieckie gory. Wszystko
        fajnie, poza ostatnia noca...Wieczorem zauwazylismy brak smoczka.
        Zapasowego nie ma, bo Nina uzywa tylko do spania,
        nie jest wiec brany poza dom (wiec sie nie zgubi), ale na wyjazd
        wzielam i przypadkiem miala podczas wycieczki, jak juz sie nudzila w
        aucie w drodze powrotnej. Oduczac od smoczka nie mialam jeszcze
        zamiaru przeczuwajac, co bedzie, ale to, co bylo, przeszlo moje
        najsmielsze oczekiwania. A juz moj TZ byl w szoku, bo na poczatku
        zbagatelizowal sprawe i stwierdzil, ze mamy akurat okazje ja
        'odsmoczkowac'. Nina cala tamta noc nie spala. To moze nie byloby
        nic takiego, ale poza tym, ze nie spala, WYLA. My w hotelu, wiec
        super. Z godziny na godzine bylo coraz gorzej, krzyczala tylko
        'nie!", nie dala sie dotknac, wziac na rece, przytulic, zachowywala
        sie jak w jakims transie. Na moment dzialalo puszczenie bajek, ale
        znow histeria wracala ze zdwojona sila. Udalo jej sie usnac ze
        zmeczenia dwa razy na niecala godzine. My z nia w ogole nie
        spalismy. Dziecko rowniez caly wczorajszy dzien bylo roztrzesione,
        jakby nie Nina, tylko ktos zupelnie obcy- jeczala, nie jadla, NIC ja
        nie bawilo. Myslelismy, ze w aucie w drodze powrotniej zasnie, ale
        nie zmruzyla oka. Wczoraj wieczorem (mimo tego, ze smoczek zostal
        kupiony, taki sam) znow byla jazda tj. placz w lozeczku, potem dwie
        godziny chodzenia po domu i wycia, w koncu zasnela mi na rekach.
        Przed chwila znow ceregiele ze spaniem poludniowym.

        Dodam, ze Nina od urodzenia sama zasypia i przesypia noce w swoim
        lozeczku i w swoim pokoju. Spanie nigdy nie bylo problemem.

        Odnosze wrazenie, ze ta jedna tylko noc wywolala w niej jakas
        totalna traume (w nas tez, plakalam kilka razy razem z nia) i ze to
        bylo zupelnie niepotrzebne. Oczywiscie to fatalny przypadek, ale juz
        teraz wiem, ze nie zrobilabym tego z wyboru, nie narazalabym dziecka
        na takie przezycia, majac smoczek w szufladzie. Jezu, to jakas
        wielka, zlozona potrzeba w takim szkrabie, fizyczna i psychiczna.
        Czytalam wiele o odsmoczkowaniu, ze czyjes dziecko owszem, bylo
        'niespokojne', 'kilka nocy sie wiercilo', ale w naszym wypadku to
        byla histeria z drgawkami, ze zdartym od placzu gardlem i jakas
        przemiana w dziecku, ktora mnie przeraza.

        Mielismy przez chwile mysl, zeby nowego smoczka nie kupowac i z tym
        skonczyc, ale patrzac na to, co sie dzieje z dzieckiem, wiem, ze nie
        dalabym rady patrzec, jak jest wytracona z rownowagi. Totalnie.


        • yoggi87 Re: odsmoczkowanie - jednak problem... 10.11.08, 00:20
          W takim przypadku poczekalabym z odmoczkowaniem do okolic 3-ech lat, kiedy
          bedzie juz wiecej rozumiala i da sobie wytlumaczyc pewne sprawy. Metoda
          SuperNiani jest calkiem fajna smile
          Dydus do wora, wor na balkon, rano slady stwora smoczkozercy na balkonie i fajny
          prezent w worze w zamin za dyda smile Dziecko moze byc z siebie dumne.
          • magiczna_marta Re: odsmoczkowanie - jednak problem... 10.11.08, 11:30
            my zalatwilismy sprawe wiekszym rozmiarem smoczka, nie pasowal bo za
            duzy byl wg niego a my mowilismy "no przeciez masz smoczek", po 3
            dniach olal sprawe a my mamy spokoj, przynajmniej ze smoczkiem
Pełna wersja