Ach te babcie - któraś jest surowa?

11.11.08, 12:38
Czytam tyle różnych postów o babciach. Ale w większości babcie jawią się jako
bardzo pobłażliwe i rozpieszczające dzieci. Moja mama jest akurat bardzo
surowa. U niej w domu wolno o wiele mniej niż u mnie. Za każdy okruch na
podłodze krzyczy na dzieci lub inaczej je karci. Dyscyplina na wysokim
poziomie - jak w wojsku. Czasem nawet dawała w tyłek moim córkom. Dziecko nie
śmie się tam odezwać, gdy myśli inaczej niż moja mama. Zabawek i ubrań nigdy
im nie kupowała i nie kupuje. Jeść da, ale jak ja za to zapłacę...
Efekt: starsza córka nie chce tam w ogóle jeździć, mówi, ze tam jest sztywno i
nudno. Boi się babci.
Ma ktoś jeszcze taką mamę?
    • krolowanocy Re: Ach te babcie - któraś jest surowa? 11.11.08, 13:54
      surowa to nie

      ale moja matka nie jest "babcią-która-pozwala-na-wszystko".
      rozpieszcza prezentami, ale nie ma mowy o czymś takim, żeby mój syn
      mógł robić co chce, gdy jest u niej. nie daje w tyłek, ale jeśli
      Młody jest niegrzeczny usłyszy że źle się zachowuje.
      • oli.nek Re: Ach te babcie - któraś jest surowa? 11.11.08, 14:22
        oj zebra, toś miała ciężkie życie, co?
        • grazia2704 Re: Ach te babcie - któraś jest surowa? 11.11.08, 14:28
          Moim zdaniem babcie są od rozpieszczania i już. Moje dzieci taką babcie i
          dziadka właśnie mają. Jak urodziłam córkę miałam 25 lat i bardzo mnie
          denerwowało jak babcia pozwalała na wszystko, córa potem w domu też tak
          próbowała ale udało nam się przerobić ją tak , że w domu było ok. więc
          odpuściłam "scysje z babcią". Teraz mam 13 miesięcznego synka i 38 lat na karku
          i rozumię te podejście babć do dzieci smile
          • coronella Re: Ach te babcie - któraś jest surowa? 11.11.08, 14:59


            > babcie są od rozpieszczania i już. >

            Tak, duzo w tym prawdy. Babcie nie bez powodu tak postępują. Ale swoim postepowaniem, wcale nie mają zamiaru robić komukolwiek na złość (jak często sądzą rodzice dzieci) (p.s.- to, co pisze, nie odnosi się do posytu mojej przedmówczyni, z której zapozyczyłam cytat. pisze ogólnie)

            babcie mają juz spore doświadczenie zyciowe. Mają za soba wychowanie swoich dzieci. Mają swoje burzliwe lata, cięzkie chwile i te radosne. I patrzą z wiekszym dystansen na życie, niz my. Myślę, że tu jest przyczyna.
            One wiedzą, że nie warto sie wszystkim tak przejmowac. Wiedzą, że zycie nie raz daje w kość, i chyba dlatego chcą swoim wnukom jak najdłużej tego zaoszczędzić. Wiedzą, że ludzie bywaja okrutni, i chca wnukom jak najmniej tego okrucieństwa pokazywac.
            Mają cierpliwość, wypracowaną ilościa przezytych lat. Mają dystans budowany świadomością, że zycie nie trwa wiecznie. Mają ogromne doświadczenie poprzez lata wychowywania nas. I wiedzą pewnie, że pozwalając dziecku na wiele "zakazanych" rzeczy, wcale nie oznacza, że dzieci będą rozpieszczone.
            Nie na próżno babcia jest często tak ukochaną osobą. Babunia, do której się jezdzi po spokój, ciepło, i tą unikalną życiową mądrość.
            Ja mam szczęście, bo takie babcie mają moje dzieci. Ale wiem, że nie wszystkie sa takie, a te, które nie są, nie wiedzą ile tracą.

            ja osobiście nie mam nic przeciwko rozpieszczaniu dzieci przez babcie. Dzieci sa mądre, i jesli my bedziemy konsekwentni, szybko sie nauczą co wolno u babci, a co wolno w swoim domu.
            I pozwólmy tez babciom byc tymi babuniami, póki mają jeszcze siłę, ochote, póki im zdrowie pozwala. Bo życie nie trwa wiecznie, niestety.
        • zebra12 Ano nie lekkie 11.11.08, 17:59
          Ale ja przywykłam smile Jednak u mnie jest tak, ze jak dzieci coś zbroją, to nawet
          mamie nie mówię, bo kara jest dotkliwa. A one same się straszą babcią. Ostatnio
          jedna dała drugiej swoje kieszonkowe, zeby ta nie naskarżyła babci...
    • jagabaga92 Re: Ach te babcie - któraś jest surowa? 11.11.08, 20:52
      Moja teściowa wychowywała dość "zasadowo" swojego syna (mojego męża). Jednak od
      swojej rodziny często słyszała, że w przyszłości wnuki nie będa jej lubiły.
      Chyba wzieła to sobie do serca i rozpieszcza naszego synka. Ale to nie jest
      groźne, bo bywamy u niej raz w tygodniu na kilka godzin. Młody świetnie wie, co
      "przejdzie" u babci, a u rodziców nie ma szans i jest elastyczny wink

      Z kolei moja mama, która na codzień opiekuje sie synkiem, gdy ten wraca z
      przedszkola, jest babcią... taką "akurat" (gdy trzeba, to rozpieszcza, a gdy
      trzeba zganismile)
    • an52 Jedna babcia - druga babcia 12.11.08, 11:17
      Jedna babcia karmi i pilnuje dziecka na zasadzie masz zabawki i się
      baw, druga natomiast karmi, chodzi na czworakach i wozi wnuczkę na
      plecach,wymyśla różne inne zabawy i bawi się z nią, chodzi na
      spacery,pokazuje ptaszki i żabki, jeździ do bajkolandu, czyta, maluje
      z dzieckiem, pokazuje zabawki, pokazuje zabawy w komputerze, uczy.
      Jedna i druga kocha swoją wnuczkę.
      • on-na Re: Jedna babcia - druga babcia 12.11.08, 14:37
        U nas jedna babcia (moja teściowa) nie życzy sobie kontaktu z
        wnuczką,w ogóle nie odczuwa takiej potrzeby. Ma już 4 (dorosłych)
        wnuków, naszą życzy sobie widzieć li i jedynie od święta o
        określonej porze, na godzinkę, półtorej, szlus. Mała nie ma u niej
        swojego kącika, żadnej zabawki, nic totalnie. babcia jest chłodna,
        nie lubi zajmować się dziećmi. Mała nie lubi tam chodzić mówi "nie
        lubię tej babci".
        Druga babcia jest ukochana, bo rozpieszcza i pozwala na wszystko.
        Niestety, rozpieszcza głupio, totalnie lekceważąc nasze prośby i
        wskazania pediatry. Dzieck jest alergikiem, nie może jeść np.
        czekolady a babcia i tak jej wciśnie, "bo ona tak ładnie prosiła". I
        furda, ze pediatra przy mnie zmyje babci głowę, babcia jest głucha
        na argumenty sad
        Ma w sobie dużo ciepła i małą kocha, ale z organizacją czasu też nie
        najlepiej: przyprowadzi z przedszkola, akurat ja jestem w domu w 15
        min. po ich powrocie i moja mama już radośnie zmyka. Opieka nad amłą
        ją męczy, chętniej zrobi jej coś do zjedzenia niż poczyta bajkę,
        pomaluje, powycina itp.
    • asis09 Moi rodzice są tacy 13.11.08, 10:53
      i w efekcie moja czterolatka od "zawsze" nie chce być z nimi.
      Nie da się przytulić, nie przywita się, nie pocałuje,
      nie tęskni.
      Rodzice mówią, że to przez mnie bo ja małą rozpieszczam
      i ona chce być tylko ze mną, a dziadki trzymaja dyscyplinę
      i małej sie to nie podoba.
      A moja mama... dziwi się dlaczego wszystkie dzieci biegną do
      dziadków tylko jej wnuczka nie!!!
Pełna wersja