ulala72
28.10.03, 22:00
Za dwa dni idę z córą na kolejne szczepienie i już mnie boli żołądek, jak
sobie o tym pomyślę; w naszej poradni D są dziwne (a może normalne?)
zwyczaje - np. jestem umówiona na 10.00, a wchodzę przed 12.00; rozbieram
małą w jednym pomieszczeniu, waży się ją i mierzy w innym, w jeszcze innym
(na końcu korytarza) bada ją lekarz, a w ostatnim (na drugim końcu korytarza)
szczepi ją pielęgniarka. Ja latam z małą owiniętą w kocyk na ręku, z
książeczkami w zębach, smoczkiem w kieszeni, torbą z rzeczami zsuwającą się
z ramienia i holuję za sobą mojego starszaka, z którym przechodziłam tę
gehennę cztery lata temu w tym samym miejscu; aha, dochodzi jeszcze kupno
Infanrixu, którego najczęściej nie ma w punkcie szczepień, więc ubieram małą
i starszaka i siebie, wychodzę do najbliższej (2 przystanki) apteki, kupuję
szczepionkę, wracam (2przystanki), rozbieram małą... itd., itp.
Dziewczyny, znacie to i co? co z tym robimy?